Policjanci zlikwidowali laboratorium metamfetaminy. Było ukryte pod kojcem dla psów

Likwidacja laboratorium metamfetaminy, przejęcie urządzeń i prekursorów służących do jej produkcji oraz zatrzymanie 8 podejrzanych, w tym 2 „chemików”, to efekt ostatnich działań CBŚP i Prokuratury Krajowej. Do laboratorium prowadziło wąskie wejście znajdujące się w kojcu dla psów, tam znajdowała się linia produkcyjna narkotyku oraz system chłodzenia i wentylacji tajnego pomieszczenia. Podczas działań policjanci zabezpieczyli także narkotyki, broń, amunicję, pałki teleskopowe, noże, maczety oraz elementy wyposażenia policyjnego.

Sprawę prowadzą policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

W wyniku działań przeprowadzonych na terenie Zgorzelca oraz pobliskich miejscowości policjanci z Zarządów w Poznaniu i Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali 8 osób. Wówczas to, zabezpieczono narkotyki, tj. metamfetaminę, amfetaminę oraz marihuanę. Podczas działań przejęto także jednostkę broni palnej, amunicję, pałki teleskopowe, noże, maczety i elementy wyposażenia policyjnego (kajdanki, sygnalizację świetlno-dźwiękową, pałkę typu tonfa) oraz inne przedmioty mogące służyć do popełniania przestępstw.

W jednym z pomieszczeń gospodarczych na terenie powiatu zgorzeleckiego policjanci odkryli w podłodze wejście, które znajdowało się w kojcu dla psów. Wąskie przejście prowadziło do pomieszczenia, w którym wytwarzano metamfetaminę. Zbudowano tam specjalistyczny system produkcji narkotyku oraz chłodzenia i wentylacji obiektu. Funkcjonariusze zabezpieczyli linię produkcyjną narkotyków syntetycznych, a także przejęli m.in. naczynia laboratoryjne oraz ponad 200 litrów różnych substancji chemicznych, mogących służyć do wytwarzania narkotyków.

W trakcie działań wsparcia udzielili policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu i Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, a także funkcjonariusze Dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji narkotyków oraz wprowadzania ich do obrotu na terenie Polski. Decyzją sądu 5 podejrzanych zostało objętych środkiem zapobiegawczym w postaci tymczasowego aresztowania. Wobec pozostałych podejrzanych prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów Policji połączonych z zakazem kontaktu z określonymi osobami.

Realizacja jest kontynuacją śledztwa dotyczącego rozbitej zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem narkotyków z Holandii do Polski i innych krajów Unii Europejskiej oraz ich sprzedażą. Jak wynika z ustaleń członkowie gangu zajmowali się także wytwarzaniem narkotyków, tj.: tworzeniem laboratoriów metamfetaminy nazywanej „piko”.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymani w ciągu roku mieli wyprodukować pięć kilogramów amfetaminy

Pomorscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy według śledczych produkowali na dużą skalę narkotyki. Funkcjonariusze zabezpieczyli osprzęt laboratorium i odczynniki chemiczne.

Na posesję w pobliżu Starogardu Gdańskiego weszli funkcjonariusze z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Błyskawicznie zatrzymano dwóch mężczyzn: 46-letniego mieszkańca powiatu starogardzkiego, oraz 50-letniego mieszkańca powiatu tczewskiego.

Jak przekazuje sierżant sztabowy Anna Banaszewska-Jaszczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, dynamiczne zatrzymanie podejrzanych miało uniemożliwić im zniszczenie dowodów. Udało się – policjanci zabezpieczyli sprzęt i odczynniki służące do produkcji amfetaminy.

Planują kolejne zatrzymania

– Funkcjonariusze zabezpieczyli 200 gramów czystej amfetaminy oraz substancje, z których można było łącznie wyprodukować i wprowadzić na rynek ponad 3,5 kilograma tego narkotyku– przekazuje Banaszewska-Jaszczyk. Jak podkreśla policjantka, z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że laboratorium działało od co najmniej roku, a w tym czasie zatrzymani mężczyźni mieli wyprodukować i wprowadzić do obrotu ponad 5 kilogramów amfetaminy, wartej około 250 tys. złotych.

Na miejscu policjanci zabezpieczyli 49 tysięcy złotych. Obaj mężczyźni decyzją sądu trafili na razie na 3 miesiące do aresztu. Policjanci przyznają, że to jednak nie kończy tej sprawy – planowane są kolejne zatrzymania osób zamieszanych w proceder.

Za produkcję znacznej ilości narkotyków grozi 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium narkotyków. Zatrzymano 2 chemików. Przejęto towar o wartości 15 mln złotych

CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium, w którym wytwarzane były substancje psychotropowe, tj.: amfetamina i 4CMC (klefedron). Podczas akcji zatrzymano 2 chemików, zabezpieczono kompletne 3 linie produkcyjne do wytwarzania amfetaminy, reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kilogramy siarczanu amfetaminy oraz kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do przeprowadzenia reakcji chemicznych. Z takiej ilości narkotyków można by przygotować blisko 363 tys. działek dilerskich. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa.

Policjanci z Zarządu w Warszawie CBŚP ustalili, że na terenie powiatu grójeckiego, w odludnym miejscu produkowane są narkotyki syntetyczne. Lokalizacja wytwórni nie była przypadkowa. Brak innych zabudowań oraz osób postronnych w okolicy, zapewniał anonimowość i pełną konspirację nielegalnych działań.

Podczas akcji, wsparcia CBŚP udzielili funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji z Warszawy, którzy zatrzymali dwie osoby, tj. 44-letniego Krzysztofa J. ps. Złomek oraz 49-letniego Adama K. Obaj mężczyźni są podejrzani o produkcję substancji psychotropowych. Krzysztof J. jest dobrze znany policjantom, ponieważ w 2016 roku został zatrzymywany w trakcie likwidowania przez CBŚP tzw. „mobilnego” laboratorium amfetaminy i był także podejrzany o wytwarzanie amfetaminy w zlikwidowanym w 2012 roku w Czarnym Lesie, największego laboratorium narkotykowego w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że po opuszczeniu aresztu śledczego, wrócił do procederu przestępczego.

Podczas przeszukania domu i budynku gospodarczego policjanci odkryli laboratorium, w którym trwał proces wytwarzania narkotyków syntetycznych. Skala na jaką były wytwarzane substancje psychotropowe była ogromna. Do produkcji amfetaminy wykorzystywano 3 linie produkcyjne, z których jedna działała w momencie wejścia policjantów na posesję. Zabezpieczono reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kg siarczanu amfetaminy i kilogram marihuany. Oprócz tego na posesji znajdowało się kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do wytwarzania narkotyków. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł. Ponadto zabezpieczono ponad 1,5 tys. litrów cieczy stanowiącej odpady poprodukcyjne 4CMC i amfetaminy.

Zabezpieczony sprzęt oraz urządzenia świadczą, że laboratorium mogło tam działać od kilku miesięcy produkując duże ilości nielegalnych substancji. O wielkości wytwórni może świadczyć fakt, że jej oględziny prowadzone były przez ponad 24 godziny przez kilkunastu funkcjonariuszy, w tym przez biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji, w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

Zatrzymani, w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu usłyszeli zarzuty wytwarzania i posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Zgodnie z przepisami prawa jest to zbrodnia zagrożona karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Sprawa ma charakter rozwojowy i dalsze czynności w śledztwie prowadzone są pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo o koronawirusie. „Istnieją dowody, że wirus powstał w laboratorium”

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo stwierdził, że wirus SARS-CoV-2 mógł powstać w laboratorium w Wuhan. Nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie, czy został on celowo uwolniony. W podobnym tonie kilka dni temu wypowiadał się prezydent Donald Trump.

– Istnieją poważne dowody na to, że pandemia SARS-CoV-2 miała swój początek w laboratorium w Wuhan – powiedział Mike Pompeo w wywiadzie w stacji telewizyjnej ABC. Polityk dodał, że „to nie pierwszy raz, gdy światu zagraża wirus będący wynikiem nieprawidłowości i zaniechań w chińskich laboratoriach”.

W podobnym tonie brzmiał również Donald Trump na konferencji prasowej w Białym Domu w ubiegłym tygodniu. Prezydent USA potwierdził, że widział dowody na to, że wirus powstał w Instytucie Wirusologii w Wuhan. Stwierdził, że SARS-CoV-2 mógł wymknąć sie chińskim naukowcom spod kontroli, nie wykluczył również celowego działania Chin.

– Jak to się stało, że zatrzymali ruch powietrzny wewnątrz Chin, a nie zatrzymali samolotów do Stanów Zjednoczonych i do całej Europy? Uuważam, że Światowa Organizacja Zdrowia powinna się wstydzić, bo zachowuje się jak agencja public relations dla Chin – dodał prezydent USA.

Tak tłumaczy się WHO

Jak wywołane do tablicy WHO odpowiedziało na zarzuty prezydenta USA? – Wielokrotnie słuchaliśmy wielu różnych naukowców, którzy przyglądali się sekwencjom wirusa. Jesteśmy przekonani, że ten wirus ma naturalne pochodzenie” – stwierdził dr Mike Ryan z WHO.

Irlandczyk dodał, że wszystkie dowody wskazują, że wirus nie został stworzony ani zmodyfikowany przez człowieka. Podkreślił też, że należy znaleźć „naturalnego gospodarza koronawirusa”. Dzięki temu będzie wiadomo, jak przekroczono „barierę zwierzę–człowiek”, a to pozwoli zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości. Przypomnijmy, że nieoficjalnie uważa się, że pacjentką zero była sprzedawczyni krewetek na targu w Wuhan.
Źródło info i foto: natemat.pl

Ukraina: „Breaking Bad” w realu. Profesor chemii prowadził laboratorium narkotyków

Ukraiński profesor chemii prowadził w Kijowie laboratorium substancji psychoaktywnych. Były wykładowca za pieniądze dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi przedstawicielami narkobiznesu. O likwidacji jego laboratorium poinformowała w środę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Grupa pod kierownictwem profesora produkowała amfetaminę, katynon oraz fenylonitropropen – przekazano. Laboratoria zorganizowano w miejscu zamieszkania chemika oraz w garażu wynajmowanego domu jednorodzinnego w obwodzie kijowskim.

SBU wyjaśniła, że substancje chemiczne potrzebne do produkcji otrzymywano z Azji i Europy Zachodniej. Po odebraniu przesyłki substancje składowano w magazynie w ukraińskiej stolicy. Wyprodukowane środki wystawiano na sprzedaż na specjalnie utworzonej w tym celu stronie internetowej.

W laboratorium skonfiskowano substancje, z których planowano wyprodukować ok. 30 kg środków psychoaktywnych o łącznej wartości ok. 7,5 mln hrywien (ok. 1,2 mln zł) – poinformowała SBU.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest reakcja chińskiego rządu jakoby koronawirus miał wycieknąć z laboratorium w Wuhan

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zabrało głos w sprawie artykułu „Washington Post” dotyczącego laboratorium Instytutu Wirusologii w Wuhan. Według ustaleń gazety amerykańscy dyplomaci już dwa lata temu byli zaniepokojeni bezpieczeństwem ośrodka, który zajmuje się badaniami nad koronawirusami. Mieli też ostrzec przed wybuchem pandemii podobnej do SARS. Reakcja chińskich władz na te doniesienia jest stanowcza.

Rzecznik MSZ Chin Zhao Lijian odrzucił sugestie, że COVID-19 mógł mieć swój początek w laboratorium w Wuhan. To reakcja na doniesienia „Washington Post” o tym, że dyplomaci z USA zgłaszali wątpliwości co do bezpieczeństwa ośrodka, gdzie prowadzono badania nad koronawirusami. Rzecznik chińskiego MSZ powołał się na Światową Organizację Zdrowia, która stwierdziła, że nie ma dowodów na to, by wirus został stworzony w laboratorium.

Amerykańscy dyplomaci ostrzegali przed wybuchem epidemii?

We wtorek, 14 kwietnia „Washington Post” poinformował o dwóch depeszach wysłanych przez amerykańskich dyplomatów, którzy na początku 2018 roku złożyli wizytę w laboratorium Instytutu Wirusologii w Wuhan.

Wizyta odbyła się na zaproszenie chińskich władz. Według doniesień gazety Amerykanie mieli być na tyle zaniepokojeni bezpieczeństwem i sposobem zarządzania ośrodka badającego koronawirusy, że wysłali do Waszyngtonu dwie depesze na ten temat.

Jak poinformował waszyngtoński dziennik, Amerykanie mieli domagać się w nich poświęcenia większej uwagi laboratorium w Wuhan ze względu na wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa. Mieli też ostrzec, że prowadzone w ośrodku badania nad koronawirusami u nietoperzy stanowią ryzyko wybuchu pandemii podobnej do SARS w 2003 roku.

Donald Trump o laboratorium w Wuhan

Artykuł opublikowany przez „Washington Post” poruszył opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump pytany o to czy do pierwszego zakażenia koronawirusem doszło w laboratorium w Wuhan odparł, że „coraz więcej o tym się słyszy”. Zapewnił, że władze Stanów Zjednoczonych „prowadzą bardzo dogłębne śledztwo” w tej sprawie. Z kolei przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generał Mark Milley oświadczył, że koronawirus prawdopodobnie powstał z przyczyn naturalnych, ale nie ma co do tego pewności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” zalewa Francję

Nowy groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” – produkowany najczęściej w chińskich laboratoriach – zaczyna zalewać Francję! Tamtejsza policja apeluje do rodaków i turystów o zachowanie nadzwyczajnej ostrożności. Francuska policja apeluje do obywateli i turystów, by nie przyjmowali od nieznajomych osób napojów i papierosów – w tym nie korzystali z papierosów elektronicznych, które należą do nieznanych im bliżej osób.

Narkotyk zwany „Niebieskim Buddą” lub „Eksplozją Czaszki” rozpowszechniany jest bowiem w formie pozbawionego smaku i zapachu płynu lub proszku. Jego zażycie może powodować nie tylko halucynacje i naglą depresję, ale również problemy oddechowe i sercowe oraz utratę przytomności. Jest czasami wykorzystywany przez osoby, które następnie okradają ofiary lub wykorzystują je seksualnie.

„Niebieski Budda” coraz częściej trafia do młodzieży

Policja alarmuje też, że narkotyk ten coraz częściej zażywany jest również przez młodzież w szkołach średnich, głównie w Normandii i Bretanii. Funkcjonariusze apelują do dyrektorów liceów, by zachowali również szczególną ostrożność. „Niebieski Budda” sprzedawany jest często przez handlarzy jako substancja, która ma podobne działanie jak haszysz, choć w praktyce ma inny wpływ na organizm.

Według specjalistów narkotyk ten produkowany jest najczęściej w laboratoriach w Chinach, gdzie nie został on jeszcze prawne zakazany. Przemycany jest również czasami z Indii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hamburg: Makabryczne śledztwo w laboratorium. Znęcano się nad zwierzętami

Dokumentowanie cierpienia zwierząt w laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu w Niemczech trwało od grudnia do marca. Działacz na rzecz praw zwierząt potajemnie filmował warunki, w jakich są przetrzymywane oraz jak cierpią podczas eksperymentów. Małpki wyrywały się z kajdan, koty były kaleczone igłami podczas zastrzyków, a psy leżały we własnej krwi, czekając na śmierć.

Filmy oraz zdjęcia z laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu, zdobyte przez działaczy organizacji walczących o prawa zwierząt, trafiły do dziennikarzy niemieckiego programu „FAKT” oraz dziennika „Süddeutsche Zeitung”. Aktywiści przez wiele miesięcy zbierali materiały przeciwko laboratorium.

Testują na kotach, psach i małpkach

Nagrywali oni eksperymenty na zwierzętach, które w ich opinii nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. W LPT co roku testom poddaje się 12 tys. zwierząt, w tym psy rasy beagle, małpy, koty i króliki. To czyni z laboratorium największy tego typu ośrodek w Europie.

Jak podaje „MailOnline” psom wciskano do przełyku rurki i w ten sposób podawano pigułki, pracownicy nie byli przeszkoleni w zakresie opieki nad zwierzętami, często uciekali się do przemocy i byli brutalni wobec podopiecznych. Koty dostawały po trzynaście zastrzyków dziennie, krew pobierano siłą, małpy były trzymane w małej klatce i przytwierdzano je do ściany za pomocą metalowych obręczy.

Eksperymenty dla firm z całego świata

„Zwierzętom wstrzykiwano, zmuszano do zjedzenia lub wdychania określonych substancji w celu zmierzenia toksycznych efektów, które mogą być bardzo silne i obejmować wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć. Nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych” – opisuje Cruelty Free International. Wszystko po to, by ustalić jaka dawka chemikaliów jest bezpieczna dla człowieka.

W LPT przeprowadza się testy dla firm farmaceutycznych, przemysłowych i agrochemicznych z całego świata. Niemieccy działacze na rzecz praw zwierząt domagają się zmiany przepisów. Chcą, by tego typu eksperymenty stały się nielegalne. Po ujawnieniu sprawy przez media urząd weterynaryjny w Hamburgu przeprowadził w firmie inspekcję, podczas której wykryto m.in., że zwierzęta mają za małe klatki. Procedura jest w toku.

Z uwagi na drastyczność – nie publikujemy zdjęć ze śledztwa.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejny sukces CBŚP w walce z narkobiznesem

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium metamfetaminy, zatrzymali 3 osoby i zabezpieczyli 93 litry różnych substancji służących do wytwarzania tego narkotyku oraz blisko 390 gramów metamfetaminy. Wsparcia w działaniach udzielili im funkcjonariusze z Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego i KWP we Wrocławiu. Śledztwo jest nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Lubaniu. Jest to kolejny sukces policjantów Zarządu we Wrocławiu CBŚP w walce z przestępczością narkotykową. Tylko w tym roku już zlikwidowali 4 laboratoria, zabezpieczyli m.in. 47,5 kg narkotyków, zatrzymali 62 osoby, a 70 jest podejrzanych o przestępstwa narkotykowe.

Funkcjonariusze Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji pod koniec października uzyskali informację o tym, że w jednym z domów jednorodzinnych w powiecie lubańskim mogą być wytwarzane narkotyki. Policjanci natychmiast zajęli się tą sprawą. Bardzo szczegółowo zweryfikowali wszystkie informacje, w efekcie czego przeprowadzili działania. W akcji zostali wsparci przez funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz specjalistę z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

W trakcie przeszukania domu policjanci potwierdzili swoje przypuszczenia. Na pierwszym piętrze odkryli laboratorium metamfetaminy. Na miejscu przeprowadzono bardzo dokładne oględziny pomieszczenia, w którym znajdowało się laboratorium metamfetaminy. Policjanci znaleźli i zabezpieczyli odczynniki oraz substancje chemiczne, łącznie blisko 93 litry różnych chemikaliów służących do produkcji tego narkotyku. Oględziny przeprowadzono z udziałem biegłego z laboratorium kryminalistycznego dolnośląskiej Policji. W swojej wstępnej opinii stwierdził on, że w laboratorium produkowano metamfetaminę z preparatów medycznych. Kolejne przeszukanie miało miejsce w powiecie zgorzeleckim.

Łącznie w wyniku przeprowadzonych działań policjanci zatrzymali 3 osoby, z czego dwie usłyszały zarzuty dotyczące produkcji i posiadania znacznych ilości narkotyków, a także dodatkowo jedna z nich zarzut handlu narkotykami. Tego typu przestępstwa zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności. Trzecia z zatrzymanych osób po przesłuchaniu została zwolniona. Sąd Rejonowy w Lubaniu dwóch podejrzanych tymczasowo aresztował. Zabezpieczono także blisko 390 gramów metamfetaminy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Holandia: Dwaj Rosjanie aresztowani w sprawie Skripala są podejrzani o cyberatak na agencję dopingową

Według prokuratury w Bernie dwaj Rosjanie, aresztowani wiosną w Holandii za próbę szpiegowania laboratorium badającego środek użyty do próby otrucia Siergieja Skripala, są także podejrzani o cyberatak na Światową Agencję Antydopingową (WADA) w Lozannie. Piszą o tym w sobotnich wydaniach szwajcarski dziennik „Tages Anzeiger” i holenderski „NRC”.

We wrześniu 2016 roku WADA potwierdziła, że była ofiarą ataku cybernetycznego ze strony grupy rosyjskich piratów informatycznych, która przybrała nazwę Fancy Bear. Dotarli oni do informacji o sportowcach, m.in. do poufnych danych medycznych, takich jak zezwolenia na stosowanie leków dla celów terapeutycznych przez zawodników uczestniczących w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

Według WADA Rosja stoi za atakiem, który był aktem zemsty za raport agencji ujawniający stosowanie przez sportowców tego kraju środków dopingujących za pozwoleniem i zgodą rosyjskiego państwa.

Prokuratura w Bernie jest zdania, że grupa Fancy Bear jest na usługach rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, którego oficerami są według Londynu dwaj Rosjanie podejrzani o próbę zabójstwa Skripala i jego córki Julii w Salisbury w W. Brytanii.

Laboratorium w mieście Spiez (kanton Berno), specjalizujące się w problematyce ochrony przed bronią masowego rażenia – atomową, biologiczną i chemiczną, które obaj aresztowani w Holandii próbowali szpiegować, jest ośrodkiem współpracującym z Organizacją ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), mającą siedzibę w Hadze. Oprócz środka chemicznego użytego przy próbie zabójstwa Skripala bada ono m.in. sprawę użycia gazów trujących w Syrii, gdzie Rosja popiera w działaniach wojennych prezydenta Baszara el-Asada.

Laboratorium potwierdziło w piątek, że było celem pirackich ataków informatycznych, a obaj rosyjscy szpiedzy przewozili materiały, które mogły im pozwolić na włamanie się do systemu informatycznego laboratorium w Spiez.

Po zatrzymaniu w Holandii obaj szpiedzy zostali odesłani do Rosji. W marcu premier Holandii Mark Rutte podjął decyzję o wydaleniu „dwóch rosyjskich agentów wywiadu pracujących w ambasadzie Rosji” w odpowiedzi na atak w Salisbury. Nie wiadomo, czy chodzi o te same osoby.
Źródło info i foto: polsatnews.pl