Burkina Faso: Sześć osób zabitych w ataku na kościół katolicki

Sześć osób zostało zabitych, w tym ksiądz, w ataku uzbrojonej grupy mężczyzn na kościół katolicki w środkowo-północnej części Burkina Faso – podała agencja AFP. Do ataku doszło w niedzielę rano.

Napastnicy otworzyli ogień do wiernych na samym początku mszy świętej w kościele w Dablo – podał mer miasta Ousmane Zongo. Dablo leży 90 km od miasta Kaya, stolicy regionu Centre Nord i prowincji Sanmatenga.

Według źródeł w służbach bezpieczeństwa atak przeprowadziła grupa złożona z około dwudziestu kilku do trzydziestu uzbrojonych ludzi. Był to pierwszy w Burkina faso atak na kościół katolicki od czasu, kiedy w tym kraju zaczęły się zamachy terrorystyczne.

– Podpalili kościół, a potem sklepik i bar, po czym udali się do ośrodka zdrowia, gdzie przeszukali lokal i spalili pojazd należący do głównej pielęgniarki – dodał Zongo. – W mieście panuje klimat paniki. Ludzie są uwięzieni w domach, nic nie działa. Sklepy i sklepiki są zamknięte. To praktycznie martwe miasto”.

Do ataku na kościół doszło dwa dni po uwolnieniu na północy Burkina Faso czterech zakładników przez francuskie siły specjalne.

Ataki w Burkina Faso

Burkina Faso od czterech lat jest miejscem coraz częstszych i coraz krwawszych ataków przypisywanych grupom dżihadystycznym, w tym Ansar ul Islam (nie mylić z Ansar al-Islam z irackiego Kurdystanu), Nusrat al-Islam (Grupie Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz EIGS – Państwu Islamskiemu na Wielkiej Saharze (organizacja terrorystyczna dżihadystów ideologii salafickiej).

Ataki, początkowo koncentrujące się na północy kraju, następnie objęły stolicę – Wagadugu – i inne regiony. Zginęło w nich według – rachuby AFP – co najmniej 400 osób. Głównie na północy kraju często atakowani są duchowni, tak chrześcijańscy, jak i muzułmańscy, uważani przez dżihadystów za nie dość radykalnych lub oskarżani o współpracę z władzami.

Niedzielny atak to drugi w ciągu dwóch miesięcy atak na kościół. Pierwszy miał miejsce w Silgadji, gdzie w końcu marca zaatakowano kościół protestancki i gdzie zginęło sześć osób.

W połowie marca ojciec Joel Yougbare, kapłan Djibo na północy kraju, został porwany przez uzbrojonych ludzi. 15 lutego ks. Cesar Fernandez, misjonarz salezjański pochodzenia hiszpańskiego, zginął w zbrojnym ataku dżihadystów w Nohao w centrum kraju.

Francuscy komandosi oswobodzili turystów w nocy z czwartku na piątek, w pobliżu granicy z Mali.

Francuska operacja

Od 2014 r. w Afryce Zachodniej trwa francuska operacja „Barchan” (Barkhane), w której uczestniczy 4,5 tys. żołnierzy. Początkowo Francuzi interweniowali w 2013 r. w Mali w celu ratowania tamtejszego rządu przed ofensywą grup islamistycznych. Obecnie operacja obejmuje Mali, Niger, Burkinę Faso, Czad i Mauretanię.

– Sytuacja w Afryce jest skomplikowana – powiedział w niedzielnej debacie radia France Info specjalizujący się w sprawach Czarnego Kontynentu dziennikarz tygodnika „L’Express” Vincent Hugeux. Liczni obserwatorzy, przyznając, że bez wojskowej obecności Francji liczba ofiar ugrupowań terrorystycznych byłaby wielokrotnie większa, zgadzają się, że rozwiązanie problemów musi być polityczne.

Według organizacji pozarządowej Armed Conflict Location & Event Data Project od listopada 2018 roku do 26 marca tego roku w wyniku ataków dżihadystów zginęło prawie 5 tys. osób, wielokrotnie więcej niż rok wcześniej.

„Mnożeniem pożarów” nazwał rozprzestrzenianie się dżihadyzmu jeden z komentatorów dziennika „Le Monde”, mające na celu zmuszenie francuskiego kontyngentu do poszerzenia zakresu działania ponad możliwości operacyjne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka: Msze wciąż nie są odprawiane. Groźba kolejnych zamachó

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach.

– Ze względu na ostrzeżenia sił bezpieczeństwa „zdecydowaliśmy, że w niedzielę nie zostanie odprawiona żadna msza” na Sri Lance – powiedział arcybiskup stołecznego Kolombo kardynał Malcolm Ranjith. Dodał, że „jest konkretne zagrożenie co do dwóch miejsc”.

Wcześniej arcybiskup planował, by od 5 maja msze na Sri Lance ponownie zaczęły być odprawiane. Zawieszono je po serii zamachów w Niedzielę Wielkanocną na kościoły i hotele, w wyniku których zginęło co najmniej 257 osób. Rany odniosło 496 osób a 47 z nich wciąż przebywa w szpitalu, z czego 12 na oddziałach intensywnej terapii.

Z powodu wciąż istniejącego zagrożenia atakami kardynał Ranjith zdecydował się na odroczenie decyzji o wznowieniu mszy do odwołania – poinformował AFP. Poprzedniej niedzieli kardynał odprawił prywatną mszę, która była transmitowana w telewizji. Od zamachów w Wielkanoc przed kościołami na Sri Lance stoją uzbrojeni strażnicy.

Również ze względu na zagrożenie aktami terroru manifestacje z okazji Święta Pracy odwołały w środę partie polityczne.

Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie. Dotychczas w związku z atakami aresztowano ponad 150 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

ISIS przyznało się do zamachu na Filipinach

Tak zwane Państwo Islamskie przyznało się do dzisiejszego ataku na kościół katolicki na Filipinach. W zamachu bombowym zginęło 20 osób, a 81 zostało rannych. Do dwóch eksplozji doszło podczas mszy świętej w miejscowości Jolo, na wyspie noszącej tę samą nazwę. Pierwsza bomba została zdetonowana wewnątrz Wikariatu Apostolskiego katedry, a druga wybuchła niedaleko od wejścia do katedry, na parkingu. Do drugiego wybuchu doszło, gdy na miejsce zdarzenia przybyli policjanci i wojsko.

Katedra w Jolo była już wielokrotnie celem zamachów terrorystycznych.

Islamiści zaatakowali po zeszłotygodniowym referendum w sprawie utworzenia autonomicznego regionu Bangsamoro, w którego skład miałyby wchodzić muzułmańskie części Filipin. Większość mieszkańców tego kraju to chrześcijanie.

Zamach potępiły władze Filipin, zapowiadając wzmożoną walkę z terroryzmem.
Źródło info i foto: TVP.info

Kościół katolicki w Australii przeprasza za przypadki pedofilii wśród księży

Kościół katolicki w Australii „bardzo poważnie” odniesie się do wniosków rządowej komisji śledczej badającej przypadki pedofilii m.in. wśród księży i przeprasza ofiary za wyrządzone im krzywdy – oświadczył w piątek arcybiskup Melbourne Denis Hart.

– W imieniu katolickich biskupów i przywódców religijnych ponownie chciałbym wystosować bezgraniczne przeprosiny pod adresem osób, których dotknęło to cierpienie – powiedział australijski dostojnik.

Odmówił jednak złagodzenia wymogów dochowania tajemnicy spowiedzi, co komisja postulowała, by umożliwić stawianie zarzutów księżom przyznającym się podczas spowiedzi do molestowania seksualnego. – Dla Kościoła katolickiego tajemnica spowiedzi ma ogromne znaczenie, a księżom, którzy zdecydowaliby się ją naruszyć, grozi ekskomunika – podkreślił arcybiskup Hart.

Z raportu sporządzonego przez komisję ds. zbadania przypadków pedofilii wynika, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat dziesiątki tysięcy dzieci doświadczały molestowania w kościelnych i państwowych instytucjach, a prawie co trzeci sprawca tych przestępstw to ksiądz. Premier Malcolm Turnbull powołał grupę roboczą, która ma wcielić w życie przedstawione przez komisję propozycje.

Postępowanie wyjaśniające rządowej komisji ujawniło zaniedbania oraz przypadki tuszowania takich czynów i przenoszenia sprawców do innych parafii i diecezji. W centrum skandalu znalazł się jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka, prefekt Sekretariatu ds. Ekonomii kardynał George Pell. Zarzucono mu ukrywanie czynów pedofilii, gdy był ordynariuszem diecezji. W tej sprawie złożył zeznania przed australijską komisją.

Latem zeszłego roku kardynał Pell został oskarżony o czyny pedofilii i w lipcu stanął przed sądem w Melbourne. Na czas procesu 76-letni dostojnik został urlopowany przez papieża.

Pell jest najwyższym rangą dostojnikiem kościelnym, któremu postawiono takie zarzuty i wytoczono proces karny. Kardynał zapewnia przed sądem o swojej niewinności i odrzuca wszystkie oskarżenia. 6 października jego proces odroczono do marca przyszłego roku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Molestowanie chłopców z chóru Domspatzen. 547 dzieci ofiarami przemocy seksualnej

Do molestowania seksualnego w chórze Domspatzen (Katedralne wróbelki) w Ratyzbonie dochodziło niemal przez 50 lat. Autor stworzonego na zlecenie Kościoła katolickiego raportu współodpowiedzialnością za molestowanie obarcza brata emerytowanego papieża Benedykta XVI.

We wtorek opublikowano wyniki końcowego raportu sporządzonego przez adwokata Ulricha Webera. Badał on przeszłość słynnego chłopięcego chóru od maja 2015 r. W tym czasie rozmawiał z dziesiątkami ofiar, osobami odpowiedzialnymi oraz pełnomocnikiem biskupstwa w Ratyzbonie zajmującego się przypadkami wykorzystania dzieci. Adwokat miał też dostęp do tajnych archiwów i kartotek osobowych biskupstwa.

Ulrich Weber zbadał przypadki z lat 1945-1992. W tym czasie przez chór i internat przewinęło się 2100 chłopców. Wszystkie przypadki uległy przedawnieniu, ale poszkodowani mają otrzymać odszkodowania od 5 tys. do 20 tys. euro.

Do przemocy dochodziło głównie w przedszkolu. Jednak gimnazjum działające przy chórze też nie było od niej wolne. Jak mówił na konferencji prasowej Ulrich Weber, czas spędzony w szkole był dla poszkodowanych „więzieniem, piekłem i obozem koncentracyjnym”. Wielu z nich określało ten czas mianem „najgorszego okresu w ich życiu, naznaczonego przez strach, przemoc i bezsilność”.

Odpowiedzialni za przestępstwa

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej adwokat Ulrich Weber powiedział, że główną odpowiedzialność za przestępstwa wobec dzieci ponosi dyrektor szkoły oraz katecheta. Jednak o molestowaniu wiedzieli niemal wszyscy. Jego zdaniem w chórze i szkole panowała „kultura milczenia”, a ważniejsze było dobro instytucji niż uczniów.

Współodpowiedzialność za przemoc i molestowanie ponosi też brat emerytowanego papieża Benedykta XVI – George Ratzinger. Był on wieloletnim kapelmistrzem ratyzbońskiego chóru, a w latach 1964-1994 był dyrektorem muzycznym chóru.

– Można mu zarzucić chowanie głowy w piasek i brak reakcji, mimo że wiedział o problemie – powiedział Ulrich Weber.

Ofiary mniej stanowcze wobec oprawców

Mimo udokumentowania przypadków przemocy i molestowania, nie wszystkie ofiary domagają się odszkodowania. – Cierpiałem, ale nie chcę pieniędzy. Po upływie 50 lat niemożliwe jest zadośćuczynienie finansowe. Sam muszę sobie z tym poradzić – powiedział dziennikowi „Sueddeutsche Zeitung” jedna z ofiar.

71-letni mężczyzna powiedział gazecie, że niedawno nawiązał kontakt ze swoim byłym nauczycielem matematyki, który dał mu się szczególnie mocno we znaki. Nauczyciel ujawnił, że był więźniem obozu koncentracyjnego, gdzie był bity i upokarzany. – Powiedział do mnie: życie jest ciężkie. Chciałem was do tego życia przygotować. Po tej rozmowie odzyskałem spokój duszy – opowiada Alexander Metz.

Chór katedralny Domspatzen z Ratyzbony w Bawarii należy do najbardziej znanych chórów chłopięcych. Powstał ponad 1000 lat temu. Od 1994 roku zespołem, składającym się z chłopców i młodych mężczyzn, kieruje osoba świecka – Roland Buechner. Członkowie chóru uczęszczają do własnej szkoły i mieszkają w internacie.
Źródło info i foto: wp.pl

Australijski Kościół katolicki wypłacił 213 mln dolarów ofiarom nadużyć seksualnych

Australijski Kościół katolicki od 1980 r. wypłacił odszkodowania w kwocie 276 mln dolarów australijskich (213 mln USD) tysiącom osób, które jako dzieci padły ofiarą nadużyć seksualnych ze strony osób duchownych – wynika z raportu komisji badającej takie czyny. W czwartek po raz pierwszy ujawniono łączną sumę, jaką ofiarom przekazały szkoły, sierocińce i inne instytucje katolickie. Raport opiera się na analizie danych przechowywanych przez władze kościelne.

Według komisji w latach 1980-2015 3066 ofiar otrzymało jakąś formę odszkodowania od 1049 instytucji kościelnych. W gotówce wypłacono 258,8 mln dolarów australijskich, czyli średnio na osobę przypadało ok. 91 tys. dolarów australijskich. Niektóre odszkodowania przekazywano nie w gotówce, lecz w innej postaci.

„Wiele ofiar napotyka bariery”

Najwięcej wypłaciła Kongregacja Braci w Chrystusie, która na ten cel przeznaczyła 45,5 mln dolarów australijskich. Odszkodowania od tej organizacji otrzymały 763 osoby. Jezuici płacili najwięcej za skargę – średnio po 257 tys. dolarów australijskich. Średni czas, jak mijał od momentu nadużyć do złożenia skargi, wynosił 33 lata – napisała w raporcie współpracująca z komisją adwokatka Gail Furness. – Wiele ofiar napotyka bariery, zniechęcające je do zgłaszania nadużyć władzom i instytucjom, w których do nich doszło – dodała.

„Potrzebujemy bardziej spójnego systemu”

Według przedstawicieli ofiar szeroki zakres odszkodowań świadczy o tym, że to rząd powinien zająć się wypłacaniem takich rekompensat. – Są wielkie różnice w sposobie przeprowadzania tego procesu i w składanych ofertach. Pokazuje to, że potrzebujemy bardziej spójnego systemu – powiedziała szefowa fundacji In Good Faith reprezentującej 460 ofiar, Helen Last.

– Daje to obraz wielkiej niesprawiedliwości i nierówności między poszkodowanymi z całej Australii w zależności od tego, gdzie złożyli skargi – dodała.

Rząd zapowiedział już, że w 2018 roku ustanowi specjalny system zgłaszania roszczeń, ale pomysł ten jest krytykowany przez niektóre organizacje reprezentujące ofiary nadużyć.

4,5 tys. osób mogło paść ofiarą nadużyć

Ukonstytuowana w roku 2013 komisja bada, jak na przestrzeni dziesięcioleci różne instytucje w Australii, w tym Kościół katolicki, reagowały na nadużycia seksualne wobec dzieci. Ustaliła ona ostatnio, że popełnienie takich czynów w latach 1950-2010 zarzucano 7 proc. księży. Niewielu z nich pociągnięto do odpowiedzialności. Według danych komisji między rokiem 1980 a 2015 niemal 4500 osób twierdziło, że padło ofiarą nadużyć w ponad 1000 katolickich instytucji w Australii. Przeciętny wiek ofiar to 10,5 roku w przypadku dziewczynek i 11,5 w przypadku chłopców.

Stolica Apostolska pilnie monitoruje działania komisji, której ostateczny raport ma być gotowy do końca roku. Australijski kardynał George Pell, który jest prefektem Sekretariatu ds. Ekonomii, czyli odpowiednikiem ministra finansów w Watykanie, już wcześniej zeznawał przed komisją, jak Kościół w Australii za czasów jego zwierzchnictwa reagował na doniesienia o seksualnych nadużyciach wobec dzieci. Pell przyznawał, że wiele wiarygodnych sygnałów o wykorzystywaniu dzieci w jego kraju zostało zlekceważonych w „skandalicznych okolicznościach”.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Niemiecka gazeta o Abp Józefie Wesołowskim

Niemiecka prasa donosi o aresztowaniu abpa Józefa Wesołowskiego w Watykanie, zaznaczając, że to twardy kurs papieża Franciszka w walce z pedofilią wśród księży. „Die Welt” pisze, iż 17-latek wyjawił, że po raz pierwszy miał styczność z arcybiskupem w roku 2010. Zamiast 1,5 dolara za czyszczenia butów ten zapłacił mu 135 dolarów za zabawy erotyczne

Dziennik „Die Welt” obszernie pisze o przypadku 66-letniego polskiego byłego hierarchy Kościoła katolickiego Józefa Wesołowskiego, który został aresztowany w Watykanie pod zarzutem ciężkich czynów wykorzystywania seksualnego nieletnich. Jest to pierwszy przypadek takiego postępowania z tak wysoko postawionym duchownym. Abp Wesołowski był nuncjuszem papieskim na Dominikanie i został przed rokiem zdymisjonowany przez papieża po tym, gdy zarzuty wobec hierarchy były nie do obalenia.

Najwyższa kara

Takie postępowanie potwierdza kurs papieża Franciszka, który od objęcia pontyfikatu zapewniał, że z pełną surowością ścigać będzie przypadki pedofilii w Kościele. Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi potwierdził zastosowanie wobec Józefa Wesołowskiego aresztu domowego, na co miał osobiście zezwolić papież. Gazeta informuje, że papież Franciszek już w sierpniu 2013 odwołał abpa Wesołowskiego z misji dyplomatycznej; w czerwcu 2014 wydalił go ze stanu kapłańskiego, co jest najwyższą karą za przestępstwo molestowania seksualnego dzieci.

„Die Welt” donosi, że Wesołowski został po południu zatrzymany przez watykańską gwardię i osadzony w areszcie domowym, by uniemożliwić mu ucieczkę. Były arcybiskup widywany był w ubiegłych tygodniach także poza Watykanem, w centrum Rzymu, skąd mógł łatwo uciec. Z tego powodu w Republice Dominikańskiej latem tego roku podniosła się fala oburzenia.

Ma odpowiadać jako mężczyzna

Zgodnie z prawem kanonicznym Wesołowski ma stanąć przed Trybunałem Watykańskim. Lecz to nie satysfakcjonuje ani wiernych na Dominikanie, ani tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Prokurator Yeni Berenice Reynoso już przed rokiem wszczęła oficjalnie śledztwo przeciwko byłemu nuncjuszowi papieskiemu.

„Ponieważ doszło do wykorzystywania seksualnego dzieci, opinia publiczna domaga się, żeby stanął on przed sądem nie jako dyplomata, tylko jako mężczyzna” – cytuje prokuratorkę „Die Welt”.

Gazeta pisze też, że wraz z Wesołowskim podobnych „uciech” zażywał ksiądz Wojciech Gil, i to nie tylko z ministrantami z parafii w Santo Domingo w rezydencji arcybiskupa. Mowa jest także o dwóch innych duchownych z nuncjatury, którzy zmuszali do praktyk seksualnych kobiety i dzieci. Jedna z dominikańskich stacji telewizyjnych filmowała nawet Wesołowskiego, jak wchodził do domu publicznego w Santo Domingo, w którym prostytuują się dzieci.

Ze sfałszowanym paszportem?

Berlińska gazeta wyjaśnia, że wśród młodych mężczyzn Wesołowski znany był jako „Włoch”. Jeden z nich, dziś 17-latek wyjawił, że po raz pierwszy miał styczność z arcybiskupem w roku 2010. Zamiast 1,5 dolara za czyszczenia butów ten zapłacił mu 135 dolarów za zabawy erotyczne.

„Die Welt” zaznacza, że Watykanowi zarzucano, iż za wcześnie odwołał nuncjusza z Dominikany; niewykluczone nawet, że Wesołowski opuścił Karaiby z fałszywą tożsamością. Tyle że jego deportacja byłaby skomplikowana, ponieważ chronił go jako dyplomatę i obywatela Watykanu immunitet, a postępowanie karne wobec niego nie było jeszcze zakończone.

„Spiegel” w swoim artykule zaznacza także, że podczas przesłuchania w Watykanie Wesołowski przedłożył zaświadczenia o swoim stanie zdrowia. Biorąc wzgląd na te okoliczności, zastosowano wobec niego tylko areszt domowy, a nie areszt śledczy. Obecnie przebywa on w apartamencie dostosowanym do wymogów osób chorych. Jeżeli Trybunał Watykański uzna go za winnego, grozi mu prawdziwe więzienie.

„W obecnym przypadku chodzi o uznanie działań byłego arcybiskupa za czyny karalne. Dopiero w ubiegłym roku papież Franciszek znowelizował przepis, wedle którego pedofilia uznawana jest w Watykanie za czyn karalny – ta regulacja odnosi się zarówno do pracowników Kurii Rzymskiej jak i reprezentantów Watykanu za granicą. Gdyby tej nowelizacji nie było, Wesołowskiemu wszystkie czyny uszłyby na sucho, ponieważ na Dominikanie chronił go immunitet dyplomatyczny i tylko Watykan może go pociągnąć do odpowiedzialności prawnej za popełnione czyny” – pisze „Spiegel”.
Żródło info i foto: onet.pl

Zbadają pedofilię w niemieckim Kościele

Kościół katolicki w Niemczech powierzył zespołowi naukowców z Centralnego Instytutu Zdrowia Psychicznego w Mannheim zbadanie przypadków pedofilii wśród księży. Poprzednia próba rozliczenia się z przeszłością zakończyła się fiaskiem. – „Chcemy, by ta ciemna strona naszego Kościoła stała się jasna i przejrzysta” – powiedział kościelny pełnomocnik do spraw osób molestowanych seksualnie biskup Stephan Ackermann. Na czele zespołu naukowców, wśród których są kryminolodzy, psycholodzy i socjolodzy, stanął neurolog Harald Dressing. Praca nad raportem ma potrwać trzy i pół roku. Na badania przeznaczono milion euro. Żródło info i foto: tvn24.pl

Paolo Gabriele dostał 1,5 roku aresztu domowego

Winny – taki wyrok usłyszał kamerdyner Benedykta XVI, oskarżony o kradzież tajnych dokumentów głowy kościoła katolickiego. Paolo Gabriele ma spędzić 1,5 roku w areszcie domowym. Jego obrońca już zapowiedział, że nie będzie się odwoływał. Sam oskarżony w swojej mowie końcowej po raz kolejny podkreślił, że „nie jest złodziejem” i działał jedynie z „miłości do Kościoła”. Proces majordomusa rozpoczął się 29 września i zakończył się dzisiaj po czterech rozprawach. Gabriele maksymalnie mógł usłyszeć wyrok czterech lat więzienia, ale prokuratura zażądała trzech. Obrońcy oskarżonego wnieśli natomiast o zmianę zarzutów z „kradzieży” na „sprzeniewierzenie” i uwolnienie kamerdynera. Żródło info i foto: tvn24.pl

Kuba zwolni kolejnych więźniów politycznych

Niebawem na wolność wyjdą kolejne dwie osoby z grupy 52 więźniów politycznych, których uwolnienie Kościół katolicki na Kubie wynegocjował z Hawaną – podała archidiecezja hawańska. Ponadto rząd wypuścił lub zgodził się wypuścić dodatkowych 14 osób. Dwaj mężczyźni, którzy niebawem odzyskają wolność, to Arnaldo Ramos Lauzurique oraz Luis Enrique Ferrer. Należą oni do grupy 13 z 52 więźniów, którzy początkowo nie zgodzili się na emigrację do Hiszpanii po wyjściu z więzienia. Na swojej stronie archidiecezja hawańska podała, że Lauzurique zostanie na Kubie na zwolnieniu warunkowym. Żródło info i foto: TVP.info