40-latek wciągnął 11-latkę w krzaki, związał sznurem. Zatrzymano oprawcę

Nad ranem policjanci zatrzymali w Gdańsku 40-letniego Krzysztofa B. podejrzanego o usiłowanie uprowadzenia 11-letniej dziewczynki. Do przestępstwa doszło w połowie maja. Dziecku udało się uwolnić i uciec. Fakt zatrzymania podejrzanego potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

– Dziś rano zatrzymano osobę podejrzewaną o atak na dziewczynkę – mówi nam policjant.

Zatrzymania dokonano w poniedziałek wczesnym rankiem w Gdańsku. Zatrzymany mężczyzna jest mieszkańcem tego miasta. Został przewieziony do prokuratury, gdzie zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty karne. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała nas, że z zatrzymanym są obecnie przeprowadzane czynności procesowe. Dodała, że więcej informacji prokuratura przekaże dziś w godzinach popołudniowych.

Do próby uprowadzenia 11-latki doszło 12 maja na drodze w pobliżu miejscowości Trutnowy w gminie Cedry Wielkie w woj. pomorskim.

„Wciągnął ją w krzaki, zarzucił jej sznur na szyję i skrępował taśmą. Dziewczynce udało jej uciec. O wszystkim opowiedziała rodzicom, którzy zawiadomili policję” – pisała „Gazeta Wyborcza”.

Mężczyzna jest też podejrzany o atak na kobietę w powiecie malborskim. Do prowadzonej sprawy policjanci zatrzymali również dwóch innych mężczyzn, którzy najprawdopodobniej pomagali w ukrywaniu się 40- latkowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Proces urzędników resortu finansów będzie tajny

Proces urzędników resortu finansów oskarżonych o wyłudzenie pięciu milionów złotych z VAT odbędzie się za zamkniętymi drzwiami – wynika z informacji „Rzeczpospolitej”. Eksperci, cytowani przez gazetę uważają, że za tą decyzją stoi próba ukrycia niewygodnych dla władzy informacji. Przypomnijmy, że chodzi o sprawę dyrektorów MF – Arkadiusza B. i Krzysztofa B. Zajmowali się oni ściganiem oszustw podatkowych, jednak jak wynika z ustaleń śledztwa, sami mieli takich oszustw się dopuszczać. Wynikiem tego jest oskarżenie ich o wyłudzenie 5 mln zł z VAT.

Jak ujawnia „Rzeczpospolita”, opinia publiczna nie pozna szczegółów sprawy, ponieważ sąd wyłączył jawność procesu. W decyzji powołano się na „ważny interes publiczny”, o którym mowa w art. 360 § 1 pkt 1 i 3 k.p.k. O wyłączenie jawności wnioskował prokurator – czytamy. Gazeta podkreśla, że to zaskakujący i nagły zwrot w sprawie. Jeszcze kilkanaście dni temu proces miał być publiczny, jednak oskarżyciel nieoczekiwanie wniósł o jego utajnienie.

„Rzeczpospolita” ujawnia, że w swoim wniosku prokurator argumentował, że przedstawienie opinii publicznej mechanizmów funkcjonowania procederu mogłoby spowodować, że ktoś skopiuje ten pomysł i wykorzysta przeciwko państwu. Jak jednak dodaje gazeta, oskarżeni posługiwali się „klasyką” w tego rodzaju oszustwach, czyli fikcyjnym obrotem towarami.

Eksperci oburzeni

Poproszeni o komentarz eksperci nie kryją oburzenia utajnieniem procesu.

„W swojej praktyce nie spotkałem się, aby wyłączono jawność w przypadku ordynarnych przekrętów o charakterze gospodarczym i kryminalnym” – mówi gazecie prok. Kazimierz Olejnik, były wiceprokurator generalny. Jego zdaniem, za taką decyzją może się kryć próba ochrony władzy przed wypłynięciem niewygodnych dla niej informacji.

