Ksiądz skazany na 9 lat więzienia za molestowanie seksualne dwóch chłopców

Były rezydent jednej z parafii w Opolu Lubelskim, ksiądz Tomasz F., został po raz pierwszy skazany w kwietniu zeszłego roku. Okazało się jednak, że wyrok wydał niewłaściwy sąd. Teraz, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, znów zapadł wyrok skazujący. Ksiądz był oskarżony o molestowanie dwóch chłopców i posiadanie pornografii dziecięcej. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał księdza Tomasza F. na dziewięć lat pozbawienia wolności. Duchowny był oskarżony o wykorzystanie seksualne chłopców w wieku poniżej 15 lat.

Po raz pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w kwietniu 2021 roku, kiedy to Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim skazał duchownego na 10 lat pozbawienia wolności. Uznając go za winnego nie tylko molestowania, ale też posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich w postaci 371 plików multimedialnych. We wrześniu zeszłego roku tamten wyrok został jednak uchylony, a sprawa trafiła do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy stwierdził bowiem, że – z uwagi na charakter czynów zarzucanych oskarżonemu – sprawę już w pierwszej instancji powinien rozpatrywać sąd okręgowy, a nie rejonowy.

Kara w systemie terapeutycznym

Wyrok, który zapadł właśnie przed sądem okręgowym, zakłada – zresztą tak jak poprzednio – że ksiądz będzie odbywał karę w oddziale terapeutycznym o określonej specjalizacji.

– Na poczet kary został mu zaliczony okres przebywania w areszcie od 15 listopada 2019 do 10 marca 2022 roku – mówi Anna Stelmach z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.

Oskarżony dostał też dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk, wykonywania wszelkich zawodów i działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Sąd orzekł też 15-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych na odległość mniejszą niż 100 metrów i kontaktowania się z nimi. Tomasz F. ma też zapłacić jednemu z chłopców 50 tys. zł, a drugiemu 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

– Postępowanie toczyło się za zamkniętymi drzwiami. Nie ma jeszcze uzasadnienia wyroku. Wniosek o jego sporządzenie został już złożony przez jedną ze stron – zaznacza Anna Stelmach.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Duchowny oskarżony o molestowanie chłopca skazany

Zapadł wyrok w sprawie księdza oskarżonego o molestowanie chłopca. Został skazany na 2 lata w zawieszeniu, musi zapłacić grzywnę i zadośćuczynienie, dostał też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. O wyroku poinformował w piątek PAP Instytut Ordo Iuris, który reprezentował pokrzywdzonego. Jego prawnicy wnosili o wymierzenie oskarżonemu bezwzględnej kary 5 lat pozbawienia wolności.

Zawieszony w czynnościach kapłańskich ksiądz został uznany przez sąd pierwszej instancji winnym wykorzystania małoletniego poniżej 15 lat i wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat – przekazali prawnicy Ordo Iuris.

Pokrzywdzonego, dziś już dorosłego mężczyznę, reprezentowali adwokaci Jerzy Kwaśniewski i Maciej Kryczka.

Nie ujawniono, w jakim sądzie zapadł wyrok, w jakiej diecezji i parafii pracował sprawca oraz skąd pochodzi pokrzywdzony. Sąd wyłączył jawność postępowania, więc musimy chronić anonimowość jego uczestników – wyjaśniono.

Do przestępstw popełnionych przez duchownego dochodziło w latach 2009-2011, a prawnicy Ordo Iuris reprezentowali mężczyznę od lipca 2020 r. Na wniosek prawników Instytutu, do postępowania przed sądem przystąpiła tzw. Państwowa Komisja ds. Pedofilii. Skazany został objęty nadzorem kuratora oraz dożywotnim zakazem prowadzenia działalności związanej z edukacją, wychowaniem i leczeniem małoletnich. Musi również zapłacić 8 tys. zł grzywny, 30 tys. zł zadośćuczynienia i ponad 3 tys. zł kosztów sądowych. Otrzymał również zakaz kontaktów z pokrzywdzonym oraz zbliżania się do niego na odległość poniżej 50 m przez okres 7 lat – przekazał Instytut.

Dodał, że w ramach tej instytucji działa zespół, którego celem jest pomoc ofiarom nadużyć seksualnych. Osoby potrzebujące reprezentacji prawnej mogą skorzystać z infolinii Ordo Iuris (tel. 690 070 150), działającej w każdy piątek od 10 do 18.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Syn Królowej Elżbiety II zawarł ugodę. Pozew o molestowanie wycofany

Jak wynika z dokumentów, które dotarły do sądu w Nowym Jorku, nie będzie pozwu w sprawie brytyjskiego księcia Andrzeja. Syn królowej Elżbiety II miał zawrzeć pozasądowe porozumienie z kobietą, która oskarżała go o molestowanie. Informacja dotycząca ugody, jaką książę Andrzej miał zawrzeć z Virginią Giuffre, obiegła media we wtorek 15 lutego wieczorem.

Jak wynika z dokumentów złożonych w sądzie w Nowym Jorku, brytyjski książę Andrzej i oskarżająca go o wykorzystanie seksualne Virginia Giuffre zawarli ugodę pozasądową. Oznacza to, że pozew w sprawie brytyjskiego księcia został wycofany, a sprawa nie trafi do sądu. Stacja CNN donosi z kolei, że z pisma skierowanego do sędziego federalnego Lewisa Kaplana wynika, że strony przewidują wniesienie zastrzeżenia o umorzeniu sprawy w ciągu 30 dni.
Źródło info i foto: interia.pl

Molestowanie w taksówkach z aplikacji. Rośnie liczna zgłoszeń w kraju

W ostatnich dniach zgłosiło się do mnie kilkadziesiąt kobiet napastowanych przez kierowców -poinformowała w rozmowie z TVN Warszawa posłanka Koalicji Obywatelskiej, Aleksandra Gajewska. Posłanka zapowiedziała, że zostanie zorganizowane spotkanie z szefami Uber Polska oraz Uber Europa Wschodnio-Centralna, między innymi w celu umówienia procesu weryfikowania kierowców. – Ze swoimi historiami zgłosiło się do mnie kilkadziesiąt kobiet. To są historie podobne do tych, które zostały opisane ostatnio w mediach, czyli takie, które kończą się zgłoszeniem na policję i które wyczerpują znamiona przestępstw czy wykroczeń. Są też takie historie, w których kobiety miały znacznie więcej szczęścia – powiedziała w rozmowie z TVN Warszawa Aleksandra Gajewska, posłanka KO. Jak dodała, chodzi o zgłoszenia z różnych, większych polskich miast, choć przeważają te z Warszawy i okolic.

Posłanka przekazała, że w wielu sytuacjach kobietom udało się odpowiednio zareagować, dzięki czemu nie doszło do tragedii, co nie zmienia faktu, że w każdej z tych historii doszło do przekroczenia granicy.

Gajewska zapowiedziała, że zostanie zorganizowane spotkanie z szefami Uber Polska oraz Uber Europa Wschodnio-Centralna. Na spotkaniu będą omawianie takie kwestie jak proces weryfikowania kierowców czy to, w jaki sposób reagować na niebezpieczne zachowania.

– Chcemy podejść do tego bardzo rzetelnie. Najważniejsze są przede wszystkim skuteczna działalność instytucji takich jak policja, prokuratura i sądy. Poczucie bezkarności kierowców jest przytłaczająca – dodała posłanka.

Wskazała także, że potrzebne są nowe regulaminy i regulacje związane z kontrolą kierowców.

23-letni kierowca Bolta oskarżony o molestowanie

W ubiegłym tygodniu niepokojącą sytuację w trakcie przejazdu Boltem opisała jedna z kobiet (pani Noemi) w mediach społecznościowych. „Zamówiłam Bolta, który miał mnie zawieźć ze spotkania ze znajomymi na Świętokrzyskiej w Warszawie do domu – na Wolę. Ta trasa zwykle zajmuje jakieś sześć minut o tej porze. Wczorajszej nocy trwała godzinę” – napisała.

„Śniło mi się, że mówi do mnie jakiś męski głos i dotyka mnie po pośladkach. Gdy się obudziłam, okazało się, że to nie był sen… facet ze zdjęcia, czyli kierowca Bolta, wywiózł mnie na jakiś parking, było pusto dookoła, jakieś domy jednorodzinne, niedaleko ogromny piętrowy parking typu Park and Ride” – opisywała. Kobieta poinformowała, że po tym jak zagroziła kierowcy policją, ostatecznie odwiózł ją do domu. Po napisaniu skargi do przewoźnika otrzymała zwrot kosztów w wysokości 8,23 zł.

Jak informowaliśmy, kierowca został zatrzymany i trafił na trzy miesiące do aresztu. Nie wiadomo, czy mężczyzna był w przeszłości karany. Policja nie ujawnia również, czy przyznał się do zarzucanych mu czynów. – Gromadziliśmy materiał dowodowy w tej sprawie, po przeprowadzeniu szeregu czynności 23-letni mężczyzna został zatrzymany w piątek. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola usłyszał zarzut dotyczący innej czynności seksualnej – przekazała w rozmowie z Metrowarszawa.gazeta.pl kom. Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kościół w Nowej Zelandii podał dane dotyczące nadużyć seksualnych

Kościół katolicki w Nowej Zelandii przyznał, że począwszy od 1950 roku 14 proc. duchownych oskarżonych zostało o nadużycia wobec dzieci i dorosłych – poinformował we wtorek dziennik „The Guardian”. Władze kościelne podały powyższe dane na prośbę królewskiej komisji ds. nadużyć powstałej w 2018 roku na wniosek premier kraju Jacindy Ardern. Rządowy zespół bada nadużycia we wszystkich instytucjach związanych z wiarą, w tym Kościół katolicki – tłumaczyła brytyjska gazeta.

– Jestem wdzięczny za pracę włożoną w ten raport, a także za upublicznienie go – oświadczył przewodniczący nowozelandzkiej Konferencji Episkopatu kardynał John Dew. Dodał, że otrzymane dane były przerażające, a Kościół odczuwa „głęboki wstyd” z powodu przedstawionych informacji.

250 tys. ofiar

Do danych odniosło się również nowozelandzkie stowarzyszenie pokrzywdzonych przez księży (SNAP), które stwierdziło, bazując na doniesieniach członków organizacji, że prawdziwa skala nadużyć była prawdopodobnie o wiele wyższa. Z naszych informacji wynika, że „jedynie około jedna na 12 pokrzywdzonych osób zgłaszała nadużycia w Nowej Zelandii” – przekazało SNAP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest stanowisko prokuratury ws. samobójstwa 12-latki

Sprawa 12-letniej Kingi została nagłośniona przez dziennikarza TOK FM, który również jako pierwszy poinformował o śmierci dziewczynki, która wcześniej zgłosiła molestowanie seksualne. Dziewczynka szukała pomocy u cioci i nauczycielki, które zawiadomiły odpowiednie służby. Niestety pod koniec 2021 roku Kinga popełniła samobójstwo.

Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej (województwo małopolskie) nie połączyła jednak samobójczej śmierci Kingi ze sprawą molestowania seksualnego, która została zgłoszona do prokuratury przez dyrekcję szkoły. W połowie stycznia Przemysław R., który został oskarżony przez 12-latkę, usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej poniżej 15. roku życia do poddania się innej czynności seksualnej. Miało do niej dość w czerwcu 2021 roku. Mężczyzna miał dotykać dziewczynkę i siłą ją przetrzymywać.

Przemysław R. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Potwierdził jedynie fakt, że spotkał się z dziewczynką, by odebrać od niej list. Następnie miał przekazać go wskazanej przez nią dorosłej kobiecie. Zastępca Prokuratora Rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej Witold Swadźba dodał w rozmowie z PAP, że podczas przesłuchania Kinga miała powiedzieć, że zawarła z mężczyzną „porozumienie”. W zamian za dostarczenie listu „miała zgodzić się na wykonanie przez podejrzanego względem niej pewnych czynności seksualnych”. 12-latka miała dodać, że zdecydowała się szybko zakończyć spotkanie. Podejrzany z kolei przekonywał, że nie było żadnego „porozumienia”. Przemysław R. po przedstawieniu mu zarzutu został objęty dozorem policyjnym, nie może opuszczać kraju ani kontaktować się ze świadkami w sprawie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dwaj zakonnicy mieli wykorzystać seksualnie nastolatkę

​O doprowadzanie małoletniej do innych czynności seksualnych oskarżyła prokuratura byłego kapelana Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach (GCZD). Przed sądem odpowie także drugi duchowny, który miał kilka lat później wykorzystać tę samą osobę. Obaj są z zakonu franciszkanów. Sprawę zainicjowała sama pokrzywdzona, która po latach powiadomiła przedstawicieli Kościoła, a ci – organy ścigania. Według „Gazety Wyborczej” ówczesny kapelan miał skrzywdzić dziewczynę, gdy trafiła do tego szpitala, a drugi oskarżony to spowiednik, któremu się później zwierzyła.

Informację o skierowaniu aktu oskarżenia potwierdziła w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. Sprawę rozpozna Sąd Rejonowy Katowice-Zachód. Były kapelan GCZD – jak przekazała prokurator – został oskarżony „o doprowadzanie małoletniej pokrzywdzonej poniżej lat 15 do innych czynności seksualnych w 2009 roku”.

– Drugi z oskarżonych, pełniący wówczas funkcję spowiednika w jednym z kościołów na terenie Katowic, odpowie za doprowadzenie tej samej pokrzywdzonej, w okresie od 2011 roku do 2012 roku, do innych czynności seksualnych poprzez wykorzystanie stosunku zależności – dodała.

Jedno z tych przestępstw, opisane w art. 200 par 1 Kodeksu karnego, zagrożone jest karą do 12 lat pozbawienia wolności, natomiast drugie (art. 199 par. 3 kk) – do 5 lat.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w październiku 2019 r., w oparciu o zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez delegata arcybiskupa metropolity katowickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. – W toku śledztwa podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Wobec nich stosowane są środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz nakazu powstrzymywania się od działalności związanej z wychowaniem i edukacją małoletnich – podała prok. Zawada-Dybek.

Wykorzystana przez spowiednika

Postępowanie rozpoczęło po tym, gdy moda kobieta zgłosiła się do delegata do archidiecezji katowickiej i opowiedziała, że przed laty była molestowana przez dwóch duchownych Prowincji Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce – zakonników z katowickich Panewnik. Kościół skierował sprawę do prokuratury. Przez jednego z zakonników pokrzywdzona miała być molestowana, gdy jako nastolatka trafiła na leczenie do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Miał ją tam wykorzystać kapelan odwiedzający oddziały.

– Dziewczynka przez długi czas nikomu nie zdradziła, co ją spotkało w szpitalu. Zwierzyła się dopiero ojcu Franciszkowi (Marek S.), pełniącemu funkcję egzorcysty archidiecezji katowickiej. Duchowny był spowiednikiem w prowadzonej przez franciszkanów parafii świętego Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP w Katowicach. Ojciec Franciszek, najpierw stał się powiernikiem dziewczyny, a potem przez dłuższy czas sam także wykorzystywał ją seksualnie. Miała wtedy mniej niż 18 lat – podała „GW”.

W związku ze skierowaniem aktu oskarżenia komunikat wydał o. Dydak K. Rycyk – prowincjalny delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży Prowincji Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce. „Prowincja Wniebowzięcia NMP Zakonu Braci Mniejszych w Polsce powzięła informację o toczącym się w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach postępowaniu w ww. sprawie w związku ze zgłoszeniem o możliwości popełnienia przestępstwa, dokonanym na początku września 2019 roku przez Delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży Archidiecezji Katowickiej, ks. Łukasza Płaszewskiego” – napisał.

Zakonnicy odsunięci od pełnionych obowiązków

– Mając na uwadze najpierw dobro osób trzecich oraz kierując się tym, że konieczne jest rzetelne wyjaśnienie niniejszej sprawy zarząd Prowincji od momentu otrzymania informacji o zgłoszeniu, tj. od września 2019 roku, ściśle współpracuje z organami państwowymi oraz z Delegatem ds. ochrony dzieci i młodzieży Archidiecezji Katowickiej. Obaj zakonnicy zostali odsunięci od pełnionych obowiązków, a przede wszystkim od możliwości kontaktu z małoletnimi – dodał i zaznaczył, że Prowincja nie jest stroną postępowania sądowego.

– Postępowanie kanoniczne w omawianej sprawie jest wstrzymane do czasu zakończenia państwowego postępowania karnego. Jest to zgodne z wytycznymi zawartymi w instrukcji KEP – wskazał.

Jak podaje „GW”, kapelan GCZD został odsunięty od obowiązków po tym, jak w 2019 r. dyrekcja szpitala o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę innej pacjentki. Prokuratorskie postępowanie w tamtej sprawie zostało umorzone.
Źródło info i foto: interia.pl

Mediolan: Śledztwo ws. molestowania kobiet przed katedrą w noc sylwestrową

Ruszyło śledztwo ws. molestowania co najmniej pięciu dziewcząt i młodych kobiet w noc sylwestrową na placu przed katedrą w Mediolanie – informuje agencja Ansa. Przypadków molestowania seksualnego mogło być więcej. W Mediolanie prowadzone jest śledztwo w sprawie zgłoszonych co najmniej pięciu przypadków molestowania seksualnego dziewcząt i młodych kobiet w noc sylwestrową na placu przed katedrą w Mediolanie – podała w piątek Ansa. Według cytowanych śledczych były to „bardzo poważne” czyny. Przypadków molestowania może być więcej.

Liczba zgłoszonych incydentów na Piazza del Duomo i w jego okolicach w stolicy Lombardii może jeszcze wzrosnąć – przypuszczają prowadzący postępowanie. Dotyczy ono grupowej napaści seksualnej, ponieważ – jak zaznaczono – czyny te zostały popełnione przez młodych ludzi zachowujących się jak „banda”. Według lokalnych mediów grupa ta liczyła około 30 napastników. Ansa zauważa, że forma ataku przypomina zdarzenia z Sylwestra w Kolonii w Niemczech w 2015 roku, gdzie molestowano i okradziono dziesiątki kobiet.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pastor został skazany za molestowanie seksualne sześciu dziewczynek

Sąd na indonezyjskiej Sumatrze uznał miejscowego pastora za winnego molestowania seksualnego sześciu dziewczynek. Duchowny protestancki ma trafić do więzienia na 10 lat, jego ofiary miały nie więcej niż 12 lat. Pastor Benyamin Sitepu był dyrektorem prywatnej szkoły podstawowej Galilea Hosana w leżącym na Sumatrze mieście Medan, w północnej części Indonezji. Wszystkie jego ofiary, uczennice podstawówki, miały nie więcej niż 12 lat.

Według indonezyjskich mediów historia ujrzała światło dzienne w marcu, gdy jedna z ofiar poskarżyła się rodzicom, że Sitepu molestował ją i jej koleżankę w swoim gabinecie, nakazując później milczenie. Gdy rodzina zażądała od duchownego wyjaśnień, ten przeprosił i starał się polubownie załatwić sprawę. O wszystkim dowiedzieli się jednak rodzice innych ofiar i złożyli zawiadomienie na policję.

W maju mężczyznę postawiono w stan oskarżenia. W czasie procesu wyszło na jaw, że ofiar było co najmniej sześć, choć tylko trzy zdecydowały się wystąpić z oskarżeniem. Jedna z molestowanych dziewczynek zeznała, że w latach 2018-2019 pastor kilkakrotnie zabierał ją do hotelu i zmuszał tam do seksu oralnego. Prokuratura, która domagała się dla duchownego 15 lat więzienia, rozważa apelację od wyroku.

Kolejna głośna afera pedofilska w Indonezji

Przypadek pastora z Sumatry to jedna z kilku głośnych w ostatnim czasie spraw związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich w Indonezji przez duchownych różnych wyznań.

Tylko w grudniu pod podobnymi zarzutami przed sądem stanął nauczyciel islamskiej szkoły z internatem w Bandungu w zachodniej Jawie i katolicki zakonnik kierujący sierocińcem w Depok, na przedmieściach Dżakarty. Pierwszy, 36-latek znany tylko pod inicjałami H.W., miał zgwałcić co najmniej 12 nastoletnich uczennic i część z nich urodziła pochodzące z gwałtów dzieci. Ministerstwo ds. religijnych Indonezji uznało, że placówka, którą oskarżony administrował i w której prowadził zajęcia, nie miała pozwolenia na działanie i była nieformalną szkołą koraniczną.

Drugi z mężczyzn, Lukas Lucky Ngalngola, znany także jako brat Angelo, jest oskarżony o to, że co najmniej od 2019 roku notorycznie molestował chłopców mieszkających w sierocińcu, który prowadził. Ofiary nazywały swojego oprawcę „nocnym nietoperzem”, bo miał je zwykle zmuszać do zbliżeń zakradając się do dormitorium około pierwszej w nocy. W 2020 roku ośmiu nastolatków opowiedziało o nadużyciach pracownikom sierocińca, nauczycielom i księżom, a ostatecznie mediom i policji. Od brata Angelo odcięła się miejscowa hierarchia kościelna przekonując, że nie może być uznany za katolickiego zakonnika.

Władze diecezji z siedzibą w mieście Bogor argumentowały, że mieszcząca się na Filipinach kongregacja Misjonarze Miłosierdzia Najświętszego Sakramentu (BSMC), do której należał duchowny, nie była poprawnie zarejestrowana w Indonezji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest wyrok sądu apelacyjnego. Marek Liński kłamał ws. molestowania przez księdza

Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że Marek Lisiński nie był molestowany przez księdza, którego o to oskarżał. Uznał, że jego wersja jest niewiarygodna. Tym samym oddalił roszczenia byłego działacza na rzecz pokrzywdzonych w Kościele i byłego prezesa fundacji „Nie lękajcie się”, który żądał 1 mln zł odszkodowania od diecezji, parafii i księdza W. Lisiński przez lata podawał się za ofiarę molestowania w kościele, jako pokrzywdzony spotkał się w 2019 r. z papieżem Franciszkiem. Według sądu duchowny jest niewinny, a do molestowania, o które oskarżał go Marek Lisiński nigdy nie doszło.

Marek Lisiński przez lata twierdził, że jako 13-latek we wczesnych latach 80. padł ofiarą molestowania ze strony księdza Zdzisława W. – wikariusza z jego rodzinnej wsi. Jak zeznawał, był zmuszany do dotykania księdza wieczorami w budynku nazywanym „organistówką”, co podważył m.in. syn organisty w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Stało się to jednak kilka lat później.

Na początku 2014 r. kuria uznała winę księdza. Wówczas Lisiński zaproponował biskupowi, że jeżeli wypłaci mu 200 tys. zł rekompensaty, to ten odstąpi o dalszych roszczeń. Do ugody nie doszło, więc Lisiński pozwał diecezję, swoją parafię oraz księdza W.

Pierwszy wyrok zapadł w maju 2018 r. przed Sądem Okręgowym w Płocku. Ksiądz W. został uznany winnym, ale miał jedynie wysłać do rzekomego pokrzywdzonego list z przeprosinami. Zarówno duchowny, jak Lisiński odwołali się. Były prezes fundacji „”Nie lękajcie się” żądał 1 mln zł.

Marek Lisiński oskarża o molestowanie. Ksiądz zaprzecza

W luty 2019 roku Lisiński, jeszcze jako prezes Fundacji „Nie lękajcie się” towarzyszył warszawskiej radnej Agacie Diduszko i posłance Joannie Scheuring-Wielgus podczas spotkania z papieżem Franciszkiem. Są oni współautorami raportu o pedofilii w polskim Kościele. Odbierając go papież Franciszek ucałował dłonie Lisińskiego, jako ofiary pedofilii.

Kilka miesięcy później „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł na temat wątpliwości wokół sprawy molestowania, informując, iż kuria nadal uważa, że ksiądz Zdzisław W. jest winny, mimo że przed sądem biskupim nie przesłuchano zgłaszanych przez niego świadków. Gazeta dotarła do ofiar duchownego, który, jak się okazało, istotnie molestował nieletnich.

Dziennik podał, że ksiądz W. nie wypiera się molestowania seksualnego innych osób, jednak kategorycznie zaprzecza, by molestował Marka Lisińskiego. Doniósł również, że Lisiński wyłudził pieniądze od 26-letniej Katarzyny, ofiary księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego. Według ustaleń dziennikarzy napisał on do Katarzyny, że ma raka trzustki i potrzebuje 30 tys. zł na operację. Otrzymał od kobiety 20 tys. zł w ramach pożyczki i 10 tys. zł w prezencie.

Po publikacji Lisiński złożył rezygnację z funkcji prezesa fundacji. Teraz o mężczyźnie znów jest głośno. 11 października 2021 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi wydał bowiem wyrok ws. rzekomego molestowania go przez księdza. Podważył wcześniejsze orzeczenie sądu w Płocku, a powództwo Lisińskiego oddalił, uznając że oskarżenia Lisińskiego o wykorzystywanie seksualne przez duchownego są niewiarygodne – informuje Onet, który dotarł do uzasadnienia wyroku.

Marek Lisiński ma zwrócić ks. W. koszty procesu w wysokości ok. 11 tys. zł.

„Trzy różne wersje zdarzeń”

Sąd zwrócił uwagę, że Lisiński relacjonując to samo wydarzenie przedstawił jego trzy różne wersje, a „tak daleko idące rozbieżności nie dają się wytłumaczyć w świetle zasad wiedzy i doświadczenia życiowego, co prowadzić musi do wniosku, że twierdzenia powoda są niewiarygodne”, Lisiński miał również nie być w stanie udowodnić, że był ministrantem u ks. W.
Źródło info i foto: interia.pl