Proces za kradzież towarów o wartości 20 tys. złotych

Dwóch mężczyzn odpowie za kradzieże i kradzieże z włamaniem do sklepów na terenie Kołobrzegu. Mężczyźni ukradli przedmioty warte ponad 20 tysięcy złotych. Ich łupem padły m.in. złoty łańcuszek, dwa telefony komórkowe oraz markowe perfumy. Złodziei namierzyli i zatrzymali funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu. Za serią kradzieży stali dwaj mieszkańcy tego miasta w wieku 35 i 39. lat. Na przełomie lutego i marca kradli w różnych sklepach.

Ich łupem padły m.in. złoty łańcuszek za ponad tysiąc złotych, zdrapki o wartości prawie 3 tys. złotych oraz markowe perfumy, których wartość przekraczała 11 tysięcy złotych. Mężczyźni uszkodzili też gablotę, z której ukradli dwa telefony komórkowe za 3 tys. złotych. Dodatkowo jeden z nich w tym samym okresie dokonywał kradzieży w sklepie spożywczym, gdzie przywłaszczył artykuły warte w sumie 700 złotych.

Mężczyźni zostali przesłuchani i usłyszeli zarzuty kradzieży i kradzieży z włamaniem. Zastosowano wobec nich środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Grozi im kara pozbawienia wolności nawet do 10 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Plaga kradzieży damskich torebek w stolicy. Zatrzymano 6 Gruzinów

Policjanci ze specjalnej grupy „Skorpion” zatrzymali sześciu obywateli Gruzji podejrzanych o włamania i okradanie samochodów. Ich łupami padały głównie damskie torebki z dokumentami, telefonami i pieniędzmi.

Mł. asp. Irmina Sulich z komendy policji na Pradze Północ przekazała, że policjanci ze specjalnej grupy „Skorpion” od jakiegoś czasu prowadzili działania na warszawskiej Pradze dotyczące włamań do samochodów na terenie dzielnicy. – Sprawcy wybijali szyby i wyrywali klamki w zaparkowanych samochodach, po czym kradli z nich damskie torebki z portfelami, dokumentami, kartami płatniczymi i biżuterią – stwierdziła policjantka.

– Funkcjonariusze, gdy tylko otrzymali rysopisy mężczyzn, rozpoczęli ich poszukiwania. Ustalili również pojazd, którym się poruszali i podjęli jego obserwację – powiedziała.

Wskazała, że operacyjne ustalenia doprowadziły policjantów na jeden z parkingów przy ul. Wojnickiej. – Tam przy zaparkowanym renault zauważyli poszukiwanych mężczyzn, którzy wyrwali z pojazdu klamkę i zabrali z jego wnętrza torebkę – opisała Irmina Sulich.
Źródło info i foto: se.pl

Skradziono szczepionki z przychodni w miejscowości Iłowo-Osada

W nocy z wtorku na środę dokonano włamania do przychodni w miejscowości Iłowo-Osada niedaleko Działdowa (woj. warmińsko-mazurskie). Łupem złodziei padły trzy fiolki szczepionki przeciwko COVID-19. Sprawę bada policja. Trzy fiolki preparatu, którymi można było zaszczepić 18 osób, zniknęły w nocy z Niepublicznego Zakładu Podstawowej i Specjalistycznej Opieki Zdrowotnej w miejscowości Iłowo-Osada koło Działdowa. – Sprawę na policję o 7:36 zgłosił pracownik przychodni, który zauważył wybitą szybę – powiedziała polsatnews.pl sierż. sz. Justyna Nowicka z policji w Działdowie.

Kierownik Posterunku Policji w Iłowie-Osadzie asp.szt. Arkadiusz Masiak potwierdził w rozmowie z Interią, że policjanci są na miejscu zdarzenia i prowadzą czynności wyjaśniające. Jak poinformował, na razie nie ma danych na temat tego, czy z przychodni skradziono coś poza szczepionkami.

W Iłowie-Osadzie mieszka ok. trzech tys. osób. Funkcjonuje jeden punkt szczepień.
Źródło info i foto: interia.pl

Napad na konwojenta w Łodzi. Skradziono 3 mln złotych

Nieznani sprawcy napadli w sobotę po godzinie 18 na konwojenta, który odbierał pieniądze ze sklepów w Łodzi. Mężczyzna został pobity, a napastnicy zabrali pieniądze, które miał w walizce. Zniknęły także worki z gotówką z samochodu, którym jeździł. Policja poszukuje świadków przestępstwa.

Zaatakowany konwojent był nieuzbrojony i nie miał wsparcia. Samodzielnie odbierał pieniądze z placówek handlowych, gdy w sobotę po godz. 18 przy ul. Ogrodowej w Łodzi doszło do napadu. Sprawcami byli najprawdopodobniej dwaj mężczyźni.

Obezwładniony konwojent

– 16 stycznia około godz. 18 przez jednym ze sklepów przy ul. Ogrodowej w Łodzi nieznani sprawcy zaatakowali konwojenta, który wychodził z utargiem. Po jego obezwładnieniu i doprowadzeniu do stanu bezbronności ukradli pieniądze, które przewoził – powiedziała Polsat News podkomisarz Aneta Sobieraj z łódzkiej policji.

Reporter Polsat News dowiedział się, że łup to utarg z kilku placówek handlowych.

Po zabraniu walizki z pieniędzmi złodzieje splądrowali samochód konwojenta i zabrali z niego worki z gotówką. Nieoficjalnie wiadomo, że zginęły około 3 mln zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

21-letni złodziej włamywał się do domów na Śląsku. Okradł 30 domów

Włamał się do 30 domów na terenie różnych miast województwa śląskiego, kradł i uciekał. 21-latkowi zarzuca się łącznie 31 przestępstw, podczas których kradł biżuterię, zegarki i gotówkę, ale nie tylko. Jego łupem padał też na przykład sprzęt komputerowy czy AGD. Łącznie uzbierał pokaźną sumę pieniędzy!

Zdarzały się włamania, podczas których niczego nie ukradł, ponieważ został spłoszony lub w środku nie było żadnych wartościowych rzeczy. Podczas innych kradł przedmioty nawet za ponad 40 tys. zł. Mowa o 21-letnim mężczyźnie, który włamał się do 30 domów na terenie województwa śląskiego. Kradł wszystko, co wpadło mu w ręce!

– Zawsze wybierał osiedla domków jednorodzinnych blisko dworców kolejowych. Wcześniej analizował układ ulic i wybierał ewentualną drogę ucieczki. Służyły mu do tego dostępne w sieci mapy i zdjęcia. Zaopatrzony w rękawiczki, kominiarkę i łom, wyruszał w podróż. Bywał na małych stacjach znajdujących się blisko Częstochowy, Wrocławia, Opola, Katowic i Pszczyny – relacjonują policjanci.

Będąc w Kobiórze, 21-latek miał ponownie w szybki sposób wzbogacić się cudzym kosztem. Ale plan się nie powiódł. Zareagowali świadkowie, którzy poinformowali o podejrzeniu włamania policjantów z komendy w Pszczynie i przekazali im dokładny rysopis sprawcy.

– Jak w wielu takich przypadkach, nie obyło się bez pościgu. Ostatecznie 21-latek trafił w ręce mundurowych. Okazało się jednak, że podczas ucieczki wyrzucił torbę ze swoim sprzętem i łupem w pobliskie krzaki. Po kilku kwadransach policjanci zlokalizowali jego kryjówkę wraz z dowodami, których próbował się pozbyć. W zabezpieczonej torbie znaleźli: biżuterię, portfel, telefon komórkowy, kominiarkę i rękawiczki – wyliczają w komendzie.
Źródło info i foto: se.pl

Zatrzymano sprawcę napadu na stację paliw

Policjanci ze zgorzeleckiej komendy zatrzymali młodego mężczyznę podejrzanego o napad na jednej ze stacji paliw. Sprawca, grożąc przedmiotem przypominającym broń, zażądał wydania pieniędzy z utargu, po czym uciekł z łupem. Mężczyźnie grozi wieloletni pobyt w zakładzie karnym.

Dyżurny zgorzeleckiej komendy został powiadomiony o napadzie na jedną ze stacji paliw na terenie powiatu. Jak wynikało ze wstępnych ustaleń w tej sprawie, do obiektu wszedł zamaskowany mężczyzna, który sterroryzował personel przedmiotem przypominającym broń i grożąc pozbawieniem życia, zażądał wydania pieniędzy. Pracownica wobec takiej sytuacji wyjęła gotówkę z kasy, po czym sprawca uciekł z łupem.

Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu. Tego samego dnia funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zgorzeleckiej komendy ustalili i zatrzymali podejrzewanego o ten czyn 27-letniego mieszkańca powiatu.

Zatrzymanemu przedstawiono zarzut rozboju, za co grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Obrabowano królewski skarbiec w Dreźnie

Grupa włamywaczy obrabowała muzealny skarbiec w Dreźnie, znany jako Gruenes Gewoelbe (Zielone Sklepienie). Trwają poszukiwania sprawców. Według niemieckich mediów, łupem przestępców padły historyczne precjoza o wartości niemal miliarda euro.

Możemy potwierdzić włamanie do Gruenes Gewoelbe. Na miejscu jest ekipa śledcza, przestępcy zbiegli – oświadczył rzecznik drezdeńskiej policji Thomas Geithner.

Według dziennika „Bild” ok. godz. 5 rano spowodowano awarię elektrycznej skrzynki rozdzielczej w pobliżu głównych drezdeńskich muzeów, odcinając je od dopływu prądu. Następnie kilku sprawców weszło przez narożne okno do Gruenes Gewoelbe. Ich łupem padły kosztowności – takie jak diamenty i kamienie szlachetne. Sprawcy nie ukradli malowideł i waz.

Jeden z największych zbiorów klejnotów w Europie

Gruenes Gewoelbe jest uważane za jeden z największych zbiorów klejnotów w Europie i mieści się w salach zamku w Dreźnie. Muzeum jubilerstwa i złotnictwa zostało założone w 1721 roku jako skarbiec elektorów saksońskich przez Augusta II Mocnego. Jest uważane za najbogatszą kolekcję klejnotów w Europie.

Nazwa Zielone Sklepienie pochodzi od malowanych w kolorze zieleni malachitowej ścian sali, które obecnie pokryte są taflami luster. Zbiory eksponowane są w dwóch zespołach pomieszczeń: „historycznym” i „nowym Zielonym Sklepieniu”, obydwu mieszczących się w zachodnim skrzydle zamku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci CBŚP rozbili grupę złodziei luksusowych aut

CBŚP rozbiło grupę zajmującą się m.in. kradzieżami luksusowych samochodów na terenie Polski, Niemiec i Austrii. Zatrzymano 39 osób. Część z nich usłyszała zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kierowania grupą. Wartość skradzionych samochodów to trzy miliony złotych. „Do sprawy zabezpieczono mienie podejrzanych warte prawie 430 tys. zł. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze” – informuje CBŚP.

Grupa działała w latach 2008 – 2019. Jej łupem padły głównie samochody marek takich jak Audi, Mercedes, BMW oraz Volvo. Wśród skradzionych aut był m.in. Mercedes – Benz klasy G, o wartości około pół miliona złotych oraz Audi Q3, którego szacunkowy koszt to około 90 tysięcy złotych.

Funkcjonariusze zabezpieczyli też części samochodowe, w tym m.in. ponad 170 silników.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wysadzony bankomat w Grodzisku Mazowieckim. Złodzieje ukradli 200 tys. złotych

W nocy z wtorku na środę, około godziny trzeciej nad ranem, wyleciał w powietrze bankomat przy ulicy 11 listopada. Policja poszukuje sprawców. Nieoficjalnie wiadomo, że łupem złodziei mogło paść nawet 200 tys. złotych.

Asp. sztab. Katarzyna Zych, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, w rozmowie z Polsat News poinformowała, że wciąż trwa liczenie strat przez bank. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że skradziona suma była niebagatelna: mogła wynieść nawet 200 tysięcy złotych.

Mieszkańcy z najbliższej okolicy twierdzą, że złodzieje nieprzypadkowo „zasadzili się” akurat na ten konkretny bankomat: we wtorek 17 września został on zasilony świeżą dostawą gotówki do wypłacania.

Wybuch doszczętnie zniszczył urządzenie. Maszyna znajdowała się przy sklepie spożywczym „Społem”. W budynku w wyniku eksplozji pękła szyba, zniszczony został również daszek znajdujący się nad bankomatem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wciąż nie wiadomo gdzie są pieniądze zrabowane w „skoku stulecia”

Sprawa odwoławcza nic nie zmieniła – sąd utrzymał wyroki dla czterech mężczyzn oskarżonych w tzw. skoku stulecia czyli napadzie na konwój z pieniędzmi pod Swarzędzem (Wielkopolskie). Szajka zrabowała wtedy prawie 8 mln zł. Do dziś udało się odzyskać niewielką część – kilkaset tysięcy złotych. Wciąż nie wiadomo, gdzie jest reszta gigantycznej kwoty

Do skoku stulecia doszło 10 lipca 2015 roku. Zatrzymani wskazują, że całą akcję wymyślił Grzegorz Ł. (53 l.). Zasugerował Adamowi K. (48 l.), swojemu koledze, z którym razem wstępowali do policji, że można obrabować konwój wprowadzając do firmy „kreta”. Znaleźli Krzysztofa W. (50 l.). Stworzyli dla niego fałszywą tożsamość. Nazwali Mirosławem Dudą i zatrudnili w firmie. 10 lipca w konwoju była duża suma. Mirosław Duda, twierdząc, że boli go noga, przekonał dyspozytora, by siąść za kierownicą bankowozu. Potem wysłał tylko krótki sygnał do wspólników: – Jestem kierowcą. Możemy robić. Kiedy załoga bankowozu opuściła kabinę, Krzysztof W. vel Mirosław Duda po prostu odjechał z pozostałymi pieniędzmi. W lesie pod Poznaniem wspólnicy przepakowali pieniądze do innego samochodu i rozjechali się. W garażu pod Łodzią zrabowany łup podzielili – część rozdali sobie, drugą jak twierdził Adam K. razem z Grzegorzem Ł. zakopali w lesie za jego działką. – Po pewnym czasie sprawdziłem to miejsce w lesie i zastałem tylko wykopany, pusty dół. Pieniędzy nie było – mówi Adam K.

Zniknął też Grzegorz Ł. Był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Początkowo pojawiła się hipoteza, że został ograbiony ze swojej doli i zamordowany przez wspólników. Jak się jednak okazało w listopadzie 2017 roku wytropili go w Odessie „łowcy głów” z poznańskiej policji. Grzegorz Ł. został zatrzymany i zeznawał w procesie odwoławczym. – Słyszałem, że zakopałem 4 miliony złotych, że uciekłem, że mnie zabito i nie żyję. Żyję, nie uciekłem, a pieniędzy nie miałem i nie mam. Wyjechałem na Ukrainę legalnie, z moim paszportem na zaproszenie miasta Truskawiec. Nie ukrywałem się. Wypoczywałem w towarzystwie pięknych kobiet. zajmowałem się też uprawą warzyw na Ukrainie – mówił przed obliczem sądu.

Sąd Apelacyjny w Łodzi czekał na te wyjaśnienia. Dlatego nawet była przerwa w prowadzonej sprawie odwoławczej. Teraz, mając komplet materiałów, wydał wyrok. Rozpatrując odwołanie obrońców oskarżonych, ale i prokuratury, uznał, że ustalenia w pierwszej instancji były trafne, słuszne i nie można ich podważyć. Nie zgodził się także z prokuratorem, który chciał złagodzić karę dla dwóch skazanych, uważając że dzięki ich zeznaniom udało się doprowadzić do zatrzymań w tej sprawie. Jak stwierdziła uzasadniając wyrok sędzia Barbara Augustyniak nie może być w tej sprawie mowy o tzw. małym świadku koronnym, czyli nadzwyczajnego złagodzenia kary, bo oskarżeni, szczególnie Adam K. nie byli szczerzy, dozowali informacje.

Prawomocnym już wyrokiem Krzysztof W. został skazany na 8 lat i dwa miesiące więzienia. Marek K., który zwerbował do pracy fałszywego konwojenta, na siedem lat więzienia, Adam K. na 6 lat i dwa miesiące, natomiast Dariusz D. – pomocnik grupy, który zajął się przerzuceniem pieniędzy z ciężarówki do innego auta, na 6 lat. Oprócz tego zostali oni zobowiązani do zapłacenia ponad 3,2 mln złotych w ramach napraw szkody.

Wciąż pozostaje nierozwiązana zagadka zniknięcia pieniędzy. Według śledczych to niedorzeczne, że przy tak drobiazgowo zaplanowanym napadzie, „rozwiała się” w powietrzu cała zrabowana suma. Czy uczestnicy skoku wkalkulowali sobie odsiadkę w koszty? Czy jeszcze jakieś nowe okoliczności wyjdą na jaw przy sprawie Grzegorza Ł., która jest wyodrębniona do osobnego postępowania?
Źródło info i foto: Fakt.pl