Inowrocław: Śmierć na komisariacie. Policjant postrzelił się w głowę

25-letni policjant z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu postrzelił się w głowę w miejscu pracy. Funkcjonariusz zmarł w szpitalu. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że do jego śmierci nie przyczyniły się inne osoby. 

Do tragedii doszło w poniedziałek. Prokurator Rejonowy w Inowrocławiu prok. Robert Szelągowski przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że postępowanie w sprawie zgonu 25-letniego funkcjonariusza policji zostało zarejestrowane 16 sierpnia.

Inowrocław. Policjant postrzelił się w głowę. Zmarł w szpitalu

– 16 sierpnia w godzinach przedpołudniowych w Komendzie Powiatowej Policji w Inowrocławiu funkcjonariusz policji postrzelił się w głowę. Na miejsce zostało wezwane pogotowie ratunkowe, a policjant został przetransportowany do szpitala w Bydgoszczy. Tego samego dnia stwierdzono zgon mężczyzny – przekazał prok. Szelągowski.

Prokurator rejonowy podał, że w dniach 16 i 17 sierpnia na terenie KPP w Inowrocławiu trwały czynności procesowe, oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchano także świadków. Według jednego z policjantów, z którym rozmawiał „Super Express”, funkcjonariusz targnął się na swoje życie z powodów osobistych. – Zawód miłosny to powód samobójstwa. Nic więcej ode mnie nie usłyszysz. To wielki dramat dla jego bliskich – powiedział dziennikowi.

25-letni policjant oddał strzał ze służbowej broni w pokoju, w którym na co dzień pracował. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że do zdarzenia nie przyczyniły się osoby trzecie. Sekcja zwłok 25-latka zaplanowana jest na 23 sierpnia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

31-latka przyszła na policję z martwym niemowlęciem. Usłyszała zarzut zabójstwa

Zarzut zabójstwa niemowlęcia usłyszała w sobotę 31-letnia kobieta z Gdańska. W czwartek przyszła na komisariat policji z martwym dzieckiem dodając, że przed chwilą je zabiła. Zabójstwo dwumiesięcznego niemowlęcia w Gdańsku. 31-letnia mieszkanka tego miasta przyniosła w czwartek na lokalny komisariat policji martwe niemowlę. Przyznała się policjantom, że niedawno je zabiła.

Dwa dni później prokuratura postawiła kobiecie zarzut zabójstwa. Informację potwierdziła PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk.

Przesłuchanie kobiety odbyło się w szpitalu na oddziale psychiatrycznym, gdzie podejrzana trafiła po zatrzymaniu. Kobieta przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. „Na tym etapie śledztwa nie ujawniamy treści wyjaśnień podejrzanej” – dodała Wawryniuk.

Prokuratura wystąpi do sądu o areszt tymczasowy dla kobiety w warunkach szpitalnych. Wstępna opinia sekcji zwłok 2-miesięcznej dziewczynki wskazała, że przyczyną jej śmierci było gwałtowne uduszenie. 31-letnia kobieta przyniosła martwe niemowlę w czwartek wieczorem na jeden z komisariatów policji w Gdańsku. Na miejscu policjanci podjęli akcję reanimacyjną, ale niemowlęcia nie udało się uratować. Za zabójstwo grozi 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy Jork: Była policjantka była wielokrotnie gwałcona i bita przez innych funkcjonariuszy. Jest dochodzenie

Maria Mendez, była nowojorskiej policjantka z komisariatu w Harlemie, była wielokrotnie gwałcona i bita przez innych funkcjonariuszy. Policja wszczęła dochodzenie po wniesieniu pozwu do sądu federalnego przez Mendez, w którym zarzuciła przełożonym, że zignorowali jej skargi.

Maria Mendez napisała w pozwie, że była wielokrotnie gwałcona, upokarzana i bita przez policjantów, z którymi pracowała w 32. komisariacie w Harlemie. Mendez zarzuciła współpracownikom, że działo się to od czerwca 2014 roku.

Marrero często uciekał się do przemocy fizycznej i szantażu. Podczas jednej z imprez bożonarodzeniowych nowojorskiej policji, wymusił stosunek seksualny wkładając Mendez pistolet do ust. Zaciągnął ją na tylną kanapę samochodu i zgwałcił oralnie, analnie i waginalnie. Policjantka stawiała opór, ale Marrero „kazał jej się zamknąć”. Szantażował ją nagimi zdjęciami, do których zrobienia ją zmusił. Mówił, że jeśli nie przestanie się opierać, pokaże zdjęcia jej mężowi. Potem zawołał drugiego policjanta, żeby „mógł też się trochę zabawić z dominikańską dziwką, którą jest Mendez”.

