Policyjny pościg za kierowcą na Lubelszczyźnie. Padły strzały

​Pościg i strzały za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli w miejscowości Gąsiory w powiecie radzyńskim na Lubelszczyźnie. Ranny jest policjant – uciekającego udało się zatrzymać w następnej miejscowości. Prawdopodobnie był pijany. Informację dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Kot, policjanci dostali wiadomość, że lokalną drogą bardzo szybko jedzie bus z rozbitym tylnym światłem. Szybko udało się go zlokalizować.

Jeden z patroli usiłował go zatrzymać. Kierowca nie zatrzymał się i potrącił policjanta, pojechał dalej. Funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze, mimo tego mężczyzna dalej uciekał, udało się przestrzelić mu jedną z opon. Bus zjechał do rowu i dachował. 34-letniemu kierowcy i 25-letniemu pasażerowi nic poważnego się nie stało, obaj mają ogólne potłuczenia. Zostali przewiezieni do szpitala, gdzie będą mieli pobraną krew do badań, prawdopodobnie byli pijani.

Potrącony policjant ucierpiał dużo poważniej, również jest w szpitalu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef NIK prosi CBA o kontrolę

Kolejny front walki został otwarty. Marian Banaś chce, aby CBA skontrolowało oświadczenia majątkowe wiceprezes izby Małgorzaty Motylow.

Obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli złożył już zawiadomienie do prokuratury na jednego z dwóch swoich zastępców – wiceprezesa Tadeusza Dziubę, i chce jego odwołania. Z ustaleń DGP wynika, że pół roku temu Marian Banaś w piśmie do szefa CBA wskazał z kolei na możliwą potrzebę kontroli oświadczeń majątkowych drugiego z wiceprezesów NIK – Małgorzaty Motylow. To pokłosie poszerzonego postępowania sprawdzającego, które prowadzi ABW. Tuż po powołaniu Motylow na wiceszefa izby NIK zwróciła się do agencji o przeprowadzenie takiej procedury, aby nowa osoba w kierownictwie uzyskała dostęp do najtajniejszych informacji.

Z ustaleń DGP wynika, że ABW w ramach postępowania stwierdziła, że Małgorzata Motylow „w latach 2017–2018, ponad zatrudnienie w NIK [była tam wówczas kontrolerem – red.], podejmowała dodatkowe zajęcie zarobkowe w ramach umowy zlecenie z firmą Energa SA z siedzibą w Gdańsku”. To spółka Skarbu Państwa, nad którą w ubiegłym roku kontrolę przejął PKN Orlen. Taka praca wymaga zgody prezesa NIK.

I jak mówi nam były szef izby Krzysztof Kwiatkowski, trudno sobie wyobrazić, by zgoda obejmowała coś więcej niż pracę na wyższej uczelni. Specyfiką pracy kontrolera jest bowiem ścisłe unikanie posądzeń o konflikt interesów.
Banaś – według naszych źródeł – potwierdził, że zgoda dla kontrolera jest wymagana. Przyznał, że Małgorzata Motylow nie informowała o pracy dla Energi, ale na mocy ustawy o NIK nie musiała, bo przepisy wskazują tylko na konieczność uzyskania samej zgody. Pod koniec marca br. szef NIK pisze do CBA o tym, że agencja poinformowała go o pracy Motylow dla Energi, a z tego może wynikać, że podjęła ją bez zgody prezesa NIK, i sugeruje, że może to z kolei rodzić „wątpliwości co do rzetelności i prawdziwości oświadczeń majątkowych” Małgorzaty Motylow za lata 2017–2018. CBA miesiąc później występuje o oświadczenia i dostaje je na początku czerwca br. Biuro nie odpowiedziało nam, czy jakakolwiek kontrola jest w tym zakresie prowadzona.

Co na to sama zainteresowana? – Żaden organ ani przełożony nie kwestionował moich oświadczeń majątkowych czy korekt tych oświadczeń, ani nie zarzucił mi w związku z tymi oświadczeniami naruszeń prawa. Nie miały miejsca także sytuacje, abym bez zgody prezesa NIK zawarła jakiekolwiek umowy zarobkowe obok pracy w NIK – odpisała nam Motylow.
Obok Banasia w kierownictwie NIK jest obecnie tylko dwóch wiceprezesów. On sam ma problemy i mierzy się z wnioskiem śledczych o uchylenie mu immunitetu. Na razie posłowie zdecydowali, że chcą się zapoznać z aktami jego sprawy, a tych jest aż 80 tomów. Prokuratura Regionalna w Białymstoku zamierza postawić prezesowi NIK „kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzały i chaos na lotnisku w Kabulu. Co z Polakami w Afganistanie?

epa09415313 Afghan police conduct their duties after Taliban take over Kandahar, Afghanistan, 15 August 2021. The Taliban have reached the outskirts of Kabul, the capital city of Afghanistan, where the Afghan government reported there have been shots heard, although the insurgents said they will not enter the city by force and are negotiating a peaceful transition of power. After capturing a majority of the country, the Taliban issued a statement asking their fighters to not fight in Kabul and stand by the city’s entrance without attempting to enter by force. EPA/STRINGER
Dostawca: PAP/EPA.

Według informacji MSZ w Afganistanie przebywa aktualnie pięciu obywateli Polski, którzy w sprawie możliwości ewakuacji z terytorium tego kraju są w stałym kontakcie m.in. z konsulem RP w Nowym Delhi – przekazał w niedzielę resort spraw zagranicznych. W stolicy kraju, Kabulu panuje natomiast chaos – w sieci znaleźć można m.in. nagrania z miejscowego lotniska, gdzie tłum ludzi usiłuje wsiąść do samolotu. 

Afganistan opuścił w niedzielę prezydent tego kraju Ashraf Ghani. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid poinformował natomiast, że po ucieczce z Kabulu policji i przedstawicieli władz, Taliban polecił swym oddziałom wejście do miasta, aby „zapewnić bezpieczeństwo i przeciwdziałać chaosowi”. Inny z przedstawicieli talibów, Suhail Shaheen spodziewa się, iż nowy rząd zostanie powołany w ciągu kilku najbliższych dni.

„Według informacji MSZ w Afganistanie przebywa aktualnie pięciu obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy są w stałym kontakcie z konsulem RP w Nowym Delhi, a także z Ambasadami Francji, Niemiec i USA w Kabulu ws. możliwości ewakuacji z terytorium Afganistanu – poinformowało w niedzielę w komunikacie na swoich stronach polskie MSZ.

MSZ podkreśliło jednocześnie, że od wielu lat utrzymuje najwyższy, czwarty poziom zagrożenia dla podróżujących, w ramach którego odradzane są wszelkie podróże do Afganistanu. „W ubiegłym tygodniu ponowiliśmy apel o natychmiastowe opuszczenie kraju przez naszych rodaków zarówno za pośrednictwem kanałów społecznościowych jak i bezpośrednio w rozmowach z naszymi obywatelami” – przypomniano.

Tymczasem w Kabulu panuje chaos. Media publikują zdjęcia i nagrania z lotniska w stolicy kraju. Widać na nich m.in. tłum ludzi, który próbuje wsiąść do samolotu. Na nagraniu słychać także strzały. Wcześniej w sieci można było znaleźć filmiki przedstawiające gigantyczne korki na ulicach Kabulu. To ludzie, którzy próbowali dostać się na lotnisko bądź wydostać z miast drogą lądową:
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Afganistan: Talibowie przejęli kolejne duże miasta

Talibowie przejęli drugie i trzecie co do wielkości miasta w Afganistanie – Kandahar i Herat. Od niedawna pod kontrolą bojowników jest już także miasto Lashkar Gah. Ciężkie walki trwają także w innych regionach kraju. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania w trybie pilnym ewakuują z Kabulu większość swoich dyplomatów. Talibowie zajęli leżące na południu Afganistanu miasto Lashkar Gah, stolicę prowincji Helmand – podaje lokalny samorząd. Siły rządowe i przedstawiciele miejscowych władz opuścili miasto po decyzji o poddaniu go talibom.

Drugie największego miasto Afganistanu pod kontrolą talibów

Zajęcie Lashkar Gar oznacza, że talibowie mają już pod swoją kontrolą 13 dużych miast w Afganistanie i prawdopodobnie co najmniej 60 procent terytorium kraju. W czwartek przejęli drugie i trzecie co do wielkości miasta w Afganistanie – Kandahar i Herat. Wcześniej zdobyli też Ghazni, a walki toczą się w wielu innych miastach. Amerykanie szacują, że w ciągu 30 dni bojownicy mogą wkroczyć do Kabulu. Negocjacje afgańskiego rządu z przedstawicielami talibów w Katarze zakończyły się bez rezultatów.

Stany Zjednoczone poinformowały, że w trybie pilnym z powrotem wysyłają na miejsce kilka tysięcy żołnierzy, ale po to, aby ewakuować większość pracowników ambasady USA. Rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu Nad Price zarzeka się jednak, że to nie jest ucieczka z Afganistanu. – To nie jest porzucenie, ani ewakuacja czy całkowite wycofanie. To zmniejszenie liczby obecnych tam cywilów, którzy będą wykonywali swoje zadania gdzie indziej – mówił rzecznik. Podobną operację przeprowadzi też Wielka Brytania.

Ofensywa talibów rozpoczęła się w kwietniu, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden ogłosił wycofanie wojsk USA z Afganistanu. Mimo postępów talibów oraz pogłębiającej się katastrofy humanitarnej w kraju, amerykański prezydent powtórzył ostatnio, że zmiana decyzji o wycofaniu się nie wchodzi w grę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejna grupa nielegalnych imigrantów przeszła do Polski przez granicę z Białorusią

Siedemnaście osób – obywateli Afganistanu i Tadżykistanu, którzy nielegalnie dostali się do Polski z Białorusi, zatrzymali funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Płaskiej – poinformowała rzeczniczka POSG mjr Katarzyna Zdanowicz.

Grupę osób zauważył patrol SG na drodze koło miejscowości Rubcowo w powiecie augustowskim. – W trakcie przeprowadzonej kontroli okazało się, że to siedemnastu cudzoziemców, którzy nie posiadają przy sobie żadnych dokumentów uprawniających do pobytu w naszym kraju. Ustalono, że dwunastu obywateli Afganistanu oraz pięciu obywateli Tadżykistanu przeszło granicę polsko-białoruską w miejscu zabronionym – poinformowała mjr Zdanowicz.

W grupie były cztery kobiety i trzynastu mężczyzn, w tym dwoje nieletnich; decyzją sądu nielegalni imigranci zostali umieszczeni w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców. Na podstawie postanowień sądowych mogą w tych ośrodkach przebywać cudzoziemcy m.in. zatrzymani podczas nielegalnego przekroczenia granicy, uchylający się od wykonania decyzji o wydaleniu, przebywający na terytorium RP bez wymaganych dokumentów czy wykonujący pracę bez odpowiedniego zezwolenia.

Kolejna grupa imigrantów

To kolejna, duża grupa imigrantów zatrzymana w ostatnim czasie przez SG w Podlaskiem po nielegalnym przekroczeniu granicy z Białorusią. Kilka dni temu była to 30-osobowa grupa obywateli Afganistanu i Iraku, zatrzymana w okolicach Czeremchy. Tu również wszyscy nielegalni imigranci trafili do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców.

Jak wynika ze statystyk Podlaskiego Oddziału SG, od początku roku funkcjonariusze tego oddziału na polsko-białoruskiej granicy zatrzymali blisko 400 osób, które nielegalnie przekroczyły tę granicę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prezes NIK wygłosił oświadczenie ws. zatrzymania Jakuba Banasia

– Jakiekolwiek działania podejmowane wobec moich bliskich, nie spowodują odstąpienia przeze mnie od wypełniania powierzonych mi konstytucyjnych obowiązków – powiedział Marian Banaś. – Państwo prawa i demokracja to dla mnie wartości najwyższe i nigdy się im nie sprzeniewierzę – dodał.

– Zaprezentowane wyniki kontroli, mające na uwadze wiedzę, jaką posiadam z racji pełnienia funkcji ministra finansów, a wczesnej szefa Krajowej Administracji Skarbowej, wzbudzają mój uzasadniony niepokój o stan finansów publicznych państwa – powiedział Marian Banaś.

– Jednocześnie informuję, że NIK prowadzi postępowania kontrolne, których wyniki są oczekiwane społecznie. Jedną z najważniejszych kontroli przeprowadzonych przez Izbę jest kontrola dotyczącą Funduszu Sprawiedliwości. Dysponentem tego funduszu, jest minister sprawiedliwości – dodał.

Marian Banaś stwierdził, że do powyższego stwierdzenia uprawniają go ustalenia kontroli zaprezentowane w wystąpieniu pokontrolnym, skierowanym do ministra sprawiedliwości, które po uchwaleniu przez NIK mają charakter ostateczny. – O działaniach w tej sprawie poinformuję opinię publiczną w najbliższym czasie – dodał.

– W tym miejscu zapewniam państwa, że jakiekolwiek działania podejmowane wobec moich bliskich, nie spowodują odstąpienia przeze mnie od wypełniania powierzonych mi konstytucyjnych obowiązków – podsumował prezes NIK.

Zatrzymanie Jakuba Banasia

Dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. oraz społeczny doradca prezesa NIK Jakub Banaś, prywatnie syn prezesa Izby, Mariana Banasia, zostali w piątek zatrzymani przez CBA. Marian Banaś przekazał, że jego syn został zatrzymany przez funkcjonariuszy na lotnisku w Krakowie. Biuro podało, że zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie usłyszą zarzuty.

Tego samego dnia, na wniosek prokuratury regionalnej w Białymstoku, prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do marszałka Sejmu o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa NIK Mariana Banasia. Śledczy chcą postawić mu kilkanaście zarzutów w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.
Źródło info i foto: onet.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne w uzdrowisku. Chodzi o kontrolę budowy

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje gminę Gołdap (woj. warmińsko-mazurskie) i budowę zakładu przyrodoleczniczego w tej miejscowości – uzdrowisku – dowiedziała się PAP. Koszt inwestycji to 29 mln zł, a unijne dofinansowanie wyniosło prawie 18 mln zł.

Czego dotyczy kontrola?

Wydział komunikacji społecznej CBA poinformował we wtorek PAP, że kontrolę zgodności z prawem decyzji o przygotowaniu, rozpoczęciu i realizacji budowy prowadzą agenci z wydziału postępowań kontrolnych białostockiej delegatury CBA.

„Funkcjonariusze przeanalizują dokumentację techniczną, w tym decyzje dotyczące projektu budowlanego oraz projektu zamiennego” – podał PAP wydział.

CBA rozpoczęła kontrolę 24 czerwca i ma trzy miesiące na jej zakończenie. W szczególnie uzasadnionych przypadkach szef służby ma ustawową możliwość jej przedłużenia o kolejne sześć miesięcy. 18 mln zł dofinansowania dla gminy do budowy zakładu pochodziło z regionalnego programu operacyjnego województwa warmińsko-mazurskiego na lata 2014-20.

Gołdap uzdrowiskiem

Gołdap od 2000 r. posiada status uzdrowiska o profilu borowinowo-klimatycznym. Jest jedynym uzdrowiskiem w województwie warmińsko–mazurskim.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nocny pościg na Śląsku. Padły strzały

Nocny pościg przez cztery śląskie miasta. Policja ścigała auto, które nie zatrzymało się do kontroli. Padły strzały. Nikt nie został ranny. Po północy w Rudzie Śląskiej policja chciała zatrzymać do kontroli auto. Patrol postanowił sprawdzić samochód, bo miał on nienaturalnie obciążony bagażnik. Kierowca jednak nie zatrzymał się i zaczął uciekać.

Rozpoczął się policyjny pościg – przez Rudę Śląską, Świętochłowice, Chorzów aż do Katowic. Właśnie w Katowicach policja użyła broni służbowej. W sumie padło sześć strzałów w kierunku opon samochodów.

Kule przedziurawiły opony, kierowca nie był w stanie jechać i porzucił auto. Jak się okazało, w środku były pocięte szyny kolejowe. Policjanci zaczęli poszukiwania osób, które jechały w tym samochodzie. Jedną osobę udało się już zatrzymać, to młody mężczyzna. Drugi z uciekających – brat zatrzymanego – jest teraz poszukiwany.

Funkcjonariusze ustalają też, w którym miejscu zostały skradzione szyny. Niewykluczone, że kradzieży dokonano tej nocy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy świadek ws. zabójstwa Ziętary opowiedział o zbrodni po 28 latach milczenia

– Jarosław Ziętara, który zniknął 1 września 1992 r., interesował się przekrętami Elektromisu. Sądziłem, że firma go przekupi, ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Został zabity, a ciało wrzucono do kwasu – zeznał w czwartek w sądzie nowy świadek, Zdzisław K. ws. zabójstwa poznańskiego dziennikarza śledczego. Mężczyzna milczał przez 28 lat.

Jak poinformował Onet, latem 2020 roku, po niemal 28 latach od zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary, do redakcji „Głosu Wielkopolskiego” miał zgłosić się Zdzisław K., który chciał dowiedzieć się, kiedy odbędzie się najbliższa sprawa ws. zabójstwa poznańskiego dziennikarza. Zdecydował się złożyć zeznania, które miały wzmocnić akt oskarżenia przeciwko Aleksandrowi G. Choć mężczyzna złożył wniosek do sądu blisko rok temu, został przesłuchany dopiero teraz – w czwartek 20 maja 2021 r.

Jak poinformował Onet, latem 2020 roku, po niemal 28 latach od zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary, do redakcji „Głosu Wielkopolskiego” miał zgłosić się Zdzisław K., który chciał dowiedzieć się, kiedy odbędzie się najbliższa sprawa ws. zabójstwa poznańskiego dziennikarza. Zdecydował się złożyć zeznania, które miały wzmocnić akt oskarżenia przeciwko Aleksandrowi G. Choć mężczyzna złożył wniosek do sądu blisko rok temu, został przesłuchany dopiero teraz – w czwartek 20 maja 2021 r.

Proces ws. podżegania o zabójstwo Ziętary. „To miał być taki przekręt ”

Aleksander G., poznański biznesmen, jest oskarżany o podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary. Prokuratura utrzymuje, że mężczyzna miał zlecić zabójstwo dziennikarza w trakcie jednej z narad w firmie Elektromis w 1992 roku. Zdzisław K., nowy świadek w sprawie, był kolegą Mariusza Ś. (twórcy Elektromisu) z domu dziecka, a następnie z więzienia, obaj panowie później współpracowali ze sobą.

– W 1991 r., wspólnie z moim kolegą Mariuszem Ś., przejęliśmy poznańską spółkę Strefa Wolnocłowa. Zostałem jej prezesem. Wiedziałem od Mariusza, że dostaje informacje od Aleksandra G., mającego wtedy dobre kontakty i wiedzę o zmieniających się przepisach, że mamy szybko sprowadzić do Polski papierosy. To miał być taki przekręt „w białych kołnierzykach” – zeznał w czwartek w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, rozprawę relacjonował Łukasz Cieśla z Onetu.

Papierosy sprzedawano wprost do Elektromisu bez odprowadzania podatku. Sprawą zainteresowała się prokuratura, jednak finalnie śledztwo zostało umorzone. Jarosław Ziętara nadal interesował się jednak tym procederem i prawdopodobnie posiadał już wiele informacji. Jak twierdził Zdzisław K., szef Elektromisu miał mówić, że „trzeba będzie uciszyć dziennikarza”. Mężczyzna miał odebrać to jednak jako zapowiedź przekupienia Ziętary. O samym zaginięciu miał dowiedzieć się dopiero kilka miesięcy po fakcie.

Świadek tłumaczył, że dwóch znajomych z firmy Mariusza Ś. opowiedziało mu o szczegółach zbrodni. Obaj mieli być zatrudnieni tam do „brudnej roboty”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kontrola CBA w urzędzie gminy w Ciechanowcu. Jest zawiadomienie do prokuratury

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Białymstoku przeprowadzili kontrolę w Urzędzie Gminy Ciechanowiec. Kontrolerzy badali przetarg przeprowadzony w 2018 roku na montaż paneli solarnych przeznaczonych dla gminnych budynków użyteczności publicznej. Koszt tej inwestycji wyniósł blisko 2 mln zł, a przedsięwzięcie było dofinansowane z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego.

Postępowanie CBA trwało od 14 września 2020 r. do 5 marca 2021 r. Według ustaleń kontroli, Gmina Ciechanowiec dopuściła się naruszenia prawa zamówień publicznych, które polegało na preferowaniu urządzeń technicznych konkretnego producenta, co doprowadziło do nieuzasadnionego ograniczenia konkurencji. W związku z tym CBA skierowało zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Następnie sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Łomży. Obecnie sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Łomży. O naruszeniu dyscypliny finansów publicznych poinformowano także Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych.
Źródło info i foto: se.pl