Krwawa napaść w Kosinie na Podkarpaciu. 16-latek zaatakował nieznaną sobie rodzinę. Odpowie jak dorosły

Chwile grozy w Kozinie na Podkarpaciu. 16-letni Mateusz M. wdarł się do cudzego domu i zaatakował nieznaną sobie rodzinę. Polała się krew. Chociaż nastolatek był wtedy nieletni, za napaść odpowie jak dorosły. Krwawa napaść w Kosinie na Podkarpaciu. 16-letni wówczas Mateusz M. postanowił pod osłoną nocy włamać się do cudzego domu przez balkon, a następnie zaatakować jego gospodarzy.

Do brutalnego ataku doszło w lipcu 2019 roku. Mateusz M. wracał z ogniska, gdzie bawił się ze znajomymi. W pewnym momencie zobaczył nowo pobudowany dom bez ogrodzenia i postanowił się do niego włamać. Wchodząc do mieszkania obudził gospodarzy z Kosiny, a także dwójkę ich dzieci. W pierwszej kolejności M. zaatakował 38-letniego mężczyznę. Nożem zadał mu kilka ciosów w okolice klatki piersiowej oraz brzucha.

Na ratunek mężczyźnie miała ruszyć żona. 37-latka również została raniona nożem. Po ataku na małżeństwo Mateusz M. uciekł z budynku. Na szczęście nie zaatakował dwójki dzieci (3 i 7 lat – red.), które obudzone krzykami rodziców przybiegły do sypialni.

Gospodarze domu z Kosiny trafili do szpitala. Cudem nikt nie zginął, lecz rekonwalescencja trwała długie tygodnie. Po krwawej napaści udało się też zatrzymać Mateusza M. Śledztwo w sprawie 16-latka trwało dwa lata i zakończyło się kilka dni temu. Nastolatek – dziś już pełnoletni – był badany m.in. pod kątem psychiatrycznym. Jak się okazało, tego brutalnego czynu dopuścił się, będąc w pełni świadom tego, co robi.

Teraz Mateusz M. może ponieść bardzo surowe konsekwencje. Za napaść w Kosinie może odpowiadać jak dorosły. – Mateusza M. został oskarżony o podwójne usiłowanie zabójstwa. Grozi mu do 25 lat więzienia – przekazał w rozmowie z „Faktem” Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Jak dodał prokurator, M. nie przyznaje się do winy. – Złożył obszerne wyjaśnienia, które korespondują ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym – przyznał Ciechanowski.
Źródło info i foto: wp.pl

Atak nożownika w Wuerzburgu w Bawarii

Sprawca ataku z użyciem noża w Wuerzburgu w Bawarii to 24-letni Somalijczyk zamieszkały w tym mieście – poinformowała lokalna policja. Wskutek napaści trzy osoby straciły życie, są też ranni, z których część odniosła poważne obrażenia – dodano. Domniemany sprawca został postrzelony przez interweniującą policję, ale „jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo” – zapewniła policja na Twitterze.

Policja poinformowała, że została zaalarmowana około godziny 17. Teren wokół miejsca zdarzenia odgrodzono. Uzbrojony w długi nóż młody mężczyzna zaatakował przechodniów w centrum Wuerzburga w Bawarii. Dziennik „Bild” podawał, że zabił on trzy osoby, a sześć ranił.

Jak poinformowało radio Bayerische Rundfunk, mężczyzna atakował przechodniów w pobliżu placu Barbarossy w centrum miasta. Według informacji tej rozgłośni rannych miało zostać 15 osób. Agencja dpa podaje z kolei, że obrażenia odniosło pięć osób.

Apel policji

Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać młodego mężczyznę trzymającego przedmiot wyglądający na nóż oraz innych mężczyzn, trzymających go na odległość za pomocą krzeseł do chwili przyjazdu policji. Na innym nagraniu widać było plamy krwi na ziemi. Jak pisze Reuters, miejsce ukazane na filmikach zgadza się z miejscem, w którym doszło do ataków, ale nie dało się potwierdzić ich autentyczności.

Policja zaapelowała o niedzielenie się w internecie zdjęciami lub nagraniami ze zdarzenia, prosząc o poszanowanie prawa ofiar do prywatności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Nakaz aresztowania piosenkarza rockowego Marilyna Mansona

Policja w stanie New Hampshire w USA wydała w środę nakaz aresztowania piosenkarza rockowego Marilyna Mansona w związku z oskarżeniami o napaść na operatora kamery wideo. Do rzekomego incydentu doszło w roku 2019.

„Departament policji w Gilford ma nakaz aresztowania Briana Hugh Warnera (prawdziwe nazwisko Marilyna Mansona – red.) za dwa wykroczenia, zwykłą napaść w trakcie incydentu z 2019 roku w Bank of New Hampshire Pavilion” – podała policja na Facebooku.

Według agencji Reuters, powołującej się na policję, 18 sierpnia 2019 roku piosenkarz miał tam koncert. Występ nagrywał zlecony przez firmę z New Hampshire operator kamery wideo. Właśnie tam doszło do domniemanego incydentu.

Za wykroczenie Mansonowi grozi kara pozbawienia wolności do roku oraz grzywna w wysokości do 2000 dolarów. Policja oświadczyła, że rzekoma napaść nie była natury seksualnej, a wydanie nakazu aresztowania nie oznacza domniemania winy.

„Niedorzeczne” zarzuty

Stacja NBC podkreśla, że nie wiadomo dokładnie, co się wydarzyło. Adwokat Mansona Howard King, nazwał zarzuty „niedorzecznymi”. Zapewnił gotowość do współpracy z lokalnymi władzami.

„King powiedział »New York Timesowi«, że operator zażądał ponad 35 000 dolarów po tym, jak »niewielka ilość śliny spadła na jego ramię« – podała NBC. Jak dodała adwokat twierdził, że kiedy zwrócił się o dowody wskazujące na jakiekolwiek rzekome szkody, nigdy nie otrzymał odpowiedzi”.

Incydent w New Hampshire jest najnowszą z kontrowersji wokół piosenkarza rockowego. Departament szeryfa hrabstwa Los Angeles powiadomił w lutym o badaniu zarzutów dotyczących przemocy domowej ze strony Mansona. Aktorka telewizyjna i filmowa Evan Rachel Wood oraz trzy inne kobiety podały w lutym w postach w mediach społecznościowych, że piosenkarz znęcał się nad nimi. Zaprzeczył on zarzutom.

Wytwórnia zrezygnowała ze współpracy

W obliczu oskarżeń ze współpracy z Mansonem zrezygnowała wytwórnia płytowa Loma Vista Recordings. Wyjaśniła, że w obliczu „niepokojących zarzutów zaprzestaje dalszej promocji jego ówczesnego albumu ze skutkiem natychmiastowym”. Odwołany został także jego udział w jednym z odcinków serialu telewizyjnego „American Gods”.

W 2009 roku Manson został sklasyfikowany na 19. miejscu listy 50 najlepszych heavymetalowych frontmenów wszech czasów wg. Roadrunner Recors. Do jego przebojów należą m.in. „Putting Holes In Happiness”, „The Dope Show” i „Personal Jesus”. Uważany jest za kontrowersyjną postać.

„Piosenkarz i autor tekstów znany jest z inspirowanych gotykiem czarnych strojów i mocnego makijażu” – zauważył Reuters.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest wyrok za napaść na policjantów w czasie Marszu Równości

Na rok więzienia w zawieszeniu i konieczność zapłaty na cel społeczny 3 tys. zł świadczenia pieniężnego skazał w poniedziałek Sąd Rejonowy w Białymstoku młodego mężczyznę oskarżonego m.in. o czynną napaść na policjantów w czasie Marszu Równości. Skazany był uczestnikiem kontrmanifestacji. Wyrok nie jest prawomocny.

Marsz Równości z lipca 2019 roku odbywał się pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”; był legalny, ale towarzyszyło mu kilka kontrmanifestacji, których uczestnicy kilkakrotnie próbowali go zablokować. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa, policja musiała użyć gazu.

Rzucanie kostką brukową

Ostatecznie ustaliła ponad 140 osób, które popełniły różne wykroczenia, w kilku przypadkach były też zarzuty karne, m.in. dotyczące pobić. Białostockie sądy wciąż zajmują się tymi sprawami.

Oskarżonemu, którego sprawą sąd rejonowy zajmował się w poniedziałek, prokuratura zarzuciła udział w zbiegowisku, którego celem było zablokowanie przejścia uczestników Marszu Równości oraz czynną napaść na kilku policjantów zabezpieczających to zgromadzenie, w stronę których miał rzucać kostką brukową.

Proces zakończył się w ciągu jednego dnia, oskarżony złożył wniosek o wyrok bez konieczności przeprowadzania postępowania dowodowego. W śledztwie przyznał się do udziału w blokowaniu marszu, ale nie do czynnej napaści na funkcjonariuszy. „Rzucałem, ale nie w stronę policji tylko w zupełnie inną stronę. To było pod presją tłumu” – mówił wtedy. Przed sądem zapewniał, że żałuje tego co zrobił i powtórzył, że był pod presją tłumu. Prosił o łagodną karę.

