Pan młody poszukiwany listem gończym

W nietypowy sposób zakończyła się ceremonia ślubna w Urzędzie Stanu Cywilnego w Grudziądzu (Kujawsko-Pomorskie). Do sali wkroczyła policja. Funkcjonariusze zatrzymali pana młodego, który – jak się okazało – był poszukiwany listem gończym. Informację oraz nagranie otrzymaliśmy na Kontakt 24. Do zdarzenia doszło w Urzędzie Stanu Cywilnego w Grudziądzu.

– Czekaliśmy przed budynkiem, w sali ślubów odbywała się ceremonia – opowiadał Reporter 24, który przesłał do nas nagranie z zatrzymania.

Jak relacjonował, nagle ze wszystkich stron do budynku weszła policja. – Pozwolili parze młodej dokończyć ceremonię, złożyć podpisy, ale zaraz po jej zakończeniu wkroczyli w kominiarkach i zatrzymali pana młodego. Zamieszanie ogromne – mówił.

Poszukiwany od czerwca

Informacje te potwierdził aspirant sztabowy Jacek Jeleniewski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Grudziądzu. – Do zatrzymania doszło w sobotę, 27 października w budynku Urzędu Stanu Cywilnego, w dość nietypowych okolicznościach. Policjanci zatrzymali mężczyznę tuż po jego ceremonii zaślubin – powiedział. Przekazał, że zatrzymany był poszukiwany listem gończym od czerwca. Jeden z czynów, jakie popełnił, to przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu – wyjaśnił policjant. Dodał, że funkcjonariusze z grudziądzkiej komendy wcześniej zdobyli informacje na temat planowanej ceremonii.

– Po zatrzymaniu mężczyzna został zabrany do aresztu śledczego, a następnie przetransportowany do zakładu karnego, gdzie teraz odbędzie karę pozbawienia wolności – zapewnił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwani listem gończym zatrzymani przez Zidane

33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna – oboje poszukiwani listem gończym – ukryli się przed policją w jednym z mieszkań przy ul. Górnośląskiej w Kaliszu. Mężczyzna schował się pod łóżkiem, a kobieta w szafie. Do mieszkania policjantów doprowadził pies o imieniu Zidane. Będąc w środku bez najmniejszego trudu odnalazł ukrywającą się parę.

Policjanci z Zespołu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób zauważyli w rejonie skrzyżowania ul. Polnej z Górnośląską w Kaliszu samochód, którym podróżowali 33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna. Oboje byli poszukiwani listem gończym. Policjanci podjęli próbę zatrzymania pojazdu, jednak kierowca nie zatrzymał się do kontroli. – Ostatecznie auto zatrzymało się przy ulicy Górnośląskiej, a znajdujące się w nim osoby wbiegły do bramy – powiedziała rzecznik prasowa kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz.

Na miejsce skierowano funkcjonariusza z psem. „Zidane” od razu podjął trop i z zaparkowanego na chodniku auta doprowadził policjantów wprost pod drzwi jednego z mieszkań. Pomimo wielokrotnego pukania i głośnych wezwań, nikt nie otworzył drzwi. Funkcjonariusze zdecydowali, że siłą wejdą do mieszkania. Zanim jednak zaczęli wyważać drzwi, lokatorka zdecydowała się je otworzyć.

Podczas przeszukania policjanci z psem odnaleźli poszukiwanych. On ukrył się pod łóżkiem, a ona w szafie pod stertą ubrań. Oboje zostali zatrzymani i przewiezieni do aresztu śledczego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano poszukiwanego przez Interpol Białorusina

Kryminalni z Pragi Południe zatrzymali 38-letniego obywatela Białorusi poszukiwanego na podstawie listu gończego wydanego przez białoruski oddział Interpolu. Mężczyzna decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na miesiąc.

Policjanci wydziału kryminalnego otrzymali informacje dotyczące jednego z poszukiwanych listem gończym. Natychmiast podjęli obserwację wskazanego miejsca zamieszkania mężczyzny. Zatrzymali go w mieszkaniu. 38-letni obywatel Białorusi był zaskoczony. Poszukiwany był przez Interpol z siedzibą w Mińsku na Białorusi. Podejrzewany jest o przestępstwa korupcyjne.

Najpierw trafił do policyjnej celi, następnie, po skompletowaniu dokumentacji, policjanci doprowadzili go do prokuratury i sądu, gdzie zastosowano tymczasowy areszt na okres miesiąca. Teraz będzie rozpatrywana kwestia ewentualnej ekstradycji 38-latka.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowe zatrzymanie w sprawie Józefa Piniora

Policja i CBA zatrzymały w Krakowie przedsiębiorcę Tomasza G. Jego zatrzymanie ma związek ze sprawą korupcyjną, w której zarzuty usłyszał m.in. b. senator Józef Pinior. Informację potwierdził PAP naczelnik wydziału zamiejscowego PK w Poznaniu Piotr Baczyński. B. senatora i dziesięć innych osób CBA zatrzymało 29 listopada. Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym. Ujęty 13 grudnia w Krakowie Tomasz G. jest 12. osobą zatrzymaną w tej sprawie.

„To osoba, której nie zdołano zatrzymać w trakcie realizacji 29 listopada. Mężczyzna był od 2010 roku poszukiwany listem gończym do odbycia kary dwóch lat pozbawienia wolności za przestępstwa przeciwko mieniu i przeciwko dokumentom” – podał PAP prok. Baczyński.

„Głos Wielkopolski” napisał w czwartek, że Tomasz G., w zamian za wpłaty na konto polityka, miał liczyć na pomoc dotyczącą otwarcia galerii handlowej w Jeleniej Górze.
46 tys. zł domniemanych łapówek

Józef Pinior jest podejrzany o przyjęcie wiosną zeszłego roku 40 tys. zł za załatwienie w instytucjach państwowych i samorządowych korzystnego rozstrzygnięcia spraw biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku. Śledczy zarzucają mu także przyjęcie 6 tys. zł za podjęcie się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

1 grudnia Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto nie uwzględnił wniosków prokuratury ws. aresztów dla b. senatora, jego asystenta Jarosława Wardęgi i biznesmena Krystiana S. Nie zastosował też wobec nich żadnych innych środków zapobiegawczych. Pinior po wyjściu z sali sądowej zapewniał o swej niewinności. Rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu, informując o podstawach decyzji SR, podkreślił, że w ocenie sądu brak było przesłanek do stosowania tymczasowego aresztowania.
Przyspieszenie posiedzenia

Od decyzji sądu odwołała się prokuratura. Informację o zmianie terminu rozpatrzenia jej zażalenia, który wcześniej został ustalony na 11 stycznia, potwierdziła PAP w czwartek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec. Posiedzenie odbędzie się 20 grudnia.

Jak mówiła, decyzja została podjęta „w ramach nadzoru przez prezesa Sądu Okręgowego, który z urzędu podjął czynności zmierzające do ustalenia, dlaczego wyznaczono tak odległy termin rozpatrzenia tego zażalenia”.

Wyjaśniła, że „istnieje przepis, dotyczący terminu instrukcyjnego, który mówi, że takie posiedzenie w przedmiocie rozpoznania zażalenia w kwestii tymczasowego aresztowania rozpoznaje się w terminie siedmiu dni”. Dodała, że termin ten stosuje się najczęściej w sytuacji, kiedy sąd pierwszej instancji podejmuje decyzję o zastosowaniu aresztu.

„Sąd, ustalając termin na 11 stycznia, uznał, że ponieważ aresztu nie zastosowano, ten przepis nie znajduje tutaj zastosowania. Prezes uznał jednak, że należałoby w tej sprawie również go zastosować i potraktować go szerzej. Dlatego w ramach nadzoru porozmawiał z przewodniczącym, który przychylił się do jego poglądu i ten termin został zmieniony” – powiedziała Ciesielska-Borowiec.

Sędzia pytana przez PAP, czy decyzja prezesa sądu może mieć kontekst polityczny lub czy były w tej sprawie wydane jakiekolwiek instrukcje dla prezesa, odpowiedziała: absolutnie nie. „Jeszcze nie ma władza wykonawcza wpływu na władzą sądowniczą” – podkreśliła.

„Prezes oczywiście nie wie o każdym terminie każdej jednej sprawy, ale ta jest na tyle głośna i medialna, że prezes o niej wie i się nią zainteresował” – dodała.
Argumenty prokuratury

W zażaleniu do sądu okręgowego prokuratura zarzuciła SR błędy w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę orzeczenia o odmowie aresztu wobec podejrzanych, i wniosła o zmianę tego postanowienia przez zastosowanie aresztu. Prokuratura wskazała także na niekonsekwencję sądu I instancji, który w uzasadnieniu odmowy aresztowania potwierdził, że materiał dowodowy „w pewnym stopniu uprawdopodobnił” treść stawianych Piniorowi zarzutów, ale jednocześnie odrzucił to prawdopodobieństwo jako przesłankę do zastosowania aresztu.

W ocenie prokuratury, sąd bezpodstawnie przyjął, że Pinior mógł nie być świadomy udziału w korupcyjnym procederze, mimo że materiał dowodowy wskazuje, iż podejrzany sam inicjował niektóre działania o przestępczym charakterze, a stan jego świadomości jest wyłącznie niczym niepopartym domniemaniem, ponieważ odmówił złożenia wyjaśnień.

Prokuratura przekazała, że w uzasadnieniu zażalenia przytoczyła bardzo obszerny materiał dowodowy, który nie pozostawia żadnych wątpliwości co do zasadności postawienia podejrzanym zarzutów korupcyjnych. Wskazała również w zażaleniu, że sąd pierwszej instancji w żaden sposób nie uzasadnił, na jakiej podstawie wykluczył możliwość matactwa ze strony podejrzanych.

Zdaniem śledczych, przebywanie podejrzanych na wolności w sytuacji gdy poznali treść i wagę stawianych im zarzutów, może prowadzić do podjęcia przez nich działań zakłócających bieg śledztwa.
Żródło info i foto: interia.pl

Policyjna obława za mężczyzną, który strzelał do policjantów

Funkcjonariusze ścigają niebezpiecznego mężczyznę, który strzelał do policjantów w Skawinie (woj. małopolskie). Funkcjonariusze około godziny 2:00 zatrzymali samochód do rutynowej kontroli. Kierowca podał fałszywe dane. Okazało się, że jest poszukiwany listem gończym. Mężczyzna zaczął uciekać i oddał kilka strzałów w stronę policjantów.

– Policjanci także użyli broni palnej. Niestety sprawca zbiegł. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nic się nikomu nie stało – powiedział Polsat News kom. Grzegorz Gubała – rzecznik małopolskiej policji.

Trwają poszukiwania mężczyzny. – Policjanci będą kontrolować samochody oraz przypadkowe osoby, które będą odpowiadały rysopisowi sprawcy – powiedział Gubała. W związku z tym mogą wystąpić utrudnienia w poruszaniu się po drogach w rejonie Krakowa.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

„Łowcy cieni” zatrzymali poszukiwanego za legalizację kradzionych TIR-ów

Policjanci CBŚP z Warszawy i Łodzi zatrzymali poszukiwanego listem gończym 47-letniego Mariusza Ch. Mężczyzna podejrzany jest m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się legalizacją kradzionych zestawów ciągników siodłowych. Ukrywał się w Kwiliczu (Wielkopolska), posługując się fałszywymi danymi. Najbliższe trzy miesiące spędzi w tymczasowym areszcie.

Dzięki doskonałej współpracy łódzkich i warszawskich funkcjonariuszy CBŚP w miejscowości Kwilcz, (pow. międzychodzki) został zatrzymany członek zorganizowanej grupy przestępczej, podejrzewany o paserstwo mienia znacznej wartości. Mężczyzna od kilkunastu miesięcy ukrywał się przed organami ścigania, posługując się w tym czasie sfingowanymi danymi. W trakcie zatrzymania Mariusz Ch. miał przy sobie fałszywe dokumenty.

Policjanci CBŚP ustalili, że poszukiwany kierował zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się legalizacją kradzionych na terenie Niemiec ciągników siodłowych z naczepami. Skradzione zestawy pojazdów przemycano do Polski, gdzie przebijano numery VIN pojazdów. Grupa ingerowała w pola numerowe przerabiając w ten sposób cechy identyfikacyjne. Następnie te same pojazdy trafiały do Niemiec, stamtąd do Afryki i Polski, a także za wschodnią granicę.

Mariusz Ch. po zarzutach został przewieziony do aresztu, gdzie będzie oczekiwał na dalszy tok sprawy. Funkcjonariusze ustalili, że w niespełna rok przestępczej działalności grupa brała udział w kradzieży i legalizacji ok. 50 – 60 ciągników siodłowych wraz z naczepami. Policjanci odzyskali mienie wartości ponad 5 mln zł.

Dotychczas, w tej sprawie zatrzymano łącznie 11 osób, którym przedstawiono 22 zarzuty, w tym 4 zarzuty o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i jeden zarzut kierowania grupą. 2 osoby zostały tymczasowo aresztowane. Sprawę nadzoruje Łódzki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi.

To nie koniec zatrzymań – zapowiadają policjanci i prokuratorzy.

Wydano list gończy za 41-letnim Piotrem Capałą. Lotnik jest podejrzany o szpiegostwo

Śledczy poszukują listem gończym porucznika rezerwy podejrzanego o szpiegostwo. To 41-letni Piotr Capała, zamieszkały w Puławach. To były żołnierz 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie. List został opublikowany na polecenie wydziału ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie – potwierdziła prok. Magdalena Sowa z tej prokuratury. Dokument można zobaczyć m.in. na stronie internetowej Żandarmerii Wojskowej oraz na jej profilu na portalu społecznościowym. Został wystawiony w ubiegłą środę.

Wydział ten, pod nadzorem Departamentu ds. Wojskowych Prokuratury Krajowej, prowadzi śledztwo przeciwko oficerowi rezerwy – podała Prokuratura Krajowa. Na wniosek prokuratora Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał decyzję o aresztowaniu oficera na 3 miesiące. Z uwagi na ukrywanie się podejrzanego 17 sierpnia za podejrzanym został wydany list gończy – głosi komunikat PK.
Żródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany listem gończym

Policjanci z Zespołu Kryminalnego Komisariatu w Sulejówku, poszukują 55-letniego Jacka Bronisława Dackiewicza – ściganego listem gończym, w związku z wyrokiem skazującym w sprawie karnej, prowadzonej przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ w Warszawie. Policjanci apelują do wszystkich osób, które mogą znać miejsce pobytu ściganego mężczyzny, o kontakt osobisty lub telefoniczny.

Policjanci proszą o przekazywanie wszelkich sugestii oraz informacji na numery alarmowe 112 i 997 oraz bezpośrednio do Komisariatu w Sulejówku na numer 22 783 99 66. Można też dzwonić do oficera dyżurnego na numer 25 759 72 00 lub napisać wiadomość na adres: oficer.prasowy.minsk-maz@ksp.policja.gov.pl

Jacek Bronisław Dackiewicz jest mieszkańcem Sulejówka. Za ściganym sąd wydał list gończy. Zgodnie z wyrokiem temidy, ścigany mężczyzna ma do odbycia karę 9 miesięcy pozbawienia wolności.

Jacek Bronisław Dackiewicz prawdopodobnie opuścił Sulejówek w obawie przed zatrzymaniem i poniesieniem odpowiedzialności karnej. Dla funkcjonariuszy ważny jest każdy sygnał, dotyczący obecnego miejsca pobytu i miejsca ukrycia się ściganego mężczyzny.

Funkcjonariusze dyżurują całodobowo pod numerami telefonów: 22 783 99 66 – dyżurny Komisariatu Policji w Sulejówku, 25 759 72 00 oficer dyżurny mińskiej Komendy Policji. Można też dzwonić na numery alarmowe Policji – 112 i 997 lub napisać wiadomość na adres: oficer.prasowy.minsk-maz@ksp.policja.gov.pl
Żródło info i foto: Policja.pl

„Łowcy cieni” zatrzymali w Warszawie poszukiwanego listem gończym

Policyjni „łowcy cieni” wspólnie z funkcjonariuszami kieleckiego CBŚP zatrzymali na ulicy Grzybowskiej w Warszawie przy jednym z hoteli 31-letniego Sebastiana W. – ściganego za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. W momencie zatrzymania funkcjonariusze użyli granatów hukowych, by wykorzystać element zaskoczenia. Mężczyzna próbował uciekać, ale został szybko obezwładniony przez policjantów. Najbliższe 4 lata spędzi za kratkami.

Mężczyzna był poszukiwany od 8 miesięcy. W tym czasie posługiwał się fałszywymi danymi. W chwili zatrzymania mężczyzna wychodził z siłowni. Ruch pojazdów został chwilowo wstrzymany, a funkcjonariusze użyli granatów hukowych, by wykorzystać element zaskoczenia.

Zatrzymanie mężczyzny to kolejny cios wymierzony w zorganizowaną grupę przestępczą na Mazowszu, trudniącą się wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości narkotyków. Sebastianowi W. Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuca wprowadzenie na rynek ponad 35 kg amfetaminy i prawie 1,5 kg kokainy.

Sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kibol Widzewa zostanie uniewinniony?

– Sprawcy działali wyjątkowo agresywnie. Użyli noża i rzucali płytami chodnikowymi. Chcieli zabić – powiedziała prokurator podczas głosów stron w sprawie brutalnego pobicia fana ŁKS-u. W łódzkim sądzie okręgowym zakończył się proces Wiktora S., któremu grozi 10 lat więzienia.

W środę do gmachu sądu z aresztu śledczego doprowadzony został Wiktor S. oskarżony o brutalne pobicie. Mężczyzna w błękitnej koszuli ze spuszczoną głową siedział za szybą całą rozprawę w kajdankach.

Obrońca S. wnioskował o przesłuchanie dwóch świadków oraz pokrzywdzonego Michała M. Sąd od kilku miesięcy próbował ustalić miejsce zamieszkania świadków. Bezskutecznie. Poszkodowany natomiast ścigany jest listem gończym. Sędzia Przemysław Zabłocki zamknął przewód sądowy.

– Sprawcy działali wyjątkowo agresywnie. Użyli noża i rzucali płytami chodnikowymi. Chcieli zabić – powiedziała prokurator i dodała, że partnerka pokrzywdzonego rozpoznała Wiktora S. – Zaznaczam, że oskarżony był już karany. Wnoszę o 10 lat więzienia.

Odmiennego zdania był obrońca oskarżonego, adwokat Michał Gąsecki. – Nie ma żadnych dowodów na winę mojego klienta. Tego dnia był u znajomych w Łasku. Wrócił i przebywał w mieszkaniu. Świadczą o tym logowania telefonu. Musiałby go użyć, żeby umówić się z resztą sprawców – twierdził adwokat i wniósł o uniewinnienie. Wyrok zostanie ogłoszony za dwa tygodnie.

Cięli po twarzy i szyi

Do brutalnej napaści doszło 12 sierpnia 2013 r. W nocy Michał M., który jest związany ze środowiskiem kibiców ŁKS, siedział z partnerką na górce obok bloku przy ulicy Bolka Świdnickiego w Łodzi, gdzie przyjechali mercedesem. Około godziny 1.35 spomiędzy bloków wybiegł mężczyzna w kominiarce. Podbiegł do samochodu od strony Michała M. Ten zamknął się w środku.

Napastnik zaczął uderzać pięścią o szybę samochodu. Dołączyło do niego jeszcze kilku mężczyzn w kominiarkach. Wybili szybę w aucie. Magdalena S. wzywała pomocy. Jeden z napastników przewrócił dziewczynę na ziemię, drugi miał ją kopnąć. Michał M. wybiegł z samochodu i odciągnął napastników. Grupa mężczyzn okrążyła go. Wykrzykiwali wulgaryzmy na temat ŁKS-u.

Kiedy Michał M. próbował uciec, jeden ze sprawców wziął betonową płytę i rzucił w jego kierunku. Chybił, płyta się połamała. Wtedy wraz z kolegami zaczął rzucać odłamkami płyty w napadniętego i w jego samochód. Jeden z kawałków trafił Michała M. w głowę; ten upadł na ziemię. Kibole Widzewa bili M. pięściami i kopali. Dwóch mężczyzn miało noże. Jeden ranił nogi Michała M., drugi ciął go po twarzy i szyi. Z pobliskich bloków dobiegały krzyki lokatorów. Wezwano policję. Jeden z napastników jeszcze raz zadał ofierze cios nożem, później wszyscy uciekli.

Kim był napastnik?

Po przesłuchaniu kilkudziesięciu świadków, którzy z balkonów obserwowali atak kiboli, śledczy ustalili, że właścicielem volkswagena golfa, którym uciekli napastnicy, jest Wiktor S. z Łasku. Ten nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień.

Mężczyzna był już dobrze znany policji. Rok wcześniej sąd skazał go na dwa i pół roku więzienia za kradzież z włamaniem i pobicie. Oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia. Pozostałych sprawców napaści nie udało się ustalić.