Mężczyzna z atrapą broni groził księdzu w czasie mszy

Poniedziałkową mszę w kościele w Dusznikach-Zdroju przerwał mężczyzna, który wszedł do kościoła z przedmiotem przypominającym pistolet. Został on obezwładniony przez wiernych. Policja zatrzymała mężczyznę. Okazało się, że pistolet nie jest prawdziwy. Do incydentu doszło 3 maja podczas mszy św. po godzinie 8 rano – podaje portal „Gościa Niedzielnego”. Według relacji świadków, mężczyzna – który sprawiał wrażenie bycia pod wpływem alkoholu – wszedł do kościoła i „szybkim krokiem” poszedł w stronę ambony.

Gdy podszedł do księdza, wycelował do niego z przedmiotu wyglądającego jak pistolet. Kapłan zaczął się wycofywać, a w międzyczasie wierni wstali i obezwładnili napastnika. Wezwano policję.

Jak podaje RMF FM, gdy oczekiwano na funkcjonariuszy przed kościołem, mężczyzna wyrwał się i uciekł. Policjanci złapali go po trwającym kilkanaście minut pościgu. 38-latek został zatrzymany. Sprawdzono też, że ma dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się, że nie miał prawdziwej broni, tylko pistolet gazowy.

Po incydencie proboszcz dokończył odprawianie mszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Legion Chrystusa wydał nowy raport ws. pedofili. Ok. 170 nieletnich ofiar, 27 kapłanów winnych

Od początku powstania Legionu Chrystusa ofiarami przemocy seksualnej ze strony księży padło ok. 170 nieletnich, w większości chłopców – wynika z raportu „Prawda, sprawiedliwość i uzdrowienie”, opublikowanego w tym tygodniu przez zgromadzenie. W jednej trzeciej przypadków sprawcą była jedna osoba – założyciel zgromadzenia Marcial Maciel Degollado. Dane opublikowane w raporcie nie są ostateczne, bo wciąż badane są kolejne zarzuty wobec duchownych.

Katolickie zgromadzenie Legion Chrystusa wydało w poniedziałek zaktualizowany raport dotyczący przemocy seksualnej wobec nieletnich. Poprzedni raport ukazał się pod koniec 2019 r. i obejmował okres od 1941 r., kiedy to zgromadzenie zostało założone.

W 2020 r. ponownie przeanalizowano 33 sprawy dotyczące księży Legionistów. W dwóch przypadkach nie udało się stwierdzić, czy sprawa dotyczyła molestowania osoby nieletniej. W jednym przypadku osoba, która miała być ofiarą nieżyjącego już księdza, stwierdziła, że nie doszło do przemocy seksualnej. W trzech przypadkach sprawy nie zostały jeszcze wyjaśnione, jedna z nich jest analizowana przez policję.

Pozostałych 27 przypadków zostało potwierdzonych za sprawą m.in. przyznania się do winy, procesu cywilnego lub procesu kanonicznego. 16 duchownych wciąż jest członkami zgromadzenia (jeden został wydalony ze stanu duchownego), czterech nie żyje, sześciu nie jest już kapłanami i członkami zgromadzenia, a jeden zgromadzenie opuścił.

„Spośród 16, którzy pozostają w Zgromadzeniu, 15 nie pełni publicznej posługi kapłańskiej; jeden ma posługę ograniczoną, która wyklucza posługę z nieletnimi (szkoły, grupy młodzieżowe itp.)” – informuje Legion Chrystusa.

Co więcej, w 2020 r. pojawiło się siedem nowych oskarżeń o przemoc seksualną wobec nieletnich, które nie były uwzględnione w raporcie z 2019 r. Dotyczą one sytuacji, do których miało dojść po 1970 r. Jedna ze spraw została zamknięta z powodu braku wystarczającej ilości informacji. Oskarżeń wobec drugiego kapłana nie potwierdzono. Cztery przypadki wciąż są badane.

„Jeden kapłan czeka na instrukcje Kongregacji Nauki Wiary dotyczące możliwego procesu kanonicznego. Nie pełni publicznej posługi kapłańskiej” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były proboszcz parafii Grądy-Woniecko z wyrokiem za molestowanie ministranta

Na cztery lata i dwa miesiące więzienia skazał w piątek Sąd Rejonowy w Zambrowie byłego proboszcza parafii katolickiej w Grądach-Woniecku (woj. podlaskie), obecnie już osobę świecką, oskarżonego m.in. o przestępstwa o charakterze seksualnym wobec małoletniego, popełnione w latach 2012-2015. Historia księdza była jednym z wątków filmu dokumentalnego „Tylko nie mów nikomu” o przypadkach pedofilii w polskim kościele.

