Kradzież pieniędzy z kantoru. Trwają poszukiwania sprawców

​Dwaj sprawcy ukradli utarg kantoru w gminie Syców na Dolnym Śląsku. Porzucili własne auto, a pracownicy kantoru zabrali oprócz utargu też jej pojazd i nim uciekli z miejsca przestępstwa. Złodziei szuka policja. Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Anna Placzek-Grzelak poinformowała w piątek, że w czwartek w miejscowości Święty Marek w gminie Syców na Dolnym Śląsku doszło do rozboju i zuchwałej kradzieży.

Napadnięta została pracownica kantoru wymiany walut, gdy z utargiem udała się do auta. Sprawcy z przedmiotami przypominającymi broń ukradli jej nie tylko pieniądze, ale także jej auto. Swój pojazd porzucili w pobliżu miejsca rozboju – powiedziała prokurator.

Policja poszukuje napastników, którzy zaatakowali kobietę i ukradli pieniądze oraz auto. Zabezpieczono monitoring.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Plaga kradzieży drewna w lasach

W ostatnim czasie w lasach państwowych coraz częściej dochodzi do kradzieży drewna. Złodzieje rabują z obawy przed brakiem opału na zimę lub dla pieniędzy z późniejszej sprzedaży. To efekt drastycznych podwyżek materiałów używanych do ogrzewania gospodarstw domowych. Leśnicy ostrzegają jednak przed surowymi karami za taki proceder – nielegalny wywóz drewna może skończyć się nawet więzieniem.

Lasy Państwowe zauważyły w ciągu kilku ostatnich lat narastającą skalę kradzieży drewna używanego potem do palenia w piecach. Bezprawny wywóz tego dobra z publicznego lasu nasilił się jeszcze bardziej po podwyżkach cen za nośniki energii – mimo że urzędnicy przekonują o korzystnych warunkach zakupu bezpośrednio od nadleśnictw.

O tym, że kradzież drewna z lasu się nie opłaca, przekonało się dwóch mieszkańców powiatu konińskiego (woj. wielkopolskie). Amatorzy darmowego opału wybrali się fiatem seicento 6 września do zalesionego miejsca w pobliskiej gminie Piotrków Kujawski (woj. kujawsko-pomorskie).

Mężczyzn zauważył leśniczy, który wezwał policję. Ta przyjechała w momencie, gdy złodzieje zaczęli ładować swój łup do niewielkiego bagażnika. Obok leżały piły spalinowe i pocięte kawałki drewna. W radziejowskiej komendzie wyszło na jaw, że zatrzymani to 22 i 23-latek mieszkający w sąsiednim powiecie. Od kilku dni wycinali drzewa, przewożąc pocięte fragmenty na pobliską posesję. Następnie skradziony towar sprzedawano. Mundurowym udało się jednak odzyskać część utraconego mienia.

Podczas szacowania wartości ściętych drzew leśniczy wyliczył, że pod topór poszło kilkadziesiąt sztuk sosny, brzozy oraz dębiny. Straty wyceniono łącznie na 18 tys. złotych. Jeden z mężczyzn odpowie nie tylko za samą kradzież. W chwili zatrzymania na gorącym uczynku okazało się, że młodszy z rabusiów, który prowadził fiata, ma aktywny czteroletni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi.

Zatrzymani usłyszeli już zarzut wyrębu i kradzieży drzewa z państwowego lasu. Grozi za to od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. W tego typu przypadkach sąd orzeka również nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego w wysokości podwójnej wartości wyrąbanego drzewa.

Biorąc pod uwagę kwotę, jaką prawdopodobnie przyjdzie zapłacić sprawcom za popełniony czyn, kradzieże drewna są bardzo ryzykowne i nieopłacalne. Jak przekonuje w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” rzecznik Lasów Państwowych Michał Gzowski, leśnicy oferują średnio metr sześcienny drewna za cenę 120 złotych. Podwyżka pod tym względem zdaniem rzecznika jest symboliczna – w poprzednim roku wynosiła osiem złotych mniej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gdańsk: Włamanie do salonu jubilerskiego

W nocy z wtorku na środę doszło do włamania do salonu jubilerskiego w centrum Gdańska. Policja nie ujawnia co zostało skradzione. Policyjni technicy zabezpieczyli ślady Jak przekazał PAP oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. sztab. Mariusz Chrzanowski, ok. godz. 2.30 policjanci odebrali zgłoszenie o kradzieży z włamaniem, do której doszło w jednym ze sklepów jubilerskich w Śródmieściu. Salon jubilerski, jak ustalił portal www.trojmiasto.pl, znajduje się w pasażu handlowym przy ul. Karmelickiej w centrum Gdańska.

Na miejscu policjanci z grupy dochodzeniowo śledczej wykonali oględziny i przesłuchali świadków – relacjonował Chrzanowski.

Dodał, że policyjny technik zabezpieczył ślady oraz sporządził dokumentację fotograficzną. Sprawą zajmują się kryminalni, którzy analizują wszystkie zdobyte informacje. Policja nie ujawnia co zostało skradzione z salonu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Włamanie do biura PiS w Warszawie. Zatrzymano trzech 17-latków

​Stołeczni policjanci zatrzymali trzech 17-latków w sprawie włamania do biura poselskiego PiS w warszawskim Ursusie – dowiedziała się PAP. Politycy Prawa i Sprawiedliwości winą za włamanie obarczyli Platformę Obywatelską. Poseł PiS Jarosław Krajewski poinformował w czwartek na Twitterze, że w nocy zniszczono wejście do biura poselskiego PiS przy ul. Bohaterów Warszawy 9 w Ursusie, sprawcy wtargnęli do środka.

Potwierdzam, że w nocy otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące włamania do jednego z obiektów na ul. Bohaterów Warszawy. Na miejsce skierowano policjantów – powiedział PAP rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak. Jak przekazał, „sprawcy wynieśli z budynku ulotki, które następnie podpalili na Placu Tysiąclecia”.

Po chwili policjanci zatrzymali trzech 17-latków – dodał policjant. Rzecznik KSP wskazał, że w chwili zatrzymania wszyscy byli nietrzeźwi. Postępowanie w powyższej sprawie prowadzone jest w kierunku kradzieży z włamaniem – dodał nadkomisarz.

Poseł o „totalnej opozycji”

Do włamania do biura PiS w Warszawie odnieśli się w mediach społecznościowych posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Donald Tusk zapowiedział niedawno siłowe przejmowanie instytucji państwa polskiego. Jest reakcja – napisała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska. Totalna opozycja, taka Platforma Obywatelska coraz częściej zamiast siły argumentów sięga po argument siły. Z takim skutkiem – napisał z kolei poseł Jarosław Krajewski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano kolejne trzy osoby podejrzane o kradzież z włamaniem

Łącznie w śledztwie dotyczącym kradzieży z włamaniem do niemieckiego Urzędu Celnego występuje 7 podejrzanych. Pierwsze 4 osoby zatrzymano jeszcze w maju br., kolejne 3 osoby zostały aresztowane w minionym tygodniu. Sprawę rozwiązali policjanci dolnośląskiego CBŚP i prokuratorzy z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, przy współpracy z niemieckimi funkcjonariuszami. Przestępstwa dokonano w 2020 roku, kiedy to łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro. Przypomnijmy, do zdarzenia doszło na przełomie października i listopada w 2020 roku, kiedy to sprawcy włamali się do siedziby Głównego Urzędu Celnego w Duisburgu, kradnąc przy tym ponad 6,4 mln euro.

Na trop podejrzanych wpadli policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z prokuratorami Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Polskie służby ściśle współpracowały z niemiecką prokuraturą oraz funkcjonariuszami Polizeiprasidium Krefeld, wchodzącymi w skład powołanej na terenie Republiki Federalnej Niemiec Komisji Śledczej „Kern”. Prowadzone przez wiele miesięcy czynności śledcze doprowadziły do ustalenia podejrzanych o udział w kradzieży z włamaniem na terenie Niemiec i zebrania materiału dowodowego pozwalającego na zatrzymanie w maju 2022 roku czterech osób, które zostały tymczasowo aresztowane. O akcji pisaliśmy w materiale pt.: Rozwiązana sprawa kradzieży z włamaniem z 2020 roku, kiedy to łupem padło ponad 6,4 mln euro.

Kolejne działania przeprowadzono w minionym tygodniu na terenie województwa dolnośląskiego. Wówczas to zatrzymano kolejne 3 osoby podejrzane o udział w kradzieży z włamaniem. Mężczyźni usłyszeli również zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednemu z nich śledczy zarzucają kierowanie gangiem. Podczas akcji zabezpieczono 6 pojazdów, w tym 2 Mercedesy Vito, Mercedes klasy E, VW Caddy i 2 samochody ciężarowe, o łącznej wartości 545 tys. zł. Ponadto zabezpieczono maszynę do pakowania papierosów, kilkadziesiąt sztuk paneli fotowoltaicznych oraz blisko 11,5 tys. euro, ponad 19 tys. zł, a także drogocenną biżuterię, w tym luksusowy zegarek.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieście zastosował wobec trzech podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rozwiązano sprawę kradzieży z 2020 roku. Łupem padło 6.4 mln euro

Policjanci dolnośląskiego CBŚP i prokuratorzy PZ-ów Prokuratury Krajowej rozwiązali sprawę kradzieży z włamaniem do niemieckiego Urzędu Celnego. Do zdarzenia doszło w 2020 roku, a łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro. Z zebranego materiału wynika, że w sprawę są zamieszane 4 osoby, które zostały aresztowane. Czynności w śledztwie były prowadzone przy współpracy z niemieckimi funkcjonariuszami.

Policjanci Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, prowadzą postępowanie dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie włamali się do siedziby Głównego Urzędu Celnego w Duisburgu Ekspozytura Emmerich am Rhein. Do zdarzenia doszło pomiędzy 30 października a 1 listopada 2020 roku, wówczas to łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro.

Funkcjonariusze CBŚP wraz z polskimi prokuratorami ustalili, że w to przestępstwo mogą być zamieszane osoby pochodzące z Dolnego Śląska. Aby wyjaśnić wszelkie okoliczności sprawy rozpoczęto międzynarodową współpracę z niemiecką prokuraturą oraz funkcjonariuszami Polizeipraesidium Krefeld, wchodzącymi w skład powołanej na terenie Republiki Federalnej Niemiec Komisji Śledczej „Kern”.

W efekcie pracy polskich i niemieckich śledczych ustalono, że w kradzież z włamaniem może być zamieszany pracownik okradzionego urzędu. Wszystko wskazuje na to, że zanim członkowie gangu dokonali przestępstwa, najpierw dokładnie się przygotowali, zebrali szczegółowe informacje dotyczące obiektu, nagromadzili odpowiednie narzędzi, a nawet aby nie zwracać uwagi miejscowej społeczności użyli tamtejszych tablic rejestracyjnych na samochodzie, którym się poruszali.

Prowadzone przez wiele miesięcy czynności śledcze doprowadziły do ustalenia podejrzanych o udział w kradzieży z włamaniem na terenie Niemiec i zebrania materiału dowodowego pozwalającego na ich zatrzymanie.

W minionym tygodniu na terenie Dolnego Śląska w powiecie zgorzeleckim i kamiennogórskim, policjanci z Zarządu we Wrocławiu CBŚP zatrzymali Dawida L., Karolinę S., Piotra Ch. i Marcina M. Wówczas to zabezpieczono m.in. narkotyki, kajdanki, opaskę z napisem „POLICJA” czy sygnalizację świetlną koloru niebieskiego. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także samochody, różnego rodzaju specjalistyczny sprzęt, biżuterię oraz pieniądze.

Zatrzymane osoby zostały doprowadzone do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, gdzie prokurator nadzorujący śledztwo ogłosił im zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kradzieży z włamaniem. Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieście zastosował wobec całej czwórki podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za zarzucane przestępstwa zatrzymanym grozić może kara pozbawienia wolności w wymiarze nawet do 15 lat.

Równolegle do działań w Polsce, prowadzone były czynności dochodzeniowo-śledcze na terenie Republiki Federalnej Niemiec.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest wyrok ws. próby zabójstwa małżeństwa z okolic Łańcuta

Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał wyrok w sprawie oskarżonego o usiłowanie zabójstwa 19-latka. Mężczyzna w 2019 roku dokonał próby kradzieży w jednym z kosińskich domów. Nie spodziewał się, że ktoś będzie w mieszkaniu. Wówczas zadał pokrzywdzonym kilka ciosów nożem. Mężczyźnie groziła kara do 25 lat pozbawienia wolności. Jednak w przypadku, gdy oskarżony popełnił zarzucany mu czyn przed ukończeniem 18. roku życia, nie wymierza się najwyższej kary, czyli dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd skazał nastolatka na 13 lat pozbawienia wolności. Decyzją rzeszowskiego sądu Mateusz M. musi również zapłacić po 60 tys. zł zadośćuczynienia zaatakowanemu małżeństwu, a także zapłacić ich pełnomocnikom po blisko 3,5 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego.

Oskarżony w toku śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył jednak obszerne wyjaśnienia. Prokuratura nie zgodziła się na ujawnienie ich treści. Mężczyzna został w toku śledztwa przebadany przez biegłych psychiatrów oraz psychologa, którzy stwierdzili, że w chwili popełniania czynu miał zachowaną zdolność rozpoznawania jego znaczenia i kierowania swoim postępowaniem.

Według opinii biegłych, nastolatek nie wymaga leczenia w szpitalu psychiatrycznym, ani stosowania wobec niego innych środków leczniczych. Jego stan zdrowia psychicznego pozwala mu na udział we wszystkich czynnościach procesowych oraz prowadzenie obrony „w sposób samodzielny i rozsądny” – informuje Onet.

Do usiłowania zabójstwa doszło pod koniec lipca 2019 r. Oskarżony w chwili popełnienia czynu miał 16 lat, dlatego sprawą zajął się najpierw Sąd Rejonowy Wydział III Rodzinny i Nieletnich w Łańcucie który wszczął postępowanie wobec nieletniego Mateusza M. Następnie przekazał sprawę prokuraturze do dalszego prowadzenia.

Prokuratura oskarżyła Mateusza M. o to, że działając w bezpośrednim zamiarze dokonania zabójstwa małżeństwa F., zadawał im liczne ciosy nożem w okolice klatki piersiowej i brzucha. W wyniku poniesionych ran kłutych, pokrzywdzeni odnieśli poważne urazy wielonarządowe, co spowodowało u nich ciężkie uszczerbki na zdrowiu „w postaci choroby realnie zagrażającej ich życiu” – cytuje Onet. Proces rozpoczął się w lipcu 2021 r., jednak z uwagi na wiek oskarżonego, nie był jawny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano podejrzanych o napad na konwój. Skradziono ponad 2 mln złotych

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu płockiej komendy zatrzymali podejrzanych o udział w rozboju na konwojencie i kradzież ponad 2 mln złotych. Funkcjonariusze odzyskali część skradzionych pieniędzy, które odnalazł specjalnie szkolny pies. Sąd zdecydował o aresztowaniu jednego z zatrzymanych. Śledztwo w sprawie rozboju aktualnie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku, po przejęciu z Prokuratury Rejonowej w Płocku.

Do rozboju doszło wieczorem 20 grudnia 2021r. na terenie jednej z firm kurierskich w Płocku. Sprawcy zaatakowali konwojenta, który przenosił do samochodu zabezpieczoną gotówkę. Po napadzie napastnicy szybko uciekli dostawczym renaultem, który kilka ulic dalej porzucili i spalili.

Sprawą rozboju zajęli się policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu płockiej komendy wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu. Krok po kroku policjanci ustalali przebieg zdarzenia i namierzali podejrzanych o dokonanie napadu i kradzieży ponad 2 milionów złotych. Sprawcy jak się okazało długo i skrupulatnie przygotowywali się do planowanego napadu na konwojenta. Determinacja płockich policjantów i szeroko prowadzona przez nich praca operacyjna, doprowadziła do ustalenia i zatrzymania podejrzewanych o udział w rozboju.

We wtorkowe popołudnie funkcjonariusze na terenie Płocka zatrzymali 46- i 58-latka. W trakcie przeszukania domu młodszego z zatrzymanych, Adso pies wyszkolony do wyszukiwania walut z przewodnikiem z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego, odnalazł ukrywaną pod drewnianą podłogą torbę z zawartością kilkuset tysięcy złotych. W działaniach uczestniczył także drugi z przewodników z MUCS z psem Kodi.

Podejrzewani o udział w rozboju trafili do policyjnego aresztu. Wczoraj na podstawie zebranego materiału dowodowego usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej w Płocku zarzut rozboju. Prokuratura wystąpiła z wnioskami do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. Sąd przychylił się do jednego z wniosków i zastosował areszt wobec 46-letniego płocczanina.
Źródło info i foto: Policja.pl

Odzyskano auta skradzione we Włoszech

Katowiccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej odzyskali przywłaszczone we Włoszech dwa samochody. Maserati i BMW o łącznej wartości prawie 760 tys. złotych ukryte były w garażu firmy remontowo-budowalnej i na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali 4 mężczyzn, którym za paserstwo znacznej wartości grozi kara do 5 lat więzienia.

Policjanci z katowickiej komendy zwalczający przestępczość samochodową prowadzą czynności w sprawie przywłaszczenia dwóch luksusowych samochodów z terytorium Włoch. Do pierwszego przestępstwa doszło w Mediolanie pod koniec stycznia br., gdzie zostało przywłaszczone Maserati o wartości 550 tys. zł. Natomiast na początku lutego przywłaszczono BMW o wartości ponad 200 tys. zł. Dzięki współpracy z funkcjonariuszami Straży Granicznej katowiccy policjanci ujawnili i odzyskali samochody na terenie Polski. Maserati było ukryte w garażu jednej z firm remontowo-budowlanych na terenie Śląska, a BMW na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali w sprawie 4 mężczyzn w wieku 41, 63, 67 i 72 lat. Podejrzani zostali osadzeni w policyjnym areszcie, a następnie doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzut paserstwa o znacznej wartości. Na czas trwającego postępowania mężczyźni zostali objęci policyjnym dozorem, zastosowano także wobec nich zabezpieczenie majątkowe.

Za paserstwo samochodów o znacznej wartości podejrzanym grozi kara do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Z francuskiej bazyliki skradziono relikwię Jana Pawła II

Z bazyliki Najświętszego Serca Jezusa w Paray-le-Monial w Burgundii w zachodniej Francji zniknęła relikwia św. Jana Pawła II; kawałek tkaniny poplamiony krwią papieża w czasie zamachu na jego życie w 1981 r., którą przekazał w 2016 roku krakowski arcybiskup. Lokalna prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie. Do kradzieży relikwii mogło dojść między 8 a 9 stycznia – poinformował agencję AFP mer miasta Jean-Marc Nesme w czwartek. Kradzież została zgłoszona przez kościelnego, który zamykał wieczorem katedrę – podaje agencja.

Relikwia znajdowała się w jednej z trzech kaplic bazyliki, „w małym pudełeczku, pod dzwonem”, „pod fotografią papieża – Polaka” – informują lokalne media. Relikwia została przekazana parafii przez arcybiskupa krakowskiego w 2016 r., na pamiątkę zamachu na papieża z 13 maja 1981 na pl. Św. Piotra w Rzymie. Jan Paweł II odprawił mszę w bazylice w słynącym z pielgrzymek Paray-le-Monial w 1986 r. w obecności około 150 tys. wiernych.
Źródło info i foto: interia.pl