Napad przed kantorem na warszawskim Ursynowie. Trwa obława

Na warszawskim Ursynowie doszło we wtorek do napadu. Dwóch sprawców okradło mężczyznę wychodzącego z kantoru. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zabrali mu blisko pół miliona złotych. Trwa obława. Szczegóły dotyczące napadu przekazał podkom. Robert Koniuszy rzecznik Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. Funkcjonariusz poinformował, że zdarzenie nastąpiło około godziny 12.30.

– Na wychodzącego z kantoru przy al. KEN mężczyznę, napadło dwóch mężczyzn – powiedział funkcjonariusz w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Napad w Warszawie. Skradziono prawie pół miliona złotych

Policja potwierdziła, że między mężczyznami doszło do szarpaniny. Sprawcy użyli gazu, a następnie wyrwali plecak poszkodowanemu i uciekli. PAP nieoficjalnie ustaliła, że w skradzionym plecaku znajdowało się 400 tysięcy złotych i 20 tysięcy dolarów. Obecnie trwa policyjna obława.

– Na miejscu pracują technicy, którzy zabezpieczają ślady. Sprowadzono też psa tropiącego – przekazał podkom. Koniuszy.
Źródło info i foto: wp.pl

Napad na stację paliw w Białym Borze

Dwóch zamaskowanych mężczyzn sterroryzowało pracowników stacji paliw w Białym Borze (woj. zachodniopomorskie). Po dokonaniu kradzieży, uciekli w nieznanym kierunku. Trwają poszukiwania sprawców. Do zdarzenia doszło we wtorek, 15 lutego, w godzinach wieczornych na stacji Orlenu. Jeden z napastników miał sterroryzować obsługę kluczem do naprawy samochodów. Sprawcy ukradli część towaru z półek sklepowych i utarg. Następnie odjechali w nieznanym kierunku osobowym volkswagenem.

Na chwilę obecną nie wiadomo, jakie są straty. Trwają poszukiwania sprawców. Policja zorganizowała obławę.
Źródło info i foto: se.pl

Zatrzymani za napad na stację paliw

Sąd aresztował 25-latka i 26-latka, stawiając im zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia podczas napadu na stację dystrybucji gazu LPG w Łodzi. Mężczyźni – po sterroryzowaniu nożem pracownika – ukradli 3,4 tys. zł – podała Katarzyna Zdanowska z biura prasowego łódzkiej policji. Do napadu doszło pod koniec ubiegłego roku. Do stacji LPG przy ulicy Dąbrowskiego weszło dwóch mężczyzn. Grozili nożem pracownikowi stacji i zmusili go do wydania całego utargu w wysokości 3,4 tys. zł. Następnie zbiegli – relacjonowała Katarzyna Zdanowska.

Po kilku dniach wpadł jeden z napastników – 26-latek, który, kompletnie zaskoczony, został zatrzymany w wynajmowanym mieszkaniu w podłódzkiej miejscowości – zaznaczyła.

Po przeszukaniu pomieszczeń kryminalni zabezpieczyli dwa noże, którymi mogli posługiwać się sprawcy. Drugi z mężczyzn, 25-latek, ukrywał się w domu znajomej. Podczas sprawdzania pomieszczeń policjanci znaleźli poszukiwanego, który schował się za kanapą. Był przykryty kocem – przekazała wyjaśnia Katarzyna Zdanowska. Obaj podejrzani – jak podała policja – mają bogatą przeszłość kryminalną. Teraz usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Zostali tymczasowo aresztowani.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Napad na bank w Zabrzu. Trwają poszukiwania sprawcy

Kilkanaście minut przed godziną siedemnastą, zamaskowany sprawca napadł na palcówkę bankową w Zabrzu. Pracownicom agencji finansowej groził nożem. Trwają poszukiwania mężczyzny. Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które posiadają pomocne informacje. Poniżej publikujemy wideo z napadu. Kilkanaście minut przed godziną siedemnastą dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu otrzymał informację, że doszło do napadu na placówkę bankową przy ul. Wolności 250.

Zamaskowany, ubrany na czarno, prawdopodobnie mężczyzna wszedł do agencji finansowej. Zaatakował pracownicę placówki, wyrywając jej kasetkę, w której znajdowała się gotówka. Jednocześnie sprawca groził kobiecie nożem. Całe zajście trwało kilka sekund. Kiedy napastnik chciał już uciekać z miejsca zdarzenia, druga pracownica placówki próbowała go powstrzymać, jednak udało mu się wyswobodzić i uciekł.

Jak informuje w rozmowie z polsatnews.pl mł. asp. Sebastian Bijok z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu, po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce zostali skierowani wszyscy dostępni policjanci. Niestety sprawca przed przyjazdem zdołał zbiec. Pracujący na miejscu śledczy ustalili, że sprawca uciekł w kierunku Parku im. Poległych Bohaterów. Na miejscu pracuje ekipa dochodzeniowo-śledcza. W akcję został zaangażowany zespół z psem tropiącym.

Na razie nie udało się złapać mężczyzny. Policja publikuje nagranie i prosi o kontakt wszystkie osoby, które mogą mieć informacje w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

47-latek zatrzymany za napad z bronią

Kilka dni temu zamaskowany kominiarką mężczyzna po zastraszeniu bronią personelu stacji paliw ukradł gotówkę. Wpadł w ręce policjantów po tym, jak dyżurny inowrocławskiej policji otrzymał informację, kto może być zamieszany w napad. Przypomnijmy: do przestępstwa doszło dzień przed wigilią około godz. 22.00 na stacji paliw przy ul. Dworcowej w Inowrocławiu. Mężczyzna ubrany w czarną kurtkę, przed budynkiem stacji założył kominiarkę. Następnie po wejściu do środka, zagroził personelowi przedmiotem przypominającym broń i zażądał pieniędzy. Po zabraniu gotówki uciekł.

Policjanci prowadzili szeroko zakrojone działania, by ustalić i zatrzymać sprawcę napadu. Został rozpowszechniony także komunikat z wizerunkiem przestępcy, którego zarejestrował monitoring.

W drugi dzień świąt (26 grudnia) dyżurny inowrocławskiej policji otrzymał informację, że w napad może być zamieszany jeden z mieszkańców Inowrocławia. Zorganizowana grupa policjantów zajęła się dalszymi ustaleniami i weryfikacją informacji. Kryminalni namierzyli podejrzewanego mężczyznę i jeszcze w drugi dzień świąt wieczorem wkroczyli do jego mieszkania i tam go zatrzymali.

Zabezpieczone ślady pozwoliły na ustalenie, że 47-letni mieszkaniec Inowrocławia ma związek z napadem. Penetracja wytypowanego rejonu miasta skutkowała odnalezieniem broni, jaką podczas przestępstwa posłużył się sprawca. Określeniem jej rodzaju zajmie się biegły z dziedziny balistyki.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. W tym czasie policjanci pracowali nad sprawą, by wczoraj (27 grudnia) przekazać zebrane dowody prokuratorowi. Na ich podstawie mężczyzna usłyszał zarzut rozboju z bronią. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Dziś mężczyzna zostanie doprowadzony do sądu. Za rozbój z bronią kodeks karny przewiduje karę więzienia od 3 lat wzwyż.
Źródło info i foto: Policja.pl

Napad z bronią na amerykańską kongresmenkę

Dwóch uzbrojonych w broń palną mężczyzn napadło w środę na deputowaną amerykańskiej Izby Reprezentantów Mary Gay Scanlon. Polityk została zmuszona do oddania samochodu – poinformowała policja w Filadelfii. Napadnięta członkini Izby Reprezentantów nie doznała obrażeń, a policja schwytała podejrzanych.

Mary Gay Scanlon, która od 2018 roku reprezentuje jeden z okręgów wyborczych w amerykańskim stanie Pensylwania, została napadnięta po spotkaniu z lokalnymi urzędnikami w parku w południowej części Filadelfii. Mary Gay Scanlon, która od 2018 roku reprezentuje jeden z okręgów wyborczych w amerykańskim stanie Pensylwania, została napadnięta po spotkaniu z lokalnymi urzędnikami w parku w południowej części Filadelfii.

Gdy zmierzała do swojego samochodu, zbliżyło się do niej dwóch uzbrojonych mężczyzn w wieku 20-30 lat, którzy zażądali oddania kluczyków do samochodu. Następnie jeden z nich odjechał skradzionym autem, a drugi uciekł innym samochodem – ujawniła miejscowa policja. Wraz z autem zostały skradzione rzeczy osobiste 62-letniej Scanlon, a także służbowy telefon i dokumenty.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano sprawców napadu na ciężarówkę. Straty sięgają 6.5 mln złotych

Policjanci zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o „napad” na tira. W zatrzymaniu brało udział kilkudziesięciu funkcjonariuszy między innymi z Łomży i Białegostoku. Do zdarzenia doszło w październiku na terenie gminy Śniadowo. Mężczyźni ukradli blisko 10 milionów sztuk papierosów o wartości ponad 6,5 miliona złotych. Okazało się, że zamieszany w sprawę był kierowca tira, który upozorował całe zdarzenie. Decyzją sądu mężczyźni najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie śledczym.

Pod koniec października łomżyńscy policjanci otrzymali zgłoszenie o napadzie na kierowcę tira. Zgłaszający zeznał, że podczas krótkiego postoju w okolicach Łomży podszedł do niego mężczyzna, który trzymając broń palną, groził pozbawieniem życia i kazał wykonywać wszystkie polecenia. Zgodnie z jego instrukcją kierowca zjechał na stacje paliw w gminie Śniadowo, gdzie czekało dwóch kolejnych podejrzanych i drugi tir. Następnie doszło do przeładunku towaru. Zgłaszający dodał, że napastnicy podali mu jakieś tabletki, po których zasnął. Gdy się obudził, towaru w postaci blisko 10 milionów sztuk papierosów już nie było. Pokrzywdzeni oszacowali wartość strat na ponad 6,5 miliona złotych.

Zebrany przez łomżyńskich i białostockich policjantów materiał dowodowy pozwolił na wytypowanie trzech mężczyzn zamieszanych w napad. Okazało się, że całe zdarzenie zostało wyreżyserowane przez kierowcę tira, który wraz z dwoma innymi podejrzanymi ukradł przewożony towar. Do zatrzymania wszystkich podejrzanych doszło w ubiegłą niedzielę na terenie województwa podlaskiego i mazowieckiego. W akcji brało udział łącznie kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Komendy Miejskiej Policji w Łomży, Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Białymstoku oraz z Komendy Głównej Policji. 44 i 43-letni mieszkaniec województwa podlaskiego i 41-letni województwa mazowieckiego trafili do policyjnego aresztu. W mieszkaniach 43-latka i o dwa lata młodszego kompana mundurowi dodatkowo znaleźli kokainę. Funkcjonariusze zabezpieczyli również łącznie blisko 200 tysięcy złotych, biżuterię oraz samochody o wartości około 150 tysięcy złotych.

W poniedziałek (20.12.2021) wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem. 41 i 43-latek dodatkowo usłyszeli zarzuty posiadania środków odurzających. Najstarszy z nich oprócz kradzieży z włamaniem usłyszał zarzut fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i składania fałszywych zeznań. Wszyscy podejrzani usłyszeli zarzuty w warunkach recydywy.

Następnego dnia decyzją sądu mężczyźni trafili do aresztu śledczego, gdzie spędzą najbliższe trzy miesiące.

Zgodnie z kodeksem karnym za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a w warunkach recydywy kara może zostać zwiększona o połowę.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kraków: Brutalny napad na jubilera

​Policja ściga dwóch mężczyzn, którzy w środę napadli na sklep jubilerski w centrum Krakowa. Zastraszyli ekspedientki za pomocą noża i przedmiotu przypominającego broń, a następnie skradli z niego biżuterię. Do napadu doszło około godziny 13. Napastnicy wybrali na cel sklep jubilerski przy ulicy Starowiślnej. – Zamaskowani mężczyźni po wejściu do lokalu sterroryzowali ekspedientki. Byli brutalni, jednej z nich przyłożyli do szyi nóż – przekazał Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji. Jak dodał, poszukiwani użyli przedmiotu przypominającego pistolet. Z gablot skradli biżuterię, a następnie uciekli. Wartość zrabowanych przedmiotów nie została podana.

– Trwają działania mające na celu ujęcie sprawców. Policjanci sprawdzają miejski monitoring i prowadzą oględziny na miejscu zdarzenia – dodał Gleń.
Źródło info i foto: interia.pl

Napad na transport kosztowności w Amsterdamie. Napastnicy aresztowani, jeden z nich nie żyje

Przestępcy napadli na transport kosztowności w północnym Amsterdamie. Wywiązała się strzelanina z policją, w wyniku której zginął jeden z napastników. Pozostali zostali aresztowani po policyjnym pościgu z udziałem helikopterów. Sceny jak z kryminalnego filmu miały miejsce w środę po południu. Zaraz po napadzie grupy uzbrojonych przestępców na transport kosztowności doszło do strzelaniny z policjantami. Jak relacjonował dziennikarzom policyjny rzecznik, dobrze uzbrojeni kryminaliści „ostrzelali policyjny radiowóz z karabinów i próbowali zbiec”.

Policja zamknęła północną część miasta, a w pościgu użyto trzech helikopterów. Uciekający przestępcy strzelali do policjantów z broni automatycznej. Jak podała policja, udało im się przebić przez policyjną blokadę.

Dwie osoby postrzelone, jedna zmarła

Policyjne wozy dogoniły ich w okolicy wsi Broek in Waterland, ok. 10 km od Amsterdamu. Z informacji dziennika „De Telegraaf” wynika, że wówczas doszło do kolejnej wymiany strzałów z policją, w wyniku której dwóch kryminalistów zostało rannych, a jeden zginął.

Jak relacjonuje policja, dwóch niedoszłych rabusiów schowało się w koszu na śmieci, zostali jednak wytropieni przez policyjnego psa i aresztowani. Ostatecznie za kratki trafiło siedem osób. Z informacji mediów wynika, że przestępcy porozumiewali się w języku francuskim.

Na pytanie o ich narodowość rzecznik policji odpowiedział, że na tym etapie jest za wcześnie, aby o tym mówić. – Sprawa jest rozwojowa – wyjaśnił.

„De Telegraaf” informuje natomiast, że wartość docelowego łupu rabusiów liczony jest w dziesiątkach milionów euro. „Nasze źródła mówią o 50 milionach euro w złocie i diamentach” – napisał dziennik na stronie internetowej.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelaniny i napad w stolicy Holandii. Łup liczony jest w dziesiątkach milionów euro

Przestępcy napadli na transport kosztowności w północnym Amsterdamie. Wywiązała się strzelanina z policją, w wyniku której zginął jeden z napastników. Pozostali zostali aresztowani po policyjnym pościgu z udziałem helikopterów.

Sceny jak z kryminalnego filmu miały miejsce w środę po południu. Zaraz po napadzie grupy uzbrojonych przestępców na transport kosztowności doszło do strzelaniny z policjantami. Jak relacjonował dziennikarzom policyjny rzecznik, dobrze uzbrojeni kryminaliści „ostrzelali policyjny radiowóz z karabinów i próbowali zbiec”.

Policja zamknęła północną część miasta, a w pościgu użyto trzech helikopterów. Uciekający przestępcy strzelali do policjantów z broni automatycznej. Jak podała policja, udało im się przebić przez policyjną blokadę.

Policyjne wozy dogoniły ich w okolicy wsi Broek in Waterland, ok. 10 km od Amsterdamu. Z informacji dziennika „De Telegraaf” wynika, że wówczas doszło do kolejnej wymiany strzałów z policją, w wyniku której dwóch kryminalistów zostało rannych, a jeden zginął.

Jak relacjonuje policja, dwóch niedoszłych rabusiów schowało się w koszu na śmieci, zostali jednak wytropieni przez policyjnego psa i aresztowani. Ostatecznie za kratki trafiło siedem osób. Z informacji mediów wynika, że przestępcy porozumiewali się w języku francuskim.

Na pytanie PAP o ich narodowość rzecznik policji odpowiedział, że na tym etapie jest za wcześnie, aby o tym mówić. – Sprawa jest rozwojowa – wyjaśnił.

„De Telegraaf” informuje natomiast, że wartość docelowego łupu rabusiów liczony jest w dziesiątkach milionów euro. – Nasze źródła mówią o 50 milionach euro w złocie i diamentach – napisał dziennik na stronie internetowej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl