Kim Dzong-un kazał rozstrzelać dyrygenta

Miesiąc temu koreańskie media poinformowały, że Kim Dzong Un miał nakazać egzekucję dyrygenta, który pozwolił sobie na słowa na odmienną od dyktatora opinię. Mężczyzna miał zostać publicznie rozstrzelany, a kierowany przez niego chór miał zostać zmuszony do maszerowania obok zwłok.

Sprawę egzekucji północnokoreańskiego dyrygenta opisał pod koniec kwietnia południowokoreański dziennikarz Joo Seong-ha. Jak informował, do zdarzenia miało dojść po uroczystych obchodach urodzin Kim Dzong-una 16 lutego. Dzień ten nazywany jest w Korei Północnej „Dniem Świecącej Gwiazdy”.

Jednym z elementów obchodów miał być pokaz artystyczny będący połączeniem teatru cieni i magicznych sztuczek. Północnokoreański przywódca miał po nim wypowiadać się o artystach z uznaniem i stwierdzić, że spektakl bardzo mu się podobał. Dyrygent, który miał zostać rozstrzelany wyraził podobno krytyczną opinię na temat spektaklu i tym samym nie zgodzić się z opinią Kim Dzong-una. Jeszcze tego samego wieczora miał zostać aresztowany. Po kilku dniach miało zaś dojść do jego egzekucji, którą wykonano publicznie. Co więcej, członkowie dyrygowanego przez niego chóru mieli zostać zmuszeni do przemaszerowania obok zwłok.

Południowokoreański dziennikarz próbował ustalić tożsamość rozstrzelanego muzyka, ale nazwisko które mu podano okazało się być nieprawdziwe. Mimo to Joo Seong-ha nie ma najmniejszych wątpliwości, że opisana przez niego sytuacja miała miejsce.
Źródło info i foto: wp.pl

Egzekucja żołnierzy w Korei Północnej

Kim Dzong Un nie miał litości. „Daily NK” przekazało, że dwóch funkcjonariuszy straży granicznej i dwóch żołnierzy zamieszanych w niedawną sprawę przemytu w Korei Północnej zostało rozstrzelanych.

Źródło "Daily NK" z prowincji Ryanggang podało, że 22 listopada rozstrzelano dowódcę, oficera politycznego i dwóch żołnierzy z 25. Brygady Dowództwa Ochrony Pogranicza. Egzekucja została przeprowadzona na lotnisku Ryonbong pod kierownictwem funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego, którzy przybyli z Pjongjangu.

Żołnierzy oskarżono o nawiązywanie kontaktu z Chińczykami i próbę przemytu złota. Urzędnicy kierujący egzekucjami stwierdzili, że byli oni "zdrajcami, którzy nie zaznają przebaczenia nawet po śmierci" i podkreślili, że "taka zdrada nigdy się nie powtórzy".

Do próby przemytu miało dojść w mieście Hyesan. Gdy spotkania funkcjonariuszy z Chińczykami wyszły na jaw, miasto zostało zamknięte na 20 dni. Blokada została zniesiona 21 listopada, czyli dzień przed egzekucją żołnierzy.

Dowódca kompanii i oficer polityczny zostali oskarżeni o zatrzymanie personelu Korpusu Szturmowego, który próbował strzelić do funkcjonariusza straży granicznej oraz żołnierza. Zostali oni przyłapani na gorącym uczynku podczas operacji przemytniczej i próbowali uciec z miejsca zdarzenia.
Źródło info i foto: o2.pl

W Korei Północnej rozstrzelano mężczyznę. Złamał kwarantannę

W Korei Północnej rozstrzelano mężczyznę, który złamał warunki kwarantanny, mającej chronić przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa – poinformował w czwartek na swojej stronie internetowej dziennik „Daily Mail”, powołując się na południowokoreańską gazetę „Dzung-ang ilbo”.

Według doniesień z Seulu mężczyzna, który z zawodu był przedstawicielem handlowym i wrócił do Korei Płn. z Chin, razem z kilkoma innymi osobami został poddany kwarantannie. Złamał jednak jej zasady i potajemnie poszedł do miejskiej łaźni. Tam został aresztowany i natychmiast rozstrzelany.

„Dzung-ang ilbo” pisze, że przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un w obawie przed koronawirusem zarządził w całym kraju drakońskie środki ostrożności. Wprowadził m.in. tajny dekret, nakazujący izolowanie każdego, kto był w Chinach lub miał kontakt z Chińczykami, a złamanie tych zasad karane ma być zgodnie z „twardymi wojskowymi regułami”.

Pjongjang ogłosił także wydłużenie kwarantanny do 30 dni dla osób, podejrzanych o zakażenie koronawirusem, podczas gdy na całym świecie stosowany jest 14-dniowy okres izolacji i obserwacji. Prawie całkowicie zamknięto też granicę w Chinami, jednym z niewielu krajów, z którym Korea Płn. utrzymuje stosunki dyplomatyczne.

Korea Płn. już od kilkunastu dni stosuje zaostrzone środki, mające chronić ją przed koronawirusem. Na teren tego kraju zakaz wjazdu mają zagraniczni turyści, drastycznie ograniczono także wszelkie operacje w strefie zdemilitaryzowanej na granicy z Koreą Płd.

W sobotę władze w Pjongjangu zrezygnowały z zorganizowania wojskowej defilady z okazji 72. rocznicy powstania armii Korei Płn.

Według „Daily Mail” północnokoreański oddział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie potwierdził jeszcze ani jednego przypadku zakażenia koronawirusem, jednak „Dzung-ang ilbo” już w zeszłym tygodniu pisał o osobie zakażonej w Pjongjangu. Niektóre media w Korei Płd. twierdzą, że osób zakażonych wirusem COVID-19 w Korei Płn. może być o wiele więcej. Nie jest także wykluczone, że groźny wirus zbiera już tam śmiertelne żniwo.

Jak pisała kilka dni temu japońska agencja Kyodo, społeczeństwo Korei Płn. może być bardziej podatne na drastyczne skutki zakażeń koronawirusem z powodu ogólnokrajowych niedoborów żywności i niedostatecznej opieki zdrowotnej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stracono bliskiego współpracownika Kim Dzong Una

Korea Północna dokonała w marcu br. egzekucji Kim Hiok Czola, który był odpowiedzialny za przygotowania do drugiego spotkania na szczycie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą północnokoreańskim Kim Dzong Unem – poinformował Reuters, powołując się na południowokoreańską gazetę „Chosun Ilbo”.

Kim Hiok Czol był jednym z głównych negocjatorów podczas zakończonego fiaskiem lutowego szczytu z udziałem Kim Dzong Una i Donalda Trumpa w Hanoi i odpowiednikiem amerykańskiego wysłannika ds. Korei Stephena Bieguna.

„Kim Hiok Czol został wyśledzony i stracony na lotnisku Mirim w marcu wraz z czterema urzędnikami ministerstwa spraw zagranicznych Korei Płn.” – donosi „Chosun Ilbo”, opierając się na informacjach z anonimowego źródła.

W Hanoi obie strony nie doszły do porozumienia w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego ani ewentualnego złagodzenia międzynarodowych sankcji nałożonych na Pjongjang za jego zbrojenia. Według gazety Czol został obarczony odpowiedzialnością za fiasko szczytu i wraz z pozostałymi straconymi urzędnikami był oskarżony o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych.

Tłumaczka też została ukarana

Gazeta wyjaśnia, że po zakończeniu spotkania w Wietnamie Kim Jong Czol, uważany za prawą rękę Kim Dzong Una został zwolniony ze swojej funkcji i przeniesiony do pracy w prowincji Jagang. Nastomiast Kim Song Hie, która prowadziła negocjacje z Amerykanami na poziomie roboczym, została osadzona w obozie dla więźniów politycznych.

Według „Chosun Ilbo” kara więzienia spotkała także Szin Hie Jong, tłumaczkę Kim Dzong Una na spotkaniu w Hanoi, która rzekomo podważyła autorytet przywódcy reżimu poprzez popełnienie pomyłki interpretacyjnej.

