Diecezja kaliska odwoła się od wyroku ws. zadośćuczynienia. „Odpowiedzialność ponosi przede wszystkim sprawca”

Diecezja kaliska zdecydowała o złożeniu apelacji do wyroku w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary księdza pedofila. „Złożenie apelacji w żaden sposób nie podważa krzywdy wykorzystania seksualnego […]” – napisał w komunikacie rzecznik kurii ks. Michał Włodarski. Jak dodał, „diecezja stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za przestępcze czyny oraz zadośćuczynienie za nie ponosi przede wszystkim sam sprawca”. W maju Sąd Okręgowy w Kaliszu zdecydował, że Bartłomiej Pankowiak, ofiara księdza Arkadiusza H., ma otrzymać 300 tys. zł zadośćuczynienia. W poniedziałek 27 czerwca na stronie diecezji kaliskiej pojawił się komunikat o złożeniu apelacji do wyroku.

„Władze diecezji kaliskiej, po przeanalizowaniu uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Kaliszu z dn. 23 maja br. dotyczącego roszczeń odszkodowawczych, podjęły decyzję o złożeniu apelacji od ww. wyroku do sądu I Instancji” – napisał ks. Michał Włodarski, rzecznik prasowy kaliskiej kurii. Rzecznik podkreśla, że „złożenie apelacji w żaden sposób nie podważa krzywdy wykorzystania seksualnego doświadczonej przez osoby małoletnie ze strony duchownego”. „Krzywda ta została jednoznacznie uznana i potępiona przez decyzję sądu kościelnego skazującego sprawcę na karę wydalenia ze stanu duchownego” – czytamy.

„Diecezja stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za przestępcze czyny oraz zadośćuczynienie za nie ponosi przede wszystkim sam sprawca. Równocześnie, korzystając z prawa do apelacji, deklaruje, że będzie respektowała i stosowała ostateczne wyroki niezależnego sądu” – dodaje ksiądz Włodarski.

– Z komunikatu nie wynika, aby kwestionowano wysokość zadośćuczynienia, tylko samą zasadę. Dla mnie to jest komunikat do ofiar: przeczołgamy was do samego końca, tak łatwo wam nie będzie. To jest oczywiście decyzja biskupa, ale ciekawe, czy gdyby zapytał swoich wiernych, co sądzą o dalszym brnięciu w tę sprawę, to dostałby od nich zielone światło – komentuje w Gazeta.pl Artur Nowak, pełnomocnik Bartłomieja Pankowiaka.

13 czerwca kuria kaliska poinformowała o zakończeniu postępowania kościelnego wobec Arkadiusza H. Mężczyzna został wydalony ze stanu duchownego.

H. jest jednym z antybohaterów filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich. Ofiarami księdza H. byli m.in. bracia Jakub i Bartłomiej Pankowiakowie. Po premierze filmu duchowny został zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej.

W marcu ubiegłego roku ks. Arkadiusz H. został skazany przez Sąd Rejonowy w Pleszewie na trzy lata bezwzględnego więzienia oraz dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Sąd uznał, że w latach 1998-2000 mężczyzna dopuścił się kilkunastu przestępstw o charakterze seksualnym na nieletnim wówczas Bartłomieju.

Obrona i prokurator złożyli apelację. Sąd Okręgowy w Kaliszu uznał w ubiegłym roku, że sprawa jest przedawniona. Postępowanie zostało umorzone. Sędzia podkreślał wówczas, że ksiądz jest winny przestępstw, a umorzenie nie oznacza uniewinnienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ofiara księdza pedofila pozwała byłego papieża. „Miał wiedzę o wszystkich okolicznościach”

Do Sądu Okręgowego w Traunstein wpłynął pozew złożony przez ofiarę ks. Petera Hullermana. Wśród pozwanych, obok hierarchów niemieckiego Kościoła, znalazł się Joseph Ratzinger, pełniący w latach 1977-1982 funkcję arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. Otwartym pozostaje pytanie, czy papież emeryt może stanąć przed sądem.

Według ustaleń gazet: „Correctiv”, „Die Zeit” i „Bayerischer Rundfunk”, w Sądzie Okręgowym w Traunstein złożono pozew m.in. przeciwko papieżowi emerytowi Benedyktowi XVI.

Chodzi o napaści na tle seksualnym dokonane przez ks. Petera Hullermana. Skarga dotyczy „stwierdzenia solidarnej odpowiedzialności odszkodowawczej”. Według „Correctiv” skargę złożył prawnik ofiary molestowania z Bawarii.

— Obecnie nie możemy udzielić żadnych informacji na temat konkretnej treści skargi, ponieważ nie została ona jeszcze doręczona drugiej stronie i nie jest ona jeszcze o niej poinformowana — przekazała Jacqueline Asbichler, zastępczyni rzecznika sądu w Traunstein.

Czy Benedykt XVI może stanąć przed sądem?
Media ustaliły, że pozew jest skierowany przeciwko ks. Peterowi Hullermanowi, jednemu z antybohaterów raportu o nadużyciach w archidiecezji Monachium i Fryzyngi ze stycznia 2022 r., a także przeciwko kilku hierarchom niemieckiego kościoła, w tym kardynałowi Friedrichowi Wetterowi, monachijskiemu wikariuszowi generalnemu Christophowi Klinganowi oraz byłemu papieżowi Benedyktowi XVI. Hullermanowi zarzuca się wykorzystanie seksualne kilkorga dzieci i nastolatków z archidiecezji monachijskiej.

Jeśli chodzi o Josepha Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI, w skardze napisano, że miał „wiedzę o wszystkich okolicznościach” i „przynajmniej akceptował fakt, że ten ksiądz będzie recydywistą”. Mimo to Ratzinger miał przywrócić duchownego do posługi.
Źródło info i foto: onet.pl

Kuria chciała, by zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Prawniczka z zarzutami dyscyplinarnymi

Prawniczka kurii bielsko-żywieckiej usłyszała zarzuty dyscyplinarne – przekazuje Onet. Postępowanie dotyczy pisma, w którym adwokatka chciała, aby zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. W przyszłym miesiącu rozpocznie się pierwsza rozprawa. O wszczęciu postępowania dyscyplinarnego ws. prawniczki portal Gazeta.pl informował w kwietniu tego roku.

– Jeśli trwa w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne, to jest to ważna informacja przede wszystkim dla osoby skrzywdzonej. Coś takiego, jak opisywana odpowiedź pełnomocniczki kurii, nigdy nie powinno spotkać pokrzywdzonego, na co sam zwracał uwagę pan Janusz Szymik. Uważam, że te sugestie, przypuszczenia niepoparte faktami lub wiedzą medyczną, były straszne – komentował wtedy w rozmowie z nami Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii. To między innymi PKDP domagała się zbadanie sprawy pisma adwokatki.

Teraz Onet podaje, że mecenaska usłyszała zarzuty dyscyplinarne. Chodzi o naruszenie przepisów prawa o adwokaturze i zasad etyki adwokackiej, w szczególności zasady umiaru i poszanowania godności pokrzywdzonego. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bielsku-Białej adwokat Krzysztof Stec potwierdził portalowi, że sprawa trafiła do Sądu Dyscyplinarnego i pierwsza rozprawa odbędzie się 1 lipca.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się m.in. „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stolica Apostolska opublikowała list ofiary pedofilii. „Dusze dzieci rozdarto na krwawiące strzępy”

„Dusze dzieci, ofiar wykorzystywania seksualnego „rozdarto na małe krwawiące strzępy”” – to słowa z listu , jaki kobieta, ofiara księdza-pedofila napisała do papieża Franciszka. List publikuje na swej stronie watykański portal Vatican News.

Jak wyjaśniono, Franciszek wyraził życzenie, aby przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kardynał Sean Patrick O’Malley opublikował ten list i podzielił się nim ze wszystkimi kapłanami oraz seminarzystami. Amerykański kardynał podkreślił, że papież otrzymał to „odważne świadectwo” w obecnym „czasie odnowy i nawrócenia duszpasterskiego, w którym Kościół mierzy się ze skandalem i ranami nadużyć seksualnych”.

List ofiary pedofilii

Kobieta, której tożsamości i narodowości nie ujawniono, wyjaśniła: „przez lata byłam maltretowana przez księdza; musiałam nazywać go +braciszkiem+, a ja byłam jego +siostrzyczką+”. Podkreśliła, że chce, by zwyciężyła „prawda miłująca” i dzieli się doświadczeniami również w imieniu innych ofiar; „dzieci, które zostały głęboko zranione, którym skradziono ich dzieciństwo, czystość i szacunek” – dodała.

Dzieci te, stwierdziła, zostały „zdradzone, wykorzystano ich bezgraniczną ufność”; „ich serca biją, one oddychają, żyją , ale zabito je raz, dwa razy, wielekroć”.

„Ich dusze rozdarto na małe krwawiące strzępy” – zaznaczyła ofiara pedofilii w swym liście do papieża. Te blizny na ich duszach jej zdaniem nie znikną.

Następnie stwierdziła: „Kościół jest moją matką i bardzo mnie boli, gdy jest zraniony, gdy jest brudny”.

„Dorośli, którzy doświadczyli tej hipokryzji jako dzieci, nigdy nie będą w stanie wymazać jej ze swojego życia” – zaznaczyła.

Ofiara wykorzystywania w dzieciństwie wyznała, że cierpi na dyssocjalne zaburzenie tożsamości, ciężki zespół stresu pourazowego, depresję, lęki, boi się ludzi.

„Moje ciało pamięta każdy dotyk. Boję się księży, być blisko nich” – ujawniła. Przyznała też, że nie może chodzić na mszę, bo to ją „boli”.

Zaapelowała o ochronę Kościoła i przypomniała o odpowiedzialności, jaka spoczywa na duchownych.

W liście zabrzmiały też słowa: „Proszę, nie zamiatajmy tych spraw pod dywan, bo potem zaczną cuchnąć, gnić, a sam dywan się rozpadnie. Uświadommy sobie, że jeśli ukrywamy te fakty, gdy milczymy, ukrywamy brud i w ten sposób stajemy się wspólnikami”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Marek L., założyciel fundacji z zarzutami. Oszukał ofiarę księdza pedofila

Zarzut oszustwa postawiono założycielowi fundacji „Nie lękajcie się” Markowi L. – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”. Niedawny prezes Marek L. miał wyłudzić od podopiecznej fundacji „Nie lękajcie się” 30 tys. zł.

Jak podaje piątkowa gazeta, szczecińska prokuratura postawiła Markowi L. zarzut z art. 286 par. 1 tuż przed świętami. Przepis ten mówi, że przestępstwo popełnia ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd – za co grozi do ośmiu lat więzienia. Marek L. formalnie nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, jednak złożył zeznania, w których potwierdził, że faktycznie wprowadził pokrzywdzoną w błąd, twierdząc, że jest chory” – powiedział „Rzeczpospolitej” – prok. Maciej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Śledztwo to pokłosie głośnej publikacji „Gazety Wyborczej” z maja 2019 r., w której Katarzyna, ofiara księdza pedofila, opowiedziała, że Marek L., znany orędownik walki z pedofilią w Kościele, wyłudził od niej 30 tys. zł. Pod pretekstem rzekomej choroby (raka trzustki) i potrzeby nowatorskiej operacji L. zwrócił się do kobiety o pożyczkę zaraz po tym, jak wygrała ona sądownie milion złotych zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. L. miał pojechać do kobiety, a ta dała mu 20 tys. zł do ręki jako pożyczkę, a 10 tys. w prezencie.

Kobieta wkrótce się zorientowała, że Marek L. ją oszukał – nie chciał jej przedstawić żadnej dokumentacji medycznej, nie przeszedł też operacji. Sprawa wywołała burzę, która stała się początkiem końca kariery Marka L. oraz założonej przez niego fundacji. Pod koniec maja L. zrezygnował z funkcji prezesa, a fundacja (działała od 2013 r., dokumentowała przypadki molestowania dzieci przez księży, udzielała ofiarom pomocy prawnej i psychologicznej, pozyskiwała odszkodowania od Kościoła) zleciła audyt kontroli wydatków. O podejrzeniu wyłudzenia pieniędzy od kobiety zawiadomiono prokuraturę.

Jak informuje dziennik, na razie – oprócz Katarzyny – nie ma innych pokrzywdzonych działaniami L. Jednak postawienie mu zarzutu nie kończy sprawy. „Przesłuchujemy inne osoby w ramach pomocy prawnej” – dodaje w rozmowie z gazetą prok. Marek Jóźwiak.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef fundacji „Nie Lękajcie Się” miał wyłudzić pieniądze od ofiary księdza-pedofila

12.02.2019 Torun Marek Lisinski N/z Marek Lisinski, prezes fundacji Nie lekajcie sie fot. Lukasz Piecyk/REPORTER

Wstrząsające śledztwo Gazety Wyborczej. Według dziennika, Marek Lisiński – szef fundacji „Nie Lękajcie Się” miał podać się do dymisji po tym, jak dziennikarze gazety dotarli do informacji, że wyłudzał pieniądze od ofiary księdza- pedofila. Miał też żądać pieniędzy od braci Sekielskich.

Jak donosi w czwartek Wyborcza, Lisiński miał oszukać jedną z ofiar pedofilii w Kościele. 26-latka, w dzieciństwie gwałcona i torturowana przez księdza Romana B., wywalczyła milion złotych odszkodowania.

Według ustaleń gazety, były już szef „Nie Lękajcie Się” miał po jakimś czasie napisać od niej list. Z treści wynikało, że Lisiński choruje na nowotwór trzustki i niezbędna jest droga, nowatorska terapia. Jak wówczas twierdził, „zebrał już połowę, brakuje mu 30 tysięcy”. Kobieta przystała na jego prośby i pożyczyła mu 20 tysięcy złotych, zaś 10 tysięcy dała „w prezencie”.

Ogromne wątpliwości dodatkowo budzi fakt, że – jak podaje dziennik – „transakcja”, na prośbę Lisińskiego, miała pozostać utrzymana w tajemnicy. Ponadto, mężczyzna chciał by gotówka została mu przekazana „do ręki”.

Kłamstwo wyszło na jaw

Jakiś czas później, kłamstwo byłego szefa fundacji pomagającej ofiarom pedofilii w Kościele wyszło na jaw. 26-latka, przekonana o tym, że Marek Lisiński niedawno przeszedł skomplikowany zabieg medyczny, zobaczyła go przed kamerami, na konferencji prasowej. Rzekoma operacja miała być zafundowana z pieniędzy, które wcześniej otrzymał od niej.

Kobieta poprosiła go o zdjęcia dokumentacji medycznej, potwierdzające przebieg choroby i operacji. Lisiński odesłał jej fotografie losowych fragmentów ciała. Jak podają autorki tekstu – Katarzyna Surmiak-Domańska i Katarzyna Włodkowska – kiedy Wyborcza zwróciła się z do niego z tą samą prośbą, odmówił. Później, unikał kontaktu z dziennikarkami dziennika.

Od Sekielskich chciał 50 tysięcy złotych

Gazeta Wyborcza rozmawiała na ten temat również z twórcą filmu „Tylko nie mów nikomu”, dziennikarzem Tomaszem Sekielskim. Marek Lisiński miał wystąpić w dokumencie, ale po rozmowie ostatecznie nie udało się z nim spotkać. Domagał się również od braci Sekielskich 50 tysięcy złotych.

– Nie mogliśmy się na to zgodzić, żadna ofiara nie chciała od nas pieniędzy – stwierdził Sekielski.

Dymisja zaraz po śledztwie Wyborczej

Fundacja „Nie Lękajcie Się” wydała oświadczenie, z którego wynika, że Lisiński podał się do dymisji podczas nadzwyczajnego posiedzenia. Zwołano je od razu po tym, gdy na jaw wyszły wszelkie nieprawidłowości, związane z jego działalnością.

Rada Fundacji podjęła także działania, mające doprowadzić do kontroli zewnętrznej. Chodzi o to by wykluczyć negatywny wpływ postępowania Lisińskiego na realizację założeń Fundacji oraz jej statutu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja znalazła już 3 ofiary księdza-pedofila z Zawiercia

Pedofilski skandal w parafii w Zawierciu (woj. śląskie) nabiera coraz mroczniejszego wymiaru. Policjantom, którzy prowadzą dochodzenie w sprawie molestowania nieletnich przez byłego już proboszcza, udało się dotrzeć do trzech jego potencjalnych ofiar. Sam ks. Dariusz Z., jak do tej pory, nie został jednak zatrzymany.

O ks. Dariuszu Z. (52 l.), proboszczu parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego, pisaliśmy wczoraj. W internecie pojawił się film, na którym widać, jak najprawdopodobniej ksiądz uprawia seks z nieletnim. Za sprawą publikacji nagrania stoi Zbigniew Stonoga, do którego miał się zgłosić jeden z pokrzywdzonych chłopców. Film wywołał szok i oburzenie w Zawierciu, a ks. Dariusz Z. został przez częstochowską kurię odwołany z parafii i odsunięty od posługi. Szybko zniknął.

Jeszcze do środy zarówno prokuratura nadzorująca śledztwo, jak i policjanci prowadzący bezpośrednie działania w tej sprawie, informowali, że nikt z poszkodowanych nie złożył na księdza doniesienia. Nagranie z seksualnym aktem zostało przekazane do badań. Mają one dać bezsporną odpowiedź, czy występujące na nim osoby to ks. Dariusz Z. i chłopiec, który zgłosił się do Zbigniewa Stonogi.

Wczoraj doszło do pewnego przełomu w śledztwie. I wygląda na to, że nieletnich ofiar proboszcza Dariusza mogło być, niestety, więcej. – Ustaliliśmy trzy osoby, które mogły zostać poszkodowane przez księdza, jednak na temat szczegółów sprawy nie mogę nic powiedzieć – enigmatycznie stwierdza oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zawierciu Andrzej Świeboda.

Wiadomo jedynie, że policjanci przeprowadzali tzw. czynności z poszkodowanymi. Tajemnicą jest jednak, czy nastolatkowie zostali tylko rozpytani, czy też może złożyli już oficjalne zeznania. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie nie zdecydowała się jeszcze na postawienie księdzu Z. jakichkolwiek zarzutów.
Żródło info i foto: se.pl

Ofiara księdza-pedofila domaga się pół miliona odszkodowania

34-letni Piotr H. domaga się od księdza pół miliona zł zadośćuczynienia. Duchowny miał go dwukrotnie zgwałcić, kiedy ten był jeszcze nastolatkiem. Chodzi o obecnie 82-letniego ks. Waleriana S., byłego profesora KUL. W poniedziałek ruszył proces w tej sprawie.

Ugody nie będzie

Rozprawa ruszyła przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Sędzia Mariusz Tchórzewski wyłączył jej jawność, co oznacza, że na sali sądowej mogą przebywać tylko strony konfliktu. Oskarżony duchowny nie zjawił się w sądzie. Od księdza 34-letni obecnie Piotr H. domaga się pół miliona zadośćuczynienia za naruszenie godności osobistej. Wcześniej sąd przeprowadził mediacje, nie przyniosły one jednak żadnego rezultatu. Obecnie 82-letni ksiądz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i nie przystąpił do rozmów. Archidiecezja natomiast stwierdziła, że nie może brać odpowiedzialności za czyny innej osoby.

Ksiądz przyjacielem rodziców

Według poszkodowanego ks. S. regularnie się z nim spotykał. Duchowny mówił rodzicom chłopca, że ich syn miał właściwości terapeutyczne. Znajomość, a dokładnie dotyk nieletniego działały rzekomo kojąco na dokuczające kapłanowi wyrostek robaczkowy i prostatę.

W latach 80. duchowny miał wielokrotnie dotykać, przytulać oraz całować wówczas ucznia podstawówki. Do gwałtów miało dojść dwukrotnie: w 1993 roku na parterze domu, a w 1994 roku na poddaszu, gdzie była sypialnia księdza.

Sprawa wyszła na jaw blisko po 20 latach milczenia, kiedy Piotr H. zdecydował się o wszystkim opowiedzieć prokuraturze. Dlaczego pokrzywdzony przez tyle lat milczał o tym, co go spotkało? Ksiądz był zaprzyjaźniony z jego rodzicami, którzy z kolei byli ludźmi głęboko wierzącymi i oddanymi Kościołowi.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Ksiądz pedofil zapłaci odszkodowanie

Sąd Okręgowy w Koszalinie zasądził na rzecz ofiary molestowania seksualnego ze strony księdza odszkodowanie w wysokości 50 tysięcy złotych. Były ksiądz Zbigniew R., który już wcześniej za czyny pedofilskie został skazany na dwa lat więzienia, będzie musiał także zamieścić w prasie przeprosiny dla poszkodowanego Marcina K.

– Kościół koszalińsko-kołobrzeski nie zatroszczył się w żaden sposób o mnie, ofiarę księdza-pedofila – mówił w sądzie Marcin K., który był małoletni, gdy doszło do molestowania. K. złożył pozew przeciw kołobrzeskiej parafii, jej byłemu proboszczowi Zbigniewowi R. oraz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, w lutym zeszłego roku. Domagał się na początku 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia. W czwartek sąd w Koszalinie całkowicie przychylił się do prośby ofiary molestowania seksualnego ze strony księdza i zasądził na rzecz mężczyzny odszkodowanie w wysokości 50 tysięcy złotych oraz przeprosiny na łamach prasy. W międzyczasie, w ramach ugody z parafią, Marcin K. dostał również środki na terapię psychologiczną.

Prawomocny wyrok skazujący

Zbigniew R. był proboszczem parafii pw. Św. Wojciecha w Kołobrzegu w latach 1998-2008. Odwołano go z tej funkcji z powodu podejrzenia naruszenia zasad celibatu przez kontakty seksualne z dorosłym mężczyzną. Ksiądz został suspendowany przez biskupa, co oznacza, że jest zawieszony w pełnieniu obowiązków kapłana. W 2010 r. Zbigniew R. został oskarżony przez prokuraturę o pedofilię. Do zarzutu się nie przyznał. Jego proces ruszył przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu w marcu 2011 r.

Skazany na dwa lata więzienia we wrześniu 2012 r. R. został uznany za winnego jedenastokrotnego doprowadzenia dwóch małoletnich do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym, w latach 1999-2001. Jednym z pokrzywdzonych był Marcin K., którego kapłan wykorzystał 10 razy. Ksiądz został skazany na dwa lata więzienia. W grudniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Koszalinie oddalił apelację obrony i utrzymał skarżony wyrok w mocy. Karę więzienia R. zaczął odbywać w listopadzie 2013 r. Wcześniej starał się o jej odroczenie z powodu stanu zdrowia. Jego wnioski nie zostały jednak uwzględnione przez sądy I i II instancji.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Ofiara pedofilii w Kościele pozywa

To pierwszy taki proces. Zeznawali kościelni hierarchowie, w tym metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz. Ofiara księdza-pedofila, Marcin K., pozwał całą diecezję koszalińsko-kołobrzeską. Twierdzi, że przełożeni księdza wiedzieli o skłonnościach duchownego. Kościół przed sądem. Ofiara księdza-pedofila pozywa diecezję koszalińsko-kołobrzeską

Byli biskupi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej zeznawali w procesie o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Kościoła. Domaga się tego Marcin K., ofiara księdza-pedofila z Kołobrzegu… Kardynał Kazimierz Nycz i arcybiskup Marian Gołębiewski podczas wideokonferencji powiedzieli, że nie dotarły do nich żadne informacje o przypadkach molestowania seksualnego dzieci przez byłego proboszcza… Kardynał Nycz był biskupem diecezji w latach 2004- 07, a sprawa dotyczy lat wcześniejszych. „Jeśli już się pojawiały sygnały to pod koniec sprawowania urzędu biskupa” – powiedział kardynał Kazimierz Nycz. Ponadto dotyczyły one skłonności homoseksualnych, a nie pedofilii…
Żródło info i foto: Dziennik.pl