Sąd orzekł wobec skazanego dożywotni zakaz prowadzenia działalności, czy też zajmowania stanowisk związanych z edukacją nieletnich; na 5 lat nałożył na niego obowiązek powstrzymywania się od przebywania na terenie parafii w Grądach-Woniecku i kontaktowania się z pokrzywdzonym – poinformował PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łomży, sędzia Jan Leszczewski.

Wyrok nie jest prawomocny. Ze względu na to, że cały proces odbywał się z wyłączeniem jawności, które objęło również akt oskarżenia, prokuratura nie podaje, o jaką karę wnioskowała.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 2,5 roku temu, po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej. Prokuratura Okręgowa w Łomży podawała wówczas w swoich komunikatach, że oskarżony – nadużywając stosunku zależności i zaufania małoletniego – kilka razy doprowadził go do „poddania się innym czynnościom seksualnym”, za które udzielił tej osobie korzyści majątkowych. Drugi zarzut dotyczył rozpijania osoby małoletniej.

W połowie października 2018 r. kuria diecezjalna w Łomży (do tej diecezji należy parafia Grądy-Woniecko) informowała w komunikacie, że do delegata biskupa łomżyńskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży wpłynęło zgłoszenie dotyczące proboszcza tej parafii. Duchowny zrezygnował po tym z urzędu proboszcza, a jego rezygnacja została przyjęta.
Źródło info i foto: se.pl

Agresor z siekierą w ręku groził śmiercią księdzu i parafiance

Wtargnął na teren parafii z siekierą w ręku i z niewiadomych powodów zaczął grozić śmiercią jednym z księży, po czym uderzył go w twarz. Kiedy w jego obronie stanęła jedna z wiernych, na nią 36-latek również się zamachnął, zapowiadając pozbawienie jej życia. Agresora zatrzymała policja. Był nietrzeźwy.

Wszystko wydarzyło się w Otwocku pod Warszawą. Do dyżurnego policji zadzwonił ksiądz, informując, że agresywny mężczyzna wtargnął na teren przyległy do kościoła i zaatakował jednego z kapłanów. Funkcjonariusze natychmiast pojechali na miejsce.

– W rozmowie z księdzem policjanci ustalili, że przed chwilą nieznany mu mężczyzna, trzymając siekierę w ręku, groził drugiemu księdzu pozbawieniem życia. Następnie uderzył go ręką w twarz, po czym oddalił się w nieustalonym kierunku. Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował. Sprawca nie podał powodów swego postępowania – mówi Onetowi sierż. sztab. Paulina Harabin z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Mundurowi ustalili rysopis sprawcy i rozpoczęli jego poszukiwania. Po kilku minutach, na jednej z posesji w pobliżu kościoła, funkcjonariusze namierzyli mężczyznę, którego wygląd odpowiadał rysopisowi napastnika. Ponadto przed wejściem do budynku zauważyli siekierę i maczetę.

– Policjanci, wraz z 36-latkiem, ponownie udali się na teren kościoła. Na miejscu zastali pokrzywdzonego księdza. Ten potwierdził zdarzenie i rozpoznał mężczyznę. Ponadto podczas rozmowy do funkcjonariuszy podeszła kobieta, która oświadczyła, że widziała całą sytuację. Dodała, że gdy zareagowała na zachowanie mężczyzny, ten zacząć jej także grozić pozbawieniem życia, wykonując przy tym określone gesty – relacjonuje Paulina Harabin.

Zatrzymany 36-latek trafi do komendy. Badanie jego stanu trzeźwości wykazało blisko promil alkoholu w organizmie.

Zebrane w tej sprawie dowody pozwoliły śledczym na przedstawienie mężczyźnie dwóch zarzutów dotyczących kierowania gróźb. Grozi mu za to do dwóch lat więzienia. Prokurator zastosował wobec mężczyzny policyjny dozór, zobowiązując go do stawiennictwa siedem razy w tygodniu w otwockiej komendzie.
Źródło info i foto: onet.pl

Ksiądz gwałcił 12-letnią Mariannę i ją okaleczał. Wciąż nie został skazany

Ksiądz gwałcił 12-letnią Mariannę i ją okaleczał. Działo się to regularnie przez półtora roku. Kapłan pozostaje na wolności i dziewczyna boi się, że może krzywdzić kolejne dziecko.

Wszystko zaczęło się w 2013 roku – podają „Fakty TVN”. – Ja miałam wtedy 12 lat, jak poszłam na kółko biblijne – tak swoją historię rozpoczyna Marianna, ofiara księdza pedofila. Po pewnym czasie prowadzący zajęcia w małopolskiej parafii ksiądz prosił, by dziewczynka zostawała, przepisywała mu kazania, a potem – żeby się rozbierała.

Musiałam się rozebrać, tak jak już wcześniej bywało, i po prostu wziął mnie i posadził jakby na sobie – opowiada Marianna. I tak co piątek, przez półtora roku, ksiądz gwałcił dziewczynkę. Mówił, że tylko do tego ona się nadaje, i groził, że ją zabije. Bała się i wstydziła powiedzieć komukolwiek, także o tym, że ciął ją po plecach i w okolicach miejsc intymnych.

Brał taki nożyk, po prostu kazał mi się położyć. I tak jeździł po ciele, dopóki nie przeciął. (…) Już wolałam ten nóż, bo to przynajmniej nie sprawiało, że czułam się taka okropnie brudna po prostu, tak strasznie się wstydziłam – wyznaje Marianna.

Sprawa umorzona

Choć dziewczyna wskazała księdza jako sprawcę jednego gwałtu, prokuratura w Miechowie umorzyła sprawę. Pełnomocnik składał skargi na prokurator Wiolettę Jędrychowską-Jaros, która prowadzi śledztwo. Kilka lat temu podpisała się pod umorzeniem. – Ja się pierwszy raz spotykam z taką przewlekłością. (…) Dla mnie to jest odwrócenie po prostu pewnych ról, dlatego że prokurator powinien stać przy pokrzywdzonym – mówi pełnomocnik.

W oświadczeniu Prokuratury Okręgowej w Krakowie napisano, że konieczne było przedłużenie śledztwa do 23 maja 2021 roku. Co do agresywnego sposobu przesłuchania dziewczyny – że prokurator ma prawo zadawać pytania „niezależnie od tego, czy udzielenie na nie odpowiedzi jest dla świadka wygodne czy też nie”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Super Express” pomylił sprawcę napadu na księdza ze znanym raperem

W jednym z ostatnich wydań „Super Expressu” wkradła się dziwna pomyłka. Artykuł poświęcony mężczyźnie, który napadł na księdza, został opatrzony starym zdjęciem rapera Sokoła. Artykuł pod tytułem „Chciał zabić księdza” pojawił się w jednym z ostatnich wydań „Super Expressu”. Tabloid zamieścił w nim stare zdjęcie Sokoła, które ma ilustrować 24-letniego Adama O. z Orzysza. Mężczyzna miał rzucić się na księdza z nożem.

Internauci niemalże od razu wytknęli błąd tabloidowi w mediach społecznościowych. W artykule zamiast mordercy wykorzystano zdjęcie Sokoła – rapera, współzałożyciela niedziałającej już grupy WWO oraz wykonawcę takich kawałków jak „W aucie” i „Uderz w puchara”.

„Stare zdjęcie Sokoła z teledysku WWO wykorzystane w »Super Expressie« z podpisem, że jest to nie Sokół, a jakiś Adam O., który chciał zabić księdza” – czytamy w jednym ze wpisów na Twitterze.

„Super Express” wykorzystał kadr z teledysku „Nie bójmy się zmiany” WWO. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami Sokoła z prośbą o komentarz. Czekamy na odpowiedź.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejny przypadek pedofilii w polskim Kościele. Znany radomski ksiądz latami wykorzystywał seksualnie dzieci

Znany radomski duchowny, harcerz i karateka latami wykorzystywał seksualnie dzieci – ustaliła czwartkowa „Rzeczpospolita”.

Jak pisze w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolita”, „ksiądz Stanisław S. jest w Radomiu, Pionkach, Suchedniowie osobą znaną”. „Działacz podziemia antykomunistycznego, organizator mszy za ojczyznę, harcerz, sportowiec – jeden z bardziej znanych w Polsce popularyzatorów karate” – wylicza gazeta. Zaznacza też, że o stawianych mu zarzutach wykorzystywania seksualnego dzieci „Rzeczpospolita” pisała w czerwcu ub. roku.

„Teraz – po trwającym blisko półtora roku śledztwie – prokuratura orzekła, że w latach 1985–1998 duchowny +wielokrotnie+ doprowadził +do obcowania płciowego+ oraz +poddania się innym czynnościom seksualnym+ siedem osób znanych prokuraturze +oraz innych nieustalonych+” – pisze „Rz”.

Najmłodsza ofiara księdza miała dziewięć lat

Gazeta podkreśla, że najmłodsza ofiara księdza miała 9 lat, najstarsza 12. „Do wykorzystywania dochodziło w mieszkaniu duchownego, a także podczas obozów harcerskich i sportowych, które organizował” – dodaje dziennik.

Nie ma wątpliwości co do tego, że czyny te zaistniały. Zeznania pokrzywdzonych uznano za w pełni wiarygodne – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Wszystkie te czyny uległy jednak przedawnieniu i śledztwo zostało umorzone – dodaje.

Z postanowienia o umorzeniu śledztwa, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że stało się to 12 stycznia, a decyzja uprawomocniła się 15 lutego.

Zarzuty
Gazeta informuje, że ksiądz może jednak zostać ukarany z innego paragrafu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, 18 lutego prokuratura okręgowa skierowała do sądu w Zwoleniu akt oskarżenia przeciwko ks. S. „Duchownemu zostały postawione dwa zarzuty: złożenia fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa oraz składania fałszywych zeznań” – pisze gazeta.

Dziennik donosi, że wciąż istnieje również możliwość pociągnięcia go do odpowiedzialności za przestępstwa, które się przedawniły. „Radomska prokuratura musi przekazać dokumenty w sprawie do prokuratury regionalnej, a ta Państwowej Komisji ds. Pedofilii” – wyjaśnia dziennik.

Po zapoznaniu się z materiałami komisja może podjąć uchwałę o rozpoczęciu swojego postępowania wyjaśniającego – tłumaczy „Rz” prof. Błażej Kmieciak, szef komisji. Po analizie akt sprawy, wysłuchaniu pokrzywdzonych, świadków oraz osoby wskazanej jako sprawca może wydać decyzję o wpisaniu jego personaliów do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – precyzuje.

„Rz” dodaje, że swoje postępowanie prowadzi także Kościół.

Z księdzem Stanisławem S. „Rz” nie udało się skontaktować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Robert Biedroń: „Jako Lewica zwracamy się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Dymera”

Europoseł i lider Wiosny Robert Biedroń poinformował na konferencji prasowej, że Lewica zwraca się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Andrzeja Dymera, aby polska prokuratura otrzymała dokumenty bezpośrednio z Watykanu. – Postawimy w końcu winnych pedofilii tam, gdzie ich miejsce, przed sprawiedliwym, niezależnym sądem w Polsce – oświadczył polityk.

Na konferencji prasowej politycy Lewicy odnieśli się do sprawy przedstawionej w reportażu TVN24 „Najdłuższy proces Kościoła” o zmarłym w minionym tygodniu księdzu Andrzeju Dymerze – duchowny ze Szczecina wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie, a szczecińscy biskupi mieli o tym wiedzieć od 1995 roku. Śledztwo wszczęto jednak dopiero po publikacji dziennikarzy „Gazety Wyborczej” w 2008 roku. Mimo to przez te lata duchownego nie spotkała kara – przestępstwa się przedawniły, a przez długi okres nie odsunięto go też od pracy z dziećmi.

Europoseł Robert Biedroń podczas konferencji mówił, że „jako Lewica zwracamy się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Dymera”. – Żeby polska prokuratura, która dzisiaj jest wstrzymywana ze względów prawdopodobnie na pewien układ klerykalno-polityczny, żeby otrzymała te dokumenty bezpośrednio z Watykanu – powiedział.

– Jeżeli nie chce tego wydać kuria, to prawo kanoniczne dzisiaj mówi, po decyzji papieża Franciszka, że Watykan może udostępnić takie dokumenty – zaznaczył Biedroń.

Polityk poinformował, że Lewica może pojechać po te dokumenty do Watykanu. – Postawimy w końcu winnych pedofilii tam, gdzie ich miejsce, przed sprawiedliwym, niezależnym sądem w Polsce – oświadczył.

Scheuring-Wielgus: każde organy ścigania na świecie mają możliwość wglądu do akt przestępstw księży czy biskupów

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus przypomniała, że w 2019 roku papież Franciszek zniósł tzw. „tajemnicę papieską” w postępowaniach dotyczących pedofilii. – Od tamtego czasu każda prokuratura, każde organy ścigania na świecie mają możliwość wglądu do akt przestępstw księży czy biskupów, którzy są oskarżani o pedofilię – zauważyła.

Scheuring-Wielgus poinformowała, że oprócz listu do papieża Franciszka Lewica przesłała także pismo do Kongregacji Nauki Wiary, w którym pyta, czy prokuratura wystąpiła o dokumenty akt m.in. księdza Krzysztofa G. z Chodzieży (podejrzanego m.in. o wieloletnie wykorzystywanie seksualne ministranta) i ks. Dymera.

Posłowie i posłanki Lewicy złożyli też interpelację do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry ws. śmierci ks. Dymera i przesłanki, z powodu której prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie oraz czy prokuratura zabezpieczyła dokumenty. Posłanka Katarzyna Ueberhan zaapelowała o nadanie druku projektowi ustawy Lewicy, której celem jest powołanie specjalnej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii w Kościele i która byłaby tylko temu przeznaczona.

Państwowa kmisja do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii poinformowała, że przystąpiła do badania dokumentów w przedawnionej sprawie dotyczącej ks. Dymera, jednak ze względu na jego śmierć postępowanie wyjaśniające zostanie zakończone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Duchowny z zarzutem kierowania gróźb karalnych wobec uczestniczek protestu Strajku Kobiet

Prokuratura postawiła gdańskiemu księdzu zarzut kierowania gróźb karalnych wobec dwóch kobiet. Jechały one autem oklejonym symbolami Strajku Kobiet, gdy ksiądz jadący obok, wyciągnął pistolet i miał w ich stronę wycelować. Duchownemu grożą dwa lata więzienia.

– Tomasz K. usłyszał zarzut z paragrafu 190 Kodeksu karnego dotyczący kierowania gróźb karalnych. Poprzez pokazanie pistoletu wzbudził u pokrzywdzonych uzasadnioną obawę spełnienia groźby pozbawienia życia – przekazuje nam Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

35-letniemu mężczyźnie grożą maksymalnie dwa lata więzienia, więc śledczy nie występowali o środki zapobiegawcze jak dozór czy areszt. Ksiądz nie przyznał się do tego, że groził kobietom. Potwierdził natomiast, że „pokazał” im replikę pistoletu.

Kapłan z pistoletem

Do sytuacji doszło podczas protestu samochodowego 27 października. Dwie kobiety chciały wyrazić swój sprzeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, przejeżdżając przez centrum Gdańska autem oznaczonym symbolami protestu.

Jak opowiadają, przy ul. Gospody w Gdańsku na światłach stanął obok nich czarny volkswagen. W środku siedziało dwóch mężczyzn. Jeden z nich – kierowca – miał najpierw w wulgarny sposób kazać im schować parasolkę z logiem strajku i wieszak – jeden z symboli protestów, a potem wyciągnąć pistolet i grozić nim kobietom. Te zadzwoniły natychmiast na policję, a kierowca po zmianie świateł z piskiem opon zajechał kobietom drogę, a potem odjechał.

Jak przekazał nam aspirant sztabowy Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, samochód został zauważony przez kryminalnych około godziny 22 przy ulicy Cystersów. Właściciel stał w pobliżu – przy Katedrze Oliwskiej – wraz z osobami, które zebrały się tam, by „bronić” kościoła przed manifestującymi.

Okazał on policjantom broń, która, jak przekonywał, jest tylko pneumatyczną imitacją pistoletu. Broń została zabezpieczona i sprawdzona w laboratorium kryminalistycznym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ruszył proces byłego proboszcza oskarżonego o molestowanie ministranta

Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu ruszył w środę, 3 lutego proces 58-letniego księdza – byłego proboszcza Parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, a później proboszcza Parafii Najświętszego Serca Jezusa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Kapłan oskarżony jest o wykorzystywanie seksualne 12-letniego ministranta w 2006 roku i w późniejszych latach nakłanianie go do fałszywych zeznań.

Niespodzianki nie było, zgodnie z przewidywaniami obrońcy oskarżonego wystąpili do sądu z wnioskiem o wyłączenie jawności postępowania. Prokurator przychylił się do tego wniosku, w konsekwencji sąd postanowił, że rozprawa toczyć się będzie przy drzwiach zamkniętych. Jak ustaliliśmy, nowych wniosków formalnych nie było, dlatego otwarty został przewód sądowy i oskarżyciel mógł odczytać treść aktu oskarżenia.

Na pierwszy dzień procesu zaplanowano przesłuchanie oskarżonego oraz trójki świadków, pośród których jest pokrzywdzony, występujący w charakterze oskarżyciela posiłkowego.
Źródło info i foto: echodnia.eu