Spotkanie z charge d’affaires Białorusi w polskim MSZ. Migranci wciąż na granicy

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych trwa spotkanie z udziałem charge d’affaires Ambasady Republiki Białorusi Alaksandra Czasnouskiego – podaje Wirtualna Polska. Polscy dyplomaci chcą, aby Białorusini określili, czy pozwolą na wjazd ciężarówek z pomocą humanitarną.

– Odpowiedź białoruskich dyplomantów może nam sporo powiedzieć o ich intencjach. Okaże się, czy jest jakakolwiek szansa na deeskalację – mówi rozmówca Wirtualnej Polski. Przypomnijmy, w niedzielę polskie MSZ wystosowało do strony białoruskiej notę dyplomatyczną, w której zadeklarowało „gotowość do udzielenia na miejscu pomocy rzeczowej” grupie imigrantów przebywającej na terytorium Białorusi. – Namioty, łóżka polowe, środki higieny – w perspektywie kilku godzin taka pomoc może tam dotrzeć. Ciężarówki z pomocą są gotowe, mogą wyjeżdżać w każdym momencie. (…) Piłka jest po stronie Białorusi. Jesteśmy w stanie zapewnić wsparcie, bo to po ich stronie ci ludzie są legalnie – podkreślił wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Sytuacja na granicy

Na polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny nadal koczuje grupa migrantów. Według straży granicznej obecnie przebywają tam 24 osoby – dwudziestu mężczyzn i cztery kobiety. Fundacja Ocalenie, której działacze są na miejscu, podaje jednak, że z komunikacji z uchodźcami wynika, że jest ich wciąż 32, a wśród nich trzy dorosłe kobiety i 15-latka. Polskie władze oceniają, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania władz białoruskich, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach UE.

– Straż graniczna kilkukrotnie interweniowała do strony białoruskiej, aby podjęli działania wobec grupy koczującej, wyraźnie podkreślam, po stronie białoruskiej. Rzeczywiście zaobserwowaliśmy, że strona białoruska w pierwszej kolejności zabrała kobiety i dzieci, potem jeszcze dwukrotnie przyjeżdżali i chcieli zabrać pozostałe osoby, ale ta grupa, którą obserwujemy odmówiła pojechania ze stroną białoruską – przekazała podporucznik Anna Michalska. Rzeczniczka straży granicznej potwierdziła również, że część osób z obozowiska została zabrana przez stronę białoruską, a kilka kolejnych zostało dowiezionych. – Obserwujemy, że wśród tych 24 osób są nowe twarze. Wszystko wskazuje na to, że około dziesięciu osób zostało w ostatniej dobie zabranych, a kilka osób – cztery lub pięć – dowieziono – stwierdziła.

W niedzielę o sytuacji na granicach z Białorusią rozmawiali premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Separatyści twierdzą, że przesłuchali Ramana Pratasiewicza. MSZ chce wyjaśnień od Białorusi

Ambasada Ukrainy w Mińsku zwróciła się do białoruskich władz o oficjalne wyjaśnienia w sprawie informacji o przeprowadzonych działaniach śledczych w sprawie Ramana Pratasiewicza przez „prokuraturę generalną” samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL).

Informację o przeprowadzeniu „działań śledczych” na Białorusi należy rozpatrywać w kontekście rosyjskich prób zagwarantowania podległym jej nielegalnym ugrupowaniom jakiejkolwiek pseudopodmiotowości. To tylko potwierdza, że operację z przymusowym lądowaniem samolotu Ryanair i zatrzymaniem Ramana Pratasiewicza rozegrano według rosyjskiego scenariusza – powiedział w środę agencji Interfax-Ukraina rzecznik MSZ w Kijowie Ołeh Nikołenko.

„Prokuratura generalna ŁRL” poinformowała o tym, że przeprowadziła działania śledcze wobec zatrzymanego w Mińsku Pratasiewicza. Podziękowała białoruskiemu przywódcy Alaksandrowi Łukaszence i białoruskim organom ścigania za taką możliwość.

Pratasiewicz w Donbasie

Prorosyjscy separatyści z tzw. ŁNR zarzucają Pratasiewiczowi rzekomy udział w walkach w Donbasie w szeregach ukraińskiego batalionu Azow. W komunikacie „prokuratury” stwierdzono, że Pratasiewicz złożył potwierdzające zeznania.

Rzecznik MSZ w Kijowie powiedział agencji Interfax-Ukraina, że ambasada Ukrainy w Mińsku zwróciła się do białoruskich władz o oficjalne wyjaśnienia w tej sprawie. Stwierdził przy tym, że nie może być mowy o „prokuraturze generalnej ŁRL”, ponieważ „faktycznie kontrolę na tymczasowo okupowanych terytoriach ługańskiego obwodu sprawuje okupacyjna administracja Federacji Rosyjskiej”.

Portal Naviny.by pisze, że podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Dzmitryj Hara, szef białoruskiego Komitetu Śledczego, powiedział, że w sprawie Pratasiewicza nie napływały żadne wnioski z zagranicy. Pratasiewicz z kolei podkreślił, że „wszelkie oficjalne zeznania składa tylko wobec przedstawicieli Komitetu Śledczego”. Bloger nie sprecyzował, czy składał „nieoficjalne” zeznania – zaznacza portal. Takich odpowiedzi udzielili na pytanie o to, czy na Białoruś przyjechali przedstawiciele samozwańczej republiki.

Szef MSZ w Kijowie Dmytro Kułeba zapowiedział wcześniej, że jeśli Łukaszenka zaprosi do Mińska „prokuratorów” z separatystycznej ŁRL w sprawie Pratasiewicza, odpowiedź władz Ukrainy będzie „bolesna”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Władze Austrii wydaliły rosyjskiego dyplomatę za szpiegostwo

Władze Austrii uznały za osobę niepożądaną rosyjskiego dyplomatę i ma on opuścić kraj do 1 września – podała w poniedziałek agencja TASS, powołując się na „Kronen Zeitung”. Według tej gazety dyplomata przez wiele lat zajmował się szpiegostwem przemysłowym, w czym pomagał mu obywatel Austrii. W sprawie tej odbyło się śledztwo i proces, ale Rosjanin odmówił składania zeznań powołując się na swój immunitet dyplomatyczny.

Agencja TASS przekazała, że uzyskała potwierdzenie w MSZ Austrii, iż rosyjski dyplomata zostanie wydalony z powodu zachowania sprzecznego z konwencją wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych. Rosja zwykle odpowiada na wydalanie przez inne państwa jej przedstawicieli w sposób symetryczny, czyli nakazuje wyjazd dyplomatom w takiej samej liczbie i randze.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Interwencja polskiego ambasadora ws. trzech Polaków zatrzymanych na Białorusi

Trzech Polaków zostało zatrzymanych na Białorusi w związku z protestami po niedzielnych wyborach prezydenckich. Jak ustalił dziennikarz RMF FM, ambasador Polski interweniował w białoruskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, domagając się zwolnienia tych osób. Jedną z zatrzymanych osób jest Kacper, absolwent Studiów Europy Wschodniej. Jego matka w mediach społecznościowych w dramatycznym apelu poinformowała, że „pojechał do Mińska, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów”. Wraz z nim był jego kolega Witek.

Jak ustalił dziennikarz RMF FM, MSZ interweniuje w sprawie trzech osób. Nasz ambasador przed chwilą był w MSZ na Białorusi, interweniował, wnosząc o zwolnienie tych zatrzymanych osób – powiedział Patrykowi Michalskiemu wiceszef polskiej dyplomacji Paweł Jabłoński. Nie zostawimy ich bez pomocy – zapewnił.

Jak poinformował PAP przedstawiciel wydziału konsularnego polskiej ambasady w Mińsku, dyplomaci znają miejsce przebywania dwóch zatrzymanych Polaków, a w sprawie trzeciego trwają ustalenia. Jak dotąd przedstawiciele konsulatu nie mieli jeszcze możliwości spotkania z zatrzymanymi.

Przed północą o zatrzymaniu dwójki polskich studentów informował poseł Michał Szczerba (KO). Niestety wszystko wskazuje na to, że wśród zatrzymanych w Mińsku jest dwóch polskich studentów. Skontaktowały się ze mną ich rodziny, które utraciły wczoraj wieczorem z nimi kontakt. Otrzymałem zapewnienie od pana Ambasadora, że konsul zajął się ich odnalezieniem – napisał Twitterze poseł KO Michał Szczerba.
Szczerba przebywał w Mińsku na Białorusi, gdzie – jak zaznaczył – na zaproszenie białoruskiej opozycji monitorował dzień wyborów i wydarzenia powyborcze. Spotkał się tam również z dyrektorem Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” Alesiem Bialackim, który przekazał mu informacje dotyczące skali represji wobec uczestniczek i uczestników zgromadzeń przed i powyborczych. We wtorek Szczerba poinformował, że wrócił do kraju.

Wróciłem z Mińska. To był piękne i dramatyczne dni. Byłem ich obserwatorem i świadkiem. Na Białorusi nic już nie będzie takie samo. Będę się dzielił tym, co widziałem i usłyszałem. Do tego się zobowiązałem. Białoruskie społeczeństwo się przebudziło. I nie da się więcej upokarzać! – napisał Szczerba.

Kolejna noc protestów

Wieczorem, po raz trzeci z rzędu, na ulice Mińska wyszli demonstranci, aby zaprotestować przeciwko wynikom niedzielnych wyborów prezydenckich na Białorusi. Agencja AP podkreśla, że uczynili to, mimo iż w kraju nie ma Swiatłany Cichanouskiej, głównej rywalki Aleksandra Łukaszenki.

Agencja TASS poinformowała, że w dzielnicy Uruchje na zachodzie Mińska milicja użyła granatów ogłuszających do rozpędzenia manifestacji, w której udział wzięło ok. 500 osób.

TASS podaje również, że grupa niezidentyfikowanych mężczyzn zaatakowała dziennikarzy rosyjskiej redakcji BBC w Mińsku. „Grupa mężczyzn w czarnych mundurach bez znaków rozpoznawczych zbliżyła się do dziennikarzy. Jeden z nich zażądał pokazania akredytacji, a potem zerwał kartę akredytacyjną z szyi korespondenta, wyrwał mu aparat z rąk i próbował go zniszczyć” – podała strona internetowa BBC.

Dziennikarze nie zostali zatrzymani.

Wcześniej we wtorek resort zdrowia Białorusi podał, że w szpitalach przebywa ponad 200 osób, poszkodowanych podczas akcji protestu po niedzielnych wyborach. Stan kilku osób wymagał przeprowadzenia operacji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Białoruś: Zatrzymanie polskich studentów. Jest informacja polskiego MSZ

Mamy informacje o polskich studentach na Białorusi, z którymi ich rodziny straciły kontakt. Nie zostawimy ich bez pomocy, będziemy interweniowali w tej sprawie – poinformował w środę w Polskim Radiu 24 wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Poseł KO Michał Szczerba, który obserwował wybory i protesty powyborcze w Mińsku poinformował, że skontaktowały się z nim rodziny polskich studentów, które w poniedziałek utraciły z nimi kontakt.

Wiceszef MSZ poinformował, że resort posiada również te informacje. „Ja również byłem w kontakcie z posłem Szczerbą i mi te informacje przekazywał” – powiedział Jabłoński, dodając, że pomoc zostanie udzielona. „Nasi dyplomaci są na miejscu, w kontakcie, będziemy w tej sprawie interweniowali, nie zostawimy tych osób bez pomocy” – dodał.

Jabłoński podkreślił, że resort dyplomacji stale monitoruje sytuację na Białorusi. Zdaniem wiceszefa MSZ, protesty, które trwają po wyborach w Mińsku są „rozpędzane” coraz bardziej brutalnie przez białoruskie służby i stale istnieje ryzyko eskalacji konfliktu.

„Bardzo dużo zależy od działań UE”
Według wiceszefa MSZ, prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka „czuje, że jego realna legitymizacja została bardzo poważnie naruszona” i będzie tłumił dalsze protesty. „Bardzo dużo zależy od tego, jakie działania podejmie UE i społeczność międzynarodowa” – mówił Jabłoński.

Zapewnił, że Polska będzie domagała się, żeby UE podjęła działania szybciej, niż podczas wrześniowego szczytu, żeby zapobiec wymknięciu się spod kontroli sytuacji na Białorusi.

„To wielki test dla przywódców unijnych, na to, czy mogą przerwać urlopy i spotkać się choćby w formie zdalnej, żeby tym tematem się zająć i wyrazić jednoznaczne stanowisko i przedstawić bardzo konkretne oczekiwania od prezydenta Białorusi i ofertę do rozmów” – powiedział wiceszef resortu dyplomacji.

„Protestujący nie dają się sprowokować”

Zdaniem Pawła Jabłońskiego, mimo ewentualnych prowokacji protestujący prowadzą swoje działania w sposób pokojowy. „Nie dochodzi do zamieszek, do niszczenia mienia, plądrowania sklepów, ataków na własność prywatną, nie ma tego rodzaju komponentów w tych działaniach. To oznacza, że ci protestujący nie dają się sprowokować i miejmy nadzieję, że tak zostanie” – zaznaczył.

Wiceszef MSZ zadeklarował również, że Polska nie zamyka się na Białorusinów i w razie groźby represji będzie aktywnie ich wspierać. „Będziemy gotowi do udzielania pomocy” – zapewnił.

Od niedzieli w Mińsku i innych miastach Białorusi trwają protesty. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.

Cichanouska opuściła Białoruś. We wtorek minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius poinformował, że Cichanouska jest bezpieczna na Litwie.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginął były ambasador Korei Północnej we Włoszech, Jo Song Gil

O zaginięciu północnokoreańskiego dyplomaty, do niedawna ambasadora we Włoszech, informuje południowokoreański deputowany Kim Min-ki. Według prasy 48-letni Jo Song Gil szukał azylu na Zachodzie Europy. Według Kim Min-ki dyplomata z Korei Północnej zaginął wraz z żoną na początku listopada zeszłego roku po wyjściu z północnokoreańskiej ambasady w Rzymie. Gazeta „JoongAng Ilbo” podała, powołując się na bliżej nieokreślone źródła dyplomatyczne, że Jo złożył wniosek o azyl w jednym z zachodnich krajów i przebywa w „bezpiecznym miejscu” z rodziną pod ochroną włoskiego rządu.

Jak pisze Reuters, Włochy nie potwierdzają tych doniesień. Według włoskiej dyplomacji tamtejszy MSZ nie miał żadnych informacji o staraniach Jo o azyl we Włoszech. Oświadczono jedynie, że Pjongjang wysłał do Rzymu pod koniec zeszłego roku nowego ambasadora, co jest „całkowicie normalną procedurą”.

Ambasada we Włoszech jest dla Korei Północnej jedną z ważniejszych placówek dyplomatycznych – zajmuje się również relacjami między Pjongjangiem a Organizacją Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), mającą siedzibę w Rzymie. Korea Północna od lat boryka się z poważnymi niedoborami żywności.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania: MSZ zaprzecza, że zidentyfikowano sprawców ataku z użyciem nowiczoka

Brytyjski wiceminister spraw wewnętrznych Ben Wallace zaprzeczył w czwartek, jakoby śledczy ustalili tożsamość osób, które próbowały zabić byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala za pomocą środka bojowego Nowiczok.

W czwartek rano brytyjska agencja informacyjna Press Association (PA) podała, powołując się na źródła w policji, że śledczy ustalili, iż sprawcy byli Rosjanami, i poszukują więcej niż jednej osoby. Według dziennikarzy w toku śledztwa zidentyfikowano domniemanych sprawców dzięki nagraniom z kamer monitoringu, porównując ten materiał z wizerunkami osób, które w tym czasie wjechały do Wielkiej Brytanii.

Wallace, który w ramach swojego portfolio odpowiada m.in. za walkę z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością, napisał jednak na portalu społecznościowym Twitter, że „ten artykuł można wsadzić do folderu »błędnie poinformowani i informacje oparte na dzikich spekulacjach«”.

Równolegle do zaprzeczenia wiceministra, amerykańska telewizja CNN potwierdziła jednak doniesienia PA, twierdząc – za swoimi źródłami – że śledczy zidentyfikowali dwóch Rosjan, którzy wkrótce po zatruciu Skripala wyjechali z Wielkiej Brytanii.

Na początku marca 66-letni Siergiej Skripal – w przeszłości skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii – oraz towarzysząca mu 33-letnia córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym, kiedy stracili przytomność przed centrum handlowym w Salisbury. Po kilku tygodniach opuścili szpital; oboje znajdują się pod opieką brytyjskich służb bezpieczeństwa.

W ostatnich tygodniach wydział brytyjskiej policji do walki z terroryzmem prowadzi również dochodzenie w sprawie zabójstwa kobiety, która zmarła 8 lipca, tydzień po przypadkowym zetknięciu się z Nowiczokiem w pobliżu miasta Salisbury w południowej Anglii, gdzie dokonano ataku na Skripalów. Jej partner, który również stał się ofiarą zatrucia, wciąż pozostaje w stanie poważnym w szpitalu.

O próbę zabicia Skripalów z użyciem Nowiczoka – silnie toksycznego środka bojowego, który w przeszłości był produkowany w Związku Radzieckim – władze brytyjskie oskarżyły Rosję, co doprowadziło do głębokiego kryzysu w relacjach Londynu z Moskwą. Wielka Brytania wydaliła grupę rosyjskich dyplomatów, a w ślad za nią uczyniło to w geście solidarności ponad 20 państw.

Rosja odrzuca oskarżenia i utrzymuje, iż zamach na Skripalów był prowokacją służb brytyjskich.

Wyszli ze szpitala po kilku tygodniach

4 marca 66-letni Siergiej Skripal – były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, w przeszłości skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii – oraz towarzysząca mu 33-letnia córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność przed centrum handlowym w Salisbury. Po kilku tygodniach opuścili szpital.

O próbę zabicia Skripalów przy użyciu Nowiczoka władze brytyjskie oskarżyły Rosję, co doprowadziło do głębokiego kryzysu w relacjach między Londynem i Moskwą.

Wielka Brytania wydaliła grupę rosyjskich dyplomatów, a w ślad za nią uczyniło to w geście solidarności ponad 20 państw. Rosja odrzuca oskarżenia i utrzymuje, iż zamach na Skripalów był prowokacją służb brytyjskich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: Polski dyplomata pobity na pokładzie samolotu

Polski dyplomata został pobity na pokładzie samolotu rosyjskich linii Aerofłot. Sprawca miał być niezrównoważony i został natychmiast zatrzymany. Jak poinformował rzecznik MSZ Artur Lompart, do zdarzenia doszło w minioną środę w trakcie podróży lotniczej między Irkuckiem a Moskwą. Sprawca zdaniem świadków był osobą niezrównoważoną psychicznie. Został aresztowany. 

Onet podał, że incydent miał miejsce na pokładzie rosyjskich linii. Dyplomacie nic poważnego się nie stało. 

Pobitemu dyplomacie pomocy udzielił polski urząd konsularny w Moskwie i centrala Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Po przejściu niezbędnych badań lekarskich dyplomata mógł wrócić do Polski. Lompart zapowiedział, że ambasada RP w Moskwie zwróci się do władz rosyjskich z żądaniem wyjaśnień okoliczności incydentu oraz pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: Członkowie ISIS na łodziach z migrantami. „To realne zagrożenie”

Minister spraw wewnętrznych Włoch Marco Minniti ostrzegł, że na łodziach z migrantami mogą być bojownicy Państwa Islamskiego. – To realne zagrożenie. Trwa ich indywidualna ucieczka z frontów walk – przyznał.

– Gdybyście rok temu zapytali mnie, czy możliwe jest to, że zagraniczni bojownicy wmieszają się w fale migrantów, odpowiedziałbym „nie”, bo wtedy, przy całym ryzyku z tym związanym, wyższych rangą członków IS nie wysyłano do Europy w ten sposób” – powiedział Minniti w rozmowie z dziennikiem „Il Giornale”.

Sytuacja na froncie Państwa Islamskiego zmieniła się, bo uczestnicy walk uciekają – ocenił Minniti. – Dlatego ważne jest to, że opracowaliśmy metodę zarządzania falami migracyjnymi – oświadczył. Jak zapewnił „lista zagranicznych bojowników Państwa Islamskiego jest stale aktualizowana”. Dodał, że z Włoch na front pojechało około 120 osób, co jest niewielką liczbą w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Przyznał też, że część z nich zginęła.

– Ryzyko jest i pozostanie wysokie – przyznał Minniti. Zapewnił, że przebywający na terenie Włoch domniemani dżihadyści są monitorowani, a wśród nich jest kilku zradykalizowanych obywateli tego kraju. – Ci, którzy dokonali zamachów w Europie, nie pochodzili z Syrii i Iraku, lecz byli synami nieudanej integracji – dodał.

W wywiadzie Minniti mówił również o zwalczaniu przemytu migrantów i akcjach na morzu we współpracy z władzami Libii, która jest głównym punktem przerzutu ludzi do Europy. Strona libijska przeprowadziła dotąd 25 tys. operacji na Morzu Śródziemnym – poinformował. Zwrócił uwagę, że „ci, którzy mają prawo do międzynarodowej ochrony, nie są już przewożeni przez przemytników, ale przez organizacje rządowe”.
Źródło info i foto: TVP.info

Minister spraw zagranicznych Egiptu mówi o sprawie Magdaleny Żuk

​W piątek rozmowę telefoniczną przeprowadzili szefowie MSZ Polski Witold Waszczykowski i Egiptu Sameh Szukri; egipski minister zapewnił w niej o „pełnej woli współpracy” w sprawie wyjaśniania śmierci Magdaleny Żuk – poinformował polski MSZ.

Jak podano w komunikacie polskiego resortu dyplomacji, Szukri zadeklarował w rozmowie z Waszczykowskim ponadto, że władze egipskie gotowe są do „okazania wszelkiej możliwej pomocy przedstawicielom polskich instytucji zajmujących się śledztwem” oraz powiedział, że „stronie egipskiej zależy na szybkim i niepozostawiającym żadnych wątpliwości wyjaśnieniu sprawy”.

Szef polskiego MSZ podziękował z kolei swojemu egipskiemu odpowiednikowi za „dotychczasową otwartość egipskiej administracji podczas współpracy z polskimi śledczymi” oraz „wyraził nadzieję na jej kontynuację” – czytamy w komunikacie.

Na prośbę prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry osobistym nadzorem postępowanie w sprawie śmierci Magdaleny Żuk objął prokurator generalny Egiptu Nabil Ahmed Sadek.

Według wstępnych ustaleń 27-letnia Magdalena Żuk 25 kwietnia poleciała na wycieczkę do kurortu Marsa-Alam. Po dwóch dniach partnera kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokoiło jej zachowanie; zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, Żuk trafiła do szpitala. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu w niedzielę dowiedział się, że kobieta nie żyje; zmarła w wyniku obrażeń wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala w Marsa-Alam, w którym przebywała.

W Polsce sprawę wyjaśnia specjalny zespół śledczy powołany przez prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego w Prokuraturze Okręgowej w Jeleniej Górze. Prowadzący śledztwo, w którym uczestniczą także funkcjonariusze służb specjalnych, wśród różnych wersji śledczych zakładają też, że mogło dojść do zabójstwa kobiety.
Źródło info i foto: rmf24.pl