Kolejne zatrzymania CBA w Krakowie

To kolejna odsłona śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie oraz sprzedaży gminnych lokali i nieruchomości Agenci krakowskiej delegatury CBA zatrzymali w czwartek kolejne trzy osoby w związku z aferą korupcyjną wokół sprzedaży i wynajmu gminnych nieruchomości i lokali w centrum Krakowa. Zatrzymani to krakowski przedsiębiorca, jego żona i druga kobieta. W piątek prokuratura poinformowała, że Michałowi A., Dorocie A. i Dorocie G. przedstawiono zarzuty wręczenia łapówki w łącznej wysokości 80 tys. zł w zamian za pośrednictwo w załatwieniu w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie wygranej w przetargu 18 marca 2016 r. na wynajem dwóch mieszkań.

Wszyscy podejrzani przyznali się. Mamy też nowe informacje o aresztowanych wcześniej krakowskich urzędniczkach i przedsiębiorczyni. Jeśli chodzi trzy osoby zatrzymane w czwartek, złożyły one wyjaśnienia „korespondujące z dotychczas ustalonym stanem faktycznym”.

– Wobec każdej z tych osób wydano postanowienie o zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20 tysięcy zł oraz dozoru Policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi – przekazał rzecznik prasowy krakowskiej prokuratury Janusz Hnatko.

Jak informuje CBA, osoby te współdziałały w ukierunkowaniu przetargów na wynajem gminnych mieszkań, obiecując korzyści majątkowe w zamian za pośrednictwo w korzystnym załatwieniu spraw w Zarządzie Budynków Komunalnych. Kiedy? W lutym i marcu 2016 roku. Zatrzymany przedsiębiorca Michał A. na co dzień zajmuje się relokacją do stolicy Małopolski cudzoziemców zatrudnionych w międzynarodowych korporacjach, m.in. oferując przeprowadzającym się wsparcie w sprawach urzędowych, pomagając w znalezieniu mieszkania, opiekunki do dziecka, szkoły.

Za łapówkę chciał on „załatwić” mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach w Krakowie. Dwie pozostałe zatrzymane osoby – Dorota A. i Dorota G. współdziałały z nim. Łapówka, w wysokości 80. tys. złotych, miała w tym przypadku pomóc w wygraniu przetargu na wynajem gminnego mieszkania w kamienicy przy ul. Sobieskiego 16c i drugiego – przy Mostowej 3. To lokale o powierzchni powyżej 80 mkw., i – jak widać – w atrakcyjnej lokalizacji: nieopodal Plant i tuż przy kładce Bernatka w Podgórzu. To kolejne zatrzymanie w ramach śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie i sprzedaży różnym podmiotom gospodarczym gminnych lokali i nieruchomości w Krakowie. W sumie zatrzymano już 12 osób (pierwsze w lutym), pośród których są przedsiębiorcy wręczający korzyści majątkowe, osoby pośredniczące w przekazywaniu łapówek, a także krakowskie urzędniczki. Jeśli chodzi o te ostatnie, zatrzymano dyrektorkę magistrackiego Wydziału Mieszkalnictwa, kierowniczkę referatu w Wydziale Skarbu i kierowniczkę jednego z referatów ZBK. Dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa i urzędniczka z ZBK zostały tymczasowo aresztowane. Pierwsza z nich, Katarzyna I. następnie opuściła areszt dzięki wpłaconej kaucji. Jak teraz informuje prokuratura, na skutek zażalenia prokuratora dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa jednak znalazła się ponownie w areszcie, a po wykonaniu czynności uzasadniających tymczasowe aresztowanie została zwolniona.

Zwolniono też na tej samej podstawie drugą aresztowaną urzędniczkę, Bernadetę Sz., kierowniczkę referatu lokali użytkowych w ZBK. – Ustalenia CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki były kolejnym ogniwem łańcucha – przyjmowały łapówki i pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkań – przekazuje Piotr Kaczorek z CBA. Dodajmy, że wobec Magdaleny Z., pośredniczki w korupcyjnym procederze, która przebywa w areszcie i miała tam pozostać do 1 października, sąd na podstawie wniosku prokuratora przedłużył jej areszt na okres kolejnych trzech miesięcy. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu miejskim mieniem jest pokłosiem m.in. artykułów w „Dzienniku Polskim”.

Do zdarzeń, które są przedmiotem śledztwa, dochodziło w latach 2015-17. CBA podkreśla, że niewykluczone są dalsze zatrzymania w tej sprawie. Jednocześnie CBA informuje, że jest reakcja na jego apel po wcześniejszych zatrzymaniach, by zgłaszały się osoby, które dawały łapówki krakowskim urzędnikom. Dzięki przyznaniu się mogą uniknąć kary. Zgłosiły się już trzy pierwsze takie osoby. Po czwartkowych zatrzymaniach zapytaliśmy po raz kolejny w magistracie, jakie kroki zamierzają podjąć władze miasta. Z odpowiedzi jasno jednak wynika, że nikt się tu nie spieszy z decyzjami. Magistrat też w swojej odpowiedzi zaczyna od zwrócenia uwagi raczej na osoby, które dawały łapówki.

– Z uwagą obserwujemy toczące się postępowanie, w głównej mierze odnoszące się do osób, które ubiegały się o korzystanie z gminnych lokali i, w świetle dotychczasowych informacji, uczyniły z tego intratny proceder. W odniesieniu do pracownic Urzędu Miasta oraz pracownicy ZBK uważnie przyglądamy się przedstawionym zarzutom. Natomiast po powrocie do pracy wymienionych urzędniczek (nie ma ich w pracy od czasu zatrzymania) zostaną podjęte stosowne decyzje zgodne z treścią postanowienia prokuratora, jeżeli takie zostanie przekazane – tyle powiedział nam Maciej Grzyb, dyrektor biura prasowego UMK.
Źródło info i foto: dziennikpolski24.pl

Kraków: Ostrzegali przed pedofilem, nie usunęli danych ofiary!

Wraz z wyrokiem sądu skazującym Pawła J. za pedofilię , Wydział Edukacji Urzędu Miasta Krakowa rozesłał do szkół ostrzeżenia, by szkoły nie zatrudniały mężczyzny. Problem w tym, że w pismach dostarczonych do szkół nie usunięto danych osobowych molestowanego chłopca. Gazeta Wyborcza pisząc o sprawie poinformowała, że matka pokrzywdzonego dziecka pozwała gminę.

Jak informuje Agnieszka Świątek-Druś, rzeczniczka prasowa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, sprawa ta od początku oceniana była negatywnie. Procedury weryfikowania przez szkoły karalności osób, które mają być zatrudnione, zaplanowane na rok 2018/2019 wkrótce się rozpoczną.

Jak twierdzi przedstawiciel magistratu, Dariusz Nowak, wyrok został przekazany do dyrektorów samorządowych w niezmienionej formie skanu dokumentu otrzymanego z sądu. Urzędnik podnosi również, że jest to informacja uzyskana w związku z wykonywaną funkcją, więc w tym zakresie dyrektorzy są zobowiązani do nieujawniania osobom nieuprawnionym i niewykorzystywania w sposób nieuprawniony uzyskanej informacji.

Wiadomość do przedstawicieli placówek została przekazana w sposób pilny, ze względu na to, że dane o skazanym nie zostały ujęte w ogólnodostępnym Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym prowadzonym przez Ministra Sprawiedliwości w systemie teleinformatycznym. Dariusz Nowak informuje też, że w tej sprawie nie było i nie ma kontroli Urzędu Ochrony Danych Osobowych jak również nie wpłynął pozew.

W krakowskim magistracie potwierdzają: 7 lutego 2018 r. do Wydziału Edukacji UMK wpłynęło w formie listu poleconego pismo Sądu Rejonowego dla Krakowa – Śródmieścia, Wydział II Karny wraz z odpisem prawomocnego wyroku. Tyle, że w odpisie wyroku nie ujawnia się danych pokrzywdzonego. Te jednak przekazano dalej. Matka pokrzywdzonego dziecka pozwała gminę. Z pewnością będzie żądała od niej naprawienia szkód wyrządzonych jej rodzinie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zarzuty dla zatrzymanych urzędniczek z krakowskiego magistratu

Prokuratura chce, by dwie pracownice krakowskiego magistratu – które miały brać łapówki – pozostały w areszcie przynajmniej przez najbliższe dwa miesiące. Trzy urzędniczki miejskie oraz biznesmenka, zatrzymane we wtorek rano przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, usłyszały w prokuraturze zarzuty korupcyjne. Grozi im nawet do 10 lat więzienia.

– Wszystkie zatrzymane osoby zostały już przesłuchane. W stosunku do trzech z tych osób będzie wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania – powiedział nam w środę po południu Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Według śledczych zatrzymane krakowskie urzędniczki za łapówki pomagały w uzyskaniu prawa do gminnych lokali użytkowych i mieszkalnych. „Pomoc” obejmowała też przekazywanie informacji o planach sprzedaży gminnych nieruchomości. Prokuratura chce aresztu do września dla dwóch urzędniczek piastujących wysokie stanowiska. Są to: Katarzyna I. – dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa Urzędu Miasta oraz Bernadetta Sz. – kierowniczka referatu lokali użytkowych w Zarządzie Budynków Komunalnych. We wtorek została też zatrzymana uczestnicząca, zdaniem śledczych, w korupcyjnym procederze przedsiębiorczyni Magdalena Z. Również dla niej prokuratura chce aresztu.

Natomiast wobec Alicji N.-K., jednej z kierowniczek magistrackiego Wydziału Skarbu, zastosowano poręczenie majątkowe (20 tys. zł) i została zwolniona. Jakie zarzuty krakowska prokuratura postawiła zatrzymanym? Jak się dowiadujemy chodzi o „sprzedajność urzędniczą, niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień, płatną protekcję, przekupstwo”. Możliwe kary w przypadku takich zarzutów są duże – nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Przypomnijmy, że bezpośrednio po zatrzymaniach CBA informowało, iż łapówki mogły wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych, urzędniczki miały też przyjmować jako „podarki” np. perfumy. Wtorkowe zatrzymania miały związek z prowadzonym śledztwem – które jest pokłosiem naszych artykułów – w sprawie nieprawidłowości przy wynajmie oraz sprzedaży gminnych lokali. Wcześniej CBA przekazywało, że sprawa może dotyczyć co najmniej kilkunastu nieruchomości (mieszkań, lokali użytkowych i kamienic), w środę dowiedzieliśmy się, że może chodzić nawet o kilkadziesiąt lokalizacji – m.in. lokale przy ul. Szewskiej, Karmelickiej, św. Jana, Mostowej. – Do zdarzeń, które są przedmiotem śledztwa, dochodziło w latach 2015-2017 – informował Piotr Kaczorek z CBA.

Dodajmy, że w areszcie pozostaje zatrzymany przez CBA w lutym, w ramach tego samego śledztwa pośrednik Robert F.

– Jeśli sąd podejmie decyzję o tymczasowym areszcie, będziemy podejmować decyzję o powołaniu innych osób na stanowisk, które piastowały te urzędniczki – mówi Andrzej Kulig, wiceprezydent Krakowa. Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta Majchrowskiego przekonuje z kolei m.in., że… „prezydent nie miał i nie ma informacji o nieprawidłowościach przy wynajmie i sprzedaży gminnych lokali”.

W urzędzie miasta nie wyklucza się anulowania wyników przetargów – na najem i sprzedaż lokali – które mogły zostać „ustawione”. – W zależności od wyników śledztwa będzie analizowana taka możliwość – mówi Chylaszek. Zapowiada też, że przeprowadzona zostanie kontrola przetargów z lat 2015-17.
Źródło info i foto: dziennikpolski24.pl

Urzędniczki z krakowskiego magistratu z zarzutami

Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzuty trzem zatrzymanym urzędniczkom krakowskiego magistratu. Chodzi o przekroczenie uprawnień i przyjmowanie korzyści majątkowych. Podejrzanym kobietom grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystąpiła też do sądu o tymczasowy areszt. Sąd w tej sprawie decyzję ma podjąć jutro.

Delegatura CBA w Krakowie, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prowadzi śledztwo dotyczące powoływania się na wpływy w m.in. administracji samorządowej oraz w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie i podejmowania się bezprawnego pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych usytuowanych w atrakcyjnych częściach Krakowa, nieopodal rynku czy wzgórza wawelskiego.

Agenci CBA zatrzymali wczoraj trzy urzędniczki – dyrektor z krakowskiego magistratu kierującą wydziałem zajmującym się zasobem mieszkaniowym miasta, kierownika referatu z wydziału skarbu urzędu, kierownika jednego z referatów w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie oraz kobietę- pośrednika.

Ustalenia śledczych z CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki m.in. w zamian za łapówki pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkalnych w atrakcyjnych miejscach Krakowa, m.in. przy ul. Szewskiej, Karmelickiej czy Mostowej. Łapówki dla zatrzymanych dziś urzędniczek miały sięgać w sumie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wśród „podarków” były też perfumy. Do zdarzeń, które są obecnie przedmiotem śledztwa dochodziło w latach 2015-2017, a sprawa dotyczy co najmniej kilkunastu nieruchomości: mieszkań, lokali użytkowych i kamienic.

Już wcześniej w ręce krakowskich agentów CBA wpadły 4 osoby m.in. dwóch pośredników Robert F. i Małgorzata P. Agenci przeszukali mieszkania zatrzymanej dwójki pośredników i pomieszczenia w instytucjach samorządowych, tam zabezpieczono dowody związane ze sprawą. Kolejny zatrzymany przez CBA – Adam K. – usłyszał w prokuraturze zarzut dotyczący działania w porozumieniu z innymi osobami i udzielenia Małgorzacie P. i Robertowi F. korzyści majątkowej w wysokości 120 tys. zł. Ta dwójka miała za te pieniądze podjąć się bezprawnego wywarcia wpływu na osoby pełniące funkcje publiczne ZBK, tak, aby dwie aukcje publiczne na atrakcyjne mieszkania przy ul. Pawlikowskiego i Stradomskiej zostały odpowiednio rozstrzygnięte, na korzyść konkretnych osób.

Niewykluczone dalsze zatrzymania w tej sprawie. Śledztwo jest rozwojowe i wielowątkowe.
Źródło info i foto: onet.pl

CBA zatrzymało urzędniczki z krakowskiego magistratu

Trzy urzędniczki krakowskiego magistratu i pośredniczka zostały zatrzymane przez CBA – informuje RMF FM. Śledztwo dotyczy łapówek za ujawnianie informacji w sprawie przetargów na atrakcyjne lokale mieszkaniowe i użytkowe w centrum Krakowa. Jedna z zatrzymanych kobiet to dyrektorka wydziału mieszkalnictwa krakowskiego Urzędu Miasta. Agenci przeszukują jej biura. Według śledczych za łapówki przekazywała jednemu z przedsiębiorców informacje dotyczące ofert w przetargach na lokale, chociażby o cenach proponowanych przez oferentów. Chodzi m.in. o lokale na Szewskiej i Karmelickiej. Miała za to wziąć 40 tys. zł oraz perfumy.

Podobne zarzuty mają usłyszeć także dwie wysokie rangą urzędniczki z referatu lokali użytkowych oraz wydziału skarbu. Ostatnia z zatrzymanych to pośredniczka, która łapówki wręczała.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA w gorzowskim urzędzie miasta

Centralne Biuro Antykorupcyjne w gorzowskim urzędzie miasta sprawdza przebudowę ul. Wróblewskiego.

Prezydent Jacek Wójcicki przyznaje, że agenci wzięli pod lupę jedną z miejskich inwestycji: modernizację ul. Wróblewskiego. To modernizacja, która wzbudziła wiele kontrowersji. Pisaliśmy o tym w „GL”: Dokumentację projektową oraz nadzór nad inwestycją – wraz z innym urzędnikiem – prowadził jeden z dyrektorów magistratu. Jego syn i przyszły zięć byli wówczas pracownikami firmy, która wygrała przetarg. Radni, którzy wskazali na te powiązania, zwracali też uwagę, że przygotowaniem przetargów w wydziale zajmuje się córka dyrektora.

Jak rzecznik urzędu Ewa Sadowska przekazała nam wówczas, że córka dyrektora nie prowadziła spraw związanych z ul. Wróblewskiego, ponieważ gdy przygotowywano dokumenty przetargowe dotyczące tej inwestycji, nie była ona jeszcze pracownikiem urzędu. Sprawa trafiła nawet do prokuratury. Prokuratura Rejonowa w Gorzowie po analizie dokumentów w kwietniu odmówiła jednak wszczęcia śledztwa w sprawie poświadczenia nieprawdy i narażenia miasta na stratę finansową przy remoncie ul. Wróblewskiego. Teraz inwestycją zainteresowało się CBA. – Nie mamy nic do ukrycia, współpracujemy, jesteśmy zawsze gotowi na kontrole i sprawdzenia – powiedział nam w niedzielę po południu prezydent Jacek Wójcicki.

Jak informuje, agenci byli w urzędzie i poprosili o zestaw dokumentów dotyczących przebudowy ulicy. Wizyta miała miejsce około miesiąca temu. Dodatkowo w rozmowie z „GL” J. Wójcicki dodał, że magistrat też złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie jednego z byłych pracowników urzędu o możliwości popełnienia przestępstwa „przeciwko dokumentom”.
Źródło info i foto: gazetalubuska.pl

Bruksela: Urzędnicy podrabiali paszporty dla dżihadystów

Skandal w Belgii. W brukselskim magistracie zatrzymano co najmniej dwie osoby, które fałszowały paszporty. Jak ustaliła gazeta „La Dernieure Heure” paszporty te przygotowywano z myślą o belgijskich dżihadystach, którzy walczą w Syrii. W ten sposób chciano im umożliwić powrót do domu. O wewnętrznej kontroli w magistracie, która wykazała „nieprawidłowości” w dziale paszportowym i zatrzymaniu jednego z pracowników belgijskie media informowały kilkanaście dni temu. „La Dernieure Heure” ustalił jednak, że policja zatrzymała co najmniej dwóch urzędników zamieszanych w ten proceder.

Urzędnicy traktowali to jak dochodowy biznes. Za spreparowany przez nich paszport trzeba było zapłacić od 15 do 20 tysięcy euro. Belgijscy dżihadyści, którzy pragną wrócić do kraju, nie mają jednak innego wyjścia. Muszą zapłacić, inaczej wprost z granicy trafią do więzienia.

Jak możliwe było podrabianie paszportów w magistracie? Na przykład jeden z zatrzymanych do wystawienia paszportu użył danych odsiadującego wyrok mężczyzny. Prokuratura nie chce udzielać informacji na temat tego procederu, który trwał od czerwca do listopada zeszłego roku. Według informacji dziennika przy pomocy sfałszowanych paszportów do Belgii wróciło co najmniej 7 dżihadystów. Śledztwo wciąż trwa.
Żródło info i foto: wp.pl

Agenci CBA w krakowskim magistracie

Prokuratorzy i funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli w poniedziałek do krakowskiego magistratu. Wykonywali czynności w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowość i korupcji w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

– Prokuratura zwróciła się do urzędu o udostępnienie dokumentów dotyczących postępowań administracyjnych, związanych z budynkiem po dawnym hotelu Cracowia. Takie dokumenty zostały dzisiaj przygotowane i przekazane – powiedziała Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta Krakowa.

Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej powiedział, że agenci rzeszowskiej delegatury CBA wykonywali w magistracie czynności na rzecz mazowieckiego wydziału PK.

– To normalne działania w śledztwie: gromadzenie dokumentów – w jednym z wątków sprawy dotyczącej nieprawidłowości w pracy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – ale nie w jego głównym nurcie – wyjaśnił naczelnik wydziału w Warszawie prok. Włodzimierz Burkacki. – Nawet nie wydawano polecenie przeszukania – dodał.

– Poprosiliśmy o wydanie dokumentów potrzebnych w śledztwie. Od razu na miejscu trwają przesłuchiwania świadków w tej sprawie, żeby nie przedłużać postępowania i nie wzywać do Warszawy – mówił szef mazowieckiego wydziału.

Przekroczone umowy, nierówne traktowanie

W maju po audycie, który potwierdził nieprawidłowości w grupie programów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, wicepremier minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin skierował do CBA wniosek o zbadanie sprawy. Audyt w obszarze finansowania NCBR zleciła jeszcze poprzednia minister – Lena Kolarska-Bobińska.

Gowin wyjaśnił, że audyt potwierdził nieprawidłowości związane z grupą programów „BRIdge”, których celem było wsparcie komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych. Chodziło o przekroczenie umów na finansowanie o 90 mln zł, których nie było w budżecie NCBR. Dochodziło m.in. do konfliktu interesów i do nierównego traktowania wnioskodawców; do nieprawidłowości mogło dojść też przy wydawaniu środków na promocję.

Zatrzymani za łapownictwo

W połowie 2015 r. CBA zatrzymali w tej sprawie b. wiceprezesa b. szefa NCBR Krzysztofa K. Postawiono mu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej znacznej wartości w zamian za wsparcie finansowe ze środków publicznych dla spółek.

CBA zatrzymało wtedy też członka zarządów i rad nadzorczych szeregu spółek związanych z przemysłem chemicznym, drzewnym oraz budownictwem – Krzysztofa K. To jemu zarzucono m.in. wręczenie korzyści majątkowej znacznej wartości b. dyrektorowi NCBR.

Śledztwo dotyczące m.in. przyjmowania korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne w NCBR prowadzi mazowiecki wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji PK. Postępowanie dotyczy również powoływania się na wpływy i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu korzystnych decyzji administracyjnych w instytucjach państwowych oraz samorządowych w zamian za korzyści majątkowe. Postępowanie prowadzone jest wspólnie z funkcjonariuszami CBA z Rzeszowa.

CBA prowadziło działania w tej sprawie m.in. w biurach Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Politechniki Warszawskiej oraz dwóch firm informatycznych w Krakowie i Warszawie. Zarzuty usłyszała również Anna K., według nieoficjalnych informacji żona b. szefa NCBR.
Żródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA w gdańskim Urzędzie Miasta

Funkcjonariusze gdańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czwartek weszli do biur w gdańskim magistracie. Zażądali dokumentacji związanej ze zmianą planów zagospodarowania przestrzennego Jelitkowa, gdzie na jednym z osiedli prezydent Paweł Adamowicz nabył trzy mieszkania. Zabezpieczyli także umowy spółki deweloperskiej zawarte z miastem.

Jak informowaliśmy przeszło miesiąc temu, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro polecił na nowo wszcząć umorzone śledztwo w sprawie nieujawnienia dochodów przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Śledztwo obejmuje także wcześniej umorzony wątek rzekomego przyjęcia korzyści majątkowej w postaci rabatu na trzy zakupione mieszkania na osiedlu Neptun Park w Jelitkowie.

W czwartek przed południem funkcjonariusze CBA zabezpieczyli w Urzędzie Miasta w Gdańsku dokumenty dotyczące zmiany planów zagospodarowania przestrzennego dla Jelitkowa. Zażądali także wydania umów zawartych przez miasto ze spółką deweloperską Pomeranka.

Oświadczenie CBA

– Gdańscy agenci CBA zabezpieczają w Urzędzie Miasta w Gdańsku dokumentację dotyczącą okoliczności zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku Jelitkowie, gdzie powstało osiedle mieszkaniowe, na którym Prezydent Miasta Gdańska wraz z najbliższą rodziną zakupił na preferencyjnych warunkach trzy mieszkania.

Równocześnie CBA zabezpiecza dokumenty związane z zawarciem umowy pomiędzy Urzędem Miasta Gdańska a deweloperem, na mocy której Urząd przekazał prawo własności gruntu, na którym powstało osiedle mieszkaniowe.

Zabezpieczona dokumentacja zostanie zweryfikowana w podjętym z umorzenia postępowaniu w sprawie dotyczącej przyjęcia przez Pawła Adamowicza korzyści majątkowej znacznej wartości w wyniku zakupu po preferencyjnych cenach trzech mieszkań na tym osiedlu oraz nieujawnienia w okresie od 2006-11 r. właściwemu organowi podatkowemu przedmiotu opodatkowania w postaci dochodów stanowiących łącznie kwotę ponad 750 tys. zł. – czytamy w komunikacie.

Rabaty na mieszkania

Przypomnijmy: prezydent wraz z małżonką w roku 2005 podpisali ze spółką Pomeranka umowy na zakup dwóch mieszkań na osiedlu Neptun Park w Gdańsku-Jelitkowie. Za 83,3 m kw. zapłacili 498 tys. zł, a za 67,1 m kw. – 410 tys. zł. Metr kwadratowy kosztował więc odpowiednio 6 i 6,1 tys. zł. W sąsiednim bloku teściowa prezydenta kupiła mieszkanie o pow. 73 m kw. za 511 tys. zł (5,93 tys. za metr). Umowy przedwstępne zostały podpisane, zanim rozpoczęła się budowa i zanim deweloper wystąpił do gminy Gdańsk o zmianę planu zagospodarowania na korzystniejszy (który został później przyjęty przez radnych). Kilka tygodni później Rada Miasta Gdańska przyjęła plan, który pozwalał Pomerance na zbudowanie budynków w Neptun Parku wyższych o jedno piętro.

Co podejrzewa CBA?

Według CBA Adamowiczowie otrzymali 273 tys. zł rabatu, a teściowa prezydenta 170 tys. zł. Inni klienci płacili bowiem za najtańsze mieszkania w Neptun Parku kwoty od 7,7 do 10 tys. zł za metr. Adamowiczowie przekonywali, że otrzymali niższą cenę, ponieważ zdecydowali się na kupno kilku mieszkań i zrobili to jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Wcześniej śledczym nie udało się wykazać, że istniał związek między „bezspornie korzystną ceną” a wzajemnymi zależnościami stron.

W urzędzie „lekkie zdumienie”

Rzecznik prezydenta Antoni Pawlak w sprawie wejścia CBA wydał oświadczenie:

„Dziś w godzinach przedpołudniowych w Urzędzie Miejskim zawitała ekipa funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Funkcjonariusze poprosili o wydanie w dokumentów związanych z umowami między Gminą Miasta Gdańska a Pomeranką sp. z o.o. oraz dokumentów związanych ze zmianą planu zagospodarowania przestrzennego Jelitkowa w rejonie ul. Wypoczynkowej.

Żądanie funkcjonariuszy wzbudziło w Urzędzie lekkie zdumienie, jako że CBA już dwa razy te materiały dostawała – zarówno w roku 2012, jak i w 2014. A w tych sprawach od tamtego czasu nic się nie zmieniło”.

– Nie będziemy komentować tej informacji – usłyszeliśmy w wydziale komunikacji społecznej CBA.

Śledztwo przeniesione do Wrocławia

Czynności zostały zlecone CBA przez Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Wznowione właśnie wątki śledztwa zostały umorzone w grudniu 2015 r. przez prokuratora apelacyjnego w Poznaniu. O umorzenie „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie” wnioskowali śledczy pod kierownictwem Hanny Grzeszczyk, ówczesnej naczelnik Wydziału V ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Atlas Arenie i magistracie

We wtorek funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do Atlas Areny i zaczęli zabezpieczać dokumenty spółki. Od godz. 8 funkcjonariusze CBA pracowali w Atlas Arenie. Zabezpieczali dokumenty i twarde dyski miejskiej spółki. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, tego samego dnia dokumenty zabezpieczali także w dwóch wydziałach łódzkiego magistratu – sportu oraz budynków i lokali.

Śledztwo utajnione

Czynności prowadzili na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Jej rzecznik nie chciał zdradzić, czego konkretnie dotyczy śledztwo, bo zostało utajnione.

– Postępowanie prowadzone jest pod kątem przekroczenia uprawnień przez urzędników miejskich w Łodzi w związku z zatrudnianiem osób w tym urzędzie – powiedział „Wyborczej” Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Podkreślał, że nikomu dotychczas prokuratura nie przedstawiła w tej sprawie zarzutów.

Sprawa przeniesiona z Łodzi do Gorzowa

Sprawa może mieć związek ze sprawą Tomasza Piotrowskiego, dyrektora gabinetu prezydenta Łodzi. W grudniu został on zatrzymany przez CBA prowadzące sprawę korupcyjną. Po spędzeniu 40 godzin w izbie zatrzymań Piotrowski został zwolniony.

– Na tym etapie zgromadzony przez CBA materiał dowodowy nie dał podstaw do postawienia mu zarzutów – mówił Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Adwokat Piotrowskiego złożył do sądu zażalenie na zatrzymanie. Sąd potwierdził, że było ono bezzasadne. Z jego orzeczenia wynikało, że Tomasz Piotrowski coś komuś obiecywał bądź coś proponował. Ale nie można uznać tego za przestępstwo, bo ten, do którego skierowana była oferta, nie był osobą publiczną. Po zwolnieniu Piotrowskiego sprawę przekazano właśnie do prokuratury w Gorzowie.
Żródło info i foto: Gazeta.pl