Zatrzymano poszukiwanego listem gończym

Małopolscy „Łowcy głów” zatrzymali na Podhalu Wojciecha B. poszukiwanego listem gończym, który nie stawił się w zakładzie karnym do odbycia 10 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Gang, którego był jednym z liderów, działał w latach 1998 do 2006 na terenie Krakowa i zajmował się udzielaniem pożyczek na wysoki procent pod zastaw nieruchomości.

„Łowcy głów” z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie poszukiwali 51-latka, skazanego na 10 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Gang, którego był jednym z liderów, działał w latach 1998 do 2006 na terenie Krakowa i zajmował się udzielaniem pożyczek na wysoki procent pod zastaw nieruchomości. Z uwagi na fakt, że odsetki od tych kwot rosły w błyskawicznym tempie, pożyczkobiorcy nie byli w stanie spłacić zadłużenia. Wtedy członkowie siatki przestępczej przejmowali zastawione domy i działki. Osoby, które dobrowolnie nie godziły się na przekazanie swej własności, były do tego zmuszani przemocą. Wojciech B. był jednym z liderów gangu, a także zastępował i ochraniał szefa grupy. Skazany od sierpnia 2021 roku był poszukiwany listem gończym, po tym jak nie zgłosił się do odsiadki w zakładzie karnym.

Intensywne czynności operacyjne doprowadziły małopolskich tropicieli osób poszukiwanych do jednej z posesji na Podhalu, gdzie poszukiwany ukrywał się najprawdopodobniej od kilku miesięcy. Kryminalni objęli obserwacją budynek mieszkalny i przyległy teren. W czwartek, 13.01.2022 r., około godz. 20.00, gdy z garażu wyjeżdżało audi, przystąpili do działania. Zatrzymali 50-letniego kierującego pojazdem. Równocześnie policjanci weszli do domu, gdzie na piętrze zatrzymali poszukiwanego lidera gangu. Mężczyzna w tym czasie oglądał telewizję. Był zaskoczony odkryciem jego kryjówki i policyjną akcją, nie stawiał oporu. Policjanci rozpoznali go pomimo, że nieco zmienił wizerunek. Obaj zatrzymani zostali przewiezieni do małopolskiej komendy.

Zatrzymany 50-latek z Podhala, który dostarczał poszukiwanemu jedzenie i inne niezbędne produkty, usłyszał dziś zarzut pomocnictwa w ukrywaniu poszukiwanego, za co grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Natomiast 51-letni Wojciech B. trafił do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe 10 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Marcin K. ps. „Belmondziak” ścigany listem gończym

W styczniu 2018 r. Marcin K. ps. „Belmondziak” odzyskał wolność, kiedy sędzia mimo skazania go na trzy lata odsiadki ulitował się nad prośbą podsądnego. Przyrodni brat „Szkatuły”, prosił bowiem o uchylenie aresztu, aby mógł się uczyć. Jak przebiegała jego edukacja, dowiemy się pewnie dopiero wtedy, gdy schwyta go policja. „Belmondziak” nie stawił się bowiem w 2020 r. do odbycia kary, a od 11 miesięcy jest ścigany listem gończym.

47-letni Marcin K. ps. „Belmondziak” vel „Wściekły” to jedna z barwniejszych postaci kryminalnego podziemia stolicy. Choć przyćmiewa go niesława jego przyrodniego brata Rafała S. ps. „Szkatuła”, bossa jednej z największych grup przestępczych w Warszawie, to jednak i on sam dołożył co nieco do kronik policyjnych.

„Szkatuła” ukrywał się przez blisko dekadę (wpadł w 2011 r.) i to „Belmondziak” był jednym z kilku członków bandy, który mógł mieć z nim osobisty kontakt.

– Rafał był bardziej od kombinowania, a Marcin stawiał na argumenty siły. Jest charakterny. Potrafił się postawić grupie mokotowskiej, a z mniejszymi, choć równie znanymi gangami Warszawy i okolic szedł zdecydowanie na konfrontację – mówi jeden ze stołecznych policjantów, który przez lata rozpracowywał bandę „Szkatuły” i „Belmondziaka”.

– To on doprowadził do zrzeszenia mniejszych grup w sprawny organizm – wyjaśnia funkcjonariusz.

Biorąc pod uwagę rangę Marcina K. w półświatku, nie ma chyba wątpliwości, że to stoi na czele przetrzebionej bandy. Sam zaprzecza oczywiście, jakoby miał cokolwiek wspólnego z przestępczością. Siebie zaś widzi jako ofiarę nierzetelnych mediów, w tym piszącego te słowa.

Bez pośpiechu

Dlatego dziwić może, że musiał minąć rok, odkąd gangster nie raczył stawić się do odbycia kary, aby wydano za nim list gończy. Z informacji uzyskanej w Sądzie Okręgowym w Warszawie wynika, że „zarządzenie do policji z poleceniem niezwłocznego doprowadzenia skazanego do zakładu karnego zostało wydane 11 marca 2020 r. Sąd dał policji aż 10 miesięcy na załatwienie sprawy.

Kiedy okazało się, że „Belmondziak” zniknął, 19 stycznia 2021 r. został wydany za nim list gończy. A dopiero na początku września zdjęcie „Belmondziaka” pojawiło się na stronach stołecznej policji z informacją, że poszukują go kryminalni Komisariatu Policji Warszawa-Białołęka.

W komunikacie stróże prawa zaznaczyli, że „ważna jest każda informacja dotycząca ściganego mężczyzny i jego obecnego miejsca pobytu”. Policjanci zwracają się z prośbą do wszystkich, którzy znają miejsce pobytu poszukiwanego, o kontakt pod numerem telefonu 47 723-51-30, 47 723 52 20, za pomocą poczty elektronicznej: dyzurny.kp-bialoleka, ksp.policja.gov.pl. lub z najbliższą jednostką policji.

Droga do wolności

„Belmondziak” cieszy się wolnością od zimy 2018 r, po tym jak w styczniu Sąd Najwyższy uchylił mu areszt. Stało się to niedługo po tym, jak sąd uznał kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który skazał gangstera na 13 lat więzienia. Była to kara m.in. za handel znacznymi ilościami narkotyków.

Sprawa wróciła do Sądu Okręgowego w Warszawie i toczy się od początku. Sąd Najwyższy uznał, że K. musi wpłacić 150 tys. zł poręczenia majątkowego, co też szybko nastąpiło.

Co ciekawe, na tym posiedzeniu SN obrońca „Belmondziaka” złożył oświadczenie Prezesa Zarządu Fundacji Kamili Skolimowskiej potwierdzające gotowość nawiązania współpracy z Marcinem K.

To był ostatni areszt ciążący na Marcinie K., który za kratami przebywał od 2009 r. Wcześniej udało mu się przekonać sędziego Andrzeja Krasnodębskiego, aby ten też uchylił tak dolegliwy środek zapobiegawczy. Czym przekonał sędziego, znanego z surowych wyroków wobec gangsterów? Rzekomym pędem do wiedzy.

Kiedy 11 grudnia 2017 r. usłyszał wyrok trzech lat więzienia za pomoc w próbie uprowadzenia pewnego złodzieja, przekonywał, że przez areszt nie może korzystać z dobrodziejstwa edukacji za kratami. – Chcę się uczyć. Skończyć jakieś kursy albo liceum – wyjaśniał „Belmondziak”.

Sędzia uznał, że to racjonalny argument i środek zapobiegawczy uchylił. Tyle, że wtedy na gangsterze ciążył jeszcze wspomniany areszt do sprawy narkotykowej.

Gorąca głowa

Na razie niewiele wiadomo o życiu „Belmondziaka” na wolności. Do policjantów i prokuratorów docierały tylko sygnały, że nie zrezygnował z gangsterki. Tym bardziej, że wielu członków bandy było już na wolności. Ale od 2018 r. Marcin K. nie został ani razu zatrzymany za tego rodzaju przestępstwa

Portal tvp.info odkrył jednak, że „Belmondziak” zadebiutował w innej roli – stadionowego chuligana. Będąc zapalonym kibicem Legii Warszawa (wielu członków jego gangu należy Teddy Boys, bojówki drużyny z Łazienkowskiej), pojawił się 1 grudnia 2018 r. na meczu z Koroną Kielce.

Najwyraźniej jednak dał się ponieść emocjom, ponieważ w pewnym momencie wdarł na murawę. Na jego drodze znalazł się porządkowy K.T. „Belmondziak” zadał trzy ciosy pięścią w głowę.

Chwilę potem podbiegł do sektora gości i „prowokował kibiców klubu Korona Kielce do działań zagrażających bezpieczeństwu tej imprezy poprzez wykonywanie przed ich trybuną nieprzyzwoitych gestów”.

Jako że w tumulcie tym brało udział kilka innych osób, osądzenie chuligańskiej akcji zajęło blisko rok. W październiku 2019 r, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Marcina K. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów.
Źródło info i foto: TVP.info

Portugalia: Bankier poszukiwany listem gończym. W tle wątek z Polski

„Poszukiwany od końca września międzynarodowym listem gończym portugalski bankier Joao Rendeiro korzystał z polskich adresów oraz skrzynki mailowej na polskiej domenie” – wynika z ustaleń portugalskiej policji, na które powołuje się lizbońska telewizja RTP. Jak wskazali śledczy, były prezes Portugalskiego Prywatnego Banku (BPP) przed swym niespodziewanym zniknięciem kupił bilety lotnicze w liniach Easy Jet na trasie Lizbona-Londyn, podając dwa różne adresy zamieszkania, oba w Polsce.

Portugalska policja ustaliła jednak, że poszukiwany nie podróżował w tym czasie i nie skorzystał z biletów lotniczych kupionych na 12 i 30 września. Dodatkowo potwierdzono, że Rendeiro korzystał ze skrzynki mailowej na polskiej domenie.

Ucieczka bankiera

Pod koniec września Rendeiro na swoim blogu ogłosił, że uciekł z Portugalii, gdyż nie zgadza się z zasądzonym mu 3,5-rocznym wyrokiem więzienia za nadużycia podczas kierowania BPP, który w 2010 r. został zmuszony do ogłoszenia bankructwa. Określił orzeczenie sądu w Lizbonie jako “krzywdzące”, a swoją ucieczkę uznał za “sprawiedliwą formę obrony”.

Niebawem po ogłoszeniu ucieczki przez bankiera portugalski wymiar sprawiedliwości wystawił za Rendeiro międzynarodowy list gończy, a także nakazał zajęcie jego mienia, m.in. dzieł sztuki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Joanna S. wpadła w Hiszpanii. Oszukała min. celebrytów

Hiszpańska policja zatrzymała poszukiwanych od kilku lat międzynarodowymi listami gończymi – twórczyni Galleri New Form Joannę S. i jej syn Mikaela. Są podejrzani o kierowanie piramidą finansową, w ramach której oferowali inwestycje w dzieła sztuki.

Podkomisarz Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji poinformował, że Joanna S. i Mikael S. poszukiwani byli listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz Czerwoną Notą Interpolu. – Szeroko zakrojone działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nadzorującej śledztwo Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz Komendy Głównej Policji pozwoliły na ustalenie aktualnego miejsca pobytu poszukiwanych – podkreślił podkomisarz.

– Wymiana informacji między służbami na temat poszukiwanych prowadzona była poprzez sieć współpracy policyjnej ENFAST, która zajmuje się lokalizowaniem najbardziej poszukiwanych przestępców Europy. Niezbędne informacje dotyczące prowadzonego śledztwa przekazywane były zagranicznym organom ścigania i wymiarom sprawiedliwości” – tłumaczył podkom. Rzeczkowski, dodając, że wymiana informacji prowadzona była m.in. ze Szwecją, Portugalią i Hiszpanią.

Jak poinformował rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, organizatorzy oszustwa ukrywali się w Hiszpanii co najmniej od 2019 r. Zatrzymania dokonała hiszpańska policja. Oboje podejrzani są o prowadzenie bez stosownego zezwolenia działalności bankowej, doprowadzenie klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę ponad 300 mln zł, a także tzw. pranie pieniędzy na ponad 24 mln zł i 5 mln euro. Przy takich zarzutach grozi im do 15 lat więzienia oraz do 10 mln zł grzywny. – Aktualnie oboje zatrzymani oczekują w hiszpańskim areszcie na ekstradycję do Polski – wyjaśnia Rzeczkowski.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest list gończy za „Frogiem”

Według informacji przekazanej przez rzeczniczkę Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI kom. Paulinę Onyszko, „Froga” poszukują policjanci z Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Warszawa Targówek. – Mężczyzna poszukiwany w celu odbycia kary roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwo z art. 180a kk. (prowadzenie pojazdu po cofnięciu uprawnień – red.) – tłumaczyła policjantka.

– Policjanci apelują do wszystkich osób, które znają miejsce pobytu poszukiwanego mężczyzny o kontakt pod numerem telefonu (47) 723-81-71, (47) 723-87 50 lub z najbliższą jednostką policji – przekazała rzeczniczka.

Zaznaczyła, że informacje można także przekazywać za pośrednictwem poczty elektronicznej, pisząc na adres: dyzurny.kp-targowek@ksp.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: onet.pl

Śmiertelne potrącenie 4-letniego chłopca. Policja ustaliła tożsamość sprawcy

Policja zna personalia kierowcy chevroleta, który śmiertelnie potrącił 4-letniego chłopca w Gorzowie Wielkopolskim. Jest on poszukiwany, być może wkrótce zostanie także wydany za nim list gończy. Mężczyzna uciekł pieszo, porzucając auto, którym zabił dziecko. Do wypadku doszło w niedzielę na skrzyżowaniu ulic Armii Polskiej i 30 stycznia ok. godziny 17:30.

4-latek i jego ojciec jechali na rowerach po chodniku, według innej wersji stali przed przejściem dla pieszych. Na skrzyżowaniu kierowca chevroleta zderzył się z bmw, odbił się od niego i uderzył w chłopca, który zginął na oczach ojca. „Ojciec trzymał dziecko na rękach. To okropny, tragiczny widok” – mówili świadkowie gazecie „Fakt”.

Bezpośrednio po wypadku kierowca chevroleta pieszo oddalił się z miejsca zdarzenia – relacjonował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy. Policja podejrzewała, że mężczyzna mógł być pod wpływem alkoholu bądź narkotyków. Natomiast 26-latek kierujący bmw był trzeźwy. Prawdopodobnie do wypadku nie doszło z jego winy.

Polsat News dowiedział się, że jeżeli w ciągu najbliższych godzin mężczyzna nie zostanie zatrzymany, to za zgodą prokuratora policja opublikuje list gończy.

Świadkowie, na których powołuje się portal, twierdzą, że pasażer chevroleta miał krzyknąć do kierowcy: „Uciekaj! Zabiłeś go”. Pasażer ma być synem kierowcy, który zbiegł. Z kolei portal gorzowianin.pl podaje, kierowca chevroleta krótko po zdarzeniu miał uciec do pobliskiej kamienicy, w której mieszka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nie żyje podejrzany o podłożenie bomby w Goeteborgu

55-letni Mark Lorentzon podejrzany o spowodowanie eksplozji w bloku w Goeteborgu, w wyniku której kilka osób zostało rannych, został w środę znaleziony martwy – podała prokuratura. Mężczyzna był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Ciało Lorentzona zostało zauważone przez przechodnia w środę rano w rzece Gota Alv w pobliżu przystani promowej w Goeteborgu. Po południu po identyfikacji i powiadomieniu rodziny prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa, w części, w której miał on status podejrzanego.

Teraz nasze wysiłki skierujemy w celu uzyskania jaśniejszego obrazu przebiegu wydarzeń i przyczyn wybuchu – oznajmił szef lokalnej policji Anders Boerjesson. Policja nie przypuszcza, aby zgon mężczyzny nastąpił w wyniku przestępstwa.

Lorentzon, który jak ustaliła PAP miał pierwotnie inne, polskie nazwisko, był od wtorku poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Policja poszukiwała go w stolicy Norwegii Oslo, badano także jego polskie związki.

Eksplozja

Do eksplozji, a w jej następstwie pożaru, doszło w budynku wielorodzinnym w Goeteborgu 29 września wczesnym rankiem. Kilka osób zostało poważnie rannych. Straty materialne są duże, nie wiadomo, czy kilkaset osób będzie mogło ponownie zamieszkać w bloku. Według mediów mężczyzna zajmował lokal swojej matki, będąc od dłuższego czasu w sporze z zarządcą nieruchomości. W dniu wybuchu, do którego doszło we wtorek, 55-latek miał zostać eksmitowany. Sąsiedzi opisują go jako „konfliktowego”.

Ostatnio Lorentzon był oskarżony o włamanie się do domu opieki, gdzie przebywa jego matka, a także nękanie dyrektora tej placówki. Ośrodek był zamknięty w związku z pandemią koronawirusa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

List gończy za 30-latką. Ściga ją policja

Wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży poszukuje Anity Szudrawskiej. Za 30-latką wydano list gończy. Jej wizerunek i dane od 2 września są dostępne na stronie policji. Kobieta jest podejrzewana o sutenerstwo, za co grożą jej 3 lata więzienia.

Jak czytamy na stronie policji, mieszkanka Łomży jest poszukiwana na podstawie: Art. 204 § 2 – czerpanie korzyści majątkowej z uprawiania prostytucji przez inną osobę (sutenerstwo) oraz Art. 258 § 1 – branie udziału w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Za ten pierwszy czyn kobieta może spędzić w więzieniu 3 lata, a za drugi nawet 5. Poszukiwana przez policję Anita Szudrawska ma 30 lat. Wzrost: 161-165 CM, oczy jasne. Osoby, które mogą przyczynić się do zlokalizowania kobiety są proszone o kontakt telefoniczny z KMP Łomża Wydział Kryminalny: 48 85 670 23 05 lub email: dyzurny.kwp@bk.policja.gov.pl Czytaj też: W uszach miał białe słuchawki. Policjanci z Hajnówki szukają tego człowieka!
Źródło info i foto: se.pl

Po 18 latach zatrzymano podejrzanego o zabójstwo w Jeleniej Górze

Hiszpańska policja zatrzymała w Walencji mężczyznę poszukiwanego listem gończym od 18 lat za współudział w zabójstwie. Do zbrodni doszło w 2003 roku w Jeleniej Górze. Trwają czynności zmierzające do ekstradycji zatrzymanego.

Młodszy aspirant Przemysław Ratajczyk poinformował, że ścisła współpraca polskiej i hiszpańskiej policji w ramach sieci ENFAST doprowadziła do zatrzymania mężczyzny podejrzanego o współudział w zabójstwie, do którego doszło w 2003 roku w Jeleniej Górze.

– Zatrzymany przez 18 laty ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, bardzo często zmieniając miejsca pobytu i tożsamości. Jednak prowadzone intensywne czynności oraz bieżąca wymiana informacji pomiędzy policjantami z Polski i Hiszpanii zaowocowała w sierpniu br. zatrzymaniem podejrzanego w Walencji. W chwili obecnej trwają czynności zmierzające do ekstradycji zatrzymanego – powiedział Ratajczyk.

Zabójstwo z 2003 roku

Przypomniał, że w sierpniu 2003 roku w Jeleniej Górze, w jednej z hurtowni budowlanych, doszło do zabójstwa. W toku prowadzonych czynności ustalono sprawców.

– Jednemu z nich udało się jednak zbiec z kraju. Rozpoczęły się wówczas intensywne poszukiwania o zasięgu międzynarodowym, jednak częstotliwość z jaką poszukiwany zmieniał miejsca pobytu oraz tożsamość utrudniały jego namierzenie – powiedział policjant.

Dodał, że ustalono, iż poszukiwany przez Prokuraturę Okręgową w Jeleniej Górze Europejskim Nakazem Aresztowania mężczyzna jest w Hiszpanii i posługuje się fałszywymi danymi personalnymi na różne osoby. Ukrywający się mężczyzna był ponadto poszukiwany listami gończymi przez Prokuraturę Okręgową we Włocławku, która zarzuca mu działalność w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nakłanianiem i czerpaniem korzyści z prostytucji oraz Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu w związku z popełnieniem przestępstw narkotykowych na szeroką skalę.

Współpraca polskiej i hiszpańskiej policji

W celu schwytania poszukiwanego funkcjonariusze Zespołu Poszukiwań Celowych KWP we Wrocławiu nawiązali ścisłą współpracę w ramach sieci ENFAST z policją hiszpańską.

 – Podczas zatrzymania mężczyzna po raz kolejny posłużył się fałszywymi danymi personalnymi, tym razem obywatela Polski. Jednak funkcjonariusze hiszpańscy, dzięki informacjom systematycznie przekazywanym przez policjantów z dolnośląskiej komendy wojewódzkiej, nie mieli wątpliwości co do prawdziwej tożsamości mężczyzny i zatrzymali go – podkreślił policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jacek Jaworek oddał do ofiar 10 strzałów

Rany postrzałowe były przyczyną śmierci członków rodziny poszukiwanego od 10 lipca Jacka Jaworka, podejrzanego o ich zabójstwo – wskazały wstępne wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie 3 osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Było to łącznie 10 strzałów z broni kalibru 7,65 – powiedział w piątek prokurator Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Broni, z której zginęła rodzina, dotychczas nie odnaleziono.

Wciąż jest poszukiwany

52-letni podejrzany o zabójstwo brata, jego żony i syna Jacek Jaworek wciąż jest poszukiwany. W czwartek policja zwróciła się z prośbą do mieszkańców gminy Dąbrowa Zielona w powiecie częstochowskim oraz innych osób, aby w godzinach 18.00-6.00 przez kilka kolejnych dni powstrzymali się od przebywania na terenach leśnych w tej miejscowości. Ma to związek z działaniami służb w zakresie poszukiwań Jacka Jaworka oraz użyciem w tym miejscu specjalistycznego sprzętu.

– Specyfika tych czynności wymaga, aby były prowadzone w nocy, nie mogę jednak ujawnić szczegółów – powiedział w piątek młodszy aspirant Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W nocy z piątku na sobotę (9-10 lipca) w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim wezwani do awantury domowej policjanci w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Uratował się drugi, 13-letni syn zamordowanego małżeństwa, który schronił się u rodziny. Sprawca zbrodni uciekł.

List gończy

Od wtorku Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego we wtorek przez sąd. Wiadomo, że Jacek Jaworek w ostatnim czasie mieszkał u brata po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Mężczyzna nie miał zezwolenia na posiadanie broni.

Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl