Makabryczne odkrycie w Terespolu. W mieszkaniu 58-latki znaleziono ludzki szkielet

W jednym z mieszkań na terenie gminy Terespol (Lubelskie) policjanci znaleźli ludzki szkielet. Wewnątrz znajdowała się nieprzytomna 58-latka, którą przetransportowano do szpitala. Z ustaleń policji wynika, że mieszkała z nią matka. Zwłoki zostały zabezpieczone do dalszych badań.

W nocy z poniedziałku na wtorek dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od mieszkającej za granicą kobiety, że nie ma kontaktu ze swoją matką. Z relacji córki wynikało, że jej matka ma problemy zdrowotne. Policjanci wspólnie z wezwanymi strażakami weszli do zamkniętego mieszkania na terenie gminy Terespol.

Wewnątrz znaleźli nieprzytomną 58-latkę, która przetransportowana została do szpitala. Podczas przeprowadzonej interwencji w jednym z pokoi policjanci ujawnili szkielet ludzki. Z ustaleń policjantów wynika, że z kobietą zamieszkiwała jej matka – poinformowała w komunikacie kom. Barbara Salczyńska-Pyrchla z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.

Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają teraz okoliczności tego zdarzenia. Zwłoki zostały zabezpieczone do dalszych badań. Wszystko wskazuje na to, że należą do matki 58-latki, ale będziemy mieć pewność dopiero po przeprowadzonych badaniach – dodała w rozmowie z PAP Salczyńska-Pyrchla.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Londyn: Policja przejęła 5 mln funtów w gotówce. Wpadka gangu

Londyńska policja przejęła ponad 5 mln funtów w gotówce, które członkowie gangu zajmującego się praniem brudnych pieniędzy trzymali w jednym z mieszkań w Londynie. Mieli problem z ich upłynnieniem z powodu… pandemii koronawirusa. Jest to największa w historii pojedyncza konfiskata gotówki przez policję metropolitalną i jak sądzę, jedna z największych w skali kraju. W mieszkaniu pieniądze były wszędzie – pod łóżkami, w szafkach i na podłodze. Nie mogli ich nawet ukryć. To był ośrodek prania pieniędzy dla wielu grup przestępczych – powiedział detektyw Jason Prins z londyńskiej policji metropolitalnej. Covid naprawdę zwiększył ich problem z tym, jak się pozbyć pieniędzy – dodał.

Na opublikowanych przez policję zdjęciach widać całe stosy banknotów zapakowanych w plastikowe torebki, które wypełniały niemal całe dwupokojowe mieszkanie w londyńskiej dzielnicy Fulham. Używane one było przez grupę, która zajmowała się praniem brudnych pieniędzy dla gangów narkotykowych.

Przechwycenie banknotów nastąpiło już latem zeszłego roku, ale policja poinformowała o tym dopiero wczoraj. Jak wskazała policja, podczas prowadzonej od dłuższego czasu operacji zidentyfikowano Łotysza Sergejsa Auzinsa, który zajmował się na dużą skalę praniem brudnych pieniędzy dla gangów. Funkcjonariusze ustalili, że zabierał on duże ilości gotówki do jednej z posesji w Fulham.

W czerwcu zeszłego roku policjanci zauważyli innego mężczyznę, Rusłana Szamsutdinowa, który wychodząc stamtąd z widocznym trudem dźwigał ciężkie torby. Gdy go zatrzymano, okazało się, że jest w nich znaczna ilość gotówki. Po przeszukaniu mieszkania okazało się, że było w nim 5 082 026,17 funtów, zaś kolejne 39 tys. euro i 8038,81 funtów znaleziono pod adresem domowym Szamsutdinowa.

W lipcu policja aresztowała innego mężczyznę, Serwana Ahmadiego, gdy wychodził ze swojego domu z torbą, w której było prawie 60 tys. funtów. Podczas przeszukania nieruchomości okazało się, że było tam jeszcze kolejne prawie 200 tys. Następnego dnia aresztowano też Auzinsa i skonfiskowano jeszcze prawie 14,5 tys. funtów. W efekcie łączna suma przejętej gotówki wyniosła prawie 5,4 mln funtów.

W piątek sąd koronny w Harrow w północno-zachodnim Londynie skazał Szamsutdinowa na 3 lata i 9 miesięcy więzienia, Auzinsa – na 3 lata i 4 miesiące, a Ahmadiego na półtora roku w zawieszeniu na dwa lata.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Częstochowa: Zwłoki matki i córki w mieszkaniu

Zwłoki matki i córki znaleziono w jednym z mieszkań w Częstochowie. Niewykluczone, że kobiety zatruły się alkoholem niewiadomego pochodzenia. Zwłoki odkryto w mieszkaniu kamienicy przy ulicy Limanowskiego na częstochowskim Rakowie. Sąsiedzi zaniepokojeni brakiem kontaktu z kobietami zaalarmowali służby. Na miejsce skierowano patrol policji i straż pożarną. Po wyważeniu drzwi okazało się, że 72-latka i jej 53-letnia córka nie żyją.  

Jak podaje ”Gazeta Wyborcza”, wstępne oględziny nie wykazały obecności w mieszkaniu osób trzecich. – Lekarz określił, że do śmierci kobiet mogło dojść między kilkanaście a kilka dni wcześniej. Prokurator zlecił badania  histopatologiczne mające ustalić bezpośrednią przyczynę zgonów – poinformował prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Śledczy nie wykluczają, że do śmierci kobiet przyczynił się alkohol niewiadomego pochodzenia, który mógł się okazać śmiertelną trucizną.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Amsterdam: Zamordował i spalił ciężarną żonę. Jest wyrok

Sąd w Amsterdamie wymierzył w poniedziałek Bashirowi K. karę 20 lat pozbawienia wolności za zamordowanie i spalenie ciężarnej żony. 46-letni mężczyzna udusił we wrześniu 2019 r. w Haarlem swoją ciężarną żonę, a następnie podpalił mieszkanie. Pożar spowodował eksplozję i konieczna była ewakuacja 48 mieszkań – informowały wówczas media. Mężczyzna został zatrzymany na miejscu przez policję.

W poniedziałek po południu sąd w Amsterdamie przychylił się do wniosku prokuratora i wymierzył sprawcy karę 20 lat pozbawienia wolności – podał portal NU. Sąd uznał go za poczytalnego i nakazał mu również wypłacenie po 20 tys. euro trójce jego dzieci, które przebywały w mieszkaniu tego dnia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przeszukanie domu syna Banasia. W decyzji prokuratury „nie ma mowy o Marianie Banasiu”

„Gazeta Wyborcza” podała w piątek, że ma dowód na to, iż przeprowadzone w środę przeszukanie w domu Jakuba Banasia, syna prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, nie dotyczyło śledztwa w sprawie oświadczeń majątkowych ojca. Taką wersję przedstawił w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. W postanowieniu prokuratury o przeszukaniu „nie ma mowy o Marianie Banasiu” – czytamy w „Wyborczej”.

W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukało dom syna prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, Jakuba. Stało się dwa dni po tym, gdy dziennikarze Onetu opublikowali informacje dotyczące raportu NIK o wyborach kopertowych z 10 maja 2020 roku, które się nie odbyły. W tekście przedstawiono dokumenty pokontrolne, które „stały się kością niezgody w samym NIK, a których obawia się bardzo obóz rządzący”. Ma z nich wynikać, że NIK „ma dowody stawiające w trudnym położeniu prawnym między innymi premiera Mateusza Morawieckiego”.

Marian Banaś wydał w środę oświadczenie w sprawie przeszukania w domu jego syna. Porównał w nim dzisiejsze rządy do „czasów bolszewickich”, „stanu wojennego” i „państwa policyjnego”.

– Dzisiejsze przeszukania są realizowane przez CBA w związku z wnioskami Biura złożonymi 10 marca i 9 kwietnia. Decyzje o przeszukaniach podjęto 22 kwietnia bieżącego roku. W czynnościach wzięło udział ponad 50 funkcjonariuszy. CBA przeszukało kilkanaście miejsc w różnych lokalizacjach. Przeprowadzenie czynności wiąże się z szeregiem przygotowań i skomplikowaną logistyką. Takich działań nie podejmuje się ad hoc – oświadczył Żaryn.

Tymczasem w piątek „Gazeta Wyborcza” podała, że przeszukanie w domu Jakuba Banasia nie dotyczyło śledztwa w sprawie oświadczeń majątkowych jego ojca, a wydane 22 kwietnia postanowienie prokuratury „obejmuje wyłącznie sprawę rozliczeń skarbowo-podatkowych syna i synowej prezesa NIK”.

Według „GW” w dokumencie „nie ma mowy o Marianie Banasiu”. Jak donosi gazeta, kierująca śledztwem Prokuratura Regionalna w Białymstoku w postanowieniu o przeszukaniu wspomina o kwestiach „niewykazywania przychodów z tytułu wynajmu nieruchomości”, „uszczupleniu podatku w nieustalonej kwocie” i mogących „zawierać nieprawdę deklaracjach PIT-37 i PIT- 28”.

„Nie ma to nic wspólnego z badaniem oświadczeń majątkowych ‚składanych przez osobę publiczną’, o czym mówił rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn” – zauważa dziennik.

„Gazeta Wyborcza” zwraca jednocześnie uwagę, że Jakub Banaś nigdy nie pełnił funkcji publicznej. „Za to już raz był ofiarą odwetu władzy na ojcu” – dodaje. Chodzi o sprawę z grudnia 2019 roku. Jakub Banaś wydał wówczas oświadczenie, w którym poinformował o odejściu z Banku Pekao SA. Był tam menadżerem i pełnomocnikiem zarządu od kwietnia 2019 roku. Syn prezesa Najwyższej Izby Kontroli przekonywał, że „decyzja ma charakter w pełni suwerenny”. Jednak w mediach pojawiały się informacje, że Jakub Banaś został z banku zwolniony. Miało mieć to związek z napięciem na linii rząd – Marian Banaś po zamieszaniu z oświadczeniem majątkowym prezesa NIK.

„To przypomina mi czasy bolszewickie”

– Działania operacyjne CBA wobec mojego syna nie mogą być rozpatrywane bez kontekstu, jakim jest opublikowanie wczoraj przez media fragmentów wyników kontroli dotyczącej organizacji wyborów korespondencyjnych na urząd prezydenta RP, które miały się odbyć w maju 2020 roku – mówił w środę prezes NIK Marian Banaś.

Powiedział, że przeszukanie CBA w domu jego syna wpłynęło także na jego synową oraz wnuki. – To już kolejne przeszukanie na terenie tej samej nieruchomości. Mój syn od przeszło roku, podobnie jak ja, był stale inwigilowany i represjonowany wraz z całą rodziną. Dzieje się tak dlatego, by zmusić mnie do rezygnacji z pełnienia funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli i zmiany wyników zakończonych oraz prowadzonych kontroli – przekonywał Banaś.

Prezes NIK wyjaśnił, że „czynności przeszukania” dotyczyły zarówno jego syna, jak i synowej. – Funkcjonariusze CBA zabezpieczyli jej prywatne i służbowe dane znajdujące się w dokumentach, telefonach i komputerach. Czynności przeszukania były zaplanowane tak, aby podczas przeszukania obecna była także moja żona, co ma być dodatkowym elementem nacisku na moją osobę – opisał.

– To przypomina mi czasy bolszewickie, kiedy po ogłoszeniu stanu wojennego za to, ze byłem patriotą, wiernym Polsce i Solidarności, zostałem aresztowany i skazany na cztery lata więzienia. Dzisiaj, w rzekomo wolnej i niepodległej Polsce, obecna władza robi to samo. Kto się z nią nie zgadza, może na podstawie pomówień być aresztowany i skazany – powiedział.

Jak mówił, „to w czystej postaci państwo policyjne, którym rządzą służby, a nie premier, prezydent czy parlament”. – Dzisiaj NIK to jedyna niezależna instytucja, na którą nie ma wpływu władza rządząca i żadna partia polityczna – zauważył. – Tak być powinno, bo taki był powód jej powołania. Zapewniam państwa, że do końca mojej kadencji będę bronił niezależności NIK i żadne prowokacje i fałszerstwa służb temu nie przeszkodzą – zakończył.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agenci FBI przeszukali mieszkanie Rudy’ego Giulianiego

Agenci FBI przeszukali w środę mieszkanie Rudy’ego Giulianiego, byłego prawnika byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, w ramach śledztwa w sprawie ingerowania przez obce państwa w amerykańską politykę – podaje „New York Times”.

Powołując się na źródła dziennik pisze, że agenci federalni przeszukali nowojorski apartament Giulianiego i skonfiskowali jego sprzęt elektroniczny. Fakt, iż FBI otrzymało nakaz rewizji oznacza, iż toczące się od dawna śledztwo weszło w poważniejszą fazę – komentuje dziennik.

Prokuratura federalna bada, czy w 2019 roku Giuliani nie prowadził nielegalnego lobbingu w USA na rzecz ukraińskich polityków i oligarchów, którzy mieli też spreparować dla niego materiały kompromitujące syna obecnego prezydenta Joe Bidena, Huntera.

Nakaz rewizji

Dodaje też, że aby sąd wydał nakaz rewizji, śledczy muszą wykazać, że mają wystarczające powody, by sądzić, iż zostało popełnione przestępstwo.

Dochodzenie w sprawie Giulianiego jest pochodną śledztwa dotyczącego jego partnerów biznesowych, Lwa Parnasa i Igora Frumana, którzy w związku z innym przestępstwem zostali aresztowani pod koniec 2019 roku – informuje „NYT”. Agencja Associated Press podaje, że nie jest znana pełna lista zarzutów wobec Giulianiego, będących przedmiotem śledztwa. Wiadomo jednak, że dotyczy ono jego działań na Ukrainie i w porozumieniu z ukraińskimi partnerami.

„Wall Street Journal” napisał po aresztowaniu Parnasa i Frumana, że prokuratura wszczęła też postępowanie, by ustalić, czy Giuliani liczył na korzyści z projektu gazowego, który forsowali oni na Ukrainie.

Parnas i Fruman byli też głównymi pośrednikami między Giulianim i członkami ukraińskiego rządu i mieli pomagać mu w szukaniu informacji na temat Huntera Bidena. Korzystanie z pomocy zagranicznej podczas kampanii wyborczej, w jakiejkolwiek postaci, jest w USA przestępstwem federalnym.

Rzecznik biura prokuratora Południowego Dystryktu Nowego Jorku odmówił komentarza. Dziennikarze próbowali dodzwonić się do Giulianiego, ale – jak wskazują – od razu włączała się automatyczna sekretarka.

77-letni Giuliani był burmistrzem Nowego Jorku w latach 1994–2001, w 2001 roku, po zamachach na World Trade Center został wybrany Człowiekiem Roku tygodnika „Time”. Jako członek Partii Republikańskiej startował bez powodzenia w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Był osobistym prawnikiem Donalda Trumpa, reprezentował go podczas śledztwa w sprawie pierwszego impeachmentu byłego już prezydenta USA.
Źródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA przeszukują dom syna Mariana Banasia

W podwarszawskim domu Jakuba Banasia, syna prezesa NIK (Najwyższej Izby Kontroli), trwa przeszukanie – poinformowała Wirtualna Polska. Przeszukania dokonują agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Więcej informacji wkrótce.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Toruń: Nalot na mieszkanie 24-latka

U 24-latka policjanci z Rubinkowa odnaleźli blisko 65 gramów substancji, która wykazała cechy charakterystyczne dla amfetaminy. – Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków psychotropowych, za co może mu grozić nawet do 10 lat więzienia – poinformowała nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Policjanci z Torunia pochwalili się udaną akcją. W miniony czwartek (22.04.2021) po południu, kryminalni z Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo weszli do jednego z mieszkań osiedla Na Skarpie w Toruniu. Funkcjonariusze przypuszczali, że jeden z domowników posiada zabronione substancje i nie pomylili się. Podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu przyznaje, że jej koledzy trafili w dziesiątkę. – Podczas przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez 24-latka w jego rodzinnym domu, policjanci odnaleźli narkotyki – przekazuje nam policjantka z grodu Kopernika.

– Oględziny i wstępnie przeprowadzone testy laboratoryjne potwierdziły, że zabezpieczone blisko 65 gramów białego proszku, wykazało cechy charakterystyczne dla amfetaminy. Teraz zatrzymanemu za posiadania znacznej ilości środków psychotropowych może grozić nawet do 10 lat więzienia – informuje nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Jeżeli byliście świadkami wypadku bądź niepokojącego zdarzenia w regionie – pożaru, stłuczki itd., dajcie nam znać! Ostrzeżemy innych i ułatwimy komunikację. Zapraszamy również w razie jakichkolwiek problemów/pytań. Czekamy na naszym Facebooku oraz na mailu – miasta@se.pl.
Źródło info i foto: se.pl

Białoruś: Kolejne zatrzymania polskich działaczy

Białoruska milicja zatrzymała w środę w mieszkaniu w Grodnie kolejnych aktywistów ze Związku Polaków na Białorusi, Innes Todryk i jej męża Andrzeja Pisalnika. Pisalnik usłyszał, że jego komentarze na temat działań białoruskich władz są niezgodne z prawem. Jak dowiedziało się nieoficjalnie Polskie Radio Iness Todryk udało się zadzwonić do swojej mamy i poinformować, że wraz z mężem jest wieziona do Mińska – prawdopodobnie do aresztu.

Z kolei Andrzej Pisalnik usłyszał we wtorek w prokuraturze w Grodnie, że jego komentarze na temat działań białoruskich władz wobec polskiej mniejszości kłócą się z białoruskim prawem – podaje rmf24.pl.

Po wcześniejszym zatrzymaniu liderów polskiej mniejszości Andrzej Pisalnik był osobą, która najczęściej informowała o sytuacji polskich aktywistów. Pisalnik jest sekretarzem Zarządu Głównego Związku Polaków i redaktorem naczelnym portalu „znadniemna.pl”. Jego żona Iness Todryk to redaktor naczelna gazety „Głos znad Niemna na uchodźstwie”.

Właśnie mijają trzy tygodnie od czasu umieszczenia w areszcie w Mińsku Andżeliki Borys szefowej Związku Polaków na Białorusi i trojga jej bliskich współpracowników. Są podejrzani m.in. o podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym, za co grozi do 19 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało 44-letniego zaginionego od kilku tygodni leżało w pokoju. Domniemany sprawca wciąż mieszkał w tym lokalu

Dożywocie grozi 58-latkowi z Poznania, który jest podejrzany o zabójstwo swojego współlokatora. Ciało 44-latka odnaleziono w jego mieszkaniu po kilku tygodniach. – Przez cały ten czas 58-latek mieszkał w tym lokalu – informuje prokuratura.

Policja i prokuratura w Poznaniu wyjaśniają okoliczności zabójstwa, do którego doszło w jednym z mieszkań na Wildzie. Ofiara to 44-latek.

– Rodzina tego mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie. W związku z tym policjanci pojechali na miejsce, by sprawdzić, co się stało. 28 grudnia w mieszkaniu zaginionego ujawniono ciało zaginionego. Sekcja wykazała, że przyczyną śmierci był uraz mózgowo-czaszkowy, spowodowany uderzeniem narzędziem tępokrawędzistym. – Wiemy, że użyto siekiery- podaje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Przyznał się do zabójstwa

Jak podaje prokuratura, do zabójstwa najprawdopodobniej doszło w połowie listopada. Podejrzanym w sprawie jest 58-letni, współlokator ofiary. – Z naszych ustaleń wynika, że od chwili zabójstwa do momentu ujawnienia, zwłoki znajdowały się w tym mieszkaniu, a podejrzany dalej zamieszkiwał ten lokal – dodaje Wawrzyniak.

58-latek w chwili zatrzymania był pod wpływem alkoholu. Po wytrzeźwieniu został przesłuchany. Złożył obszerne wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane. – 58-latek usłyszał zarzut zabójstwa i przyznał się do winy. Opisał całą sekwencję zdarzeń, do której doszło w chwili zdarzenia. Mężczyźnie grozi dożywocie – mówi rzecznik prokuratury.

30 grudnia sąd przychylił się do wniosku o trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: tvn24.pl