Po pięciu godzinach negocjacji policja ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA

Po pięciu godzinach intensywnych negocjacji, policja Kapitolu ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA. Przypomnijmy, że w czwartek rano przed budynkiem Biblioteki Kongresu pojawił się czarny pickup bez tablic rejestracyjnych. Jego kierowca twierdził, że w samochodzie znajduje się bomba, którą zamierza wysadzić.

Mężczyzna zażądał rozmowy z prezydentem USA Joe Bidenem i zapowiedział nadejście „rewolucji”. Swoje działania relacjonował w mediach społecznościowych, ale film został już usunięty z Facebooka.

Po 5 godzinach negocjacji z tamtejszą policją, udało się ująć 49-letniego kierowcę. To Floyd Ray Rosenberry z Karoliny Południowej. Jak przekazał szef policji Kapitolu Tom Manger, nie wiadomo jeszcze, czy w pojeździe były środki wybuchowe. Jak poinformował, potencjalny zamachowiec zmagał się jednak z problemami osobistymi, w tym ze śmiercią w rodzinie.

Rosenberry przez długi czas prowadził na Facebooku relację na żywo z incydentu. Jak przekonywał, Joe Biden „zabija kraj”. Mężczyzna twierdził też, że nie działa sam i zawarł porozumienie z innymi „patriotami”.

W rozmowach z funkcjonariuszami miał grozić, że jeśli zostanie zastrzelony, ładunek wybuchowy w jego samochodzie zniszczy dużą część Waszyngtonu.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Nowe ustalenia po szturmie na Kapitol

Celem tłumu, który 6 stycznia przypuścił szturm na siedzibę amerykańskiego Kongresu, było schwytanie i zamordowanie polityków, w tym wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a: o takich ustaleniach federalnych prokuratorów donosi, cytując dokumenty sądowe, agencja informacyjna Associated Press. Śledczy piszą o „silnych dowodach”.

Przypomnijmy, bulwersujące wydarzenia rozegrały się w Waszyngtonie 6 stycznia po wiecu, w czasie którego Donald Trump – od tygodni powtarzający hasło o „ukradzionych wyborach” – powiedział swym sympatykom m.in.: „Jeśli nie będziecie walczyć jak diabli, nie będziecie już mieć kraju”.

Po tym przemówieniu Trumpa tłum jego zagorzałych zwolenników ruszył na Kapitol i wtargnął do gmachu Kongresu, który zajmował się akurat ostatecznym zatwierdzeniem zwycięstwa Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich. Kongresmenów, a także obecnego na miejscu wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, ewakuowano.

Protestujący głośno domagali się, by Donald Trump pozostał prezydentem Stanów Zjednoczonych, skandowali m.in. hasło: „Zatrzymać oszustwo!”. Część z nich była uzbrojona: służby przejęły kilka sztuk broni, znaleziono również dwie bomby rurowe.

Aresztowano tego dnia ponad 80 ludzi. W trakcie zamieszek zginęło czworo demonstrantów, a dzień później w szpitalu zmarł policjant, który odniósł w starciach poważne obrażenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wyciekła notatka FBI o protestach w całym kraju. W Waszyngtonie zbrojna grupa z planem „wielkiego powstania”

W tym tygodniu we wszystkich 50 stolicach stanów oraz na waszyngtońskim Capitol Hill planowane są zbrojne protesty, które mogą potrwać co najmniej do momentu zaprzysiężenia Joe Bidena na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych – wynika z wewnętrznego biuletynu FBI, do którego dotarła telewizja ABC News. W biuletynie przekazano też, że w ostatnich dniach FBI otrzymało informacje o grupie wzywającej do „szturmu” na budynki stanowych i federalnych sądów oraz urzędów, jeśli prezydent Donald Trump zostanie usunięty ze stanowiska przed końcem kadencji.

„FBI otrzymało informacje o zidentyfikowanej grupie zbrojnej, która 16 stycznia zamierza udać się do Waszyngtonu. Jej członkowie ostrzegli, że jeśli Kongres spróbuje skrócić kadencję prezydenta przy pomocy 25. poprawki, wybuchnie wielkie powstanie” – czytamy w biuletynie FBI.

Ta sama grupa ma planować też „szturm” na biura rządowe w każdym ze stanów również 20 stycznia, czyli w dniu zaprzysiężenia Joe Bidena na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Na 20 stycznia do Waszyngtonu zostało oddelegowanych około 15 tys. funkcjonariuszy Gwardii Narodowej. Jednocześnie burmistrzyni miasta Muriel Bowser zaapelowała, by unikać tego dnia wychodzenia z domu i śledzić zaprzysiężenie w mediach. Bowser chciałaby również, by między 10 a 24 stycznia obowiązywał zakaz zgromadzeń – z prośbą o jego wprowadzenie zwróciła się do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego.

W Stanach Zjednoczonych wszczęto co najmniej 25 postępowań o terroryzm wewnętrzny w związku ze wtargnięciem zwolenników prezydenta Donalda Trumpa do Kapitolu. Poinformował o tym członek Izby Reprezentantów Jason Crow z Partii Demokratycznej, powołując się na informacje uzyskane od sekretarza sił lądowych USA Ryana McCarthy’ego. Niektórym osobom, które wdarły się do siedziby Kongresu, postawiono już zarzuty. Crow przekazał też, że Pentagon jest świadom zagrożenia ze strony potencjalnych terrorystów przed zaplanowaną na 20 stycznia inauguracją prezydentury Joe Bidena.

W środę, w czasie posiedzenia amerykańskiego Kongresu, który miał zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich, do gmachu Kapitolu wtargnęła grupa zwolenników prezydenta Donalda Trumpa. Posiedzenie zostało przerwane. Po kilku godzinach siły bezpieczeństwa usunęły napastników z gmachu. W starciach zginęło pięć osób, kilkadziesiąt zostało zatrzymanych. Po wznowieniu posiedzenia Kongres potwierdził zwycięstwo Joe Bidena w wyborach.

Demokraci chcą wszcząć wobec Trumpa procedurę impeachmentu

W niedzielę Nancy Pelosi, spikerka Izby Reprezentantów, informowała, że złoży projekt rezolucji, wzywającej wiceprezydenta Mike’a Pence’a do wszczęcia procedury pozbawienia Donalda Trumpa urzędu na podstawie 25. poprawki do konstytucji. Daje ona możliwość usunięcia prezydenta, gdy wiceprezydent i większość członków jego gabinetu uznają, że nie jest zdolny do sprawowania funkcji.

Pelosi zapowiedziała, że jeśli Pence tego nie zrobi, to rozpocznie impeachment, czyli procedurę postawienia prezydenta w stan oskarżenia. Uzasadniając to ultimatum, przewodnicząca Izby Reprezentantów oceniła, że prezydent Trump stanowi zagrożenie dla porządku konstytucyjnego. Demokraci rozważają jednak wstrzymanie na 100 dni przesłania formalnych zarzutów do Senatu. Chodzi o to, by potencjalny proces Trumpa nie zdominował początku prezydentury Joe Bidena. Wyrok skazujący prezydenta w procedurze impeachmentu mógłby uniemożliwić mu ubieganie się w przyszłości o jakikolwiek urząd federalny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

25 postępowań o terroryzm wewnętrzny po zajściach na Kapitolu

W Stanach Zjednoczonych wszczęto co najmniej 25 postępowań o terroryzm wewnętrzny w związku z wtargnięciem zwolenników prezydenta Donalda Trumpa do Kapitolu. Poinformował o tym członek Izby Reprezentantów Jason Crow z Partii Demokratycznej, powołując się na informacje uzyskane od sekretarza sił lądowych USA, Ryana McCarthy’ego. Niektórym osobom, które wdarły się do siedziby Kongresu, postawiono już zarzuty.

Jason Crow przekazał też, że Pentagon jest świadom zagrożenia ze strony potencjalnych terrorystów przed zaplanowaną na 20 stycznia inauguracją prezydentury Joego Bidena. W środę w czasie posiedzenia amerykańskiego Kongresu, który miał zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich, do gmachu Kapitolu wtargnęła grupa zwolenników prezydenta Donalda Trumpa.

Posiedzenie zostało przerwane. Po kilku godzinach siły bezpieczeństwa usunęły napastników z gmachu. W starciach zginęło pięć osób, kilkadziesiąt zostało zatrzymanych . Po wznowieniu posiedzenia Kongres potwierdził zwycięstwo Joego Bidena w wyborach.
Źródło info i foto: TVP.info

Po zamieszkach w Kapitolu nie żyją 4 osoby. Aresztowano 52 osoby

Cztery osoby nie żyją, a 52 zostały aresztowane w wyniku starć, do których doszło w środę w Waszyngtonie. Policja podaje, że w czasie tłumienia rozruchów, wywołanych przez zwolenników prezydenta Donalda Trumpa, rannych zostało 14 funkcjonariuszy.

Prace amerykańskiego parlamentu, który miał zatwierdzić wygraną Joe Bidena w wyborach prezydenckich, zostały przerwane, gdy zwolennicy Donalda Trumpa sforsowali barierki ochronne i wkroczyli do siedziby Kongresu. Od godziny 18 czasu lokalnego w Waszyngtonie obowiązuje godzina policyjna wprowadzona przez burmistrzynię Muriel Bowser. Dodatkowe siły rozlokowano wokół siedziby Kongresu i w innych punktach miasta.

Amerykańskie media – w tym agencje Associated Press, Reuters oraz telewizje CNN i CNBC – podają, że w wyniku starć zginęły cztery osoby. Jedną z ofiar jest postrzelona przez służby porządkowe kobieta, która wcześniej, wraz z grupą innych osób, wtargnęła do budynku Kongresu. Szef waszyngtońskiej policji Robert Contee przekazał, że wśród pozostałych jest jeszcze jedna kobieta oraz dwóch mężczyzn. Jak określił, zmarli oni z powodu „nagłych wypadków medycznych”.

W zamieszkach rannych zostało 14 funkcjonariuszy. Aresztowano 52 osoby – w pięciu przypadkach miało to związek z nielegalnym posiadaniem broni. Policja podała, że znaleziono i unieszkodliwiono dwie bomby. Jedna była w siedzibie Demokratów, druga – Republikanów.

Pentagon poinformował, że w związku z sytuacją na Kapitolu aktywowano 1100 żołnierzy Gwardii Narodowej. Dodatkowo do stolicy przybyło 200 policjantów z sąsiedniego stanu Wirginia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Donald Trump złagodził karę więzienia dla byłego doradcy

Prezydent Donald Trump złagodził w piątek karę 40 miesięcy więzienia dla jego byłego doradcy Rogera Stone’a, który był skazany za składanie kłamliwych zeznań w Kongresie, utrudnianie kongresowego śledztwa i nakłanianie świadków do fałszywych zeznań w związku z aferą „Russiagate”. Decyzja prezydenta oznacza, że Stone nie będzie musiał odbywać zasądzonej kary. Stone miał się stawić w zakładzie karnym do najbliższego wtorku.

Były doradca konsekwentnie odrzucał wszelkie oskarżenia i utrzymywał, że wytoczony przeciwko niemu proces był motywowany politycznie. Nie pojawiał się na posiedzeniach sądu, nie wygłosił ostatniego słowa przed ogłoszeniem wyroku a jego adwokaci nie powołali żadnych świadków w jego obronie.

Również sam prezydent wielokrotnie wypowiadał się w tej sprawie, broniąc Stone’a i zarzucając specjalnemu prokuratorowi Robertowi Muellerowi „polowanie na czarownice”.

Miał kłamać i manipulować świadkami

W lutym br. Stone skazany został na 3 lata i 4 miesiące więzienia. Poza składaniem kłamliwych zeznań i manipulowaniem świadkami, sąd uznał go winnym utrudniania śledztwa Izby Reprezentantów Kongresu. Miało ono ustalić czy sztab wyborczy Trumpa spiskował z Rosją podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2016 r.

Biały Dom opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że „Roger Stone padł ofiarą Rosyjskiego Oszustwa, utrwalanego latami w przez Lewicę i jej sojuszników w mediach, w celu podminowania prezydentury Trumpa”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Strzelanina w Alexandrii. Ranny Kongresmen

Uzbrojony napastnik otworzył ogień podczas treningu baseballowego w Alexandrii w stanie Wirginia. Wśród rannych jest republikański kongresmen Steve Scalise oraz dwóch funkcjonariuszy straży Kongresu. Jeden ze świadków zdarzenia opowiadał, że słyszał około 50 strzałów. Jak podkreślił, gdyby w pobliżu nie było funkcjonariuszy służb ochrony Kongresu, doszłoby do „masakry”.

Amerykańska telewizja Fox News relacjonowała, że nieznany sprawca otworzył na boisku ogień do grupy, w której znajdowali się politycy. Rannych zostało co najmniej pięć osób, w tym Steve Scalise, przedstawiciel stanu Luizjana w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych i lider republikańskiej większości w Kongresie.

Republikański senator Jeff Flake oświadczył w wywiadzie telewizyjnym, że napastnik miał przy sobie dużo amunicji i strzelał przez około 10 minut. Zgodnie ze słowami senatora, napastnik to biały mężczyzna w średnim wieku. Według CNN, oddał 50-100 strzałów z broni automatycznej.

Napastnik został obezwładniony i przebywa w areszcie śledczym.

wp

Steve Scalise sprawuje w Kongresie ważną funkcję szefa dyscypliny partyjnej większości republikańskiej w Izbie Reprezentantów (majority whip). Zadaniem whipa (dosłownie „bicza”) jest pilnowanie, aby kongresmani głosowali zgodnie z wytycznymi partii. Scalise razem z grupą ok. 25 kongresmanów z Partii Republikańskiej ćwiczył przed meczem baseballowym z drużyną Partii Demokratycznej, który miał odbyć się w czwartek.

„Steve Scalise, prawdziwy przyjaciel i patriota został ciężko ranny jednak w pełni wyzdrowieje. Nasze myśli i modlitwy są z nim” – napisał na Twitterze prezydent USA Donald Trump.
Źródło info i foto: wp.pl

Guantanamo: Pentagon chce przenieść więźniów

Pentagon poinformował w środę Kongres o zamiarze przeniesienia 12 więźniów z Guantanamo do co najmniej dwóch państw trzecich. Pierwszy transfer odbędzie się w najbliższych dniach. W bazie wojskowej USA, której zamknięcia domaga się Kuba, przebywa 91 więźniów. Wśród osób, które zostaną przeniesione w pierwszej kolejności, będzie Jemeńczyk Tarik Ba Odah, który prowadzi długotrwały strajk głodowy w więzieniu. Kongres odnosi się z wielką rezerwą do planów prezydenta Baracka Obamy odnośnie zamknięcia bazy wojskowej w Guantanamo wraz ze znajdującym się tam więzieniem o zaostrzonym rygorze – zaznacza w komentarzu agencja Reutera.

O niezwłoczne zamknięcie bazy i zwrot terenu, na którym się znajduje Kubie, zaapelował 21 marca, podczas historycznej wizyty Baracka Obamy na wyspie, przywódca Kuby Raoul Castro. Do pierwszych transferów więźniów z Guantanomo doszło już w styczniu, kiedy to do Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry zostali przeniesieni dwaj więźniowie Egipcjanin Tarik al-Sawah oraz więzień jemeński Abd al-Aziz al-Suwajdi. W więzieniu Guantanamo, otwartym na początku 2002 roku, po zamachach z 11 września 2001 r., przetrzymywanych jest około setki więźniów.

Liczbę tych uznanych za szczególnie niebezpiecznych szacuje się na około 60. W zamiarach Pentagonu jest ich przeniesienie do więzień federalnych w Stanach Zjednoczonych. Zamknięcie więzienia w Guantanamo to cel, którego osiągnięcie Barack Obama obiecywał jeszcze podczas kampanii prezydenckiej w 2008 r. Spełnienie obietnicy okazało się trudne, głównie ze względu na Kongres, który zakazał transferu przetrzymywanych w Guantanamo osób do więzień na terenie USA.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Barack Obama chce zamknąć Guantanamo

Prezydent Barack Obama ma plan zamknięcia owianego złą sławą więzienia w Guantanamo na Kubie, gdzie przetrzymywane są osoby podejrzane o terroryzm. Republikanie w Kongresie blokowali dotąd wszelkie próby przeniesienia ich do USA. Jaki jest pomysł prezydenta?

„Nie chcę zostawiać tego problemu mojemu następcy, ktokolwiek nim będzie. (…) Jestem absolutnie zdeterminowany, by zamknąć to więzienie” – powiedział w specjalnym wystąpieniu w Białym Domu Barack Obama, który w styczniu 2017 roku kończy kadencję.

Przygotowany przez Pentagon plan zakłada przeniesienie do więzień federalnych w USA ponad 50 więźniów uważanych za najbardziej niebezpiecznych spośród 91 wciąż przetrzymywanych w Guantanamo. Pozostali, którzy zdaniem amerykańskich władz nie stanowią zagrożenia dla USA, mieliby zostać odesłani do państw trzecich. Obama argumentował, że pozwoli to na „zakończenie propagandy” stosowanej przez terrorystów, którzy wykorzystują istnienie więzienia w Guantanamo jako „narzędzie do rekrutacji”, oraz pozwoli „zaoszczędzić pieniądze amerykańskich podatników”. Pentagon oszacował, że wdrożenie planu umożliwi zaoszczędzenie rocznie 85 mln dolarów.

Prezydent skrytykował też nieskuteczność działających w Guantanamo komisji wojskowych powstałych, by osądzić osoby tam przetrzymywane. – Przy całym szacunku dla tych komisji – są one bardzo drogie (…) i jak dotąd nie udało im się przynieść rozwiązania – powiedział. Spośród 779 osób, które łącznie przebywały w więzieniu w Guantanamo, komisje skazały tylko kilka, w tym kierowcę Osamy bin Ladena.

Obama przekonywał, że „znacznie lepszą opcją” jest osądzenie osób podejrzanych o terroryzm przez sądy federalne i umieszczenie skazanych w więzieniach federalnych. – Wszyscy, którzy zostali skazani w federalnych sądach, siedzą za kratkami tu, w USA – powiedział. Jak dodał, dowodzi to, że „jesteśmy w stanie łapać terrorystów i strzec bezpieczeństwa Amerykanów” i jednocześnie przestrzegać amerykańskich wartości.

Eksperci wskazują jednak, że bardzo trudne będzie osądzenie wielu więźniów nadal przebywających w Guantanamo, którzy nawet zdaniem obecnego rządu USA są zbyt niebezpieczni, by można ich było odesłać do państw trzecich, i powinni być nadal pozbawieni wolności. Rządowi brakuje bowiem dowodów ich winy albo takie dowody zostały zdobyte nielegalnie, np. podczas przesłuchań wykorzystujących metody powszechnie uważane za tortury. Wysłany do Kongresu plan zamknięcia Guantanamo nie wskazuje, do których konkretnie więzień w USA mieliby zostać odesłani więźniowie. Obama tłumaczył, że chce, by zadecydowano o tym wspólnie z kongresmenami.

– Wyciągnijmy lekcję z przeszłości i zamknijmy ten rozdział naszej historii – apelował Obama. – Ten plan zasługuje na uczciwe przesłuchanie w Kongresie, mimo że jesteśmy w roku wyborczym.

Obama obiecał już podczas kampanii wyborczej w 2008 roku, że zamknie krytykowane przez obrońców praw człowieka i państwa europejskie więzienie w Guantanamo, otwarte przez administrację George’a W. Busha w 2002 roku w odpowiedzi na ataki z 11 września 2001 roku. Dotychczas Obamie nie udało się wywiązać z tej wyborczej obietnicy; administracja wielokrotnie podkreślała, że to Kongres co roku blokuje transfer więźniów do USA.

Obrońcy praw człowieka wytykają jednak Obamie, że przez pierwsze dwa lata jego prezydentury Demokraci mieli większość w obu izbach Kongresu i prezydent mógł wówczas doprowadzić do zamknięcia więzienia.

Odnosząc się do tych zarzutów, Obama tłumaczył we wtorek, że „chciał to zrobić dobrze, a to wymaga czasu”. Wskazał też, że początkowo w sprawie zamknięcia Guantanamo istniała ponadpartyjna zgoda – był za tym m.in. jego poprzednik Bush, a także republikański senator John McCain. Jednak od tego czasu kwestia ta stała się „bardzo upartyjniona” i Republikanie zaczęli przyjmować ustawy uniemożliwiające zamknięcie więzienia – dodał.

Sądząc z wypowiedzi polityków Partii Republikańskiej, niewielkie są szanse na zmianę stanowiska Kongresu w tej sprawie. Przeciwko są także kandydaci ubiegający się o nominację GOP w wyborach prezydenckich. Dlatego oczekuje się, że gdy Kongres odrzuci nowy plan zamknięcia więzienia, Obama ogłosi, że nie ma innego wyjścia i przyjmie w tej sprawie dekret prezydencki, czyli decyzję podjętą z pominięciem Kongresu. Sugerowali to kilka miesięcy temu przedstawiciele Białego Domu.

Pierwszych więźniów zaczęto sprowadzać do wojskowej bazy USA w Zatoce Guantanamo na Kubie w 2002 roku. Jak twierdziły ówczesne władze USA, zamknięci zostali tam najgroźniejsi terroryści na świecie – islamscy ekstremiści, talibowie i działacze Al-Kaidy. Jednak spośród 779 osób, które w sumie przebywały w tym więzieniu, większość wypuszczono jeszcze za prezydentury Busha bez postawienia im formalnych zarzutów.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Szykuje się odwet Francji

– Postanowiłem się spotkać w najbliższych dniach z prezydentem Obamą w Waszyngtonie, a następnie z prezydentem Putinem w Moskwie i przekonać ich, byśmy połączyli siły i osiągnęli cel, który powinniśmy osiągnąć dawno – mówił wczoraj prezydent François Hollande przed zebranym w Pałacu Wersalskim Kongresem, czyli połączonymi izbami francuskiego parlamentu.

Jak prezydent ich przekona – nie wiadomo. Francja wraz z USA walczą w Syrii z terrorystycznym kalifatem. Rosja wspiera syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada i atakuje głównie syryjskich rebeliantów, a nie Państwo Islamskie.

– Prezydent nie zamierza się korzyć przed Putinem. Będzie go przekonywał, by ramię w ramię z nami i Amerykanami walczył z terrorystami – komentował ekspert francuskiej telewizji publicznej. Hollande twierdził w przemówieniu, że utrzymanie Asada u władzy, do czego dąży Rosja, nie rozwiąże syryjskiego konfliktu. Zapowiadał, że francuskie lotnictwo w Syrii będzie częściej atakować kalifat.

W niedzielę późnym wieczorem 10 francuskich myśliwców eskortowanych przez lotnictwo USA zbombardowało Rakkę, stolicę kalifatu. – W czwartek z portu wypłynie nasz lotniskowiec, co potroi nasze siły lotnicze – zapowiadał Hollande. Nie wspomniał o wysłaniu do Syrii sił specjalnych. Eksperci twierdzą jednak, że to nieuniknione. – Terroryści nie zniszczą republiki. To republika ich zniszczy – zapowiadał prezydent.

Kongres obraduje niezwykle rzadko, do tej pory tylko jeden francuski prezydent wygłosił przed nim orędzie. Hollande podczas wystąpienia był wyraźnie przybity rozmiarami tragedii, która wydarzyła się w nocy z piątku na sobotę. Od kul i bomb terrorystów, którzy zaatakowali kilka paryskich restauracji i wzięli zakładników w klubie Bataclan, zginęło 129 osób, 350 zostało rannych. Prezydent nie próbował porwać słuchaczy. O zemście Francji na Państwie Islamskim mówił monotonnym głosem. Sala zamarła. Jego słów nie przerywano oklaskami.

– Trwa wojna. To agresja przeciwko naszemu państwu, naszym wartościom, naszej młodzieży, naszemu sposobowi życia – mówił. Wroga nie nazywał „Państwem Islamskim”, lecz „Daesh”. Zdaniem francuskich władz mówienie o państwie przydaje islamistom prestiżu. „Daesh”, skrót jego arabskiej nazwy, ma na Bliskim Wschodzie pogardliwe konotacje. – To tchórzliwi mordercy. Republika nie uległa straszliwszym przeciwnikom – mówił Hollande. Dodał, że nie należy stosować terminu „wojna cywilizacji”, bo terroryści żadnej cywilizacji nie reprezentują.

Prezydent wystąpił do Kongresu, by przedłużył stan wyjątkowy o trzy miesiące. Zapowiedział zmiany w konstytucji i prawie karnym, by ułatwić walkę z terroryzmem. Wracający z Syrii islamiści mający podwójne obywatelstwo nie będą wpuszczani do Francji, podejrzewani o terroryzm cudzoziemcy mają być błyskawicznie deportowani, a obywatele francuscy zaangażowani w terroryzm będą tracić obywatelstwo. W ciągu 10 lat policja i służby zatrudnią 5 tys. nowych ludzi. Hollande zagroził też likwidacją strefy Schengen, jeśli Europa nie zdoła zabezpieczyć swoich granic.

Policje w całej Europie tropią Abdeslama Salaha, współorganizatora zamachów. Wypożyczał on samochody, którymi terroryści grasowali po Paryżu. Jeden z jego braci wysadził się podczas ataku, drugiego zatrzymano w Belgii, ale zwolniono. Wczoraj, gdy tamtejsza policja wkroczyła do Molenbeek, imigranckiej dzielnicy Brukseli, gdzie mieszkali terroryści odpowiedzialni za ataki w Paryżu, w świat poszła wiadomość, że Salah został aresztowany. Ale szybko ją zdementowano. Agencja Reutersa twierdzi, że terrorysta uciekł już do Syrii.

Baptiste Burgy, terrorysta, który też związek z zamachami, uciekł do Włoch. Szukają go tamtejsi antyterroryści. Francuska policja przeprowadziła wczoraj w całym kraju 150 rewizji. Skonfiskowano 31 sztuk broni, w tym kałasznikowa i granatnik. Pięć osób aresztowano. Potwierdza się, że jeden z uczestników ataków, który wysadził się przed paryskim stadionem narodowym, przybył do Europy z Turcji wraz z uchodźcami i legitymując się syryjskim paszportem, poprosił o azyl.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl