24-letni aktor Ryan Grantham skazany na dożywocie

Ryan Grantham, kanadyjski aktor, znany między innymi z roli Jeffreya Augustine’a w serialu Netfliksa „Riverdale”, dwa lata temu zastrzelił swoją matkę. Sąd Najwyższy w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie skazał aktora na dożywotnie pozbawienie wolności.

Dwa lata temu fanami serialu „Riverdale” wstrząsnęła wiadomość o zbrodni, której dopuścił się Ryan Grantham. 24-letni dziś aktor w 2020 roku strzelił swojej matce, Barbarze Waite, w tył głowy, gdy ta grała na pianinie. Później okazało się, że zrobił to, by nie była świadkiem zbrodni, którą dopiero zamierzał popełnić.

Okazało się bowiem, że mężczyzna zamierzał zabić premiera Kanady, Justina Trudeau. Dzień po makabrycznej zbrodni Grantham wziął broń, amunicję i koktajle Mołotowa, a następnie ruszył w kierunku Ottawy, by zabić premiera. Ostatecznie jednak rozmyślił się i oddał w ręce policji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sąd zdecydował ws. dzieciobójczyni z Wilanowa

32-letnia Magdalena D.-M., podejrzana o zabójstwo miesięcznej córeczki oraz usiłowanie zabójstwa dwóch synów, została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Posiedzenie aresztowe w sprawie 32-latki odbyło się we wtorek popołudniu. Wniosek prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania rozpatrywał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie.

– Sąd podzielił argumentację prokuratora i zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

– We wtorek przeprowadzono czynności z udziałem podejrzanej, której przedstawiono zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa małoletnich. Podejrzana przyznała się do zarzucanych jej czynów jak również złożyła wyjaśnienia, których treść objęta jest tajemnicą śledztwa – informowała wcześniej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Prokurator Aleksandra Skrzyniarz przekazywała też, że prokuratura posiada już wstępne wyniki sekcji zwłok miesięcznej dziewczynki, której ciało znaleziono w ostatni weekend w mieszkaniu na Wilanowie. Wynika z nich, że dziewczynka zmarła na skutek odniesionych obrażeń, czyli ran kłutych. Do tragicznej śmierci noworodka doszło w nocy z soboty na niedzielę. Wcześniej pomiędzy jej rodzicami 32-letnią Magdaleną D.-M. i jej mężem miało dojść do kłótni. W końcu mężczyzna wyszedł z mieszkania, a kobieta została sama z trójką dzieci. Wtedy doszło do tragedii.

Zginęła od ran kłutych

Miesięczna dziewczynka zginęła od ran kłutych w klatkę piersiową. Również jej bracia zostali ranni. Trzylatek miał uraz głowy, a dziewięciolatek – ranę ciętą szyi. Starszy z braci tragicznej nocy napisał SMS do babci, że „mama chce ich pozabijać”. Rodzina wezwała na miejsce policję.

Nieoficjalnie udało się też ustalić, że dziadkowie i stryj przyjechali do mieszkania na warszawskim Wilanowie. Nie mogli się do niego dostać, bo drzwi były zamknięte. Jednak udało im się skontaktować dziewięciolatkiem, który zrzucił klucze przez balkon. Matka przez przyjazdem rodziny i policji uciekła z mieszkania. Do czasu zatrzymania na cmentarzu w Starych Babicach kobieta błąkała się m.in. po Ożarowie Mazowieckim. Po zatrzymaniu została przewieziona do szpitala, przebywa pod nadzorem policji.

O zatrzymaniu 32-letniej kobiety poinformował na niedzielnej konferencji rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak. – Zadziałała dobra koordynacja działań poszukiwawczych. W jednej chwili do wszystkich patroli trafiła informacja o osobie poszukiwanej wraz z jej zdjęciem – powiedział.

Podał przy tym, że zatrzymanie przebiegło bardzo spokojnie. Na miejsce w tym czasie przyjechała też policja, która razem z rodziną małżeństwa M. weszła do mieszkania. W środku były tylko dzieci.
Źródło info i foto: TVP.info

11-latek uciekł z domu. Miał być ofiarą przemocy

11-letni Karol zapukał nocą do jednego z budynków w Zębie. Jak powiedział mieszkającym tam, obcym ludziom, uciekł z domu po tym, jak po raz kolejny miał zostać pobity przez matkę. Chłopiec przebywa obecnie w placówce zastępczej. Urzędnicy muszą natomiast zdecydować, co z rodzeństwem 11-latka, które zostało w domu. Historię chłopca jako pierwszy opisał dziennikarz Onetu Tomasz Mateusiak. 11-letni Karol w czwartek 18 sierpnia uciekł z domu, który znajduje się na granicy Skrzypna i Bańskiej Wyżyny w Małopolsce. Siedem kilometrów dalej, w Zębie, zapukał do jednego z budynków. Chłopiec był roztrzęsiony i zapłakany. Obcych ludzi poprosił o coś do jedzenia i picia. Zapytany o to, co się stało, odpowiedział, że uciekł z domu po tym, jak jego mama po raz kolejny mocno go pobiła.

Na miejsce wezwana została policja. Funkcjonariusze wysłuchali historii chłopca i zdecydowali, że 11-latek musi zostać zbadany przez lekarza. Wieczorem w Szpitalu Powiatowym w Nowym Targu wykonano obdukcję dziecka. Według ustaleń Onetu badania ujawniły ślady pobicia, z czego wiele nie było świeżych. Nad chłopcem znęcano się więc od dłuższego czasu.

O sprawie natychmiast dowiedział się Sąd Rodzinny w Nowym Targu, prokuratura i urzędnicy. Chłopiec został umieszczony w rodzinie zastępczej. Prokuratura, z uwagi na dobro dziecka, nie udziela więcej informacji na temat postępowania, które jest prowadzone w jego sprawie. W domu przebywają jednak pozostałe dzieci – dwie dziewczynki w wieku 9 i 8 lat oraz chłopiec w wieku 7 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W jednym z domów w Gruszewni znaleziono ciała dwóch kobiet

W jednym z domów w Gruszewni znaleziono ciała dwóch kobiet. Do śmierci 48-latki i jej 70-letniej matki miały przyczynić się osoby trzecie. – To najprawdopodobniej zabójstwo – powiedziała Polsatnews.pl podinsp. Aleksandra Nowara.

Wczoraj około godziny 17.40 oficer dyżurny kłobuckiej komendy został poinformowany, że w jednym z domów jednorodzinnych w Gruszewni w pow. kłobuckim w woj. śląskim odnaleziono ciało kobiety. O zdarzeniu poinformowała jej rodzina. Na miejsce przyjechali policjanci. W budynku, oprócz zwłok 48-latki, funkcjonariusze znaleźli również ciało jej 70-letniej matki. – Kobiety mieszkały razem. Zwłoki znajdowały się w domu w dwóch rożnych pomieszczeniach – powiedziała Polsatnews.pl podinsp. Aleksandra Nowara.

Śledczy wraz z technikiem kryminalistyki pracują na miejscu. Pracę kryminalnych nadzoruje przybyły na miejsce prokurator z Prokuratury Rejonowej w Częstochowie. Ustalane są przyczyny i okoliczności śmierci kobiet.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zostawiła 2-miesięczne dziecko w samochodzie i poszła na zakupy

Dwumiesięczne dziecko pozostawione na kilkadziesiąt minut bez opieki w zamkniętym samochodzie w Kielcach. Jego matka w tym czasie robiła zakupy. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe. Do zdarzenia doszło w poniedziałek w południe przed jednym ze sklepów w Kielcach. Jako pierwszy na miejscu interweniował funkcjonariusz koneckiej policji, który w czasie wolnym od służby był w stolicy regionu świętokrzyskiego. Funkcjonariusz zauważył, że w zaparkowanym oplu, na przednim siedzeniu pasażera w nosidełku znajdowało się dwumiesięczne dziecko bez żadnej opieki.

Szyby w pojeździe były uchylone, natomiast dziecko coraz głośniej płakało. Z uwagi na wysoką temperaturę, która panowała na dworze, pozostawienie dziecka w pojeździe mogłoby narazić go na niebezpieczeństwo. Funkcjonariusz zaalarmował służby, a następnie otworzył drzwi od pojazdu i wyjął dziecko na zewnątrz – przekazała st. sierż. Marta Przygodzka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Końskich.

Na miejsce wezwano karetkę. Na szczęście dziewczynka nie wymagała pomocy. Po około 20 minutach od podjęcia interwencji do samochodu przyszła 34-letnia matka dziewczynki. Kobieta miała bagatelizować całe zdarzenie, twierdząc, że nie było jej tylko chwilę.

Zawiadomienie w tej sprawie zostanie skierowane do sądu rodzinnego.

Funkcjonariusze przypominają, że w upalne dni temperatura we wnętrzu samochodu potrafi wzrosnąć nawet o 20 stopni Celsjusza w ciągu dziesięciu minut. Wystarczy kilkanaście, a nawet kilka minut, aby organizm dziecka zamkniętego w samochodzie podczas upału, przestał normalnie funkcjonować.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Są zarzuty dla matki chłopca, który zmarł w nagrzanym samochodzie

Uzyskana w tej sprawie wstępna opinia z sekcji małoletniego chłopca, dała m.in. podstawy do tego, żeby przedstawić matce zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci – poinformowała prokuratura. Półtoraroczny chłopiec zmarł po tym, jak spędził wiele godzin zamknięty w samochodzie.

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, a zwłaszcza uzyskana w tej sprawie wstępnie opinia z przeprowadzonej sekcji małoletniego chłopca, dały podstawy do tego, żeby sformułować i przestawić matce zarzut o czyn z art. 155 KK, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci kilkunastomiesięcznego dziecka poprzez pozostawienie go w samochodzie bez opieki, co doprowadziło do niewydolności krążeniowo-oddechowej, w następstwie udaru cieplnego i zgonu tego dziecka – powiedziała w rozmowie z PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Alicja Macugowska-Kyszka.

Jak dodała, „kobieta została przesłuchana na oddziale szpitalnym przez prokuratora. W chwili obecnej prokuratura oczekuje na końcową sekcję sądowo-lekarską – teraz mamy wstępną – jak również na opinię sądowo-psychiatryczną podejrzanej”.

Po uzyskaniu obu tych opinii mają być podjęte decyzje, co do dalszego toku postępowania w tej sprawie. Matce grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło 22 czerwca. 38-letnia kobieta miała zawieźć rano starsze dziecko do przedszkola w Szczecinie, a później pojechać do pracy i tam zostawić samochód. Przed godz. 17 odebrała z przedszkola dziecko i pojechała po młodszego syna do żłobka, gdzie dowiedziała się, że nie przywiozła go tam tego dnia. Po powrocie do samochodu okazało się, że na tylnym siedzeniu pasażera znajduje się 1,5-roczny chłopiec, który cały ten czas spędził w samochodzie kobiety. Dziecko nie dawało oznak życia – informował wówczas portal rmf24.pl.

Na miejsce mieli zostać wezwani ratownicy, ale nie udało im się uratować dziecka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szczecin: Śmierć 1,5-rocznego dziecka w rozgrzanym aucie. Nowe informacje

Fot. Bartlomiej Magierowski/EastNews. Wroclaw 1.06.2022. Radiowoz policyjny Komendy Miejskiej z wlaczonymi sygnalami swietlnymi.

W środę doszło do tragicznego zdarzenia w Szczecinie. Kobieta zapomniała odwieźć 1,5-rocznego chłopca do żłobka i zostawiła go w samochodzie. Niestety, dziecko zmarło. Świadkowie zdarzenia przytaczają tragiczną relację. – Kiedy zabrali kobietę do karetki, ojciec padł i zaczął walić głową w ziemię – mówi jeden ze świadków.

– To dobra rodzina. Ta kobieta to dobra i czuła matka. Doszło do tragedii, która jest niewyobrażalna. Być może miała jakieś problemy. Może w pracy coś się wydarzyło. Trudno to zrozumieć, ale tu chyba zawiniło zabieganie. Nikt tu nie wierzy, że zrobiła to celowo – powiedziała Onetowi kobieta.

38-latka po pracy poszła odebrać Szymka ze żłobka. Samochód stoi kilka metrów dalej. W żłobku dowiaduje się, że dziecka dzisiaj nie było. Wtedy kobieta pobiegła do samochodu, gdzie na tylnim siedzeniu znalazła chłopca.

– To było coś strasznego. Na miejsce przybiegł ojciec. Kiedy zabrali kobietę do karetki, padł i zaczął walić głową w ziemię. To, co tu się wydarzyło, jest dramatem dla całej tej rodziny. Oni już ponieśli najwyższą możliwą karę – mówi świadek.

„Była czuła i kochająca matką”

Świadkowie mówią Onetowi, że kobieta była bardzo czułą i kochającą matką. – Przychodziła, pytała, czy dzieci mogą pogłaskać naszego psa. Widać było miłość, którą darzyła te dzieci. W życiu nie nazwałby jej nikt złą matką – powiedzieli.

Dlaczego nikt przez tyle godzin nie zauważył dziecka zamkniętego w samochodzie? To pytanie zadaje sobie każdy, z kim rozmawiał Onet. Samochód, którym przyjechała kobieta, to SUV z mocno przyciemnianymi szybami. Chłopiec siedział z tyłu, prawdopodobnie tyłem do kierunku jazdy. – A pani zagląda do samochodów, jak przechodzi? – zastanawia się jeden z mężczyzn w rozmowie z dziennikarką Onetu. – Nie, właściwie nikt tego nie robi – mówi.

„Rodzice, którzy przywożą dzieci do żłobka, nie mają dużo czasu. Biegną, by odprowadzić dziecko i zdążyć do pracy. Nikt nie stoi dłużej niż kilka minut. Nikt nie stoi przed budynkiem żłobka. Nikt nie miał więc szans zobaczyć zamkniętego w samochodzie chłopca” – pisze dziennikarka Onetu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śmierć 1,5-rocznego dziecka w aucie. Nie można przesłuchać matki

Półtoraroczny chłopiec zmarł po tym, jak spędził wiele godzin w rozgrzanym aucie. Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód prowadzi postępowanie w tej sprawie. Konieczna będzie sekcja zwłok dziecka. Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, stan zdrowia matki dziecka nie pozwala na jej przesłuchanie.

– Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci 1,5-rocznego dziecka. Czyn ten kwalifikowany jest z art. 155 kodeksu karnego, za który grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od 3 miesięcy do 5 lat – powiedziała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Alicja Macugowska-Kyszka.

Dodała, że matka dziecka nie została jeszcze przesłuchana ze względu na stan jej zdrowia. – Prokuratura oczekuje na opinie, w której biegli wypowiedzą się, kiedy możliwe będzie przeprowadzenie czynności z jej udziałem – mówiła Macugowska-Kyszka. Prokuratura potwierdziła, że ciało dziecko zostało znalezione w samochodzie, a „okoliczności i przebieg zdarzenia będą przedmiotem postępowania”.

W środę na miejscu czynności procesowe prowadził prokurator, m.in. zostały przeprowadzone oględziny miejsca i ciała dziecka.

– Ciało 1,5 letniego dziecka zostało zabezpieczone w celu przeprowadzenia sekcji sądowo-lekarskiej – podkreśliła rzeczniczka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Koniec poszukiwań 5-latki. Matka przyznała się do morderstwa

Całe Włochy żyły poszukiwaniami małej Eleny. Jej matka utrzymywała, że 5-latka została uprowadzona dla okupu, co okazało się kłamstwem. Po wielu godzinach przesłuchiwań przyznała się do morderstwa córki. Martina, 23-letnia mieszkanka miejscowości Tremestieri Etneo leżącej niedaleko Katanii we Włoszech, w poniedziałek 13 czerwca zgłosiła na policję uprowadzenie swojej 5-letniej córki Eleny. Jak relacjonowała kobieta, zakapturzeni mężczyźni mieli otworzyć drzwi jej samochodu i wyciągnąć dziecko zaraz po tym, jak odebrała dziewczynkę z przedszkola. Dzień później, 14 czerwca, wyznała, że kłamała i przyznała się do morderstwa dziewczynki – podaje włoska agencja prasowa Agenzia Nazionale Stampa Associata.

Rodzina Eleny nie jest uważana za zamożną, dlatego śledczy od początku wątpili w prawdziwość wersji zdarzeń o okupie czy to, że za rzekomym uprowadzeniem stoi przestępczość zorganizowana. Według policji wymyślona przez kobietę historia o porwaniu przez zamaskowanych mężczyzn miała oddalić od niej podejrzenia. Po wielu godzinach przesłuchań przyznała się do morderstwa.

Martina powiedziała, że odebrała swoją córkę z przedszkola, a następnie, gdy już wróciły do domu, zabiła ją nożem. Ciało owinęła workami na śmieci i zakopała na opuszczonej działce w miejscowości Mascalucia, 600 m od miejsca zbrodni. Kobieta wskazała śledczym, gdzie znajduje się ciało dziewczynki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Manchester: 5-letni Jakub zginął, próbując ratować matkę. Policja ujawnia nowe informacje

44-letni Suleman A. został oskarżony o zabójstwo 15-latka z Polski i usiłowanie zabójstwa jego matki – podała w poniedziałek policja z Manchesteru. Jakub Sz. zginął, próbując pomóc zaatakowanej nożem matce. Do napaści doszło w czwartek wieczorem w domu ofiar. 15-letni Jakub zmarł w szpitalu w wyniku ran kłutych, których doznał, gdy próbował pomóc matce zaatakowanej nożem przez sprawcę. Matka chłopca Katarzyna B. również doznała ciężkich obrażeń i przebywa w szpitalu, jej stan jest stabilny.

44-letni Suleman A. został zatrzymany następnego dnia w hrabstwie Kent w południowo-wschodniej Anglii. Jak podała policja z Manchesteru, przypuszcza się, że sprawca i jego ofiary znali się wcześniej. 

Oskarżony, który nie ma stałego adresu zamieszkania, jeszcze w poniedziałek stanie przed sądem magistrackim dla Manchesteru i Salford. Posiedzenie będzie miało charakter wyłącznie proceduralny i będzie się sprowadzało do potwierdzenia jego tożsamości i wyznaczenia terminów kolejnych etapów procesu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl