Rosja: Rośnie liczba zatrzymanych po protestach po ogłoszeniu mobilizacji

Co najmniej 628 osób zatrzymała dotąd policja w 27 miastach Rosji w sobotę podczas protestów przeciwko wojnie na Ukrainie i ogłoszonej mobilizacji – powiadomiła organizacja OWD-Info, organizacji pozarządowej monitorującej protesty w Rosji. Policja stosuje siłę. Najwięcej zatrzymanych jest w Moskwie i Petersburgu. O godz. 17.44 czasu polskiego OWD-Info informowało o 628 zatrzymanych. Najwięcej jest ich w Moskwie i Petersburgu, odpowiednio 308 i 115. W Nowosybirsku zatrzymano 70 osób. Protesty w Moskwie i Petersburgu rozpoczęły się o godz. 16 czasu polskiego.

Media niezależne publikują nagrania, na których widać, że policja działa brutalnie, osoby zatrzymywane są bite. Funkcjonariusze zatrzymują również przypadkowych przechodniów – podaje niezależny portal Meduza.

Władze Rosji ogłosiły w środę „częściową mobilizację”, która oficjalnie ma objąć 300 tys. osób. Według nieoficjalnych informacji, podanych przez media niezależne, liczba ta może być nawet trzy-czterokrotnie większa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mobilizacja w Rosji. Pierwsze zatrzymania, prokuratura straszy więzieniem

W Rosji rozpoczynają się protesty przeciwko ogłoszonej przez Władimira Putina częściowej mobilizacji. Dotychczas zatrzymano ponad 100 osób – podała organizacja OWD-Info. Tymczasem w wielu rosyjskich miastach na wieczór zapowiedziano akcje protestacyjne pod hasłem „Stop ‚mogilizacji'” (od słowa „mogiła”). Moskiewska prokuratura grozi uczestnikom demonstracji karami do 15 lat więzienia.

Stołeczna prokuratura ostrzegła przed wzywaniem w mediach społecznościowych do udziału w „nieuzgodnionych (z władzami) akcjach publicznych w Moskwie” oraz do podejmowania „innych nielegalnych działań” – pisze niezależny portal Meduza.

Jak dodano, za „rozpowszechnianie podobnych materiałów” w internecie, angażowanie nastolatków w nielegalną działalność oraz organizację nielegalnych akcji i udział w nich przewidziana jest odpowiedzialność administracyjna lub karna, w tym „w postaci pozbawienia wolności do 15 lat”.

W niektórych miastach Rosji już odbyły się protesty przeciwko ogłoszonej mobilizacji. Organizacja OWD-Info poinformowała, że dotychczas zatrzymano 117 osób w 15 miastach, w tym 32 osoby w Jekaterynburgu na Uralu. Zatrzymania miały też miejsce m.in. w Permie, Krasnojarsku, Ufie, Irkucku i Nowosybirsku.

Na Syberii, w Irkucku, na centralnym placu miasta zgromadziło się ok. 60 osób. Akcję rozpędzono, zatrzymano co najmniej 20 protestujących – podaje niezależna telewizja Dożd. W Ułan Ude, głównym mieście Buriacji, na akcję przeciwko mobilizacji wyszło kilkadziesiąt osób, którym policjanci kazali się rozejść.

Protestujący wyszli też na ulice w Chabarowsku. Tam policjanci sprawdzili dokumenty uczestnikom manifestacji. Portal Meduza pisze również o demonstracji w Jakucku i Tomsku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: „Charlie Hebdo” i karykatury Mahometa. Al-Kaida grozi. Odpowiedź mediów

Setka mediów we Francji opublikowała w środę list otwarty z wezwaniem do mobilizacji na rzecz wolności słowa po tym, jak Al-Kaida ponownie groziła tygodnikowi satyrycznemu „Charlie Hebdo”, który kolejny raz zamieścił na swych łamach karykatury Mahometa.

„Dzisiaj, w 2020 roku, niektórzy z was otrzymują groźby śmierci na portalach społecznościowych, kiedy ujawniają swoje opinie. Międzynarodowe organizacje terrorystyczne otwarcie wyznaczyły sobie media jako cel. A państwa wywierają presję na francuskich dziennikarzy ‚winnych’ publikowania krytycznych artykułów” – brzmi list otwarty zatytułowany „Razem bronimy wolności”.

Przez ponad dwa stulecia opracowano zasady prawne „w celu ochrony waszej wolności słowa, która jest atakowana, jak nigdy dotąd w ciągu ostatnich 75 lat, tym razem przez nowe totalitarne ideologie, udające często wzorowanie się na tekstach religijnych” – czytamy w liście.

„Potrzebujemy was. Waszej mobilizacji. Bastionu waszych sumień. Wrogowie wolności muszą zrozumieć, że wszyscy razem jesteśmy ich zdecydowanymi przeciwnikami, niezależnie od naszych różnic zdań czy przekonań” – wezwali sygnatariusze: prasa krajowa i regionalna, główne kanały telewizyjne, tygodniki i stacje radiowe.

„Historyczna mobilizacja francuskich mediów”

„Po ponownej publikacji karykatur Mahometa 2 września 2020 roku ‚Charlie Hebdo’ jest ponownie zagrożony ze strony organizacji terrorystycznych. Groźby te stanowią prawdziwą prowokację w trakcie procesu dotyczącego zamachów terrorystycznych ze stycznia 2015 roku. Groźby, które wykraczają daleko poza ‚Charlie’, gdyż uderzają również we wszystkie media, a nawet w prezydenta Republiki” – ubolewa w oświadczeniu dla AFP Riss, dyrektor tygodnika.

„Wydało nam się konieczne zaproponowanie mediom, aby zastanowiły się nad zbiorową reakcją, jakiej wymaga ta sytuacja” – zaznaczył Riss, nie precyzując charakteru zagrożeń.

„Dzięki historycznej mobilizacji francuskich mediów, publikując dziś wspólnie ten list do naszych obywateli, pragniemy wysłać mocne przesłanie, że chcemy bronić naszej koncepcji wolności słowa, ale poza wszystkim wolności wszystkich obywateli Francji” – wyjaśnił dyrektor „Charlie Hebdo”, który również publikuje w środę list.
Źródło info i foto: interia.pl

Mobilizacja przed Białym Domem. Może protestować nawet 100 000 ludzi

Nawet 100 000 ludzi ma się pojawić przed Białym Domem w Waszyngtonie. Wzmocniono ochronę całego terenu wokół siedziby prezydenta Stanów Zjednoczonych: Ustawiono wysoki płot, betonowe bloki. W stolicy USA pełna mobilizacja po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Dziś w miejscowości Raeford w stanie Karolina Północna odbędzie się ciąg dalszy uroczystości żałobnych po śmierci George’a Floyda, który zginął 25 maja w Minneapolis w wyniku interwencji policyjnej.

Śmierć czarnoskórego mężczyzny wywołała gwałtowne demonstracje w największych amerykańskich miastach. Na weekend zaplanowano w wielu krajach akcje protestu po śmierci Floyda. Także Waszyngton szykuje się na wielką manifestację, w które może wziąć udział nawet 100 000 ludzi. Jak relacjonuje korespondent RMF FM Paweł Żuchowski, wokół Białego Domu ustawiono wysoki płot, pojawiły się też betonowe bloki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Meksyk: Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji próbowali podpalić katedrę. Powstrzymali ich wierni i policja

Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji w mieście Meksyk próbowali podpalić katedrę. Nie udało się im to dzięki mobilizacji wiernych oraz reakcji służb. Do sytuacji doszło podczas demonstracji ruchów proaborcyjnych. Uczestnicy demonstracji domagali się pełnej legalizacji aborcji, która jest zakazana w większości stanów Meksyku. W trakcie manifestacji próbowali podpalić budynek meksykańskiej Izby Handlowej i zabytkową katedrę.

Zamiary pokrzyżowali im wierni, którzy wcześniej mobilizowali się przez media społecznościowe, by bronić świątyni. Zgromadzili się oni przed drzwiami do katedry. Jak powiedział Mauricio Alfonso Guitar z meksykańskiej Gwardii Narodowej, dzięki informacjom o mobilizacji katolików rząd zdecydował się wysłać na miejsce policję, by osłaniała budynek. Interweniowała również straż pożarna.

Na Twitterze głos zabrał w tej sprawie metropolita Meksyku abp Carlos Aguiar Retes. Duchowny podziękował broniącym świątyni, wyrażając sprzeciw wobec stosowania przemocy w konfrontacji pomiędzy różnymi światopoglądami.

Katedra Metropolitalna w stolicy Meksyku jest największą i najstarszą katedrą w Ameryce oraz siedzibą arcybiskupa archidiecezji meksykańskiej.

To nie pierwsza taka sytuacja w kraju Ameryki Łacińskiej. W 2013 r. zwolennicy aborcji zdemolowali katedrę w stolicy Chile – Santiago, do której wtargnęli w trakcie mszy. W tym samym roku proaborcyjni manifestanci zaatakowali katedrę w Buenos Aires w Argentynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Kolejny zryw „żółtych kamizelek” we Francji

Ruch „żółtych kamizelek”, podzielony w związku z decyzją wystawienia kandydatów w majowych wyborach europejskich, mobilizuje się od nowa w kolejną sobotę. Jak pisze AFP, wyzwaniem dla ruchu jest to, aby pozostał widoczny i słyszalny na ulicy, w sytuacji, gdy próbuje się tłumić gniew jego członków poprzez ogłoszoną przez prezydenta Emmanuela Macrona „wielką debatę narodową”.

W ciągu ostatnich dwóch sobót w tradycyjnych protestach wzięło udział w całej Francji 84 tysiące osób i wydaje się, że protesty nasilają się po przerwie świątecznej i noworocznej. W Paryżu w sobotę demonstranci będą rozproszeni na czterech marszach zgłoszonych w prefekturze.

W sobotę rano na Polach Elizejskich zebrało się już około 150 „żółtych kamizelek”. Beszir Mahroug, 42-letni elektryk z Paryża, przybył na protest 11. raz, gdyż, jak mówi, „nic się nie zmieniło. Chcemy zwiększenia zagwarantowanej płacy minimalnej (SMIC) i nie zatrzymamy się, dopóki jej nie otrzymamy. Będziemy wracać tu w każdy weekend”.

Ruch „żółtych kamizelek” ogłosił w ubiegłym tygodniu, że wystawi swoich 79 kandydatów w wiosennych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Według sondaży wynika, że ich lista wyborcza znalazłaby się na trzecim miejscu, za prezydenckim ugrupowaniem Republiko Naprzód! (LREM) i Zjednoczeniem Narodowym (dawniej Frontem Narodowym) Marine Le Pen.

Według analityków przyczyni się to do odebrania głosów skrajnej prawicy i lewicy, co ma doprowadzić do poprawy pozycji partii prezydenta Macrona.
Źródło info i foto: interia.pl

Tysiące francuskich policjantów na ulicach w noc sylwestrową

Ponad 100 tys. policjantów, żandarmów i żołnierzy czuwać będzie nad bezpieczeństwem obywateli podczas nocy sylwestrowej we Francji. Prefekt policji Paryża Michel Cadot zaapelował w piątek do mieszkańców miasta, by „zachowali czujność i byli uważni”. W samym Paryżu zmobilizowanych zostanie 31 grudnia 10 tys. policjantów i żandarmów oraz strażaków – powiedział na konferencji prasowej Cadot.

Po atakach terrorystycznych w Berlinie i Nicei przygotowaniom do tegorocznego sylwestra we Francji towarzyszą nadzwyczajne środki ostrożności.

Już w piątek rano na ulicach Paryża uwagę zwracały liczniejsze niż zwykle patrole wojskowe. W okolicach Pól Elizejskich widać było zabezpieczenia w postaci bloków betonowych i barier mających uniemożliwić wjazd nawet ciężkim pojazdom.
Pojazdy blokujące jezdnie

W sobotę dodatkowym zabezpieczeniem będą pojazdy blokujące jezdnie, a wieczorem wstrzymany zostanie ruch kołowy w promieniu około 3 km od odgrodzonej również lekkimi barierkami „najpiękniejszej ulicy świata”. Według przewidywań organizatorów pokazy ogni sztucznych mają przyciągnąć na Pola Elizejskie od 400 do 600 tys. ludzi. Przed wejściem na Pola Elizejskie będą oni sprawdzani i rewidowani przez prywatnych ochroniarzy wynajętych przez miasto – zapowiedział prefekt Paryża, podkreślając, że odbywać się to będzie „pod okiem policji”.

Na polecenie policji z ulic ściągnięto już pozostające tam od dawna zdezelowane samochody, które najczęściej bywają podpalane. Niszczenie samochodów, nie tylko starych, jest od wielu lat plagą nocy sylwestrowych we Francji.

„Lekka forma terroryzmu”

W piątek minister spraw wewnętrznych Bruno Le Roux zapowiedział, że szczególnie ważnym zadaniem patroli policyjnych jest zapobieganie takim incydentom. Podpalanie pojazdów w sylwestra oraz podczas wszelkich świąt uważane jest przez wielu komentatorów za „lekką formę terroryzmu”. Ich zdaniem podpalenia te są wyrazem wrogości wobec francuskiej historii, kultury i cywilizacji.

Szczególnie wzmocnione zostaną siły policyjne na tzw. wrażliwych przedmieściach, zamieszkanych przez potomków imigrantów z Maghrebu. W wielu departamentach Francji zakazano czasowo odpalania fajerwerków i petard. Na granicy niemieckiej w Alzacji, której przekroczenia zazwyczaj się nie zauważa, policjanci od czwartku sprawdzają pojazdy wjeżdżające do Francji, w poszukiwaniu petard, których sprzedaż dozwolona jest w Niemczech.
Żródło info i foto: interia.pl

Atak talibów na miasto Kunduz w Afganistanie

W nocy z niedzieli na poniedziałek siły talibów zaatakowały równocześnie z czterech stron miasto Kunduz, na północy Afganistanu. Jak poinformował lokalny dowódca policji, talibom udało wedrzeć się do miasta, w którym trwają zacięte walki. – Mobilizujemy wszystkie siły aby ich wyprzeć – powiedział Reuterowi dowódca policji w tym rejonie Sheer Ali Kamal.

Kunduz został na krótko opanowany przez talibów rok temu. Od tego czasu wielokrotnie był atakowany, w kwietniu br. był poważnie zagrożony. Talibowie nasilili ataki na siły rządowe także w innych rejonach Afganistanu, w tym w położonej na południu kraju prowincji Helmand. Zagrożona jest stolica tej prowincji Lashkar Gah.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Ponad pół miliona ludzi szuka zaginionego samolotu

We wtorek liczba ochotników-poszukiwaczy przekroczyła pół miliona – takiej mobilizacji w internecie nie było nigdy w podobnej sprawie Akcja poszukiwawcza, w której może wziąć udział każdy, kto ma komputer i dostęp do internetu, rozpoczęła się w poniedziałek. Firma z Kolorado – DigitalGlobe – udostępniła na stronie http://www.tomnod.com precyzyjne zdjęcia Zatoki Tajlandzkiej, nad którą w sobotę zaginął boeing 777 linii Malaysia Airlines z 239 osobami na pokładzie. Każdy może się zalogować, wybrać kawałek morza i… wytężyć wzrok. We wtorek liczba ochotników-poszukiwaczy przekroczyła pół miliona – takiej mobilizacji w internecie nie było nigdy w podobnej sprawie. Niestety serwer DigitalGlobe nie wytrzymał obciążenia, ale – jak obiecują przedstawiciele firmy – ma zostać podniesiony w najbliższych godzinach. Żródło info i foto: Wyborcza.pl

„Szatan z Piotrkowa” wyjdzie na wolność?

Pełna mobilizacja w rzeszowskim więzieniu. Służba więzienna przygotowuje się na wyjście Mariusza Trynkiewicza skazanego za zabójstwo czterech chłopców. W poniedziałek Zakład Karny w Rzeszowie konsultował się jeszcze raz ze swoimi prawnikami, czy może mediom udzielać więcej informacji na temat zabójcy-pedofila. – „Nie zmieniliśmy stanowiska” – mówi Norbert Gaweł z rzeszowskiego więzienia. Trynkiewicz przebywa tu od dwóch lat na oddziale terapeutycznym dla skazanych za przestępstwa seksualne. On sam zabronił administracji udzielania mediom jakichkolwiek informacji na swój temat. Żródło info i foto: Wyborcza.pl