Jest dochodzenie dyscyplinarne. Pełnomocniczka kurii chciała, by zbadano orientację ofiary księdza pedofila

Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej prowadzi dochodzenie dyscyplinarne ws. adwokatki, która chciała, aby biegły seksuolog ustalił „orientację seksualną” ofiary księdza pedofila – dowiaduje się portal Gazeta.pl. Pismo Rzecznika Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Bielsku Białej dotyczące dochodzenia jest datowane na 21 kwietnia.

Dowiadujemy się z niego, że rzecznik prowadzi dochodzenie „dotyczące tego, że ustalony adwokat w Bielsku-Białej […] naruszył przepisy Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu”. „[…] W szczególności umiaru, oględności i taktu oraz poszanowania godności osoby biorącej udział w sprawie […]”. Biuro rzecznika dyscyplinarnego w piśmie cytuje fragmenty odpowiedzi na pozew Janusza Szymika, którą wystosowała pełnomocniczka kurii bielsko-żywieckiej. Szymik w przeszłości został wielokrotnie wykorzystany przez księdza w Międzybrodziu Bialskim. W ubiegłym toku pozwał diecezję bielsko-żywiecką. Przed sądem domaga się odszkodowania.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”

Po opisaniu sprawy przez media Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się do dziekana Okręgowej Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej z prośbą o zbadanie tej sprawy. Wniosek komisji dotyczył zbadania, czy pełnomocniczka, będąca członkiem Izby, nie naruszyła etycznych zasad wykonywania zawodu adwokata.

„Cytowane w mediach fragmenty odpowiedzi pełnomocnik kurii bielsko-żywieckiej na pozew o odszkodowanie dla osoby skrzywdzonej przez duchownego budzą zaniepokojenie Państwowej Komisji” – napisano w komunikacie. Komisja stwierdziła również, że sposób działania i użyte przez pełnomocniczkę biskupa sformułowania mogą być „szkodliwe społecznie, biorąc pod uwagę poważne konsekwencje każdego przestępstwa wykorzystania seksualnego osoby małoletniej”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ofiara księdza Arkadiusza H. wycofała pozew przeciwko kurii

Jakub Pankowiak, ofiara ks. Arkadiusza H., wycofał roszczenia z pozwu przeciwko diecezji kaliskiej. Mężczyzna nie komentuje powodów swojej decyzji. – Jakub zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę – mówi w Gazeta.pl pełnomocnik braci Pankowiaków Artur Nowak. O swojej decyzji Jakub Pankowiak poinformował Polską Agencję Prasową. Zaznaczył, że nie zamierza jej komentować. – W sprawie zostaje mój brat – powiedział cytowany przez PAP.

– W tym tygodniu wycofałem w imieniu Jakuba Pankowiaka pozew przeciwko kurii kaliskiej – przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl mec. Artur Nowak, pełnomocnik Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków. – Kuba zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, pokazał swoją twarz, stał się wzorem dla wielu osób, które znalazły w sobie odwagę, by opowiedzieć o krzywdzie. Zrobił wiele dla innych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę. Sądzę, że to była przemyślana decyzja i nie próbowałem go do niczego namawiać – dodaje.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz pedofil skazany za wykorzystywanie seksualne 13-latki

Sąd Rejonowy w Myszkowie (woj. śląskie) skazał w poniedziałek byłego wikarego z parafii w Koniecpolu na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat za wykorzystywanie seksualne 13-latki. Prokuratura, która żądała wyższej kary, zapowiada apelację. Michał P. dostał także 7,5 tys. zł grzywny i ma dożywotni zakaz pełnienia funkcji związanych z kontaktami z małoletnimi. Były wikary z parafii w Koniecpolu nie może też kontaktować się z pokrzywdzoną przez trzy lata i ma jej zapłacić 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Aktualna kara to może nie być koniec, gdyż myszkowska prokuratura, która apelowała o bezwzględne pozbawienia wolności na trzy lata, zapowiada apelację. Z racji tego, że proces był niejawny, nie jest znane uzasadnienie sądu, który zdecydował się na łagodniejszą karę. Prokuratura złożyła akt oskarżenia w tej sprawie pod koniec listopada 2020 r. Michał P. usłyszał dwa zarzuty dotyczące pedofilii. Jesienią 2013 roku duchowny, będąc wikarym w parafii w Koniecpolu, doprowadził 13-letnią dziewczynkę do obcowania płciowego i poddania się tzw. innej czynności seksualnej.

Śledztwo rozpoczęło się w czerwcu 2019 roku, po zawiadomieniu o przestępstwie złożonym przez delegata tamtejszego biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży. Oskarżony wikary Michał P. nie przyznał się do winny. Proces był niejawny, dlatego też prokurator nie ujawnił jego wyjaśnień. Skrzywdzona przez wikarego dziewczynka została przesłuchana została z udziałem biegłego psychologa. Stwierdził on, że zeznania 13-latki są prawdziwe. Biegli psychiatrzy i seksuolog, którzy badali podejrzanego uznali, że ksiądz był poczytalny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przedstawiciele Kościoła odmawiają współpracy z sądem ws. ofiar księdza pedofila Arkadiusza H. i jego przełożonego bp. Janiaka

Sąd w Kaliszu prowadzi sprawę braci, ofiar księdza pedofila Arkadiusza H., którzy domagają się odszkodowania od diecezji. By wydać wyrok, konieczne jest jednak zdobycie dokumentów z Kościoła, a jego przedstawiciele odmawiają współpracy i nie chcą przesłać teczek winnego duchownego oraz chroniącego go przez lata biskupa Edwarda Janiaka.

Bracia Jakub oraz Bartłomiej Pankowiakowie w dzieciństwie byli ofiarami księdza Arkadiusza H., który wykorzystywał ich seksualnie. W marcu tego roku sąd wydał wyrok w sprawie karnej. Duchownego skazano na trzy lata więzienia, wydano mu też zakaz wykonywania zawodów nauczyciela lub opiekuna dzieci na okres 10 lat. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. Przed tygodniem Sąd Okręgowy w Kaliszu uchylił wcześniejszy wyrok, uznając, że sprawa uległa przedawnieniu.

„Sąd prosi przedstawiciela papieża o akta biskupa. Odpowiedź karcąca i arogancka” – więcej o sprawie przeczytasz w materiale kaliskiej „Gazety Wyborczej” pod TYM linkiem.

Kaliski sąd prowadzi też osobną sprawę dotyczącą odszkodowania dla ofiar księdza pedofila. Bracia Pankowiakowie domagają się miliona złotych. Sprawa skomplikowała się jednak, ponieważ ani kuria w Kaliszu, ani nuncjatura apostolska nie chcą współpracować. Sąd prosił diecezję o teczkę księdza Arkadiusza H., jednak biskup Damian Bryl odmówił jej przekazania – donosi kaliska „Gazeta Wyborcza”.

„Wezwanie do dostarczenia dokumentów wykracza poza dotychczasową praktykę kontaktów z władzami świeckimi” – napisali przedstawiciele kaliskiej kurii do sądu. Duże znaczenie w procesie mogą mieć też dokumenty zgromadzone przez Watykan przeciwko biskupowi Edwardowi Janiakowi (duchowny był przełożonym Arkadiusza H., chronił księdza pedofila i nie dopełniał swoich obowiązków). Janiak został uznany za winnego i nałożono na niego w marcu takie kary jak: zakaz przebywania w diecezji kaliskiej czy odprawiania nabożeństw. We wrześniu tego roku duchowny zmarł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz Arkadiusz H. przyznał się przed sądem do molestowania nieletniego

Przed sądem w Pleszewie w Wielkopolsce rozpoczął się proces księdza Arkadiusza H. oskarżonego o molestowanie nieletniego. Duchowny przyznał się do winy. „Wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów” – mówił.

Arkadiusz H. to ksiądz z filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” wyemitowanego w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H.

Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został suspendowany przez biskupa kaliskiego; zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej (zakaz sprawowania sakramentów i noszenia stroju duchownego) za postępowanie w latach 1994-2000.

„Ludzka słabość”

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że „pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego”. Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.

Dziś przed sądem w Pleszewie rozpoczął się proces 52-letniego obecnie Arkadiusza H. Oskarżony przyznał się do winy.

Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam – bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja – mówił w sądzie Arkadiusz H.

Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania – jeśli jest to możliwe – ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie – podkreślił.

Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja. Wysoki sądzie, raz jeszcze przepraszam, uznając swoją grzeszność i winę, i proszę raz jeszcze o wybaczenie – dodał.

„Staliśmy się dla pana Arkadiusza H. łakomym kąskiem”

We wtorek przed sądem zeznania składał pokrzywdzony. Jak mówił, jego ojciec pracował w kościele jako organista, stąd rodzina znała się bliżej z księżmi pracującymi w parafii. Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako przyjaciel domu często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę – po prostu był traktowany jako przyjaciel domu – mówił.

Dodał, że „okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, „łakomym kąskiem” ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne i swoje jakieś potrzeby”.

Początkowo zaczynało się od niewinnych spotkań, jednak z czasem te spotkania powoli przeradzały się w coś innego (…) Moje zaufanie do pana H. potęgowało kupowanie prezentów z jego strony i okazywanie mi, jak na tamten czas, jakiegoś rodzaju miłości – dzisiaj wiem, że ta miłość była fałszywa. Prezenty nie były kupowane bez powodu, prezenty były pretekstem ku temu, by zachowania, których dopuszczał się pan H. były utrzymane w tajemnicy. Zachowaniami tymi było, tak, jak jest w aktach, całowanie mnie z „języczkiem”, przytulanie, sadzanie na kolanach, dotykanie moich miejsc intymnych. Kolejnym etapem było również dotykanie miejsc intymnych i pobudzenie seksualne, niejako tymi czynami, oskarżonego – podkreślił.

Wskazał również, że z uwagi na to, iż czujność jego rodziców „była uśpiona” w związku z chorobą brata, do tych zachowań dochodziło także podczas obecności jego rodziców w domu.

Do tego typu czynów dochodziło kilkanaście razy – myślę, że to jest uczciwa liczba z moich wspomnień i z okresu, w którym przebywał pan H. jako ksiądz wikary. W mojej psychice na pewno doszło do jakichś zmian, których w tamtym okresie nie rozumiałem i nie wiedziałem, że mogą mieć wpływ na moje przyszłe życie – zaznaczył.

Arkadiuszowi H. grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ofiara księdza pedofila dostała 400 tys. zł odszkodowania od kurii

Mężczyzna, który był ofiarą księdza pedofila Pawła Kani otrzymał od archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej około 400 tys. złotych. Suma ta – powiększona o blisko 100 tys. zł – wynika z odsetek i opłat sądowych. Paweł Kania, ksiądz pedofil, znany m.in. z filmu braci Sekielskich, w maju ubiegłego roku został usunięty ze stanu duchownego. Obecnie w więzieniu odsiaduje karę siedmiu lat. W ubiegłym tygodniu sąd gdański oddalił apelacje archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej, które nie zgadzały się z wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Nakazał on wypłacenie ofierze byłego księdza pedofila 300 tys. zł zadośćuczynienia.

Blisko 400 tys. zł dla ofiary

– Przelaliśmy około 200 tys. złotych, a archidiecezja wrocławska 200 tys. zł – poinformował „Gazetę Wrocławską ” Edmund Dobecki, adwokat reprezentujący kurię bydgoską. Zapowiedział, że w momencie otrzymania uzasadnienia z Sądu Apelacyjnego, kuria zastanowi się nad kasacją wyroku w Sądzie Najwyższym.

„Watykan został poinformowany w 2012 roku”

O sprawie byłego księdza Watykan został poinformowany w 2012 roku, kiedy Paweł Kania został aresztowany. Na – wtedy jeszcze księdza – nałożona została kara suspensy (zawieszenia w prawach osoby duchownej – red.), po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny – poinformował w 2019 roku polsatnews.pl ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Sprawa przed organami kościelnymi została jednak zawieszona do 2015 roku, kiedy to toczył się proces byłego duchownego przed sądem świeckim. – Kiedy w 2015 roku wydano wyrok skazujący, wtedy archidiecezja wrocławska wystąpiła do sądu o udostępnienie akt sprawy i rozpoczęto dochodzenie na etapie diecezjalnym. Następnie dokumenty przetłumaczono na język włoski i wysłano do Watykanu – podał ks. Kowalski.

Decyzję, w której Watykan orzeka wydalenie Pawła Kani ze stanu duchownego, trafiła do archidiecezji wrocławskiej na tydzień przed ubiegłorocznymi świętami Wielkanocnymi. 

„Tylko nie mów nikomu”

Sprawa księdza Kani pojawiła się w dokumencie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Były już ksiądz Kania pojawił się również w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się”, który w lutym został przekazany papieżowi Franciszkowi. Wówczas rzecznik archidiecezji wrocławskiej wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że po lekturze raportu, „a szczególnie opisanej na s. 10-11 »Sprawy księdza Pawła Kani« stwierdzam, że autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Papież przyjął rezygnację biskupa Edwarda Janiaka. Miał ukrywać księdza-pedofila

Nuncjatura Apostolska w Polsce przekazała do wiadomości komunikat, w którym informuje, że papież Franciszek przyjął rezygnację biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Od tego momentu abp. Grzegorz Ryś zarządza diecezją kaliską, jako administrator apostolski sede vacante – poinformowało w sobotę biuro prasowe Episkopatu.

Komunikat w sprawie bp. Edwarda Janiaka Nuncjatura Apostolska w Polsce wydała dziś w południe.

Podano w nim, że „Ojciec Święty Franciszek przyjął rezygnację biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Od tego momentu arcybiskup Grzegorz Ryś zarządza diecezją kaliską, jako administrator apostolski sede vacante”. Nuncjatura wyjaśnia, że w związku z prowadzonym postępowaniem w sprawie sygnalizowanych zaniedbań bp. Edwarda Janiaka odnośnie do oskarżeń o nadużycia seksualne niektórych duchownych diecezji kaliskiej, obowiązuje go nadal nakaz przebywania poza diecezją.

Podkreślono, że „abp Grzegorz Ryś, administrator apostolski, posiada władzę biskupa diecezjalnego, w tym wyłączną kompetencję dotyczącą oskarżeń o nadużycia seksualne niektórych duchownych diecezji kaliskiej, jak również troskę o ich ofiary”.

„W wyniku zakończonej wizytacji apostolskiej w seminarium duchownym diecezji kaliskiej, Kongregacja ds. Duchowieństwa podjęła decyzję o czasowym zamknięciu tegoż seminarium. Wszyscy alumni wyższego seminarium duchownego w Kaliszu ‒ obecni i przyjęci w przyszłości ‒ swoją formację będą odbywali odtąd w seminarium duchownym w Poznaniu” – czytamy w dokumencie. Biskup kaliski Edward Janiak miał zakaz przebywania w diecezji od czerwca br. na czas prowadzenia dochodzenia w sprawie jego zaniedbań dotyczących oskarżeń o nadużycia seksualne, wysuwanych wobec duchownych diecezji kaliskiej.

Czy Janiak ukrywał księdza-pedofila?

Przypomnijmy, że biskup Edwarda Janiaka miał ukrywać przypadki molestowania seksualnego przez księdza pracującego w diecezji kaliskiej.

Afera wokół biskupa wybuchła po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. W nim dziennikarze przedstawili sprawę księdza Arkadiusza H., który przez lata miał molestować seksualnie trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja. W dokumencie zostały pokazane też zaniedbania ze strony ordynariusza diecezji. W związku z tym prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do Watykanu wniosek o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie.Po premierze filmu „Zabawa w chowanego” przed siedzibą kurii diecezjalnej w Kaliszu odbył się protest mieszkańców przeciwko księżom pedofilom i biskupowi Janiakowi. Protestujący przynieśli ze sobą transparenty m.in. z hasłami: „Z parafii do parafii zamiast do celi”, „Biskupie, czas na sąd ostateczny”, „Jesteśmy z ofiarami”.

W czerwcu „Gazeta Wyborcza” informowała, że tuż po premierze filmu bp Edward Janiak trafił do szpitala z podejrzeniem udaru. Okazało się, że hierarcha był kompletnie pijany. Ponadto portal „Więź” opisał sprawę, gdzie Janiak miał mobbingować rektora seminarium w Kaliszu. Miał też wspierać przyjęcie do tego seminarium kleryka, o którym wiedział, że ten jest podejrzewany o posiadanie materiałów pedofilskich. We wrześniu Prokuratura Rejonowa w Pleszewie oskarżyła księdza z diecezji kaliskiej Arkadiusza H. o molestowanie nieletnich.

Ksiądz Arkadiusz H. odpowie za molestowanie seksualne małoletniego, choć jego ofiar było więcej. W sprawie sześciu innych osób – jak wyjaśnił prokurator Meler – postępowanie zostało umorzone ze względu na przedawnienie.

Oskarżony ksiądz nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań.

Sprawa kleryka

Na jaw wyszło też inne postępowanie prowadzone od 2018 roku wobec biskupa Edwarda Janiaka w sprawie jego nacisków na rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu. Ówczesny rektor kaliskiego seminarium ks. dr Piotr Górski złożył do nuncjatury zgromadzoną dokumentację dotyczącą „nieakceptowalnych działań biskupa”.

W zawiadomieniu poinformował, że naciski na niego były związane z wymuszaniem przyjęcia kleryka, u którego znaleziono pornografię oraz miał nagabywać nieletnich do nocnych spotkań. Wcześniej kleryk został wyrzucony z innego seminarium za akty homoseksualne. Sprawa kleryka nadal toczy się w Watykanie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Arcybiskup Grzegorz Ryś publikuje oświadczenie i zdradza dane ofiary molestowania

W oświadczeniu arcybiskupa Grzegorza Rysia na zarzuty, iż miał nie zareagować na ukrywanie księdza pedofila przez bp. Dziubę, pojawiło się imię i nazwisko osoby wykorzystywanej seksualnie przez duchownego. – To pokazuje, że troska o ofiarę i jej dobro jest tylko pustosłowiem z jego strony – uważa kanonista dr Piotr Szeląg.

W reportażu dziennikarzy OKO.press Daniela Flisa i Sebastiana Klauzińskiego opublikowanym 2 września dotyczącym historii pana Janusza pojawił się zarzut, że abp. Ryś już w maju 2019 roku otrzymał od prymasa Wojciecha Polaka zawiadomienie o skardze na “ukrywanie przez ks. biskupa Andrzeja Dziubę sprawy księdza pedofila, księdza Piotra S.” i nic z tą informacją nie zrobił.

„Dochodzenie w sprawie biskupa Dziuby abp Ryś wszczął dopiero w czerwcu 2020 roku, gdy Janusz zwrócił się do niego bezpośrednio” – piszą autorzy reportażu.

W środę rano na stronie archidiecezji łódzkiej pojawiło się oświadczenie abpa Rysia, który stwierdził, że Interpretację faktów dziennikarzy OKO.press uważa on „za stronniczą, świadomie krzywdzącą i godzącą w moje dobre imię”. Metropolita łódzki przedstawił też bieg wydarzeń dotyczący ks. Piotra S. prezentując pismo, jakie dotarło do niego od Prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka.

Problem w tym, że z pisma nie usunięto nazwiska osoby pokrzywdzonej, natomiast usunięto nazwisko księdza, który miał się dopuścić wykorzystywania seksualnego. Po kilku godzinach błąd został naprawiony.

„Z pisma tego wynika jednoznacznie, iż Ksiądz Prymas poinformował Pana Janusza S. o tym, że powinien się zwrócić do mnie z zawiadomieniem o możliwych zaniedbaniach ze strony bpa Andrzeja Dziuby. Wskazuje na to jednoznacznie także i fakt, że kancelaria Księdza Prymasa nie przekazała mi żadnego kontaktu do Pana S., żadnego adresu, nawet e-mail. Miałem więc słuszne prawo oczekiwać, iż pokrzywdzony wkrótce zwróci się do mnie z odpowiednim zawiadomieniem. Nie uczynił tego jednak przez cały rok” – tłumaczy swoje zachowanie abp Ryś.

„To znamienne, że dane księdza pedofila były zanonimizowane”

– Mam nadzieję, że to niedopatrzenie, a nie świadome działanie. Jednak nazwisko pokrzywdzonego poszło w eter. To potęguje brak zaufania do Kościoła – uważa Artur Nowak, który zajmuje się m.in. obroną osób pokrzywdzonych przez duchownych.

Jego zdaniem, znamienne jest to, że w pierwotnej wersji komunikatu dane ofiary zostały upublicznione, natomiast w dane sprawcy wykorzystywania seksualnego nie.

– To znamienne, że dane księdza pedofila były zanonimizowane. Uważam, że gdyby nie presja mediów, biskupi dalej byliby bezkarni. Arcybiskup Ryś zamiast opowiadać, że dziennikarze naruszają jego dobra osobiste, powinien wziąć się do roboty. Na razie sam naruszył dobra osobiste ofiary – dodaje w rozmowie z Onetem Nowak.

– Nie wierzę w takie przypadki. W takich sytuacjach oświadczenie zwykle jest pisane przez prawnika kurii, sprawdza je kanclerz, przechodzi przez rzecznika prasowego, a na koniec podpisuje je biskup. Nie sądzę, by nikt nie wyłapał takiego błędu – dodaje inny prawnik, który od lat zajmuje się tematem pedofilii w kościele katolickim.

Poprosiłem o komentarz również pana Janusza, bohatera reportażu OKO.press, ale ten nie chciał się wypowiedzieć w tej sprawie.

Faktem jest, że arcybiskup Grzegorz Ryś oraz kuria archidiecezji łódzkiej nie tylko naruszyła dobra osobiste pokrzywdzonego, ale również naruszyła zapisy instrukcji motu proprio Vos estis lux mundi, wydanej w 2019 r. przez papieża Franciszka w celu ochrony osób wykorzystywanych seksualnie przez osoby duchowne.

W art. 5 ust. 1 czytamy: „Władze kościelne są zobowiązane, aby ci, którzy twierdzą, że są poszkodowani, wraz ze swoimi rodzinami, byli traktowani z godnością i szacunkiem”.

Natomiast w ust. 2 przykazano: „Należy chronić wizerunek i sferę prywatną zaangażowanych osób, jak również poufność danych osobowych”.

– Oświadczenie arcybiskupa jest dla mnie pokrętną formą uzasadniania swojej bierności w sprawie pana Janusza. Opublikowanie jego nazwiska i tłumaczenie, że nie podjęło się żadnych działań w sprawie przez rok, pokazuje, że troska o ofiarę i jej dobro jest tylko pustosłowiem ze strony. Skoro ofiara się nie zgłaszała, to właśnie abp Ryś mógł sam nawiązać taki kontakt – uważa kanonista dr Piotr Szeląg.

Przypomnijmy, że w niedawnym liście skierowanym do wiernych diecezji kaliskiej abp Ryś pisał, że w obliczu skandali wykorzystywania seksualnego trzeba skupić się na dobru człowieka. „Zwłaszcza osoba skrzywdzona i wykorzystana. Zwłaszcza osoba, która nie ma możliwości dochodzenia i ochrony swoich praw. Dobro osoby jest najwłaściwszym uzasadnieniem poddania się najpierw Bożym przykazaniom” – przekazał wtedy metropolita łódzki.

Arcybiskup nie odpowiada na pytania, ale przeprasza

Zadzwoniłem do rzecznika prasowego kurii archidiecezji łódzkiej ks. Pawła Kłysa z pytaniem, dlaczego abp Ryś opublikował personalia ofiary księdza pedofila. Dowiedziałem się od niego jedynie, że w oświadczeniu nie padło słowo „ofiara”. Drogą mailową zapytałem, czy ordynariusz łódzki zdaje sobie sprawę z krzywdy, jaką wyrządził panu Januszowi. Do momentu publikacji tego tekstu nie otrzymałem odpowiedzi.

Po godz. 17.30 na stronie diecezji łódzkiej pojawiło się oświadczenie abpa Rysia, w którym przeprosił pana Janusza.

„W pierwotnym tekście mojego oświadczenia zamieszczonego na stronie Archidiecezji Łódzkiej i innych mediach znalazło się nazwisko osoby poszkodowanej. Nie powinno się tak stać. Bardzo przepraszam. Nie chciałem naruszyć niczyich dóbr osobistych ani – tym bardziej – pomnażać już doznanych cierpień. Chciałem jedynie udzielić szczegółowych wyjaśnień w związku z postawionymi mi zarzutami. Jeszcze raz przepraszam” – napisano.

Papież wyznaczył arcybiskupa Grzegorza Rysia na administratora apostolskiego diecezji kaliskiej
Grzegorz Ryś w lipcu br. przejął obowiązki bp. Edwarda Janiaka, jednego z negatywnych bohaterów filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. Był to efekt decyzji papieża Franciszka, który wyznaczył abp. Rysia na administratora apostolskiego sede plena diecezji kaliskiej.

– Rozwiązanie sytuacji w diecezji kaliskiej jest warunkiem dalszego i owocnego podjęcia tego, do czego powołany jest Kościół, to znaczy ewangelizacji – mówił krótko po tym metropolita łódzki.

– Prawo, tak kanoniczne, jak i państwowe, jest tu jasne: otrzymawszy zgłoszenie, biskup ma obowiązek uruchomić dochodzenie wstępne i jego wyniki przekazać do Stolicy Apostolskiej, i następnie postępować zgodnie z poleceniami Kongregacji Doktryny Wiary. Jeśli natomiast mówimy o państwowym wymiarze prawnym, to biskup ma obowiązek zgłoszenia do prokuratury możliwości popełnienia przestępstwa – przypomniał abp Ryś.

Onet ujawnił z kolei, że nie tylko biskup Janiak jest podejrzewany o tuszowanie przestępstw.
Źródło info i foto: onet.pl

Polska: Mimo sądowego nakazu ksiądz pedofil nie chce przeprosić swoich ofiar

Marek Mielewczyk, bohater filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w latach 80. był ministrantem. Wówczas ksiądz Andrzej Srebrzyński wykorzystywał go seksualnie. Mimo sądowego nakazu przeproszenia, duchowny nigdy tego nie zrobił – podaje Onet.

W 2014 roku Marek Mielewczyk złożył do sądu pozew przeciwko księdzu Andrzejowi Srebrzyńskiemu, kartuskiej parafii i diecezji pelplińskiej. Pięć lat później Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał parafii i diecezji przeprosić mężczyznę na piśmie. Zdecydował także, że Mieleczyk ma otrzymać 400 tys. złotych zadośćuczynienia. Wyrok został wykonany w maju bieżącego roku.

Natomiast 13 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Świeciu podczas rozprawy sądowej Srebrzyński miał przeprosić mężczyznę, którego wykorzystywał, gdy ten miał 12 lat lat. Jednak ani duchowny, ani jego pełnomocnik do sądu nie przyszli. Jak podaje Onet, Srebrzyński ostał już skazany wyrokami kanonicznym i karnym, jednak nie przyznaje się do winy i nie chce przeprosić Mielewczyka.

„Ten człowiek po raz kolejny nie przyznaje się do popełnionej winy. W stosunku do mnie, ale też innych ofiar to wyraz znieczulicy i arogancji z jego strony. Po raz kolejny Srebrzyński potraktował nas jak śmieci. Po tych wszystkich latach, kiedy walczę o sprawiedliwość i po tej całej korespondencji, którą w tym czasie ja i mój adwokat otrzymaliśmy od tego człowieka to obrzydliwe, że dziś nie przyznaje się do winy i nie wykazuje żadnej skruchy” – powiedział w rozmowie z Onetem Marek Mielewczyk. Sąd jednak orzekł, że na przeprosiny duchowny ma trzy dni robocze – jeśli tego nie zrobi, za każdy dzień zwłoki będzie musiał zapłacić 500 zł na rzecz poszkodowanego. Będzie musiał to zrobić z własnych pieniędzy – do tej pory płacił Kościół.

„Żadne przeprosiny pod przymusem nie są ważne, więc, nawet jeśli Srebrzyński mnie przeprosi, to ja tych przeprosin nie przyjmę. Ten człowiek przez całe lata zaprzeczał temu, że wykorzystywał seksualnie mnie i wiele innych chłopaków. Przez te wszystkie lata kpił z nas i kłamał w żywe oczy. Zaprzeczał również, że mnie w ogóle zna, mam na to dowody” – stwierdził Mielewczyk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W filmie braci Sekielskich „zobaczył siebie”. Złoży zawiadomienie do prokuratury

Chce zachować anonimowość, ale nie zamierza dłużej milczeć. Obejrzał film dokumentalny „Zabawa w chowanego” i w tej historii dostrzegł własne doświadczenia. Około 40-letni mężczyzna twierdzi, że tak jak bohaterowie filmu braci Sekielskich, też jest ofiarą księdza Arkadiusza H.

Po głośnym filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” zgłosiła się kolejna osoba, która, jak twierdzi, również była ofiarą ks. Arkadiusza H. To około 40-letni mężczyzna, który chce zachować anonimowość. Nie jest mieszkańcem żadnej z miejscowości, których nazwy pojawiają się filmie Sekielskich.

Z relacji mężczyzny wynika, że do wykorzystywania seksualnego miało dojść w latach 90., gdy w jednej z parafii był ministrantem oraz członkiem młodzieżowej grupy kościelnej. Przez lata milczał, ale po obejrzeniu filmu i spotkaniu z jego bohaterami, uświadomił sobie, że to, co go spotkało w młodości, jest bardzo podobne do tego, o czym oni mówili.

– W trakcie tej rozmowy był bardzo poruszony. Mówił, że zobaczył siebie. Bardzo trudno było mu o tym mówić. Bardzo mocno się wstydził, ale Bartek i Jakub (bohaterowie filmu – przyp. red.) dali mu przykład o tym, że można o tym mówić po latach. I, że absolutnie nie jest jakimś negatywnym bohaterem tej sytuacji. Potrzebuje tego, żeby domknąć pewien rozdział w swoim życiu – mówi adwokat Artur Nowak, pełnomocnik pokrzywdzonego.

Jak poinformował Nowak, jeszcze dziś do Prokuratury Rejonowej w Pleszewie wpłynie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Arkadiusza H. Zarówno pełnomocnik jak i ofiara mają świadomość, że upływ czasu spowodował przedawnienie, ale to nie ma dla ofiary znaczenia. Mężczyzna chce przekazać prokuraturze wszystko, co wie.

Nowy film Sekielskich

W sobotę na YouTube miał premierę drugi film dokumentalny Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii wśród księży. „Zabawa w chowanego” skupia się na historii trzech molestowanych przez jednego księdza chłopców: braci Bartłomieja i Jakuba Pankowiaków oraz Andrzeja Hurnego.

W „Zabawie w chowanego” poruszono także kwestię przenoszenia księży, podejrzewanych o molestowanie seksualne nieletnich, do innych parafii – nie tylko Arkadiusza H. Jego sprawa toczy się w prokuraturze, a on sam pozostaje na wolności – z dnia na dzień został przeniesiony do pracy w szpitalu.

Film jest dostępny za darmo w internecie na oficjalnym kanale YouTube Tomasza Sekielskiego. Został on w całości sfinansowany za pieniądze pozyskane ze zbiórki.

Przenoszony z parafii do parafii

W sprawie ks. Arkadiusz H. głos zabrała Prokuratura Krajowa. W komunikacie z 16 maja, poinformowała, że Arkadiuszowi H. został we wrześniu 2019 roku postawiony zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych. Jest to przestępstwo z artykułu 200 par. 1 Kodeksu karnego, za które grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

„Postępowanie w sprawie Arkadiusza H. zostało zainicjowane zawiadomieniem, które wpłynęło do prokuratury w grudniu 2018 roku. Dotyczyło przestępstwa, do którego miało dojść 20 lat wcześniej. Prokuratura niezwłocznie, już po dwóch dniach, zwróciła się do Kurii Diecezjalnej w Kaliszu o udostępnienie akt personalnych Arkadiusza H. wraz z dokumentacją przebiegu i miejsc świadczenia posługi kapłańskiej” – czytamy w komunikacie.

Jak przekazała PK, w śledztwie przesłuchano 35 świadków, niektórych wielokrotnie, zgromadzono liczne opinie biegłych i materiał dowodowy w postaci nagrań obciążających duchownego. Efektem postępowania – podała prokuratura – jest również ujawnienie kolejnych sześciu osób, wobec których Arkadiusz H. miał się ponad 20 lat temu dopuścić przestępstw o charakterze seksualnym.

Prokuratura napisała w komunikacie, że „nieprawdą jest natomiast podana w filmie informacja jakoby jednostki prokuratury nie miały swobody w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych”.
Źródło info i foto: tvn24.pl