FBI przeszukało posiadłość Olega Deripaski w Waszyngtonie

Agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) weszli we wtorek do posiadłości rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski w Waszyngtonie – podała telewizja NBC News. Cel przeszukania nie jest dotąd znany. Jak podała telewizja, choć FBI potwierdziło, że prowadzi działania w domu powiązanym z Deripaską, to nie ujawniono więcej szczegółów.

Bliskie związki Deripaski z Putinem

W 2017 roku „Washington Post” ustalił, że willa w prestiżowej północno-wschodniej części Waszyngtonu należy do rosyjskiego oligarchy, który kupił ją w 2006 roku za 15 mln dolarów, za pośrednictwem podstawionej spółki zarejestrowanej w stanie Delaware.

Deripaska to magnat przemysłu aluminiowego mający bliskie związki z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. W 2018 roku został objęty sankcjami USA. Amerykański resort finansów, który nałożył restrykcje, podał wówczas w komunikacie, że wobec oligarchy toczy się śledztwo dotyczące m.in. prania brudnych pieniędzy i jest on oskarżany o wymuszenia i działalność w ramach zorganizowanej przestępczości.

„New York Post” informował wówczas, że w ramach sankcji zamrożono amerykańskie aktywa miliardera, w tym posiadłości w Waszyngtonie i Nowym Jorku. W 2019 roku władze USA zniosły sankcje obejmujące jego firmy Rusal i En+, po tym jak Deripaska pozbył się części udziałów w tych spółkach.

NBC podaje, że Deripaska miał też zakaz wstępu na terytorium USA, jednak zmieniło się to po tym, jak władze Rosji przyznały mu paszport dyplomatyczny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Toruń: Nalot na mieszkanie 24-latka

U 24-latka policjanci z Rubinkowa odnaleźli blisko 65 gramów substancji, która wykazała cechy charakterystyczne dla amfetaminy. – Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków psychotropowych, za co może mu grozić nawet do 10 lat więzienia – poinformowała nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Policjanci z Torunia pochwalili się udaną akcją. W miniony czwartek (22.04.2021) po południu, kryminalni z Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo weszli do jednego z mieszkań osiedla Na Skarpie w Toruniu. Funkcjonariusze przypuszczali, że jeden z domowników posiada zabronione substancje i nie pomylili się. Podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu przyznaje, że jej koledzy trafili w dziesiątkę. – Podczas przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez 24-latka w jego rodzinnym domu, policjanci odnaleźli narkotyki – przekazuje nam policjantka z grodu Kopernika.

– Oględziny i wstępnie przeprowadzone testy laboratoryjne potwierdziły, że zabezpieczone blisko 65 gramów białego proszku, wykazało cechy charakterystyczne dla amfetaminy. Teraz zatrzymanemu za posiadania znacznej ilości środków psychotropowych może grozić nawet do 10 lat więzienia – informuje nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Jeżeli byliście świadkami wypadku bądź niepokojącego zdarzenia w regionie – pożaru, stłuczki itd., dajcie nam znać! Ostrzeżemy innych i ułatwimy komunikację. Zapraszamy również w razie jakichkolwiek problemów/pytań. Czekamy na naszym Facebooku oraz na mailu – miasta@se.pl.
Źródło info i foto: se.pl

RPA: Nalot na fabrykę. Przechwycono 2,4 tys. dawek fałszywej szczepionki

Cztery osoby zostały zatrzymane po nalocie w magazynie w Germiston w Republice Południowej Afryki. Znaleziono tam kilkaset ampułek z fałszywą szczepionką. Służby ostrzegają, że kupowanie preparatów z nieznanego źródła jest niebezpieczne. Służby przechwyciły w Republice Południowej Afryki ok. 400 ampułek (ok. 2,4 tys. dawek) fałszywych szczepionek przeciw COVID-19 – podała w środę międzynarodowa organizacja policji Interpol. Szczepionki znaleziono w magazynie w mieście Germiston w prowincji Gauteng. Natrafiono tam także na sporą liczbę trefnych maseczek. Zatrzymano trzech obywateli Chin i obywatela Zambii.

Jak informuje Interpol, w Chinach policja rozbiła przestępczą grupę sprzedającą fałszywe preparaty. W wyniku nalotu na zakłady produkcyjnego aresztowano ok. 80 osób i przechwycono ok. 3 tys. szczepionek. Już przed kilkoma tygodniami Interpol ostrzegł służby na całym świecie przed przestępczymi grupami, które mogą handlować takimi szczepionkami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nalot niemieckiej policji. W centrum śledztwa dwie firmy z Polski

Niemiecka policja przeprowadziła nalot na ponad 40 firm i mieszkań prywatnych. Chodzi o nielegalnych pracowników z Polski, Ukrainy i Białorusi. Polskie firmy, które ich zatrudniały, miały posługiwać się fałszywymi dokumentami. Niemieccy policjanci chcą przesłuchać ponad 80 osób. To pracownicy niemieckiego sektora pakowania wędlin. Zatrudnione w nim osoby z Polski, Ukrainy i Białorusi miały pracować na podrobionych dokumentach.

W centrum śledztwa znajdują się dwie polskie firmy. Jak podaje Reuters, miały zatrudniać w Niemczech pracowników, posługując się fałszywymi dokumentami. Śledczy chcą także dotrzeć do 10 osób z Rosji, które także miały uczestniczyć w nielegalnym procederze.

Podczas nalotu na siedziby firm policja przejęła gotówkę i kosztowności o wartości 1,5 miliona euro (około 6,7 milionów złotych). Śledczy twierdzą, że te pieniądze firmy zarobiły nielegalnie. Miały przekazywać pracownikom tylko ułamek należnego im wynagrodzenia.

„Mamy w Niemczech płacę minimalną, ale musimy założyć, że zagraniczni pracownicy niekoniecznie o tym wiedzą” – powiedział rzecznik niemieckiej policji.

Policyjne przeszukania miały miejsce głównie w mieście Weißenfels na wschodzie Niemiec. Tam zlokalizowana jest fabryka największej niemieckiej firmy produkującej mięso Tönnies. Rzecznik mięsnego potentata nie był w stanie stwierdzić czy podejrzewane o przestępstwa firmy są podwykonawcami jego zakładu.

Przedstawiciel jednej z firm, cytowany przez Reutersa, stwierdził, że nie jest możliwe, aby firma wysłała kogoś do Niemiec z podrobionymi dokumentami. Jednocześnie odmówił dalszego komentowania sprawy. Druga z firm nie udzieliła jakiegokolwiek komentarza.

Niemiecki sektor wędliniarski znalazł się w tym roku pod ostrzałem ze względu na wykorzystywanie pracowników z Europy Wschodniej. Złe warunki pracy miały przyspieszyć rozprzestrzenianie się w kraju koronawirusa. W związku z tym rząd w Berlinie przyjął w lipcu ustawę, która nakazuje niemieckim firmom bezpośrednie zatrudnianie pracowników, bez udziału spółek pośredniczących.
Źródło info i foto: o2.pl

Nalot policji na dyskotekę w Limie. W wyniku wybuchu paniki nie żyje 13 osób

Co najmniej 13 osób zginęło wskutek wybuchu paniki na dyskotece w stolicy Peru, Limie, po nalocie policji, mającym na celu wymuszenie zakazu zgromadzeń z powodu pandemii koronawirusa – poinformowały władze w niedzielę 23 sierpnia 2020 r. Do tragedii doszło na dyskotece Thomas na północy Limy, gdzie w sobotni wieczór zebrało się około 120 osób – podało ministerstwo spraw wewnętrznych.

Ofiary śmiertelne mają od 20 do 30 lat. Sześć osób zostało rannych, w tym trzech policjantów, którzy próbowali ratować uwięzionych w klubie nocnym. W związku z zajściem policja zatrzymała 23 osoby. Według władz ludzie próbowali uciec przez drzwi, tratując się nawzajem na ograniczonej przestrzeni. Mieszkańcy i imprezowicze przekazali lokalnej radiostacji RPP, że policja użyła gazu łzawiącego, aby przyspieszyć ewakuację miejsca, jednak MSW temu zaprzecza.

Jeden z najwyższych współczynników zgonów

W Peru obowiązuje obecnie godzina policyjna w niedziele i zakaz zgromadzeń publicznych w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się
koronawirusa. Ten zamieszkany przez 32 miliony mieszkańców kraj Ameryki Południowej zgłosił do tej pory ponad 27 tys. zgonów z powodu Covid-19 i 585 tys. infekcji SARS-CoV-2, a ostatnio odnotowuje ponad 9 tys. nowych zakażeń dziennie.

Peru, przed wybuchem pandemii uważane za wzór dynamicznego rozwoju gospodarczego na kontynencie, jest obecnie przykładem kraju rozwijającego się, który nie jest w stanie opanować choroby pomimo surowych obostrzeń. Współczynnik liczby zgonów do liczby mieszkańców w Peru jest jednym z najwyższych na świecie. Według danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore zmarły tam 84 osoby na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania w Brazylii i USA wskaźnk ten wynoi około 54 osób, a we Włoszech 59.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejny atak lotniczy w Iraku. Zginęło 6 osób

W Iraku doszło do kolejnego ataku, niemal równo 24 godziny po tym, jak w Bagdadzie zginął irański generał Kasem Sulejmani. Wieścią o jego śmierci żył w piątek cały świat, tymczasem w Iraku znowu miał miejsce nalot. Tym razem zginęło co najmniej pięć osób. Atak został potwierdzony przez Siły Mobilizacji Ludowej. Doszło do niego w piątek w okolicach bazy at-Tadżi, na północ od Bagdadu, stolicy Iraku. Trafione zostały dwa samochody, w których jechali członkowie popierającego Iran sojuszu – informuje Associated Press.

Nie wiadomo, kto stoi za atakiem. Iracka telewizja państwowa obwinia Stany Zjednoczone, ale przedstawiciel USA zapewnił, że tym razem to nie Amerykanie przeprowadzili nalot. Stany Zjednoczone przyznały się do ataku czwartkowego, w którym zginął generał Kasem Sulejmani.

Koalicja nie przeprowadziła w ostatnich dniach żadnych nalotów w pobliżu at-Tadżi – oświadczył pułkownik Myles B. Caggins III, przedstawiciel amerykańskich sił walczących z ISIS w Iraku i Syrii.

W piątek życie straciło co najmniej pięć osób. Według niektórych źródeł ofiar jest sześć. Siły Mobilizacji Ludowej przekonują, że w nalocie nie zginął żaden z ich liderów. Sojusz twierdzi, że zaatakowany został jego konwój medyczny.

Kasejm Sulejmani nie żyje. Niespełna dobę wcześniej na lotnisku w Bagdadzie zabito irańskiego generała. Po jego śmierci Iran ogłosił trzy dni żałoby narodowej i zapowiedział odwet. Prezydent USA Donald Trump, który obwinia Sulejmaniego o śmierć Amerykanów w Iraku, zapewnił w piątek, że USA nie dążą do eskalacji konfliktu z Iranem.

„Podjęliśmy działania, by przerwać wojnę. Nie podjęliśmy ich, by wojnę rozpocząć” – oświadczył Donald Trump.
Źródło info i foto: o2.pl

Libia: Atak lotniczy na ośrodek migrantów. Nie żyją przynajmniej 44 osoby

W wyniku ataku lotniczego na ośrodek dla migrantów w Libii zginęły co najmniej 44 osoby, a ponad 130 zostało rannych. Przedstawiciel ONZ w tym kraju Ghassan Salame uznał to za zbrodnię wojenną. Wcześniej nalot lotniczy na ośrodek w Libii potępiła Unia Afrykańska. Organizacja wezwała również do przeprowadzenia niezależnego śledztwa i ukarania winnych.

O przeprowadzenie ataku są podejrzewane wojska Khalifa Haftara, który prowadzi ofensywę mającą na celu przejęcie Trypolisu. Na razie jednak kierowana przez ONZ agencja do spraw uchodźców nie jest w stanie stwierdzić, kto dokonał nalotu.

Zaatakowany ośrodek dla migrantów znajduje się w pobliżu bazy wojskowej na przedmieściach Trypolisu. W sumie przebywało w nim około sześciuset migrantów. Większość pochodziła z państw afrykańskich – Sudanu, Erytrei i Somalii.

Libia jest krajem, z którego migranci, uciekając z Afryki przed wojną i ubóstwem, wyruszają do Europy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy lider ISIS. Kim jest?

Iracka telewizja al-Sumaria podała w poniedziałek, że lider Państwa Islamskiego (IS) Abu Bakr al-Bagdadi został ciężko ranny w nalocie irackim we wschodniej Syrii. Według źródeł wywiadowczych, na które powołuje się al-Sumaria, IS miało wybrać nowego lidera.

Według telewizji nowym przywódcą IS został Abu Osman al-Tunisi, o którym brak bliższych informacji. W ostatnich miesiącach większość przywódców IS została albo zabita, albo schwytana. Na tle wyboru następcy al-Bagdadiego miało jednak dojść do konfliktu między członkami IS pochodzącymi z Iraku oraz tymi, którzy przybyli z innych krajów. Przydomek al-Tunisi świadczy o tunezyjskim pochodzeniu.

Pogłoski o śmierci al-Bagdadiego już były

Niepotwierdzone pogłoski o śmierci al-Bagdadiego pojawiały się już kilkukrotnie. Iraqi News informowało, że zginął on w Rakce 10 czerwca 2017 r. Informację tę potwierdziły następnie źródła rosyjskie i irańskie. Natomiast w ocenie Amerykanów al-Bagdadi został wówczas jedynie ranny i z powodu poważnych obrażeń był zmuszony zrezygnować z przewodzenia IS na okres co najmniej pięciu miesięcy.

Wiarygodność informacji o zabiciu al-Bagdadiego w czerwcu 2017 r. podważyło również opublikowane we wrześniu 2017 roku nagranie audio, na którym lider IS wystąpił z przesłaniem do swoich zwolenników. Terytorium kontrolowane przez IS skurczyło się obecnie do pustynnego obszaru na pograniczu syryjskich muhafaz Homs i Dajr az-Zaur i niewielkiej enklawy Hadżin w dolinie Eufratu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Donald Trump o nalocie FBI na biura swojego prawnika. „To polowanie na czarownice”

Waszyngton, USA. Donald Trump skomentował rewizję w biurze i mieszkaniu swego osobistego prawnika Michaela Cohena. – To dobry człowiek, a ta sytuacja jest haniebna. Totalne polowanie na czarownice – mówił prezydent USA.

W jego ocenie, śledztwo prowadzone przez zespół prokuratora specjalnego Roberta Mullera w sprawie domniemanych kontaktów sztabu wyborczego Trumpa z Kremlem w przededniu wyborów prezydenckich jest atakiem na Stany Zjednoczone. – Od dawna powtarzam, że chcę to zakończyć. Przekazaliśmy na potrzeby śledztwa ponad milion stron dokumentów, a oni wciąż drążą sprawę. To haniebne – podkreślił Trump.
Źródło info i foto: onet.pl

Ogromny nalot KAS na centrum handlowe w Wólce Kosowskiej

Połowa sklepów nieczynna, na drzwiach kartki z napisem „urlop”. Jednak to nie wakacje, a zmasowana akcja Krajowej Administracji Skarbowej zmusiła przedsiębiorców do nieplanowanej przerwy w biznesie. Taki los spotkał centrum handlowe w Wólce Kosowskiej, do której pojechaliśmy z kamerą.

Jak już pisaliśmy, KAS rozpoczęła kontrolę w Wólce Kosowskiej w przedmikołajkowy weekend. Celem były osoby, które na jednym z największych miejsc handlu w Europie Środkowo-Wschodniej sprzedawały podróbki lub nie wystawiały paragonów i faktur. Tylko w ciągu pierwszego weekendu akcji pod Warszawą 300 funkcjonariuszy przejęło towar wart około 60 mln zł. Skala akcji była ogromna. Zarekwirowane przedmioty zajmowały ponad 200 aut dostawczych.
Źródło info i foto: Money.pl