Jest wyrok ws. podpalenia kamienicy w Tczewie. W pożarze zginęły dwie osoby

Sąd Apelacyjny w Gdańsku skazał na 25 lat więzienia 55-letniego mężczyznę, oskarżonego o zabójstwo dwóch osób, które zginęły w pożarze kamienicy w 2018 roku w Tczewie. Sąd Apelacyjny utrzymał w całości w mocy wyrok sądu niższej instancji.

W marcu Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Mirosława Sz. na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch osób. Zginęły one w pożarze w nocy 23 maja 2018 roku w Tczewie. Według śledczych, oskarżony wywołując pożar miał prawdopodobnie zamiar zabić mężczyznę, mieszkającego na drugim piętrze budynku, bo chciał kontynuować romans z jego żoną.

W wyniku zadymienia zmarł 79-letni mężczyzna oraz 2-letnia dziewczynka. W pożarze obrażenia odniosło też osiem innych osób. Szkody spowodowane pożarem oszacowano na co najmniej 600 tysięcy złotych.

Sąd Okręgowy orzekł także, że Mirosław Sz. będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie z więzienia po 20 latach odbycia kary. Ponadto na rzecz kilkorga poszkodowanych oskarżony ma zapłacić ponad 500 tys. zł częściowego odszkodowania.

Od wyroku tego odwołała się prokuratura, domagając się dożywotniego więzienia, a obrońca wniósł o uniewinnienie oskarżonego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afganistan: Półtora tysiąca talibów opuści więzienia

Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani podpisał dekret, na mocy którego półtora tysiąca przebywających w więzieniach talibów zostanie wypuszczonych na wolność. Proces ich zwalniania rozpocznie się w ciągu czterech dni.

– Prezydent Ghani podpisał dekret, który ułatwi wypuszczanie talibskich więźniów zgodnie z przyjętym ramowym porozumieniem dotyczącym rozpoczęcia negocjacji między talibami i afgańskim rządem – poinformował rzecznik Ghaniego Sedik Sedikki.

Przywódcy talibów oświadczyli wcześniej, że są gotowi wypełnić swoje zobowiązanie i przekazać stronie rządowej ponad tysiąc żołnierzy. Dekret Ghaniego ma utorować drogę do tak zwanych rozmów wewnątrzafgańskich, czyli bezpośrednich rozmów władz centralnych w Kabulu z talibami.

Efekt porozumienia

Wymiana więźniów jest częścią porozumienia zawartego pod koniec lutego przez USA i talibów w sprawie wycofania z Afganistanu sił międzynarodowych dowodzonych przez USA po 18 latach wojny. Talibowie domagali się uwolnienia swoich bojowników w ramach środków budowy zaufania.

Ghani, który w poniedziałek został zaprzysiężony na drugą kadencję, odmawiał wcześniej spełnienia żądania talibów w sprawie uwolnienia ich bojowników.

29 lutego w stolicy Kataru Dausze USA i talibowie podpisali porozumienie, określające warunki wycofania z Afganistanu wojsk amerykańskich i zniesienia sankcji nałożonych przez Waszyngton na przedstawicieli dowództwa talibów.

Zgodnie z umową USA zobowiązały się do zmniejszenia liczby swoich żołnierzy w Afganistanie do 8,6 tysiąca z 13 tysięcy w ciągu 135 dni od podpisania porozumienia. Całkowite wycofanie wszystkich sił USA i sił koalicyjnych ma nastąpić w ciągu 14 miesięcy, jeśli talibowie wywiążą się ze swoich obietnic, między innymi zapobiegania międzynarodowemu terroryzmowi islamskiemu i zwalczania go.

Porozumienie przewiduje również uwolnienie pięciu tysięcy talibskich więźniów, zatrzymanych przez wojska koalicji międzynarodowej i afgańskie siły rządowe, oraz około około jeńców, którzy dostali się w ręce talibów.
Źródło info i foto: TVP.info

Australia: Skazany za pedofilię kardynał George Pell odwołał się do Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy Australii podał, że pełnomocnicy skazanego za pedofilię byłego watykańskiego „ministra finansów” kardynała George’a Pella odwołali się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Wiktoria, utrzymującego w mocy karę 6 lat więzienia. 21 sierpnia sąd ten odrzucił apelację złożoną przez kardynała.

Pell został skazany za przestępstwa popełnione wobec dwóch 13-letnich chórzystów, których miał dopuścić się w zakrystii w katedrze świętego Patryka w Melbourne w 1996 roku. To najwyższy dostojnik Kościoła skazany za pedofilię.

Kardynał Pell, do niedawna jeden z najbliższych i najbardziej wpływowych współpracowników i doradców papieża Franciszka, od początku sprawy sądowej utrzymywał, że jest niewinny. 78-letni dostojnik przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Apelacja w Sądzie Najwyższym Australii to ostatnia możliwość, jaką ma Pell, by uzyskać uchylenie wyroku skazującego.

Goerge Pell urodził się w 1941 roku w australijskim Ballarat. Był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 roku metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney.

Papież Franciszek w 2013 roku mianował Pella członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, czyli watykańskim „ministrem finansów”.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w sprawie Pella w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował.

Gdy na początku tego roku purpurat został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi, w ramach „środków zapobiegawczych” w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów.

Po wyroku w sądzie apelacyjnym Watykan oświadczył, że z decyzją w sprawie kardynała Pella Kongregacja Nauki Wiary czeka na wyniki trwającego procesu i zakończenie całego postępowania sądowego.

Stolica Apostolska zapowiedziała też proces kanoniczny dostojnika. Może on zakończyć się usunięciem ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Marek Cz. ps. „Rympałek” skazany na 25 lat więzienia za zlecenie zabójstwa i kierowanie gangiem

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia dla Marka Cz., „Rympałka”, m.in. za kierowanie gangiem i zlecenie zabójstwa. Prawomocnie skazał także 15 innych oskarżonych. Tym samym odrzucił apelacje obrońców i prokuratora, który uznał zasądzone kary za zbyt łagodne. Wyrok dla „Rympałka” i członków jego grupy uprawomocnił się wczoraj po południu.

Apelacje złożone przez obrońców oskarżonych, a także prokuratora, nie zasługiwały na uwzględnienie – powiedziała sędzia Anna Zdziarska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Przypomniała, że adwokaci podsądnych nazywali proces „poszlakowym”, podważali wiarygodność „dowodu z pomówienia”, czyli zeznań tzw. małych świadków koronnych. W większości obrona podważała w ogóle istnienie zorganizowanej grupy przestępczej, do której mieliby należeć oskarżeni.

– Sąd odwoławczy nie podzielił wątpliwości obrońców co do tych źródeł dowodowych. Chociaż mieliśmy do czynienia z dowodem z tak zwanego pomówienia, to jednak dowód ten zasługiwał na uwzględnienie. Nie był to przecież dowód jedyny, ale cały ich szereg. W toku postępowania zostały one zweryfikowane. Drobne nieścisłości były efektem upływu czasu, a także skali popełnionych przestępstw – tłumaczyła sędzia Zdziarska.

Sędzia dodała, że „mali świadkowie koronni” byli członkami grupy „Rympałka”, a opisując przestępstwa, nie umniejszali swojej roli w tych zdarzeniach. Zaznaczyła, że ustalenia Sądu Okręgowego w Warszawie, który w pierwszej instancji skazał oskarżonych, są „niesporne”, a „zgromadzone dowody pozwalają na przypisanie sprawstwa i winy” w zakresie przynależności do grupy przestępczej, handlu narkotykami, papierosami czy bronią.

Sąd stwierdził na podstawie zgromadzonych dowodów, że Marek Cz. był „niekwestionowanym przywódcą” grupy i decydował o najważniejszych kwestiach, nawet będąc pozbawionym wolności. Sędzia Zdziarska podkreśliła, że nie ma wątpliwości także w zakresie najcięższego zarzutu, jaki ciąży na „Rympałku”.

Marek Cz. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zlecenie zabójstwa nielojalnego członka gangu – Witolda K., ps.”Witek”. Zbrodni mieli dokonać oskarżeni Marek R. i Jerzy B., także skazani na dwudziestopięcioletnie odsiadki. Pozostałym podsądnym sąd wymierzył kary pozbawienia wolności od kilku do kilkunastu lat. Takie kary sędzia Zdziarska określiła jako „adekwatne do zawinienia i społecznej szkodliwości czynu”.

Wczorajszy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest prawomocny

Proces odwoławczy „Rympałków” toczył się od października. Oskarżeni domagali się uniewinnienia bądź skierowania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy.

Prokurator chciał, aby sąd apelacyjny skazał oskarżonych za wszystkie czyny, poza zabójstwem. Żądał, by proces w sprawie zbrodni został przeprowadzony jeszcze raz tak, by mógł walczyć o skazanie Marka Cz., Jerzego B. i Marka R. na dożywotnie pozbawienie wolności, bo „25 lat za zabójstwo z premedytacją, w ramach zorganizowanej grup przestępczej, to kara rażąco niewspółmierna i nie daje gwarancji zabezpieczenia społeczeństwa przed zdemoralizowanymi oskarżonymi” – mówił prokurator. „Rympałka” nazwał jednostką aspołeczną, która jest „zdolna poświęcić ludzkie życie w imię własnych interesów”.

Grupa „Rympałka” powstała w 1994 r. po aresztowaniu Andrzeja Kolikowskiego, „Pershinga” – zastrzelonego kilka lat później w Zakopanem szefa gangu pruszkowskiego. „Rympałek” miał być szefem jego „żołnierzy”.

Najgłośniejszym przestępstwem grupy był tzw. napad stulecia na konwój na warszawskim Ursynowie w 1995 r., kiedy zrabowano ponad 1,2 mln zł.

56-letni dziś „Rympałek” został w 1998 r. skazany przez sąd pod przewodnictwem Barbary Piwnik na 10 lat więzienia za przywództwo zorganizowanej grupie przestępczej. Po odbyciu wyroku zniknął. Według policji, ukrywając się, odbudowywał struktury swej grupy. Został ponownie zatrzymany i aresztowany w 2010 r.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemcy: Sąd nakazał sprowadzenie z powrotem wydalonego islamisty

Na mocy decyzji Wyższego Sądu Administracyjnego (OVG) Północnej Nadrenii-Westfalii tamtejsze miasto Bochum musi sprowadzić z powrotem do Niemiec wydalonego islamistę Samiego A. – poinformował w środę mający swą siedzibę w Münster sąd. Swe orzeczenie OVG wydał w postępowaniu przyspieszonym w ostatniej instancji. Miasto Bochum może je jeszcze zaskarżyć przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym w Karlsruhe.

Pochodzący z Tunezji 42-letni Sami A., którego niemieckie służby specjalne podejrzewają o stwarzanie zagrożenia islamistycznego, został 13 lipca deportowany do swojego kraju pochodzenia. Szereg niemieckich sądów i urzędów widziało w nim byłego ochroniarza przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena.

Dzień przed deportacją sąd administracyjny w Gelsenkirchen orzekł, że Samiego A. nie powinno się na razie wydalać. Sędziowie nie byli bowiem przekonani, czy nie będzie on w Tunezji torturowany. Jednak Federalnemu Urzędowi do Spraw Migracji i Uchodźców (Bamf) orzeczenie to doręczono dopiero następnego dnia, gdy Sami A. znajdował się już w samolocie.

Sąd administracyjny w Gelsenkirchen zadecydował potem, że władze muszą bezzwłocznie sprowadzić Tunezyjczyka z powrotem. Odpowiedzialny byłby za to urząd do spraw cudzoziemców miasta Bochum, które odwołało się do OVG – jak się okazało, bezskutecznie.

Sami A. przebywa w Tunezji na wolności, ale obowiązuje go nadal zakaz wjazdu do strefy Schengen.
Źródło info i foto: TVP.info

Londyn: Aresztowano trzy kobiety podejrzane o planowanie zamachu

Dwie kobiety w wieku 18 lat i jedną 19-letnią aresztowano w poniedziałek we wschodniej części Londynu na mocy przepisów antyterrorystycznych w związku z podjętą w ubiegłym tygodniu operacją sił bezpieczeństwa – poinformowała policja.

„Aresztowań dokonano w ramach trwającej obecnie i prowadzonej pod kierownictwem wywiadu operacji w związku z adresem przy Harlesden Road” – głosi policyjny komunikat, w którym wymieniono miejsce przeprowadzonej w czwartek wieczorem akcji funkcjonariuszy jednostki antyterrorystycznej na północnym zachodzie Londynu. Według policji akcja ta udaremniła czynny spisek terrorystyczny.

Wspomagani użyciem gazu łzawiącego antyterroryści wzięli w czwartek szturmem dom przy Harlesden Road w londyńskiej dzielnicy Willesden i postrzelili tam dwudziestokilkuletnią kobietę. W niedzielę opuściła ona szpital i została aresztowana w związku z zarzutami o charakterze terrorystycznym. Również w czwartek policja zatrzymała uzbrojonego w noże mężczyznę w pobliżu parlamentarnego biura premier Theresy May.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Pracował dla Cerkwi i współpracował z FSB. Został skazany za zdradę stanu

Sąd Najwyższy Rosji utrzymał w mocy wyrok dla byłego pracownika Patriarchatu Moskiewskiego i byłego współpracownika Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Jewgienija Pietrina, skazanego na 12 lat kolonii karnej za zdradę stanu – poinformowały w środę media. Kolegium sędziowskie odrzuciło zarówno wniosek adwokatów, którzy zabiegali o uniewinnienie skazanego za szpiegostwo na rzecz USA, jak i prokuratora, domagającego się zaostrzenia kary – piszą rosyjskie media.

Przypominają, że w pierwszej instancji w czerwcu br. Pietrin dostał najniższy wymiar kary za zdradę stanu, czyli 12 lat; prokurator w apelacji domagał się 19 lat. Maksymalna kara za to przestępstwo to 20 lat pozbawienia wolności. Ponieważ sprawę oznaczono jako „tajną”, rozprawy odbywają się w takim właśnie trybie i szczegóły ich nie są ujawniane.

Oskarżony o szpiegostwo

Jewgienija Pietrina, byłego świeckiego pracownika wydziału zewnętrznych stosunków kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, a wcześniej FSB, aresztowano w czerwcu 2014 roku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA, przekazywania obcym służbom tajemnic państwowych i zdrady stanu. Według aktu oskarżenia, gdy pracował w przedstawicielstwie Patriarchatu Moskiewskiego w Kijowie, nawiązał kontakt z agentami wywiadu amerykańskiego.

Cytowane przez agencję RIA Nowosti źródło w rosyjskiej Cerkwi poinformowało, że w Patriarchacie Pietrin pracował niedługo. Wg rozmówcy agencji Pietrin – absolwent prawa – zgłosił się do pracy w Patriarchacie w roku 2013 i podkreślając, że zna języki obce, wyraził chęć pracy dla dobra Cerkwi prawosławnej. W czerwcu brat Pietrina twierdził, że Jewgienij podejrzewał swych współpracowników w Patriarchacie o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych ze szkodą dla interesów rosyjskiego Kościoła prawosławnego, zwłaszcza na Ukrainie. Obrońca Pietrina Iwan Pawłow ma zamiar zaskarżyć środowe orzeczenie w wyższej instancji (Prezydium Sądu Najwyższego) i domagać się uniewinnienia swego klienta.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Z rzeki wyłowiono ciało starszego mężczyzny w walizce

W gliwickiej rzece Kłodnicy, na wysokości ul. Wybrzeże Armii Krajowej, odkryto walizkę, w której znajdowały się skrępowane zwłoki ok. 70-letniego mężczyzny. Policja i prokuratura badają sprawę. Jak dowiedział się nieoficjalnie Fakt24, pod uwagę brana jest opcja, iż ciało zmarłego mężczyzny zapakowała do walizki bliska osoba, by móc dalej pobierać świadczenia emerytalne lub rentę – podaje portal Fakt24.

Szokującego odkrycia dokonał mężczyzna spacerujący niedaleko rzeki Kłodnica w Gliwicach. Zgłosił on na policji znalezienie pływającej w wodzie walizki. Przybyli na miejsce policjanci otworzyli ją. W środku znajdowały się skrępowane zwłoki. Jak dowiedział się Fakt24 ofiara to mężczyzna w wieku 60-70 lat.

Jedna z hipotez to porzucenie zwłok w celu ukrycia zgonu mężczyzny. Ktoś bliski mógłby w ten sposób nadal pobierać jego rentę lub emeryturę. Ale to nie jedyny wątek badany przez śledczych.

– Ze względu na sposób skrępowania zwłok – denat miał związane nogi – i okoliczności ujawnienia ciała należy brać też pod uwagę możliwość pozbawienia go życia – wyjaśnia w rozmowie z Faktem24 Joanna Smorczewska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Co mówią wstępne wyniki sekcji? – Ofiara ma złamanie kilku żeber, wybroczyny na szyi, ale niekoniecznie powstałe w wyniku uduszenia. Wciąż nie udało się ustalić przyczyny śmierci, dlatego zlecono dodatkowe badania toksykologiczne. Dzięki sekcji udało się ustalić, że śmierć nastąpiła niedawno, a mężczyzna miał 60-70 lat – powiedział w rozmowie z Faktem24 prokurator Janusz Sochacki z prokuratury rejonowej Gliwice Wschód.

Analizując powyższe fakty, nietrudno zauważyć, jak ważne dla dobra sprawy jest ustalenie tożsamości zmarłego, dlatego wychodząc naprzeciw prośbom policji, publikujemy jego rysopis. Wiek z wyglądu 70-85 lat, wzrost 158 cm, sylwetka szczupła, skrajnie wychudzony, twarz pociągła szczupła, czoło wysokie, siwy zarost na twarzy, włosy siwe, krótkie, rzadkie, kolor oczu niemożliwy do identyfikacji, nos duży garbaty, uszy duże przylegające, całkowity brak uzębienia.
Żródło info i foto: onet.pl

Mariusz Trynkiewicz zostaje w więzieniu

Sąd Okręgowy w Płocku utrzymał w mocy karę więzienia dla Mariusza Trynkiewicza. Był skazany nieprawomocnym wyrokiem na 5 lat i 6 miesięcy więzienia za posiadanie pornografii dziecięcej. Akt oskarżenia wobec Trynkiewicza obejmował trzy zarzuty. Jeden z nich dotyczył posiadania zdjęć i filmów pornograficznych z udziałem dzieci. Miał je na 1318 komputerowych plikach w okresie od 2006 r. do 2014 r. w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich, a także w rodzinnym domu w Piotrkowie Trybunalskim.

Obrońca Trynkiewicza domagał uniewinnienia lub złagodzenia kary, ewentualnie uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania. Sąd jednak utrzymał karę więzienia. Mariusz Trynkiewicz po odbyciu kary 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców, przebywa od kwietnia 2014 r. w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym przy Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie pod Płockiem.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Bill Cosby z zarzutami

Amerykański komik Bill Cosby, któremu od lat wiele kobiet zarzuca, że molestował je seksualnie, został teraz formalnie oskarżony o takie przestępstwo. Zdecydowała się na to w środę prokuratura w mieście Norristown w Pensylwanii. Jeśli 78-letni Cosby zostanie uznany za winnego, będzie mu grozić do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Wydano nakaz jego aresztowania. Oskarżenie dotyczy wydarzeń z 2004 roku. Prokuratura zarzuca Cosby’emu, że w swoim domu dopuścił się napaści seksualnej. Kobietę, która była jego ofiarą, miał zniewolić winem i środkami farmakologicznymi tak, że nie była w stanie stawiać oporu, kiedy molestował ją seksualnie.

Dziesięć lat temu Cosby przyznał pod przysięgą, że „miał kontakt seksualny” z ową kobietą, byłą pracownicą uniwersytetu Temple, Andreą Constand. Cosby studiował na tej uczelni, a później był członkiem jej rady powierniczej. Komik utrzymywał wtedy, że do kontaktu seksualnego z Constand doszło za obopólną zgodą.

Tamten proces, wytoczony przez Constand, zakończył się ugodą, na mocy której Cosby wypłacił powódce nieujawnioną sumę pieniędzy. Prokuratura odmówiła wtedy oskarżenia komika. Obecnie twierdzi, że do sprawy wróciła, ponieważ ma wiele nowego materiału dowodowego. Zarzuty postawiono nieomal w ostatniej chwili – za kilka tygodni sprawa przedawniłaby się po 12 latach.

W ostatnich latach ponad 40 kobiet oskarżyło Cosby’ego, że podawał im środki usypiające i molestował je seksualnie. Żadna jednak nie wystąpiła formalnie na drogę sądową. Cosby znany jest głównie z roli dr. Cliffa Huxtable’a, którego kreował w serialu „The Cosby Show” w latach 80. i 90. ub. wieku. Jednak w ub. roku jego kariera, częściowo z powodu tych oskarżeń, załamała się. Stacje telewizyjne wycofały się z projektów widowisk i seriali z jego udziałem.
Żródło info i foto: wPolityce.pl