Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sosnowiec: Oszukiwał metodą „na policjanta”. Został zatrzymany

W ręce stróżów prawa wpadł 37-letni sosnowiczanin podejrzany o udział w oszustwie „na policjanta”, do którego doszło na początku grudnia w Sławkowie. Jego zatrzymanie jest efektem współpracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz Będzina. Ofiarami oszustów padło starsze małżeństwo, które straciło 35 tysięcy złotych.

Do przestępstwa doszło 7 grudnia bieżącego roku w Sławkowie. Oszuści, podobnie jak w innych tego typu przypadkach, zadzwonili do 79-letniej mieszkanki miasta z informacją o wypadku drogowym, którego uczestnikiem miał być jeden z członków rodziny starszej kobiety. Głos w słuchawce prosił o pilne przygotowanie gotówki, po którą po pewnym czasie miała zgłosić się „zaufana” osoba. Jak ustalili śledczy, pożyczka na załatwienie sprawy została odebrana tego samego dnia po południu przez 37-letniego mieszkańca Sosnowca. Mężczyzna dzisiaj rano został zatrzymany i usłyszał zarzut pomocy w popełnieniu przestępstwa. Grozi mu kara nawet 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano oszustów działających metodą „na policjanta”

Po brawurowej akcji i pościgu, w ręce wolskich policjantów wpadło dwóch oszustów. Mieli przy sobie 23 tysiące złotych, które wyłudzili od starszej kobiety. W mieszkaniu jednego z nich znaleziono poza tym narkotyki. Obydwaj trafili na 3 miesiące do aresztu.

Do 80-letniej mieszkanki Woli zadzwonił mężczyzna, podający się za policjanta. Przekonał starszą panią, że jest w trakcie rozpracowywania grupy przestępczej oszukującej starsze osoby. Aby akcja się powiodła, potrzebuje pieniędzy. 80-latka przekonana, że pomaga prawdziwym policjantom, poszła do banku gdzie wzięła kredyt.

O całej sprawie dowiedzieli się wolscy policjanci, którzy postanowili przygotować zasadzkę na oszustów. Do przekazania gotówki miało dojść na ulicy Żywnego na Mokotowie. Po godzinie 13 w wyznaczonym miejscu pojawiła się kobieta, która przekazała kwotę 23 tysięcy złotych, podającym się za policjantów dwóm mężczyznom.

Dalej cała sytuacja rozegrała się błyskawicznie. Do akcji wkroczyli wolscy, prawdziwi policjanci. 21-letni mężczyzna, gdy zobaczył mundurowych, zaczął uciekać. W rękach dzierżył plik banknotów. Jednak policjant był szybszy i po chwili oszust został obezwładniony. W tym samy czasie, drugi mężczyzna rzucił się do zaparkowanego nieopodal audi i chciał uciec. Ta ucieczka również się nie udała i 25-latek wpadł w ręce policjantów.

Oszuści trafili na komendę, a mundurowi przeszukali ich mieszkania i przyjrzeli się życiorysom. Okazało się, że 21-latek miał u siebie tabletki psychotropowe, a jego kolega miał już na swoim koncie oszustwa i udział w grupie przestępczej. Obydwaj trafili na 3 miesiące do aresztu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Łódź: 82-letnia kobieta oszukana metodą „na policjanta”. Zatrzymano podejrzanego

Do 12 lat więzienia grozi 40-latkowi, który „metodą na policjanta” oszukał jedną z mieszkanek osiedla Dąbrowa w Łodzi. Kobieta – przekonana, że pomaga policji – przekazała mężczyźnie ponad 23 tys. zł. Jeszcze w niedzielę ma zapaść decyzja, czy 40-latek zostanie aresztowany. Poinformował o tym Adam Kolasa z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Jak wyjaśnił, do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie. Policjanci idąc ul. Tatrzańską w Łodzi zauważyli nietypowo zachowującego się mężczyznę. Prowadził on rozmowę przez telefon, rozglądając się przy tym, czy nikt za nim nie idzie. W pewnym momencie podszedł pod jeden z balkonów skąd wyrzucono niewielki pakunek. W pośpiechu wziął torebkę i zaczął się szybko oddalać.

Policjanci nabrali jeszcze większych podejrzeń i zaangażowali do pomocy swoich kolegów. Dotarli do mieszkania skąd chwilę wcześniej wyrzucono paczkę. Okazało się, że były to pieniądze dla rzekomych policjantów, którzy prowadzą jakąś akcję.

Mężczyzna został zatrzymany. W jego plecaku znajdowało się ponad 23 tys. złotych, które 82-letnia kobieta wyrzuciła przez okno. Chwilę przed przekazaniem pieniędzy rozmawiała telefonicznie z osobą podającą się za policjanta. Mężczyzna przekonał ją, że policjanci prowadzą ważną akcję i do jej zakończenia muszą zabezpieczyć gotówkę będącą w dyspozycji pokrzywdzonej. Kobieta zgodziła się przekazać oszczędności. Miała je wyrzucić przez balkon, gdy biorący udział w rzekomej akcji mężczyzna podejdzie pod blok i da sygnał.

Jak poinformował Kolasa zatrzymany 40-latek w przeszłości odpowiadał m.in. za przestępstwa przeciwko mieniu. Teraz odpowie w warunkach recydywy. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Jeszcze w niedzielę sąd ma zadecydować, czy podejrzany zostanie tymczasowo aresztowany.

Kolasa przypomina również, że prawdziwi funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie działaniach telefonicznie. Nigdy przez telefon nie wypytują o dane personalne oraz o oszczędności i miejsca ich przechowywania. Nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy nieznanym osobom lub pozostawienie ich we wskazanym przez nich miejscu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zatrzymali oszusta na gorącym uczynku. Chciał wyłudzić pieniądze od 91-latka

Stołeczni mundurowi zatrzymali 34-letniego mężczyznę podejrzanego o oszustwa metodą na „policjanta”. Podejrzany został schwytany na gorącym uczynku, kiedy przyszedł odebrać 25 tysięcy złotych od 91-latka. Do 91-latka zadzwonił mężczyzna podający się za policjant. Przekonywał go, że rozpracowuje zorganizowaną grupę przestępczą i prosi o pomoc. Miała ona polegać na przekazaniu gotówki. Starszemu mężczyźnie podejrzany powiedział, że dzięki temu będzie mógł zatrzymać prawdziwych przestępców. 91-latek był przekonany, że pomaga śledczym. Nieświadomy przekazał 25 tysięcy złotych.

„Gdy policjanci pozyskali informację, że starszy mężczyzna padł ofiarą oszusta, wkroczyli do akcji. Zaczęli typować osoby mogące mieć związek z tym przestępstwem. 34-latek wpadł w ich ręce w momencie, kiedy przyszedł po pieniądze. Mężczyzna trafił do policyjnej celi” – przekazał Piotr Świstak ze stołecznej policji.

Śledczy nadal pracowali nad sprawą 34-latka i zbierali materiał dowodowy. Jak się okazało, podejrzany miał na koncie także inne oszustwa, których dokonał w stolicy. Wyłudzał pieniądze od ludzi. Jeden z pokrzywdzonych stracił nawet 78 tysięcy złotych.

„Podejrzany 34-latek usłyszał łącznie trzy zarzuty oszustwa. Prokurator poparł wniosek policjantów o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Decyzją sądu 34-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące” – poinformował Piotr Świstak.

34-latkowi grozi kara pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wpadł kolejny oszust działający metodą „na policjanta”. Usiłował wyłudzić pieniądze od starszej osoby

W policyjną zasadzkę wpadł 23-letni łodzianin, który działał tzw. metodą na policjanta. Tym razem podając się za funkcjonariusza CBŚ usiłował wyłudzić od 81-latka 10 tysięcy złotych, obcą walutę i biżuterię.Przekonywał, że w związku z działalnością pewnej grupy przestępczej tylko u niego będą bezpieczne te pieniądze! Senior o dziwnej rozmowie telefonicznej powiadomił sąsiadkę a ta prawdziwych policjantów. Sprawca wpadł kiedy przyszedł po pieniądze. Jak wynika ze wstępnych ustaleń oszukanych przez niego osób może być więcej.

17 stycznia 2020 roku policjanci otrzymali informację, że 81-letni mieszkaniec bloku na osiedlu Retkinia w Łodzi prowadzi właśnie rozmowę telefoniczną z osobą, która podaje się za funkcjonariusza CBŚ. O niepokojącej sytuacji zaalarmowała sąsiadka seniora. Przekazała, że policjant wypytuje o różne rzeczy: o majątek, z kim mieszka starszy pan, czy ktoś go odwiedza, jak się czuje, czy ma oszczędności i gdzie je trzyma. Natychmiast skierowano tam patrol.

– Dalszą część rozmowy nadzorowali już prawdziwi policjanci. Pokrzywdzony powiedział, że ma w domu 10 tys. złotych, 1000 euro i biżuterię. Jego rozmówca twierdził, że wszystko to będzie najbardziej bezpieczne u niego, bo grupa przestępcza ma go okraść i tylko tak uniknie utraty oszczędności całego życia. Cały czas pozostawał z seniorem w łączności telefonicznej. W pewnym momencie nakazał mu wyrzucenie pieniędzy i biżuterii przez okno. Z uwagi na stan zdrowia starszego pana było to niemożliwe. Dotarł więc do drzwi mieszkania. W momencie kiedy oszust odbierał saszetkę został obezwładniony przez czekających już na niego prawdziwych policjantów – informuje Joanna Kącka, rzecznik łódzkiej policji.

Jest to 23 – letni mieszkaniec Łodzi. Usłyszał zarzuty usiłowania oszustwa. – Zebrany materiał dowodowy pozwolił także na przedstawienie mu zarzutu oszustwa tą samą metodą. Jak bowiem ustalono, w dniu 14 stycznia 2020 roku 23 – latek wprowadził w błąd 85 – letnią kobietę, która przekazała mu 62 tys złotych – mówi prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Grozi mu kara do ośmiu lat więzienia.

Policjanci uczulają starsze osoby na działania oszustów. UWAGA:

Policja nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy i nigdy nie dzwoni z takim żądaniem!

Policja nigdy nie informuje telefonicznie o prowadzonych działaniach! Jeżeli odebrałeś taki telefon bądź pewien, że dzwoni oszust!

Nigdy w takich sytuacjach nie przekazuj pieniędzy, nie podpisuj dokumentów, nie zakładaj kont w banku i nie przekazuj nikomu swoich danych, numerów PIN i haseł!

Po takiej rozmowie natychmiast zadzwoń do kogoś bliskiego na znany Ci numer i opowiedz o tym zdarzeniu. Poinformuj Policję.

Poproś rodzinę o wyposażenie drzwi w wizjer, czyli tak zwanego judasza i blokadę drzwi w postaci łańcucha. Nie wpuszczaj do domu nieznanych Ci osób.

Wszystkie wizyty instalatorów i innych przedstawicieli administracji są zawsze zapowiadane na tablicy ogłoszeń. Jeżeli mieszkasz na wsi, takie informacje mogą być przekazywane za pomocą pism urzędowych.

Nie bój się legitymować przychodzących do Ciebie osób przed wpuszczeniem do domu. Zapewnij sobie przy takiej wizycie obecność zaufanego sąsiada lub kogoś z rodziny.

Najlepszym miejscem przechowywania pieniędzy jest konto bankowe. Nie trzymaj większych sum gotówki w domu. Takie miejsca ukrycia pieniędzy jak szafka z bielizną, skrytka pod materacem, puszka po kawie czy schowanie pieniędzy pomiędzy kartki książki są także sprawdzane przez złodziei.

