Skandal obyczajowy w diecezji drohiczyńskiej

Katolicka kuria diecezjalna w Drohiczynie (Podlaskie) bada sprawę skandalu obyczajowego z udziałem – jak wynika z publikacji prasowych – duchownego, dyrektora Caritas diecezji drohiczyńskiej. W krótkim komunikacie kurii podano, że ksiądz nie przyznaje się, by „brał udział w niemoralnym i gorszącym dialogu” i zapewniono o woli rzetelnego wyjaśnienia sprawy.

Chodzi o wtorkową publikację portalu internetowego Gazety Wyborczej. Powołując się na czytelnika, który przesłał redakcji list w tej sprawie, opisano dialogi, które z tym czytelnikiem miał prowadzić – poprzez jedną z aplikacji telefonicznych kontaktujących ze sobą osoby homoseksualne – ksiądz Łukasz Gołębiewski. Z tekstu i zamieszczonych tzw. screenów (zrzutów ekranu) wynika, że była tam mowa o kontaktach seksualnych, padały konkretne propozycje i zaproszenia.

Informacje o tym fakcie trafiły w pierwszej połowie czerwca do biskupa drohiczyńskiego Piotra Sawczuka. Hierarcha w rozmowie z Gazetą Wyborczą powiedział, że ksiądz wymieniony w publikacji zaprzeczył i złożył nawet pisemne oświadczenie w tej sprawie twierdząc, że ktoś się pod niego podszywa. Poprosiłem, żeby mi na to dostarczył jakiś dowód, żeby zgłosił to na policję, albo może żeby wystąpił o weryfikację do sieci komórkowej. Do tej pory tego nie zrobił. Sprawa nie jest zamknięta, jest w trakcie rozpatrywania przeze mnie – oświadczył bp Sawczuk cytowany w artykule.

Zapewnił, że nie ma zamiaru niczego ukrywać, ale też nie chce działać pochopnie. Takie zachowania, jakie wynikają z korespondencji ks. Łukasza na tym portalu, nie przystają księdzu, są nieakceptowalne i oburzające. Jeśli okażą się prawdą, konsekwencje będą musiały być daleko idące (…) Aktywność seksualna człowieka, który zobowiązuje się do życia w celibacie i czystości, musi być oceniona nagannie – dodał.

Oficjalny komunikat w sprawie „artykułu zamieszczonego na jednym z portali internetowych na temat ks. Łukasza Gołębiewskiego” wydała kuria diecezjalna w Drohiczynie. Poinformowała, że sprawa jest badana od półtora miesiąca. „Opisany w artykule kapłan zaprzecza, jakoby to on brał udział w niemoralnym i gorszącym dialogu, którego fragmenty przytacza medialny przekaz. Treść wypowiedzi zasługuje niewątpliwie na surową ocenę i jest oburzająca, ale ich autorstwo musi być zweryfikowane na odpowiedniej drodze” – podano w komunikacie.

Przywołano też kanon 196 par. 1 Kodeksu prawa kanonicznego, który mówi o tym, że pozbawienie urzędu stanowiące karę za przestępstwo „musi być dokonane tylko zgodnie z przepisami prawa”. „Ubolewamy nad tym, że sprawa opisana w artykule daje okazję do mówienia źle o Kościele i zapewniamy o woli rzetelnego jej wyjaśnienia” – dodał kanclerz kurii ks. Zbigniew Rostkowski, który podpisał się pod komunikatem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz wysyłał obsceniczne wiadomości i nagrania. Ksiądz rzecznik zawieszony

„W związku z ukazaniem się informacji w mediach białostocka kuria zawiesiła księdza rzecznika kurii” – poinformowała w sobotę kuria w komunikacie. Współpracę z księdzem zawiesiła też redakcja TVP. W sobotę na łamach Gazety Wyborczej ukazał się artykuł o obscenicznych wiadomościach, jakie ksiądz, rzecznik białostockiej kurii, miał wysyłać nieznajomej kobiecie. Gazeta opublikowała treść wiadomości, a także filmiki, jakie ksiądz miał wysyłać kobiecie.

Na artykuł w sobotę zareagowała Kuria Metropolii Białostockiej, która wydała komunikat w tej sprawie.

„Kuria Metropolitalna Białostocka informuje, że w związku z ukazaniem się informacji medialnych dotyczących ks. Andrzeja Dębskiego, decyzją abp. Józefa Guzdka, metropolity białostockiego, został on natychmiast zawieszony w wykonywaniu powierzonych mu zadań w archidiecezji białostockiej” – napisano w komunikacie, który został podpisany przez wicekanclerza kurii ks. Ireneusza Kozińskiego.

Współpracę z księdzem zakończyła też Redakcja Audycji Katolickich TVP, która na Twitterze wyraziła „oburzenie skandalicznym zachowaniem” księdza i poinformowała o natychmiastowym zakończeniu współpracy przy programie „Ziarno” i innych produkcjach. Podała też, że wycofała z emisji odcinki „Ziarna” i wszelkie materiały z udziałem księdza.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kuria chciała, by zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Prawniczka z zarzutami dyscyplinarnymi

Prawniczka kurii bielsko-żywieckiej usłyszała zarzuty dyscyplinarne – przekazuje Onet. Postępowanie dotyczy pisma, w którym adwokatka chciała, aby zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. W przyszłym miesiącu rozpocznie się pierwsza rozprawa. O wszczęciu postępowania dyscyplinarnego ws. prawniczki portal Gazeta.pl informował w kwietniu tego roku.

– Jeśli trwa w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne, to jest to ważna informacja przede wszystkim dla osoby skrzywdzonej. Coś takiego, jak opisywana odpowiedź pełnomocniczki kurii, nigdy nie powinno spotkać pokrzywdzonego, na co sam zwracał uwagę pan Janusz Szymik. Uważam, że te sugestie, przypuszczenia niepoparte faktami lub wiedzą medyczną, były straszne – komentował wtedy w rozmowie z nami Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii. To między innymi PKDP domagała się zbadanie sprawy pisma adwokatki.

Teraz Onet podaje, że mecenaska usłyszała zarzuty dyscyplinarne. Chodzi o naruszenie przepisów prawa o adwokaturze i zasad etyki adwokackiej, w szczególności zasady umiaru i poszanowania godności pokrzywdzonego. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bielsku-Białej adwokat Krzysztof Stec potwierdził portalowi, że sprawa trafiła do Sądu Dyscyplinarnego i pierwsza rozprawa odbędzie się 1 lipca.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się m.in. „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest dochodzenie dyscyplinarne. Pełnomocniczka kurii chciała, by zbadano orientację ofiary księdza pedofila

Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej prowadzi dochodzenie dyscyplinarne ws. adwokatki, która chciała, aby biegły seksuolog ustalił „orientację seksualną” ofiary księdza pedofila – dowiaduje się portal Gazeta.pl. Pismo Rzecznika Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Bielsku Białej dotyczące dochodzenia jest datowane na 21 kwietnia.

Dowiadujemy się z niego, że rzecznik prowadzi dochodzenie „dotyczące tego, że ustalony adwokat w Bielsku-Białej […] naruszył przepisy Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu”. „[…] W szczególności umiaru, oględności i taktu oraz poszanowania godności osoby biorącej udział w sprawie […]”. Biuro rzecznika dyscyplinarnego w piśmie cytuje fragmenty odpowiedzi na pozew Janusza Szymika, którą wystosowała pełnomocniczka kurii bielsko-żywieckiej. Szymik w przeszłości został wielokrotnie wykorzystany przez księdza w Międzybrodziu Bialskim. W ubiegłym toku pozwał diecezję bielsko-żywiecką. Przed sądem domaga się odszkodowania.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”

Po opisaniu sprawy przez media Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się do dziekana Okręgowej Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej z prośbą o zbadanie tej sprawy. Wniosek komisji dotyczył zbadania, czy pełnomocniczka, będąca członkiem Izby, nie naruszyła etycznych zasad wykonywania zawodu adwokata.

„Cytowane w mediach fragmenty odpowiedzi pełnomocnik kurii bielsko-żywieckiej na pozew o odszkodowanie dla osoby skrzywdzonej przez duchownego budzą zaniepokojenie Państwowej Komisji” – napisano w komunikacie. Komisja stwierdziła również, że sposób działania i użyte przez pełnomocniczkę biskupa sformułowania mogą być „szkodliwe społecznie, biorąc pod uwagę poważne konsekwencje każdego przestępstwa wykorzystania seksualnego osoby małoletniej”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ofiara księdza Arkadiusza H. wycofała pozew przeciwko kurii

Jakub Pankowiak, ofiara ks. Arkadiusza H., wycofał roszczenia z pozwu przeciwko diecezji kaliskiej. Mężczyzna nie komentuje powodów swojej decyzji. – Jakub zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę – mówi w Gazeta.pl pełnomocnik braci Pankowiaków Artur Nowak. O swojej decyzji Jakub Pankowiak poinformował Polską Agencję Prasową. Zaznaczył, że nie zamierza jej komentować. – W sprawie zostaje mój brat – powiedział cytowany przez PAP.

– W tym tygodniu wycofałem w imieniu Jakuba Pankowiaka pozew przeciwko kurii kaliskiej – przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl mec. Artur Nowak, pełnomocnik Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków. – Kuba zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, pokazał swoją twarz, stał się wzorem dla wielu osób, które znalazły w sobie odwagę, by opowiedzieć o krzywdzie. Zrobił wiele dla innych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę. Sądzę, że to była przemyślana decyzja i nie próbowałem go do niczego namawiać – dodaje.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Proboszcz z Tarnobrzega skazany za molestowanie seksualne

Prokuratura w Tarnobrzegu oskarżyła, obecnie 58-letniego księdza, b. proboszcza parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, o dopuszczenie się wobec małoletniego poniżej 15. roku życia tzw. innych czynności seksualnych. Kodeks karny przewiduje za to karę od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Ponadto ks. Józef G. odpowiadał za nakłanianie pokrzywdzonego groźbą do złożenia korzystnych dla księdza zeznań.

Sąd wymierzył mu karę trzech lat pozbawienia wolności. Skazał go też na ośmioletni zakaz pracy z dziećmi. Ponadto księdzu przez osiem lat nie wolno w żaden sposób kontaktować z pokrzywdzonym i zbliżać się do niego na odległość mniejszą niż 100 metrów. Ma mu również zapłacić 20 tys. zł nawiązki oraz pokryć koszty zastępstwa procesowego 10 tys. zł dla pełnomocnika pokrzywdzonego.

Przeniesiony do innej parafii

Do molestowania 12-letniego chłopca (później kleryka jednego z seminariów duchownych) miało dojść w latach 2005-2006. Pokrzywdzony – jak podają lokalne media – zawiadomił wówczas o tym kurię w Sandomierzu (woj. świętokrzyskie), ale zawiadomienie wraz z nagraniem, które miało być dowodem przestępstwa, „zaginęło” w kurii. Niedługo później ówczesny biskup sandomierski Andrzej Dzięga przeniósł ks. Józefa G. do innej parafii w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie duchowny pełnił posługę przez wiele lat; nadal pracował z dziećmi, został wykładowcą akademickim.

Arcybiskup Dzięga, obecnie metropolita diecezji szczecińsko–kamieńskiej, był świadkiem w sprawie.

Ksiądz zmuszał do fałszywych zeznań

W 2019 roku pokrzywdzony poinformował ks. Tadeusza Isakowicza–Zaleskiego, że był molestowany. Ksiądz Isakowicz-Zaleski zawiadomił o tym prymasa Polski, a także sandomierską kurię.

W reakcji na zawiadomienie pełnomocnik biskupa sandomierskiego do spraw molestowania seksualnego nieletnich powiadomił prokuraturę. Jednak śledztwo kilka miesięcy później zakończyło się umorzeniem, ponieważ ofiara nie potwierdziła swoich oskarżeń.

Tymczasem w równolegle prowadzonym śledztwie kościelnym wyszło na jaw, że pokrzywdzony był w 2019 r. zastraszany przez ks. Józefa G. i zmuszany do składania fałszywych, korzystnych dla duchownego zeznań. Kuria przekazała te informacje do prokuratury. W efekcie śledztwo zostało we wrześniu 2020 roku ponownie wszczęte. Wówczas też ksiądz został zatrzymany i trafił do aresztu.

Prokuratura postawiła mu zarzut zmuszania ministranta do tzw. innych czynności seksualnych oraz zarzut bezprawnego wpływania na pokrzywdzonego, aby ten złożył korzystne dla duchownego zeznania.

Ksiądz w toku śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Ale – jak informował wówczas rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury prok. Andrzej Dubiel – zeznania podejrzanego były sprzeczne z zebranym w śledztwie materiałem dowodowym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz zachęcał do bicia dzieci. Otrzymał od kurii zakaz publicznego wypowiadania się w mediach społecznościowych

Ksiądz Dariusz Drzewiecki, który w sieci zachęcał do bicia dzieci uczestniczących w Strajkach Kobiet, otrzymał od kurii zakaz publicznego wypowiadania się w mediach społecznościowych. Duchowny musiał też usunąć konto na Facebooku. Kuria wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że nie zgadza się z jego wypowiedziami.

Ksiądz z parafii w Jeruzalu Skierniewickim we wtorek opublikował na swoim profilu zdjęcie kabla elektrycznego i zachęcał do użycia go wobec dzieci uczestniczących w Strajkach Kobiet. „Drodzy Rodzice młodzieży biorącej udział w strajku kobiet i demolujących mienie publiczne. Chcę Wam przypomnieć, że tym kablem możecie przywrócić dziecku ustawienia fabryczne” – napisał duchowny.

Wpis stał się popularny, a ksiądz pod wpływem krytyki zaczął się tłumaczyć. „Przypisywanie mi chęci bicia dzieci jest fałszem, gdyż dzieci nie chodzą na strajk kobiet. A jeśli nawet, to przecież nie demolują mienia. Powtarzam raz jeszcze, to była forma czarnego humoru, za który biorę pełną odpowiedzialność” – czytamy na Facebooku.

Jak poinformował reporter Radia Zet Mateusz Szkudlarek, duchownego wezwał na rozmowę biskup łowicki. Po tym spotkaniu ksiądz dostał zakaz wypowiadania się w mediach społecznościowych. Musiał tez usunąć profil na którym opublikował komentarz.

Do wypowiedzi księdza Drzewieckiego odniosła się kuria łowicka. W oświadczeniu opublikowanym na stronie diecezji poinformowano, że „ksiądz Drzewiecki po rozmowie z biskupem Andrzejem F. Dziubą otrzymał upomnienie i przeprasza wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się tymi wypowiedziami urażeni. Jak wyznaje, jego intencją nie było nawoływanie do popełnienia przestępstwa względem młodzieży”.

Kuria podkreśliła w oświadczeniu, że poglądy wyrażone w poście księdza Drzewieckiego nie są zgodne z nauczaniem Kościoła. „Kuria Biskupia w żaden sposób nie utożsamia się z prywatnymi poglądami i wypowiedziami księdza Dariusza niezgodnymi z nauczaniem Kościoła i aktualnie obowiązującym porządkiem prawnym, ubolewa nad zaistniałym zdarzeniem oraz wydaje zakaz publicznych wypowiedzi w mediach społecznościowych”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ofiara księdza pedofila dostała 400 tys. zł odszkodowania od kurii

Mężczyzna, który był ofiarą księdza pedofila Pawła Kani otrzymał od archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej około 400 tys. złotych. Suma ta – powiększona o blisko 100 tys. zł – wynika z odsetek i opłat sądowych. Paweł Kania, ksiądz pedofil, znany m.in. z filmu braci Sekielskich, w maju ubiegłego roku został usunięty ze stanu duchownego. Obecnie w więzieniu odsiaduje karę siedmiu lat. W ubiegłym tygodniu sąd gdański oddalił apelacje archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej, które nie zgadzały się z wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Nakazał on wypłacenie ofierze byłego księdza pedofila 300 tys. zł zadośćuczynienia.

Blisko 400 tys. zł dla ofiary

– Przelaliśmy około 200 tys. złotych, a archidiecezja wrocławska 200 tys. zł – poinformował „Gazetę Wrocławską ” Edmund Dobecki, adwokat reprezentujący kurię bydgoską. Zapowiedział, że w momencie otrzymania uzasadnienia z Sądu Apelacyjnego, kuria zastanowi się nad kasacją wyroku w Sądzie Najwyższym.

„Watykan został poinformowany w 2012 roku”

O sprawie byłego księdza Watykan został poinformowany w 2012 roku, kiedy Paweł Kania został aresztowany. Na – wtedy jeszcze księdza – nałożona została kara suspensy (zawieszenia w prawach osoby duchownej – red.), po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny – poinformował w 2019 roku polsatnews.pl ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Sprawa przed organami kościelnymi została jednak zawieszona do 2015 roku, kiedy to toczył się proces byłego duchownego przed sądem świeckim. – Kiedy w 2015 roku wydano wyrok skazujący, wtedy archidiecezja wrocławska wystąpiła do sądu o udostępnienie akt sprawy i rozpoczęto dochodzenie na etapie diecezjalnym. Następnie dokumenty przetłumaczono na język włoski i wysłano do Watykanu – podał ks. Kowalski.

Decyzję, w której Watykan orzeka wydalenie Pawła Kani ze stanu duchownego, trafiła do archidiecezji wrocławskiej na tydzień przed ubiegłorocznymi świętami Wielkanocnymi. 

„Tylko nie mów nikomu”

Sprawa księdza Kani pojawiła się w dokumencie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Były już ksiądz Kania pojawił się również w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się”, który w lutym został przekazany papieżowi Franciszkowi. Wówczas rzecznik archidiecezji wrocławskiej wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że po lekturze raportu, „a szczególnie opisanej na s. 10-11 »Sprawy księdza Pawła Kani« stwierdzam, że autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawa biskupa Edwarda Janiaka. Wysłano list do Watykanu. Kuria nie chce go pokazać

Bp Edward Janiak, antybohater filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich, miał kryć podległych sobie księży, którzy molestowali nieletnich. Kaliska kuria poinformowała Onet, że ws. hierarchy do papieża został wysłany list. Nie chce go jednak upublicznić. W sieci pojawiły się głosy, że zbierano głosy poparcia dla Janiaka.

W poniedziałek w Kaliszu odbyło się zebranie członków Rady Kapłańskiej oraz Księży Dziekanów. Z informacji, które zaczęły pojawiać się w sieci, wynika, że podczas spotkania zbierano „lojalki” w sprawie biskupa Edwarda Janiaka, który, jak wynika z „Zabawy w chowanego”, miał tuszować czyny pedofilskie podległych mu księży.

„Każdy członek Rady miał ją podpisać i tyle. Ma to posłużyć ordynariuszowi kaliskiemu w Watykanie w jego obronie przed potencjalnym odwołaniem i udowodnić jakim to jest wzorowym rządcą diecezji kaliskiej i jak staje za nim duchowieństwo tej diecezji” – czytamy w jednym z postów na Facebooku.

List do Watykanu ws. bpa Janiaka. Kuria odmawia pokazania go. „Wewnętrzna korespondencja”

Na pytanie Onetu rzecznik prasowy ks. Marcia Papuźnik zaprzeczył jakoby „lojalki” rzeczywiści były zbierane.

„Jest to nieprawdą. Podczas spotkania Biskup Pomocniczy, członkowie Rady Kapłańskiej i Księża Dziekani podczas dyskusji wypracowali wspólne stanowisko w związku z zaistniałą sytuacją, które w formie listu dobrowolnie podpisanego przez wszystkich uczestników spotkania zostało przesłane do Ojca Świętego” – napisał do portalu. Onet poprosił o udostępnienie kopii listu ws. bpa Edwarda Janiaka, który został wysłany z parafii do Watykanu. Rzecznik odmówił jednak, mówiąc, że to „wewnętrzna korespondencja”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz Andrzej M. oskarżony o molestowanie seksualne. Biskup zakazał duchownemu sprawowania sakramentów

Na stronie diecezji rzeszowskiej pojawił się komunikat dotyczący ks. Andrzeja M., który jest emerytowanym proboszczem parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Gorlicach. Biskup rzeszowski Jan Wątroba zakazał mu sprawowania sakramentów. O oskarżeniach o molestowanie przez księdza Andrzeja M. napisała „Gazeta Wyborcza”. Kuria wydała specjalny komunikat.

– W związku z publicznymi oskarżeniami (…) m.in. o nadużycia przy sprawowaniu sakramentu pokuty, Kuria Diecezjalna w Rzeszowie informuje, że decyzją Biskupa Rzeszowskiego Jana Wątroby ks. Andrzej M. z dniem 2 marca 2020 r. otrzymał zakaz sprawowania sakramentu pokuty oraz zakaz publicznego sprawowania pozostałych sakramentów. – czytamy w komunikacie.

Kuria prosi osoby poszkodowane o kontakt, ponieważ nie wpłynęło żadne oficjalne doniesienie.

– Osoby poszkodowane i posiadające informacje na temat nadużyć prosimy o zgłoszenie się do delegata ds. wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez osoby duchowne (ks. Piotr Steczkowski, tel. 17 852 44 17; email: kanclerz@diecezja.rzeszow.pl).
Źródło info i foto: se.pl