Aleksiej Nawalny z powrotem wrócił do kolonii karnej w Pokrowie

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został z powrotem przewieziony ze szpitala więziennego we Włodzimierzu do kolonii karnej nr 2 w Pokrowie. Tam odsiaduje wyrok za rzekome malwersacje finansowe. Opozycjonista trafił do Pokrowa w obwodzie włodzimierskim w marcu. W tamtejszej kolonii karnej miał odbywać wyrok 2,5 roku pozbawienia wolności.

31 marca Nawalny ogłosił głodówkę i w kwietniu trafił do szpitala w innym zakładzie karnym, we Włodzimierzu. 23 kwietnia opozycjonista ogłosił, że przerywa protest. Podczas wychodzenia z głodówki musiał być pod kontrolą lekarzy.

W kolonii karnej w Pokrowie Aleksiej Nawalny został uznany za „więźnia skłonnego do ucieczki”. Na drodze sądowej ubiegał się o wykreślenie go z tej kategorii więźniów, ale 2 czerwca sąd odrzucił jego skargę.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Demonstracje w obronie Aleksieja Nawalnego w kilkudziesięciu miastach. Zatrzymano setki osób

W kilkudziesięciu miastach Rosji odbyły się demonstracje w obronie Aleksieja Nawalnego. Wieczorem na ulice Mokswy i Sankt Petersburga wyszły tysiące ludzi. Według rosyjskich mediów niezależnych, do tej pory policja w całym kraju zatrzymała ok. 500 osób i liczba ta rośnie. Aleksiej Nawalny jest przetrzymywany w kolonii karnej, gdzie od 31 marca prowadzi protest głodowy.

Demonstracje w obronie Aleksieja Nawalnego odbyły się w środę w kilkudziesięciu miejscowościach. Według rosyjskich mediów niezależnych, do tej pory policja w całym kraju zatrzymała ok. 500 osób. Najliczniejsze demonstracje zaplanowano na godziny wieczorne w Moskwie i Sankt Petersburgu. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oszacowało, że w tych miastach na ulice wyszło wieczorem odpowiednio 6 tys. i 4,5 tys. osób. Współpracownicy Aleksieja Nawalnego uważają, że w rzeczywistości uczestników jest więcej.

Moskwianie, którzy biorą udział w demonstracji, wznoszą hasła: „wolność dla Nawalnego”, „my jesteśmy władzą”, „Rosja bez Putina” i „Putin jest zabójcą”.

Kilka tysięcy zwolenników opozycji przeszło ulicą Twerską w stronę Placu Maneżowego. Dalej, w kierunku Placu Czerwonego przejście zablokowały oddziały policji.

Demonstranci wznoszą nad głowami telefony z włączonymi latarkami. W akcji biorą udział między innymi Julia Nawalna, żona Aleksieja Nawalnego i brat opozycjonisty Oleg. Media informują, że w Sankt Petersburgu służby stosują wobec zatrzymanych paralizatory.

Pierwsze demonstracje odbyły się na rosyjskim Dalekim Wschodzie i na Syberii. Według radia Echo Moskwy jeden z najliczniejszych wieców zorganizowano w ciągu dnia w Nowosybirsku, gdzie na ulicę wyszło około 4 tysięcy osób.

Od rana policja zatrzymywała współpracowników Aleksieja Nawalnego i przeprowadzała rozmowy ostrzegawcze. Według portalu OVD-info, w Moskwie, Petersburgu, Niżnym Nowogrodzie, Piatigorsku i kilkudziesięciu innych miastach Rosji policja zapukała do drzwi działaczy opozycji i niezależnych dziennikarzy. Część osób trafiła do policyjnych aresztów.

Jak informuje portal, wśród zatrzymanych prewencyjnie są bliscy współpracownicy lidera opozycji – Kira Jarmysz i Lubow Sobol oraz opozycyjny polityk i publicysta Władimir Ryżkow.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nawalny rozpoczął głodówkę w kolonii karnej

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że ogłosił głodówkę w kolonii karnej. Wiadomość pojawiła się na Instagramie polityka. „Zamiast pomocy medycznej mam tortury poprzez pozbawianie mnie snu. Leżę głodny, ale na razie z dwiema nogami” – napisał.

Rosyjski opozycjonista jest osadzony w kolonii karnej w miejscowości Pokrow w obwodzie włodzimierskim, około 100 kilometrów od Moskwy. Ma spędzić w zakładzie karnym około dwóch i pół roku. „Ogłosiłem głodówkę z żądaniem respektowania prawa i dopuszczenia do mnie zaproszonego lekarza” – oświadczył Aleksiej Nawalny. Napisał, że więźniowie ogłaszają głodówki, bo nie mają innych metod walki.

„Kto leży na łóżku w stroju więziennym, łysy, w okularach i z Biblią w ręku? Ja. Z Biblią, bo to jedyna książka, którą mogłem dostać w ciągu trzech tygodni. A na łóżku – co jest superskandalicznym naruszeniem regulaminu – bo ogłosiłem głodówkę” – oznajmił opozycjonista.

„A co mam zrobić? Mam prawo do zaproszenia lekarza i otrzymania lekarstw. Ale ani na jedno, ani na drugie uparcie mi nie pozwalają” – wyjaśnił.

Nawalny, który ostatnio skarżył się na ból kręgosłupa i niesprawność prawej nogi, dodał, że teraz również w niektórych miejscach lewej nogi stracił czucie.

„Leżę głodny, ale na razie z dwiema nogami”

„Zamiast pomocy medycznej mam tortury poprzez pozbawianie mnie snu, jestem budzony osiem razy w ciągu nocy” – dodał. Poinformował również, że więźniowie współpracujący z administracją więzienną naciskają na zwykłych więźniów, by ci nie sprzątali przy jego łóżku. Zwykli więźniowie – relacjonował – przepraszają go i tłumaczą, że się boją, bo „to jest obwód włodzimierski i życie więźnia jest warte mniej niż paczka papierosów”.

„Leżę głodny, ale na razie z dwiema nogami” – podsumował Nawalny.
Źródło info i foto: interia.pl

Aleksiej Nawalny podupada na zdrowiu. Potrzebuje lekarza

Aleksiej Nawalny w dwóch oświadczeniach przekazanych przez jego adwokatów zażądał, by dopuszczono do niego lekarza i by w kolonii karnej, gdzie odbywa wyrok, przestano pozbawiać go snu. Rosyjskiego opozycjonistę co godzina budzi w nocy funkcjonariusz więzienny.

Jego adwokaci przekazali, że opozycjonista jest w złym stanie, nie może stać ani siedzieć. Skany dwóch pism Nawalnego ukazały się w czwartek na jego stronie internetowej. W pierwszym piśmie do władz kolonii karnej Nawalny żąda, by dopuszczono do niego lekarza Aleksieja Barinowa. Domaga się też, by wszczęto kontrolę w kolonii karnej z powodu systematycznego odmawiania mu pomocy lekarskiej. Wskazał, że z lekarstw wydzielono mu tylko ibuprofen, a lekarz neurolog, który badał go 19 marca, nie poinformował go o diagnozie.

Nawalny informuje także, że jego choroba się rozwija: ostry ból z rejonu pleców rozprzestrzenia się na prawą nogę, w której traci czucie. „Pogorszenie stanu mojego zdrowia jest bezpośrednim skutkiem działań i zaniechań funkcjonariuszy Federalnej Służby Więziennej (FSIN)” – napisał Nawalny. Podkreślił, że jego żądanie pomocy lekarskiej, w tym specjalistycznej, dotyczy podstawowych praw, jakie mają więźniowie kolonii karnej.

Drugie pismo skierowane jest do szefa FSIN Aleksandra Kałasznikowa. Nawalny zażądał, by przestano go w kolonii karnej budzić w nocy co godzinę, gdy funkcjonariusz w ten sposób kontroluje go jako więźnia „skłonnego do ucieczki”. „Faktycznie jestem poddawany torturom poprzez pozbawianie snu” – wskazał Nawalny. Powołał się na przepisy o ośmiogodzinnym śnie, przysługującym więźniom. Zażądał, by zaprzestano wobec niego takich sprzecznych z prawem działań.

Wcześniej w czwartek adwokaci po widzeniu z Nawalnym oświadczyli, że stan jego zdrowia jest nadzwyczaj niekorzystny. Opozycjonista miał w środę przeprowadzony rezonans magnetyczny, ale nie przekazano mu diagnozy – powiedziała obrończyni Olga Michajłowa. Wyjaśniła, że bóle rozpoczęły się przed miesiącem. „Jego stan zdrowia jest moim zdaniem nadzwyczaj niekorzystny. Cierpi na silne bóle pleców i prawej nogi. Drętwieje mu łydka i noga jest niesprawna” – powiedziała obrończyni.

„Na naszych oczach dokonywana jest osobista zemsta”

Tymczasem służby prasowe Federalnej Służby Więziennej (FSIN) w obwodzie włodzimierskim oświadczyły w czwartek, że 24 marca w kolonii w Pokrowie odbyły się badania lekarskie więźniów, w tym Nawalnego. „Wyniki badań świadczą, że jego stan zdrowia oceniany jest jako stabilny i zadowalający” – oświadczyła FSIN.

Żona opozycjonisty, Julia Nawalna, opublikowała oświadczenie, w którym zażądała od prezydenta Rosji Władimira Putina „bezzwłocznego uwolnienia” jej męża. „Na naszych oczach dokonywana jest osobista zemsta i rozprawa” z Nawalnym – napisała. Poinformowała także, że Nawalnemu nie przekazano w kolonii karnej lekarstw i programu potrzebnych mu ćwiczeń. Nawalna wyjaśniła także, że problemy zdrowotne jej męża zaczęły się jeszcze w areszcie śledczym w Moskwie, ale wcześniej zabraniał o tym mówić.

Opozycjonista, który został aresztowany w połowie stycznia, po powrocie do kraju z Niemiec, ma spędzić w kolonii karnej około 2,5 roku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Aleksiej Nawalny: „Jestem w obozie koncentracyjnym 100 kilometrów od Moskwy”

Aleksiej Nawalny potwierdził, że jest w kolonii karnej w Pokrowie obwodzie włodzimierskim. Informacja o tym ukazała się na Instagramie opozycjonisty. Kreml nie dysponuje informacjami, gdzie znajduje się obecnie Nawalny- oświadczył wcześniej rzecznik prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow. Skomentował w ten sposób doniesienia o wywiezieniu Nawalnego z aresztu w Kolczuginie. Muszę przyznać, że rosyjski system więziennictwa zdołał mnie zadziwić. Nie wyobrażałem sobie, że można urządzić prawdziwy obóz koncentracyjny 100 km od Moskwy – napisał Nawalny. Obok zamieścił swoje zdjęcie z ostrzyżoną na krótko głową.

Nawalny zapewnił, że na razie nie widział „żadnej przemocy, ani nawet aluzji do niej”, niemniej „wierzy w liczne historie o tym, że niedawno w kolonii karnej nr 2 +Pokrow+ ludzi bito drewnianymi młotkami, aż byli na wpół żywi”. Teraz – dodał – „metody zmieniły się” i on sam nazywa „swój nowy dom” – kolonię karną – „przyjaznym obozem koncentracyjnym”.

Bezczelny komentarz Kremla

Kreml nie ma informacji, gdzie w Federacji Rosyjskiej znajdują się osoby skazane – powiedział w poniedziałek rzecznik prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow. Dodał następnie, że takie dane ma Federalna Służba Więzienna (FSIN) i że władzom Rosji „nikt nie dostarcza informacji o tym, gdzie skazani odbywają karę”. Na uwagę dziennikarzy, że społeczność międzynarodowa śledzi los Nawalnego, Pieskow odparł, że jest to jeden ze skazanych w Federacji Rosyjskiej, który odbywa wyrok na mocy decyzji sądu.

Rzecznik powiedział także, że nie wie, jak prezydent Rosji ocenia przypadki, gdy adwokaci i krewni skazanych mogą nie wiedzieć, gdzie ich klienci i bliscy się znajdują. Pieskow poradził, że po informacje należy zwracać się do służb więziennych.

Kolczugino było miejscem przejściowym

Adwokaci Nawalnego powiadomili w piątek, że opozycjonista został wywieziony z aresztu śledczego w miejscowości Kolczugino w obwodzie włodzimierskim, gdzie przebywał w ostatnim czasie. Obrońcy nie zostali poinformowani, dokąd go zabrano.

Kolczugino znajduje się około 70 km od kolonii karnej w Pokrowie, według obrońców praw człowieka – jednego z surowszych zakładów penitencjarnych w Rosji. Wcześniej media wymieniały ten areszt śledczy jako miejsce przejściowe w trakcie przewożenia Nawalnego do kolonii karnej w obwodzie włodzimierskim.

Moskiewski Sąd Miejski odrzucił 20 lutego apelację złożoną przez obrońców Nawalnego od decyzji sądu niższej instancji o „odwieszeniu” kary więzienia z 2014 roku za rzekome malwersacje finansowe. Nawalny powinien spędzić w kolonii karnej około 2,5 roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Były więzień rosyjskiego łagru radzi Nawalnemu, jak przetrwać

Co mógłbym doradzić Nawalnemu? Nie należy dogadywać się z klawiszami ani poddawać się ich presji. A wewnątrz siebie pozostać sobą, tak wolnym człowiekiem jak przed wyrokiem – mówi były więzień rosyjskiej kolonii karnej, Konstantin Kotow.

W środę dowiedzieliśmy się, że opozycjonista Aleksiej Nawalny trafił do aresztu w Kolczuginie w obwodzie włodzimierskim. Pan siedział w kolonii karnej numer dwa w Pokrowie w tym samym obwodzie.

Fakt, że znalazł się w Kolczuginie, świadczy o tym, że najpewniej za kilka dni trafi do tej samej kolonii, co ja.

Zacznijmy od początku. Po wyroku więźniowie jadą tzw. etapem do miejsca przeznaczenia. Jak taki etap wygląda?

Przede wszystkim to jest zawsze zaskoczenie. Teoretycznie mogą cię wysłać na etap w dowolnym momencie, choć formalnie powinni odczekać do uprawomocnienia się wyroku. Dostajesz wyrok, odwołujesz się i gdy sąd podtrzyma decyzję z pierwszej instancji, dopiero trafiasz na etap. Ze mną nie czekali na uprawomocnienie. Jakieś dwa tygodnie po wyroku, był piątek wieczór, przyszli do celi i powiedzieli, że za trzy godziny mnie zabiorą. Spakowałem rzeczy, jeszcze raz wszystko sprawdzili i posadzili w więźniarce. Wtedy jeszcze się nie wie, dokąd cię wywożą. Możesz pytać, ale nikt ci nie odpowie. Po jakichś trzech godzinach jazdy dotarliśmy na Dworzec Kurski w Moskwie. Wprowadzili nas do pociągu. Wagon więzienny przypomina normalny, ale nie ma okien, a zamiast drzwi są kraty. W środku jakieś siedem prycz, ale nie mogliśmy się położyć. Jeśli dobrze pamiętam, było nas 10–15 osób. Wieźli nas niedługo, sześć, może siedem godzin. Rano znaleźliśmy się we Włodzimierzu. Obwód włodzimierski w kręgach więziennych cieszy się ponurą sławą. Chodzą o nim słuchy, które w sumie się potwierdziły. Całą tę włodzimierską poetykę odczuliśmy jeszcze na stacji.

Jakie słuchy?

To tak zwany czerwony region z czerwonymi obozami. To znaczy, że zarządza nimi administracja. Są jeszcze czarne obozy, gdzie rządzą się sami więźniowie.

I to gorzej, kiedy zarządza administracja?

Niestety, jak by to dziwnie nie brzmiało. W czarnych obozach żyje się nie zgodnie z regulaminem, a zgodnie z aresztanckimi poniatijami (niepisane reguły, które stosują kryminaliści – red.). Tak jest łatwiej, chociaż w czarnych bywają i narkotyki, i przestępstwa, ale i tak żyje się tam bardziej swobodnie niż w czerwonych. W obozach, którymi zarządza administracja, więźniowie bywają torturowani i zabijani.
Wróćmy na dworzec we Włodzimierzu.

Przyjeżdżasz do miasta. Obwód włodzimierski wita cię konwojem z psami. Zakładają kajdanki, przykuwają je do sznura i każą kucnąć. Kiedy wszyscy już są przykuci do sznura, pada komenda „ruszać naprzód”. Po kilkuset metrach ładują cię do więźniarki i odwożą do aresztu we Włodzimierzu. Z Nawalnym było trochę inaczej, bo odwieźli go do Kolczugina. W areszcie spędza się kilka dni. Ja trafiłem do niego w sobotę rano, a w czwartek przewieźli mnie do Pokrowa. Tam znajduje się kolonia poprawcza numer dwa o ogólnym rygorze.

Jak wygląda pierwszy dzień w kolonii? O ile wiem, to powitania nie należą do przyjemnych.

To prawda, chociaż ja bicia nie doświadczyłem. Wychodzimy z więźniarki. Każą nam podejść do budynku administracyjnego, stanąć twarzą do ściany i kucnąć. Bagaż z naszymi rzeczami leży obok. Pracownicy kolonii chodzą z psami, potem każdego po kolei wzywają, podpisujesz dokument, że nie masz żadnych zastrzeżeń do konwoju. Potem prowadzą cię do budynku, w którym znajdują się izolatki. Tam odbywa się kontrola osobista. Odbierają wszystkie zabronione rzeczy. Rozbierasz się do naga, oddajesz ubranie, dostajesz więzienne ciuchy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aleksiej Nawalny przewieziony do kolonii karnej w Pokrowie

Opozycjonista Aleksiej Nawalny został w tym tygodniu przewieziony do kolonii karnej, w której ma odbyć wyrok 2 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności – poinformowała w niedzielę agencja RIA Nowosti, powołując się na doniesienia komisji zajmującej się obroną praw rosyjskich więźniów. Władze nie chciały ujawnić konkretnego miejsca, wiadomo jednak, że Nawalny trafił do kolonii w Pokrowie.

Agencja TASS, powołując się na lokalne media i anonimowe źródło podała w niedzielę, że Aleksiej Nawalny odbędzie swój wyrok w kolonii karnej numer 2 w Pokrowie na terenie obwodu włodzimierskiego, około 140 km od Moskwy. Przed kilkoma dniami opozycjonistę wywieziono z moskiewskiego aresztu śledczego „Matroska Tiszyna”.

Rodzina Aleksieja Nawalnego i jego adwokaci do tej pory nie otrzymali oficjalnego potwierdzenia, w którym z łagrów zamknięto polityka. Obrońcy praw człowieka monitorujący warunki przetrzymywania skazanych poinformowali, że według ich ustaleń opozycjonista rzeczywiście trafił do kolonii karnej w Pokrowie.

Adwokat Marija Kotowa powiedziała portalowi „Meduza”, że jest to jedno z surowszych miejsc odosobnienia w Rosji. – Tam robią wszystko, żeby człowiek czuł swoją zależność od administracji łagru i nie miał wolnego czasu – dodała prawniczka.

Współpracownicy Aleksieja Nawalnego przypominają, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał wypuszczenie polityka na wolność, do czasu zakończenia postępowań sądowych, ale władze Rosji odmówiły.

Kolonie karne w Rosji

„Ponieważ duża część kolonii karnych oddalona jest od obszarów gęsto zamieszkanych, przebywający w nich więźniowie pozbawieni są możliwości regularnego kontaktu z rodziną i prawnikami oraz muszą być transportowani na duże odległości, co zostało m.in. negatywnie ocenione przez Europejski Trybunał Praw Człowieka” – pisał w 2019 r. w analizie dla Ośrodka Studiów Wschodnich Jan Strzelecki.

Jak dodał, „w koloniach o zaostrzonym oraz szczególnym rygorze więźniowie mają zdecydowanie mniejszą swobodę, umieszczani są w zamykanych celach, w których przeważnie przebywa od 20 do 50 osób”.

„W związku z przepełnieniem większości kolonii wynikający z rosyjskich przepisów wymóg 2 m2 przestrzeni na jednego więźnia na ogół nie jest przestrzegany, choć nawet on jest dwukrotnie niższy od standardów zapisanych w ratyfikowanej przez Rosję Europejskiej konwencji praw człowieka” – czytamy.

„Większość zakładów przywięziennych zajmuje się przemysłem odzieżowym i drzewnym. Wynagrodzenia, które otrzymują tu więźniowie, są niewielkie, ponieważ 75 proc. wypracowanego dochodu przeznaczane jest na ich utrzymanie w kolonii karnej. Niskie płace są związane także z praktyką wyznaczania przez kierownictwo kolonii karnych znacznie zawyżonych, pozwalających manipulować wysokością wypłat norm pracy” – pisał Strzelecki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksieja Nawalnego czeka kolejny proces

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny w piątek stanie przed sądem w Moskwie. Sąd będzie rozpatrywał sprawę zniesławienia, którego Nawalny miał się dopuścić wobec Ignata Artiomenki, weterana II wojny światowej. Nawalny w opublikowanym w sieci przed kilkoma miesiącami nagraniu stwierdził, że weteran przynosi „wstyd krajowi”. Aleksiej Nawalny osobiście stawi się 5 lutego w sądzie podczas rozpatrywania sprawy dotyczącej zniesławienia weterana II wojny światowej – podaje Forbes.ru. Nawalny nie przyznaje się do winy. Grozi mu grzywna do miliona rubli lub 240 godzin pracy przymusowej.

Sprawa ma związek z nagraniem, które ukazało się w czerwcu na kanale YouTube telewizji RT. Był to materiał propagandowy dotyczący referendum ws. zmian w rosyjskiej Konstytucji. Wystąpił w nim wraz z innymi znanymi postaciami weteran wojenny Ignat Artiomenko. Nawalny umieścił w mediach społecznościowych swoją wypowiedź, w której nazwał bohaterów nagrania m.in. „wstydem dla kraju”. Komitet Śledczy wszczął wówczas postępowanie przeciwko Nawalnemu. Zdaniem prokuratury, komentarz Nawalnego „dyskredytował honor i godność weterana”.

We wtorek moskiewski sąd odesłał Aleksieja Nawalnego do łagru na 2 lata i 8 miesięcy. Na polityku ciążył wyrok 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności orzeczony w 2014 roku. Odwieszając wyrok sąd uwzględnił, że polityk spędził 10 miesięcy w domowym areszcie. Adwokaci Aleksieja Nawalnego zapowiedzieli apelację i powiadomienie Rady Europy o tym, że Rosja łamie wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Z decyzją sądu nie zgadzają się obrońcy Aleksieja Nawalnego. Adwokat Olga Michaiłowa powiedziała dziennikarzom, że dla uwolnienia polityka zostaną wykorzystane wszystkie możliwości prawne w Rosji i w międzynarodowych trybunałach. Występując przed sądem Aleksiej Nawalny podkreślił, że podejmowane wobec niego działania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości są bezprawne i odczytuje je jako osobistą zemstę Władimira Putina oraz prokremlowskich środowisk.

Decyzję moskiewskiego sądu potępili m.in. liderzy unijnych instytucji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny skazany na kolonię karną. Reakcja świata

Czołowy rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny ma spędzić w kolonii karnej 2 lata i 8 miesięcy. Sytuację w Rosji w programie „Fakty o Świecie” w TVN24 BiS komentowały ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich Jadwiga Rogoża, była ambasador w Rosji i dyrektorka instytutu Strategie 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a także analityczka w sprawach rosyjskich w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych Agnieszka Legucka.

Moskiewski Sąd Miejski zastąpił karę w zawieszeniu dla Aleksieja Nawalnego wyrokiem kolonii karnej na 3,5 roku. Lider rosyjskiej opozycji spędził 10 miesięcy w areszcie domowym w 2014 roku, przez co rzeczywista kara to 2 lata i 8 miesięcy.

Ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich Jadwiga Rogoża podkreśliła w „Faktach o Świecie” w TVN24 BiS, że to „wyrok polityczny”. – Więc przysługuje formalnie Nawalnemu apelacja, ale można przewidywać, że zakończy się bardzo podobnie, dlatego że władzom zależy na jego fizycznej izolacji – oceniła. Zwróciła uwagę, że ten rok będzie trudny dla Rosji, bo „będzie to rok pocovidowy, rok trudny gospodarczo i socjalnie, ale także rok, w którym odbywają się wybory parlamentarne”.

– Jak widać po protestach, niezadowolenie, które miało charakter utajony, zaczyna się wydobywać na powierzchnię, więc władze się tego boją i chcą odizolować co najmniej jednostkę charyzmatyczną, zdeterminowaną, której wizerunek szczególnie dzisiaj mocno kontrastuje z wizerunkiem rosyjskich władz, więc ta jednostka musi być odizolowana, żeby dodatkowo nie pogorszyć notowań władz, nie zmobilizować elektoratu protestu i żeby nie podsycała i nie stanowiła katalizatora niezadowolenia, które się w Rosji coraz szerzej rozlewa – dodała.

„Nie należy liczyć, że coś się zmieni w decyzji sądu”

Była ambasador w Rosji, a teraz dyrektorka instytutu Strategie 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że „ten scenariusz został napisany i jest realizowany”. – To był scenariusz skazania i oczywiście będzie odwołanie, ale zdecydowanie nie należy liczyć, że coś się zmieni w decyzji sądu, który jest kontynuacją wprost decyzji władz, a nawet samego Putina. – Nawalny nie z dnia na dzień, bo to jeszcze chwilę potrwa, trafi do kolonii karnej – dodała.

Pełczyńska-Nałęcz zastanawiała się, czy do obecnej kary dla Nawalnego będą nakładały się kolejne wyroki „tak, żeby izolować go naprawdę długo”. – Oprócz logiki reżimu, dla którego Nawalny jest niebezpieczny, jest jeszcze logika personalna Putina, który został personalnie obrażony, zlekceważony i wyśmiany. Takich rzeczy tego typu osoba nie wybacza – podkreśliła.

Nawalny „przebił szklany sufit kontaktu z rosyjską publicznością”

– Z pewnością rosyjskie władze i Władimir Putin liczą, że bez Nawalnego cała sieć powiązań i aktywistów, w tym lokalnych polityków, rozsypie się jak domek z kart – powiedziała analityczka w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych Agnieszka Legucka.

Zwróciła uwagę, że nie bez przyczyny kolonię karną, do której zesłany będzie Nawalny, „nazywają łodzią podwodną”. – Komunikacja stamtąd jest bardzo ograniczona i właśnie na tym też zależy władzom w Rosji, żeby (przerwać) kontakt, jaki nawiązał Nawalny, który filmikiem obejrzanym ponad 100 milionów razy przebił szklany sufit kontaktu z rosyjską publicznością – podkreśliła.

Legucka przypomniała, że Nawalny od 2016 roku jeździł po Rosji, zakładał swoje sztaby i mówił że będzie kandydował na prezydenta. – Zresztą ten sam wyrok w zawieszeniu zakazał mu kandydowania w wyborach prezydenckich, był zasłoną prawną, żeby odizolować Nawalnego od kandydowania – przypomniała. – Wybory parlamentarne i krytyczny moment jest bardzo trudny dla władz w Rosji – przyznała i oceniła, że sztab ludzi pracujących wokół opozycjonisty będzie w stanie przez rok lub dwa „podtrzymać mit Nawalnego”.

„Władze myślały, że w internecie stworzą atrakcyjną alternatywę”

Jadwiga Rogoża podkreśliła, że rosyjskie władze od dłuższego czasu przygotowują się do wprowadzenia większej kontroli nad internetem. – Nawet jest ustawa, która się potocznie nazywa ustawą o suwerennym internecie. Od 20 lat istnieją różne systemy wdrażane przez służby specjalne, które też pozwalają na kontrolowanie przepływu informacji. Władze dodatkowo blokują punktowo internet – tłumaczyła.

Ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich oceniła, że są to „próby dogonienia uciekającego pociągu”. – Władze przez wiele lat myślały, że będą w stanie przez internet stworzyć atrakcyjną, popularną alternatywę, oręż medialny w postaci Russia Today czy różnych opłaconych blogerów i trolli. Ale okazuje się, że treści tworzone nie za pieniądze i nie na zlecenie, tylko z poczucia oburzenia i pasji są bardziej autentyczne i przyciągają więcej ludzi – dodała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Moskwie ruszyła rozprawa Aleksieja Nawalnego

W moskiewskim sądzie rozpoczęła się rozprawa w sprawie odwieszenia wyroku Aleksiejowi Nawalnemu. Przed gmachem sądu policja zatrzymuje zwolenników rosyjskiego opozycjonisty. Nawalny osobiście uczestniczy w rozprawie; grozi mu 3,5 roku pobytu w kolonii karnej. Przed gmachem sądu dyżurują oddziały policji i OMON-u. Na sali są adwokaci Nawalnego: Olga Michaiłowa i Wadim Kobziew.

Sędzia poprosiła Nawalnego, by się przedstawił. Odparł, że na razie ona sama się nie przedstawiła. Sędzia podała swoje nazwisko. Okazało się, że krótko przed posiedzeniem doszło do zmiany sędzi i teraz sprawę rozpatruje Natalia Riepnikowa.

Protesty i aresztowania zwolenników Nawalnego

Funkcjonariusze zatrzymali około 30 działaczy opozycji, którzy przyszli, aby wyrazić solidarność z więzionym przez Kreml politykiem. Według świadków kontrole dokumentów i zatrzymania prowadzone są także w pobliżu okolicznych stacji metra. W 2014 r. Aleksiej Nawalny został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności w związku z oskarżeniem o finansowe nadużycia na szkodę koncernu Yves Rocher.

Aresztowany po powrocie do Rosji

Wykonanie wyroku zawieszono na pięć lat, a w 2017 r. okres tzw. próby przedłużono do 29 grudnia 2020 r. W połowie stycznia rosyjska służba więziennictwa wystąpiła do sądu o odwieszenie Aleksiejowi Nawalnemu starego wyroku. Funkcjonariusze uznali, że opozycjonista wielokrotnie naruszył warunki próby, gdy przebywał w Berlinie. Tam leczył się po próbie otrucia go nowiczokiem.

– Uważamy, że wszystko, co się dzieje z Aleksiejem, wynika z motywów politycznych. Został zatrzymany, jest w warunkach pozbawienia wolności po to, by wykluczyć go z życia politycznego – powiedziała dziennikarzom jego prawniczka Olga Michajłowa.
Źródło info i foto: TVP.info