Zażalenie prokuratury ws. Nowaka. Sąd zdecydował

Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówił przyjęcia zażalenia prokuratora w sprawie Sławomira Nowaka – wynika z uzyskanych w sądzie informacji. Oskarżyciel publiczny nie zgodził się z decyzją sądu o zastosowaniu wobec podejrzanego tzw. aresztu warunkowego, czyli zamiennego za kaucję w wysokości 1 mln zł.

Decyzję o odmowie przyjęcia zażalenia prokuratury w sprawie Sławomira Nowaka Sąd Apelacyjny w Warszawie podjął w piątek 18 czerwca. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że sąd uznał, że oskarżycielowi publicznemu nie należy się środek odwoławczy, ponieważ został zastosowany areszt, o który wnioskował.

Prokurator nie zgadza się jednak z możliwością, którą SA postanowieniem z 2 czerwca br. zostawił Nowakowi, czyli zamianą aresztu na 1 mln złotych poręczenia majątkowego. Pieniądze wpłynęły na konto Prokuratury Okręgowej w Warszawie w czwartek, wpłaciła je córka Nowaka. Prokuratura odmówiła sporządzenia protokołu przyjęcia pieniędzy z uwagi na złożone zażalenie.

Zaskarżą decyzję?

O tym, że prokuratorowi oraz podejrzanemu przysługuje zażalenie, pouczyła strony – ustnie oraz pisemne – sędzia Dorota Radlińska, która to postanowienie wydała. Innego zdania była sekcja zażaleniowo-wnioskowa SA. Zapytana o stanowisko Prokuratura Okręgowa w Warszawie zapowiedziała w sobotę, że zaskarży decyzję sądu.

– Decyzja Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest sprzeczna z art. 426 par. 2 kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że takie zażalenie przysługuje wszystkim stronom, a więc zarówno prokuraturze, jak i podejrzanemu – przekazała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sławomir Nowak wróci do aresztu? Ma problem z zebraniem środków na kaucję

Podejrzany o przestępstwa korupcyjne były minister transportu nie wpłacił do tej pory miliona złotych, które pozwoliłyby mu uniknąć powrotu za mury aresztu. – Sławomir Nowak i jego rodzina nie mają możliwości ekonomicznych, by uiścić tak ogromną kwotę poręczenia majątkowego – przekazała tvn24.pl jego adwokat Joanna Broniszewska.

Gdy 2 czerwca sędzia Dorota Radlińska decydowała o losie Sławomira Nowaka, on sam był w Warszawie, przygotowany na to, że będzie musiał wrócić za kraty. Sędzia Radlińska orzekła, że areszt w tej sprawie jest konieczny, ale jeśli podejrzany wpłaci na konto prokuratury milion złotych kaucji, będzie mógł pozostać na wolności.

– Nie wchodzi w rachubę hipoteka na nieruchomościach, żadne poręczenia innych osób, wyłącznie przelew na taką kwotę, jak zdecydował sąd – usłyszeliśmy nieoficjalnie w prokuraturze.

Powrót za mury aresztu

Na wpłatę tej kwoty Nowak dostał ponad dwa tygodnie. Od decyzji sądu minęło dziewięć dni. Pieniędzy wciąż nie wpłacił. I, jak wynika z ustaleń tvn24.pl, może mieć z tym problem.

– Przy tak niespotykanym, wieloletnim zaangażowaniu służb państwa i niespotykanym ostracyzmie wobec tej rodziny jestem sceptyczna wobec odwagi kogokolwiek, kto, kontestując skrajnie intencjonalnie działania prokuratury, wsparłby tę rodzinę, dając szansę na możliwość obrony w warunkach wolnościowych – mówi nam mec. Broniszewska.

Od samego początku, gdy podjęła się obrony byłego ministra transportu, mecenas podkreśla, że jej klient jest niewinny, a w materiałach zgromadzonych przez ukraińskich i polskich śledczych nie ma żadnych dowodów jego winy.

Nowak siedział w areszcie blisko dziewięć miesięcy, od lipca 2020 roku, kiedy zatrzymali go agenci CBA. 12 kwietnia tego roku Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że może wyjść na wolność. Sąd uznał m.in., że skoro przesłuchanych 33 kolejnych świadków zeznawało korzystnie dla niego, Nowak nie miałby powodu, żeby utrudniać śledztwo. Jednocześnie sędzia orzekła, że podejrzany musi oddać paszport, regularnie meldować się na komisariacie oraz wpłacić milion złotych poręczenia majątkowego.

Prokuratura zaskarżyła tę decyzję. Z kolei obrona zaskarżyła decyzję o milionowej kaucji.

„Legislacyjne grafomaństwo”

Sad Apelacyjny w Warszawie uznał argumenty prokuratury, zdecydował o powrocie Nowaka za kraty, ale zastrzegł, że warunkowo będzie on mógł wyjść, jeśli wpłaci milion złotych kaucji. Sąd ocenił, że przestępstwa, których popełnienie zarzuca Nowakowi prokuratura, są zagrożone wysokim wymiarem kary, nawet do 15 lat więzienia.

Sąd apelacyjny formalnie uchylił więc decyzję sądu niższej instancji, ale skutek pozostał podobny: jeśli Nowak chce zostać na wolności, musi wpłacić milion złotych.

Taka decyzja oznacza też, że stronom przysługuje od niej odwołanie. Zażalenie na nią złoży zarówno obrona, jak i prokuratura. Zażalenie to rozpozna trzyosobowy skład Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

– Prokuratura cały czas stoi na stanowisku, że dla dobra śledztwa Sławomir Nowak musi pozostawać w areszcie – wyjaśniał prokurator Jan Drelewski.

Według obrony decyzja sądu apelacyjnego to „porażka całego wymiaru sprawiedliwości”. – Zażalenia prokuratora i obrońcy nie zostały rozpoznane co do istoty sprawy [przez sędzię Dorotę Radlińską -red.]. To efekt legislacyjnego grafomaństwa ostatnich lat. Sędzia zamiast rozpoznać zażalenie i wydać jednoznaczne orzeczenie wykorzystała świeżą nowelizację Kodeksu postępowania karnego i zrzuciła decyzję na innych sędziów sądu apelacyjnego – ocenia w rozmowie z nami mecenas Broniszewska.

Ukraina nie chce śledztwa

Według kilku niezależnych od siebie źródeł tvn24.pl, na biurko prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry trafił wniosek strony ukraińskiej, by to Polska przejęła w całości śledztwo dotyczące Sławomira Nowaka. Przypomnijmy, że początkowo dotyczyło ono podejrzeń, że jako szef Ukrawtodor (odpowiednik polskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad) przyjmował łapówki w zamian za korzystne dla firm budowlanych decyzje. Szczegóły tych zarzutów ujawniliśmy w tvn24.pl w sierpniu ubiegłego roku.

O ukraiński wniosek zapytaliśmy oficjalnie rzecznika Prokuratury Krajowej prokuratora Łukasza Łapczyńskiego. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy do chwili publikacji tekstu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w prokuraturze, że „trwają analizy tego wniosku”.

To, że taki wniosek trafił do Polski, potwierdza nam mecenas Broniszewska. – O tym, że władze ukraińskie w styczniu 2021 roku przekazały wszystkie tak zwane własne materiały ze śledztwa, z prośbą o dalsze prowadzenie sprawy przez polską prokuraturę i polski wymiar sprawiedliwości, dowiedziałam się w styczniu ze strony ukraińskiej. Mija pół roku i wciąż nie ma merytorycznej decyzji w tej kwestii – komentuje.

Mecenas Broniszewska wskazuje na komplikacje, które będą efektem ewentualnej decyzji o przejęciu śledztwa i w konsekwencji procesu.

– To szereg wyzwań intelektualnych nawet dla doświadczonych prawników, nie wspominając już o obowiązujących przepisach prawa polskiego, ukraińskiego i międzynarodowego. Jak osądzić zorganizowaną grupę przestępczą, skoro jej członkowie nie są polskimi obywatelami, nie przebywają w Polsce i najprawdopodobniej nigdy nie staną przed polskim wymiarem sprawiedliwości? – pyta mecenas Broniszewska.

„To bardzo trudne”

O to, jak będzie ewentualnie wyglądało śledztwo (a następnie proces) z tyloma świadkami, którzy mieszkają na Ukrainie, zapytaliśmy już w kwietniu tego roku Prokuraturę Krajową. Ponawialiśmy swoje pytania – jednak nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi.

– Już na etapie śledztwa to jest bardzo trudne, a w momencie rozpoczęcia procesu sytuacja tylko się skomplikuje – ocenia były prokurator krajowy, a dziś mecenas Janusz Kaczmarek.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dyrekcja więzienia pomagała osadzonym? Sześciu pracowników usłyszało zarzuty

W wyniku śledztwa Centralnego Biura Antykorupcyjnego dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie oraz jej zastępca zostali tymczasowo aresztowani. Oboje usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. korupcji i przekroczenia uprawnień. Grozi im do 10 lat więzienia. W sumie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali sześć osób. Wśród nich jest dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie Luiza W., która najbliższe 30 dni spędzi w areszcie. Trzymiesięczny areszt zastosowano natomiast wobec jej zastępcy, kapitana Roberta B.

„Jednocześnie agenci CBA przeszukali i zabezpieczyli materiały dowodowe na terenie trzech placówek penitencjarnych podległych Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Szczecinie oraz mieszkań prywatnych” – przekazało CBA w komunikacie.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego zatrzymanym przedstawiono zarzuty korupcyjne oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych. Śledztwo dotyczy wręczenia korzyści majątkowych funkcjonariuszom Służby Więziennej. Proceder miał trwać w latach 2019-2020. Dyrektorce placówki oraz jej zastępcy grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Z nieoficjalnych ustaleń TVP3 Szczecin pracownicy więzienia mieli współpracować z osadzonymi, członkami grup przestępczych.
Źródło info i foto: wp.pl

Sąd w Rosji nakazuje natychmiastowe wstrzymanie działalności organizacji Nawalnego

Działalność Fundacji Walki z Korupcją (FBK) Nawalnego zostaje dziś wstrzymana do czasu wydania decyzji, czy FBK jest organizacją ekstremistyczną – informuje adwokat Iwan Pawłow. To fundacja Nawalnego w styczniu tego roku opublikowała głośny materiał o „pałacu dla (prezydenta Władimira) Putina”. Willa, którą oficjalnie uważano za własność biznesmena Aleksandra Ponomarenki, w rzeczywistości ma należeć do Putina. FBK wcześniej publikowała również materiały o domniemanym majątku rosyjskiej elity rządzącej.

Z prośbą o natychmiastowe wstrzymanie działalności FBK zwrócił się do sądu przedstawiciel prokuratury, która ubiega się na drodze sądowej o uznanie FBK za organizację ekstremistyczną. Prokuratura w Moskwie chce też uznania za organizacje ekstremistyczne pozostałych projektów Nawalnego. Postępowanie sądowe zostało utajnione. Uznanie projektów Nawalnego za ekstremistyczne i zakazanie ich działalności oznaczać będzie dla niego i jego współpracowników brak możliwości legalnego zatrudnienia w Rosji:

W styczniu Kreml, odpowiadając na publikację wspominanego materiały FBK o „willi Putina”, mówił o próbach „destabilizacji sytuacji” w kraju. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że był to „atak informacyjny na Putina” i podkreślał, że władze Rosji wiedziały jeszcze przed publikacją materiału o willi, iż „przygotowywane były tak zwane materiały demaskatorskie, pseudodemaskatorskie”.
Źródło info i foto: onet.pl

Sławomir Nowak opuścił areszt. Sąd zajmie się zażaleniem za kilka tygodni

Co najmniej kilka tygodni minie, zanim sąd zajmie się zażaleniem prokuratury na decyzję o wypuszczeniu z aresztu byłego ministra transportu. Sławomir Nowak, podejrzany o korupcję, w poniedziałek po południu opuścił areszt na warszawskiej Białołęce. Przebywał w nim 9 miesięcy. Prokuratura zamierza jak najszybciej złożyć zażalenia. Już to zapowiedziała, jednak na razie musi czekać na pisemne uzasadnienie postanowienia sądu. To ma zająć 7 dni, bo jak uprzedził sąd, sprawa jest bardzo obszerna i skomplikowana.

Kiedy śledczy dostaną z sądu dokument, będą musieli się z nim dokładnie zapoznać i dopiero wtedy tworzyć skargę – to może potrwać kilka dni. Następnie przekażą ją do sądu, który wydał postanowienie, a on ma 48 godzin na przekazanie do wyższej instancji – wylicza dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Gdy pismo już tam trafi, sąd zdecyduje dopiero o terminie rozpatrzenia zażalenia.

Sławomir Nowak po wyjściu z aresztu: Przyjdzie czas na prawdę

„Tych 9 miesięcy nikt mi nie odda. Są pewne rany, których nigdy nie zaleczę. Przyjdzie czas na prawdę i odwojowanie tego wszystkiego” – to jedne z pierwszych słów Sławomira Nowaka tuż po wyjściu z aresztu śledczego.

Były minister transportu przyznał, że przez 7 miesięcy nie miał żadnych kontaktów z najbliższymi – żadnych widzeń ani telefonów. Dopiero dwa miesiące temu mógł zadzwonić do żony. Podkreślał, że chce spędzić teraz czas z najbliższymi, a obecna sytuacja to według niego ponury żart.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBA zatrzymało biegłego sądowego za korupcję

CBA zatrzymało pod centrum handlowym w Warszawie biegłego z zakresu leśnictwa. Miał on chwilę wcześniej przyjąć drugą transzę łapówki za wydanie opinii korzystnej dla jednej ze stron w postępowaniu cywilnym przed sądem.

– Funkcjonariusze poznańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w wyniku zaplanowanych i skoordynowanych czynności zatrzymali biegłego sądowego z zakresu leśnictwa, wpisanego na listy sądów okręgowych. Mężczyznę ujęto w chwilę po przyjęciu drugiej transzy korzyści majątkowej, która miała stanowić wynagrodzenie w zamian za wydanie pozytywnej opinii w jednej ze spraw toczących się w Sądzie Okręgowym w Poznaniu – przekazało w czwartek CBA.

Opinia miała zostać złożona w postępowaniu cywilnym, w którym toczy się spór o zapłatę.

Zatrzymanie miało miejsce w poniedziałek po południu, na parkingu przy centrum handlowym przy ulicy Modlińskiej w Warszawie. W środę mężczyzna został przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

– Biegłemu sądowemu prokurator przedstawił zarzut żądania, a następnie przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w łącznej kwocie 19 800 złotych. Podejrzany jest biegłym z zakresu leśnictwa, ogrodnictwa i sadownictwa – podała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Mężczyzna przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia, których treść będzie weryfikowana. Wobec biegłego zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 40 tysięcy złotych. Łapownictwo zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Nicolas Sarkozy skazany za korupcję

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy decyzją trybunału został uznany za winnego zarzucanej mu korupcji i nadużywania wpływów politycznych. W poniedziałek miał miejsce proces dotyczący tzw. afery podsłuchowej. Trybunał Karny w Paryżu skazał byłego prezydenta na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu. Nicolas Sarkozy, który był prezydentem w latach 2007-2012, był sądzony za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta.

Proces byłego prezydenta

Na 3 lata więzienia, w tym 2 lata w zawieszeniu skazani zostali również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Azibert. Obaj uznani zostali za winnych zarzucanych im przestępstw. Mecenas Herzog za złamanie etyki adwokackiej i tajemnicy adwokackiej, a sędzia Azibert za poplecznictwo. Komentatorzy podkreślają, że wyrok jest symboliczny, a rok zamkniętego więzienia to surowa kara dla byłego prezydenta, która zniweczy jego polityczne ambicje.

Część kary więzienia Nicolas Sarkozy będzie mógł jednak odbyć w domu pod nadzorem elektronicznym.

Przyczyny procesu

Afera podsłuchowa polegała na tym, że Sarkozy komunikował się w 2014 r. z Herzogiem za pomocą tajnego telefonu w sprawie pozyskania danych procesowych w swojej sprawie pod fałszywą tożsamością jako Paul Bismuth. Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny”. Sędzia został zidentyfikowany później jako Gilbert Azibert. W zamian za swoją przychylność sędzia miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 r. śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oreal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 r.

Sarkozy zapewniał podczas procesu, że nie uzyskał żadnych tajnych informacji, „nie podjął żadnych kroków na rzecz Gilberta” i podkreślał, że ten ostatni nigdy nie objął posady w Monako. Jego adwokaci powoływali się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z czerwca 2016 r., zgodnie z którym nagrania z podsłuchów mogą być uznane jako dowody przeciwko prawnikowi, ale nie jego klientowi.

Obrona Sarkozy’ego oskarża francuski wymiar sprawiedliwości o nielegalne podsłuchiwanie poufnych rozmów prezydenta z jego prawnikiem. Argumentuje, że nie można udowodnić związku przyczynowego, niezbędnego do stwierdzenia korupcji, jak również do nielegalnego finansowania kampanii z 2007 r.
Źródło info i foto: onet.pl

3 lata od zabójstwo dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej

Ostatnie zatrzymania potwierdzają, że doniesienia o korupcji, nagłośnione przez dziennikarza Jana Kuciaka, są prawdziwe – oświadczyła prezydent Słowacji Zuzana Czaputova. Mijają trzy lata od morderstwa Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Przez cały dzień w różnych miastach Słowacji składano kwiaty i zapalano światła dla upamiętnienia Kuciaka i zamordowanej razem z nim narzeczonej Martiny Kusznirovej.

W centrum Bratysławy przy pamiątkowej tablicy kwiaty złożyła prezydent Czaputova. Jej zdaniem podejrzenia o korupcję, o których pisał dziennikarz, były prawdziwe. Wyraziła nadzieję, że osądzeni zostaną nie tylko bezpośredni mordercy, ale także ci, którzy zlecili zabójstwo. Jej zdaniem to najważniejsza z prób, przed którą stoi słowacki wymiar sprawiedliwości.

Prezydent zaproponowała także, by w związku z sytuacją pandemiczną każdy w domu zapalił światło dla zamordowanych Jana i Martiny. Premier Igor Matovicz w mediach społecznościowych wykorzystał rocznicę śmierci Kuciaka do oceny dziennikarzy na Słowacji. „Nie wystarczy mieć wolność i prawo wpływania na opinię publiczną, jeśli celem jest manipulowanie ludźmi” – napisał premier. Do dziennikarzy zaapelował by „stali się Janami Kuciakami”.

Sytuacja epidemiczna zmusiła organizatorów akcji pamięci do przeniesienia ich do mediów społecznościowych. W jednej z nich, zorganizowanej przez ludzi, którzy bezpośrednio po śmierci Kuciaka inicjowali uliczne protesty, wystąpił ojciec dziennikarza i matka zamordowanej z nim Martiny. Dziękowali za pamięć o swoich dzieciach i wyrażali nadzieję, że sprawiedliwość ostatecznie zatriumfuje.

Zastrzeleni we własnym domu

Kuciak i Kusznirova zostali zastrzeleni przed trzema laty w domu, w którym mieszkali w miejscowości Veka Macza w pobliżu Trnawy na zachodzie Słowacji. Prokuratura oskarżyła biznesmena Martina Kocznera o zlecenie zabójstwa, a jego znajomą Alenę Zsuzsovą o pośrednictwo w znalezieniu wykonawców. Oboje zostali uniewinnieni z braku bezpośrednich dowodów winy, ale odsiadują kary więzienia zasądzone w innych sprawach.

Wysokie wyroki w procesie dotyczącym zabójstwa dziennikarza otrzymali: zabójca i jego kierowca, a także inny pośrednik, odpowiedzialny za przekazanie informacji o tym, kto ma zostać zabity. Po uniewinnieniu Kocznera i Zsuzsovej prokuratura złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego, który analizuje akta, ale termin rozpatrzenia sprawy nie został jeszcze ustalony.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejna udana akcja CBŚP. Zatrzymano 6 osób

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się multiprzestępczością, to kolejny efekt współpracy śląskiego CBŚP i Prokuratury Krajowej. Członkowie gangu podejrzani są m.in, o przestępstwa narkotykowe, pobicia, groźby, korupcję, oszustwa i inne. CBŚP zatrzymało 3 osoby i kolejne 3 doprowadziło do prokuratury z zakładów karnych.

Policjanci z Zarządu w Katowicach CBŚP, pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzą od wielu miesięcy czynności w ramach śledztwa dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie gangu działali w latach 2014 – 2017 na terenie niemal całego kraju, a głównie w województwie podkarpackim i śląskim. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w tym czasie mogli dokonywać przestępstw narkotykowych, przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu oraz inne. Z zebranego materiału wynika, że członkowie gangu mogą być również odpowiedzialni za wyłudzenie blisko 90 tys. litrów oleju napędowego.

Pod koniec stycznia policjanci CBŚP zatrzymali 3 osoby, w wieku od 33 do 61 lat. Kolejne 3 osoby doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych. Działania przeprowadzono na terenie województwa podkarpackiego, śląskiego oraz małopolskiego. Wówczas to, policjanci zabezpieczyli amunicję, telefony komórkowe, komputery i inne nośniki bazy danych oraz dokumentację. Przejęty materiał obecnie jest szczegółowo analizowany. Zabezpieczono także 160 tys. zł w gotówce.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm zatrzymanym zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie znaczonymi ilościami amfetaminy.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego wobec 5 osób sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec jednej dozór policyjny.

Śledztwo jest rozwojowe i planowane są następne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBA zatrzymało kobietę na próbie wręczenia łapówki urzędnikowi z Sulejówka

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kobietę podczas próby wręczenia łapówki ważnemu urzędnikowi z Sulejówka. Interesantka przekazała 30 tysięcy złotych, a chwilę później została zatrzymana. Do funkcjonariuszy warszawskiego CBA wpłynęła w ostatnich tygodniach informacja o tym, że jeden z interesantów Urzędu Miasta w Sulejówku próbuje skorumpować tamtejszego ważnego urzędnika. Łapówka miałaby uprościć i przyspieszyć zawiłe procedury administracyjne.

– „Czynności śledczych pozwoliły zatrzymać przedsiębiorcę, bezpośrednio po wręczeniu 30 tys. zł Zastępcy Burmistrza Miasta Sulejówek. Poprzez wręczoną korzyść majątkową kobieta liczyła na uzyskanie pozytywnej decyzji administracyjnej umożliwiającej prowadzenie działalności gospodarczej. Wszystko działo się w budynku Urzędu, w środowy wieczór” – poinformowało CBA.

Po zatrzymaniu funkcjonariusze przeszukali również miejsce, w którym kobieta mieszkała i prowadziła swoją działalność. W urzędzie mundurowi zabezpieczyli dokumentację związaną z procedowaniem decyzji administracyjnej. Zatrzymana oszustka ma usłyszeć zarzut korupcyjny w Prokuraturze Okręgowej w Siedlcach.
Źródło info i foto: se.pl