Miami: Para porwała i torturowała mężczyznę przez trzy dni

Para 50-latków z Miami porwała, po czym przez trzy dni torturowała mężczyznę. Na koniec kazali mu wypić wybielacz. Zostali aresztowani tydzień później i odpowiedzą przed sądem za usiłowanie zabójstwa. 56-letni Occius Dorsainvil i 52-letnia Marie Dorsainvil z nieznanych policji powodów zwabili mężczyznę do apartamentów The Villages w Miami 28 grudnia. Trzymając go na muszce, skuli i zamknęli w jednym z mieszkań, po czym wielokrotnie zastraszali.

Według ustaleń śledczych, po ponad dwóch dniach para zażądała by mężczyzna oddał im swój samochód w zamian za wolność. Zanim jednak opuścili mieszkanie, zmusili mężczyznę do wypicia mieszanki rumu i wybielacza. Po jakimś czasie mężczyźnie udało się wydostać z mieszkania, ale był w bardzo złym stanie. Na ulicy zauważył go przechodzeń. – Wyglądał jakby został postrzelony albo dźgnięty nożem, później zorientowałem się, że to krew z wymiocinami – miał zeznać świadek. 

Na miejsce została wezwana pomoc, a mężczyzna został przewieziony do szpitala. Jego stan zdrowia pozostaje nieznany. 

Aresztowanie 

Małżeństwo Dorsainvil udało się aresztować tydzień później. 56-latka oskarżono o próbę morderstwa drugiego stopnia, ponadto przedstawiono mu zarzuty kradzieży samochodu, porwania, manipulacji, wymuszeń i rozbojów. 52-latka odpowie za próbę morderstwa, kradzież i porwanie. Obojgu przyznano możliwość opuszczenia aresztu za kaucją w wysokości odpowiednio 50 i 35 tysięcy dolarów. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Miami: Strzelanina na imprezie absolwentów. 3 osoby nie żyją

Trzy osoby nie żyją, a co najmniej sześć zostało rannych w wyniku strzelaniny na imprezie absolwentów w okolicach Miami w amerykańskim stanie Floryda – poinformowała miejscowa policja. To najnowszy incydent w serii takich aktów przemocy w tym rejonie.

Jedną z zabitych osób jest funkcjonariusz policji stanowej. Szef policji w hrabstwie Miami-Dade, Alfredo Ramirez III, powiedział dziennikarzom, że zorganizowana w centrum handlowym impreza właśnie się kończyła, gdy ktoś z jednego lub więcej pojazdów „zaczął strzelać do tłumu”.

Do strzelaniny doszło w niedzielę około godz. 2 w nocy na przedmieściach Kendall. Dwie z ofiar śmiertelnych znajdowały się w jednym z samochodów, z którego według policji strzelano. Pojazd ruszył z miejsca i rozbił się o pobliski mur. W samochodzie znaleziono co najmniej jeden pistolet, ale jego związek ze strzelaniną nie jest jasny – podała agencja AP.

„W każdy weekend jest to samo”

W zeszły długi weekend związany z Dniem Pamięci (Memorial Day) w rejonie Miami zginęły trzy osoby, a 20 zostało rannych w strzelaninie w sali bankietowej. W wyniku wcześniejszej strzelaniny 28 maja w dzielnicy Wynwood zginęła jedna osoba, a sześć zostało rannych.

„W każdy weekend jest to samo. Musimy się zjednoczyć – apelował Ramirez. – Jest dużo pracy do zrobienia. Musimy się zjednoczyć jako społeczność i sprawić, by to się skończyło”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aktor Pablo Lyle trafi za kratki?

Pablo Lyle czekała wielka, świetlana przyszłość. Miał szansę na światową karierę. Wszystko legło w gruzach, gdy półtora roku temu wdał się w głupią bójkę. Teraz aktorowi latynoskich telenowel i gwieździe serialu Netflixa „Yankee” grozi długa odsiadka w więzieniu. Co dalej z jego procesem? Sprawdźcie!

Przypomnijmy, pod koniec marca 2019 roku Pablo Lyle jechał samochodem ulicami Miami ze swoimi dziećmi, Arantzą i Maurem. Kierował jego szwagier Lucas Delfino. Mężczyzna pomylił trasę i postanowił zjechać na pobocze, by sprawdzić coś na mapie. Zajechał drogę innemu pojazdowi, z którego wysiadł zdenerwowany kierowca.

63-letni Juan Ricardo Hernandez podbiegł do samochodu, w którym siedział Pablo, i uderzył w jego maskę. Aktor wysiadł, podszedł do Juana, z impetem uderzył go w głowę, po czym szybko wsiadł do auta i uciekł, nie udzielając pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie.

Dopiero kilka minut później ktoś wezwał karetkę pogotowia. Juan trafił do szpitala, a lekarze zdiagnozowali u niego wylew krwi do mózgu spowodowany silnym uderzeniem. Po czterech dniach zdecydowano o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe…

Dzięki monitoringowi i zeznaniom świadków policja szybko namierzyła Lyle’a. Aktor został aresztowany na lotnisku, gdy próbował uciec do Meksyku, a informacja o tym, co zrobił, obiegła cały świat. Pablo tłumaczył, że działał w obronie własnej, ponieważ bał się, że Juan wyciągnie pistolet albo nóż i zaatakuje jego dzieci. W obronie gwiazdora natychmiast stanęła duża część jego kolegów po fachu.

Rodzina zamordowanego mężczyzny ma nadzieję, że mimo swoich pieniędzy i znajomości aktor nie uniknie odpowiedzialności i spędzi długie lata w więzieniu. Lyle otrzymał także maile z pogróżkami.
Źródło info i foto: interia.pl

Miami: 47-latka oskarżona o zabójstwo 9-letniego syna. Początkowo informowała, że dziecko zostało uprowadzone

47-letnia kobieta z Miami na Florydzie (USA) początkowo informowała, że jej dziewięcioletni syn został uprowadzony. Świadek i monitoring ujawniły jednak zupełnie inny przebieg zdarzeń. Matka usłyszała zarzut zamordowania swojego autystycznego syna – donoszą lokalne media. Jak czytamy m.in. w CBS Miami w zeszły czwartek (22 maja) 47-latka zgłosiła zaginięcie swojego niepełnosprawnego dziecka. Policja rozpoczęła poszukiwania, jednak już następnego dnia okazało się, że dziewięciolatek nie żyje. Jego ciało odnaleziono w kanale – czytamy.

Kobieta początkowo relacjonowała, że jej syn został uprowadzony. Twierdziła, że podczas podróży samochodem jej drogę zajechało auto, z którego wysiadło dwóch czarnoskórych mężczyzn. Mieli oni żądać od kobiety narkotyków, a na końcu ją okraść i porwać syna.

Wersja ta szybko okazała się nieprawdziwa. Kobieta gubiła się w zeznaniach i nie potrafiła przekazać szczegółów zdarzenia. Nagranie z monitoringu w okolicy, a także zeznanie świadka ukazały zupełnie inny przebieg zdarzenia.

Jak się okazało, kobieta już wcześniej próbowała wepchnąć dziecko do wody. Uratował je wówczas przypadkowy przechodzień. Kobieta ponowiła jednak próbę morderstwa. Tym razem w okolicy nie było nikogo, kto mógłby pomóc chłopcu.

47-latka usłyszała zarzut morderstwa. Jak informują lokalne media, na sali sądowej tłumaczyła, że ciążyła jej opieka nad niepełnosprawnym synem. Z roku na rok dziecko miało się stawać coraz trudniejsze w wychowaniu i wymagać stałej opieki.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Pozytywny efekt koronawirusa. Od 7 tygodni w Miami nie doszło do ani jednego morderstwa

Od 7 tygodni w Miami nie doszło do ani jednego morderstwa. Sytuacja ma związek z obostrzeniami wprowadzonymi przez amerykański rząd w związku z epidemią koronawirusa. Ostatni raz takie statystyki odnotowano w 1957 roku. Jak informuje „Miami Herald”, zabójstwa nie odnotowano w mieście od 17 lutego do 12 kwietnia, co łącznie daje 7 tygodni i 6 dni. Jak zauważa gazeta, w 1957 r. Miami taki wskaźnik osiągało przez 7 tygodni i 3 dni.

Miami bez zabójstw dzięki kwarantannie

Należy zauważyć, że około połowa okresu, o którym mowa, dotyczy czasu jeszcze przed wprowadzeniem ograniczeń dotyczących koronawirusa. „Zaczęło się w połowie lutego, na długo przed tym, zanim ktokolwiek został zamknięty” – poinformował szef policji Miami Jorge Colina, który wraca do zdrowia po zakażeniu koronawirusem, w rozmowie z telewizją FOX10.

„Dlaczego? Szczerze mówiąc nie wiem. Jestem po prostu wdzięczny, że nadal idzie tak, jak powinno” – dodał.

Jak podaje CBS News, powołując się na statystyki policji w Miami, zmniejszyła się także liczba innych przestępstw. Również w Los Angeles poprawiły się statystyki. Liczba zabójstw spadła o 21 proc., a ogólna liczba przestępstw o prawie 10 proc.

Jak zauważa portal, inaczej jest w Chicago, gdzie mimo obostrzeń i izolacji nadal dochodzi do rozbojów i strzelanin. Burmistrz Miami Francis Suarez wprowadził lokalny stan wyjątkowy 12 marca. Zarządzenie zostało od tego czasu przedłużone sześć razy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Miami: Szokujące nagrania z strzelaniny na autostradzie

Cztery osoby zginęły w strzelaninie, do której doszło po porwaniu ciężarówki z kierowcą firmy UPS i wcześniejszej próbie rabunku w sklepie jubilerskim na przedmieściach Miami w amerykańskim stanie Floryda – poinformowali w czwartek przedstawiciele FBI i miejscowej policji. W wymianie ognia zginęło dwóch ściganych przez policję złodziei i dwie inne osoby.

Incydent rozpoczął się od próby rabunku sklepu jubilerskiego w Coral Gables, na przedmieściach Miami. Właściciel sklepu użył broni przeciwko złodziejom. Po nieudanym napadzie przestępcy uprowadzili ciężarówkę firmy UPS, biorąc jako zakładnika kierowcę.

„Bezsensowny akt przemocy”

Policyjny pościg za napastnikami zakończył się ostrzelaniem samochodu w Miramar, ok. 20 mil na północ od Miami. Strzały oddano, kiedy ciężarówka utknęła w korku na autostradzie międzystanowej nr 75. W mediach społecznościowych pojawiły się wstrząsające nagrania ze strzelaniny. Widać, że pociski latały nad autostradą między przerażonymi kierowcami.

Zastrzelonych zostało dwóch złodziei, a także kierowca ciężarówki UPS i postronna osoba – powiedział szef policji w Coral Gables, Ed Hudak. Jak sprecyzował, nie jest jasne, czy zakładnik i przypadkowa osoba zostali zastrzeleni przez złodziei, czy przez policję.

W rozmowie z agencją Reutera przedstawiciel firmy UPS określił zdarzenie jako „bezsensowny akt przemocy”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Strzelanina na autostradzie w Miami. Policjanci chowali się za cywilami?

Cztery osoby zginęły w wyniku strzelaniny, która miała miejsce na autostradzie w Miami na Florydzie. Wcześniej doszło do pościgu za dwoma mężczyznami, którzy obrabowali luksusowy sklep jubilerski. W położonym tuż obok Miami mieście Coral Globes dwóch napastników ok. 16 czasu lokalnego napadło na sklep z drogą biżuterią. Uruchomiony został cichy alarm, który zawiadomił o wszystkim policję, doszło do strzelaniny, ale sprawcom napadu udało się zbiec ciężarówką.

Strzelanina na autostradzie w Miami

Niedługo później napastnicy porwali samochód dostawczy firmy kurierskiej UPS razem z kurierem. Jakieś 30 km od miejsca napadu mężczyźni utknęli w długim korku. Obaj porywacze zostali zastrzeleni, zginął też pracownik UPS i jedna z osób postronnych. Ranny został też policjant, który starł się z napastnikami w sklepie jubilerskim. Funkcjonariusz przebywa w szpitalu. Nie jest jasne, czy mężczyznom udało się coś ukraść.

Pościg za złodziejami rejestrowały stacje telewizyjne, jedna z nich na żywo pokazała widzom fragment nagrania z tragicznych zajścia na autostradzie.

Wielu Amerykanów zwraca uwagę na to, że policjanci stawali za cywilnymi samochodami, narażając tym samym ich kierowców i pasażerów. Pojawiają się również zarzuty, że funkcjonariusze nie powinni byli strzelać, wiedząc, że w ciężarówce jest kurier wzięty za zakładnika. 27-letni Frank Ordonez zginął na swojej pierwszej samodzielnej zmianie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Będzie zwrot w sprawie zabójstwa Małgorzaty K. sprzed 22 lat? Świadek z Miami wskaże zabójcę?

Prawie 22 lata po zamordowaniu Małgosi K. (†15 l.) prokuratorzy są o krok od rozwiązania zbrodni, za którą niewinnie przesiedział 18 najlepszych lat swojego życia Tomasz Komenda (42 l.). Fakt ustalił, że śledczy odnaleźli człowieka, który feralnej nocy pracował na dyskotece w Miłoszycach i ma kluczową wiedzę dla tego śledztwa!

Przypomnijmy, że w areszcie przebywa już dwóch podejrzanych o zabójstwo mylnie przypisywane Komendzie. To Ireneusz M. (43 l.) i Norbert B. (40 l.). Są oni wskazywani przez prokuraturę jako sprawcy brutalnego gwałtu i zabójstwa, do którego doszło w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 r. Oprócz ich śladów śledczy znaleźli ślady trzeciej – niezidentyfikowanej jeszcze osoby.

Aresztowani to Ireneusz M. to uczestnik dyskoteki, który został aresztowany w czerwcu 2017 roku. B., który podczas zabawy był ochroniarzem, wpadł w ręce policji kilka tygodni temu. To właśnie do kolegi ochroniarza dotarli śledczy badający tę sprawę.

– Z pewnością się znali, bo osoba, którą udało się odnaleźć pracowała w klubie Alcatraz podczas tego tragicznego sylwestra. Nie można jednoznacznie wskazać, czym dokładnie się zajmowała – mówi Faktowi osoba znająca kulisy tej sprawy.

Ustaliliśmy, że śledczy od kilku miesięcy szukali kontaktu do tego mężczyzny. – Wiele lat temu wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Jednak dzięki portalom społecznościowym udało się ustalić, że mieszka w Miami – dodaje nasze źródło.

Wiadomo, że mężczyzna jest już po rozmowie telefonicznej z prokuratorami – przekazał im, że ma wiedzę na temat tej zbrodni i chętnie się nią podzieli. Obecnie ustalany jest termin przesłuchania sensacyjnego świadka. Czy pozwoli to na odnalezienie trzeciego mordercy Małgosi? A może zeznania świadka zza Oceanu pozwolą ujawnić nieznane dotąd motywy zbrodni? Okaże się za kilka miesięcy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Znany raper zamordowany w swoim aucie

Nie żyje Jahseh Dwayne Onfroy, amerykański raper występujący pod pseudonimem XXXTentacion. Mężczyzna został zastrzelony w Miami na Florydzie. Miał 20 lat. W poniedziałek śmierć poniósł również inny amerykański raper Jimmy Wopo. 21-latek zginął w strzelaninie w Pittsburghu. Policję wezwali świadkowie, którzy poinformowali, że mężczyzna za kierownicą bmw i8 nie wykazuje znaków życia. Onfroy trafił do szpitala, gdzie lekarze potwierdzili zgon.

Lokalne media informują, że artysta pojechał kupować motocykle w rejonie Deerfield Beach. Ktoś do niego podszedł i ostrzelał. Świadkowie mówili o wielu strzałach. Na nagraniach wideo, które trafiły do internetu widać nieprzytomnego artystę.

Policja wszczęła dochodzenie ws. śmierci Onfroya.

Raper miał bogatą kartotekę policyjną. Był zatrzymywany w związku z wieloma przestępstwami, m.in. przemocy domowej wobec swojej ciężarnej dziewczyny. Wkrótce miał się rozpocząć proces w tej sprawie. Sąd zgodził się, żeby mężczyzna nie trafił do aresztu, dzięki czemu mógł wyjechać na trasę koncertową.

W marcu wyszedł najnowszy album XXXTentaciona – „?”, który zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboard 200. Karierę muzyczną rozpoczął po wyjściu z zakładu poprawczego. W oddzielnym incydencie zginął w poniedziałek inny amerykański wykonawca muzyki rap. 21-letni Travon Smart występujący pod pseudonimem Jimmy Wopo poniósł śmierć podczas podwójnej strzelaniny w Pittsburghu. „Straciłem dziś brata. To najgorsze uczucie z możliwych” – napisał na Facebooku menedżer artysty Taylor Maglin. „Jimmy był stworzony do wielkości i chciał jak najlepiej dla swojej rodziny, przyjaciół i lokalnej społeczności” – podkreślił.

Wopo był uważany za nadzieję na odrodzenie lokalnej sceny rapowej w Pittsburghu. Jego największy przebój „Elm Street” obejrzało w serwisie YouTube ponad 6 mln osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Parkland: W szkole na Florydzie był uzbrojony policjant. Usłyszał strzały, ale nie interweniował

Szkolny policjant, który miał czuwać nad bezpieczeństwem w liceum w Parkland pod Miami, gdzie w zeszłym tygodniu w strzelaninie zginęło 17 osób, nie podjął interwencji. Informację podały miejscowe władze.

Miejscowy szeryf Scott Israel poinformował, że funkcjonariusz odpowiedzialny za bezpieczeństwo szkoły, nie pojawił się w budynku. Był na zewnątrz gdy napastnik strzelał do uczniów. – W kluczowym momencie policjant nie interweniował, mimo że takie osoby są odpowiednio przez nas szkolone aby reagować natychmiast. W tym przypadku zamachowiec nie został unieszkodliwiony – mówił Israel.

Funkcjonariusz miał usłyszeć odgłosy strzałów, pobiegł w stronę budynku, ale do niego nie wszedł. Czekał kolejne 4-6 minut, w trakcie których zamachowiec nie przestawał strzelać. Szeryf, pytany, co powinien zrobić policjant, powiedział: – Wejść. Dopaść zamachowca. Zabić go.

Policjant został zawieszony w swoich obowiązkach, po czym sam zrezygnował. Nie dostał również wynagrodzenia. Ponadto zawieszeni zostali dwaj inni członkowie ochrony. Miejscowe biuro szeryfa było wcześniej wielokrotnie ostrzegane, że sprawca – 19-letni Nikolas Cruz – może stanowić poważne zagrożenie. Informacje te zlekceważono. Nie sporządzono w tej sprawie nawet raportu.

„Dobry człowiek z bronią” nie zadziała

Jak zauważa portal Vox, informacje te burzą teorię o „dobrych ludziach z bronią”, którą forsuje Donald Trump i przedstawiciele przemysłu zbrojeniowego. – Jedynym sposobem, by zatrzymać uzbrojonych złych ludzi są uzbrojeni dobrzy ludzie – mówił szef Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego (NRA), a prezydent USA po strzelaninie na Florydzie przedstawił propozycję, by uzbroić ok. 20 procent nauczycieli.

„Doniesienia o tym, że policjant nie zareagował, to tragiczny dowód na to, że ta teoria nie działa. To jednak nie powinno być zaskoczeniem (…) Wielokrotnie udowodniono, że większość uzbrojonych ludzi podczas strzelaniny nie jest w stanie zrobić nic więcej oprócz tego, że dadzą się zabić” – pisze Vox.

W jednym z programów telewizyjnych przeprowadzono test, w którym dziennikarz po podstawowym szkoleniu bierze udział w symulacji zamachu. W rezultacie strzela do nieuzbrojonego cywila, jest kilkakrotnie trafiony przez zamachowca oraz przez służby, które biorą go za sprawcę ataku.

Strzelanina w liceum na Florydzie

Do masakry doszło 14 lutego w liceum Marjory Stoneman Douglas w Parkland na Florydzie, około godziny drogi od Miami. Zginęło w niej 17 osób, kilkanaście zostało rannych. Sprawcą zamachu był 19-letni Nikolas Cruz, uczeń dyscyplinarnie zwolniony z tej szkoły.

W czwartek 19-latek usłyszał 17 zarzutów morderstwa z premedytacją. Karabin AR-15, z którego strzelał do ludzi, kupił legalnie rok temu.

Jak podaje Associated Press, Nicolas Cruz brał udział w programie strzeleckim finansowanym przez dotację z NRA. Z kolei w chwili zatrzymania Cruz miał na sobie bordową koszulkę z logo programu Army Junior Reserve Officer Training Corps. Program skierowany do uczniów liceów jest finansowany z federalnych pieniędzy. Ma na celu „zaszczepienie w uczniach wartości takich jak patriotyzm, zaradność poczucie obywatelstwa, odpowiedzialność i poczucie spełnienia”.

Zdaniem obrońców napastnika, Cruz przyzna się do winy w przypadku, jeśli prokurator zażąda dożywocia, a nie kary śmierci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl