Potrącił siedmiolatkę, uciekł i podpalił auto. Dziecko nie żyje. Będzie zmianę kwalifikacji czynu

Nie żyje siedmiolatka, która na początku stycznia została potrącona na jednym z przejść dla pieszych w Legnicy. Kierowca, który wjechał w dziecko, uciekł z miejsca zdarzenia. Gdy kilka godzin później zatrzymali go policjanci, był pod wpływem narkotyków. Mężczyzna usłyszał już zarzut, ale – po śmierci dziecka – śledczy zapowiadają zmianę kwalifikacji czynu.

Do tragicznego wypadku doszło po południu 8 stycznia na przejściu dla pieszych na ulicy Chojnowskiej w Legnicy. – Z ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy wynikało, że kierujący volkswagenem na oznakowanym przejściu dla pieszych nie ustąpił pierwszeństwa przechodniom i potrącił siedmioletnią dziewczynkę – informował wówczas Przemysław Ratajczyk z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Mężczyzna nawet się nie zatrzymał, by sprawdzić, co stało się z dziewczynką, i odjechał z miejsca zdarzenia. Po wypadku dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala. Walka o życie dziewczynki trwała kilkanaście dni. Teraz prokuratorzy otrzymali informację o jej śmierci.

– Poszkodowana w tym zdarzeniu dziewczynka zmarła. Podejrzany w tej sprawie ma na razie zarzut spowodowania wypadku drogowego z następstwem w postaci spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jednak stan faktyczny – po śmierci dziecka – się zmienił – podkreśla Lidia Tkaszczyn z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. I dodaje, że prowadzący sprawę będzie podejmował decyzję o zmianie kwalifikacji czynu, a tym samym zarzutu dla kierowcy. 34-latek może odpowiedzieć za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Potrącił siedmiolatkę, uciekł i podpalił auto

8 stycznia kierowca – po tym, jak wjechał w przechodzące przez pasy dziecko – porzucił samochód, którym jechał.

– Już kilka chwil po zdarzeniu mundurowi znaleźli samochód, którym poruszał się sprawca. Został porzucony i podpalony na jednej z ulic. Sprawca wypadku chciał w ten sposób zatrzeć ślady – relacjonował wtedy policjant.

Kilka godzin później 34-latek wpadł w ręce policjantów. Miał przy sobie marihuanę, a badanie narkotestem wykazało, że znajdował się wtedy pod wpływem narkotyków.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Legnica: Sąd aresztował ojca 9-miesięcznego dziecka. Mężczyzna podejrzany jest o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem

Sąd w Legnicy aresztował na trzy miesiące 46-letniego mężczyznę, podejrzanego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem swego 9-miesięcznego syna. Do aresztu trafiła też matka dziecka, która podejrzana jest o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad niemowlakiem.

O zastosowaniu aresztu wobec podejrzanych ws. zbrodni zabójstwa 9-miesięcznego dziecka poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Lidia Tkaczyszyn. – Sąd uwzględnił wnioski prokuratury i aresztował ojca i matkę dziecka na trzy miesiące – powiedziała prokurator w rozmowie z Polską Agencją Prasową. 

W niedzielę do jednego z mieszkań w Legnicy wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali na miejsce, stwierdzili zgon 9-miesięcznego chłopca. Dziecko miało na głowie widoczne obrażenia, co skłoniło ratowników do zawiadomienia policję i prokuratury. Biegły z zakresu medycyny sądowej, który przyjechał na miejsce zbrodni, stwierdził urazy czaszkowo-mózgowe.

Policja zatrzymała 46-letniego ojca dziecka, który w chwili zatrzymania był pijany. W mieszkaniu nie było matki dziecka. Prok. Tkaczyszyn powiedziała, że z ustaleń śledczych wynika, iż matka dziecka piła dzień wcześniej z ojcem 9-miesięcznego chłopczyka alkohol i wyszła z mieszkania. Kobieta została zatrzymana w poniedziałek, również była wówczas pijana.

Prok. Tkaczyszyn poinformowała, że prokurator postawił ojcu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. 46-latek, według prokuratury, przyznał się od zarzutu.

Mężczyzna w celu uspokojenia płaczu dziecka zadał mu kilkanaście ciosów ręką oraz narzędziem. Uderzał w różne części ciała, w tym w główkę powodując obrażania czaszkowo-mózgowe, które spowodowały zgon – PROK. LIDIA TKACZYSZYN

Zarzuty w tej sprawie usłyszała również matka dziecka. – Prokurator zarzucił jej, że znęcała się fizycznie i psychicznie nad swoim synkiem i naraziła to dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – powiedziała prok. Tkaczyszyn.

Kobieta jest również matką siedmiorga innych dzieci. 9-miesięczny chłopiec był jedynym dzieckiem ze związku z 46-letnim mężczyzną. Jak ustaliła prokuratura, ojciec zamordowanego niemowlęcia był wcześniej karany –  skazano go na 12 lat więzienia za ciężkie uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym.

– Sąd Rejonowy w Legnicy z urzędu prowadził postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad 9-miesięcznym dzieckiem. W październiku sąd ograniczył we władzy rodzicielskiej matkę w ten sposób, że ustanowił nadzór kuratora, a ojca ograniczył do ogólnego wglądu w wychowanie dzieci – przekazała prok. Tkaczyszyn.

W czasie tragicznego w skutkach zdarzenia w mieszkaniu przebywał tylko 46-latek oraz jego 9-miesięczny synek. Pozostałe dzieci kobiet nie mieszkały tam, ponieważ sąd wcześniej pozbawił ją praw rodzicielskich do nich.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Legnica.-9-miesieczny-Szymonek-zamordowany.-Sad-aresztowal-jego-rodzicow
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo 10-miesięcznego chłopca w Legnicy. Zarzuty dla ojca

Prokuratura Rejonowa w Legnicy postawiła 46-letniemu Dariuszowi B. zarzut zabójstwa niemowlęcia ze szczególnym okrucieństwem oraz z motywacji zasługującej na szczególne potępienie – mówi prok. Lidia Tkaczyszyn. Matka niemowlaka usłyszała z kolei zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad nim.

– Mężczyzna w celu uspokojenia płaczu dziecka zadał mu kilkanaście ciosów ręką oraz narzędziem. Uderzał w różne części ciała, w tym w główkę powodując obrażania czaszkowo-mózgowe, które spowodowały zgon – powiedziała prokurator.

Jak dodaje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, stało się to również w warunkach recydywy. Wobec mężczyzny został skierowany wniosek o tymczasowe aresztowanie.

Jak mówi prokurator, niemowlę miało też inne obrażenia ciała sprzed kliku dni, które nie miały wpływu na zgon.

Przypomnijmy, w niedzielę wieczorem do jednego z mieszkań w Legnicy zostało wezwane pogotowie. Ratownicy, którzy pojawili się na miejscu stwierdzili jednak zgon niemowlęcia. Jak mówiła nam wcześniej prok. Tkaczyszyn, na jego głowie były widoczne obrażenia. Biegły z zakresu medycyny sądowej potwierdził urazy czaszkowo-mózgowe.

W czasie przyjazdu służb ratunkowych na miejscu był tylko 46-letni ojciec chłopca. Mężczyzna – z przeszłością kryminalną miał w chwili zatrzymania miał półtora promila alkoholu we krwi.

„Matka znęcała się fizycznie i psychicznie nad swoim synkiem”

We wtorek odbyło się też przesłuchanie matki dziecka, która została zatrzymana w poniedziałek, a dzisiaj doprowadzona do prokuratury. Jak mówi prok. Tkaczyszyn, z ustaleń śledczych wynika, że kobieta dzień wcześniej piła z ojcem chłopca alkohol i wyszła z mieszkania.

– Prokurator zarzucił jej, że znęcała się fizycznie i psychicznie nad swoim synkiem i naraziła to dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – powiedziała prok. Tkaczyszyn. Dodała, że prokurator również w tym przypadku planuje skierowanie wniosku o areszt.

Kobieta jest również matką siedmiorga innych dzieci. 9-miesięczny chłopiec był pierwszym dzieckiem ze związku z 46-letnim mężczyzną. Jak ustaliła prokuratura, ojciec zamordowanego niemowlęcia był wcześniej karany; został skazany na 12 lat więzienia za ciężkie uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym.

– Sąd Rejonowy w Legnicy z urzędu prowadził postępowanie o organicznie władzy rodzicielskiej nad 9-miesięczny dzieckiem. W październik sąd ograniczył we władzy rodzicielskiej matkę w ten sposób, że ustanowił nadzór kuratora, a ojca ograniczył do ogólnego wglądu w wychowanie dzieci – powiedziała prok. Tkaczyszyn.

W czasie tragicznego w skutkach zdarzenia w mieszkaniu przebywał tylko 46-latek oraz jego 9-miesięczny synek. Pozostałe dzieci kobiety nie mieszkały tam, ponieważ sąd wcześniej pozbawił ją praw rodzicielskich do nich.
Źródło info i foto: interia.pl

Śmierć 8-miesięcznego chłopca w Legnicy. Zatrzymano rodziców

W niedzielę wieczorem ratownicy medyczni z pogotowia wezwani do lokalu przy ul. Batorego w Legnicy (woj. dolnośląskie) stwierdzili zgon 8-miesięcznego chłopca. Na miejsce została wezwana policja, która zatrzymała przebywającego w lokalu ojca dziecka. Reporter Polsat News ustalił, że matka dziecka nadal jest poszukiwana. Pogotowie ratunkowe stwierdziło śmierć 8-miesięcznego dziecka w jednym z mieszkań w Legnicy na Dolnym Śląsku.

Do zdarzenia doszło przy ul. Batorego – ustalił reporter Polsat News. Jak dowiedziało się RMF FM, 8-miesięczny chłopiec miał krwiaka po lewej stronie skroni, guza na głowie i siniaki na plecach. Policja od razu zatrzymała 46-letniego nietrzeźwego ojca dziecka. W mieszkaniu nie było jednak 42-letniej matki dziecka. Prokuratura nie potwierdza, ze kobieta została zatrzymana.

Odebrano jej dzieci

Jak podają legniccy dziennikarze, zabójstwa miała dokonać matka chłopca. Według portalu lca.pl, domniemana sprawczyni to osoba dobrze znana funkcjonariuszom oraz opiece społecznej. Kobieta jest uzależniona od alkoholu. Odebrano jej już kilkoro dzieci. Szczegóły sprawy wyjaśnia policja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawę porwania sprzed 26 lat wyjaśnią badania DNA

Czy zagadka tajemniczego zniknięcia dziecka sprzed 26 lat w końcu zostanie rozwiązana? Wiele na to wskazuje! Za oceanem odnalazła się 27-letnia Amerykanka, która twierdzi, że może być zaginioną w latach 90. Moniką Bielawską z Legnicy (woj. dolnośląskie). Dziewczynka zniknęła wraz z wózkiem spod apteki, a za winnego uprowadzenia i sprzedaży dziecka uznano jej ojca. Robert B. (46 l.) odbywa karę 15 lat więzienia.

Kolejne lata życie mamy i babci Moniki przepełniała rozdzierająca serce tęsknota. I nadzieja, że Monika się znajdzie. Teraz okazuje się, że nigdy nie można jej tracić! Możliwe, że niebawem mama i babcia ucałują swoją Monisię!

Po raz ostatni widziały ją 16 lipca 1994 roku. Dziś to już dorosła kobieta, a w dodatku Amerykanka, która nie mówi po polsku. Kelly, bo takie imię otrzymała w drugim życiu, gdy tylko dowiedziała się, że jest adoptowana, postanowiła poznać swoją historię. Za pośrednictwem portali o osobach zaginionych, a potem dzięki międzynarodowej współpracy policji, trop doprowadził ją do Legnicy. Kelly mogła też porównać swoją twarz z portretem Moniki, wykonanym przez policyjnych ekspertów. W 2010 roku odtworzyli wygląd twarzy – wtedy 17-letniej zaginionej dziewczynki.

– Na razie ja, podobnie jak Magdalena (mama Moniki Bielawskiej – przyp. red.) chcemy zatrzymać szczegóły dla siebie – powiedziała Faktowi Kelly. Więcej będzie mogła wyjawić z pewnością dopiero po wynikach testów DNA, które napiszą zakończenie tej sensacyjnej historii. A ta nawet w części nie rozwinęłaby się do tego etapu, gdyby nie internet i wsparcie ludzi, zaangażowanych w poszukiwanie osób zaginionych.

Nieoceniona moc internetu

Jedną ze stron, która udostępniła historię zaginionej Moniki Bielawskiej był facebookowy fanepage „Zaginieni przed laty”. W zeszłym miesiącu do administratorów strony odezwała się Kelly, która prawdopodobnie jest porwaną dziewczynką. – Stare sprawy staramy się przypominać jak najczęściej. Dzięki internautom, którzy udostępniają takie wiadomości, może stać się cud. Te zdjęcia zaginionych trafiają do odbiorców na całym świecie – mówi Faktowi Iwona Modliborska, administratorka strony. – Właśnie w ten sposób Monika poznała siebie na fotografiach i ruszyła dalej sprawę przez międzynarodową organizację policjantów Interpol – dodaje pani Iwona.

Obecnie w kontakcie z Kelly są administratorzy profilu „Zaginęła/Zaginął Cała Polska”, których wsparcie okazało się nieocenione w poszukiwaniach. To właśnie za ich pośrednictwem Kelly teraz kontaktuje się z mediami.

Ojciec Moniki nadal jest w więzieniu

Monikę (1,5 r.) ostatnio widziano 16 lipca 1994 roku. Tego dnia ojciec dziewczynki, Robert B. (46 l.), poszedł do legnickiej apteki wspólnie z córeczką i teściami. W pewnym momencie mężczyzna i wnuczka zniknęli dziadkom z oczu. Robert B. przepadł jak kamień w wodę.

Wrócił po kilku dniach, ale bez Moniki. Później uciekł za granicę. W 1997 roku odbyła się jego ekstradycja do Polski z Wiednia. Podczas przesłuchań często zmieniał wersję wydarzeń. Mówił, że sprzedał córkę na targowisku, że zginęła w wypadku samochodowym, wreszcie – że wypadła mu z wózka i zmarła. W 1998 roku wyszedł z aresztu i miał odpowiadać z wolnej stopy, ale znów uciekł.

W 2008 roku skontaktował się z wymiarem sprawiedliwości przez swojego adwokata, chcąc wyjaśnić sprawę. Sąd Okręgowy w Legnicy nie dał wiary jego tłumaczeniom i uznał, że jest winny uprowadzenia i sprzedania Moniki. Roberta B. skazano na 15 lat więzienia. Zanim wyrok się uprawomocnił, znów uciekł z kraju. 12 września 2013 roku został wreszcie schwytany przez policję w Austrii. Siedzi w więzieniu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Kobieta twierdzi, że jest poszukiwaną Moniką z Legnicy. Zaginęła 26 lat temu

Policja wznowiła śledztwo ws. zaginięcia dziecka przed 26 laty w Legnicy na Dolnym Śląsku. Półtoraroczna Monika Bielawska zniknęła wówczas z wózka przed apteką. Za porwanie dziecka skazano po wielu latach jej ojca. Nigdy nie ustalono, co stało się z jego córkę. Teraz zgłosiła się 27-letnia kobieta z USA, która twierdzi, że może być tą osobą.

W 1994 roku dziecko zniknęło z wózka sprzed apteki w Legnicy, gdy dziadkowie kupowali tam leki. Jednym z tropów w śledztwie i poszukiwaniu małej Moniki było założenie, że mogła zostać porwana przez ojca, którego policja bezskutecznie poszukiwała przez wiele lat.

– Byliśmy z mężem, wnuczką i Robertem u lekarza. Weszłam do apteki, żeby kupić dziecku leki. Robert został z dzieckiem. Gdy wyszłam z apteki już ich nie było – mówiła w 2011 r. reporterce „Interwencji” Julia Markowska, babcia zaginionej Moniki Bielawskiej.

Dopiero w 2008 roku ojciec po uzyskaniu listu żelaznego pojawił się w Polsce, a sąd uznał go winnym porwania i sprzedaży córki i skazał go na 15 lat więzienia. W śledztwie skazany ojciec zmieniał zeznania i choć twierdził, że jest niewinny, to wersja o porwaniu i sprzedaży dziecka za granicę również się pojawiła. Karę więzienia odbywa od 2013 roku.

Twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy

Oficer prasowa legnickiej policji mł. aspirant Jagoda Ekiert powiedziała we wtorek, że policja wznowiła śledztwo w sprawie zaginięcia dziecka przed 26 laty.

– Skontaktowała się z nami 27-letnia osoba z zagranicy, która twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy, która zniknęła w 1994 roku. Kobieta niedawno dowiedziała się, że jest osobą adoptowaną i zaczęła poszukiwać swej prawdziwej tożsamości. Na jednym z portali o osobach zaginionych natknęła się na sprawę z Legnicy. I twierdzi, że odpowiada rysopisowi – powiedziała policjantka.

– Córka do mnie dzwoniła dzisiaj rano, że nasza Monisia się odnalazła. Kilka zdjęć przysłała swoich – podobne są do mnie i do córki. To Monisia – mówiła w Radiu Wrocław Julia Markowska, babcia zaginionej.

Dodała, że do USA „trafiła najpewniej przez Ukrainę”.

Konieczne porównanie materiału genetycznego

Aby potwierdzić lub wykluczyć pokrewieństwo konieczne będzie porównanie materiału genetycznego i właśnie ku temu zmierzają działania policji we wznowionym śledztwie. Na razie nie pobrano jeszcze materiału genetycznego od matki zaginionej dziewczynki, ponieważ pracuje ona w Niemczech. A z powodu koronawirusa jej przyjazd do Legnicy jest utrudniony. Ma to nastąpić w ciągu kilku tygodni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Legnica: Nowe informacje dotyczące strzelaniny

Po krótkiej sprzeczce z byłą partnerką 36-letni mężczyzna oddał w jej kierunku dwa strzały – informuje prokuratura. Sam poinformował policję i oddalił się z miejsca zdarzenia. Zatrzymano go po kilku godzinach. Kobieta z raną postrzałową głowy trafiła do szpitala.

We wtorek, około godziny 16.30, w jednym z bloków przy ulicy Wielkiej Niedźwiedzicy w Legnicy padły strzały. Po chwili do dyżurnego legnickiej policji zadzwonił 36-letni mężczyzna. – Oświadczył dyżurnemu, że zabił dziewczynę, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia – informuje Radosław Wrębiak, szef Prokuratury Rejonowej w Legnicy.

Kobieta, z raną postrzałową głowy, w stanie bardzo ciężkim została przetransportowana do szpitala. A policjanci przystąpili do poszukiwań napastnika. Kilka godzin później, około 21, mężczyznę udało się zatrzymać na terenie lasu pomiędzy Chocianowem a Bolesławcem. – Policjanci cały czas namierzali jego telefon komórkowy. W kontakcie ze sprawcą byli policyjni negocjatorzy, którzy skłonili go do poddania się i wyjścia z lasu – relacjonuje prokurator. 36-latek został zatrzymany.

Prokuratura: zerwana znajomość i dwa strzały

Przesłuchanie mężczyzny zaplanowano na środowe popołudnie. Jednak już teraz śledczym udało się ustalić, jak wyglądały chwile przed oddaniem strzałów i jakie relacje łączyły napastnika z kobietą. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że znali się. Wspólnie pracowali w jednym z zakładów w legnickiej strefie ekonomicznej. Przez pewien czas byli nawet parą, ale później ich drogi się rozeszły – przekazuje Wrębiak. I dodaje, że 36-latek prawdopodobnie nie pogodził się z zakończeniem znajomości.

W środę pojawił się przed blokiem, w którym mieszkała kobieta. Tam czekał na nią przez kilkadziesiąt minut. Jak przyznaje prokurator – podejrzany miał przy sobie replikę rewolweru z 1912 roku. Między mężczyzną a kobietą miało dojść do krótkiej sprzeczki. Po niej na klatce schodowej padły – jak relacjonowali świadkowie – dwa strzały. Później mężczyzna sam zadzwonił na policję i uciekł.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w Legnicy. Kobieta postrzelona

Do strzelaniny w Legnicy doszło po godziny 17:00 na ulicy Wielkiej Niedźwiedzicy. Postrzelona została kobieta. Na miejscu pojawili się antyterroryści. Postrzelona kobieta została przetransportowana do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy — informuje portal tulegnica.pl.

Strzelanina w Legnicy

Aktualnie na miejscu zdarzenia pracuje policja pod nadzorem prokuratury. Na chwilę obecną nie mogę udzielić więcej zadanych informacji — powiedziała rzecznika prasowa Komendy Miejskiej Policji w Legnicy, Jagoda Ekiert cytowana przez serwis tulegnica.pl.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że podejrzany uciekł z miejsca strzelaniny i zabarykadował się w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Wielkiej Niedźwiedzicy 1 na osiedlu Kopernika.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Legnica: Ukrył narkotyki w jajku niespodziance

Policjanci z Legnicy zatrzymali mężczyznę, który ukrywał narkotyki w plastikowym opakowaniu po jajku niespodziance. Dodatkowo, w należącym do niego pomieszczeniu, znaleziono utracone dowody osobiste. Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.

Podczas patrolu, około godz. 4:40, legniccy policjanci zauważyli nerwowo zachowującego się mężczyznę, który na ich widok zszedł do piwnicy jednego z budynków. Gdy funkcjonariusze weszli do pomieszczenia, usłyszeli rozmowę dwóch mężczyzn. Jeden z nich wrzucił do wiaderka ze śmieciami strunowy worek.

Jak czytamy na stronie policji – w piwnicy wyczuwalny był intensywny zapach marihuany. Z racji tego, że mężczyźni nie potrafili spójnie odpowiedzieć, co robią o takiej porze w piwnicy, funkcjonariusze zdecydowali o przeszukaniu pomieszczenia.

W leżącym na stole opakowaniu po jajku niespodziance znaleziono susz roślinny, a w wyrzuconym do wiaderka woreczku – metamfetaminę. Dodatkowo znaleziono także dowody osobiste, które nie należały do legitymowanych mężczyzn. Jak podaje policja – po sprawdzeniu ich w policyjnych systemach okazało się, że są one utracone.

30-letni mieszkaniec Legnicy przyznał się, że znalezione przedmioty należą do niego. Został zatrzymany i usłyszał zarzuty posiadania narkotyków oraz przywłaszczenia i ukrywania dokumentów tożsamości innych osób. Grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Legnica: Zatrzymano 32-latka podejrzanego o zabójstwo

Policjanci z legnickiej komendy miejskiej zatrzymali 32-letniego mieszkańca Legnicy. Mężczyzna podejrzany jest o zabójstwo 98-latki. Za ten czyn grozi kara na czas nie krótszy od lat 12, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego tymczasowy areszt.

W minioną niedzielę w godzinach porannych funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Legnicy otrzymali informację o pożarze, do którego doszło w jednym z mieszkań na terenie miasta. Na miejsce skierowano także straż pożarnej oraz zespół pogotowia ratunkowego. Podczas pożaru z pomieszczenia mieszkalnego, gdzie został wzniecony ogień, jeden z sąsiadów wyniósł nieprzytomną kobietę. Od razu podjęto reanimację poszkodowanej, którą następnie prowadzili ratownicy medyczni. Jednak pomimo podjętych działań ratunkowych, nie udało się przywrócić 98-latce czynności życiowych.

Na podstawie wstępnych czynności przeprowadzonych przez policjantów pracujących na miejscu zdarzenia i biegłego z zakresu pożarnictwa ustalono, że do pożaru najprawdopodobniej doszło w wyniku rozlania substancji łatwopalnej i podpalenie miejsca, gdzie znajdowała się seniorka.

Dzięki intensywnym działaniom podjętym w tej sprawie mundurowi zatrzymali 32-letniego mieszkańca Legnicy podejrzanego o związek z tym zdarzeniem.

Wczoraj mężczyzna usłyszał zarzut dokonania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Za ten czyn grozi kara na czas nie krótszy od lat 12, kara 25 lat pozbawienia wolności bądź kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: Policja.pl