Zatrzymano kolejne trzy osoby podejrzane o kradzież z włamaniem

Łącznie w śledztwie dotyczącym kradzieży z włamaniem do niemieckiego Urzędu Celnego występuje 7 podejrzanych. Pierwsze 4 osoby zatrzymano jeszcze w maju br., kolejne 3 osoby zostały aresztowane w minionym tygodniu. Sprawę rozwiązali policjanci dolnośląskiego CBŚP i prokuratorzy z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, przy współpracy z niemieckimi funkcjonariuszami. Przestępstwa dokonano w 2020 roku, kiedy to łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro. Przypomnijmy, do zdarzenia doszło na przełomie października i listopada w 2020 roku, kiedy to sprawcy włamali się do siedziby Głównego Urzędu Celnego w Duisburgu, kradnąc przy tym ponad 6,4 mln euro.

Na trop podejrzanych wpadli policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z prokuratorami Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Polskie służby ściśle współpracowały z niemiecką prokuraturą oraz funkcjonariuszami Polizeiprasidium Krefeld, wchodzącymi w skład powołanej na terenie Republiki Federalnej Niemiec Komisji Śledczej „Kern”. Prowadzone przez wiele miesięcy czynności śledcze doprowadziły do ustalenia podejrzanych o udział w kradzieży z włamaniem na terenie Niemiec i zebrania materiału dowodowego pozwalającego na zatrzymanie w maju 2022 roku czterech osób, które zostały tymczasowo aresztowane. O akcji pisaliśmy w materiale pt.: Rozwiązana sprawa kradzieży z włamaniem z 2020 roku, kiedy to łupem padło ponad 6,4 mln euro.

Kolejne działania przeprowadzono w minionym tygodniu na terenie województwa dolnośląskiego. Wówczas to zatrzymano kolejne 3 osoby podejrzane o udział w kradzieży z włamaniem. Mężczyźni usłyszeli również zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednemu z nich śledczy zarzucają kierowanie gangiem. Podczas akcji zabezpieczono 6 pojazdów, w tym 2 Mercedesy Vito, Mercedes klasy E, VW Caddy i 2 samochody ciężarowe, o łącznej wartości 545 tys. zł. Ponadto zabezpieczono maszynę do pakowania papierosów, kilkadziesiąt sztuk paneli fotowoltaicznych oraz blisko 11,5 tys. euro, ponad 19 tys. zł, a także drogocenną biżuterię, w tym luksusowy zegarek.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieście zastosował wobec trzech podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano poszukiwanego czerwoną notą Interpolu

Sylwester G. wyszedł pięć lat temu z więzienia, ale miał do niego szybko wrócić – żeby odsiedzieć wyroki m.in. wyroki za rozboje z użyciem broni palnej. Mężczyzna rozpłynął się w powietrzu i był poszukiwany czerwoną notą przez Interpol. Dopiero teraz udało się go namierzyć w Bełchatowie (woj. łódzkie). W tym samym czasie wpadł też inny ścigany od lat przestępca – z Opola.

Nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, rzecznik Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji, informuje, że ścigany od 2015 roku Sylwester G. działał pod parasolem ochronnym „łódzkiej ośmiornicy”, brutalnej grupy przestępczej, której szczyt aktywności przypadał na koniec lat 90.

Sylwester G. do 2015 roku odsiadywał zasądzoną mu karę. Wtedy to opuścił zakład karny, do którego jednak miał wrócić. Ale zamiast tego zaczął się ukrywać.

– Był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności za takie przestępstwa jak: udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, usiłowanie zabójstwa, posiadanie broni palnej bez zezwolenia, rozboje, w tym z użyciem broni palnej, podrobienie dokumentu z zamiarem wykorzystania go jako autentyczny czy próby napadów z użyciem broni palnej – wylicza nadkom. Jurkiewicz.

Ustalenia funkcjonariuszy CBŚP były takie, że przestępca często zmieniał miejsce pobytu. Przebywał na zmianę w Niemczech i Polsce. Kiedy był w kraju, ukrywał się na terenie województwa świętokrzyskiego i łódzkiego.

– Nowo poznanym ludziom przedstawiał się jako mechanik samochodowy, pochodzący z powiatu bełchatowskiego – informuje nadkom. Iwona Jurkiewicz.

„Mechanik”
W tym czasie Sylwester G. był ścigany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz czerwonej noty Interpolu, jako osoba mogąca posiadać broń palną. Policja – chociaż podążała śladem ściganego – przez lata była krok za nim. Do czasu.

W ubiegłym tygodniu mężczyzna został namierzony na jednym z osiedlowych parkingów w Bełchatowie. Z policyjnego rozpoznania wynikało, że okoliczni mieszkańcy mają go za mechanika samochodowego. Sam G. dbał o to, żeby przedstawiona legenda była możliwie wiarygodna.

– Ubierał się w roboczą odzież, żeby nie wzbudzać zainteresowania mieszkańców bloku. Liczył, że nieschludny wygląd oraz zasłanianie znacznej części twarzy maseczką higieniczną w związku z pandemią COVID-19 pozwoli mu skutecznie się ukrywać – mówi nadkom. Iwona Jurkiewicz.

Sylwester G. został zatrzymany na osiedlowym parkingu. Został już osadzony w areszcie, z którego zostanie przewieziony do więzienia – żeby odsiedział zasądzony mu wyrok.

Ścigany i niebezpieczny

W ostatnim czasie funkcjonariuszom CBŚP zatrzymali jeszcze jednego ściganego od lat mężczyznę: 37-latka z Opola. Ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości od kiedy został skazany na osiem lat pozbawienia wolności – m.in. za rozbój, kradzież z włamaniem, a także przestępstwo narkotykowe.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policyjny pościg w Warszawie. Podejrzany o kradzież chciał rozjechać policjantów. Padły strzały

Mężczyzna podejrzany o kradzież z włamaniem uciekał autem ulicami Ursynowa w Warszawie. Nie chciał się zatrzymać i nie reagował na żadne wezwania policjantów. Co więcej, próbował rozjechać funkcjonariuszy. Ci musieli użyć broni służbowej – poinformował we wtorek podkom. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji II.

Jak przekazał policjant, funkcjonariusze pełniący służbę po cywilnemu zostali skierowani w nocy na parking jednego z marketów budowlanych na warszawskim Ursynowie. Dostali bowiem sygnał, że kierowca ciemnej osobówki miał włamywać się do budynków, w których były urządzenia i narzędzia na ekspozycję sklepu.

Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zauważyli odjeżdżającą sprzed marketu skodę. Postanowili zatrzymać kierowcę do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca jednak zignorował wezwanie do zatrzymania i przyspieszył. Uciekał ulicą Pileckiego i Kazury, aż wjechał na parking bez możliwości wyjazdu. To jednak go nie powstrzymało – powiedział podkom. Robert Koniuszy.

Najeżdżał i uszkadzał samochody

Dodał, że ścigany przejechał przez pas zieleni, a następnie jadąc chodnikiem, najeżdżał i uszkadzał zaparkowane w pobliżu samochody. Dlatego ze względu na ograniczone możliwości manewrów pojazdem służbowym funkcjonariusze postanowili dogonić mężczyznę pieszo. Kiedy dobiegli do pojazdu w okolicach ulicy Kazury 20, mężczyzna siedzący za kierownicą auta skręcił, usiłując ich potrącić.

W związku z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia oraz brakiem jakiekolwiek reakcji na wezwania do zatrzymania jeden z policjantów oddał strzał ostrzegawczy w bezpiecznym kierunku z zachowaniem wszelkich procedur. Strzał i okrzyk „Policja” nie przekonały jednak mężczyzny jadącego na funkcjonariusza. Dopiero kolejny strzał i okrzyk „Stój bo strzelam” spowodowały, że 37-latek zatrzymał samochód. Został natychmiast obezwładniony i zatrzymany – wyjaśnił nadkom. Koniuszy.

W samochodzie zatrzymanego funkcjonariusze znaleźli 14 płynów do spryskiwaczy, 6 butli z gazem, drabinę aluminiową, dmuchawę do liści, suszarkę do rąk, nożyce do drutu, karton z saszetkami cukru, opryskiwacz ogrodowy, przedłużacz bębnowy oraz inne przedmioty pochodzące z kradzieży. Podejrzany przyznał się, że wszystko pochodzi z kradzieży z włamaniem do magazynu jednej ze stacji paliw w okolicach Grodziska Mazowieckiego oraz z budynków na ekspozycje przy markecie budowlanym, sprzed którego uciekał – poinformował podkom. Koniuszy.

37-latek usłyszał zarzuty, za które może zostać skazany nawet na 10 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Z Urzędu Celnego w Gdańsku skradziono papierosy warte nawet 6 milionów złotych

Z Urzędu Celnego w Gdańsku skradziono papierosy warte nawet 6 milionów złotych – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Trwają poszukiwania sprawców. Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM, do zdarzenia doszło w weekend – w nocy z soboty na niedzielę – przy ulicy Opłotki w Gdańsku, na terenie Urzędu Celnego. Ktoś włamał się do dwóch kontenerów, dostając się do nich przy użyciu jakiegoś narzędzia, być może szlifierki kątowej. W środku były kartony z papierosami i to w dużej ilości, bo ich wartość – według informacji reportera RMF FM – sięga 6 milionów złotych.

Policja przyznaje jedynie, że pracuje nad sprawą kradzieży z włamaniem na terenie dzielnicy Olszynka i odsyła do prokuratury. Prokuratua natomiast twierdzi, że o sprawie wie, ale czeka na przekazania materiałów od policji.

Z regionalnym rzecznikiem Izby Celnej – nie udało się na razie skontaktować.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Znany złodziej samochodów znowu wpadł. Kilka dni temu prokurator wypuścił go na wolność

Trudno precyzyjnie określić, co takiego stało się w ostatnich dniach, że śledczy nagle sami zlecili zatrzymanie 37-latka. W prokuraturze okręgowej tłumaczą to bardzo lakonicznie. Zarazem tajemniczo.

Po ujawnieniu nowych faktów i nowych dowodów na polecenie Prokuratury Rejonowej w Gdańsku zatrzymano podejrzanego. Zostaną mu uzupełnione zarzuty o dwa kolejne czyny. Jeden to kradzież z włamaniem. Drugi to zniszczenie mienia. Decyzje co do środka zapobiegawczego zostanie podjęta po wykonaniu czynności z podejrzanym – mówi Tatiana Paszkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Według naszych informacji, w jednym z przypadków chodzi oczywiście o kradzież auta. W drugim o jego podpalenie. O tym że policja chce przedstawić Bartoszowi L. kolejne zarzuty, informowaliśmy w zeszłym tygodniu. Policja zresztą – po zatrzymaniu Bartosza L. – sama to zapowiadała i mówiła wprost o dużym sukcesie. Tego samego dnia jednak śledczy z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim nie poprali policyjnego wniosku o aresztowanie przestępcy i pozwolili wyjść mu na wolność.

Po naszych publikacjach sprawą zainteresowano się w Ministerstwie Sprawiedliwości. Po poleceniach „z góry” kontrolę w tej sprawie wszczęła też później gdańska prokuratura okręgowa. Jej wyniki nie są jeszcze znane. Bartosz L. został zatrzymany przez przypadek, zauważył go i rozpoznał policjant z gdańskiej komendy miejskiej – L. jechał akurat drogim samochodem, który – jak się później okazało – właśnie ukradł.

Złodziej rzucił się do ucieczki, od granicy Gdańska pędził w kierunku autostrady A1. Przed jedną z policyjnych blokad zatrzymał się i uciekł do lasu. Policjanci kontynuowali akcję, na miejsce sprowadzono psa tropiącego. Pies podjął trop i doprowadził funkcjonariuszy do uciekiniera, który ukrył się przed policją… w bagnie.

Z informacji naszego reportera wynika, że złodziej cały zanurzył się w błocie. Kiedy go zatrzymano, był tak brudny, że – aby przewieźć go w radiowozie – trzeba było rozłożyć na siedzeniach specjalną folię.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Odzyskano skradzione pojazdy o wartości blisko 1,3 mln złotych

Policjanci z powiatu kłodzkiego odzyskali ciągniki rolnicze skradzione kilka dni wcześniej z Czech. Wartość tych pojazdów to kwota blisko 1,3 mln złotych. W tej sprawie zatrzymano obcokrajowca. Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności dotyczące tego zdarzenia. Przypomnijmy, że za kradzież i paserstwo grozi do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast za kradzież z włamaniem do lat 10.

W ubiegły weekend funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Polanicy Zdroju uzyskali informację o dwóch skradzionych z terenu Czech ciągnikach rolniczych. Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy oba pojazdy mogły znajdować się na podległym im terenie. Policjanci natychmiast rozpoczęli sprawdzanie okolicy za skradzionym mieniem. W trakcie wykonywanych czynności funkcjonariusze ujawnili zaparkowaną pomiędzy innymi pojazdami naczepę, wewnątrz której znajdowały się dwa poszukiwane ciągniki rolnicze marki John Deere. Naczepa posiadała zagraniczny numer rejestracyjny i z wyjątkiem dachu, była zasłonięta plandeką. Kontynuując poszukiwania, w pobliskiej okolicy funkcjonariusze zlokalizowali także miejsce postoju ciągnika siodłowego, którym to naczepa została zaciągnięta, oraz znajdującego się w nim kierowcę. Okazał się nim 27-letni obywatel Rumunii.

Po sprawdzeniu ciągników rolniczych i potwierdzeniu, że pochodzą one z kradzieży, policjanci przeprowadzili dalsze czynności procesowe. Wartość obu pojazdów została oszacowana na kwotę 8 mln koron czeskich tj. około 1,3 mln złotych. Odzyskane pojazdy przekazano już prawowitemu właścicielowi, natomiast ciągnik siodłowy został zabezpieczony i odholowany na parking strzeżony.

Obecnie funkcjonariusze nadal zajmują się wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej sprawy. Przypomnijmy, ze za kradzież i paserstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast za kradzież z włamaniem do lat 10.
Żródło info i foto: Policja.pl

Wywiózł sejf z banku na taczce

Policjanci z Jeleniej Góry zatrzymali mężczyznę, który włamał się do placówki bankowej i wywiózł sejf na taczce. Teraz grozić mu może nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Policjanci z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze zatrzymali 36-letniego mieszkańca Jeleniej Góry, podejrzanego o włamanie do placówki bankowej.

Oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, 29 grudnia 2015r po północy, został powiadomiony o włamaniu do placówki bankowej na terenie miasta. Na miejsce zdarzenia udał się patrol i ujawnił wyłamane drzwi i zniszczone ścianki pomieszczeń placówki. W wyniku przeszukania terenu w pobliżu miejsca zdarzenia, policjanci zatrzymali sprawcę, który przyznał się do dokonania włamania oraz odnaleźli jego łup – sejf z zawartością.

Sprawcą okazał się 36-letni mieszkaniec Jeleniej Góry, który jak wyjaśnił, postanowił włamać się przy pomocy łomu do pomieszczenia bankowego. Po dokonaniu włamania, wyrwał zamocowany sejf i wywiózł go na taczce. Jednak nie udało mu się z nim daleko odjechać. Ukrył go w okolicznych zaroślach. Szybka interwencja policjantów pozwoliła na zatrzymanie sprawcy oraz odzyskanie skradzionego mienia. Jeleniogórzanin przyznał się do popełnienia tego czynu. Policjanci zawnioskowali o zastosowanie aresztu wobec sprawcy. Za kradzież z włamaniem grozić mu może nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: Policja.pl

Włamywacz zasnął na kanapie

Policjanci ze Starych Babic otrzymali zgłoszenie o kradzieży z włamaniem. Doniesienie złożyła kobieta, która po powrocie do domu zastała wybite okno i bałagan w garażu. Na miejscu zostały ustalone wstępne okoliczności zdarzenia. Okazało się, że sprawca ukradł z garażu przewody elektryczne i metalowe wiadro, a potem wdarł się do wnętrza budynku.

Kiedy funkcjonariusze wraz z kobietą przekroczyli próg domu, zastali tam pijanego i śpiącego na kanapie mężczyznę. Podczas przeszukania znaleźli przy nim złotą biżuterię, która również została skradziona kobiecie oraz obcęgi do cięcia drutu i alkohol. W niedalekiej odległości od domu zostało również odkryte miejsce, gdzie mężczyzna wypalał zwoje zrabowanych przewodów, by uzyskać z nich miedź.

Policyjni dochodzeniowcy z komendy w Starych Babicach ustalili, że nie było to pierwsze włamanie, którego dopuścił się 54-letni Ireneusz Ć. Jego łupem padły również sztućce, metalowe wiadra oraz elektryczne czajniki. Mężczyzna wskazał miejsce przechowywania skradzionych przedmiotów. Policjanci zabezpieczyli odzyskane mienie, które przekazali pokrzywdzonej. Włamywacz miał podczas zatrzymania 3,2 promila alkoholu we krwi. Zostanie mu postawiony zarzut kradzieży z włamaniem, za co grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: wp.pl

Złodzieje, którzy kradli Toyoty, usłyszeli zarzuty

Trzy osoby zatrzymane, odzyskana toyota corolla skradziona w Kobyłce, to wynik działań przeprowadzonych przez policjantów wołomińskiej komendy. Funkcjonariusze ustalili, że zatrzymani mają na swoim koncie co najmniej cztery kradzieże toyot na terenie powiatu wołomińskiego. 20-letni Michał B. już usłyszał 4 zarzuty, w tym kradzieży i kradzieży z włamaniem do pojazdów. 21-letniemu Marcinowi W. policjanci przedstawili zarzut kradzieży pojazdu. Tym razem kryminalni z Wołomina wpadli na trop grupy zajmującej się kradzieżami toyot corolli na terenie powiatu wołomińskiego. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić tę informację. Działania jakie przeprowadzili, doprowadziły ich do trzech młodych mężczyzn podejrzewanych o ten proceder. W ich ręce wpadli 20-letni Michał B., oraz 21-letni Marcin W. i Sebastian P. Grupa w przeciągu dwóch miesięcy miała dokonać kradzieży co najmniej 4 samochodów, w tym jednego z Zielonki i trzech z Kobyłki. Wartość skradzionych pojazdów to blisko 83 tys. złotych. Policjanci odzyskali jedną ze skradzionych corolli. Żródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany został zatrzymany po kilkunastu latach

Od kilkunastu lat unikał karzącej ręki sprawiedliwości. 60-letni mężczyzna, poszukiwany za usiłowanie zabójstwa i kradzież z włamaniem, został zatrzymany w Lublinie, gdy próbował dokonać kradzieży w sklepie. Lubelscy policjanci otrzymali informację o kradzieży w sklepie. Wysłanemu na miejsce policyjnemu patrolowi udało się zatrzymać sprawcę. Podczas czynności mężczyzna przyznał się do kradzieży i podał dane osobowe 62-letniego mieszkańca Kietrza. Tyle że nie miał przy sobie dokumentów i policjanci zaczęli zadawać szczegółowe pytania. Zastanowił ich fakt, że mężczyzna nie potrafił podać nazwiska rodowego swojej matki. Żródło info i foto: TVP.info