Łódź pełna migrantów w kanale La Manche. Zginęło 27 osób

27 osób osób zginęło w wyniku zatonięcia łodzi z migrantami w kanale La Manche, w pobliżu Calais. Ocalały dwie osoby – takie wiadomości przekazało w raporcie francuskie MSW. Brytyjski premier Boris Johnson i prezydent Francji Emmanuel Macron zgodzili się co do pilnej potrzeby powstrzymania gangów zajmujących się przerzucaniem ludzi przez to miejsce.

Agencja AFP dodaje, że wcześniej w środę wieczorem prezydent Emmanuel Macron mówił o 31 ofiarach śmiertelnych tej katastrofy. Po zatonięciu łodzi z migrantami w pobliżu Calais Macron powiedział, że Francja nie pozwoli, aby kanał La Manche stał się cmentarzem. Oznajmił, że chce, aby zorganizowane zostało spotkanie ministrów UE w sprawie kryzysu migracyjnego. Prezydent Francji poprosił również o „natychmiastowe wzmocnienie” zasobów agencji Frontex na zewnętrznych granicach UE – poinformował Pałac Elizejski.

Premier Jean Castex zapowiedział na czwartek spotkanie międzyresortowe w związku z tragedią pod Calais.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemiecka policja zatrzymała ponad 50 osób przy granicy z Polską

Niemiecka policja przerwała w weekend samozwańczy patrol przy granicy z Polską. Zatrzymano łącznie ponad 50 osób, które jak informuje agencja Reutera – przyjechały na pogranicze, by bronić przejścia przed migrantami. Grupa „patrolowała” granicę w okolicach niemieckiego Guben, czyli niedaleko od polskiego Gubina.

Za organizację samozwańczego patrolu – jak informuje agencja Reutera – odpowiadało skrajnie prawicowe niemieckie ugrupowanie Trzecia Droga. Na jego zaproszenie na granicę przyjechali bojówkarze z różnych części Niemiec.

Policja znalazła przy nich maczety, pałki czy noże. Po zarekwirowaniu niebezpiecznych przedmiotów grupa została zmuszona do opuszczenia terenu. W sobotę w centrum Guben przeciwko patrolom bojówkarzy odbyła się kontrmanifestacja. „Nie chcemy zostawić tego regionu neonazistom. Chcemy wysłać sygnał, że azyl jest i pozostaje prawem człowieka” – przekazali organizatorzy.

Tymczasem niemieckie władze poinformowały w weekend, że na całej granicy z Polską wzmocniono patrole. Wysłano tam 800 policjantów z kraju.

„Setki funkcjonariuszy są na służbie w ciągu dnia i nocy. Jeśli to będzie konieczne, jestem w stanie jeszcze wzmocnić patrole” – przekazał „Bild am Sonntag” szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Horst Seehofer.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. migrantów na granicy z Polską

Polska została zobowiązana do dostarczenia żywności, wody i ubrań migrantom koczującym na granicy polsko-białoruskiej. Taką decyzję podjął Europejski Trybunał Praw Człowieka.

W związku z sytuacją na granicach Polski i Łotwy Europejski Trybunał Praw Człowieka nałożył na te kraje środki tymczasowe. Polska jest zobowiązana do dostarczenia żywności, wody i ubrań koczującym na granicy polsko-białoruskiej. Ma także udzielić tym osobom tymczasowego schronienia, jeśli to możliwe, oraz zapewnić opiekę medyczną. To samo ma zrobić Łotwa.

Środek tymczasowy został nałożony na Polskę i Łotwę na trzy tygodnie – ma obowiązywać do 15 września 2021 roku włącznie. Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił jednocześnie, że nie jest to nakaz wpuszczenia uchodźców na terytorium tych państw.

Sytuacja na granicy

Od kilkunastu dni na Białorusi przy granicy z Polską w okolicy miejscowości Usnarz Górny koczuje grupa migrantów. Według informacji Straży Granicznej grupa liczy obecnie 24 osoby. Jednak Fundacja Ocalenie mówi o 32 osobach. 25 osób źle się czuje, z tego 12 jest ciężko chorych. W najgorszym stanie jest 52-latka, która kilka dni temu przestała wstawać. Uchodźcy nie mają nic do jedzenia, piją wodę z brudnego strumyczka.

Polski rząd twierdzi, że migranci znajdują się na terytorium Białorusi, a cała ta sytuacja to zorganizowana akcja ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki. Żołnierze i strażnicy graniczni nie dopuszczają do nich osób, które chcą pomóc, m.in. przedstawicieli Fundacji Ocalenie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zły stan zdrowia migrantów na granicy z Polską

– Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem – przekazała Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie, która jest na granicy polsko-białoruskiej, gdzie koczuje grupa migrantów. – To jest tragedia, co tutaj się dzieje – dodała.

Od 15 dni na granicy polsko-białoruskiej koczuje grupa migrantów. Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie na antenie TVN24 poinformowała, że „przetrzymywane tam są 32 osoby, a nie 24, jak z niewiadomych przyczyn twierdzi Straż Graniczna”. Jak dodała, przedstawicielom Rzecznika Praw Obywatelskich udało się ustalić, że osoby, które przebywają na granicy, są bardzo chore.

– Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem, bolą ją płuca, ma chory kręgosłup. (…) Jest to 52-letnia kobieta. To jest tragedia, co tutaj się dzieje – przekazała Kalina Czwarnóg. Jak podkreśliła, „w najgorszym stanie” jest czterech migrantów.

„Kobiety piją i jedzą jak najmniej”

Przedstawicielka Fundacji Ocalenie poinformowała, że w prowizorycznym obozowisku migranci mają siedem namiotów, które zostały dostarczone przez posła Macieja Koniecznego. – Mają też od nas śpiwory, niestety już dawno skończyła im się woda i jedzenie, które dostarczyliśmy. Nie mają gdzie się załatwiać. Kiedy tutaj do dyspozycji przyjechały dwa toi toie, te osoby wciąż nie mają żadnego sanitariatu. Kobiety, ponieważ jest im utrudniane załatwianie potrzeb fizjologicznych, piją i jedzą jak najmniej, co też jest zagrożeniem dla ich zdrowia i życia – powiedziała na antenie TVN24 Kalina Czwarnóg.

Białoruś odrzuciła polską propozycję ws. konwoju humanitarnego

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz przekazał z kolei, że w nocie dyplomatycznej Białoruś nie tylko odpowiedziała negatywnie na możliwość przyjęcia pomocy, ale także zmieniła swoje stanowisko wobec sytuacji migrantów (strona polska utrzymuje, że uchodźcy znajdują się na terytorium Białorusi i „to Białoruś za nie odpowiada”, jak mówił we wtorek premier Morawiecki). Mińsk podaje odmienną od prawdziwej liczbę migrantów, którzy – jak mówił wiceminister Przydacz – co jakiś czas zmieniają się. Białoruś informuje również o innej niż wcześniej narodowości migrantów. – Fakty się nie zmieniają, zmienia się tylko retoryka strony białoruskiej. Strona białoruska tym samym wskazuje, że nie jest zainteresowana rozwiązaniem tej sprawy, a jedynie zaostrzaniem debaty – mówił wiceminister spraw zagranicznych.

Dwa dni temu polska dyplomacja wystosowała notę z propozycją udzielenia migrantom pomocy rzeczowej w postaci między innymi żywności, leków, ubrań, łóżek, namiotów, czy pościeli. Była to odpowiedź na kryzys na granicy w Usnarzu Górnym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nielegalni migranci upatrzyli sobie południową granicę Francji

Granicę francusko-włoską przekracza codziennie kilkudziesięciu nielegalnych migrantów. Organizacje pozarządowe apelują do francuskiego rządu o pomoc w zakwaterowaniu migrantów, którzy przybywają do francuskich regionów alpejskich. Od zimy do Briançon w departamencie Alpy Wysokie przybywają dzień w dzień „dziesiątki uchodźców, coraz częściej z rodzinami i osobami wymagającymi szczególnej opieki” – wskazała w liście do lokalnego prefekta aktywistka Martine Clavel.

Według takich organizacji, jak Lekarze bez Granic (MsF), La Cimade, Lekarze Świata (Medecins du monde) oraz Caritas liczba kobiet i dzieci wśród nowo przybyłych potroiła się od początku roku.

Większy napływ

Stowarzyszenie Refugees Solidaires, które pomaga migrantom, szuka przestrzeni lepiej dostosowanej do swojej misji. Według stowarzyszenia od stycznia do schroniska przybyło około 2 tys. osób, a w maju i czerwcu ich napływ się zwiększył.

Sygnatariusze listu domagają się „uruchomienia planu awaryjnego zakwaterowania w Briançon, by godnie przyjąć uchodźców, którzy przekraczają granicę szlakami górskimi”.

Migranci przebywają w Briancon nie więcej niż kilka dni, kierując się następnie do większych miast, gdzie mogą złożyć wniosek o azyl. Utworzone w lipcu 2017 r. Stowarzyszenie Refuges Solidaires przyjęło do tej pory ponad 11,5 tys. migrantów na krótkie pobyty.
Źródło info i foto: TVP.info

Chorwacja: Policjanci otworzyli ogień w kierunku furgonetki z migrantami

W wyniku nielegalnego przekroczenia chorwackiej granicy dwóch 12-letnich migrantów doznało poważnych obrażeń od kul policjantów; funkcjonariusze strzelali w kierunku furgonetki, którą jechało 29 migrantów – podał w czwartek rzecznik chorwackiej policji Elis Żodan. Jak wyjaśnił, jadący samochodem migranci z Afganistanu i Iraku nielegalnie przekroczyli chorwacką granicę. Dwukrotnie odmówili wykonania rozkazów policjantów, którzy nakazali zatrzymanie pojazdu.

– Kierowca pędził w kierunku policjantów i dwa razy usiłował sforsować blokadę – mówił Żodan. Potem zbiegł z miejsca zdarzenia do lasu; wciąż poszukuje go policja. W czasie akcji policjanci otworzyli ogień w kierunku furgonetki, w wyniku czego rannych zostało dwoje 12-latków.

Rzecznik poinformował, że „ciężko ranne” dzieci, Afgańczyk i Irakijczyk, zostały zabrane do szpitala w Zadarze (środkowa część Chorwacji). Dodał, że ich stan jest stabilny.

@ pojeździe było w sumie 15 dzieci.

Agencja AFP podkreśla, że Chorwacja jest pierwszym krajem unijnym na trasie migrantów, którzy zmierzają przez Bałkany w kierunku północnych krajów UE.

W 2015 roku trasą przez Bałkany przemierzały Europę setki tysięcy migrantów. Choć zawarte przez UE z Ankarą w marcu 2016 r. porozumienie ws. migracji powstrzymało masowy napływ migrantów przez Bałkany do centralnej Europy, wciąż każdego dnia setki migrantów usiłują nielegalnie przekroczyć unijne granice, często z narażeniem życia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatonęła łódź z migrantami. Nie żyje 25 osób

Co najmniej 25 migrantów zginęło w wyniku zatonięcia łodzi na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Libii – poinformował rzecznik tamtejszej straży przybrzeżnej. Płynęło nią do 150 osób; 84 osoby uratowały włoskie służby. Jak podała na Twitterze niemiecka organizacja pozarządowa Sea Watch, do wypadku doszło na północ od Trypolisu.

O zatonięciu łodzi na Twitterze poinformowała także hiszpańska organizacja pozarządowa Proactiva Open Arms. „Startuje licznik utopionych w 2018 r. w Morzu Śródziemnym” – napisano.

Włoska straż przybrzeżna poinformowała o wyciągnięciu z wody zwłok ośmiu osób. Tonących migrantów zauważyli załoga samolotu patrolującego morze.

W piątek Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) podała, że w roku 2017 do Europy z Afryki Północnej dotarło drogą morską 171 635 migrantów i uchodźców, czyli o 53 proc. mniej niż w roku 2016. Podczas przeprawy przez Morze Śródziemne – według wstępnych danych IOM – zginęło w 2017 roku 3 116 osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Przez decyzję urzędników UE kwitnie niewolnictwo?

W Libii sprzedawani są migranci z Nigerii, Ghany, Nigru czy Mali. Wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka w ostrych słowach skrytykował Brukselę za pomaganie Libijczykom. – Od tego lata Włochy, przy wsparciu UE, trenują libijską straż przybrzeżną w przechwytywaniu łodzi z migrantami – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”. Pomoc libijskim służbom jest częścią kontrowersyjnej umowy, zgodnie z którą władze tego kraju zobowiązały się do dobrego traktowania zwracanych do Libii uciekinierów. Tak się jednak nie stało.

Migranci, którym nie udało się spełnić marzenia o przedostaniu się do Europy, trafiają do rządowych ośrodków. Tutaj „jak alarmuje ONZ, mieszkają w bardzo trudnych warunkach, są regularnie bici, a kobiety są gwałcone przez strażników”. Rozwija się także niewolnictwo – w stolicy Libii, Trypolisie, afrykańskiego migranta można kupić za kilkaset dolarów.

Sytuacja robi się krytyczna. Szacuje się, że w libijskich ośrodkach może przebywać do 20 tys. migrantów. Przedstawiciele ONZ alarmują: „Nie możemy w imię zarządzania migracją być milczącymi świadkami niewolnictwa, gwałtów i morderstw”.
Źródło info i foto: onet.pl

Z Morza Śródziemnego wyłowiono ciała 26 nastolatek

Z Morza Śródziemnego wyłowiono w miniony weekend ciała 26 młodych kobiet z Nigerii, które chciały dostać się do Europy. Ich zwłoki zostały przetransportowane do Włoch. Tamtejsza policja bada, czy kobiety zostały zamordowane. Ciała kobiet zostały przetransportowane do portu w Salerno na pokładzie razem z około 400 migrantami, uratowanymi na Morzu Śródziemnym. Jak tłumaczyli służbom, kobiety były w wieku od 14 do 18 lat. Pochodziły z Nigerii, a do Europy wyruszyły z Libii. Ich ciała pływały w wodzie.

Śledczy badają, czy kobiety zostały zamordowane i czy nie były przed śmiercią ofiarami przemocy seksualnej. W najbliższych tygodniach mają zostać opublikowane wyniki autopsji. Od czasu odnalezienia ciał nikt z ich rodzin nie zgłosił się do służb.

Problem handlu ludźmi

W zeszłym roku do Włoch przybyło 11 tysięcy dziewcząt i kobiet z Nigerii. Wiele z nich trafiało do nielegalnej branży erotycznej. Organizacje humanitarne nagłaśniają problem handlu ludźmi powiązanego z migracją. Wiele nigeryjskich kobiet jest przemycanych do Europy z 3-milionowego stanu Edo. Nigeryjska organizacja walcząca z handlem ludźmi pokazuje mieszkańcom Edo nagrania przedstawiające tragedie, do jakich dochodzi na Morzu Śródziemnym. Przekaz jest tłumaczony również na liczne języki lokalne, ale jak mówią aktywiści, wiele osób nadal decyduje się na podróż do Europy.

Dziewczęta, które są informowane o zagrożeniach z handlem ludźmi, często same opowiadają o innych sytuacjach, o których słyszały. Argumentują jednak, że ich przeznaczeniem nie jest taki los i uciekają z Nigerii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Kolejne zamieszki w Calais

Dziesięć osób zostało rannych w starciach migrantów, do których doszło nocą z poniedziałku na wtorek w mieście Calais na północy Francji. Służby bezpieczeństwa rozdzieliły uczestników zamieszek przy użyciu gazu łzawiącego – powiadomiły lokalne władze. Uczestnicy starć to głównie migranci pochodzący z Erytrei i Etiopii. Po zakończeniu zamieszek około 20 nieletnich odesłano do ośrodków.

Zamieszki wybuchły w przemysłowej dzielnicy Calais w pobliżu zlikwidowanych w październiku dzikich obozowisk nazywanych „dżunglą”. W „dżungli” przebywało około 7 tysięcy migrantów, głównie z Afganistanu, Sudanu czy Erytrei, oczekujących na możliwość przedostania się do Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche. Szacuje się, że wśród nich było ok. 1,3 tys. małoletnich bez opieki.

Po likwidacji dzikich obozowisk kilka tysięcy migrantów rozmieszczono na terytorium całej Francji. Organizacje humanitarne szacują, że około 400 nielegalnych migrantów może nadal przebywać w okolicy byłych dzikich obozowisk. Na początku kwietnia do zamieszek doszło również w obozie dla uchodźców Grande-Synthe na przedmieściach Dunkierki. Po starciach między Kurdami a Afgańczykami w obozowisku wybuchł ogień. W zamieszkach uczestniczyło 150 migrantów; sześciu z nich odniosło obrażenia. Pożar strawił co najmniej 300 drewnianych domków.
Źródło info i foto: interia.pl