Jak działają oszuści:

– Oszuści często posługują się książkami telefonicznymi, z których wybierają osoby o imionach często charakterystycznych dla osób starszych, następnie dzwonią na wybrany numer telefonu. Rozmowa prowadzona jest w taki sposób, aby oszukiwana osoba uwierzyła, że rozmawia z kimś ze swojej rodziny i sama wymieniła jego imię oraz inne dane, pozwalające przestępcom wiarygodnie pokierować dalszą rozmową.

– Dla wywarcia większego wrażenia oszuści wmawiają również starszym osobom, że są policjantami, a pieniądze są potrzebne na „wykupienie z problemów” członka ich rodziny lub prowadzą sprawę oszustw i wyłudzania pieniędzy.

– W rozmowie oszuści zawsze proszą o dyskrecję.

– Po wyrażeniu zgody na przekazanie pieniędzy, zgłasza się po nią ktoś inny, zapowiedziany przez oszusta, jako osoba godna zaufania, która w imieniu rzekomego stróża prawa odbiera pieniądze. Często oszuści umawiają się na spotkanie pod bankiem, aby szybko zabrać gotówkę.

O wszystkich próbach wyłudzenia pieniędzy natychmiast poinformujmy Policję, korzystając z numeru alarmowego 112
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szwecja: Polacy okradają Polaków metodą „na policjanta”

Szwedzcy policjanci apelują do Polaków, by nie wierzyli w dziwne telefony z ostrzeżeniami od funkcjonariuszy. To nie są bowiem prawdziwi mundurowi, a polscy złodzieje, którzy w ten sposób okradają swoich rodaków.

Szwedzka policja jest bezradna – do funkcjonariuszy zgłaszają się polscy imigranci, którzy zostali okradzeni metodą „na policjanta”. Do ludzi dzwonią bowiem oszuści, którzy ostrzegają przed lokalnym gangami i proszą, by pieniądze czy kosztowności zostawić w specjalnym worku przed drzwiami, a trafią one w ten sposób do „policyjnego depozytu”. Oczywiście precjoza znikają bez śladu, a przestępcy nie zostawiają żadnego tropu – informuje RMF.

Policja ostrzega więc przed podejrzanymi telefonami i prosi, by natychmiast zgłaszać próby oszustwa. . Funkcjonariusze zapewniają, że nigdy nie proszą o przekazanie gotówki czy kosztowności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mysłowice: Poszukiwany oszust, który działał metodą „na policjanta”

Policja z Mysłowic poszukuje mężczyzny, który podszywał się pod funkcjonariusza policji, aby wyłudzić pieniądze. Komenda Miejska opublikowała jego wizerunek. Rozpoznajesz go?

Mężczyzna, którego wizerunek publikuje mysłowicka policja, oszukał metodą „na policjanta” mieszkankę Mysłowic 18 marca tego roku. Do tej pory uniknął odpowiedzialności za swoje czyny, dlatego funkcjonariusze stworzyli portret pamięciowy mężczyzny. Poniżej szczegółowe informacje na temat jego wyglądu.

wiek z wyglądu: ok. 26-30 lat;

wzrost: ok. 175-180cm;

sylwetka: szczupła;

kształt twarzy: owalny;

cera: normalna;

czoło: średniej wysokości, średniej szerokości;

włosy: bardzo krótkie, proste, zaczesane na czoło, koloru brunatnego;

oczy: ciemne, szerokie;

nos: wąski, średniej długości;

cechy charakterystyczne: po lewej stronie w dolnej części okolicy policzkowej trądzik i plamy koloru różowego.

Kiedy 18 marca ten mężczyzna dokonał oszustwa, był ubrany w kurtkę sportową koloru ciemnego zapinaną na suwak, jeansowe, niebieskie spodnie i czarne buty z bordowymi elementami.

– Osoby, które mają informacje mogące przyczynić się do ustalenia tożsamości mężczyzny proszone są o kontakt z oficerem dyżurnym mysłowickiej komendy pod nr telefonu 32 3173 200 lub bezpośrednio z Wydziałem Kryminalnym pod nr telefonu 32 3173 280, email: kryminalny@myslowice.ka.policja.gov.pl – apeluje mysłowicka policja.
Źródło info i foto: se.pl

Gangster Jakub K. ps. „Kuba” oskarżony o usiłowanie zabójstwa policjanta i gangstera

Usiłowanie zabójstwa znanego koszalińskiego zapaśnika, dwukrotne strzelanie do policjantów, napady metodą „na policjanta” i porwanie znanego trójmiejskiego adwokata – to najpoważniejsze z 17 zarzutów ciążących na Jakubie K. ps. Kuba. Gangster i 13 jego kompanów zostali oskarżeni o ponad 60 przestępstw. – „Kuba” jest najgroźniejszy z nich wszystkich. Powiedział kiedyś kompanom, że woli zginąć niż wrócić ponownie do więzienia – mówi oficer CBŚP, który zajmował się „Kubą” i jego towarzyszami.

Luty 2017 r. W bloku przy ul. Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu, policjanci, wezwani do awantury, chcą wylegitymować mężczyznę, który prawdopodobnie wyszedł z działającej w budynku, agencji towarzyskiej. Ten wyrywa się, zbiega po schodach i wybiega z budynku sięgając jednocześnie po broń. Strzela co najmniej ośmiokrotnie do policjanta, który go goni. Jedna z kul o włos minęła głowę funkcjonariusza. Policjanci też otwierają ogień do napastnika, ale temu udaje się uciec. Media obiega informacja o strzelaninie, jednak śledczy nie ujawniają czy wiedzą coś o strzelcu. Według oficjalnej wersji ustalają tożsamość napastnika.

Tymczasem policjanci i prokuratorzy „pezetów” wiedzą, że strzelał 40-letni (wówczas) Jakub K. ps. Kuba. Dekadę wcześniej mężczyzna był jedną z ważniejszych postaci w gangu Rafała S. ps. Szkatuła. Z ustaleń warszawskich śledczych wynika, że był odpowiedzialny m.in. za broń grupy. Uczestniczył także w kluczowych „rozkminkach”, czyli spotkaniach zwaśnionych grup przestępczych. W pierwszej dekadzie XXI wieku, „Kuba” miał także być odpowiedzialny za zbieranie pieniędzy od nadzorców przydrożnych prostytutek na trasach: Marki – Wyszków, Kołbiel – Góra Kalwaria i trasie na Łódź.

„Kuba” jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej m.in. za przestępstwa narkotykowe. Ale gangstera szukają także śledczy z „pezetów” z Gdańska. Chodzi o głośną sprawę uprowadzenia znanego trójmiejskiego adwokata w 2015 r.

Palec mecenasa

29 czerwca 2015 r., mec. Krzysztof K. jechał audi a8 do swojej kancelarii. Nagle drogę zajechała mu skoda superb z policyjnym „kogutem” na dachu i wyświetlaczem „policja”. Z samochodu wyszło dwóch mężczyzn w mundurach i kamizelkach z napisem CBŚP. Adwokat mówił, że był przekonany, że to rutynowa kontrola drogowa. Szybko okazało się, że bardzo się mylił.

Jeden z „funkcjonariuszy” uderzył specjalnym młotem w szybę od strony kierowcy audi. Następnie grożąc bronią, napastnicy błyskawicznie wyciągnęli mecenasa i wrzucili do skody. Wcześniej zdążyli zabrać mu portfel i wszystkie wartościowe przedmioty, jakie miał przy sobie. W sumie ich łupem padło ok. 10 tys. zł.

Porywacze jeździli z zakładnikiem po Polsce, odwiedzając m.in. Ciechanów, Ostródę, Cedry Wielkie. Co jakiś czas zmieniali samochody. Policja wiedziała już o porwaniu, ale dzięki czujności przestępców, nie mogła trafić na ich ślad. W końcu, w nocy z 29 na 30 czerwca, napastnicy zdecydowali się uwolnić Krzysztofa K. Zanim go jednak wypuścili, grozili mu obcięciem palca, a nawet śmiercią, jeżeli w ciągu tygodnia nie przekaże im miliona złotych. Nie wiadomo czy ich żądanie zostało spełnione.

Po porwaniu mecenasa K. powołano specjalną grupę śledczą, która miała złapać porywaczy. Wiadomo było, że adwokata porwało sześciu fałszywych policjantów. Jednym z nich był Jakub K. ps. Kuba. Poszukiwaniami gangsterów zajęli się funkcjonariusze CBŚP. Śledztwem zajął się Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Bez litości

Gdy śledczy szukali sprawców uprowadzenia adwokata, w sierpniu 2015 r. w Koszalinie doszło do zamachu na 54-letniego Andrzeja R., byłego reprezentanta Polski w zapasach. Mężczyzna został kilkakrotnie postrzelony. Sprawcy mieli otworzyć ogień z samochodu terenowego stojącego w pobliżu posesji byłego sportowca. R. został postrzelony w nogi i dłonie i w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Wówczas wiązano sprawę z wojną o prymat na lokalnym rynku handlu narkotykami. Andrzej R. miał bowiem po zakończeniu kariery sportowej wziąć się za gangsterkę. Razem z innym byłym sportowcem, mieli stworzyć „gang zapaśników” odpowiedzialny za wymuszanie haraczy, rozboje i handel narkotykami w Koszalinie. Andrzej R. miał zostać skazany na 5,5 roku więzienia

Z najnowszych ustaleń śledczych z gdańska wynika, że sprawcami zamachu mieli być Jakub K. i Maciej B. – Mężczyźni pojechali do Koszalina i tam kilkakrotnie postrzelili Andrzeja R., przed jego domem. Pokrzywdzony doznał licznych rozległych obrażeń bezpośrednio zagrażających życiu. Przeżył, tylko i wyłącznie dzięki szybkiej interwencji lekarskiej, jednak doznał ciężkiego, trwałego kalectwa – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Bitwa

Między rokiem 2015 a 2017, Jakub K. miał zajmować się m.in. handlem narkotykami. Po próbie zatrzymania go w lutym 2017 r. w Warszawie, zniknął. Był bardzo ostrożny. Na spotkania umawiał się w miejscu publicznym. Tak by policjanci bali się doprowadzić do konfrontacji. Jego byli kompani powiedzieli śledczym, że „Kuba” to „prawdziwy desperados”. – Powiedział, że woli zginąć niż wrócić do więzienia. Że w razie próby zatrzymania woli zginąć, nie da się wziąć żywcem. „Kuba” miał zawsze nosić przy sobie odbezpieczoną broń – opowiada jeden z policjantów.

Polowaniem na „Kubę” zajęli się „Łowcy cieni”, funkcjonariusze specjalnej grupy pościgowej CBŚP. Gangster był ostatnim przebywającym na wolności, uczestnikiem porwania adwokata z 2015 r. Policjanci ustalili, że 26 września 2017 r., spotka się ze swoim znajomym w Inowrocławiu. Podczas próby zatrzymania Jakuba K. doszło do gwałtownej strzelaniny. Gangster widząc policjantów pierwszy otworzył ogień. Miał przy sobie dwa pistolety. „Łowcy” odpowiedzieli ogniem. „Kuba” biegł w kierunku swojego samochodu, w którym jak się później okazało, trzymał karabinek automatyczny i zapas amunicji. Nie dotarł do auta, ponieważ staranował go jeden z funkcjonariuszy. Uciekinier zdołał jednak ranić jednego z policjantów, nim sam padł ranny.

Policja zabezpieczyła KIA ceed należącą do gangstera. – Samochód był wyposażony w używane przez policję sygnały świetlne, modulator sygnałów dźwiękowych oraz w radiostację umożliwiającą prowadzenie nasłuchu na policyjnej częstotliwości. W bagażniku auta znaleziono m.in. ponad 800 sztuk amunicji, karabinek automatyczny wz. 58 V, maczetę, 18 różnych tablic rejestracyjnych, policyjną lampę sygnałową koloru niebieskiego, podrobioną odznakę policyjną, granat dymny, paralizator i fałszywe dokumenty z podobizną K. – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Jakubowi K. grozi nawet dożywocie. Jego kompanom, biorącym udział w rozbojach do 15 lat więzienia. Akt oskarżenia przeciwko bandzie trafił do Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP zatrzymali 8 osób za wyłudzenia metodą „na policjanta” i „na prokuratora”

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało osiem osób podejrzanych o udział w grupie wyłudzającej od starszych osób pieniądze metodą „na policjanta” i „na prokuratora”. Według śledczych, przestępcy mogli wyłudzić ponad pół miliona złotych. Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji, kom. Iwona Jurkiewicz, do zatrzymań doszło w połowie tygodnia na terenie Warszawy oraz Łomży.

Sześciu mężczyzn i dwie kobiety

– Policjanci zatrzymali osiem osób. Podczas realizacji zabezpieczono także telefony mogące służyć do popełnienia oszustw. W jednym z mieszkań policjanci ujawnili także środki odurzające – podała Jurkiewicz.

Zatrzymane osoby to sześciu mężczyzn w wieku 29-57 lat oraz dwie kobiety: 25 i 37-letnia. Z ustaleń CBŚP wynika, że były to osoby odpowiedzialne głównie za wysyłkę pieniędzy za granicę, ale także tzw. „odbierak”, czyli osoba, która odbierała pieniądze od pokrzywdzonych, oraz logistyk.

Podejrzani zostali przesłuchani w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga. Kolejna, dziewiąta osoba, została doprowadzona z aresztu śledczego, gdzie przebywa w związku z inną sprawą.

Przestępcy mieli wyłudzić ponad pół miliona złotych

– Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty dotyczące działania w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw na szkodę osób w podeszłym wieku, prania brudnych pieniędzy, a także w przypadku jednego z podejrzanych zarzut posiadania środków odurzających – poinformował prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Prokurator podał, że część podejrzanych przyznała się do zarzucanych im czynów. Wobec dwóch głównych sprawców, którzy z oszukiwania emerytów mieli uczynić sobie „stałe źródło dochodu”, prokuratura skierowała wnioski o tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ uwzględnił je na posiedzeniu w czwartek 9 maja. Mężczyznom grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Saduś przekazał, że śledztwo dotyczące grupy przestępczej działającej metodą „na policjanta i prokuratora” prowadzone jest w praskiej prokuraturze okręgowej od roku. Przez kilka miesięcy działalności przestępcy mieli wyłudzić ponad pół miliona złotych.

„Podawali się za prokuratorów oraz policjantów”

– Sprawcy działali w Warszawie. Podawali się za prokuratorów oraz policjantów zwalczających zorganizowane grupy przestępcze. Prosili osoby w podeszłym wieku o pomoc, która miała polegać na przekazaniu pieniędzy lub wartościowych przedmiotów osobom wskazanym przez sprawców – tłumaczy prokurator.

Jedna z pokrzywdzonych miała w związku z fikcyjną policyjną akcją przekazać przestępcom 70 tysięcy złotych, 40 tysięcy dolarów, 2 tysiące franków szwajcarskich, 15 sztabek złota oraz złote pierścionki.

Pierwsze zatrzymania w związku z tą sprawą miały miejsce w czerwcu ubiegłego roku. Wówczas to policjanci zatrzymali pięć osób, odzyskali złotą biżuterię i numizmaty o łącznej wartości 600 tysięcy złotych należące do 80-letniego pokrzywdzonego oraz pieniądze wyłudzone od pozostałych pokrzywdzonych. Prok. Saduś poinformował w piątek, że wobec tych osób od chwili zatrzymania stosowany jest tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: polsatnews.pl