Alarm bombowy na pokładzie samolotu lecącego z Lotniska Chopina do Madrytu

Samolot lecący z portu lotniczego im. Fryderyka Chopina do Madrytu musiał zawrócić do Warszawy. Lotnisko otrzymało informacje o zagrożeniu na pokładzie. Maszyna o 10:27 wylądowała w stolicy.

– Lotnisko Chopina odebrało informację o rzekomym zagrożeniu na pokładzie samolotu lecącego z Warszawy do Madrytu – poinformowały służby prasowe PLL LOT.

Według danych przewoźnika na pokładzie znajdowało się 156 pasażerów i 7 członków załogi. Zgodnie z procedurami podjęto decyzje o powrocie na lotnisko wylotu.

– Samolot zawrócił do Warszawy. Po wymianie załogi i sprawdzeniu bagaży, rejs będzie kontynuowany tym samym samolotem – przekazał PLL LOT.

Przewoźnik zapewnił, że nie było to lądowanie awaryjne, choć podjęto odpowiednie środki bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Domenico Paviglianiti w areszcie

Domenico Paviglianiti, który jest uznawany za szefa mafii kalabryjskiej ‚Ndranghety – został w środę zatrzymany w Madrycie. Obywatel Włoch jest podejrzany m.in. o kierowanie jedną z największych na świecie organizacji mafijnych, a także o morderstwo.

Jak podała w czwartek hiszpańska policja krajowa (Policia Nacional), zatrzymany boss mafijny przebywał na terenie aglomeracji Madrytu podając się za obywatela Portugalii. Podczas zatrzymania przedstawił sfałszowany dokument tożsamości tego kraju.

Domenico Paviglianiti aresztowany w Madrycie

„W chwili zatrzymania mężczyzna posiadał przy sobie sześć telefonów komórkowych oraz blisko 6000 euro w gotówce” – poinformowała na twitterze Policia Nacional. Według komunikatu Paviglianiti, który usłyszał już zarzuty i trafił tymczasowo do aresztu, to jeden z najbardziej poszukiwanych ludzi we Włoszech. „Nasi funkcjonariusze ujęli w Madrycie głównego przywódcę kalabryjskiej ‚Ndranghety” – napisała w komunikacie hiszpańska policja.

Madryckie media donoszą, że Paviglianiti został schwytany w ramach wspólnej operacji służb policyjnych Hiszpanii i Włoch. W trakcie dochodzenia ustalono, że także część rodziny bossa ‚Ndranghety mieszkała już od jakiegoś czasu w Hiszpanii, w aglomeracji Barcelony. Agencja EFE przypomniała, że aresztowanemu zarzuca się – poza kierowaniem organizacją przestępczą i handlem narkotykami – także obrót bronią i morderstwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Madryt: Dzieci łańcuchami przykuły ojca do ściany. Osiem dni czekał na pomoc

Policjanci z Madrytu uwolnili mężczyznę, którego dzieci przykuły łańcuchami do ściany. Osiem dni czekał na pomoc. Jak poinformowała w środowym komunikacie krajowa policja (Policia Nacional), do zdarzenia doszło w pierwszej połowie lipca w położonym regionie Madrytu mieście Torrejon de Ardoz.

Interwencję poprzedziło zgłoszenie od jednego z sąsiadów, który zauważył mężczyznę dającego przez okno znaki wskazujące, że prosi o pomoc. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policja stwierdziła, że mężczyzna został przytwierdzony łańcuchami do ściany jednego z pokojów, gdzie przetrzymywany był w fatalnych warunkach sanitarnych przez osiem dni.

Pomocnikiem szwagier ofiary

Według policyjnego komunikatu dwoje nieletnich dzieci ofiary miało przytwierdzić mężczyznę do ściany, twierdząc, że było to konieczne, gdyż ich ojciec „miał problemy psychiczne”. W uwięzieniu mężczyzny pomagał również szwagier ofiary.

Z informacji agencji Europa Press wynika, że uratowany mężczyzna trafił do jednego ze szpitali w stołecznej aglomeracji, zaś jego oprawcy zostali tymczasowo osadzeni w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Madryt: Sąd wypuścił na wolność byłego przywódcę ETA

Krajowy Sąd Karny i Administracyjny (Audiencia Nacional) w Madrycie wydał w środę zgodę na opuszczenie więzienia przez byłego szefa baskijskiej terrorystycznej organizacji ETA Davida Pla. Poszukiwany od kilku lat były przywódca ETA został ujęty 13 lutego w przygranicznej francuskiej miejscowości Hendaye. Zaraz po aresztowaniu hiszpański wymiar sprawiedliwości zwrócił się do strony francuskiej o ekstradycję Davida Pla na mocy wydanego w 2019 r. Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Zgodnie ze środowym orzeczeniem Audiencii Nacional uwolnienie Pla jest warunkowe, a baskijski separatysta będzie musiał co tydzień stawiać się w jednym z sądów na terenie Hiszpanii. Otrzymał też zakaz opuszczania jej terytorium.

Decyzję sądu w sprawie uwolnienia Davida Pla, który opuścił zakład karny w Soto del Real pod Madrytem w środę wieczorem, negatywnie oceniła reprezentująca rodziny ofiar ETA organizacja AVT. Jej kierownictwo wskazało na terrorystyczny charakter ETA, która w efekcie zamachów zabiła łącznie 853 osoby.

4 maja 2018 r. we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains władze ETA zorganizowały uroczystość oficjalnego samorozwiązania tej baskijskiej grupy separatystycznej. Za główny cel stawiała sobie ona powstanie niezależnego państwa Basków na terenie północnej Hiszpanii i południowej Francji.

W dniu samolikwidacji ETA ówczesny premier Hiszpanii Mariano Rajoy ogłosił, że baskijska organizacja nie osiągnęła swoich celów politycznych dzięki nieprzejednanej postawie Madrytu. Zapewnił też, iż członkowie separatystycznej grupy nie pozostaną bezkarni.

Z danych ministerstwa sprawiedliwości Hiszpanii wynika, że w zakładach karnych na terenie tego kraju przebywa obecnie około 210 byłych członków ETA. Ponad 50 innych baskijskich terrorystów ukrywa się, głównie w krajach Ameryki Łacińskiej.
Źródło info i foto: onet.pl

Hiszpania: Ponad 500 nieletnich z Afryki Płn. zatrzymanych za kradzieże na terenie Madrytu

Od czerwca do października na terenie aglomeracji Madrytu zatrzymano ponad 500 młodocianych obywateli państw Afryki Północnej, w większości Marokańczyków i Algierczyków. Głównym zarzutem wobec nich jest udział w kradzieżach – poinformował we wtorek dziennik “ABC”.

Z informacji gazety, powołującej się na dane policji, wynika, że w miastach Hiszpanii szybko rośnie liczba zatrzymań młodocianych przybyszów z Afryki Północnej, którzy dotarli do tego kraju w sposób nielegalny. Skala ich zatrzymań na terenie Madrytu i okolic określana jest jako rekordowa.

Kradną głównie portfele i telefony komórkowe

Ze statystyk policyjnych, które opublikował “ABC”, wynika, że najczęściej popełnianymi przez młodocianych mieszkańców Afryki Północnej przestępstwami na terenie aglomeracji madryckiej są kradzieże. Od czerwca często ich ofiarami byli członkowie mniejszości seksualnych, gromadzących się na wiecach w centrum hiszpańskiej stolicy.

Pomimo ostatnich zatrzymań, źródła policyjne szacują, że w centrum Madrytu wciąż grasuje ponad 200 młodocianych złodziei, którzy w sposób nielegalny dostali się do Hiszpanii. Kradną oni głównie portfele oraz telefony komórkowe.

Aglomeracja Madrytu jest głównym miejscem pobytu nielegalnych migrantów-dzieci z Maroka. Stanowią one tam zdecydowaną większość wśród pozostających w ośrodkach nadzorowanych przez lokalne władze 4100 nieletnich obcokrajowców.

Nie chcą swoich obywateli

Rozmowy prowadzone od listopada 2018 r. przez rząd Pedra Sancheza z władzami w Rabacie w sprawie przyjęcia przez Maroko kilku tysięcy młodocianych obywateli tego kraju przebywających nielegalnie w Hiszpanii nie przyniosły dotychczas skutku. Władze Maroka odrzucają proponowaną przez gabinet Sancheza deportację tych osób.

Tymczasem innym regionem Hiszpanii, dotkniętym nasilającą się przestępczością ze strony nieletnich przybyszów z Afryki Północnej, jest Katalonia. Najczęściej dopuszczają się oni tam kradzieży oraz rozbojów.

W 2019 r. w Katalonii doszło do kilku ataków lokalnych społeczności na ośrodki dla młodych migrantów z Afryki Północnej. W lipcu zamaskowana grupa wdarła się do jednej z tych placówek w miejscowości El Masnou, bijąc jej podopiecznych i pracowników. Atak, według policji, był formą zemsty za próbę gwałtu na jednej z mieszkanek regionu, której dopuścili się migranci.

28 października przed sądem w Walencji ruszył proces mężczyzny, który sprowadził w nielegalny sposób z Algierii 16 obywateli tego kraju, w tym kilku nieletnich. Oskarżonemu grozi do 7 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Madryt: Wydalono 116 migrantów, którzy wdarli się do Ceuty

Hiszpania wydaliła w czwartek do Maroka 116 migrantów, którzy dzień wcześniej wdarli się do Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej. Rząd w Madrycie uzasadnił swoją decyzję porozumieniem o ochronie granic zawartym z Rabatem w 1992 roku. MSW w Madrycie poinformowało, że hiszpańska policja przekazała służbom Maroka wszystkich migrantów, którzy w środę sforsowali granicę w Ceucie. Podczas masowego wtargnięcia do enklawy przybysze użyli przeciwko hiszpańskim żandarmom między innymi palonego wapna i kwasu solnego. Siedmiu funkcjonariuszy trafiło do szpitala.

Według hiszpańskich mediów odesłanie nielegalnych migrantów wynikało między innymi z niedopełnienia obowiązków przez marokańską policję, która z powodu obchodzonego przez muzułmanów Święta Ofiarowania w niewystarczający sposób chroniła w środę granicę w Ceucie, co wykorzystali migranci.

Apel premiera Ceuty

W czwartek rano premier Ceuty Juan Jesus Vivas zażądał od rządu Sancheza pilnych działań w celu ochrony granicy z Marokiem, przez którą masowo wdzierają się afrykańscy migranci. Przypomniał, że środowe wtargnięcie Afrykańczyków było drugim w ciągu ostatniego miesiąca wydarzeniem, podczas którego żandarmeria została zaatakowana przez migrantów. Vivas ujawnił też, iż ośrodek dla migrantów w Ceucie, tak zwany CETI, który ma zdolność przyjmowania około 500 osób, jest przepełniony. Obecnie znajduje się w nim 1200 migrantów. Według danych MSW w Madrycie w tym roku nielegalnie dostało się do Hiszpanii 29,6 tysiąca migrantów, czyli ponad dwa razy więcej niż w okresie styczeń-lipiec 2017 roku. Do Ceuty w tym roku dostało się bez ważnych dokumentów blisko 1400 obcokrajowców.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy odeślą imigrantów Hiszpanii

Madryt i Berlin osiągnęły porozumienie o odsyłaniu z niemieckich granic do Hiszpanii migrantów, którzy złożyli już wniosek o azyl w tym kraju – poinformowała w środę rzeczniczka niemieckiego MSW Eleonore Petermann.

Berlin dąży do zawarcia porozumień z poszczególnymi państwami UE, by te przyjmowały migrantów, którym niemieckie władze nie udzielą azylu. Jest to zgodne z kompromisem osiągniętym na początku lipca w niemieckim rządzie. Kanclerz Angela Merkel chce w ten sposób uniknąć jednostronnych decyzji o odsyłaniu migrantów z niemieckich granic – zauważa dpa.

Niemiecko-hiszpańskie porozumienie zacznie obowiązywać od soboty. Jak podkreśliła Petermann, rząd w Berlinie nie poszedł na żadne ustępstwa w zamian za zgodę Hiszpanii na przyjęcie migrantów.

Podobne porozumienia Niemcy negocjują z innymi państwami UE, w tym z Włochami i Grecją. W ostatnich miesiącach to jednak do Hiszpanii trafiało najwięcej migrantów.

Różnice w poglądach na politykę migracyjną między Merkel a szefem MSW i liderem CSU Horstem Seehoferem spowodowały w czerwcu poważny kryzys rządowy w Niemczech. Bawarscy chadecy domagali się jednostronnego zaostrzenia polityki azylowej, żądając zakazu wjazdu do Niemiec dla imigrantów, którzy złożyli już wniosek o azyl w innym kraju UE lub nie mają dokumentów. Współrządzące z nimi CDU Merkel dopuszczało takie rozwiązanie tylko w porozumieniu z innymi krajami UE.

Spór chadeckich ugrupowań zażegnało porozumienie między CSU i CDU z 2 lipca. Zgodzono się w nim m.in. na stworzenie centrów tranzytowych dla migrantów, odsyłanie poszukujących azylu na granicy austriacko-niemieckiej, jeżeli są oni zarejestrowani w innym państwie UE, oraz umowę Berlina z Wiedniem w kwestii polityki migracyjnej.

Obowiązujące w UE rozporządzenie dublińskie przewiduje, że za rozpatrzenie wniosku o azyl odpowiedzialne jest pierwsze państwo członkowskie, do którego przybędzie osoba szukająca schronienia. KE, która zaproponowała w reformie system rozdziału uchodźców, wskazuje, że obecne rozwiązania sprawiają, że duże obciążenia dotykają tylko kraje frontowe, jak Włochy czy Grecja.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hiszpania: Wyrok ws. gwałtu „watahy” wzbudził wściekłość

„To bzdura, nie sprawiedliwość!” – skandowali protestujący na ulicach Madrytu i innych miast Hiszpanii. Demonstrowali przeciwko decyzji sądu, który skazał pięciu mężczyzn za wykorzystanie 18-latki – lecz nie uznał czynu za gwałt.

Ta sprawa poruszyła Hiszpanię dwa lata temu. W dniu słynnej gonitwy byków w Pampelunie pięciu mężczyzn w wieku od 24 do 27 lat zgwałciło 18-latkę. Zaoferowali jej odprowadzenie do jej samochodu, lecz zamiast tego zabrali do budynku, wykorzystali i nagrywali w tym czasie filmy – przypomina brytyjski „The Guardian”.

Płaczącą na ławce dziewczynę znaleźli policjanci. Opisała sprawców. Mężczyzna udało się zatrzymać już kolejnego dnia. José Ángel Prenda, Alfonso Cabezuelo, Antonio Manuel Guerrero, Jesús Escudero i Ángel Boza – którzy w grupie na komunikatorze Whatsapp nazywali się „watahą” – stanęli przed sądem.

Teraz zostali skazani na dziewięć lat więzienia. Muszą zapłacić po 10 tys. euro zadośćuczynienia. Jednak wielu czekających na werdykt był rozczarowanych, czy wręcz wściekłych. Sprawcy zostali skazani za „wykorzystanie seksualne”, a nie za gwałt. Aby działanie sprawcy zostało uznane za gwałt, musi dojść do aktu przemocy lub zastraszenia, czego nie dopatrzył się sąd.

Jeden z sędziów argumentował ponadto, że mężczyzn powinno się oczyścić ze wszystkich zarzutów poza kradzieżą telefonu ofiary. Obrońcy przekonywali, że doszło nie do wykorzystania, a do stosunku za obopólną zgodą. Dowodem na to miało być m.in. wykonane przez sprawców nagranie, na którym widać, że dziewczyna ma zamknięte oczy i nie rusza się.

Jednak obrona w porażających szczegółach opisywała, dlaczego nie może być mowy o stosunku za zgodą kobiety.

– Oskarżeni chcą, abyśmy uwierzyli, że spotkana przez nich tej nocy 18-letnia, normalna dziewczyna po 20 minutach rozmowy z obcymi mężczyznami zgodziła się na grupowy seks z każdym rodzajem penetracji, czasem kilka jednocześnie, bez zabezpieczenia. Skoro stosunek odbył się za zgodną, to dlaczego nie wymienili się numerami, tylko ukradli jej telefon? –

mówiła prokurator Elena Sarasate. Podkreślała, że na nagraniu ofiara nie opiera się, bo jest zbyt przerażona, aby się ruszyć. Prokuratura domagała się 22 lat więzienia za gwałt, kradzież telefonu i nagrywanie gwałtu. Obie strony zapowiedziały apelację.
„To gwałt, nie molestowanie!”

Przeciwko decyzji sądu protestowały tysiące ludzi w miastach Hiszpanii. „To bzdura, nie sprawiedliwość!”, „To gwałt, nie molestowanie!”, „Gdy dotykają jednej z nas, dotykają nas wszystkich” – skandowały protestujące kobiety.

Decyzję sądu skrytykowali też niektórzy politycy. „Zawsze szanuję wyroki sądowe, ale w tym wypadku nie rozumiem go i nie zgadzam się. Musimy mieć zero tolerancji dla przemocy seksualnej” – napisała szefowa rządu regionalnego Andaluzji Susana Díaz.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Madryt: Zamieszki po śmierci senegalskiego sprzedawcy ulicznego

W zamieszkanej przez wielu imigrantów z Afryki madryckiej dzielnicy Lavapiés mieszkańcy wyszli w piątek na ulice, protestując przeciwko działaniom policji i obwiniając ją o śmierć 35-letniego Senegalczyka. Uliczny sprzedawca Mmame Mbage mimo prób reanimacji zmarł na ulicy na zawał serca, gdy uciekał w czwartek przed ścigającymi go policjantami. Policjanci próbowali zatrzymać mężczyznę, ponieważ sprzedawał na ulicy perfumy, a nie miał pozwolenia na handel uliczny.

Mbage przebywał w Hiszpanii od 12 lat, ale nie miał pozwolenia na stały pobyt i pracę. Starcia między policją a mieszkańcami Lavapiés – śródmiejskiej dzielnicy, w której mieszka i trudni się handlem ulicznym wielu nielegalnych imigrantów z najuboższych krajów świata – trwały w czwartek do północy i wybuchły na nowo w piątek rano.

Bez pozwoleń na pracę

W najbardziej uczęszczanej przez turystów części starego miasta – między Puerta del Sol a Plaza Mayor – podpalano kontenery ze śmieciami, ucierpiały siedziby niektórych agencji bankowych. Co najmniej dwadzieścia osób odniosło lekkie rany lub obrażenia.

W starciach ucierpiało również szesnastu policjantów obrzuconych przez tłum kamieniami.

Konsula Senegalu w Madrycie Mouctara Belala, który przybył na miejsce wydarzeń, powitały okrzyki „wstyd!”, „sprawiedliwość!”. Został wygwizdany przez tłum i musiał być osłaniany przez policję. AP przypomina, że nielegalni imigranci z Afryki subsaharyjskiej, którzy znajdują w Hiszpanii schronienie przed przemocą i głodem, nie otrzymują pozwoleń na pracę i są „skazani na nielegalność”.

Nielegalna sprzedaż źródłem utrzymania

W ubiegłym roku nielegalnie do Hiszpanii dotarło około 29 000 imigrantów, którym udało się dostać na południowe wybrzeże lub pokonać zasieki z drutu kolczastego na granicy hiszpańskich terytoriów w północnej Afryce. W tym roku dotarło w ten sposób do Hiszpanii już niemal 4 000 imigrantów.

„W Madrycie, podobnie jak w wielu innych wielkich miastach – komentuje hiszpańska agencja EFE – kwitnie uliczna sprzedaż podrabianych towarów. Dla imigrantów jest to sposób na życie, ale władze ścigają tego rodzaju działalność”.

Związek zawodowy zrzeszający funkcjonariuszy policji municypalnej zwrócił się do władz stolicy Hiszpanii, aby wystąpiły w obronie działań tej formacji policyjnej. Niektórzy jego działacze – podaje EFE – zamierzają wszcząć postępowanie sądowe przeciwko politykom, którzy krytykowali działania policji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dojdzie do zamachu terrorystycznego w Madrycie? Co ze skradzionymi butlami z gazem?

Wtorkowa kradzież butli z gazem postawiła policję i służby antyterrorystyczne w Madrycie w stan gotowości, bowiem złodzieje przejęli aż 1800 sztuk. Eksperci twierdzą, że z taką ilością można zorganizować zamach terrorystyczny na dużą skalę.

Hiszpańskie media piszą o zorganizowanej kradzieży pełnych butli z gazem. Według ustaleń policji nieznani sprawcy skradli 1 843 butle gazowe: 1 193 z nich wypełnione są propanem, 650 butanem.

Terroryści planują zamach?

Opinia publiczna i media nie kryją przerażenia tym, co się stało w stolicy kraju. – Piątkowa kradzież butli postawiła w stan gotowości służby bezpieczeństwa oraz ministerstwo spraw wewnętrznych. Policyjnym władzom przeszła przez myśl możliwość powtórzenia się zamachów na barcelońskim (deptaku) Las Ramblas oraz w Cambrils. Ich sprawcy mieli plan zaatakowania bazyliki Sagrada Familia i innych emblematycznych miejsc w mieście przy użyciu butli z gazem, które wcześniej skradli – czytamy w dzienniku „El Confidencial”.

Niebezpiecznie duża ilość pełnych butli

Oficjalne stanowisko hiszpańskiej policji dystansuje się od możliwości przeprowadzenia zamachu, jednak eksperci twierdzą zgodnie, że jeśli taka ilość trafi w ręce terrorystów, może dojść do krwawych zamachów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl