Marian Banaś o 215 mln złotych długu poza kontrolą

W Sejmie trwa debata na temat wykonania budżetu państwa za 2021 rok. Wykonaną przez NIK analizę przedstawiał jej prezes Marian Banaś, który stwierdził, że spod kontroli parlamentu wyłączono kwotę niemal 215 mld zł potencjalnych zobowiązań Skarbu Państwa. W czwartek Sejm zajmował się sprawozdaniem Komisji Finansów Publicznych w sprawie wykonania budżetu państwa za 2021 rok wraz z przygotowaną przez Najwyższą Izbę Kontroli analizą. Udział w debacie nad tym punktem obrad wziął szef NIK Marian Banaś. Podczas sprawozdania komisji, poseł Andrzej Kosztowniak z PiS, przedstawił projekt uchwały o przyjęciu budżetu, ale zwracał uwagę na nieprawidłowości w punkcie dotyczącym NIK.

Banaś: Zdeprecjonowano znaczenie budżetu

Chwilę później głos zabrał Marian Banaś. – Stwierdzamy, że budżet państwa i budżet środków europejskich zostały wykonane zgodnie z ustawą budżetową (…). Ustawa ta nie obejmowała jednak wielu istotnych operacji finansowych związanych z realizacją zadań państwa, które mają wpływ na wzrost długu – zaczął prezes NIK. Dodał, że „zdeprecjonowano znaczenie budżetu jako najważniejszego planu finansowego państwa”.
Źródło info i foto: interia.pl

NIK zawiadamia prokuraturę ws. respiratorów

W związku z kontrolą dotyczącą zakupu respiratorów w 2020 r. NIK skierowała do prokuratury dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez urzędników państwowych, jednym z nich jest b. wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. „To kolejna odsłona wciągania NIK w osobistą vendettę prezesa Izby” – skomentował Cieszyński.

„W związku z kontrolą dotyczącą zakupu respiratorów w 2020 r., NIK skierowała do Prokuratury dwa zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych. Jednym z nich jest Janusz Cieszyński. Sprawa jest rozwojowa” – podała NIK.

„Marian Banaś składa zawiadomienie do prokuratury w związku z odkupieniem przez Ministerstwo Zdrowia od KGHM zakupionych na zlecenie rządu w szczycie pierwszej fali pandemii respiratorów” – napisał w odpowiedzi pełnomocnik rządu ds. cyfryzacji Janusz Cieszyński (ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia). Jak dodał Cieszyński, jest to „kolejna odsłona wciągania NIK w osobistą vendettę prezesa Izby”.

Ministerstwo Zdrowia podpisało w kwietniu 2020 r. umowę na dostawę 1 tys. 241 respiratorów. Miała je dostarczyć firma E&K, należąca – według mediów – do handlarza bronią. Spółka z umowy wywiązała się tylko częściowo – do Polski trafiło jedynie 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju 2020 r., resort odstąpił od umowy. Na firmę nałożono kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki.

Sprawę wciąż bada prokuratura. Prokurator krajowy Dariusz Barski informował w kwietniu, że śledczy sporządzili postanowienie o przedstawieniu zarzutów właścicielowi firmy E&K, Andrzejowi I. Mężczyzna ukrywa się przed organami ścigania, dlatego – jak dodał – wystawiono za nim list gończy.

Decyzji o zakupie respiratorów od firmy E&K wielokrotnie bronili politycy Prawa i Sprawiedliwości. Premier Mateusz Morawiecki podkreślał w czerwcu 2020 r., że zapadła ona na początku pandemii Covid-19, kiedy tego typu sprzętu brakowało w wielu krajach. – Wszędzie, na całym świecie, szukaliśmy respiratorów. Kupiliśmy je tam, gdzie można je było kupić i po cenie, po jakiej wtedy można je było kupić – przekonywał.

Na początku zeszłego roku sprawą zajął się wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński. Pod koniec stycznia zamieścił na stronach KPRM oświadczenie, w którym napisał: „po zapoznaniu się ze sprawą zakupu respiratorów w kwietniu 2020 r., mogę stwierdzić, iż decyzja o skorzystaniu z firmy E&K została podjęta w oparciu o informacje przekazane przez służby specjalne, które nie dostrzegały przeciwwskazań do podjęcia takiej współpracy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nie ma decyzji ws. immunitetu Mariana Banasia

Komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych po raz kolejny nie procedowała wniosku prokuratury o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa NIK Mariana Banasia. Śledczy chcą postawić Banasiowi kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. — Nie boję się prawdy i nie chowam głowy w piasek. Rządzący boją się NIK — stwierdził Marian Banaś. Tym razem spotkanie komisji, dyskusja i głosowanie odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Wniosek o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa NIK był jedynym punktem posiedzenia.

Poseł KO Dariusz Joński informował, że przed rozpoczęciem posiedzenia doszło do zamieszania. „Teraz rozumiem, dlaczego PiS chciał utajnić posiedzenie. Jedno posłowie i pełnomocnik może wejść, a inni już nie. Trwa wyjaśniane kto odpowiada za przygotowanie listy” — napisał na Twitterze.

„Prezes Marian Banaś z pełnomocnikiem prof. M. Chmajem wszedł właśnie na „zastrzeżone” posiedzenie Komisji Regulaminowej. Nie został wpuszczony mec. Marek Małecki oraz posłowie spoza komisji, którzy mają ustawowe uprawnienia do informacji niejawnych oraz aktualne szkolenia w ABW” — pisał z kolei Michał Szczerba.

— Prezes Najwyższej Izby Kontroli z szacunku do Sejmu, jako organu władzy ustawodawczej przybył na dzisiejsze posiedzenie komisji. Na to posiedzenie nie wpuszczono bezprawnie jednego ze współpracowników, po czym mimo próśb nie dopuszczono do głosu pana Mariana Banasia, ani jego pełnomocnika — powiedział adwokat prezesa NIK prof. Marek Chmaj.

— Co więcej komisja nie wskazała, czy wady formalne wniosku prokuratora generalnego zostały uzupełnione, czy też nie. W związku z tym po raz kolejny komisja nie procedowała kwestii immunitetu. Nie wiemy, czy ma do tego prawo. Nie dopuszcza nas do głosu, co czyni dalszy udział prezesa NIK-u w tych procedurach zupełnie zbędnym — stwierdził Chmaj.

Marian Banaś o sytuacji z immunitetem: rządzący boją się NIK

— Szanowni Państwo przez ostatnie 2 i pół roku stałem się celem ataku służb specjalnych Byliście zalewani kłamstwami na temat mnie i mojej rodziny. W całej tej nagonce chodziło o to, aby przedstawić mnie jako złego człowieka — powiedział Banaś.

— Moja sprawa jest czysto polityczna wymyślona przez ścisłe kierownictwo PiS. W tej sprawie chodzi o NIK, to ostatnia niezależna instytucji, która może patrzeć władzy na ręce — stwierdził.

— To ja obecnie nie pozwalam, aby raporty NIK były manipulowane na korzyść władzy. Gwarantuję pełną niezależność. Nasze raporty to raporty o stanie polski, obiektywne i rzetelne — zapewnił. — Są niewygodne dla władzy, bo pokazują, jak wydawane są pieniądze publiczne — dodał.

— Prace NIK próbowano zablokować od środka na poziomie kolegium NIK. Gdy to się nie udało, nagle przyspieszyła sprawa mojego immunitetu —ocenił Marian Banaś.

— Nie boję się prawdy i nie chowam głowy w piasek. Rządzący boją się NIK. Boją się, że NIK będzie wyjaśniać polską aferę Watergate, czyli sprawę Pegasusa – stwerdził szef NIK.

Posiedzenie musiało zostać przerwane

Jak przekazał po posiedzeniu przewodniczący Kazimierz Smoliński, „komisja zakończyła obrady bez podjęcia decyzji z tego powodu, że część posłów opozycji zablokowała posiedzenie”.

– Po decyzji o tym, że posiedzenie jest zamknięte dla członków komisji regulaminowej, członkowie spoza komisji powiedzieli, że nie opuszczą sali i możemy ich wynieść siłą, ale nie wyjdą – relacjonował Smoliński. – Oczywiście takiej możliwości nie ma, wobec tego musiałem zamknąć posiedzenie – poinformował.

Przewodniczący wskazał, że „prokurator wyraźnie podkreśliła, że wydała zarządzenie o udostępnieniu akt członkom komisji, a nie osobom spoza komisji”. – To są akta przygotowawcze związane z tą sprawą – podkreślał.

Smoliński przekazał, że jeszcze dziś chciałby zwołać prezydium komisji i wyznaczyć nowy termin posiedzenia.

Zarzuty wobec Mariana Banasia

Pod koniec lipca ub.r. Prokuratura Krajowa poinformowała, że prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK. Sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych po raz kolejny nie zajęła się wnioskiem w sierpniu ub.r. Posiedzenie zostało jednak wówczas przerwane. Zapowiedziano wtedy, że będzie ono kontynuowane po otrzymaniu przez komisję od prokuratury akt sprawy.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest wniosek do NIK ws. „inwigilacji Pegasusem”

Posłanka Lewicy Monika Falej złożyła wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie możliwych nieprawidłowości związanych z wykorzystaniem systemu Pegasus. To efekt informacji agencji Associated Press o inwigilowaniu Krzysztofa Brejzy, Romana Giertycha i Ewy Wrzosek. Wcześniej taki wniosek złożył senator Krzysztof Brejza, czyli potencjalnie poszkodowany w tej sprawie. Teraz formalny krok robi posłanka Lewicy Monika Falej, która prosi w swym wniosku kontrolerów NIK „o zbadanie niepokojących doniesień”.

Co, zdaniem Falej, powinno zostać objęte kontrolą NIK? Zwraca się ona bezpośrednio do prezesa NIK Mariana Banasia.

„Proszę Pana o ustalenie czy i kto w Polsce wykorzystuje system Pegasus. Od kiedy jest on używany i w jakim celu. Kto sprawuje nadzór nad działaniami wywiadowczymi? Jakie muszą zaistnieć przesłanki, by obywatel został objęty podsłuchem, śledzeniem jego urządzeń mobilnych?” – czytamy w piśmie Falej.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest oświadczenie NIK ws. zatrzymanej urzędniczki

„Pracownica Najwyższej Izby Kontroli podejrzana o przyjęcie łapówki w czasie, gdy była zatrudniona w PARP, przebywa na bezpłatnym urlopie; prezes NIK Marian Banaś polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające” – podała NIK. Izba podkreśla, że zarzuty stawiane kobiecie nie dotyczą okresu jej pracy w NIK.

W czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prokurator Artur Szykuła poinformował, że Małgorzata O., była urzędniczka Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, obecnie zatrudniona w NIK, została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące w sprawie przyjęcia 50 tys. zł łapówki. Informacje w tej sprawie zamieściła też w komunikacie Prokuratura Krajowa.

Wydział prasowy NIK w piątek wydał oświadczenie, w którym poinformowano, że O. od 1 listopada br. do października 2022 roku przebywa na bezpłatnym urlopie. „W związku z komunikatem, jaki zamieściła Prokuratura Krajowa – Prezes Najwyższej Izby Kontroli polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające. Podkreślić należy, że zgodnie z ww. komunikatem zarzucane Małgorzacie O. czyny nie dotyczą okresu, w którym była zatrudniona w Najwyższej Izbie Kontroli” – oświadczył wydział NIK.

Sprawa dotyczy 50 tys. zł

Kobieta została zatrzymana w środę na polecenie zamojskiej prokuratury w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości 50 tys. zł w związku z pełnioną poprzednio funkcją publiczną – starszego specjalisty ds. prawa zamówień publicznych w PARP.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sąd potwierdził, że zatrzymanie syna Mariana Banasia było zasadne i legalne

„Zatrzymanie dla potrzeb śledztwa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Jakuba Banasia i dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusza G. było zasadne, legalne i prawidłowe” – poinformowała w czwartek prokuratura powołując się na postanowienie sądu, który rozpatrywał zażalenia na czynności zatrzymania.

Jakub Banaś (zgadza się na podawanie danych), jego żona Agnieszka i dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. usłyszeli pod koniec lipca zarzuty w śledztwie prowadzonym w Białymstoku, a dotyczącym w początkowej fazie podejrzeń składania fałszywych oświadczeń majątkowych przez prezesa NIK Mariana Banasia. Jakub Banaś i Tadeusz G. zostali 23 lipca zatrzymani przez CBA i przewiezieni do prokuratury.

Ostatecznie Jakubowi Banasiowi i jego żonie śledczy postawili po siedem zarzutów. Dotyczą one m.in. wyłudzenia z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa ok. 120 tys. zł na renowację kamienicy oraz wyłudzenia podatku VAT w wysokości prawie 80 tys. zł. Oboje podejrzani nie przyznali się do zarzutów i złożyli wyjaśnienia. Zastosowano wobec nich tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze, m.in. poręczenia majątkowe.

Tadeusz G. usłyszał sześć zarzutów związanych z kilkukrotnym ujawnieniem obecnemu prezesowi NIK Marianowi Banasiowi informacji objętych tajemnicą skarbową; jak informowała w lipcu prokuratura – podejrzany przyznał się do bezprawnego ujawnienia Banasiowi informacji na temat kontroli podatkowej i czynności prowadzonych wobec niego przez CBA. Również wobec Tadeusza G. zastosowane zostało m.in. poręczenie majątkowe.

Obrońcy Jakuba Banasia i Tadeusza G. zaskarżyli do sądu postanowienia o zatrzymaniu i zastosowanych środkach zapobiegawczych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Marian Banaś odpiera zarzuty. „nigdy w przeszłości aparat państwa, nie pracował tak usilnie nad usunięciem prezesa NIK”

– Dysponuje oświadczeniami osób, które nakłaniano do składania fałszywych zeznań, obciążających mnie i moją rodzinę – tłumaczył prezes NIK Marian Banaś, odnosząc się na konferencji prasowej do stawianych mu zarzutów prokuratorskich.

W siedzibie Najwyższej Izby Kontroli odbyła się dzisiaj konferencja prasowa z udziałem Mariana Banasia, poświęcona – jak podał wydział prasowy Izby – postępowaniu w sprawie, w której prokuratura złożyła wniosek o uchylenie immunitetu prezesowi NIK.

Szef NIK o „szantażu prokuratury”

– Nigdy w przeszłości aparat państwa, nie pracował tak usilnie nad usunięciem ze stanowiska prezesa NIK – mówił Banaś.

– Postanowiłem przekazać opinii publicznej szokującą informację, która w każdej zdrowej demokracji wywołałaby dymisję najważniejszych urzędników w państwie – przekazał dalej urzędnik.

– Dysponuję oświadczeniami osób, które nakłaniano do składania fałszywych zeznań, obciążających mnie i moją rodzinę. W zamian tym osobom proponowano opuszczenie aresztu tymczasowego i oczekiwanie na proces w domu – tłumaczył szef NIK.

Jak dodał Banaś, osoby te  „ponieważ nie uległy szantażowi prokuratury i służb specjalnych, spędziły w areszcie tymczasowym  prawie 2,5 roku”.

– Publicznie stawiam pytanie: ile jest jeszcze takich osób, które zetknęły się za taką propozycją i takich, które nie znalazły w sobie odwagi, aby mnie o tym powiadomić – pytał urzędnik.

„Nie pozostawiam tego bez odpowiedzi”

– To sytuacja bez precedensu od czasu upadku PRL, aby prezes Najwyższej Izby Kontroli stał się celem dla służb specjalnych i prokuratury – podkreślił szef NIK. – Nie pozostawiam tego bez odpowiedzi – dodał.

O szczegółach mówili pełnomocnicy szefa NIK. – Dysponujemy materiałami, które uzasadniają stanowisko pana Mariana Banasia i prezesa NIK o tym, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na podżeganiu do złożenia fałszywych zeznań, fałszywego oskarżania i zawiadomienia o niepopełnionych przestępstwa oraz o tworzeniu fałszywych dowodów, co świadczy o przekraczaniu przez przedstawicieli polskich służb i prokuratury swoich uprawnień – powiedział mecenas Marek Małecki.

Jak wyjaśnił, to przestępstwa z art. 233, 234, 235 w zbiegu z art. 238 kodeksu karnego. – Zagrożenie maksymalne do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodał.

Mecenas poinformował, że z prezesem NIK będą wnosili o zabezpieczenie śladów, dowodów przestępstwa przed ich utratą, oraz przesłuchanie prezesa w charakterze świadka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szef NIK prosi CBA o kontrolę

Kolejny front walki został otwarty. Marian Banaś chce, aby CBA skontrolowało oświadczenia majątkowe wiceprezes izby Małgorzaty Motylow.

Obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli złożył już zawiadomienie do prokuratury na jednego z dwóch swoich zastępców – wiceprezesa Tadeusza Dziubę, i chce jego odwołania. Z ustaleń DGP wynika, że pół roku temu Marian Banaś w piśmie do szefa CBA wskazał z kolei na możliwą potrzebę kontroli oświadczeń majątkowych drugiego z wiceprezesów NIK – Małgorzaty Motylow. To pokłosie poszerzonego postępowania sprawdzającego, które prowadzi ABW. Tuż po powołaniu Motylow na wiceszefa izby NIK zwróciła się do agencji o przeprowadzenie takiej procedury, aby nowa osoba w kierownictwie uzyskała dostęp do najtajniejszych informacji.

Z ustaleń DGP wynika, że ABW w ramach postępowania stwierdziła, że Małgorzata Motylow „w latach 2017–2018, ponad zatrudnienie w NIK [była tam wówczas kontrolerem – red.], podejmowała dodatkowe zajęcie zarobkowe w ramach umowy zlecenie z firmą Energa SA z siedzibą w Gdańsku”. To spółka Skarbu Państwa, nad którą w ubiegłym roku kontrolę przejął PKN Orlen. Taka praca wymaga zgody prezesa NIK.

I jak mówi nam były szef izby Krzysztof Kwiatkowski, trudno sobie wyobrazić, by zgoda obejmowała coś więcej niż pracę na wyższej uczelni. Specyfiką pracy kontrolera jest bowiem ścisłe unikanie posądzeń o konflikt interesów.
Banaś – według naszych źródeł – potwierdził, że zgoda dla kontrolera jest wymagana. Przyznał, że Małgorzata Motylow nie informowała o pracy dla Energi, ale na mocy ustawy o NIK nie musiała, bo przepisy wskazują tylko na konieczność uzyskania samej zgody. Pod koniec marca br. szef NIK pisze do CBA o tym, że agencja poinformowała go o pracy Motylow dla Energi, a z tego może wynikać, że podjęła ją bez zgody prezesa NIK, i sugeruje, że może to z kolei rodzić „wątpliwości co do rzetelności i prawdziwości oświadczeń majątkowych” Małgorzaty Motylow za lata 2017–2018. CBA miesiąc później występuje o oświadczenia i dostaje je na początku czerwca br. Biuro nie odpowiedziało nam, czy jakakolwiek kontrola jest w tym zakresie prowadzona.

Co na to sama zainteresowana? – Żaden organ ani przełożony nie kwestionował moich oświadczeń majątkowych czy korekt tych oświadczeń, ani nie zarzucił mi w związku z tymi oświadczeniami naruszeń prawa. Nie miały miejsca także sytuacje, abym bez zgody prezesa NIK zawarła jakiekolwiek umowy zarobkowe obok pracy w NIK – odpisała nam Motylow.
Obok Banasia w kierownictwie NIK jest obecnie tylko dwóch wiceprezesów. On sam ma problemy i mierzy się z wnioskiem śledczych o uchylenie mu immunitetu. Na razie posłowie zdecydowali, że chcą się zapoznać z aktami jego sprawy, a tych jest aż 80 tomów. Prokuratura Regionalna w Białymstoku zamierza postawić prezesowi NIK „kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci CBA w biurze księgowego firmy syna Mariana Banasia

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do biura księgowego firmy Jakuba Banasia. Syn szefa NIK ma postawione 7 zarzutów prokuratorskich. O wizycie CBA poinformował na Twitterze sam prezes Najwyższej Izby Kontroli. Jak dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski ani adwokat Jakuba Banasia, ani sam Banaś nie zostali poinformowani o przeszukaniu w biurze rachunkowym. Dodatkowo CBA już w biurze było wcześniej i zabezpieczyło wszystkie dokumenty.

Obrońca Jakuba Banasia, mecenas Dariusz Raczkiewicz przypomina, że Banaś i jego żona usłyszeli już zarzuty i teraz zbieranie materiału dowodowego jest nieprofesjonalne i zaskakujące. Choć jak zaznacza, nie ma pewności, w jakiej sprawie agenci CBA odwiedzili biuro rachunkowe – w jakim wątku sprawy jego klienta mogą szukać dodatkowych materiałów.

Centralne Biuro Antykorupcyjne na razie nie komentuje sprawy.

Zarzuty dla Banasiów

Jak poinformowała prokuratura, dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. przyznał się do bezprawnego ujawnienia prezesowi NIK Marianowi Banasiowi informacji na temat kontroli podatkowej i czynności prowadzonych wobec niego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef NIK złożył zawiadomienie do prokuratury ws. wiceprezesa

Szef NIK Marian Banaś wystąpił do marszałek Sejmu o odwołanie wiceprezesa Tadeusza Dziuby ze stanowiska. Ponadto w jego sprawie do prokuratury zostało złożone zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa – przekazali urzędnicy Najwyższej Izby Kontroli. Banaś wystąpił też do premiera i CBA w związku z kontrolą w Funduszu Sprawiedliwości.

Najwyższa Izba Kontroli zwołała dziś konferencję prasową w związku z obecnością kontrolerów NIK w Ministerstwie Sprawiedliwości. Instytucja kierowana przez Mariana Banasia szczególnie zbadała Fundusz Sprawiedliwości, którym zarządza osobiście Zbigniew Ziobro. Urzędnicy rozpoczęli konferencję od wyjaśnień w sprawie wiceprezesa Izby Tadeusza Dziuby.

– 21 lipca odbyło się posiedzenie Kolegium NIK, na którym rozpatrywano zastrzeżenia ministra sprawiedliwości w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. W trakcie tego posiedzenia doszło do bezprecedensowej sytuacji pokazującej, że wiceprezes Tadeusz Dziuba zmierza do paraliżu kolegium i całej izby – powiedział sekretarz NIK Tomasz Sobecki.

Tadeusz Dziuba miał wnioskować o zdjęcie z porządku obrad punktu dotyczącego rozpatrzenia zastrzeżeń zgłoszonych przez ministra sprawiedliwości, co motywował obszernością zgłoszonego materiału. Wniosek wiceprezesa Dziuby został poddany głosowaniu i nie uzyskał wymaganej większości.

– Po przystąpieniu do rozpatrywania punktu porządku dziennego dotyczącego zastrzeżeń ministra sprawiedliwości wiceprezes Tadeusz Dziuba bez jakiegokolwiek merytorycznego odniesienia się do sprawy oświadczył, że nie weźmie udziału i faktycznie w głosowaniu udziału nie wziął, choć pozostał na sali obrad – mówił Sobecki.

Dodał, że uchwała w tej sprawie została ostatecznie podjęta, „pomimo podjętej przez wiceprezesa izby Tadeusza Dziubę próby sparaliżowania prac kolegium poprzez odmowę wzięcia udziału w głosowaniu”.

– Wczoraj prezes izby wystąpił do marszałek Sejmu o odwołanie wiceprezesa Dziuby ze stanowiska. Do prokuratury zostało wysłane zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, tj. czynu niedopełnienia obowiązków poprzez odmowę udziału w głosowaniu kolegium, co zagrażało realizacji ustawowych działań NIK – poinformowali urzędnicy izby.
Źródło info i foto: onet.pl