Reuters pisze, że doniesienia południowokoreańskiej gazety zdaje się potwierdzać dziennik z Korei Płn. „Rodong Sinmun”, który napisał o osobach o „nastawieniu antypartyjnym i antyrewolucyjnym, których nie ominął surowy osąd rewolucji”. Według agencji w gazecie tej tego typu określenia pojawiły się po raz pierwszy do 2013 roku, gdy Kim Dzong Un wydał nakaz egzekucji swojego wuja Jang Song Thaka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zaginął były ambasador Korei Północnej we Włoszech, Jo Song Gil

O zaginięciu północnokoreańskiego dyplomaty, do niedawna ambasadora we Włoszech, informuje południowokoreański deputowany Kim Min-ki. Według prasy 48-letni Jo Song Gil szukał azylu na Zachodzie Europy. Według Kim Min-ki dyplomata z Korei Północnej zaginął wraz z żoną na początku listopada zeszłego roku po wyjściu z północnokoreańskiej ambasady w Rzymie. Gazeta „JoongAng Ilbo” podała, powołując się na bliżej nieokreślone źródła dyplomatyczne, że Jo złożył wniosek o azyl w jednym z zachodnich krajów i przebywa w „bezpiecznym miejscu” z rodziną pod ochroną włoskiego rządu.

Jak pisze Reuters, Włochy nie potwierdzają tych doniesień. Według włoskiej dyplomacji tamtejszy MSZ nie miał żadnych informacji o staraniach Jo o azyl we Włoszech. Oświadczono jedynie, że Pjongjang wysłał do Rzymu pod koniec zeszłego roku nowego ambasadora, co jest „całkowicie normalną procedurą”.

Ambasada we Włoszech jest dla Korei Północnej jedną z ważniejszych placówek dyplomatycznych – zajmuje się również relacjami między Pjongjangiem a Organizacją Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), mającą siedzibę w Rzymie. Korea Północna od lat boryka się z poważnymi niedoborami żywności.
Źródło info i foto: onet.pl

Francja: Urzędnik Senatu podejrzany o szpiegowanie na rzecz Korei Płn.

Wysokiej rangi urzędnik francuskiego Senatu został aresztowany w związku z podejrzeniami, że prowadził działalność szpiegowską na rzecz Korei Północnej – podały francuskie media. Śledztwo w sprawie prowadzi kontrwywiad (DGSI). Benoit Quennedey został aresztowany w niedzielę wieczorem przez funkcjonariuszy DGSI w swoim domu w Paryżu.

Do aresztowania doszło w ramach śledztwa prowadzonego od marca przez paryską prokuraturę w sprawie „gromadzenia i dostarczania obcemu państwu informacji mogących zaszkodzić kluczowym interesom narodu (francuskiego)” – poinformowała agencja AFP, powołując się na źródło w wymiarze sprawiedliwości.

Jako pierwszy o sprawie poinformował program „Le Quotidien” stacji TMC. Quennedey był przesłuchiwany przez DGSI, a jego mieszkanie w Paryżu oraz mieszkanie jego rodziców w Dijon na wschodzie kraju zostały przeszukane – podał dziennik „Le Parisien”.

Ze strony internetowej Senatu (wyższej izby francuskiego parlamentu) można wyczytać, że Quennedey jest jednym z kierowników senackiej dyrekcji ds. architektury, dziedzictwa i ogrodów, odpowiedzialnym za sprawy administracyjne i finansowe.

Quennedey ukończył studia na prestiżowej uczelni ENA i w swojej późniejszej pracy poświęcił kilka publikacji Korei Północnej. Jako przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaźni Francusko-Koreańskiej wielokrotnie podróżował na Półwysep Koreański w ciągu ostatnich 13 lat – informuje na stronie internetowej wydawnictwo Delga, które opublikowało książkę jego autorstwa „Korea Północna, ta niewiadoma”.

Ponadto w 2013 r. Quennedey napisał esej o gospodarce północnokoreańskiego reżimu pod tytułem „Gospodarka Korei Północnej. Narodziny nowego azjatyckiego tygrysa”.

W wywiadzie, jakiego w sierpniu udzielił rosyjskiej stacji RT (dawniej Russia Today), Quennedey, przedstawiony jako ekspert ds. międzynarodowych, z zadowoleniem przyjął ocieplenie relacji między Koreą Płn. a USA po zapowiedzi Waszyngtonu, że wstrzymuje działania wojskowe w Korei Południowej.

– Budujemy zaufanie, by wszcząć dialog na właściwej ścieżce – ocenił wówczas w rozmowie, której zapis w formie nagrania wideo zamieszczono na YouTube’ie.
Źródło info i foto: TVP.info

Wznowiono proces w sprawie zabójstwa Kim Dzong Nama

W Malezji wznowiony został proces dwóch kobiet oskarżonych o zabicie w ubiegłym roku Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Sędzia nie wyklucza, że było to zabójstwo polityczne. Indonezyjce Siti Aisyah i Wietnamce Doan Thi Huong grozi kara śmierci, jeśli zostaną uznane za winne zabójstwa.

Jak wskazuje agencja Reutera, w obecnej fazie procesu głos zabierze obrona. W czerwcu swoje wystąpienie zakończyło oskarżenie; przesłuchano 34 świadków.

Sędzia Azmi Ariffin zgodził się z oskarżeniem, że kobiety wraz z czterema osobami wciąż przebywającymi na wolności „miały wspólny zamiar” spowodowania śmierci Kim Dzong Nama. Chociaż sędzia nie wykluczył, że mogło być to zabójstwo polityczne, to wskazał, iż nie ma na to wystarczających dowodów – pisze Reutera.

Zeznania oskarżonych kobiet zaplanowano od listopada do lutego przyszłego roku.
Oskarżone utrzymują, że to był skecz

Według nagrań z kamer przemysłowych z 13 lutego 2017 roku kobiety wtarły gaz bojowy VX w twarz Kim Dzong Nama na zatłoczonym lotnisku w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Mężczyzna zmarł 20 minut później. Oskarżone nie przyznają się do winy i utrzymują, że brały udział w sfingowanym skeczu na potrzeby telewizyjnego reality show.

Sędzia zauważył jednak, że nie przekonał go argument obrony, iż mógł to być dowcip dla programu telewizyjnego, ponieważ nigdzie nie było ukrytej ekipy, a obiektowi żartu nic o tym nie powiedziano, jak to zwykle bywa w takich programach. „Jedynym celem takiego żartu jest zabawa bez zamiaru spowodowania jakiejkolwiek krzywdy (…) użycie tego słowa sugeruje, że działanie ma na końcu wszystkich rozśmieszyć, w tym obiekt dowcipu” – oświadczył sędzia.

Czterech podejrzanych uciekło

Adwokat Indonezyjki określił dowody przeciwko swojej klientce jako „słabe i poszlakowe”, ponieważ opierają się tylko na nagraniach z kamer i śladach VX na ciele kobiety. Adwokat Wietnamki powiedział, że po incydencie jego klientka zachowywała się jak niewinna osoba.

Indonezyjka i Wietnamka są jedynymi osobami podejrzanymi o zabójstwo Kim Dzong Nama, które udało się zatrzymać. Według południowokoreańskiego wywiadu zabójstwo zlecił przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un. Malezyjska policja twierdzi, że czterech obywateli Korei Północnej, którzy zaplanowali morderstwo, uciekło z kraju w dniu śmierci przyrodniego brata północnokoreańskiego przywódcy.

Był potencjalnym zagrożeniem?

Kim Dzong Nam od lat przebywał na wygnaniu poza Koreą Północną i mieszkał głównie w należącym do Chin Makau; krytykował reżim północnokoreański i jego przywódcę. Według osób, które miały z nim styczność, Kim Dzong Nam nie ukrywał się i nie sprawiał wrażenia człowieka obawiającego się o swoje życie. Jego tajemnicze zabójstwo według obserwatorów stawia pytania o kwestie ewentualnej opozycji powstającej w Pjongjangu przeciwko rządzącemu Kim Dzong Unowi. Choć Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jako najstarszy syn poprzedniego przywódcy kraju Kim Dzong Ila mógł być uznawany za potencjalne zagrożenie.
Źródło info i foto: interia.pl

Kim Dzong Un w Wielkanoc przyjął szefa CIA

Dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej Mike Pompeo spotkał się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Jak informują amerykańskie media do tajnego spotkania doszło w Wielkanoc w Pjongjangu. Rozmowa dotyczyła planowanego spotkania przywódców USA i Korei Północnej.

O rozmowach na wysokim szczeblu pomiędzy Waszyngtonem a Pjongjangiem poinformował prezydent Donald Trump przy okazji spotkania z premierem Japonii Szinzo Abe.- Zaczęliśmy rozmawiać z Koreą Północną bezpośrednio. To są rozmowy na bardzo wysokim szczeblu – mówił Donald Trump.

Biały Dom ujawnił później, że prezydent Trump wysłał do Pjongjangu Mike’a Pompeo, który odchodzi ze stanowiska dyrektora CIA, by objąć fotel sekretarza stanu. Tematem rozmowy z Kim Dzong Unem były warunki planowanego spotkania przywódców obu krajów.

Trump, który w ubiegłym roku groził Korei Północnej „ogniem i furią”, mówił o władzach w Pjongjangu w zupełnie innym tonie. – Naprawdę wierzę, że jest dużo dobrej woli. Dużo dobrego może się wydarzyć. Zobaczymy – dodał prezydent USA informując, że jego spotkanie z Kim Dzong Unem planowane jest na początek czerwca.

Donald Trump wyraził też poparcie dla toczących się negocjacji pomiędzy Koreą Północną, a Południową na temat zakończenia konfliktu na Półwyspie Koreańskim.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu Korei Płn.?

Kim Dzong Nam, przyrodni brat przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu północnokoreańskiego, poinformował Departament Stanu USA – podał Reuters w środę. Kim Dzong Nam został zabity za pomocą silnie trującego gazu bojowego VX.

Kim Dzong Nam, przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany 13 lutego 2017 na lotnisku w Kuala Lumpur, w Malezji, przez dwie kobiety, Indonezyjkę i Wietnamkę, które spryskały go silnie trującym, bezzapachowym, działającym na układ nerwowy gazem VX.

Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie w należącym do Chin Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę. Nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.

Po otruciu przyrodniego brata północnokoreańskiego dyktatora nastąpiło drastyczne pogorszenie relacji między Koreą Północną a Malezją.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wąglik w ciele jednego z północnokoreańskich żołnierzy

​W ciele jednego z północnokoreańskich żołnierzy, którzy w 2017 roku uciekli do Korei Południowej, znaleziono przeciwciała wąglika – podaje agencja UPI, powołując się na koreańską telewizję. Może to sugerować, że reżim dysponuje groźnymi bakteriami.

Władze Korei Południowej wskazują, że żołnierz musiał albo mieć kontakt z bakteriami wąglika, albo był szczepiony na ewentualną chorobę.

Wąglik jest bardzo groźny dla człowieka. Szacuje się, że choroba może zabić nawet 80 proc. zarażonych w zaledwie 2-3 dni. Leczenie odbywa się za pomocą antybiotyków. Wśród objaw choroby są m.in. gorączka, bóle brzucha i czarne krosty na skórze.

Jeżeli Korea Północna posiada wąglika, to są ta bardzo zła informacja dla Seulu. Tamtejsze wojsko wciąż bowiem nie posiada szczepionki na chorobę.

W ostatnich latach pojawiały się doniesienia, że reżim Kim Dzong Una stara zdobyć się broń biologiczną lub chemiczną. W 2015 roku opublikowano podejrzane zdjęcia z wizyty północnokoreańskiego przywódcy w Instytucie Biotechnologii w Pjongjangu. Oficjalnie placówka miała zajmować się produkcją pestycydów, jednak według ekspertów maszyny mogą służyć do produkcji broni chemicznej.

Korea Północna prawdopodobnie już teraz dysponuje „zakazaną bronią”. W lutym w Malezji zamordowany został Kim Dzong Nam, brat obecnego dyktatora. Dwie kobiety prysnęły mu twarz tajemniczą substancją. Okazało się, że to trucizna VX. O zamach podejrzewa się rząd w Pjongjangu.
Źródło info i foto: RMF24.pl