Zaginiona dziennikarka z Krymu przebywa w areszcie. Była torturowana przez Rosjan

Krymska dziennikarka i pielęgniarka Iryna Daniłowycz, która zaginęła pod koniec kwietnia, została zatrzymana przez rosyjskie służby bezpieczeństwa i była przez nie torturowana – podała w sobotę organizacja praw człowieka KrymSOS. Według ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka Ludmyły Denisowej kobieta przebywa obecnie w areszcie śledczym w Symferopolu na Półwyspie Krymskim.

Daniłowycz była przetrzymywana w budynku zajmowanym przez FSB przez pierwsze osiem dni od zaginięcia. Funkcjonariusze przeprowadzali na niej testy przy pomocy wykrywacza kłamstw i grozili, że „wywiozą ją do lasu”, jeśli ukryje przed nimi jakąś informację. W tym czasie dostawała żywność raz dziennie. W zamian za uwolnienie kazano jej podpisać kilka czystych kartek papieru. Gdy kobieta to zrobiła, przekazano jej, że w jej torbie rzekomo odnaleziono 200 gramów materiałów wybuchowych. Daniłowycz grozi za to od sześciu do ośmiu lat więzienia oraz grzywna w wysokości do 100 tys. rubli (blisko 6,9 tys. złotych).

Takie traktowanie można uznać za torturę – podkreśla KrymSOS. Jak wyjaśnia, tortury mogą obejmować celowe zadawanie silnego bólu, wywoływanie cierpienia fizycznego lub emocjonalnego w celu uzyskania informacji lub przyznania się do winy. Przed zaginięciem Daniłowycz rozpowszechniała na Krymie prawdziwe informacje o rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zdaniem ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka zaginięcia i nękanie działaczy i dziennikarzy są na półwyspie na porządku dziennym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

ABW bada kontakty Jacka Wilka

19.02.2019 Warszawa Sejm Fot. Jacek Dominski/REPORTER
n/z: Konrad Berkowicz, Janusz Korwin-Mikke,
n/z: Jacek Wilk

Jacek Wilk, były poseł, a obecnie jeden z najbardziej znanych polityków Konfederacji w 2018 roku na zaproszenie oskarżonego o szpiegostwo Janusza N. pojechał na Krym i do Moskwy – ustaliło RadioZET.pl. ABW bada jego kontakty z politykami z otoczenia Janusza Korwin Mikkego oraz Lewicy. Koszty mieli pokrywać „organizatorzy”.

– Agenci sprawdzają działalność podejrzanego o szpiegostwo Janusza N., byłego działacza Ruchu Palikota i jego kontakty z polskimi politykami, których zapraszał na okupowany przez Rosję Krym. Analizują jego korespondencję mailową, sprawdzają źródła jego finansowania i przesłuchują tych, których kontakty miał w telefonie – twierdzi nasze źródło w ABW i przekonuje, że śledztwo jest prowadzone na szeroką skalę. Agenci zatrzymali go w maju ubiegłego roku. Zatrzymany działał w polityce międzynarodowej jako przewodniczący Europejskiej Rady na Rzecz Demokracji i Praw Człowieka, założonego przez siebie stowarzyszenia. W jego domu i siedzibach instytucji z nim związanych znaleziono ok 300 tys. zł w gotówce, częściowo w walucie euro.

– Nazwa sugerowała, że jest jakoś związany z UE, co uśpiło czujność wielu jego rozmówców angażujących się w jego działania, którzy bez oporów przyjmowali Janusza N. – mówi nam nasze źródło w PE. W przeszłości był on nazywany w rosyjskich, prokremlowskich mediach „znanym działaczem na rzecz praw człowieka”, na Białorusi był uznawany za dziennikarza. Janusz N. nie krył swoich pro putinowskich sympatii. 27 kwietnia 2015 roku był jednym z witających grupę motocyklistów zaprzyjaźnionych z prezydentem Rosji „Nocne Wilki”, ale ostatecznie nie zostali oni wpuszczeni decyzją polskich władz. W Polsce był jednym z założycieli partii Zmiana, ugrupowania jawnie prokremlowskiego, którego przewodniczącym był Mateusz Piskorski, były rzecznik Samoobrony. Ten ostatni został oskarżony o szpiegostwo już w 2016 roku i spędził w areszcie niemal trzy lata.

„Głównym powodem, dla którego rosyjscy politycy i urzędnicy w ogóle skorzystali z usług N, było to, że potrzebowali polskiego prorosyjskiego działacza, który zastąpiłby Piskorskiego w roli „naszego człowieka w Polsce” – napisał w 80 stronicowym raporcie o działalności Janusza N. Anton Szechcow, ukraiński naukowiec i dyrektor Centre for Democratic Integirity. Twierdzi on wprost, że organizowane przez podejrzanego o szpiegostwo to tzw. „sfingowane obserwacje”. Mają one służyć legitymizowaniu władz autorytarnych, budowaniu sieci wpływów wśród polityków zachodnich, a czasem nawet tuszowaniu fałszerstw wyborczych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rosja: Jest nagranie z masakry w szkole na Krymie

Rosyjska telewizja Rossija24 opublikowała nagrania monitoringu z momentu ataku w technikum w Kerczu na Krymie. W eksplozji bomby i strzelaninie zginęło tam 21 osób, a kilkadziesiąt innych zostało rannych.

Na kamerach widać, jak Władisław Rosljakow przychodzi do szkoły mając z sobą dużą torbę. Nastolatek wchodzi do technikum bocznym wejściem, gdzie nie ma bramki wykrywającej metale. Nie zdradza zdenerwowania. W pewnym momencie wita się z kolegą – na razie nie wiadomo, kim dokładnie jest ten młody mężczyzna. Obaj znikają z kadru.

Chwilę później Rosljakow znów pojawia się na kamerach. Tym razem nie ma torby, ale plecak. Kładzie go na stoiku na korytarzu i coś sprawdza. Według mediów, prawdopodobnie włącza mechanizm bomby.

18-latek schodzi do holu przy głównym wejściu do szkoły. Siedzi tam chwilę, po czym idzie do stołówki, którą opuszcza już bez plecaka. Jest przerwa, tłum uczniów idzie tam zjeść posiłek. Po chwili dochodzi do potężnej eksplozji, w wyniku której wylatują okna i drzwi. Rosljakow jest wtedy już na drugim piętrze – ma w rękach karabin. Najpierw zabija nauczycielkę. Później spotyka młodego mężczyznę. Strzela do niego dwa razy. Przechodząc obok niego, dobija go trzecim strzałem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe informacje dotyczące sprawcy strzelaniny w szkole na Krymie

W środowej tragedii na Krymie zginęło 21 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Za masakrą w szkole w Kercz stał uczeń placówki – 18-letni Władisław Rosljakow. Świadkowie relacjonowali, że chłopak „zabijał każdego, kogo napotkał na swojej drodze”. Na jaw wychodzą przerażające fakty dotyczące napastnika.

– Uczył się w technikum i znałam go tylko z dobrej strony. Nic więcej. Czasem rozmawiałam z jego matką Galą. Mówiła, że się uczy i była z tego powodu szczęśliwa. To był dobry chłopak. To, co się stało, jest dla mnie niezrozumiałe. Zawsze mówił nam „dzień dobry” – powiedziała telewizji Ruptly znajoma rodziny 18-latka.

Władisław Rosljakow w środę, 17 października, dokonał masakry w krymskim technikum. Przy użyciu broni myśliwskiej, na którą od niedawana miał pozwolenie, zabił 21 osób i ranił ponad 50. Z relacji świadków wynika, że szaleniec strzelał do każdego, kogo napotkał na swojej drodze. Po dokonaniu ataku 18-latek popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w szkole na Krymie. Napastnik „chciał się zemścić na nauczycielach”

Do 20 wzrosła liczba osób, które poniosły śmierć w rezultacie ataku w technikum w Kerczu na Krymie. Rannych zostało ponad 60 osób – poinformowały w czwartek władze miasta. Ciała wszystkich ofiar śmiertelnych rozpoznali bliscy. Rannych, wśród których są osoby w stanie ciężkim, przewieziono do szpitali. Część z nich ma być przetransportowana do Moskwy. Napastnikiem w szkole był uczeń klasy czwartej, który następnie sam się zastrzelił; miał pozwolenie na broń.

Stan 16 poszkodowanych lekarze oceniają jako ciężki.

Rosyjski Komitet Śledczy, który wszczął dochodzenie w tej sprawie, poinformował, że ofiary zginęły od ran postrzałowych. Komitet Śledczy zidentyfikował sprawcę jako 18-letniego Władisława Roslakowa. Na nagraniach z monitoringu widać, jak 18-latek wchodzi do szkoły, trzymając karabin. Uczeń miał pozwolenie na broń.

Początkowo rosyjskie władze utrzymywały, że w szkole doszło do wybuchu gazu, następnie podały, że na stołówce wybuchła bomba. Świadkowie relacjonują jednak, że ofiary zostały zabite przy użyciu broni palnej przez napastnika lub napastników.

Wkrótce po pojawieniu się pierwszych doniesień na temat zajść w szkole w Kerczu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że przy badaniu przyczyn wybuchu w technikum rozpatrywana jest również wersja aktu terrorystycznego. Komitet Śledczy, który zajął się sprawą, wkrótce przekwalifikował czyn z aktu terroru na masowe morderstwo.

Groził zemstą

Znajomy napastnika powiedział RBK, że chłopak „nienawidził technikum przez złych nauczycieli, wspominał, że się na nich zemści”. Inni uczniowie zwracają uwagę, że 18-latek był „bardzo zamknięty w sobie, prawie z nikim nie rozmawiał i dawno usunął swoje profile z portali społecznościowych”. Media podały, że sprawcę zainspirował zamach, do którego doszło w liceum w amerykańskim mieście Columbine w 1999 roku. Zginęło wówczas 15 osób, zaś 24 zostały ranne.

Przedstawiciel rosyjskiego Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego (NAK), struktury rządowej koordynującej walkę z terroryzmem na terytorium Federacji Rosyjskiej, Andriej Przezdomski, oświadczył, że w szkole znaleziono ładunek wybuchowy.

Nie wiadomo, czy chodzi o ładunek, który wybuchł wcześniej w szkole, czy w budynku znaleziono inną bombę, która nie eksplodowała. Pod wieczór poinformowano o znalezieniu drugiego ładunku wybuchowego przy rzeczach osobistych napastnika. Ładunek rozbrojono.

Wcześniej NAK podał, że poszukuje organizatorów i sprawców ataku na szkołę. Dyrektor kerczeńskiego technikum Olga Grebiennikowa powiedziała lokalnej telewizji, że do szkoły wtargnęli napastnicy, którzy strzelali gdzie popadnie i zdetonowali materiały wybuchowe. Szef władz Krymu Siergiej Aksionow twierdził natomiast, że napastnik działał w pojedynkę.

Trzydniowa żałoba

Jeden z uczniów, będących świadkiem zdarzenia, powiedział agencji AP, że napastnik strzelał przez ok. 15 minut.

W mieście Kercz ogłoszono trzydniową żałobę. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że analizowane są motywy ataku w szkole; złożył też kondolencje bliskim ofiar.

Działająca na Ukrainie prokuratura Autonomicznej Republiki Krymu wszczęła śledztwo w sprawie ataku w szkole w Kerczu na zajętym przez Rosję półwyspie – poinformował przedstawiciel prokuratury Roman Muraczow.

Wiceminister oświaty Rosji Andriej Nikołajew zapowiedział w środę zastosowanie w rosyjskich szkołach średnich dodatkowych środków bezpieczeństwa. Ponad 140-tysięczny Kercz leży na wschodnim krańcu Półwyspu Krymskiego, który w 2014 roku Rosja odebrała Ukrainie i zaanektowała.
Źródło info i foto: TVP.info

Krwawy zamach w szkole na Krymie. Napastnicy strzelali do wszystkich

Zamach w szkole zawodowej na Krymie w miejscowości Kercz. Napastnicy, którzy w środę wdarli się do szkoły, zdetonowali materiały wybuchowe i strzelali do wszystkich. Zginęło co najmniej 18 osób. Liczba ta może jednak wzrosnąć. Ok. 50 osób jest rannych.

Dyrektor technikum w Kerczu na Krymie Olga Grebiennikowa powiedziała lokalnej telewizji, że napastnicy, którzy w środę wdarli się do szkoły, zdetonowali materiały wybuchowe i strzelali, zabijając kogo popadło. Wśród ofiar są zarówno uczniowie, jak i personel.

Wysokiej rangi rosyjski urzędnik na Krymie poinformował, że napastnikiem w szkole był 22-letni uczeń, który następnie się zastrzelił.

Jak podała agencja Interfax, w wyniku eksplozji zginęło co najmniej 18 osób, a ok. 50 jest rannych. Na miejscu pracuje straż pożarna i służby medyczne. Na miejsce zdarzenia skierowano także 200 żołnierzy z wozami bojowymi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

FSB chce wybudować ogrodzenie między Krymem i Ukrainą

Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) na zaanektowanym Krymie planuje budowę ogrodzenia, które oddzieli terytorium półwyspu od Ukrainy. Plany te stały się znane po ogłoszeniu przetargu na budowę; 50-kilometrowe ogrodzenie ma powstać do 20 grudnia.

Wartość kontraktu na budowę wynosi ponad 200 mln rubli (około 3,4 mln USD) – podało w czwartek niezależne radio Echo Moskwy. Ogłoszony przez służby graniczne FSB przetarg dotyczy budowy i montażu ogrodzenia o wysokości ponad dwóch metrów w rejonie krasnoperekopskim, czyli najbardziej na północ wysuniętej części półwyspu. Ogółem Ukrainę od Krymu dzieli ok. 170 km na lądzie.

FSB powołuje się na potrzebę wzmocnienia ochrony tego pasa terytorium w związku z coraz częstszymi próbami wjazdu na terytorium Krymu z ominięciem punktów Dżankoj, Armiansk i Perekop, w których Rosja ustanowiła przejścia graniczne. FSB zapewniła, że funkcjonariusze służb granicznych zatrzymują obywateli Rosji i Ukrainy ściganych za przestępstwa kryminalne. Oświadczyła też, że „przezroczysta” granica przyciąga grupy dywersyjno-wywiadowcze.

Przetarg ma być rozstrzygnięty 16 października. Wchodzący w skład Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku, po referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznają za nielegalne.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rosja chce aresztować Mustafę Dżemilewa

Nakaz aresztowania legendarnego przywódcy Tatarów krymskich i deputowanego do parlamentu Ukrainy Mustafy Dżemilewa wydał sąd na zaanektowanym przez Rosję ukraińskim Krymie – poinformował adwokat Dżemil Temyszew. Według prawnika, na którego powołuje się agencja Interfax, decyzja zapadła w środę w jednym z sądów dzielnicowych Symferopola na wniosek śledczych rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Jak poinformował adwokat na Facebooku, FSB od środy poszukuje Dżemilewa federalnym listem.

Rosyjscy prokuratorzy zażądali zaocznego aresztowania Dżemilewa w związku z prowadzonymi przeciwko niemu sprawami. Argumentowali, że „uchyla się on od śledztwa i posiedzeń sądowych, może wywierać wpływ na świadków i zniszczyć dowody swojej winy, jest obywatelem obcego państwa (Ukrainy) i nie posiada zameldowania na Krymie – napisał adwokat.

Przywódca na uchodźstwie

Dżemilew, długoletni więzień łagrów sowieckich, a obecnie deputowany do ukraińskiego parlamentu, od początku rosyjskiej okupacji Krymu nie może powrócić do swego domu na półwyspie. Polityk nie uznaje rosyjskiej aneksji Krymu. Jest jednym z założycieli organizacji obrońców praw człowieka w byłym ZSRR. Dwukrotnie był zgłaszany do pokojowej nagrody Nobla. Teraz przebywa na Ukrainie.

W czerwcu 2014 roku Dżemilew został laureatem polskie Nagrody Solidarności im. Lecha Wałęsy. Mówił wtedy, ruch solidarnościowy odegrał w życiu jego narodu ogromną rolę. Tatarzy krymscy, stanowiący 12-15 proc. ludności dwumilionowego Krymu, zbojkotowali przeprowadzone w marcu 2014 roku referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji.
Żródło info i foto: TVP.info

Rosyjski żołnierz zabił ukraińskiego oficera

Ukraiński oficer został zastrzelony na Krymie. Doszło do tego po kłótni między żołnierzami ukraińskich i rosyjskich sił zbrojnych – podają media ukraińskie. Śmierć potwierdziło Ministerstwo Obrony w Kijowie. Gazeta internetowa „Ukrainska Prawda” podaje, powołując się na swoje źródła, że w nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do kłótni „na gruncie osobistej niechęci”. „Rosjanie byli uzbrojeni, ukraiński oficer – nie” – dodały źródła. Z kolei Agencja Interfax-Ukraina pisze, że zabójstwo poprzedziła kłótnia, między Rosjanami a żołnierzami ukraińskimi, którzy byli pod wpływem alkoholu. Brutalnie pobity został inny żołnierz ukraiński, którego zabrano na teren rosyjskiej jednostki wojskowej. Rosjanie zabrali też ciało zabitego – podaje „Ukrainska Prawda”. Żródło info i foto: TVP.info

Porwano o. Mykołę Kwycza w Sewastopolu

Uzbrojona grupa uprowadziła kościoła proboszcza parafii greckokatolickiej w Sewastopolu o. Mykołę Kwycza. Informacje tę potwierdzili obecni na nabożeństwie wierni z parafii pw. Wniebowstąpienia Przenajświętszej Maryi Panny, którą kieruje proboszcz, oraz jego małżonka. Porwany duchowny pełni jednocześnie funkcję kapelana wojskowego. Pod jego adresem niejednokrotnie kierowano w marcu ustne i pisemne groźby. „Mogło to być przyczyną działań uzbrojonej samoobrony Krymu wobec niego” – powiedział przedstawiciel kurii Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego Lubomir Jaworski. Żródło info i foto: RMF24.pl