Pielęgniarz zgwałcił i zabił 92-letnią kobietę

Mająca 92 lata seniorka z Berlina została w zeszły poniedziałek brutalnie zamordowana przez swojego pielęgniarza. Niemieckie media podały, że kobieta padła ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. Śledczy zatrzymali podejrzanego, postawili mu już zarzuty. Podejrzanym o morderstwo na tle seksualnym i gwałt ze skutkiem śmiertelnym jest 42-letni pielęgniarz, który opiekował się seniorką.

Na miejscu przestępstwa w poniedziałek zatrzymano 41-letniego opiekuna 92-latki, podejrzanego o dokonanie zbrodni. Zatrzymał go syn zmarłej kobiety. „Syn zmarłej kobiety złapał 41-letniego podejrzanego i zadzwonił pod numer ratunkowy. Przytrzymał mężczyznę do czasu przybycia służb ratunkowych” – pisze w środę dziennik „Berliner Zeitung”.

We wtorek sąd wydał nakaz aresztowania go, po wcześniejszym postawieniu zarzutu morderstwa oraz gwałtu. „Podejrzany od wczoraj przebywa w areszcie na wniosek berlińskiej prokuratury pod zarzutem morderstwa na tle seksualnym i gwałtu ze skutkiem śmiertelnym. W chwili obecnej nie możemy udzielić żadnych dalszych informacji” – przekazała na Twitterze berlińska prokuratura.

Przybyli na miejsce zbrodni ratownicy próbowali reanimować seniorkę. 92-latce nie udało si e przywrócić funkcji życiowych. „Zmarła w domu z powodu poważnych obrażeń” – podała gazeta. Dokładną przyczynę śmierci poznamy po sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

50-letnia Polka zamordowana w Wielkiej Brytanii

Polka, mama pięciorga dzieci, została znaleziona martwa w Wielkiej Brytanii. O zamordowanie kobiety oskarżony jest 40-letni Ernest G. Do tragedii doszło w ubiegły poniedziałek przy Norris Road w St Ives. Policja odnalazła nieprzytomną Wiesławę M. Na miejsce wezwano pogotowie. Niestety ratownicy nie byli w stanie przywrócić jej czynności życiowych. Stwierdzili zgon.

W związku ze śmiercią Polki aresztowano 40-letniego Ernesta G. Nie potwierdzono jak dotąd, jakie relację łączyły Wiesławę M. i oskarżonego o jej morderstwo mężczyznę. 50-letnia Wiesława M. miała pięcioro dzieci i pochodziła z Chełma.

– To nieprawdopodobne, że stało się to tak blisko komisariatu. To sprawia, że zastanawiasz się, czy w dzisiejszych czasach gdziekolwiek jest bezpiecznie – powiedział jeden z sąsiadów Polki w rozmowie z „The Sun”.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo dwóch chłopów w Turzanach. Nowe informacje

Turzany koło Inowrocławia. To w tej miejscowości doszło do tragedii. Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 oraz 5 lat. Bracia najprawdopodobniej zostali zamordowani przez swoją matkę. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok. Do tej tragedii doszło w piątek rano w Turzanach pod Inowrocławiem (województwo kujawsko-pomorskie). Jak przekazał „Fakt”, ciała dwóch braci w wieku 3 oraz 5 lat odnalazł ich ojciec.

Jak wskazał tabloid, dzieci najprawdopodobniej zostały zamordowane przez swoją matkę. Kobieta miała próbować odebrać sobie życie. Trafiła ona do szpitala. Z informacji tabloidu wynika, że ciała chłopców odnalazł ich ojciec w piątkowy poranek. W domu miał on także odnaleźć zakrwawione ciało swojej żony. Jak przekazał natomiast „Super Express”, chłopcy najprawdopodobniej próbowali ratować się ucieczką. Jednak nie udało się im przeżyć, ich matka miała ich zamordować. 37-latka miała później próbować odebrać sobie życie. W wannie odnalazła ją teściowa.

Po policję miał zadzwonić ojciec chłopców, który usłyszał krzyk swoje matki. To ona miała wejść pierwsza do mieszkania. – Jak weszliśmy do środka domu, zobaczyliśmy w nim pełno krwi. Dwójka chłopców była martwa. Wstępnie ustaliliśmy, że zginęli od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy – przekazał „SE” jeden z policjantów. Dodał on, że chłopcy musieli uciekać „dlatego te ciosy w plecy”.

Asp. szt. Izabella Drobniecka z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu przekazała w rozmowie z „Faktem”, że w trakcie oględzin stwierdzono na ciałach dzieci obrażenia oraz rany, które mogły przyczynić się do ich śmierci.

– Obrażenia, rany na ciałach dzieci wskazują, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych. Podejrzewamy udział osób trzecich – przekazała tabloidowi prokurator Agnieszka Adamska-Okońska z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Nieoficjalnie ustalono także, że rany kłute zostały zadane w okolicy pleców oraz klatki piersiowej. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok dzieci.
Źródło info i foto: wp.pl

Policja w Rosji zatrzymała 4 tys. osób, w tym żonę Aleksieja Nawalnego

Tysiące ludzi wyszły na ulice Moskwy, aby wyrazić solidarność z Aleksiejem Nawalnym. W ponad 100 innych miastach Rosji demonstrowało od kilkudziesięciu do kilku tysięcy osób. W stolicy policja zatrzymała do tej pory około 1000 osób, a w całym kraju ponad 3300. Wśród zatrzymanych są m.in. żona Julia Nawalna oraz opozycjonista Ilia Jaszyn.

Najliczniejsze demonstracje odbyły się w Moskwie i Petersburgu. Ich uczestnicy podkreślają brutalność policjantów i żołnierzy Gwardii Narodowej. Świadkowie stwierdzili, że funkcjonariusze w różnych miejscach używali: paralizatorów, gazów łzawiących, tarcz i pałek. Zatrzymano między innymi żonę Aleksieja Nawalnego – Julię, dziennikarza Siergieja Parchomienkę i opozycyjnego polityka Ilię Jaszyna. Według różnych doniesień, do policyjnych aresztów trafiło ponad 80 niezależnych dziennikarzy. Funkcjonariusze mieli zatrzymywać nie tylko uczestników protestu, ale też przypadkowych przechodniów.

Demonstrujący w Moskwie opozycjonista Ilia Jaszyn przed zatrzymaniem zwrócił uwagę, że ruch protestacyjny w obronie Aleksieja Nawalnego zaostrzył się i zyskał nowych zwolenników. – Mam wrażenie, że ludzi wyszło nie mniej, ale w niektórych miejscach nawet więcej – powiedział opozycjonista. – Narasta protestacyjna fala, ludzi jest coraz więcej i przyłączają się nowe miasta. Władza jednych przestraszyła, ale innych raczej rozzłościła swoimi policyjnymi metodami i ludzie przestają się bać – podkreślał opozycyjny polityk.

Młodzi ludzie, którzy brali udział w protestach, podkreślali, że „w Rosji przyszedł czas na zmiany”.
– Boimy się postępowania karnego, ale mamy nadzieję uniknąć takiej odpowiedzialności – tłumaczyli.
– To nie jest najwyższa cena, która możemy zapłacić za to, żeby kraj był normalny i rozwijał się tak, jak tego chcą ludzie – dodawali.

Z kolei Federalna Agencja Nadzoru Telekomunikacyjnego zagroziła wysokimi grzywnami portalom, które będą publikowały sprzeczne z oficjalnymi dane o liczebności protestów i ich przebiegu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuciło ambasadzie Stanów Zjednoczonych, że wtrąca się w wewnętrzne sprawy Rosji, a prokuratura ostrzegła uczestników demonstracji przed odpowiedzialnością karną za udział w nielegalnych zgromadzeniach. Zdaniem rosyjskich obrońców praw człowieka, to największa fala represji wobec opozycji w ciągu ostatnich 20 lat.

Aleksiej Nawalny od 17 stycznia przebywa w moskiewskim areszcie i pozostanie tam do procesu, który zaplanowano na 2 lutego. Federalna Służba Wykonywania Kar chce, aby opozycjoniście odwieszono stary wyrok 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Nawalny został zatrzymany na lotnisku w Moskwie, kilkadziesiąt minut po powrocie z zagranicy. Wcześniej przez pięć miesięcy leczył się w Niemczech po tym, gdy próbowano go zamordować bojową substancją trująca z grupy nowiczoków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano podejrzanego o zabójstwo w Ząbkach

– Mężczyznę podejrzanego o dokonanie zabójstwa w Ząbkach zatrzymali w piątek policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP. Był on wcześniej karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Jego ofiarą – zdaniem śledczych – padł 67-letni właściciel warzywniaka.

Do ataku na właściciela sklepu doszło 10 stycznia przy ul. Powstańców w podwarszawskich Ząbkach. Brutalnie pobity 67-latek w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Przesłuchanie zatrzymanego rozpoczęło się w piątek po godz. 17. Z ustaleń PAP wynika, że prokurator z Prokuratury Rejonowej w Wołominie zarzucił mężczyźnie dokonanie zabójstwa poprzez „zadanie ciosów nieustalonym przedmiotem”.

Wchodził w konflikt z prawem

Mężczyzna ten wchodził wcześniej w konflikt z prawem, był wielokrotnie karany m.in. za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Do wytypowania sprawcy miały przyczynić się nagrania z monitoringu w pobliżu miejsca zbrodni, a także materiał biologiczny, jaki zostawił podejrzany.

Portal wyborcza.pl podał, że „poszukiwanie podejrzanego o zabójstwo w warzywniaku w Ząbkach trwało 12 dni”. „Jeden ze świadków, który przejeżdżał obok sklepu autem, widział, jak do warzywniaka przy ul. Powstańców w Ząbkach wchodzi mężczyzna, a po chwili między nim a właścicielem dochodzi do szarpaniny. Świadek zatrzymał auto, wysiadł i podszedł do drzwi sklepu, w ten sposób spłoszył napastnika, który uciekł tylnymi drzwiami”. Według ustaleń portalu, lokalna społeczność zarzuca policji błędy w zabezpieczaniu śladów na miejscu zbrodni.

Nie przyznał się do winy

Podejrzany o dokonanie zabójstwa w Ząbkach, nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura Rejonowa w Wołominie będzie wnioskowała do sądu o zastosowanie wobec sprawcy tymczasowego aresztu – dowiedziała się PAP. Za zabójstwo grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

15-latek przyznał się do zabójstwa 13-letniej Patrycji z Bytomia

W środę policja przekazała, że odnalazła ciało zaginionej dzień wcześniej 13-letniej Patrycji. Do zabójstwa nastolatki przyznał się jej 15-letni kolega. Dziewczyna miała być w ciąży. Rzeczniczka śląskiej policji Aleksandra Nowara przekazała, że zatrzymano osobę, która może mieć związek ze śmiercią 13-latki.

Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa zatrzymany to 15-letni kolega ofiary. Nastolatek miał przyznać się do morderstwa. Patrycja zaginęła od rany zadanej ostrym narzędziem. Dziewczyna miała być w ciąży. Jak podkreślił PAP, to mogło być tłem kłótni znajomych. Policja do tej pory nie skomentowała doniesień dotyczących ciąży 13-latki.

Zatrzymany 15-latek od początku był podejrzany. Na początku przedstawił wiarygodną z pozoru wersję. Nastolatek powiedział, że we wtorek wieczorem pokłócił się z Patrycją. Następnie 13 -latka miała pobiec w kierunku ul. Bytomskiej w Piekarach Śląskich.

Później jednak podejrzany zmienił swoje zeznania. To wzbudziło podejrzenia policjantów. Ostatecznie nastolatek przyznał się do tego, że zabił Patrycję.

13-letnia Patrycja zaginęła we wtorek. Szukała jej rodzina, znajomi, a także policjanci z kilku komend w województwie. Ciało nastolatki zostało odnalezione w środę na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich.

Śląsk. Zatrzymany 15-latek nie odpowie za zabójstwo?

Zatrzymany chłopiec dopiero w środę ukończył 15 lat. W związku z tym nie wiadomo, czy odpowie on za swój czyn. Zgodnie z zasadami Kodeksu karnego za przestępstwo nie odpowiada osoba, która nie ukończyła 17 lat. Jednak w wyjątkowych sytuacjach, np. zabójstwa, zbiorowego gwałtu, czy też porwania do odpowiedzialności karnej mogą być pociągnięte osoby w wieku 15 lat. O tym, czy podejrzany zostanie zatrzymany, decyduje sąd rodzinny i dla nieletnich. Bierze on pod uwagę m.in. stopień rozwoju sprawcy, a także okoliczności zbrodni. W takim przypadku kara nie może przekroczyć dwóch trzecich górnej granicy zagrożenia za dane przestępstwo. Jednak sąd może zadecydować o nadzwyczajnym złagodzeniu kary.

Zatrzymany w tej sprawie chłopiec ukończył 15 lat. Jednak kluczowe w sprawie będzie ustalenie dokładnego czasu zabójstwa. W środę policja potwierdziła nieoficjalne wcześniej informacje o zatrzymaniu nastolatka.

– Nastolatek dzisiejszą noc spędzi w policyjnej izbie dziecka. Obecnie śledczy wyjaśniają okoliczności sprawy, m.in. przeglądają nagrania z kamer w pobliżu miejsca odnalezienia ciała – przekazała rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara. Śledczy więcej informacji w tej sprawie mają udzielić w czwartek.
Źródło info i foto: wp.pl

Trwa śledztwo ws. zabójstwa młodej kobiety na Pradze. Kobieta przed śmiercią mogła być na randce

Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa młodej kobiety, której zwłoki, w stanie znacznego rozkładu, znaleziono w garażu przy ulicy Karczewskiej na Pradze Południe. Śledczy poszukują osób, które rozpoznają ofiarę brutalnego mordu. PAP dotarła do nieznanych dotąd szczegółów.

Śledztwo zostało wszczęte w 2017 roku. 27 maja w godzinach porannych na terenie nieistniejących już dziś garaży przy ulicy Karczewskiej 7 w Warszawie miało dojść do komisyjnego otwarcia garażu numer 58, którego dzierżawca nie zgłosił się, by zabrać stamtąd swoje rzeczy. Bogdan M., administrator obiektu liczącego 168 garaży, nie mógł dostać się do środka, bo drewniane drzwi zamknięte były na kłódkę. O wsparcie poprosił bezdomnego, który pomieszkiwał na tym terenie. Kazał mi rozwalić kłódkę i powiedział +ile można wysyłać. Chodziło mu o listy ponaglające o zgłoszenie się – zeznał później. Za pomocą „łapki i młotka” udało mu się przeciąć zabezpieczenie i otworzyć garaż. Bezdomny powiedział wezwanej na miejsce policji, że po otwarciu drzwi „poczuł smród i zobaczył sylwetkę osoby, a pan M. zrobił wielkie oczy z przerażenia i kazał zamknąć. Powiadomiliśmy policję” – zeznał.

Jak wynika z relacji śledczych kobieta, której zwłoki były się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ubrana była w jeansy rurki marki ONLY rozmiarze 26, spięte skórzanym paskiem. Miała na sobie także sweter, czarną kurtkę i charakterystyczne złote wiązane półbuty firmy LIBERO, rozmiar 37. Na jej głowie ujawniono dwie ozdobne wsuwki, a na palcach z umalowanymi na czerwono paznokciami tkwiły dwa pierścionki – jeden złoty z niebieskim oczkiem, drugi srebrny. Przedmioty znalezione w kieszeni denatki wskazują, że tuż przed śmiercią była na spotkaniu towarzyskim.

Według biegłych z zakresu medycyny sądowej do zabójstwa mogło dojść jesienią 2016 roku. Zwłoki znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ale ekspertom udało się ustalić przyczynę śmierci. Prokuratura nie podaje tej informacji do wiadomości publicznej, by nie sugerować przebiegu wydarzeń potencjalnym świadkom. W rozmowie z PAP śledczy potwierdzają jednak, że kobieta została brutalnie zamordowana, a jej ciało najprawdopodobniej podrzucono w miejsce, w którym zostało znalezione.

Mimo rozpytania i przesłuchania dziesiątków świadków, prób powiązania zamordowanej kobiety z informacjami o zaginięciach kobiet w całym kraju, policji ani prokuraturze nie udało się ustalić tożsamości ofiary. Kobieta nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Prokuratura powołała antropologa, który szczegółowo przybliżył śledczym osobę pokrzywdzonej.

Ustalono m.in., że kobieta nie miała wszystkich zębów, nie wiadomo jednak, czy straciła je wcześniej, czy została brutalnie potraktowana przez sprawcę. Na zębach, które mógł zbadać biegły, ujawniono licówki. Kobieta mogła mieć około 30-40 lat. Była średniego wzrostu, ok. 158-160 cm, miała „jasne włosy, raczej cienkie, możliwe, że lekko faliste”. Kierownik Zakładu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Szczecińskiego, dr bab. Karol Piasecki stwierdził, że denatka mogła mieć niebieskie, bądź szaro-niebieskie tęczówki, na czole „szczątkową fałdę mongolską” i szeroko rozstawione oczy. Małe usta. Według biegłego kobieta w ostatnich latach życia była w dobrej sytuacji finansowej, na co wskazuje zakres interwencji protetycznej, czyli wspomniane licówki. „Zły stan uzębienia w młodym wieku, które wymagało poprawy, może wskazywać na pochodzenie z gorzej sytuowanej grupy społecznej” – uznał ekspert.

Na podstawie tej opinii, a także wyglądu czaszki biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji odtworzyli prawdopodobny wizerunek zamordowanej kobiety. Niestety zamieszczone na policyjnych stronach grafiki z jej podobizną, a także liczne publikacje prasowe nie doprowadziły do ustalenia jej tożsamości.

Prokuratura nie wyklucza, że ofiara jest obywatelką jednego z krajów leżących za wschodnią granicą Polski. Kobiety nie można było zidentyfikować w oparciu o bazy AFIS, czyli po odciskach palców, a także na podstawie pobranego do badań materiału DNA. Wszystko wskazuje na to, że ofiara od momentu zaginięcia nie była poszukiwana.

W sierpniu 2018 roku jedna z bezdomnych kobiet zamieszkujących garaż przy Karczewskiej zadzwoniła na policję informując, że nieopodal miejsca ujawnienia zwłok odnalazła dokument mogący mieć związek ze sprawą. Za jego okładkę włożone było zdjęcie kobiety, która zdaniem zgłaszającej, do złudzenia przypominała odtworzoną przez ekspertów twarz ofiary. Czynności dochodzeniowo-śledcze z udziałem użytkowników garaży przy ul. Karczewskiej również nie pozwoliły na ustalenie tożsamości kobiety widniejącej na znalezionym zdjęciu.

Prokuratura Regionalna i funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII apelują o kontakt do wszystkich osób, które rozpoznają kobietę zarówno ze zdjęcia jak i zrekonstruowanego wizerunku. Na stronie www.pap.pl zamieszczamy zdjęcia ofiary, elementów ubioru oraz miejsca, w którym została odnaleziona.

Kontaktować można się bezpośrednio z komendą policji przy ul. Grenadierów 73/75 w Warszawie, za pośrednictwem poczty elektronicznej pod adresem: komendant.krp7@ksp.policja.gov.pl lub telefonicznie z oficerem dyżurnym pod nr 47 723-76-55.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Morderstwo 19-latka z Włocławka. Dwie osoby oskarżone

29-latek usłyszał zarzut zabójstwa 19-latka z Włocławka. Ciało ofiary znaleziono 6 stycznia w lesie koło Marianek (Kujawsko-Pomorskie). Grozi mu dożywocie. Drugi zatrzymany w tej sprawie – 23-latek – odpowie za nieudzielenie pomocy. Obaj trafili na trzy miesiące do aresztu. Zwłoki 19-latka odnaleziono w lesie koło Marianek w powiecie włocławskim w środę 6 stycznia.

Udało się ustalić tożsamość mężczyzny. Mogę przekazać, że nie był on osobą poszukiwaną. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest w kierunku zabójstwa – poinformował w czwartek PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Włocławku Wojciech Fabisiak.

Z informacji przekazywanych przez policję wynikało, że ofiarą jest 19-latek z Włocławka. W trakcie oględzin na jego ciele ujawniono ranę kłutą podudzia. Ciało zostało znalezione w kompleksie leśnym przy drodze żużlowej.

Kryminalni z włocławskiej komendy, wspólnie z policjantami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, pracując nad wyjaśnieniem sprawy, wytypowali i zatrzymali w czwartek do wyjaśnienia sześciu włocławian. Mężczyźni w wieku od 23 do 29 lat trafili do policyjnego aresztu. Natomiast w piątek policjanci na podstawie zebranego materiału dowodowego ustalili, że dwóch z zatrzymanych w wieku 23 i 29 lat może mieć związek ze śmiercią 19-letniego mieszkańca Włocławka. Obaj zostali doprowadzeni do prokuratury – poinformował w sobotę st. sierż. Tomasz Tomaszewski z włocławskiej policji.

29-latek usłyszał zarzut zabójstwa poprzez zadanie ciosu nożem w udo i pozostawienie rannego bez udzielenia pomocy. Młodszy odpowie za pozostawienie rannego bez pomocy w kompleksie leśnym.

Za zabójstwo 29-latkowi może grozić kara do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie. 23-latkowi za nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu może grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności – wskazał st. sierż. Tomaszewski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zakończyły się poszukiwania Wojciecha P. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 25-letniej partnerki

Policja znalazła w lesie na terenie województwa dolnośląskiego zwłoki Wojciecha P. – 27-latka poszukiwanego w związku z zabójstwem młodej kobiety w Sieniawie Żarskiej. Prawdopodobnie odebrał sobie życie przez powieszenie się – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera. Wojciech P. był poszukiwany od 4 stycznia. Mężczyzna był podejrzewany o zabicie swojej byłej partnerki – 25-latki z Sieniawy Żarskiej.

Ciało młodej kobiety znaleziono w jej mieszkaniu w nocy z 3 na 4 stycznia. 25-latka leżała w łazience, miała rany na szyi. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła śmiercią nagłą, a jej zgon był wynikiem wykrwawienia spowodowanego ranami ciętymi zadanymi w okolice szyi.

Śledczy ustalili, że związek ze zbrodnią może mieć Wojciech P., który był partnerem zamordowanej. Dziennikarz RMF FM Mateusz Chłystun dowiedział się nieoficjalnie, że 27-latek w domu swoich rodziców zostawił list, w którym przyznał się do zabójstwa.

Śledztwo ws. zabójstwa 25-latki nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Żarach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W liście do rodziców przyznał się do morderstwa. Trwają poszukiwania Wojciecha Plisa

Policja szuka mężczyzny, który zdaniem śledczych miał związek ze śmiercią swojej partnerki. Ciało młodej dziewczyny znaleziono w łazience domu w Sieniawie Żarskiej w woj. lubuskim. Poszukiwany to były partner 25-latki. W domu rodziców zostawił list. Pożegnał się w nim z siedmioletnim synem, miał się też przyznać do zabójstwa. Materiał „Wydarzeń”.

Ciało 25-letniej Patrycji zostało znalezione w mieszkaniu w nocy z 2 na 3 stycznia. Na ratunek nie było już wówczas szans. – W dniu zdarzenia członkowie rodziny byli świadkami kłótni pomiędzy osobą podejrzewaną i zmarłą. To ich zaniepokoiło, zaniepokoiło ich to, że nie można było nawiązać z pokrzywdzoną kontaktu telefonicznego – powiedział Łukasz Wojtasik, prokurator okręgowy z Zielonej Góry.

Rodzina zaalarmowała policję. Funkcjonariusze, którzy zjawili się w miejscu zamieszkania kobiety musieli wyważyć drzwi. Ciało 25-latki odnaleziono w łazience. Młoda kobieta wykrwawiła się. – Była to rana cięta, która przecięła najważniejsze naczynia krwionośne i spowodowała wykrwawienie zmarłej i to jest przyczyna zgonu – wyjaśnił prokurator.

O zabójstwo podejrzewany jest jej 27-letni partner, Wojciech Plis. – Mężczyzna może mieć związek ze śmiercią 25-letniej kobiety – potwierdza rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żarach Aneta Berestecka. Funkcjonariusze udostępnili jego zdjęcie. Według śledczych może poruszać się czerwonym Mitsubishi Carisma o numerze rejestracyjnym FZA 37202.

Zostawił list, w którym przyznał się do zabójstwa

Swoim rodzicom miał zostawić list, w którym pożegnał się z synem i przyznał do morderstwa. Podejrzewano, że mógł zbiec do Niemiec, ale z relacji jego najbliższych wynika, że przebywa nadal w Polsce w okolicach Jeleniej Góry.
Źródło info i foto: polsatnews.pl