Francuz podejrzany o wykorzystanie kilkuset dzieci w Indonezji

Francuz podejrzany o wykorzystanie seksualne 305 nieletnich został aresztowany w Indonezji. Mężczyzna miał oferować dzieciom pracę w charakterze modeli – poinformowała agencja AP, powołując się na miejscową policję. Rzecznik policji w Dżakarcie Yusri Yunus powiedział, że Francois Camille Abello został aresztowany pod koniec czerwca.

Mężczyzna trafił w ręce policjantów w pokoju hotelowym. Był w „towarzystwie” dwóch nagich dziewczynek. Policja otrzymała informację od pobliskich mieszkańców, którzy podejrzewali, że cudzoziemiec wykorzystuje dzieci. Francois Camille Abello jest 65-letnim emerytem.

Nana Sudjana, komendant policji w Dżakarcie, powiedział mediom, że w laptopie mężczyzny znaleziono filmy, z których wynika, że wykorzystywał ponad 300 dzieci w wieku od 10 do 17 lat. Mężczyzna nie współpracował ze śledczymi i odmówił podania haseł do programów na swoim komputerze.

Według ustaleń śledczych większość ofiar mężczyzny, to dzieci ulicy, którym proponował pracę w charakterze modela. Płacił im od 250 tys. do 1 mln rupii (ok. 68 i 273 zł) za uprawianie z nim seksu. Wciąż badamy, czy wykorzystywał swoje ofiary również w celach ekonomicznych za pośrednictwem mediów społecznościowych lub innych platform internetowych – powiedział Nana Sudjana.

W połowie czerwca policja poinformowała o aresztowaniu Amerykanina Russa Alberta Medlina. Mężczyzna został zatrzymany w swojej rezydencji w Dżakarcie po tym, jak policja przesłuchała trzech nieletnich. Był on dwukrotnie oskarżony o przemoc seksualną wobec nieletnich przez sąd w Nevadzie w latach 2006-2008 i przed aresztowaniem w Dżakarcie dwa lata spędził w więzieniu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kuria zabiera głos ws. oskarżeń o molestowanie pod adresem biskupa Jana Szkodonia

Monika twierdzi, że kiedy była nastolatką, biskup Jan Szkodoń z Krakowa ją molestował. Hierarcha zaprzecza oskarżeniom, prokuratura umorzyła sprawę, ale zajmuje się nią Kongregacja Nauki Wiary. Jest komentarz Archidiecezji Krakowskiej.

Jeszcze przed publikacją reportażu „Zły dotyk biskupa z Krakowa” w „Dużym Formacie” wiele osób zabrało głos w sprawie oskarżeń bp. Jana Szkodonia o molestowanie. Mowa między innymi o księdzu Tadeuszu Isakowiczu-Zaleski, jak i samym biskupie – „bohaterze” materiału. Po zapoznaniu się z tekstem do sprawy odniosła się kuria.

– Archidiecezja krakowska nie zna treści oskarżeń stawianych biskupowi Janowi Szkodoniowi. Wykonujemy wszystkie polecenia otrzymane z Watykanu. Ufamy w pełni procedurom wszczętym przez Kongregację Nauki Wiary i oczekujemy szybkiego poznania prawdy w duchu nauczania papieża Franciszka – poinformował „Gazetę Wyborczą” ks. Łukasz Michalczewski, szef biura prasowego archidiecezji krakowskiej.

Kuria nie podaje jednak, gdzie biskup będzie przebywał w czasie toczącego się przeciwko niemu postępowania przewidzianego prawem kanonicznym. Jednocześnie zapewnia, że w odosobnieniu. Wiadomo, że opuścił Kraków.

– Wysłali go zapewne do klasztoru. Odkąd pojawiły się zapowiedzi reportażu, w kurii było jak w mrowisku. Bp Szkodoń nie jest z opcji metropolity. Abp Jędraszewski traktuje go jako człowieka kard. Dziwisza, czyli kogoś wrogiego. Niewykluczone, że będzie chciał wykorzystać oskarżenia, by się mścić na kardynale – powiedział w rozmowie z gazetą duchowny z otoczenia kurii.

Dodał, ze nie wierzy w szybkie wyjaśnienie sprawy. – Praktyka podpowiada, że najlepszą strategią będzie przeciąganie aż sytuacja sama się rozwiąże – zaznaczył. Jak podaje dziennik, „Kraków jest w szoku po publikacji”. „Biskup Szkodoń to pierwszy w Polsce duchowny tak wysoki rangą, którego sprawą zajmuje się Kongregacja Nauki Wiary”.

Zły dotyk biskupa z Krakowa”

W reportażu „Dużego Formatu” przedstawiono historię Moniki, która jako nastolatka miała być molestowana przez bp. Szkodonia. Dopiero po latach zrozumiała, że ją krzywdził. Poszła do kina na film „Kler”. Po tym zaczęła chodzić do psychologa. Terapeuta powiedział, że jeśli ona nic nie zrobi, sam zawiadomi prokuraturę. W grudniu 2019 roku prokuratura umorzyła postępowanie ze względu na przedawnienie.
Źródło info i foto: wp.pl

Kościół zamknął sprawę dotyczącą oskarżeń o pedofilię wobec ks. Jankowskiego

Gdańska Kuria nie zbada oskarżeń o molestowane dzieci przez ks. Henryka Jankowskiego. W uzasadnieniu decyzji, przesłanej jednej z ofiar księdza, powołano się na zasady zgodnie z którymi nie prowadzi się takich śledztw wobec osób zmarłych. Oficjalne pismo ze zgłoszeniem przypadków molestowania przez ks. Henryka Jankowskiego przyszło do kurii metropolitalnej w Gdańsku na początku tego roku. Wysłała je Barbara Borowiecka, która wcześniej w m.in. w „Dużym Formacie” opowiadała o tym, jak w latach 60. była wykorzystywana przez duchownego.

Teraz Borowiecka otrzymała odpowiedź od kanclerza gdańskiej kurii ks. Rafał Dettlaff – informuje wiez.com.pl. Informuje, że nie zostanie wszczęte postępowanie ws. jej oskarżeń.

„Z upoważnienia J. E. Sławoja Leszka Głódzia, Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego, uprzejmie informuję, że Kongregacja Nauki Wiary przesłała pismo, w którym w sposób jednoznaczny wyjaśnia, iż w sytuacji oskarżenia skierowanego po śmierci osoby oskarżanej, w tym wypadku Ks. Henryka Jankowskiego, prowadzenie postępowania procesowego jest niemożliwe” – czytamy w liście.

„Kongregacja Nauki Wiary informuje, że sprawa została zamknięta, a wszelka dokumentacja z nią związana została przekazana do archiwum wspomnianej Kongregacji” – napisał ks. Dettlaff.

Serwis magazynu „Więź” cytuje prawników kanonistów oraz przepisy, według których nie wszczyna się dochodzenia wobec zmarłych duchownych „chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła”, zaś „publiczny wymiar zarzutów” może tu być wystarczającym uzasadnieniem. „Abp Głódź ukrywa bezczynność za watykańskimi wskazówkami” – komentuje na łamach serwisu dziennikarz Zbigniew Nosowski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dwóch księży stanie przed Trybunałem Państwa Watykańskiego ws. wykorzystywania ministrantów w internacie

Dwóch księży stanie przed Trybunałem Państwa Watykańskiego pod zarzutem wykorzystywania ministrantów w internacie św. Piusa X. O molestowaniu media poinformował m.in. młody Polak.

Biuro prasowe Stolicy Apostolskiej podało w komunikacie, że promotor sprawiedliwości Trybunału Państwa Watykańskiego wniósł o osądzenie księdza Gabriele Martinellego pod zarzutem nadużyć seksualnych w preseminarium świętego Piusa X w latach poprzedzających rok 2012, a także księdza Enrico Radice – jego rektora w tamtym okresie, oskarżonego o pomocnictwo.

Śledztwo wszczęto w listopadzie 2017 roku po publikacji doniesień w prasie. „Choć ujawnione fakty miały miejsce w okresie, gdy prawo uniemożliwiało proces przy braku doniesienia złożonego przez osobę poszkodowaną w ciągu roku od zgłoszonych czynów, wytoczenie procesu było możliwe dzięki specjalnemu rozporządzeniu Ojca Świętego z 29 lipca” – czytamy w komunikacie.

Watykan wszczął dochodzenie w sprawie wydarzeń w preseminarium w 2017 roku, w odpowiedzi na doniesienia medialne i publikację książki. Jej autorem jest włoski dziennikarz Gianluigi Nuzzi, który przytoczył między innymi relację młodego Polaka, byłego ministranta, który mieszkał w tym watykańskim internacie. Dwudziestolatek miał być świadkiem molestowania seksualnego jego kolegi z pokoju. Polak twierdzi, że poinformował o tym kościelne instytucje, jednak te nie zareagowały.
Źródło info i foto: wp.pl

Nawet 300 tys. euro dla pojedynczej ofiary molestowania w niemieckim Kościele?

Biskup Trewiru wstępnie zapowiedział zmiany w kościelnym systemie zadośćuczynień dla ofiar molestowania. Poszkodowani mogą w przyszłości otrzymać znacznie wyższe sumy niż teraz. Stephan Ackermann również sprawuje funkcję pełnomocnika Konferencji Episkopatu Niemiec ds. nadużyć seksualnych. Potwierdził, że mowa jest o kwotach, które mogą dochodzić do 300 tysięcy euro.

Po konsultacjach z ofiarami, ekspertami oraz przedstawicielami organów państwowych, opracowywany jest projekt nowelizacji, poinformował biskup Trewiru w rozmowie z dziennikiem „Trierischer Volksfreund”. – Jaki będzie wynik prac, tego w tej chwili również nie wiem – powiedział ordynariusz diecezji trewirskiej. Nowe sposoby zadośćuczynienia oraz zmienione końcowe kwoty odszkodowań mogą być tematem jesiennych obrad niemieckiego episkopatu w Fuldzie.

Ofiary molestowania seksualnego ze strony duchownych obecnie z reguły nie otrzymują odszkodowania, lecz jednorazową wypłatę w wysokości 5 tysięcy euro. Stanowi to „uznanie zadanego bólu”. W szczególnie ciężkich wypadkach, diecezje także i teraz wypłacają wyższe sumy. Rzecznicy stowarzyszeń ofiar nieustannie krytykują ten sposób postępowania, czyli za niskie kwoty i niejawny tryb przyznawania odszkodowań.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowy Jork: Kilkaset pozwów o molestowanie złożonych przeciwko Kościołowi

Tylko w ostatni poniedziałek do sądów w Nowym Jorku trafiło dziesięć nowych pozwów od osób twierdzących, że padły ofiarami molestowania przez nowojorskich duchownych – poinformowała lokalna telewizja ABC.

W połowie sierpnia weszła w życie stanowa ustawa, która na rok zawiesza przepisy o przedawnieniu się przestępstw molestowania seksualnego dzieci. Ustawa dotyczy wszystkich przestępstw molestowania od lat 50., ale od początku wiadomo było, że posłuży przede wszystkim do pozwania Kościoła katolickiego o odszkodowania za przestępstwa molestowania przez katolickich duchownych.

Jak podaje ABC, jedna tylko kancelaria prawna w Nowym Jorku złożyła ponad 300 pozwów przeciwko nowojorskiej diecezji za przestępstwa od lat 50. do 80. Oskarżeni duchowni znaleźli się już wcześniej na opublikowanej przez sam Kościół liście duchownych podejrzanych o molestowanie nieletnich.
Źródło info i foto: onet.pl

Kościół tworzy system zgłaszania przypadków molestowania seksualnego

Stworzenie systemu zgłaszania przypadków molestowania przez osoby duchowne zapowiedział w czwartek węgierski Kościół katolicki, podkreślając, że dla sprawców nie ma miejsca wśród duchowieństwa. Węgierska Konferencja Episkopatu (MKPK) wydała komunikat, w którym zapowiedziała utworzenie zgodnie z listem apostolskim papieża Franciszka stałego, łatwo dostępnego systemu zgłaszania wszelkich przypadków napastowania lub molestowania seksualnego ze strony osób duchownych, szczególnie pod kątem ochrony małoletnich oraz podatnych na zranienie.

„Niedopuszczalne napastowanie nieletnich”

Episkopat podkreślił, że uważa za „niedopuszczalne napastowanie nieletnich i ich wykorzystywanie seksualne wszędzie, a szczególnie w Kościele”, i zapowiedział, że będzie przeciwko temu występować „wszelkimi możliwymi sposobami”.

„Z ubolewaniem i współczuciem traktujemy wszystkich, którzy jako dzieci zostali skrzywdzeni. Modlimy się o spokój ducha ofiar tych nienaprawialnych czynów i o uleczenie ran, a także prosimy o wybaczenie w imieniu sprawców” – napisali węgierscy biskupi.

Podkreślili też, że dla osób, wobec których dowiedziono takich czynów, nie ma miejsca wśród duchownych. Według planów konferencji episkopatu, system zgłaszania nadużyć ma działać w każdej diecezji od 1 października. Zgodnie ze spisem powszechnym z 2011 r. 39 proc. Węgrów deklaruje się jako katolicy, co oznacza spadek w porównaniu z 54,5 proc. w 2001 r.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Placido Domingo oskarżany o molestowanie seksualne

Placido Domingo, światowej sławy hiszpański śpiewak operowy, w wieku 78 lat jest oskarżany o molestowanie seksualne. Miał się go dopuszczać na przestrzeni lat w czasie trwania jego kariery. Kilkanaście kobiet, które z nim współpracowały, twierdzi, że wykorzystywał swoją pozycję zawodową, aby wymuszać na nich relacje erotyczne.

O oskarżeniach informuje Associated Press. To właśnie ta agencja informacyjna dotarła do kilkunastu kobiet, swego czasu współpracujących z Placido Domingo, które albo stały się ofiarami jego zachowania, albo były jego świadkami.

Placido Domingo miał molestować artystki, z którymi pracował

Molestowanie, którego miał się dopuścić śpiewak operowy, miało być przez lata w świecie opery tajemnicą poliszynela. Dopiero teraz jednak, pod wpływem akcji #MeToo, kobiety zdecydowały się o tym powiedzieć na głos. AP dotarło do ośmiu śpiewaczek i jednej tancerki, które utrzymują, że były przez Placido Domingo molestowane. Część z nich uważa, że odrzucenie go miało wpływ na ich kariery. Kolejne kilka twierdzi, że artysta składał im niestosowne propozycje. Kilkanaście przyznaje, że było świadkami takiego zachowania śpiewaka wobec innych kobiet.

Placido Domingo miał zawsze działać w ten sam sposób. Wydzwaniał do swoich ofiar po nocach na numery domowe, wyrażał zainteresowanie ich planami zawodowymi lub zapraszał na drinki i kolacje pod pozorem doradzenia w kwestiach zawodowych.

Pocałował mnie i powiedział: Żałuję, że byliśmy na scenie

Jedna z kobiet przyznała, że dwukrotnie uprawiała z artystą seks. Kiedy wychodził z pokoju hotelowego, miał jej położyć na stoliku nocnym 10 dolarów i powiedzieć: „Nie chcę, żebyś poczuła się jak prostytutka, ale nie chcę też, żebyś płaciła za parking”.

Inna, która miała 23 lata, kiedy poznała Placido Domingo, wspominała, że miała odegrać z nim scenę pocałunku w spektaklu „Opowieści Hoffmanna”. Jak mówi, do tej pory pamięta jak musiała wytrzeć z twarzy jego ślinę. Po odegranej scenie artysta miał jej szepnąć do ucha „Żałuję, że byliśmy na scenie”. Następnie zaczął do niej wydzwaniać, choć nie dała mu swojego numeru. Początkowo jego zainteresowanie jej pochlebiało, po jakimś czasie jednak mężczyzna zaczął przekraczać kolejne granice, czego kobieta nie chciała. Przez kolejne trzy lata korzystał z każdej okazji, aby jej dotknąć lub pocałować w okolicach ust. Wchodził również do jej przebieralni, nie pytając wcześniej o pozwolenie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdańsk: Sąd skazał mężczyznę, który molestował 13-letnią dziewczynkę w szpitalu psychiatrycznym

Gdański sąd skazał na karę roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata mężczyznę, który molestował 13-letnią dziewczynkę w szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku. W tej samej placówce w ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do kilku przypadków gwałtu i molestowania.

Do molestowania 13-letniej pacjentki Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku doszło w ubiegłym roku. Skazany i ofiara byli podopiecznymi placówki. W ocenie sądu 19-letni Robert Z. miał „w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu, który popełnia i kierowania swoim postępowaniem”. Mężczyzna został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Przez ten czas skazany będzie pod dozorem kuratora. Sąd orzekł też wobec mężczyzny trzyletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 m.

Sprawa toczyła się z wyłączeniem jawności, jednak wyrok i uzasadnienie zostały odtajnione – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

To nie jedyne takie zdarzenie w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku. Na początku czerwca br. w szpitalu doszło do gwałtu. Ofiara, 15-letnia dziewczynka, przebywała na oddziale dla dorosłych. Na dziecięcym nie było wolnych miejsc.

W nocy 15-latka została zaatakowana przez pacjenta z sąsiedniej sali. 25-letni mężczyzna wykorzystał fakt, że dziewczynka była po lekach nasennych i – jak powiedziała nam Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku – „podstępem doprowadził pokrzywdzoną do poddania się innej czynności seksualnej oraz do obcowania płciowego”.

W tej samej placówce ofiarą molestowania padły również dwie trzynastolatki. Dziewczynki miał wykorzystać 37-letni pacjent. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Abp. Stanisław Gądecki musi przekazać prokuraturze materiały w sprawie molestowania ministranta

Sąd zobowiązał Kurię Metropolitalną w Poznaniu do przekazania prokuraturze dokumentów zgromadzonych podczas postępowania dotyczącego ks. Krzysztofa z Chodzieży, który miał molestować ministranta Szymona. Najpierw kuria zasłaniała się tajemnicą zawodową. Teraz nie chce przekazać dokumentów tłumacząc, że są w Watykanie.

Sąd postanowił, że poznańska kuria, której przewodniczy abp. Stanisław Gądecki, musi przekazać dokumenty prokuraturze prowadzącej śledztwo w sprawie molestowania Szymona – byłego ministranta z Chodzieży (woj. wielkopolskie).

Decyzja w tej sprawie zapadła w poniedziałek, 10 czerwca. Duchowni zasłaniali się wcześniej tajemnicą zawodową, ale sąd zwolnił ich z tajemnicy i polecił przekazanie dokumentów śledczych.

Choć wyrok jest prawomocny, kuria przedstawiła kolejny argument przeciw przekazaniu dokumentów. Duchowni tłumaczą, że akta sprawy zostały przesłane do Watykanu.

„Ponieważ postanowienie Prokuratury pouczało o prawie złożenia zażalenia, a naszym zdaniem naruszało ono przepisy prawa powszechnego i kanonicznego, złożyliśmy do sądu zażalenie w tej sprawie. Zwróciliśmy wówczas uwagę na fakt, że zgodnie z normą prawa dotyczącego postępowania kanoniczego w przypadku naruszenia szóstego przykazania „wszystkie akta sprawy powinny być z urzędu jak najszybciej przesłane do Kongregacji Nauki Wiary” – infomuje ks. Maciej Szczepaniak z Kurii Archidiecezjalnej w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Przedstawiciel kurii dodaje, że żądanie udostępnienia wszystkich materiałów zgromadzonych w czasie postępowania jest w pewnym sensie bezprzedmiotowe, ponieważ zostały one już wcześniej wysłane do Watykanu.

O co walczy były ministrant z Chodzieży?

Poznańska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie ks. Krzysztofa, który został wydalony ze stanu kapłańskiego w związku ze sprawą wykorzystywania seksualnego ministranta Szymona z Chodzieży.

Dramat Szymona – chłopca z rodziny dotkniętej alkoholizmem nagłośnili dziennikarze „Głosu Wielkopolskiego”. Ministrant miał być upijany i molestowany przez księdza Krzysztofa w latach 2001-2013. W rozmowie z dziennikarzami mężczyzna podkreślał, że do dziś nie otrzymał przeprosin i nikt nie interesuje się jego losem. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno w 2016 roku ks. Krzysztof opuścił swoją ostatnią parafię (jako oficjalną przyczynę podano powody zdrowotne), a niedługo potem w Watykanie zapadła decyzja o wydaleniu go z kapłaństwa.

Śledczym z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zależało na zapoznaniu się ze szczegółami postępowania kanonicznego w tej sprawie, które mogą stanowić dowody na popełnienie przestępstwa.

Jak informuje „Głos Wielkopolski”, duchowny miał przyznać się przed hierarchami kościelnymi do molestowania ministranta. Kuria nie chce jednak współpracować z prokuraturą i odmawia przekazania materiałów z postępowania zasłaniając się tajemnicą zawodową.
Źródło info i foto: Fakt.pl