Była policjantka stwierdziła, że Marrero wielokrotnie gwałcił ją w miejscach publicznych w Harlemie, w pobliżu głównego komisariatu nowojorskiej policji, a także sądu na Manhattanie, kiedy byli tam na przesłuchaniach. Mendez dodała, że gwałty miały miejsce w hotelach, samochodach służbowych, poczekalni dla policjantów, kobiecej łazience i szatni oraz podczas jednej z interwencji, gdy Marrero rzekomo zmusił ją do wejścia na krawędź dachu i groził, że ją zrzuci.

Marrero wielokrotnie brutalnie bił i dusił Mendez. Wepchnął jej pięść do jej odbytu i pochwy, powodując szereg obrażeń, w tym takie wymagające pomocy medycznej. Znęcał się też nad policyjnym psem, bijąc go na oczach Mendez, by ją zastraszyć. Często też opowiadał o tym, jak lubi uprawiać seks z nieprzytomnymi kobietami, ponieważ nie walczą, i pokazywał jej nagie zdjęcia nastoletnich dziewcząt, z którymi rzekomo uprawiał seks.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa

Mendez zdecydowała się złożyć zawiadomienie do prokuratury, w którym opisała gwałty i inne nadużycia. Oprócz policjantów miał ją zgwałcić także strażak, od którego Mendez była zmuszana przez policjantów z jej komisariatu kupować silne leki przeciwbólowe, które kradł z mieszkań zmarłych ludzi. Przedstawiła też dowody – nagrania, zapisy ze służbowych protokołów, a także bieliznę ze śladami DNA. Śledczy odmówili jednak wniesienia aktu oskarżenia, tłumacząc, że „prokuratura nie jest w stanie udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że doszło do przestępstwa”.

Wobec tego Mendez zdecydowała się wnieść pozew do sądu federalnego. Była policjantka napisała w nim, że w wyniku niezliczonej liczby gwałtów doznała „deformacji pochwy i odbytu wymagających zabiegów chirurgicznych”. Wieloletnie cierpienia odbiły się poważnie na jej psychice. Miała myśli samobójcze, stany lękowe, depresję i zespół stresu pourazowego.

Była policjantka stwierdziła, że nadużycia zaczęły się wiele lat wcześniej, w 2006 roku. Była nękana wyzwiskami o charakterze seksualnym, a także padała ofiarą licznych napaści fizycznych i molestowania ze strony współpracowników i przełożonych. Upokarzali ją, robiąc zdjęcia, gdy odciągała z piersi pokarm. Opisywali też w wulgarny sposób czynności seksualne, które zamierzają z nią odbyć.

Przełożeni obwiniali policjantkę

Mendez zgłaszała to przełożonym. Zwierzyła się policjantce Filastin Srour i opowiedziała jej o ciągłych gwałtach i nadużyciach, których doświadczała. Srour rzekomo nie podjęła niezbędnych działań, do których była zobowiązana jako przełożona. Zamiast tego nazwała Mendez „szmatą” i zagroziła, że jeśli „nie przestanie wysuwać fałszywych oskarżeń przeciwko dobrym funkcjonariuszom, będzie zmuszona do podjęcia działań przeciwko niej”.

Mendez złożyła ostatnią skargę w styczniu 2019 roku, która również została zignorowana, po czym zrezygnowała z pracy w policji po 14 latach służby. Była policjantka domaga się teraz 90 milionów dolarów odszkodowania.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano 3 osoby z otoczenia nożownika, który zabił pracownicę francuskiej policji

Po śmiertelnym ataku na pracownicę francuskiej policji z komisariatu w Rambouillet, dokonano zatrzymania trzech osób z otoczenia sprawcy – podała agencja AFP, powołując się na źródła policyjne.

Śledczy przeszukali dom 37-letniego nożownika w Rambouillet pod Paryżem, a także dom osoby, która go przyjęła po jego przyjeździe do Francji w 2009 roku. Śledztwo w sprawie zabójstwa policjantki prowadzi prokuratura antyterrorystyczna. Z jej ustaleń wynika, że ostatnią stroną wyświetlaną w telefonie napastnika był film nawiązujący do dżihadu – podały AFP i tygodnik „Le Point”.

Sprawca zamachu pracował jako dostawca. Jego zezwolenie na pobyt czasowy we Francji było ważne do 25 grudnia 2021 roku – poinformowała stacja BFM TV. Nie był on wcześniej znany policji jako osoba zradykalizowana.

„Mam wrażenie, że jesteśmy na wojnie”

W momencie ataku nożownik krzyczał „Allahu akbar” i zadał ofierze dwa ciosy nożem w szyję. Kobieta zmarła od ran, dusząc się krwią. Nie była uzbrojona. 49-letnia funkcjonariuszka policji Stephanie M. była matką dwójki dzieci w wieku 13 i 18 lat.

– Mam wrażenie, że jesteśmy w stanie wojny – mówi dziennikowi „Le Figaro” mieszkanka Rambouillet.

– Dziś po południu nie mogłem dojechać do domu, ponieważ wszystko było zamknięte – powiedział gazecie inny mieszkaniec, 86-letni Michel. – Policja kazała mi zostawić samochód i iść do domu. To smutne, co się stało, przypomina mi to wojnę algierską, kiedy widzę te patrole. Nie ma nic gorszego niż wojna, a kiedy widzę, że można tak zabić policjantkę, mam wrażenie, że jesteśmy na wojnie – dodał.

– Nie rozumiem, jak takie rzeczy mogą się dziać tutaj, w tak spokojnym mieście jak Rambouillet – powiedziała 61-letnia Louise.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak na komisariat we Francji

Grupa ok. 40 osób napadła na budynek policji, wykorzystując metalowe pręty i fajerwerki. Zniszczono kilka radiowozów oraz szyby budynku. Atak na komisariat w małej miejscowości pod Paryżem wywołał ogólnokrajową debatę na temat bezpieczeństwa policjantów. Prezydent Macron zapowiada spotkanie ze związkami zawodowymi.

France 24 informuje, że do ataku doszło w miejscowości Champigny-sur-Marne pod Paryżem w nocy z soboty na niedzielę (10-11 października). Policjanci zdołali się zabarykadować w budynku, kiedy doszło do ataku. Żaden z mundurowych nie odniósł obrażeń.

Napastnicy zbiegli się pod komisariat na niedługo przed północą. W tym momencie przed budynkiem dwóch policjantów paliło papierosy. Mundurowi zdołali uciec do środka i powiadomić swoich kolegów o niebezpieczeństwie. Grupa kilkudziesięciu napastników była uzbrojona w metalowe pręty oraz fajerwerki. Napastnicy zaczęli demolować policyjne pojazdy oraz wystrzeliwać fajerwerki w kierunku komisariatu.

Mundurowi, znajdujący się na piętrze, odpowiedzieli strzelając w napastników gumowymi kulami oraz gazem łzawiącym. Napastnicy próbowali bezskutecznie wedrzeć się do środka komisariatu. Żaden z policjantów nie został ranny. Zniszczono kilka radiowozów oraz wybito szyby w budynku. Prokuratura przekazała, że analizuje nagrania z monitoringu w celu ustalenia tożsamości napastników.

Minister spraw wewnętrznych, Gerald Darmanin, napisał na Twitterze, że „ci mali dilerzy nikogo nie wystraszą i nie zniechęcą nas do walki z narkotykami”. Według ministra atak związany jest z działaniami państwa wymierzonymi w handlarzy narkotyków

Jednak Laurent Jeanne, burmistrz miasta, podejrzewa, że atak może być odwetem przestępców za wypadek skutera, który miał być rzekomo spowodowany przez funkcjonariuszy policji.

– To był zorganizowany atak około 40 osób, które chciały doprowadzić do bitwy. Od kilku dni mamy napiętą sytuację z ludźmi, którzy okazują chęć walki z policją – powiedział Jeanne dla telewizji BFM TV.
Źródło info i foto: Policja.pl

Są wyniki sekcji zwłok Polaka, który zmarł na komisariacie w Belgii

Sekcja zwłok 39-letniego Polaka, który zmarł na komisariacie w Belgii nie wykazała śladów przemocy na ciele, co wyklucza odpowiedzialność policji za śmierć mężczyzny – poinformowała korespondentkę Polsat News Dorotę Bawołek prokuratura. Śledczy czekają jeszcze na wyniki badań toksykologicznych, które będą znane za kilka tygodni.

We wtorek 39-letni Polak mieszkający w belgijskim Kinrooi, miał zachowywać się w „sposób szczególny”. Mężczyzna został zabrany na komisariat w Bree. Po osadzeniu w celi aresztu mężczyzna źle się poczuł, więc wezwano lekarza. Kiedy ten dotarł, Polak już nie żył.

– Prokurator Okręgowy w Limburgii przeprowadził dokładne śledztwo, aby ujawnić przyczynę i okoliczności śmierci – zapewniła prokurator Katja Vandoren.

W czwartek przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Zewnętrzną przyczyną śmierci może być nadużycie narkotyków lub lekarstw. Wyniki badań toksykologicznych będą znane z kilka tygodni. Dla prokuratury najważniejsze jest to, że nie znaleziono śladów przemocy fizycznej, co wyklucza odpowiedzialność policji za zgon Polaka na komisariacie.

Lokalne media podają, że w chwili przyjazdu pogotowia ratunkowego Polak miał mieć na rękach kajdanki. Prokuratura nie zgodziła się na rozmowę w tej sprawie, zasłaniając się dobrem toczącego się śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Prokuratura drugi raz umorzyła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu po raz drugi umorzyła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka. Ojciec Stachowiaka w rozmowie z Onetem podkreśla, że jest zbulwersowany decyzją śledczych. 25-latek zmarł 15 maja 2016 roku we wrocławskim komisariacie.

Jak pisze Onet, postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka przez czterech policjantów, poznańska prokuratura wznowiła na kilka tygodni przed wyrokiem pierwszej instancji, który zapadł w czerwcu 2019 r.

Wcześniej śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Decyzję o wznowieniu wydał sąd po tym, jak rodzice Igora Stachowiaka zaskarżyli postanowienie prokuratury w tym zakresie. Teraz sprawa ponownie została umorzona. Byli policjanci nie usłyszą więc kolejnych zarzutów.

O umorzeniu postępowania dowiedziałem się wczoraj od moich pełnomocników. Jestem tym faktem zbulwersowany – mówi Onetowi Maciej Stachowiak, ojciec Igora Stachowiaka.

Jestem zbulwersowany tym, że do dziś nikt nie naładował baterii paralizatora, którego użyto wobec Igora i nie włączył go, by sprawdzić, czy była ingerencja w jego zapis albo próba usunięcia zapisu. To karygodne – dodaje.

W ocenie ojca Igora wielu ważnych świadków, m.in. załoga pogotowia, które przyjechało na komisariat, do dziś nie zostało przesłuchanych.

Rodzice 25-latka już zapowiedzieli, że po raz kolejny zaskarżą decyzję prokuratury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Śmierć 18-latka na komisariacie. Są wyniki sekcji zwłok

Ujawniono wyniki sekcji zwłok 18-latka, który zmarł na komisariacie w Poznaniu. Prokuratura poinformowała, że nie stwierdzono u niego obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora.

„Są wstępne wyniki sekcji zwłok 18-latka, który wczoraj zmarł na policyjnym komisariacie. Prokuratura informuje, że nie stwierdzono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich ani obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora” – napisała na Twitterze dziennikarka Radia ZET.

Wcześniej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak podawał, że mężczyzna chorował na serce i zażywał substancje psychoaktywne. Policja zatrzymała 18-latka po tym, jak mężczyzna zdemolował swoje mieszkanie. Policję wezwała jego matka. Kobieta stwierdziła, że jej syn jest agresywny. Miał się z nią szarpać i bić. Na miejsce wezwano drugi patrol.

18-latek został przewieziony na komisariat. Tam stracił przytomność. Podjęto reanimację, po przyjeździe karetki kontynuowały ją służby medyczne. Mężczyzny nie udało się uratować. Sprawę bada prokuratura. Na polecenie szefa wielkopolskiej policji przebieg zdarzenia jest weryfikowany również przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: wp.pl

Austria: 25-latek zastrzelił 5 osób w znanym kurorcie narciarskim

Pięć osób zastrzelił w niedzielę w znanym jako ośrodek narciarski miasteczku Kitzbuehel w austriackim Tyrolu 25-letni mężczyzna, który zaraz potem oddał się w ręce policji. Ofiary to jego 19-letnia była przyjaciółka oraz jej rodzice, brat i nowy przyjaciel. Mężczyzna pojawił się na komisariacie około godziny 6. rano.

– Położył na blacie pistolet oraz nóż i oświadczył, że właśnie zamordował pięć osób – relacjonował austriackiej agencji APA szef tyrolskiego Krajowego Biura Kryminalnego Walter Pupp. Funkcjonariusze udali się natychmiast na miejsce zdarzenia, gdzie znaleźli pięcioro zastrzelonych. Próby ich reanimowania nie dały żadnego rezultatu.

Motywem mogła być zazdrość

Zdaniem Puppa, młody mężczyzna nie był w stanie pogodzić się z tym, że jego związek z 19-latką przed dwoma miesiącami się rozpadł i, że znalazła ona sobie nowego przyjaciela. W wieczór poprzedzający zbrodnię w jednym z lokali doszło do kłótni dwojga byłych partnerów.

Mężczyzna zadzwonił około godziny 4. rano do drzwi domu, w którym mieszkała wraz ze swą rodziną jego była przyjaciółka. Drzwi otworzył jej ojciec, który po krótkiej utarczce słownej polecił intruzowi odejść. 25-latek wrócił do swego domu i zabrał z sejfu pistolet, posiadany legalnie przez jego brata.

Do domu byłej przyjaciółki przybył ponownie około godziny 5.30. Drzwi tak, jak poprzednio otworzył jej ojciec, by zaraz paść od kuli zabójcy. Jego los podzielili po wejściu sprawcy do budynku 25-letni syn i 51-letnia żona. Nieświadomi wszystkiego 19-latka i jej nowy 24-letni przyjaciel spali w tym czasie we własnym mieszkaniu, oddzielonym od reszty domu drzwiami z przekręconym zamkiem. Desperat przedostał się do mieszkania przez balkon i oboje zastrzelił.

Nie był pod wpływem alkoholu

Policja ustaliła na razie, że sprawca działał sam i w momencie popełnienia czynu nie był pod wpływem alkoholu. Burmistrz Kitzbuehel Klaus Winkler nazwał zbrodnię „zaskakującą i niepojętą tragedią”. Jak zaznaczył, zarówno zaatakowana rodzina, jak i rodzina sprawcy cieszyły się znacznym szacunkiem lokalnej społeczności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szefowa Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście odwołana po imprezie na komisariacie

Szefowa Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście została odwołana ze stanowiska przez komendanta miejskiego policji w Toruniu – poinformował we wtorek komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. W komisariacie miało dojść do imprezy alkoholowej. Sprawę bada biuro kontroli KGP.

Po wydarzeniach w komisariacie Toruń-Śródmieście, gdzie miało dojść do alkoholowej imprezy, podczas której ranny został policjant, szefowa MSWiA Elżbieta Witek w poniedziałek poleciła kontrolę w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. KWP w Bydgoszczy potwierdziła, że prowadzi postępowanie w tej sprawie.

We wtorek w TVN24 gen. Szymczyk przekazał, że do wnikliwego zbadania sprawy skierował funkcjonariuszy biura kontroli Komendy Głównej Policji. „Wielokrotnie powtarzałem, że nie ma miejsca na patologię w polskiej policji, a szczególnie, kiedy dotyczy to kadry kierowniczej” – zaznaczył. „Jeśli te informacje się potwierdzą – bo to chcę podkreślić – te konsekwencje na pewno będą bardzo surowe i osobiście ich dopilnuje” – dodał.

Pierwsze odwołania
Komendant poinformował ponadto, że szefowa Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście została odwołana ze stanowiska przez komendanta miejskiego policji w Toruniu.

Z informacji przekazywanych w mediach społecznościowych wynika, że Dorota R. – dotychczasowa komendant komisariatu – miała uczestniczyć w imprezie, podczas której spożywano znaczne ilości alkoholu. Jeden z policjantów miał uderzyć o skrzynkę z wężem strażackim przymocowaną do jednej ze ścian i rozbić głowę. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rannym policjantem miał być naczelnik sztabu z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. Do rannego miała zostać wezwana karetka pogotowia, ale ten miał reagować agresywnie i nie chcieć pomocy ze strony ratowników.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski potwierdził w poniedziałek, że prokuratura otrzymała zgłoszenie o uszkodzeniu ciała policjanta na terenie Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście.

„Został zgromadzony materiał w tzw. niezbędnym zakresie. W związku z tym, że dotyczy on policjantów zatrudnionych w tym komisariacie, przekazaliśmy sprawę do prokuratora regionalnego w Gdańsku z wnioskiem o wskazanie innej prokuratury do prowadzenia tego postępowania” – przekazał Andrzej Kukawski.
Źródło info i foto: interia.pl