Fałszywe informacje o ładunkach wybuchowych w kilku miejscach w Polsce

W nocy do kilku instytucji (m.in. samorządowych) w Płocku, wysłano e-maile z informacjami o rzekomym podłożeniu w budynkach ładunków wybuchowych. Wiadomości napisano w języku polskim, ale wpleciono w nie także rosyjskie słowa – ustalił portal Niezalezna.pl. Podobne ataki odnotowano w innych regionach Polski. Informacje portalu niezależna.pl potwierdziła podkom. Marta Lewandowska z policji w Płocku. Wyjaśniła, że kilka zgłoszeń o podobnej treści zostało wysłanych drogą e-mail do placówek w Płocku i powiecie. Informowano o podłożeniu ładunków wybuchowych. Wszystkie maile miały podobną treść. Alarmy okazały się fałszywe.

Ustalono także, że wiadomości, choć napisane były po polsku, zawierały pojedynczych słowa po rosyjsku. O serii podobnych meili na Podkarpaciu poinformował dziś portal korso24.pl. Tym razem wszystkie trafiły do szkół m.in. w Jaśle, Strzyżowie, Brzozowie, Mielcu, Tarnobrzegu czy pod Rzeszowem.

Nadkom. Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie wyjaśnił, że podobnych zgłoszeń było kilka, ale są to „informacje o bardzo niskiej wiarygodności, rozsyłane kaskadowo przez urządzenia informatyczne”. Niezależna donosi, że wiadomości o ładunkach wybuchowych wpłynęły również do przedszkoli, szkół podstawowych i liceów na Mazowszu.

Specjaliści podkreślają, że w obliczu trwającej wojny hybrydowej i rosyjskiego ataku na Ukrainę trzeba liczyć się z próbami wywołania paniki w naszym kraju.
Źródło info i foto: TVP.info

Olsztyn: W różnych częściach miasta znaleziono 3 ciała

W różnych częściach Olsztyna znaleziono 3 ciała. Sprawy te nie łączą się ze sobą – informuje dziennikarz RMF FM Piotr Bułakowski. Pierwsze ciało należało do 25-letniego Szweda, który zginął po upadku z balkonu przy ulicy Kościuszki w Olsztynie.

Policja zatrzymała w tej sprawie osoby, które przebywały z nim w mieszkaniu. Przed halą „Urania” znaleziono zwłoki drugiego mężczyzny. Jego tożsamość nie została jeszcze ustalona. Według śledczych, do zgonu mogło dojść kilka tygodni temu.

Trzeciego odkrycia dokonało małżeństwo, które pływało kajakami po Łynie. W lesie miejskim zauważyli oni pływające zwłoki. W tym przypadku nie wiadomo jeszcze, czy była to kobieta czy mężczyzna.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rakietowy ostrzał obiektów Państwa Islamskiego w Syrii przez Rosję

Rosja zaatakowała pociskami manewrującymi wystrzelonymi z dwóch okrętów podwodnych obiekty Państwa Islamskiego (IS) na przedmieściach Dajr az-Zaur w Syrii. O ostrzale poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony. Ostrzał był wymierzony w punkty dowodzenia i łączności, składy amunicji i broni na południowo-wschodnich przedmieściach Dajr az-Zaur będących pod kontrolą IS – podał resort.

Okręty podwodne, z których wystrzelono siedem rakiet Kalibr, znajdują się we wschodniej części Morza Śródziemnego. Pociski wystrzelono z odległości ok. 500-670 km od celu.

Wojna w Syrii, która w ciągu sześciu lat pochłonęła 320 tys. ofiar śmiertelnych, przekształciła się w bardzo złożony konflikt, w którym intensywnie uczestniczą dżihadyści i w który są zaangażowane regionalne oraz międzynarodowe potęgi. Konflikt ten zaczął się w marcu 2011 roku od krwawego stłumienia przez prezydenta Baszara el-Asada prodemokratycznych manifestacji. Rosja wspiera w tym konflikcie armię syryjską.
Źródło info i foto: onet.pl

W Szwecji przybyło stref, w których policji trudno interweniować

W Szwecji przybyło stref wysokiego ryzyka, w których policji trudno podejmować interwencje. Do listy dotychczasowych 15 takich miejsc dopisano 8 kolejnych – znajdują się one także w mniejszych miastach. Stworzoną przez szwedzką policję listę 23 stref „szczególnie narażonych na wykluczenie” opublikował w poniedziałek dziennik „Dagens Nyheter”. Oprócz kolejnych dzielnic Sztokholmu, Goeteborga oraz Malmoe znalazły się na niej m.in. osiedla mieszkaniowe w Uppsali, Boras oraz Lund.

Cytowana przez gazetę policja określa takie obszary jako miejsca, w których istnieją równoległe struktury społeczne, a ludność narażona jest na ekstremizm religijny. Ich mieszkańcy niechętnie uczestniczą w procesach sądowych. Według „Dagens Nyheter”, szef szwedzkiej policji wbrew wcześniejszym obietnicom nie zdecydował się na upublicznienie listy, gdyż nie ma możliwości poprawy sytuacji. Jak pisze gazeta, w dzielnicach dotkniętych wykluczeniem brakuje policjantów. W samym Malmoe potrzeba 200 nowych mundurowych.

W 2016 roku szwedzka policja wskazała w Szwecji 53 strefy, których ludność w różnym stopniu narażona jest na wykluczenie ze względu na m.in. wysoką przestępczość oraz niski status socjalny i ekonomiczny. Wśród nich 15 takich obszarów zdefiniowano jako „szczególnie narażone na wykluczenie”.

Według szwedzkiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych takie strefy niewłaściwie są nazywane przez zagraniczne media „strefami no-go”, czyli miejscami, gdzie władzę przejęli przestępcy i gangi, a służby ratunkowe nie mają odwagi się tam pojawiać.
„Prawdą jest natomiast, że w wielu z tych miejsc policja doświadczyła trudności w wykonywaniu swoich obowiązków. Nie jest jednak prawdą, że policja tam się nie pojawia i że nie obowiązuje tam szwedzkie prawo” – stwierdza szwedzkie MSZ.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Polak oskarżony o zamordowanie 9-letniej Chloe popełnił samobójstwo

Polak oskarżony o zamordowanie 9-letniej Chloe powiesił się w celi. W kwietniu 2015 r. Humiński podróżował do Anglii przez Francję. Zatrzymał się w Calais, gdzie oczekiwał na prom. Tam miało dojść do porwania, gwałtu i morderstwa nieznanej mu 9-latki.

Po kilku godzinach w lesie koło portu Calais odnaleziono nagie ciało 9-latki. Niedaleko tego miejsca stało poszukiwane czerwone auto. Wtedy okazało się, że ma polskie numery rejestracyjne. 38-letni Polak, właściciel auta, próbował uciekać przed policją, został jednak złapany i aresztowany.

Był w więzieniu dwa razy

Polak dwukrotnie stawał przed sądem we Francji. Za napady rabunkowe był skazywany na kary pozbawienia wolności, ale za każdym razem wcześniej go zwalniano. W czasie pobytu w więzieniach był badany przez biegłych, którzy stwierdzali, że „nie odczuwa on żadnych wyrzutów sumienia, ani poczucia winy”, pozbawiony jest „skrupułów”, a co więcej jest emocjonalnie niedojrzały.
Źródło info i foto: wp.pl

Rekordowa liczba zabójstw policjantów w USA

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek na Kapitolu, że zabójstwa policjantów w stylu zasadzek, które miały miejsce w społecznościach mniejszości narodowych, są „plamą na tkaninie społeczeństwa”. Wyraził on także całkowite poparcie dla stróżów prawa i ich pracy. Prezydent Trump, przemawiając z okazji 36. Dnia Pamięci Narodowej Służb Mundurowych w ramach Narodowego Tygodnia Policji, nawiązał tym do zeszłorocznych napięć w społecznościach afroamerykańskich oraz dodał, że za dużo Amerykanów przeciwstawia się służbom mundurowym i przez to utrudnia im pracę.

„Policja jest oczerniania i zniesławiana”

– Żyjemy w czasach, w których nasza policja jest nie tylko niesłusznie oczerniana i zniesławiana, ale także spotyka się z wrogością i przemocą (…) W zeszłym roku zostało zabitych więcej oficerów policji niż w jakimkolwiek innym roku od ponad dwóch dekad – powiedział prezydent. Trump dodał, że „należy przedkładać prawdę ponad politykę, sprawiedliwość ponad układy, a bezpieczeństwo Amerykanów ponad wszystko”. – Jesteśmy to winni poległym stróżom prawa i ich pamięci – mówił.

Prezydent podkreślił także, że „ataki na policjantów muszą się zakończyć i to natychmiast”. – Obywatele amerykańscy muszą współpracować ze sobą i stróżami prawa, tak aby społeczeństwa były dla wszystkich bezpieczniejsze – zaznaczył. Prezydent USA nawiązał przy tym do zasadzek na policję, które miały miejsce w zeszłym roku w Baton Rouge i w Dallas.

Krytyka Obamy

Niektórzy stróże prawa krytykowali byłego prezydenta Baracka Obamę za to, że podczas szczytu napięć pomiędzy policją a mniejszościami narodowymi w zeszłym roku, zamiast wspierać policję, rozzuchwalał swoim postępowaniem ruch Black Lives Matter (Życie Czarnych ma znaczenie), narażając tym samym bezpieczeństwo policjantów. Obama powołał specjalną grupę zadaniową, która miała zająć się działaniami policji i nowymi praktykami ukierunkowanymi na budowę lepszych relacji pomiędzy departamentami policji a społecznościami mniejszości narodowych.

Trump poniekąd nawiązał do tych wysiłków, mówiąc obecnym na Kapitolu policjantom: „Chcę żebyście wiedzieli, że patriotyczni Amerykanie wszystkich ras prawdziwie kochają i wspierają policję. Bardzo smutne jest to, że wielu współczesnych polityków nie chce tego powiedzieć, bo uważa, że jest to niepoprawne politycznie albo może urazić ich wyborców”.

– Ja będę o tym mówił i będę to mówił z dumą – zapewnił. Prezydent zaapelował jednocześnie: „Niech dzisiejszy dzień będzie początkiem nowej ery szacunku dla naszych służb mundurowych”. Uroczystości 36. Dnia Pamięci Narodowej Służb Mundurowych w ramach Narodowego Tygodnia Policji upamiętniają stróżów prawa, którzy w zeszłym roku oddali życie podczas pełnienia swoich obowiązków służbowych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Japonia: Powstała aplikacja ostrzegająca przed miejscami gwałtów

​Japońscy policjanci opracowali aplikację, która ostrzega użytkowników wchodzących w rejony, w których dochodziło do gwałtów i innych przestępstw seksualnych.

Aplikacja Mimatochi została przygotowana specjalnie po to, by zapewnić bezpieczeństwo kobietom i dzieciom. Darmowa aplikacja ostrzega przed miejscami, w których dochodziło do przestępstw seksualnych. W zależności od ustawień użytkownika, może ona ostrzegać na odległość od 5 do 100 metrów od miejsca zbrodni. Będzie też pokazywała, kiedy dochodziło do tych incydentów.

Za przestępstwa seksualne aplikacja uznaje nie tylko gwałty, ale też m.in. publiczne obnażanie się. Miejsca, w których często dochodziło do ataków seksualnych, są oznaczone na internetowej mapie na czerwono. Wynalazek japońskiej policji nie tylko ostrzega przed niebezpiecznymi miejscami, ale pozwala także szybko wezwać policję – wystarczy kliknąć w jeden punkt na ekranie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

„Diablica ze Stalowej” odpowie za zabójstwo koleżanki

Ta zbrodnia poruszyła nawet największych praskich oprychów. Na osławionej ul. Stalowej, Magdalena M. poderżnęła gardło swojej koleżance. Chciała wyrównać rachunki osobiste, przy okazji zarobić parę groszy. Po zbrodni, M. podpaliła w dwóch miejscach mieszkanie, aby zatrzeć ślady. Uciekła zamykając drzwi, wiedząc, że w lokalu śpią dzieci zamordowanej: ośmioletnia Oliwia i jej roczny brat Norbert. Dzisiaj stanie przed sądem oskarżona o potrójne morderstwo.

Warszawska ul. Stalowa ma opinię, miejsca, w którym lepiej nie pokazywać się ni tylko po zmroku, ale czasem nawet w dzień. Była ważnym elementem tzw. tzw. trójkąta bermudzkiego wyznaczonego umownie przez ulice 11 listopada, Szwedzką i właśnie Stalową. Przez cały PRL i część III RP uchodziła za miejsce bezpieczne właściwie tylko dla „miejscowych”.

I choć stołeczna Praga się zmienia, a lokalny folklor Pragi wypierają pracownie artystyczne czy modne knajpki i kluby, to wciąż jest to miejsce przeklęte. Ale to, co wydarzyło się w nocy z 1 na 2 listopada 2015 r. w jednym z budynków na Stalowej, wzburzyło nawet lokalnych rzezimieszków, którzy jedli chleb z niejednego więziennego pieca.

Kłótnia i zbrodnia

32-letnia Magdalena M. była doskonale znana policjantom. W czerwcu 2015 r. została zatrzymana, po tym jak napadła na jeden z salonów gier na warszawskiej Pradze. Grożąc nożem pracownicy salonu, zabrała dwa telefony. Szybko wpadła, ale wtedy odegrała przed funkcjonariuszami rolę nieszczęsnej kobiety, zmuszonej do przestępstwa przez złego partnera. M. odzyskała wolność, a rzekomy podżegacz wylądował w areszcie. Z 27-letnią Pauliną L., łączyły Magdalenę wspólne biznesy: sprzedawały m.in. pańską skórkę. Starsza kobieta miała się także spotykać z jednym z byłych partnerów, młodszej koleżanki.

Wiadomo, że Magda przyszła do Pauliny 1 listopada ok. godz. 22 lub 23, ponoć pod pretekstem rozliczenia się za sprzedane rzeczy. To, co, dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu, prawdopodobnie będzie wiadomo dopiero w czasie procesu. Pewne jest, że po jakimś czasie Magdalena M. chwyciła nóż i zaczęła uderzać nim Paulinę w szyję. Potem poderżnęła rannej gardło. W tym czasie, w drugim pomieszczeniu spały dzieci gospodyni: ośmioletnia Oliwia i roczny Norbert.

Nie miały szans

Po zbrodni, M. zabrała z mieszkania ok. 1,5 tys. zł w gotówce, dwa telefony, oraz biżuterię. Ściągnęła nawet pierścionki z palców zabitej koleżanki. Gdyby tylko na tym poprzestała, być może nie naraziłaby się na spędzenie reszty życia w więzieniu. Ot, nadużywająca narkotyków młoda kobieta, która zabija koleżankę. Mimo brutalność mordu, to jednak zbrodnia, jakich w Polsce wiele.

Ale Magdalena M. miała inne plany. W dwóch miejscach mieszkania rozlała łatwopalną substancję i podłożyła ogień. Chciała zatrzeć ślady zbrodni. Szczelne okna i drzwi w mieszkaniu, przyczyniły się do stłumienia ognia i wytworzenie dużej ilości dymu, który zabił śpiące dzieci. Wiele wskazuje na to, że Norbert i Oliwia zginęli we śnie. Gdyby jednak się przebudzili w czasie pożaru, nie mieli szans na ratunek. Okna były zakratowane, a drzwi zamknięte od zewnątrz.

Ok. godz. 1.15 w poniedziałek 2 listopada, na ul. Stalowej 38 pojawili się strażacy. Ktoś z mieszkańców budynku zawiadomił ich o smrodzie dymu. Strażacy nie wyczuli jednak swądu i nie znaleźli też śladów pożaru, więc odjechali. Kolejny raz zostali wezwani w przed godz. 15. Przyjaciel gospodyni zaniepokoił się, że nie otwiera i próbował dostać się do mieszkania przez okno. Zauważył wydobywający się dym i wezwał straż. Strażacy odkryli wówczas zwłoki kobiety i jej dzieci.

Bez przebaczenia

Magdalena M., już po zatrzymaniu przyznała się do zamordowania Pauliny L. i szczegółowo opisała całą zbrodnię. Przekonywała jednak, że nie chciała śmierci dzieci. Prokuratura nie dała wiary jej wyjaśnieniom. – Magdalena M. została oskarżona o to, że w nocy z 1 na 2 listopada 2015 r. w Warszawie, działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Pauliny L. i w związku z dokonanym rozbojem, zadała jej liczne rany cięte szyi skutkujące śmiercią pokrzywdzonej (…), a następnie działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia dzieci pokrzywdzonej i w celu zatarcia śladów przestępstwa, używając ropopochodnej substancji, podłożyła ogień w mieszkaniu (…), po czym je opuściła zamykając drzwi na klucz, wskutek czego doszło do pożaru i śmierci dzieci pokrzywdzonej w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Podejrzana w chwili czynu była poczytalna i może brać udział w postępowaniu karnym – ogłosiła prokuratura w lipcu 2016 r., po skierowaniu do sadu aktu oskarżenia przeciwko M.

„Diablicy ze Stalowej”, bo tak mówili o niej wstrząśnięci mieszkańcy Pragi, grozi dożywocie. Mieszkańcy praskiego „trójkąta bermudzkiego” przekonują, że dla M. będzie lepiej, jeżeli zostanie w więzieniu do końca życia. – Tu nikt jej nie wybaczy tych dzieciaczków – mówi jeden z mieszkańców Stalowej.
Żródło info i foto: TVP.info

CBA u beneficjentów pomocy ze środków unijnych

Funkcjonariusze CBA w związku ze śledztwem dotyczącym przekroczenia uprawnień przez urzędników zajmujących się projektami unijnymi w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu dokonali przeszukań w kilkunastu miejscach w regionie kujawsko-pomorskim, w tym w samym urzędzie. Wydział Komunikacji Społecznej CBA w komunikacie poinformował, że funkcjonariusze gdańskiej delegatury Biura „dokonali przeszukań i zatrzymań rzeczy w kilkunastu miejscach na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, w tym Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu.

„Ma to związek ze śledztwem przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych Wydziału Wdrażania Projektów Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego” – napisano w komunikacie.

Kontrola CBA w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu

Sekretarz województwa Marek Smoczyk poinformował jedynie, że „we wtorek w Urzędzie Marszałkowskim rozpoczęła się kontrola Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Udostępniliśmy dokumentację, o którą poproszono”. „Do udzielania informacji o zakresie i przebiegu kontroli upoważniony jest tylko organ kontrolujący” – dodał. P.o. zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Toruniu Maciej Rybszleger w wypowiedzi dla Radia PiK poinformował, że czynności zostały zrealizowane w stosunku do kilkunastu osób fizycznych i prawnych, które były beneficjentami pomocy ze środków unijnych.

– Funkcjonariusze zabezpieczyli poprzez uzyskanie w drodze dobrowolnego wydania dokumenty w Urzędzie Marszałkowskim. W tej sprawie nie doszło do zatrzymania jakiejkolwiek osoby – powiedział Rybszleger. Ze względu na dobro postępowania odmówił podania bliższych szczegółów sprawy.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Będzie list gończy za podejrzanym o zabójstwo piłkarza

Nie pomogła publikacja wizerunku. Nie pomogło, że pisał listy do opieki społecznej. Śledczy sprawdzili wszystkie miejsca, o których wiedzieli, że może się w nich ukrywać Dariusz N. Teraz zawnioskowali do sądu o list gończy za nim. N. jest ostatnim z poszukiwanych za udział w bójce, w której zginął młody piłkarz. Dotąd nikt nie usłyszał zarzutu użycia noża.

Do tragicznej bójki pod dworcem w Katowicach doszło 21 sierpnia, prokuratura teraz zawnioskowała do sądu o wydanie listu gończego za Dariuszem N., ostatnim poszukiwanym w tej sprawie.

– Procedura wygląda tak, że najpierw trzeba sprawdzić wszystkie miejsca zameldowania poszukiwanego, miejsca zameldowania jego bliskich, ewentualne miejsca przebywania i sprawdzić je ponownie, bo sprawca może wrócić. Dopiero wtedy sąd może wyrazić zgodę na list gończy. To trwa co najmniej miesiąc – wyjaśnia Agnieszka Wichary z prokuratury okręgowej w Katowicach.

W sprawie Dariusza N. śledczy musieli mieć sporo pracy, bo po publikacji jego wizerunku policja otrzymywała zgłoszenia od ludzi, którzy mieli posiadać informacje o miejscu jego przebywania. Poszukiwany sam się ujawniał, pisząc listy do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pod adresem nadawcy niestety go nie było. Ani u konkubiny, na którą miał donosić, że źle zajmuje się ich dziećmi (tak przynajmniej twierdzi portal katowice24.ino).

Żaden nie ma zarzutu użycia noża

21 sierpnia nad ranem 19-letni Dominik wracał z ojcem z klubu muzycznego. Na ul. 3 maja w Katowicach, nieopodal dworca kolejowego i galerii handlowej posprzeczali się z grupą obcych mężczyzn. Doszło do bójki, ktoś użył noża i Dominik zginął. Sprawa wstrząsnęła środowiskiem piłkarskim. Dominik do niedawna był piłkarzem, a napastnicy związani byli z ruchem pseudokibicowskim. Wstrząsnęła też Katowicami, bo do tragedii doszło w centrum miasta niedaleko komisariatu, pod okiem wielu kamer miejskiego i prywatnego monitoringu.

Dzięki nagraniom z monitoringu szybko zatrzymano siedmiu uczestników bójki. Dwaj z nich zgłosili się sami po publikacji ich wizerunku. Mężczyzna z trzeciego podanego do publicznej informacji zdjęcia to właśnie Dariusz N. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w bójce, jednak żaden użycia noża.

Jeśli list gończy nie pomoże, to będzie ENA

Posiedzenie sądu w sprawie listu gończego za Dariuszem N. odbędzie się 8 listopada. – Jeśli list gończy nie odniesie skutku, będziemy mogli wystąpić do państw Unii i strefy Schengen o europejski nakaz aresztowania. Chyba że będziemy mieć informacje o tym, w którym kraju ukrywa się poszukiwany – wtedy wystąpimy o taki nakaz do tego kraju – mówi Wichary. Wg informacji katowice24.info Dariusz N. może przebywać w Czechach, gdzie w ukrywaniu się mają mu pomagać koledzy z trybun.
Żródło info i foto: tvn24.pl