Swoje wątpliwości wyraża też prof. Antoni Kamiński z PAN. „Ukrywanie takich rzeczy, utajnianie procesu to podważanie zaufania obywateli do państwa” – ocenia w rozmowie z gazetą.
Źródło info i foto: interia.pl

Błyskawiczny proces byłych pracowników Ministerstwa Zdrowia

W przyszłym tygodniu rozpocznie się proces byłych pracowników Ministerstwa Finansów oskarżonych o wyłudzenie ponad 5 mln zł VAT. Jeden z oskarżonych – Krzysztof B. – zaczął składać interesujące zeznania – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że zeznania złożone przez Krzysztofa B. w Zachodniopomorskim Wydziale Prokuratury Krajowej w Szczecinie, są weryfikowane w wielu wątkach toczącego się śledztwa.

Dziennik zastanawia się, czy jeśli oskarżony poszedł na współpracę z prokuraturą, to może liczyć na status małego świadka koronnego „w nagrodę za przełomowe zeznania dotyczące m.in. nadużyć w resorcie”. Według gazety, Krzysztof B. jako adwokat, doradca w Sejmie oraz wieloletni naczelnik Wydziału Prawnego i Zamówień Publicznych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, ma ogromną wiedzę.

„Rz” zwraca uwagę, że sądy niezwykle rzadko stosują nadzwyczajne złagodzenie kary. Status małego świadka koronnego otrzymał m.in. w sprawie afery taśmowej kelner Łukasz N. Proces ma toczyć się bardzo intensywnie. Akt oskarżenia zostanie odczytany 28 sierpnia.
Źródło info i foto: interia.pl

Szczecin: Biznesmen Krzysztof B. przyznał się przed sądem, że wręczył łapówkę senatorowi Gawłowskiemu

Biznesmen Krzysztof B. przyznał się w czwartek w szczecińskim Sądzie Okręgowym do wręczenia łapówki obecnemu senatorowi Stanisławowi Gawłowskiemu. Według przedsiębiorcy, Gawłowski wymusił od niego pieniądze na finansowanie kampanii wyborczej.

Krzysztof B. – według Prokuratury Krajowej – miał wręczyć Gawłowskiemu, ponad 405 tys. zł łapówki. W zamian ówczesny wiceminister środowiska miał mu oferować pomoc przy zdobywaniu wielomilionowych kontraktów z Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Przedsiębiorca – nakłaniany przez Gawłowskiego – miał też wręczyć łapówkę dyrektorowi tej instytucji Tomaszowi P. Łapówki miał też przekazywać innym osobom związanym z wygranymi przetargami.

Biznesmen w czwartek przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i oświadczył, że chciałby dobrowolnie poddać się karze. Nie chciał składać wyjaśnień, ale odpowiadał na pytania.

W wyjaśnieniach, które składał podczas wcześniejszych przesłuchań w prokuraturze, odczytanych w czwartek, B. powiedział, że Gawłowski wspominał mu o przetargu Zarządu Melioracji na wykonanie wrót sztormowych na jeziorze Jamno, w którym, jak miał powiedzieć obecny senator, biznesmen „miał szansę”. Krzysztof B. wskazywał, że Gawłowski kilkakrotnie powiedział, iż potrzebuje pomocy finansowej w kampanii wyborczej w kwocie około miliona zł wskazując, że „kieruje całym województwem”.

Ówczesny wiceminister środowiska – jak mówił B. – powiedział, że biznesmen będzie mógł „odrobić” te pieniądze przy realizacji inwestycji z przetargu. B. powiedział, że „zorganizował” wówczas z prowadzonej przez siebie działalności ok. 170-200 tys. zł.

Wyjaśniał, że zdecydował się przekazać pieniądze, bo obawiał się o możliwość dalszej działalności swojej firmy i sądził, że w przeciwnym razie nie ma szans na wygranie przetargu w Zarządzie Melioracji. Jak mówił, Gawłowski, przyjmując pieniądze w swoim domu „był bardzo zadowolony”.

Podczas przesłuchań wyjaśniał, że Gawłowski mówił mu także, iż „należy pamiętać finansowo” o dyrektorze Zarządu Melioracji Tomaszu P., który miał być „jego (Gawłowskiego) człowiekiem i był przez niego nominowany”. P. miał wskazać, pisząc na kartce, że łapówka miała być równowartością najpierw 2, a później 3 proc. wartości przetargu. Biznesmen miał przekazać Tomaszowi P. 600 tys. zł.

B. zeznał też, że Gawłowski przekazał przez niego informację dyrektorowi Zarządu Melioracji na temat planowanej kontroli ABW w inwestycjach instytucji. Informację B. miał przekazać, zapisując ją na kartce, ponieważ, jak wyjaśnił, Gawłowski bał się, że Tomasz P. jest podsłuchiwany.

Zapytany podczas jednego z przytoczonych w czwartek przesłuchań, dlaczego od zatrzymania w 2014 r. przez dwa lata odmawiał składania wyjaśnień, Krzysztof B. powiedział, że „bał się poprzedniej władzy”, a konkretnie Gawłowskiego. Dodał, że bał się także „o życie swoje i swojej rodziny”.

Pytany w czwartek przez sędziego, czy należał kiedykolwiek do partii politycznej, odpowiedział, że „w którymś momencie” należał do Prawa i Sprawiedliwości, ale nie pełnił żadnej funkcji w partii. „Pan Gawłowski wiedział o moim członkostwie w PiS. Nie mówił nic takiego, że mu to przeszkadza w kontaktach” – mówił B.

Gawłowski w wyjaśnieniach składanych na początku procesu wskazywał, że sprawa ma charakter polityczny, a osoby, które go obciążają, są związane z PiS.

W odczytanych protokołach pojawiła się też kwestia przekazania Gawłowskiemu 200 tys. zł „na budowę domu”. Jak zaznaczył wcześniej B., nie traktował pieniędzy, które miał przekazać obecnemu senatorowi w reklamówce, jako łapówki. Zapytany przez sędziego, czy Gawłowski oddał mu pieniądze, odpowiedział, że nie, ponieważ bał się o nie upominać ze względu na pozycję polityka. Na pytanie, czy później domagał się ich zwrotu, także zaprzeczył, mówiąc „nie wiem, dlaczego”.

W sprawie dotyczącej wątku tzw. afery melioracyjnej aktem oskarżenia objęto 32 osoby. Prokuratura przedstawiła im łącznie 94 zarzuty, głównie korupcyjne.

Odczytanie pozostałych protokołów z przesłuchań Krzysztofa B. zaplanowane zostało na wtorek, tego dnia ma się też odbyć przesłuchanie byłego starosty koszalińskiego Romana S.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBA zatrzymało trzech oficerów Wojska Polskiego

Żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech oficerów Wojska Polskiego oraz dwóch przedsiębiorców podejrzanych o żądanie i udzielanie korzyści majątkowych. Mężczyźni mieli ustawiać między sobą przetargi – poinformował w czwartek prokurator Andrzej Golec z Prokuratury Krajowej.

We wtorek, 14 stycznia, żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech oficerów Wojska Polskiego – byłego Szefa Szefostwa Służb Mundurowych Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy płk. rezerwy Krzysztofa B., Zastępcę Szefa Służb Mundurowych Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy płk. Pawła M., Szefa Wydziału Materiałowego 16. Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Drawsku Pomorskim mjr. Arkadiusza R. oraz dwóch przedsiębiorców – Mirosława S. i Tomasza K.

Zero tolerancji

„W Wojsku Polskim obowiązuje zasada zero tolerancji dla jakiegokolwiek łamania prawa” – – podkreślił w czwartek minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w reakcji na zatrzymanie trzech oficerów WP oraz dwóch przedsiębiorców podejrzanych o żądanie i udzielanie korzyści majątkowych.

Stworzyli układ

Jak powiedział prokurator Andrzej Golec, zatrzymani mężczyźni stworzyli układ. Oficerowie, wykorzystując swoje stanowiska i posiadaną wiedzę, informowali przedsiębiorców o planowanych i prowadzonych już przetargach oraz pracach badawczo-rozwojowych organizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej. W zamian otrzymywali różnego rodzaju korzyści majątkowe.

Na podstawie materiałów zgromadzonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, które powierzono Delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Poznaniu, prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Postępowanie nadzoruje wydział ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– Ustalono, że przedsiębiorca Tomasz K. kontaktował się z płk. rez. Krzysztofem B. oraz majorem Arkadiuszem R, którzy przekazywali mu tajne informacje na temat prowadzonych przez MON przetargów. W zamian oferował im między innymi pieniądze, wyjazdy zagraniczne, sprzęt elektroniczny. Dla przykładu Arkadiusz R. przyjął od Tomasza K. korzyść majątkową w postaci wycieczki na Zanzibar oraz telefonu komórkowego – powiedział prokurator Golec. Z kolei pułkownik Paweł M. za udzielenie tajnych informacji miał otrzymać od Mirosława S. 200 tysięcy złotych.

Prokurator ds. wojskowych postawił im zarzuty

Zatrzymani zostali przewiezieni do Poznania, gdzie prokurator ds. wojskowych postawił im zarzuty.

Jak przekazał prok. Golec, oficerowie Paweł M., Arkadiusz R. i Krzysztof B. usłyszeli zarzut ujawnienia tajnych informacji poprzez funkcjonariusza publicznego. Zarzuty zakłócania przetargu publicznego usłyszeli Krzysztof B., Arkadiusz R. i Tomasz K. Za te przestępstwa grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Mirosław S. i Tomasz K. usłyszeli zarzuty udzielenia korzyści majątkowej funkcjonariuszowi publicznemu, a Arkadiusz R. przyjęcia korzyści majątkowych. Grozi za to do 8 lat więzienia. Pawłowi M. prokurator zarzucił czyn polegający na uzależnieniu czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej, zagrożony do 10 lat pozbawienia wolności.

Do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Poznaniu trafił wniosek o tymczasowe aresztowanie płk. Pawła M., mjr. Arkadiusza R. i Tomasza K. Wobec płk. rez. Krzysztofa B. oraz Mirosława S. prokurator zastosował policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało członków gangu przemycającego narkotyki

Policjanci warszawskiego CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie są podejrzani o produkcję, przemyt oraz wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków – przekazała w piątek rzeczniczka CBŚP, komisarz Iwona Jurkiewicz. Do sprawy zatrzymano już łącznie 22 osoby, w tym szefa grupy – Krzysztofa B., pseudonim „Trapez”.

Według śledczych, grupa „Trapeza” mogła działać na terenie Warszawy i jej okolic od maja 2016 r. „W tym czasie wprowadzili na rynek ogromne ilości środków odurzających i substancji psychotropowych” – przekazała komisarz.

Przemycali narkotyki z Holandii

„Z zebranego materiału dowodowego wynika, że z Holandii przemycano za pośrednictwem zaufanych kurierów marihuanę i płynną amfetaminę, którą na miejscu wytrącano i w sproszkowanej formie wprowadzano do obrotu” – tłumaczyła policjantka.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, do pierwszych zatrzymań doszło w czerwcu 2019 r. „Zatrzymano wtedy dziewięć osób zaangażowanych w przestępczy proceder, w tym kierującego grupą 34-letniego Krzysztofa B., pseudonim ‚Trapez'” – podkreślił Łapczyński.

Prokurator dodał, że podczas czerwcowych zatrzymań zlikwidowano magazyn narkotyków, w którym podejrzani przechowywali środki odurzające. Łącznie zabezpieczono wówczas ponad 30 kg różnego rodzaju narkotyków.

Kolejne zatrzymania czterech osób, podejrzanych o udział w grupie Krzysztofa B., miały miejsce w listopadzie na przejściu granicznym w Świecku podczas przemytu środków odurzających z Holandii. Według śledczych, przemycane narkotyki miały trafić do Warszawy.

„To również nie spowodowało zaprzestania przestępczej działalności, więc z początkiem grudnia zadano kolejny cios, rozbijając zorganizowaną grupę przestępczą” – podkreśliła komisarz Jurkiewicz.

22 osoby ze statusem podejrzanych
W trakcie grudniowej akcji funkcjonariusze zatrzymali 10 podejrzanych oraz jedną osobę współpracującą z grupą.

„Zatrzymani po doprowadzeniu do Prokuratury Okręgowej w Warszawie usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji narkotyków oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych, z czego uczynili sobie stałe źródło dochodów” – wyliczył prokurator Łapczyński.

Dodał, że na poczet grożących im kar zabezpieczono mienie o wartości ponad 400 tys. zł.

Wskazał także, że w tej sprawie status podejrzanych posiadają 22 osoby. Dwunastu z nich zostało tymczasowo aresztowanych, natomiast wobec pozostałych podejrzanych zastosowano dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Za zarzucane im czyny może grozić nawet do 12 lat więzienia.

Z kolei rzeczniczka CBŚP podkreśliła, że sprawa ma charakter rozwojowy i śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: interia.pl

Odprawy zamiast dyscyplinarek dla urzędników podejrzanych o wyłudzenie VAT

Zamiast otrzymać dyscyplinarki, urzędnicy Ministerstwa Finansów podejrzani o wyłudzenia VAT odeszli z resortu, zachowując pełne apanaże – donosi czwartkowa „Rzeczpospolita”.

Gazeta podaje, że Arkadiusz B. i Krzysztof B. siedzą w areszcie pod zarzutem zorganizowania grupy przestępczej, która wyłudziła 5 mln zł z VAT, i kierowania nią. Przestępczy proceder mieli prowadzić w czasie, gdy oficjalnie w resorcie zajmowali się walką z mafiami VAT-owskimi. Z ustaleń „Rz” wynika, że zwolniono ich z pracy z zachowaniem odpraw mimo wiedzy o ich nadużyciach. Arkadiusz B. stracił stanowisko w listopadzie 2018 r., na ok. miesiąc przed zatrzymaniem go przez CBŚP. Z ministerstwa odszedł za trzymiesięcznym wypowiedzeniem, i choć w tym czasie „nie świadczył pracy”, zainkasował odprawę i 13. pensję.

Marian Banaś, obecny szef NIK, a w tamtym czasie przełożony B., w wydanym w środę oświadczeniu zapewnił, że gdy tylko dowiedział się o „nieprawidłowościach dotyczących osób pracujących w strukturach Ministerstwa Finansów”, natychmiast podjął decyzję o ich odwołaniu z zajmowanych stanowisk i rozwiązaniu z nimi stosunków pracy. „Nastąpiło to na kilka miesięcy przed opisywanymi w artykule zatrzymaniami” – stwierdził. Gazeta zauważa, że w ten sposób przyznał on, że wiedział o nadużyciach urzędników, a mimo to nie zwolnił ich dyscyplinarnie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe wątki seksafery podkarpackiej

Agent specjalny CBA miał szukać haków na szefów służb z czasów rządów PO-PSL. Od kierownictwa CBA dostał nadzwyczajne uprawnienia. Dziś twierdzi, że go zwolniono, bo znalazł materiał kompromitujący marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Kluczem do sprawy jest historia dwóch agencji towarzyskich z Podkarpacia: Olimp w Budziwoju i Imperium w Świlczy – obie miejscowości leżą pod Rzeszowem. Właścicielami byli Ukraińcy – Jewgienij zwany Żenią i Aleks R. Policyjną ochronę zapewniali im dwaj oficerowie CBŚP – Krzysztof B. i Daniel Ś. W lutym 2016 r. do obu agencji wkroczyła ABW. Zatrzymano właścicieli i policjantów. Wszyscy dostali zarzuty handlu ludźmi i czerpania korzyści z nierządu.

Zatrzymanie wysoko postawionych funkcjonariuszy CBŚP w Rzeszowie (a potem ich szefów) to jeden z wątków śledztwa krakowskiej prokuratury dotyczącego grupy przestępczej działającej w Polsce i na Ukrainie od 2004 r. Do agencji towarzyskich sprowadzano dziewczyny z Polski, Ukrainy, Rosji, Białorusi.
Źródło info i foto: rzeszow.wyborcza.pl

Stomatolog wyłudził z NFZ ponad 700 tys. złotych z NFZ

7109 zarzutów wyłudzenia z NFZ refundacji za niewykonane świadczenia przestawiła Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy stomatologowi Krzysztofowi B. z Inowrocławia; w latach 2006-2014 nienależnie dostał 712,5 tys. zł – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Lekarz został poniedziałek zatrzymany i doprowadzony do prokuratury okręgowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty.

Krzysztof B. prowadził przychodnię stomatologiczną w Inowrocławiu i miał zawartą umowę z NFZ. W dokumentacji medycznej pacjentów wpisywał fikcyjne świadczenia, a następnie wykazywał tych pacjentów w raportach statystycznych, stanowiących dokumenty rozliczeniowe. Dokumenty przysyłał drogą elektroniczną do NFZ, a potem na tej podstawie uzyskiwał nienależną refundację za leczenie.

Jak podano, podejrzany od końca stycznia 2006 r. do końca 2014 r. „doprowadził Kujawsko-Pomorski Oddział NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” w łącznej wysokości 712525 zł.

Zarzuty popełnienia ponad 7 tys. przestępstw

Prokurator przestawił Krzysztofowi B. zrzuty popełnienia 7109 przestępstw, przewidzianych w art. 271 par. 3 Kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej) i art. 286 par. 1 Kodeksu karnego (doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej). Oba przestępstwa są zagrożone karą od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Stomatolog nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec podejrzanego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu. Z uwagi na wysokość szkody zastosowano również zabezpieczenie majątkowe w łącznej kwocie 340 tys. zł, na co składają się ruchomości – pojazdy i sprzęt elektroniczny, a także pieniądze w kwocie 140 tys. zł i 4320 euro oraz zabezpieczenie lokalu niemieszkalnego o szacunkowej wartości 130 tys. złotych.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd aresztował 8 osób w sprawie zabójstwa Iwony Cygan

Krakowski sąd zdecydował w czwartek wieczorem o aresztowaniu na trzy miesiące ośmiu podejrzanych w związku z zabójstwem Iwony Cygan – poinformowała Grażyna Rokita z biura prasowego Sądu Okręgowego. To byli i obecni funkcjonariusze policji. Zbrodnia została popełniona prawie 19 lat temu.

Dziewięciu podejrzewanych w tej sprawie zostało zatrzymanych we wtorek na polecenie prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
 
Usłyszeli oni zarzuty, ale z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie informuje obecnie o kwalifikacjach prawnych ani o tym, jakie czyny zarzuca podejrzanym. Wobec jednego z nich zastosowano zakaz opuszczania kraju, a w stosunku do ośmiu pozostałych prokurator skierował do sądu wnioski o tymczasowy areszt.
 
Tymczasowo aresztowani zostali: Marek K., Krzysztof B., Jacek M., Waldemar G., Longin F., Andrzej K., Robert N. i Maciej C.
 
17-letnia Iwona Cygan ze Szczucina została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, chociaż sprawcy upozorowali napaść seksualną.
 
Głównym podejrzanym o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem jest 46-letni Paweł K., pseud. „Młody Klapa”, na podstawie ekstradycji sprowadzony 11 maja z Austrii do Polski.
 
Według prokuratury, Paweł K. 13 i 14 sierpnia 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – doprowadził do śmierci.

Paweł K. nie przyznał się do zarzutu
 
Podczas przesłuchania w prokuraturze Paweł K. nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o dalsze stosowanie aresztu do 9 sierpnia. Sąd przychylił się do tego wniosku.
 
Przed laty śledztwo w tej sprawie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Obecnie postępowanie wznowiono i kontynuuje je zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy, zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat – Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

„Zmowa milczenia”
 
Po przełamaniu przez śledczych „zmowy milczenia”, w grudniu ub.r. w sprawie ustalono dziewięć podejrzanych osób. Oprócz Pawła K. podejrzanym jest także jego ojciec Józef K. Usłyszał on zarzuty pomocnictwa w zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem i został aresztowany. Kolejni podejrzani to sześciu byłych i obecnych funkcjonariuszy policji oraz koleżanka zamordowanej Renata Renata G.D. Jeden z policjantów dobrowolnie poddał się karze i został skazany na karę 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata; uzyskał także „akt przebaczenia” od rodziny ofiary.
Źródło info i foto: polsatnews.pl