Były burmistrz ostrzega przed kontrowersyjnym księdzem

Poprzez skargi do biskupa mieszkańcy Gruszczyc w woj. łódzkim doprowadzili do usunięcia z parafii proboszcza, który miał źle odnosić się do parafian. Były burmistrz gminy krytykuje styl podjęcia decyzji przez kurię. – To przykład nowej zabawy w chowanego. Ten kapłan nie czuje skruchy i będzie się podobnie zachowywał w kolejnej parafii. Ostrzegam – komentuje.

– Wobec narastającego napięcia pomiędzy parafianami a proboszczem kapłan ten otrzymał propozycję przejścia do nowej parafii, na którą się zgodził i przyjął – poinformował WP ks. mgr Michał Włodarski, rzecznik prasowy diecezji kaliskiej.

To cały komentarz do finału głośnego przed trzema laty konfliktu pomiędzy ks. Przemysławem a burmistrzem gminy Błaszki, gdzie leży parafia Gruszczyce. W wyniku rutynowych kontroli pracowników gminy proboszcz został przyłapany na nielegalnym podpięciu parafii do wodociągu i sieci energetycznej. Zajął gminną działkę na parking, a pod cmentarzem urządził nielegalne wysypisko śmieci.

Kiedy burmistrz gminy Błaszki domagał się zapłaty za media i śmieci oraz wezwał do uregulowania spraw nieruchomości, proboszcz podburzał wiernych z ambony: „Nie będzie nami rządził mały człowiek”.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciało 39-letniego Polaka znalezione w w brytyjskim Middlesbrough. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu

W ubiegłym tygodniu w brytyjskim Middlesbrough odnaleziono ciało 39-letniego Polaka. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu – poinformowała lokalna policja. Śledczy apelują do osób, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w sprawie.

Ciało Tomasza D. znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy. Nieżyjący mężczyzna w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough z Darlington. Według policji nie był on przypadkową ofiarą i mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Policja próbuje ustalić, co się stało z Polakiem, bierąc pod uwagę różne hipotezy. Śledczy zaapelowali o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. lub zauważyły coś podejrzanego w okolicy, gdzie znaleziono jego zwłoki.

Wiemy, że okoliczni mieszkańcy, w tym także mieszkający tu Polacy, będą rzecz jasna zszokowani i zaniepokojeni tym, co stało się z Tomaszem (…) Bezpieczeństwo publiczne jest zawsze naszym najwyższym priorytetem i obecnie nie ma konkretnych informacji, że istnieje szersze zagrożenie dla lokalnej społeczności mówi detektyw Matt Murphy-King, cytowany przez portal BBC.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Panika w Cannes po informacji o strzelaninie. „To zbiorowe szaleństwo”

Turystów i mieszkańców Cannes ogarnęła w nocy z poniedziałku na wtorek panika. Z nieoficjalnych doniesień wynikało, że w mieście mogło dojść do strzelaniny. Tymczasem jak podaje burmistrz David Lisnard, nie doszło do żadnego ataku. Nerwowa sytuacja została wzniecona przez czyjś okrzyk.

W nocy z poniedziałku na wtorek media obiegły zdjęcia i nagrania z Cannes, pokazujące uciekających ludzi i opustoszałe stoliki w ogródkach restauracji. Mogło to wskazywać, że mieście doszło do strzelaniny, a wręcz ataku terrorystycznego.

Tymczasem burmistrz Cannes David Lisnard poinformował po północy na Twitterze, powołując się na ustalenia policji, że w Cannes nie doszło ani do strzelaniny, ani do ataku szaleńca. Przyczyną zamieszania było jedynie „zbiorowe szaleństwo” po tym, gdy ktoś krzykiem poinformował o rzekomych strzałach.

Miasto Cannes podaje w mediach społecznościowych, że tłum zareagował na „plotkę”.

„Wszystko to wiele mówi o stanie napięć w społeczeństwie” – dodał Lisnard.

Stacja telewizyjna France 3 Côte d’Azur informuje na Twitterze o lekko rannych osobach.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lombardia: Przeszukania w siedzibie władz. Toczy się śledztwo w sprawie śmierci mieszkańców domów opieki

Funkcjonariusze Gwardii Finansowej przeszukali w środę znajdującą się w Mediolanie siedzibę władz Lombardii. Przejęto dokumenty potrzebne w toczącym się śledztwie prokuratury w sprawie możliwych zaniedbań w domach pomocy społecznej, w których, w czasie epidemii Covid-19, zmarło wielu pensjonariuszy.

Dochodzenie dotyczy śmierci kilkuset pensjonariuszy domów opieki dla osób starszych w Lombardii. Okazało się, jak wynika z ustaleń mediów i relacji pracowników, że lekceważono poważną sytuację i nie badano seniorów na obecność wirusa.

Dzień wcześniej Gwardia Finansowa (jednostka podporządkowana ministrowi finansów) przez 17 godzin przeszukiwała siedzibę kierownictwa domu opieki Pio Albergo Trivulzio w Mediolanie, gdzie w ostatnich miesiącach zanotowano rekordową liczbę zgonów – ponad 140.

Media podały w środę, że w biurach władz regionu Lombardii poszukiwano dokumentacji wskazującej, jakie zalecenia wydawano placówkom opieki społecznej od początku epidemii w sprawie postępowania wobec podejrzeń przypadków COVID-19, a także pracującemu tam personelowi. Według hipotez śledczych to zaniedbania i opóźnienia w uruchomieniu specjalnych procedur doprowadziły do tego, że doszło do błyskawicznego szerzenia się wirusa w tych strukturach i w szpitalach, gdzie trafiali niektórzy chorzy.

Zmarło kilkuset pensjonariuszy

W ciągu zaledwie 20 dni w mieście Bergamo w Lombardii na północy Włoch, gdzie odnotowuje się najwięcej zakażeń i przypadków śmiertelnych COVID-19, zmarło 600 z 6 tysięcy pensjonariuszy przebywających w miejscowych domach opieki.

Drugim najbardziej dotkniętym epidemią miastem jest Brescia. Tam w ośrodkach pomocy społecznej zmarły do wtorku 33 osoby. Z kolei w placówce w Grugliasco niedaleko Turynu tylko w miniony weekend zmarło 11 osób. Jak podają włoskie media, domy spokojnej starości stały się epicentrami zakażeń, ponieważ wielu pensjonariuszy nie było badanych na obecność koronawirusa, a gdy ich stan się pogarszał, nie poddawano ich hospitalizacji. W związku z tym ich śmierci nie liczono w oficjalnym bilansie ofiar COVID-19, nawet wówczas, gdy była to przyczyna ich zgonów.

7 kwietnia władze Lombardii poinformowały, że powołają komisję śledczą w celu przeprowadzenia dochodzenia w największym domu opieki w kraju – mediolańskim ośrodku Pio Albergo Trivulzio. W ubiegłym miesiącu zmarło tam 70 pensjonariuszy. Kierownictwu placówki zarzuca się, że zlekceważyło ryzyko infekcji wśród podopiecznych i błędnie oceniło przyczynę zgonu części z nich. Gazeta „La Reppublica” podaje, że prokuratorzy z Mediolanu wszczęli w sprawie postępowanie karne.

Ponad 160 tysięcy przypadków zakażenia we Włoszech. Wirusolog: te dane nie są rzeczywiste

We Włoszech od początku epidemii potwierdzono około 162 tysiące przypadków zakażenia, a ponad 21 tysięcy z tych osób zmarło.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Suwałki: Dwaj mieszkańcy miasta ukarani grzywną 15 tys. złotych za złamanie zasad kwarantanny

Dwóch mieszkańców Suwałk zostało ukaranych grzywną w wysokości 15 tysięcy złotych. Mężczyźni złamali zasady kwarantanny. Podczas wielokrotnych kontroli policjanci ani razu nie zastali 33 i 30-latka w domach. Dodatkowo policjanci prowadzą w tych sprawach postępowania o wykroczenie. Każdego dnia policjanci sprawdzają, czy mieszkańcy woj. podlaskiego przestrzegają zakazów przemieszczania się, zgromadzeń oraz czy osoby objęte obowiązkową kwarantanną przebywają w swoich domach.

Policjanci z Suwałk przez kilka dni kontrolowali dwóch mężczyzn, który powinni przebywać w domu z powodu obowiązkowej kwarantanny. Za każdym razem 30 i 33-latka nie było w swoich domach.

– Dodatkowo suwalczanie nie odbierali telefonów od próbujących się z nimi skontaktować funkcjonariuszy policji – informuje oficer prasowy KMP w Suwałkach. – W tej sprawie policjanci prowadzą postępowania o wykroczenia nieprzestrzegania nakazów i zakazów.
Źródło info i foto: se.pl

Meksyk: Tłum spalił żywcem mężczyznę podejrzanego o zgwałcenie i zamordowanie 6-letniej dziewczynki

Mieszkańcy jednej z gmin Meksyku postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość mężczyźnie podejrzanemu o zgwałcenie i zamordowanie sześcioletniej dziewczynki. Jak podają lokalne media, mieszkańcy wspólnoty przywiązali go do słupa, a następnie oblali benzyną i podpalili. Alfredo Roblero został oskarżony o zgwałcenie i zabicie sześcioletniej dziewczynki o imieniu Jarid w gminie Cacahoatan, położonej południowym stanie Chiapas. Zaginięcie dziewczynki zgłoszono w czwartek. Następnego dnia policjanci znaleźli ją martwą.

Na wieść o zbrodni mieszkańcy gminy postanowili wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Ciotka zamordowanej dziewczynki chciała podobno wydać podejrzanego policji, ale usłyszała od ludzi, że Roblero nie opuści gminy żywy.

Jak informują lokalne media, mężczyzna został pobity przez tłum i przywiązany do słupa. Następnie oblano go benzyną i podpalono. Na miejsce miała zostać wezwana policja, ale życia Roblero nie udało się już uratować. W sprawie śmierci mężczyzny prowadzone jest dochodzenie.

Po wydarzeniach w Cacahoatan władze Chiapas wydały oświadczenie, w którym przypomniały obywatelom, że nie mogą oni sami wymierzać kary podejrzanym.
Źródło info i foto: TVP.info

Seria włamań i kradzieży pod Warszawą

Seria włamań w Starych Babicach pod Warszawą. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca zanotowano tam kilkadziesiąt kradzieży. Sprawcy wchodzą do domów nawet, podczas obecności właścicieli. Przerażeni mieszkańcy organizują sąsiedzkie patrole, publikują zdjęcia i filmy z włamań.

– Sposób działania jest zawsze taki sam. Wtargnięcie na działkę i obserwacja, czy ktoś jest w budynku. Jeżeli ktoś jest i widać, że mieszkańcy idą spać, nie stanowi to żadnego problemu. Wybijają okna, aby wtargnąć do domu – powiedział Polsat News Władysław Bołoz, mieszkaniec gminy.

Mieszkańcy publikują nagrania włamań. Zobaczcie, jak zachowują się złodzieje, wiedząc że w budynku śpią 3 inne osoby:

Wójt apeluje do Komendanta Głównego Policji

Wójt gminy Sławomir Sumka zwrócił się z prośbą o interwencję do komendanta głównego policji. Na teren gminy skierowano więcej patroli. Funkcjonariusze zachęcają, aby informować ich o wszystkich sytuacjach, które mogą naprowadzić na trop sprawców. Patrole organizują też sami mieszkańcy.

Za wskazanie sprawców wyznaczono nagrodę w wysokości 10 tys. złotych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: Zamordował 9-latkę w drodze do szkoły. Ludzie żądają wydania zatrzymanego

Zabójstwo dziewięcioletniej dziewczynki w rosyjskim Saratowie wstrząsnęło lokalną społecznością. Do tragedii doszło w połowie tygodnia. W ostatnich miesiącach zginęło w obwodzie saratowskim czworo dzieci. Władze lokalne obiecują wzmocnienie bezpieczeństwa dróg do wszystkich szkół. 

Do zamordowania dziewczynki przyznał się 35-letni mieszkaniec Saratowa, w przeszłości sześciokrotnie karany za kradzieże i gwałty.

Dziewięciolatka szła 9 października do szkoły przez zaniedbany teren zastawiony garażami. W jednym z nich znajdował się zabójca. Po informacji o zaginięciu dziecka do trwających dwa dni poszukiwań włączyło się wielu mieszkańców – łącznie ponad tysiąc osób. Gdy podano informację o śmierci dziewczynki, tłum pod posterunkiem policji żądał wydania zatrzymanego.

Od początku września było to już czwarte zabójstwo dziecka na terenie obwodu saratowskiego. Przypadki te nie są powiązane, ale zdaniem mieszkańców łączy je brak działań ze strony policji, która nie kontroluje, co robią zwolnieni z więzień recydywiści.

Ludzie mówią też o upadku infrastruktury miejskiej. Od lat w lokalnych mediach zwracano uwagę, że zły stan dróg skłania do chodzenia na skróty przez tereny zastawione szeregiem garaży i inne niezbyt bezpieczne miejsca. Po zabójstwie dziewczynki dziennikarze zauważyli, że trasą, którą szła, nadal chodzą do szkoły inne dzieci.

Mieszkańcy Saratowa opublikowali w internecie kilka petycji o przywrócenie kary śmierci. Ankietę z pytaniem o przywrócenie tego wymiaru kary ogłosiła niższa izba parlamentu Rosji, Duma Państwowa, na portalu społecznościowym Vkontakte. Do soboty rano na ankietę odpowiedziało około 67 tys. osób, 80 pro. z nich poparło karę śmierci za zabójstwo dzieci i pedofilię.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Palermo: Zwłoki 44-letniej Polki z obrażeniami głowy. Partner przyznał, że ją uderzył

Ciało kobiety z obrażeniami głowy znaleziono w mieście Palermo na Sycylii. Jak informuje włoski dziennik „La Reppublica”, ofiarą jest 44-letnia Polka. Zwłoki znaleźli mieszkańcy dzielnicy Noce. Policjanci ustalili, że kobieta mieszkała niedaleko miejsca, gdzie porzucono jej ciało.

Media informują, że niedługo przed śmiercią między nią a jej partnerem, 44-letnim Włochem, miało dojść do kłótni. Mężczyzna zeznał, że uderzył kobietę w twarz, a ona wyszła z domu. Śledczy sprawdzają, czy przyczyną śmierci był wypadek, czy działanie osób trzecich. Prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: TVP.info

Mieszkańcy jednej z wsi w Wielkopolsce mieli terroryzować mieszkańców. Usłyszeli zarzuty

Zarzuty m.in. pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków usłyszało dwóch mieszkańców gminy Łobieżnica (woj. wielkopolskie), którzy mieli od dłuższego czasu terroryzować mieszkańców wsi, w której mieszkali. Obaj trafili do aresztu.

Policjanci z Wyrzysku oraz Łobżenicy otrzymali niepokojące informacje o tym, że dwóch mężczyzn terroryzuje mieszkańców jednej z wsi znajdującej się na terenie gminy Łobżenica. Sprawcy mieli m.in. bić sąsiadów, wyłudzać od nich pieniądze, grozić podpaleniem, wywozić do lasu i tam pozostawiać.

Bili, straszyli i mieli narkotyki

Mundurowi zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 30 i 32 lat. Usłyszeli oni m.in. zarzuty pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków. Na wniosek policji z Wyrzysku oraz Prokuratury Rejonowej w Złotowie, sąd zastosował wobec zatrzymanych mężczyzn środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Mężczyznom grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl