Brytyjska „bestia” po 33 latach wychodzi na wolność

Colin Pitchfork po 33 latach więzienia warunkowo wyjdzie na wolność. Mężczyzna został skazany na dożywocie za gwałt i morderstwo na dwóch 15-latkach. Był pierwszą osobą skazaną na podstawie badań DNA. Brytyjski Organ odpowiadający za zwolnienia warunkowe, tzw. Parole Board, uznał, że mężczyzna zmienił się i jest gotów żyć na wolności. W dokumentach można przeczytać, że „Pitchfork był kimś, kto dużo myślał o seksie oraz używał przemocy, siły i seksu, aby zademonstrować władzę i kontrolę nad kobietami”.

Podczas odsiadki się zmienił

Jak twierdzą więzienni wychowawcy przez 33 lata odsiadki mężczyzna się zmienił. 61-latek nauczył się pomagać innym, rozwinął pozytywne cechy swojej osobowości, a także uczył się pomagać osobom niepełnosprawnym. Decyzja wejdzie w życie za 21 dni. Z takiego rozstrzygnięcia sprawy cieszą się adwokaci skazanego. Do sprawy odniosły się także rodziny ofiar. Uważają one, że warunkowe wyjście na wolność mordercy jest czymś skandalicznym.

– On zawsze, ale to zawsze będzie niebezpieczny dla otoczenia i żadna reedukacja tego nie zmieni – mówi Barbara Ashworth, mama zamordowanej dziewczynki. – On powinien dawno otrzymać karę śmierci, najlepiej „kulką w łeb” – emocjonalnie komentuje siostra zamordowanej.
Źródło info i foto: onet.pl

Islandia: Polak podpalił budynek. Zabił 3 ludzi. Sąd uznał za niepoczytalnego

Islandzki sąd uznał za niepoczytalnego Polaka, który podpalił blok mieszkalny w Reykjavíku. W pożarze zginęły trzy osoby. Jedna z nich próbowała ratować się, skacząc z trzeciego piętra. Marek Moszczyński został oskarżony o potrójne morderstwo i usiłowanie zabójstwa poprzez podpalenie budynku przy ulicy Bræðraborgarstígur w Reykjavíku. Teraz sąd przychylił się do opinii biegłych, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny. Z aresztu został przeniesiony na zamknięty oddział psychiatrii sądowej, gdzie pozostanie bezterminowo.

Oskarżony został także zobowiązany przez sąd do wypłacenia odszkodowania bliskim trzech osób, które zginęły w pożarze. Nawiązkę za wyrządzoną krzywdę mają otrzymać także pozostali poszkodowani. Marek Moszczyński będzie musiał w sumie zapłacić 30 mln islandzkich koron (ok. 900 tys. złotych).

Prokuratura pierwotnie domagała się dla Moszczyńskiego dożywocia. Choć wyrok nie jest prawomocny, obrońca oskarżonego jest zadowolony z obrotu sprawy. Stefán Karl Kristjánsson podkreślił, że choć jego klient został uniewinniony, nie znaczy to wcale, że nie podpalił budynku. Dlatego właśnie sąd miał wysłać go do zakładu psychiatrycznego.

Do podpalenia budynku doszło 25 czerwca ubiegłego roku. W momencie zaprószenia ognia w środku znajdowało się trzynaście osób. Mieszkańcy próbowali ratować się, skacząc z okien. W pożarze zginęła dwójka Polaków: 21-letnia kobieta i 24-letni mężczyzna. Kolejna ofiara zmarła w wyniku urazu głowy. 26-latka doznała go skacząc z trzeciego piętra.

Marek Moszczyński miał podłożyć ogień we własnym pokoju, znajdującym się na drugim piętrze. Oprócz tego podpalił także łatwopalne elementy w części wspólnej oraz podłożył ogień pod schodami prowadzącymi na trzecie piętro. Ogień szybko rozprzestrzenił się po całym budynku.

Budynek przy Bræðraborgarstígur 1 został doszczętnie zniszczony. Dopiero niedawno władze zdecydowały się usunąć jego pozostałości. Od dłuższego czasu domagali się tego okoliczni mieszkańcy.
Źródło info i foto: o2.pl

USA: Dwóm mężczyznom skazanym śmierć sąd przyznał 75 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Północnej Karolinie przyznał 75 milionów dolarów dwóm czarnoskórym, niepełnosprawnym intelektualnie przyrodnim braciom, którzy spędzili dziesięciolecia za kratkami po tym, jak zostali niesłusznie skazani za gwałt i morderstwo 11-letniej dziewczynki w 1983 roku.

Ośmioosobowa ława przysięgłych w piątek zdecydowała, że Henry McCollum i Leon Brown powinni otrzymać po 31 milionów dolarów odszkodowania, 1 milion dolarów za każdy rok spędzony w więzieniu, podał The News & Observer. Przyznano im również 13 milionów dolarów rekompensaty.

Ława przysięgłych, która wysłuchała wszystkich dowodów – w tym ukrywanych dowodów – uznała Henry’ego i Leona za niewinnych, uznała, że zostali oni ewidentnie i potwornie pokrzywdzeni i zrobiła wszystko, co może zrobić prawo, aby to naprawić – powiedział po rozprawie adwokat Raleigh Elliot Abrams, członek zespołu prawnego braci.

Byli nastolatkami, gdy zostali oskarżeni o zbrodnię

Obaj zostali zwolnieni z więzienia w 2014 roku po tym, gdy dowody testu DNA wskazujące na rzeczywistego mordercę doprowadziły do ich uniewinnienia. Byli nastolatkami, gdy zostali oskarżeni o zbrodnię, która wydarzyła się w Red Springs w hrabstwie Robeson w 1983 roku.

Adwokaci braci powiedzieli, że byli to przestraszeni nastolatkowie, przesłuchiwani przez policję i zmuszeni do przyznania się. McCollum miał wtedy 19 lat, a Brown 15. Obaj, na podstawie fałszywych dowodów, zostali uznani za winnych i skazani na karę śmierci.

McCollum spędził większość swoich 31 lat w celi śmierci, stając się najdłużej czekającym na jej wykonanie w Karolinie Północnej. Brownowi – który według doniesień gazety cierpi na schorzenia psychiczne związane z pobytem w więzieniu i wymaga opieki w pełnym wymiarze godzin – wyrok z czasem został zmieniony na dożywocie.

Piątkowy wyrok wskazał także na rolę byłych funkcjonariuszy policji Leroy Allen i Kenneth Snead, którzy brali udział w pierwotnym dochodzeniu. Scott MacLatchie, ich główny obrońca podczas swojej końcowej argumentacji próbował podważyć niewinność braci, podała gazeta, pomimo faktu, że zostali w pełni uznanych za niewinnych.

Mam swoją wolność – powiedział McCollum. Dziś w więzieniu jest jeszcze wielu niewinnych ludzi. I nie zasługują na to, żeby tam być.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Grzegorz Cyparski został zamordowany podczas pracy w Szwecji. Jest wyrok

Grzegorz Cyparski z Polski pracował jako kierowca ciężarówki. W 2013 roku nie wrócił do domu – został znaleziony zamordowany w spalonej ciężarówce w Tjörn, na północ od Göteborga. W zeszłym roku nastąpił przełom w śledztwie, a 27-letni mężczyzna z Rumunii został zatrzymany w charakterze podejrzanego. Niedługo później usłyszał zarzut morderstwa. W piątek rano w Sądzie Okręgowym w Göteborgu zapadł wyrok, 27-latek został uniewinniony od podejrzeń o morderstwo, ale skazany na cztery i pół roku więzienia za napad z bronią w ręku.

Policja prowadziła śledztwo w sprawie morderstwa przez 8 lat, ale dopiero jesienią ubiegłego roku doszło do przełomu. Wtedy policyjna grupa Cold Fall z pomocą międzynarodową była w stanie powiązać odcisk dłoni z 27-latkiem z Rumunii.

Śledztwo policyjne wykazało, jak samochód podążał za ciężarówką Cyparskiego do Göteborga. Samochód, który przy pomocy kamer drogowych i wcześniejszych kontroli policyjnych mógłby zostać połączony z 27-latkiem. Odciski dłoni mężczyzny znaleziono również na ciężarówce i na skradzionych towarach.

Jesienią 2020 roku mężczyzna miał zostać aresztowany, ale odbywał już karę pozbawienia wolności w Rumunii za brutalne przestępstwo. W grudniu zatwierdzono, że mężczyzna zostanie poddany ekstradycji do Szwecji w związku z podejrzeniami o morderstwo i napad rabunkowy.

W piątek rano w Sądzie Rejonowym w Göteborgu zapadł wyrok przeciwko 27-latkowi. Zaprzeczył popełnieniu przestępstwa i nie ma wyjaśnienia tych okoliczności, powiedział wcześniej prokurator. Mężczyzna zostaje uniewinniony za morderstwo, ale skazany za napad rabunkowy i otrzymuje cztery i pół roku więzienia. Będzie też deportowany ze Szwecji na 20 lat.

Mężczyzna zostanie przewieziony z powrotem do Rumunii, gdzie już odbywa karę do 2027 roku, zanim będzie mógł odbyć karę w Szwecji.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Zabójstwo Tomasza D. w Wielkiej Brytanii. Zatrzymano sześć osób

Sześć osób zostało aresztowanych pod zarzutem zabójstwa 39-letniego Polaka z Middlesbrough. Ciało mężczyzny zostało porzucone w lesie. Zwłoki Tomasza D., który w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough w północno-wschodniej Anglii z Darlington, znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy.

Ze wstępnych informacji policji wynikało, że nie był on przypadkową ofiarą, a ”morderstwo zostało zaplanowane”. Polak mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Funkcjonariusze policji z Cleveland ws. zabójstwa Polaka zatrzymali sześć osób. W Hull aresztowano mężczyznę w wieku 46 lat. W domach w Middlesbrough, Grangetown i North Ormesby zatrzymano 36-letnią kobietę oraz czterech mężczyzn w wieku od 27 do 44 lat. Wszyscy są Polakami. Obecnie przebywają w areszcie policyjnym – podaje BBC. 

– Dziś widzimy znaczący postęp w śledztwie. Otrzymaliśmy wiele ważnych informacji. Nadal apelujemy o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. – powiedział detektyw Matt Murphy-King. Dodał, że śledczy pozostają w stałym kontakcie z rodziną zamordowanego Polaka. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało 39-letniego Polaka znalezione w w brytyjskim Middlesbrough. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu

W ubiegłym tygodniu w brytyjskim Middlesbrough odnaleziono ciało 39-letniego Polaka. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu – poinformowała lokalna policja. Śledczy apelują do osób, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w sprawie.

Ciało Tomasza D. znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy. Nieżyjący mężczyzna w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough z Darlington. Według policji nie był on przypadkową ofiarą i mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Policja próbuje ustalić, co się stało z Polakiem, bierąc pod uwagę różne hipotezy. Śledczy zaapelowali o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. lub zauważyły coś podejrzanego w okolicy, gdzie znaleziono jego zwłoki.

Wiemy, że okoliczni mieszkańcy, w tym także mieszkający tu Polacy, będą rzecz jasna zszokowani i zaniepokojeni tym, co stało się z Tomaszem (…) Bezpieczeństwo publiczne jest zawsze naszym najwyższym priorytetem i obecnie nie ma konkretnych informacji, że istnieje szersze zagrożenie dla lokalnej społeczności mówi detektyw Matt Murphy-King, cytowany przez portal BBC.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ohio: Zabiła syna. Przez dwa miesiące trzymała zwłoki w sypialni

Mieszkanka amerykańskiego stanu Ohio została oskarżona o zabicie swojego 19-lenitego syna. Zwłoki mężczyzny zostały znalezione w jego sypialni w grudniu ub.r. Z ustaleń śledczych wynika, że zgon nastąpił dwa miesiące wcześniej. Do zdarzenia doszło w mieście Cincinnati w domu 39-letniej Kenyi Stallworth i jej 35-letniego męża Roberta Robba. Jak przekazało biuro koronera hrabstwa Hamilton, na początku grudnia ub.r. znaleziono tam zwłoki 19-letniego Dominica Allena, syna Stallworth z jej związku z Marcusem Allenem.

Według ustaleń śledczych zgon nastolatka nastąpił 26 września 2020 r. Z początku zgłoszono jego zagięcie. Według policji Robb próbował ukryć zwłoki 19-latka w zamkniętej sypialni. Ciało zostało przykryte stertą ubrań. Mężczyzna próbował też pozbyć się fetoru, który pojawił, gdy ciało zaczęło się rozkładać.

Robb i Stallworth zostali zatrzymani pod zarzutem bezczeszczenia zwłok i tuszowania dowodów. W tym tygodniu kobieta została oskarżona o morderstwo po tym, gdy badania DNA potwierdziły, że znalezione zwłoki należały do jej syna.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Ruszył proces ws. śmierci George’a Floyda

W USA ruszył proces Dereka Chauvina, byłego policjanta oskarżonego o morderstwo George’a Floyda. Śmierć 46-letniego Afroamerykanina spowodowała falę protestów, które przeszła przez całą Amerykę. Prokuratura uważa, że Chauvin „zdradził swoją odznakę” i użył nadmiernej siły wobec bezbronnego, z kolei obrona wskazuje, że Chauvin działał dokładnie tak, jak został wyszkolony.

Proces Dereka Chauvina rozpoczął się w poniedziałek 29 marca w Minneapolis w stanie Minnesota. To pierwszy proces w historii tego 5-milionowego stanu, który będzie w całości transmitowany na żywo. Sprawie przyglądają się nie tylko lokalni mieszkańcy, ale cała Ameryka. Jen Psaki, rzeczniczka Białego Domu, przekazała, że proces „będzie uważnie obserwował” prezydent Joe Biden. Chauvin zmierzy się trzema zarzutami: morderstwem trzeciego stopnia, morderstwem drugiego stopnia oraz nieumyślnym spowodowaniem śmierci – może zostać skazany za wszystkie z nich lub jedynie wybrane. Chauvin nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 40 lat więzienia.

Proces w sprawie śmierci George’a Floyda rozpoczął się od wystąpienia prokuratora Jerry’ego Blackwella. Prokurator zaprezentował ławie przysięgłych w całości nagranie z interwencji Chauvina z maja ubiegłego roku. – 25 maja pan Derek Chauvin zdradził swoją odznakę, kiedy użył nadmiernej i nieracjonalnej siły wobec George’a Floyda – powiedział do ławy przysięgłych Blackwell.

Agencja Reutera podaje, że prokurator wyświetlił stopklatkę pokazującą Chauvina z kolanem na szyi skutego w kajdanki Floyda. W tym momencie Blackwell zwrócił się do ławy przysięgłych, stwierdzając, że Chauvin miażdżył Floyda aż do momentu, kiedy „całe życie zostało z niego wyciśnięte”.

Obrońca Dereka Chauvina, Eric Nelson, wykorzystał swoje wstępne wystąpienie do tego, aby podkreślić, że George Floyd korzystał z narkotyków: metamfetaminy oraz fentanylu. Dodał, że tłum gapiów oraz zamieszanie, jakie powstało podczas interwencji, spowodowały, że uwaga funkcjonariuszy została odciągnięta „od opieki nad panem Floydem”.

– Derek Chauvin zrobił dokładnie to, do czego był szkolony podczas swojej 19-letniej kariery […] Użycie siły fizycznej nie jest ładne, ale jest niezbędnym elementem działań policyjnych – powiedział Nelson.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo w Knurowie. Jest wniosek o aresztowanie 49-latka

Kilka ran postrzałowych głowy i klatki piersiowej miała zamordowana we wtorek 46-letnia mieszkanka Knurowa na Śląsku – wykazała sekcja zwłok. Do sądu trafił wniosek o aresztowanie jej męża, podejrzanego o dokonanie tej zbrodni. W trakcie zatrzymania miał przy sobie broń czarnoprochową.

– Przyczyną śmierci kobiety były rany postrzałowe, zarówno głowy, jak i klatki piersiowej. Będziemy zasięgać również opinii balistycznej – powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Po przeprowadzonej w środę w Zakładzie Medycyny Sądowej sekcji zwłok do Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód doprowadzono męża ofiary. Czynności z udziałem zatrzymanego odbywały się w środę wieczorem. Po przedstawieniu mu zarzutu zabójstwa i przesłuchaniu śledczy przesłali do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego do sądu. Posiedzenie w tej sprawie nie zostało jeszcze wyznaczone.

Prok. Smorczewska powiedziała, że podejrzany w trakcie przesłuchania przyznał się do winy, jednak śledczy nie ujawniają treści jego wyjaśnień.

Na stacji powiedział, że zabił żonę 

49-latek został zatrzymany we wtorek po południu. Chwilę wcześniej wszedł do jednej ze stacji paliw w Knurowie, kupując alkohol pracownicy stacji powiedział, że zabił swoją żonę. Podał kobiecie swój adres zamieszkania. Kiedy pracownica zadzwoniła na numer alarmowy, mężczyzna wyszedł już ze stacji.

Policjanci, którzy pojechali pod wskazany adres, na klatce schodowej zauważyli mężczyznę, który mierzył do siebie z broni. Funkcjonariuszom udało się go obezwładnić. W mieszkaniu znaleziono ciało kobiety; jak się okazało, była to żona zatrzymanego. Na miejscu przeprowadzono czynności m.in. z udziałem prokuratora, technika kryminalistyki i biegłego z zakresu medycyny sądowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Morderstwo 33-letniej Sary Everard. Trwa poszukiwanie dowodów w hrabstwie Kent

Policjanci w ramach śledztwa dot. morderstwa Sary Everard przeczesują tereny Sandwich w hrabstwie Kent. Śledczy w poszukiwaniu dowodów odgrodzili część miasta. Jak informuje BBC, w niedzielę policja odgrodziła taśmą The Rope Walk, część miasta Sandwich w hrabstwie Kent. Chodzi o obszar o powierzchni ok. jednej mili kwadratowej (ok. 2,5 km kw.). Wcześniej Scotland Yard informował, że tereny Londynu i hrabstwa Kent są przeszukiwane w ramach rutynowej procedury.

BBC podaje, że policjanci kontynuują także przeczesywanie wzdłuż rzeki Delf, mają ze sobą metrowe kije. Brytyjska stacja relacjonuje, że jeden z policjantów znajdujących się na obrzeżu kordonu włożył do torby na dowody biżuterię. Mieszkańców poproszono, by nie gromadzili się w miejscu działań policji.

3 marca Sarah Everard wyszła wieczorem z odwiedzin u przyjaciółki i wracała pieszo do domu w pobliskiej dzielnicy. Kamery monitoringu zarejestrowały jej ślad po raz ostatni około 21:30. 12 marca zwłoki kobiety zostały znalezione w lesie w hrabstwie Kent. W sprawie porwania i morderstwa 33-latki oskarżono policjanta, który w dzień zaginięcia kończył swoją zmianę w pobliżu miejsca zaginięcia zmarłej. Ciało zamordowanej odnaleziono w pobliżu miejsca zamieszkania funkcjonariusza. Do aresztu trafiła również żona policjanta, która została oskarżona o współudział, ale została zwolniona za kaucją. Sprawa Sary Everard wywołała manifestacje w Londynie, które w sobotę przerodziły się w protesty.
Źródło info i foto: Gazeta.pl