Według brytyjskiego wywiadu więcej Rosjan uciekło w ciągu siedmiu dni, niż znalazło się na froncie 24 lutego

Brytyjskiego Ministerstwa Obrony poinformowało w czwartek, że liczba Rosjan, którzy opuścili kraj, prawdopodobnie przekracza liczbę żołnierzy, których Rosja wysłała 24 lutego do Ukrainy. Zdaniem brytyjskiego resortu obrony z kraju uciekają głównie zamożni i wykształceni obywatele. Od kilku dni w Rosji trwa tzw. częściowa mobilizacja. Dekret w tej sprawie wydał 21 września prezydent Rosji Władimir Putin. Oficjalnie Kreml mówi o powołaniu do wojska 300 tysięcy mężczyzn, którzy odbyli już służbę wojskową. Jednak dekret dopuszcza powołanie nawet miliona żołnierzy. Według danych z 28 września z Rosji wyjechało już blisko 200 tysięcy osób. Mężczyźni uciekają głównie do Kazachstanu, Gruzji i Finlandii.

Z czwartkowego raportu brytyjskiego Ministerstwa Obrony wynika, że „częściowa mobilizacja” w Rosji doprowadziła do „znacznego exodusu” Rosjan z kraju. Choć nie wiadomo, ile dokładnie mężczyzn opuściło Rosję, to zdaniem brytyjskiego resortu obrony liczba ta przekroczyła całkowitą liczebność armii inwazyjnej, która została wysłana do Ukrainy 24 lutego.

„Wśród osób próbujących opuścić Rosję przeważają osoby lepiej sytuowane i dobrze wykształcone. W połączeniu z rezerwistami, którzy są mobilizowani, wpływ zmniejszonej dostępności siły roboczej i przyspieszonego ‚drenażu mózgów’ na gospodarkę kraju będzie prawdopodobnie coraz bardziej znaczący” – czytamy w komunikacie opublikowanym na Twitterze przez brytyjski resort obrony.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że Rosja prowadzi „częściową” mobilizację także na tymczasowo okupowanych terenach Ukrainy. Rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Sztupun powiedział, że często mobilizacji podlegają osoby niepełnosprawne, rodzice rodzin wielodzietnych i mężczyźni po sześćdziesiątce. Jak poinformował Sztupun, w niektórych punktach mobilizacyjnych odnotowano brak przygotowania do realizacji działań mobilizacyjnych, dlatego nowo zatrudniony personel musi na własny koszt zakupić umundurowanie zimowe i sprzęt ochronny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

„Królowa kokainy” z wyrokiem

Ana Maria Cameno, znana jako „królowa kokainy” została skazana przez hiszpański sąd na 16 lat więzienia. Kobieta brała udział w dystrybucji 100 kilogramów tego narkotyku w różnych częściach kraju. Wspólnie ze swoimi współpracownikami wyprała także kilka milionów euro. Sąd Karny i Administracyjny Hiszpanii skazał we wtorek Anę Marię Cameno na 16 lat więzienia za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą specjalizującą się w przemycie narkotyków oraz w praniu pieniędzy.

Zgodnie z wyrokiem, Cameno zwana „królową kokainy”, otrzymała wyrok 12 lat pozbawienia wolności za handel tym narkotykiem oraz wyrok czterech lat więzienia za wprowadzanie do obiegu pieniędzy pochodzących z tego procederu. Zatrzymana przez policję w Andaluzji we wrześniu 2014 roku Cameno kierowała grupą przerzucającą ładunki z kokainą z Panamy do Hiszpanii.

Dziennik „El Mundo” przypomniał, że w trakcie śledztwa ustalono, że “królowa kokainy” razem ze swoją grupą przestępczą wyprała kilka milionów euro. Portal „20 minutos” ustalił z kolei, że kobieta brała udział przy dystrybucji 100 kilogramów kokainy w różnych częściach Hiszpanii. Prokurator zażądał dla Cameno kary 25 lat więzienia, a także grzywny wynoszącej czterokrotną wartość wspomnianej ilości substancji odurzającej i kolejnej w wysokości 1,2 miliona euro za pranie brudnych pieniędzy.
Źródło info i foto: interia.pl

Rośnie liczba oszustw na „pracownika banku”

Oszustwa „na pracownika banku” w ostatnim czasie stały się bardzo popularne. Na terenie całego kraju policjanci odnotowują liczne zgłoszenia od osób, które straciły swoje oszczędności właśnie w ten sposób. W każdym przypadku na telefonie osób pokrzywdzonych wyświetlał się numer infolinii banku, dlatego połączenia nie wzbudziły żadnych podejrzeń. Policjanci po raz kolejny apelują o ostrożność i rozwagę.

Schemat oszustwa „na pracownika banku” wielokrotnie bywa niemalże identyczny. Zazwyczaj w słuchawce odzywa się męski głos, podający się za pracownika banku, w którym rozmówca ma konto. Na telefonie wyświetla się numer infolinii banku, dlatego połączenie nie wzbudza żadnych podejrzeń. Rzekomy pracownik banku pyta, czy rozmówca złożył wniosek kredytowy. Po zaprzeczeniu oszust podaje, że w takim razie zrobiła to osoba trzecia w jego imieniu, dlatego też rozmowa zostanie przełączona do działu technicznego, w celu zabezpieczenia środków pieniężnych i konta. Po przełączeniu rozmowę z osobą pokrzywdzoną prowadzi już kolejny oszust, zazwyczaj jest to kobieta, która podaje nowy numer konta, które po zakończeniu procedury ma być własnością pokrzywdzonego. Zgodnie z podaną procedurą, oszukana osoba przelewa wszystkie swoje oszczędności na podane konto. Dodatkowo zaciąga jeszcze jeden lub kilka kredytów, gdzie wszystkie środki zostają przekazane na konto techniczne oszustów. Cała procedura, w tym rozmowy telefoniczne, mogą trwać nawet kilka dni. Następnego dnia rozmowę prowadzi kolejny oszust, który informuje pokrzywdzonego, by przez 24 godziny nie logował się na swoje nowe konto bankowe, ponieważ będzie pod obserwacją Policji. Natomiast trzeciego dnia dzwoni już prawdziwy pracownik banku, oferując kartę kredytową do zaciągniętych kredytów. Wówczas osoba pokrzywdzona orientuje się, że padła ofiarą oszustwa i zgłasza sprawę na Policji.

Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę podczas telefonicznych rozmów z nieznajomymi osobami. Pamiętajmy, że oszuści umiejętnie manipulują rozmową tak, by uzyskać jak najwięcej informacji. Dlatego w kontaktach z nieznajomymi kierujmy się zawsze zasadą ograniczonego zaufania. Rozłączmy się i skontaktujmy z konsultantem swojego banku, aby zweryfikować, czy nasz rozmówca faktycznie jest tym, za kogo się podaje.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany ENA za gwałt trafił do aresztu

Sosnowieccy policjanci przejęli od swoich brytyjskich kolegów 30-latka, za którym Sąd Okręgowy w Katowicach wydał Europejski Nakaz Aresztowania. Stało się to po tym, jak polscy śledczy ustalili, że poszukiwany listem gończym do sprawy gwałtu ukrywa się na terenie Wielkiej Brytanii. Mężczyzna został właśnie sprowadzony do Polski.

Sosnowieccy kryminalni poszukiwali 30-latka, za którym wydano list gończy do sprawy dotyczącej gwałtu. W toku czynności ustalili, że sprawca ukrywa się na terenie Wielkiej Brytanii. Wtedy to Sąd Okręgowy w Katowicach wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Dzięki przekazanym stronie angielskiej informacjom brytyjscy policjanci zatrzymali poszukiwanego w październiku zeszłego roku. Po przeprowadzonej procedurze ekstradycji 30-latek został teraz sprowadzony do Polski i osadzony w areszcie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Julian Assange zostanie wydany USA

Brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel zatwierdziła ekstradycję założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assange’a do USA. Ma on teraz 14 dni na odwołanie się od tej decyzji — poinformowało brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Julian Assange jest poszukiwany w USA w związku z dokumentami, które wyciekły w 2010 i 2011 r.

Sąd uznał, że ekstradycja nie będzie „niezgodna z jego prawami człowieka”, a w USA „będzie on traktowany w odpowiedni sposób”. W 2006 r. Australijczyk rozpoczął pracę nad WikiLeaks, stroną internetową, której celem jest gromadzenie i udostępnianie poufnych informacji na skalę międzynarodową. Witryna została oficjalnie uruchomiona rok później.

W 2010 r. serwis zwrócił na siebie uwagę po publikacji ponad 250 tys. amerykańskich depesz dyplomatycznych dotyczących m.in. wojny w Afganistanie i Iraku, czy też więzienia w Guantanamo. Po przeciekach władze USA wszczęły śledztwo w sprawie WikiLeaks. Assange od chwili aresztowania w kwietniu 2019 r. pozostaje w brytyjskim zakładzie karnym o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa. W styczniu brytyjski sąd postanowił, że założyciel WikiLeaks pozostanie w więzieniu i nie zgodził na jego zwolnienie za kaucją do czasu rozpatrzenia złożonego przez władze USA odwołania od decyzji, by nie wydawać im Assange’a.

W styczniu, gdy odmówiono ekstradycji Assange’a do USA sąd uznał, że wprawdzie amerykańscy prokuratorzy przedstawili wystarczające dowody, które uzasadniałyby ekstradycję Assange’a w celu przeprowadzenia procesu w USA, ale nie zgodził się na nią ze względu na zły stan zdrowia psychicznego założyciela WikiLeaks i możliwość popełnienia przez niego samobójstwa.

O co USA oskarżają Assange’a?

Amerykanie zarzucają Assange’owi nielegalne zdobycie i ujawnienie setek tysięcy tajnych dokumentów. Prokuratura domaga się ekstradycji Australijczyka w związku z 18 zarzutami, które mu postawiła. Dotyczą one m.in. spiskowania z analityk wojskową Chelsea Manning (wówczas Bradleyem Manningiem) w celu włamania się do komputerów Pentagonu, a także publikacji w 2010 r. na WikiLeaks setek tysięcy wykradzionych w ten sposób dokumentów. Prokuratura uznała, że Assange naraził na niebezpieczeństwo życie wielu ludzi. W przypadku ekstradycji Assange’owi groziłoby w USA do 175 lat więzienia.

Zwolennicy Assange’a uważają, że ujawniając tajne dokumenty, demaskował on przestępstwa popełniane przez amerykańskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie, działał zatem jako dziennikarz śledczy i jego ekstradycja byłaby niebezpiecznym precedensem, ograniczającym wolność słowa w USA.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemcy: 36-latek zabił ojca, potem wjechał w ludzi

W niemieckim Mannheim w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia uciekający przez policją 36-latek potrącił samochodem czworo rowerzystów. W wyniki wypadku zginęła 71-letnia kobieta, a trzy kolejne osoby odniosły poważne obrażenia i trafiły do szpitali – poinformowały policja i prokuratura. Wcześniej mężczyzna zabił swojego ojca i zbiegł przed przyjazdem służb. 36-latek jest podejrzany o zabicie swojego 69-letniego ojca w niedzielę w Ellerstadt w Nadrenii-Palatynacie. Sprawca uciekł samochodem, zanim przyjechała policja.

W Mannheim zderzył się z czwórką rowerzystów, po czym ponownie uciekł, tym razem pieszo. Następnie miał wskoczyć do przepływającego w pobliżu Renu. Policji udało się w końcu aresztować mężczyznę.

„Zgodnie z obecnym stanem śledztwa jest prawdopodobne, że podejrzany celowo potrącił rowerzystów” – stwierdził rzecznik policji, cytowany w poniedziałek przez dziennik „Bild”.

Według informacji gazety aresztowany mężczyzna od dzieciństwa choruje psychicznie i wielokrotnie przebywał w ośrodkach psychiatrycznych. Nadal mieszkał z rodzicami w Ellerstadt. Obecnie 36-latek przebywa w szpitalu, prawdopodobnie cierpi z powodu hipotermii po skoku do Renu – pisze „Bild”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rosja wydaliła dyplomatów ze stolicy

Rosja uznała za personae non gratae 18 pracowników Delegatury Unii Europejskiej w Rosji w ramach akcji odwetowej – poinformowało w piątek Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie strona rosyjska oskarżyła UE o „konsekwentne niszczenie tworzonej przez dziesięciolecia architektury stosunków dwustronnych”. Rosyjskie MSZ zaznaczyło, że europejscy dyplomaci muszą wyjechać w najbliższym czasie. Na początku kwietnia Unia Europejska wydaliła 19 dyplomatów z rosyjskiego przedstawicielstwa przy Unii Europejskiej. Jako powód podano, że prowadzili działalność niezgodną z ich statusem dyplomatycznym.

Działalność niezgodna ze statusem dyplomatycznym

W dniu 23 marca szef polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych listę zidentyfikowanych 45 osób: oficerów rosyjskich służb specjalnych i ich współpracowników, którzy przebywając w Polsce korzystają ze statusu dyplomatycznego.

Szef ABW wniósł do MSZ o wydanie decyzji skutkujących pilnym opuszczeniem Polski przez wszystkie objęte wnioskiem osoby, które według opinii szafa agencji prowadziły działalność niezgodną z ich statusem dyplomatycznym. W odpowiedzi na ten krok 8 kwietnia rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało o uznaniu za osoby niepożądane na terenie Federacji Rosyjskiej 45 polskich dyplomatów. W ciągu ostatnich tygodni decyzję o wydaleniu dyplomatów Rosji ogłosiły m.in. władze Francji, Niemiec, Danii, Szwecji, Norwegii, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Litwy, Łotwy i Estonii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Litwa wydaliła ambasadora Rosji

„W reakcji na militarne działania Rosji na Ukrainie Litwa wydala rosyjskiego ambasadora ze swego kraju oraz zamyka konsulat Rosji w Kłajpedzie” – poinformował w poniedziałek szef litewskiej dyplomacji Gabrielius Landsbergis.

Ranga stosunków dyplomatycznych z Rosją zostaje obniżona w odpowiedzi na agresję militarną Rosji przeciwko suwerennej Ukrainie oraz okrucieństwa popełniane przez rosyjskie siły zbrojne w różnych okupowanych miastach Ukrainy, w tym na przerażającą masakrę w Buczy – oświadczył podczas konferencji prasowej Landsbergis.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Molestowanie w taksówkach z aplikacji. Rośnie liczna zgłoszeń w kraju

W ostatnich dniach zgłosiło się do mnie kilkadziesiąt kobiet napastowanych przez kierowców -poinformowała w rozmowie z TVN Warszawa posłanka Koalicji Obywatelskiej, Aleksandra Gajewska. Posłanka zapowiedziała, że zostanie zorganizowane spotkanie z szefami Uber Polska oraz Uber Europa Wschodnio-Centralna, między innymi w celu umówienia procesu weryfikowania kierowców. – Ze swoimi historiami zgłosiło się do mnie kilkadziesiąt kobiet. To są historie podobne do tych, które zostały opisane ostatnio w mediach, czyli takie, które kończą się zgłoszeniem na policję i które wyczerpują znamiona przestępstw czy wykroczeń. Są też takie historie, w których kobiety miały znacznie więcej szczęścia – powiedziała w rozmowie z TVN Warszawa Aleksandra Gajewska, posłanka KO. Jak dodała, chodzi o zgłoszenia z różnych, większych polskich miast, choć przeważają te z Warszawy i okolic.

Posłanka przekazała, że w wielu sytuacjach kobietom udało się odpowiednio zareagować, dzięki czemu nie doszło do tragedii, co nie zmienia faktu, że w każdej z tych historii doszło do przekroczenia granicy.

Gajewska zapowiedziała, że zostanie zorganizowane spotkanie z szefami Uber Polska oraz Uber Europa Wschodnio-Centralna. Na spotkaniu będą omawianie takie kwestie jak proces weryfikowania kierowców czy to, w jaki sposób reagować na niebezpieczne zachowania.

– Chcemy podejść do tego bardzo rzetelnie. Najważniejsze są przede wszystkim skuteczna działalność instytucji takich jak policja, prokuratura i sądy. Poczucie bezkarności kierowców jest przytłaczająca – dodała posłanka.

Wskazała także, że potrzebne są nowe regulaminy i regulacje związane z kontrolą kierowców.

23-letni kierowca Bolta oskarżony o molestowanie

W ubiegłym tygodniu niepokojącą sytuację w trakcie przejazdu Boltem opisała jedna z kobiet (pani Noemi) w mediach społecznościowych. „Zamówiłam Bolta, który miał mnie zawieźć ze spotkania ze znajomymi na Świętokrzyskiej w Warszawie do domu – na Wolę. Ta trasa zwykle zajmuje jakieś sześć minut o tej porze. Wczorajszej nocy trwała godzinę” – napisała.

„Śniło mi się, że mówi do mnie jakiś męski głos i dotyka mnie po pośladkach. Gdy się obudziłam, okazało się, że to nie był sen… facet ze zdjęcia, czyli kierowca Bolta, wywiózł mnie na jakiś parking, było pusto dookoła, jakieś domy jednorodzinne, niedaleko ogromny piętrowy parking typu Park and Ride” – opisywała. Kobieta poinformowała, że po tym jak zagroziła kierowcy policją, ostatecznie odwiózł ją do domu. Po napisaniu skargi do przewoźnika otrzymała zwrot kosztów w wysokości 8,23 zł.

Jak informowaliśmy, kierowca został zatrzymany i trafił na trzy miesiące do aresztu. Nie wiadomo, czy mężczyzna był w przeszłości karany. Policja nie ujawnia również, czy przyznał się do zarzucanych mu czynów. – Gromadziliśmy materiał dowodowy w tej sprawie, po przeprowadzeniu szeregu czynności 23-letni mężczyzna został zatrzymany w piątek. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola usłyszał zarzut dotyczący innej czynności seksualnej – przekazała w rozmowie z Metrowarszawa.gazeta.pl kom. Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kazachstan: Antyrządowe protesty. 8 tys. zatrzymanych

W ciągu tygodnia od wybuchu gwałtownych zamieszek w Kazachstanie miejscowe służby bezpieczeństwa zatrzymały prawie osiem tysięcy osób – przekazał w poniedziałek resort spraw wewnętrznych tego kraju. Media donoszą o 164 ofiarach śmiertelnych demonstracji tłumionych przez wojsko i policję. Protesty wybuchły po tym, jak władze podniosły ceny gazu.

Demonstracje w całym Kazachstanie rozpoczęły się 2 stycznia i przerodziły w gwałtowne starcia z wojskiem i policją. Manifestanci początkowo protestowali przeciwko podwyżce cen gazu LPG używanego do tankowania samochodów, później ich postulaty przeszły w żądania polityczne. Sytuacja w Kazachstanie ustabilizowała się i znajduje się pod kontrolą władz, a zagrożenie terrorystyczne zostało zneutralizowane – zakomunikował w poniedziałek Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KNB). MSW Kazachstanu podało w poniedziałek, że do tej pory zatrzymano 7939 osób. W niedzielę resort informował o 5135 zatrzymanych.

Władze winią za wybuch przemocy „ekstremistów” i „terrorystów”, z których część – jak twierdzą – pochodzi z zagranicy. – Myślę, że mieliśmy do czynienia z rodzajem spisku, z udziałem krajowych i zagranicznych destabilizujących sił – powiedział w poniedziałek w państwowej telewizji sekretarz stanu i bliski współpracownik prezydenta Erlan Karin.

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew ogłosił w kraju stan wyjątkowy i nakazał wojsku i policji strzelać bez ostrzeżenia do „terrorystów”. Na jego prośbę do Kazachstanu przybyli także żołnierze Rosji, Armenii, Białorusi, Tadżykistanu i Kirgistanu, działający w ramach sił pokojowych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB).

Tokajew zdymisjonował rząd i obniżył ceny gazu. Pod zarzutem zamachu stanu aresztowano byłego szefa KNB Kazachstanu Karyma Masymowa.
Źródło info i foto: tvn24.pl