– Wszystko, co było w aktach sprawy, za wyjątkiem części wyjaśnień, ewidentnie świadczyło o tym, że pan popełnił zarzucane mu przestępstwo – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Piotr Markowski. Zwracając się do skazanego powiedział, że oznacza to, iż nie toleruje on „innych osób”. – A nasza przestrzeń jest dla każdego, należy się i tym, co inaczej myślą i tym, co po pana myśli myślą – mówił podkreślając, że chodzi o to, by nie naruszało to wolności innych obywateli.

Sędzia mówił, że dowody na to, iż skazany rzucał w policjantów kostką brukową „są ewidentne”. – To, co działo się w tamtym miejscu niestety z tolerancją nie ma nic wspólnego – dodał.

Jaka kara?

Sędzia Markowski wyjaśnił, że wpływ na zawieszenie wykonania kary (na trzy lata) miała dotychczasowa niekaralność sprawcy oraz to, że wyraził żal.

Świadczenie pieniężne (wpłata na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej) ma być finansową dolegliwością pokazującą, że „nie opłaca się w ten sposób postępować”. – Warunkowe zawieszenie wykonania kary ma nie oznaczać, że pan bezrefleksyjnie wyjdzie z tej sali i pomyśli sobie, że udało się. Tylko że będzie nadzór kuratora, będzie długi okres próby i ta wpłata w kwocie 3 tys. zł, która – gdy pan będzie ją uiszczał – z pewnością spowoduje myślenie, że nie opłacało się – powiedział sędzia.

Skazany ma też zapłacić 1,4 tys. zł kosztów sądowych. Sędzia powtórzył, że to również powinno dać do myślenia i świadczyć o tym, że „chyba jednak się nie opłaca”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano napastnika, który napadł na stację paliw w Rybniku

Dzielnicowi z Rybnika zatrzymali mężczyznę, który napadł na stację paliw. Napastnik sterroryzował obsługę stacji nożem i zażądał wydania pieniędzy. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, policjant użył broni służbowej i ranił 41-latka w nogę. Mieszkaniec Rybnika został obezwładniony i zatrzymany.

Wczoraj, 16.03.2021 r., około godziny 19:40 do jednej ze stacji paliw w rejonie skrzyżowania ulicy Wodzisławskiej z Reymonta wtargnął mężczyzna, który nożem sterroryzował obsługę i zażądał pieniędzy. Niedaleko przejeżdżali właśnie dzielnicowi, których przypadkowy świadek poinformował o mężczyźnie, który szedł w kierunku stacji, mówiąc, że chce na nią napaść. Policjanci natychmiast tam pojechali. Kiedy stróże prawa weszli do środka, zastali stojącego za ladą mężczyznę, który trzymał w ręku nóż. Pomimo wezwania do odrzucenia niebezpiecznego narzędzia, agresywny 41-latek będąc blisko policjanta, zamachnął się w jego kierunku. Policjant w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia użył broni służbowej i postrzelił go w nogę.

Mieszkaniec Rybnika został zatrzymany i obezwładniony. Mundurowi udzieli rannemu pierwszej pomocy i wezwali pogotowie. Postrzelony mężczyzna został natychmiast przetransportowany do szpitala. Po opatrzeniu rany trafił do policyjnego aresztu. Na miejscu wykonano oględziny pod nadzorem prokuratora. Od mieszkańca Rybnika pobrano krew do badań, które wykażą, czy znajdował się on pod wpływem alkoholu lub jakichkolwiek innych substancji psychoaktywnych. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Napaść na tle seksualnym w Łodzi

Trwają poszukiwania mężczyzny, który na ulicy Pomorskiej w Łodzi zaczepił młodą kobietę, nawiązał z nią rozmowę, a następnie włożył jej rękę pod spódnicę. Ktokolwiek go kojarzy proszony jest o kontakt z policją. Szczegóły w materiale.

Do zdarzenia doszło w dniu 23 września 2020 roku, ale mężczyzny nie udało się namierzyć do tej pory. Policja publikuje jego wizerunek, który zarejestrowały kamery monitoringu i prosi o pomoc w jego rozpoznaniu. Sprawą zajmują się funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo Śledczego KMP w Łodzi.

Zdarzenie miało miejsce około godz. 09:00 rano na ul. Pomorskiej w Łodzi. Jak opisuje policja, mężczyzna, podczas drogi nawiązał rozmowę z młodą kobietą, a następnie, wykorzystując sytuację, włożył jej rękę pod spódnicę, dotykając uda.
Źródło info i foto: se.pl

Śmierć 20-letniego piłkarza. Policja szuka sprawcy pobicia i publikuje jego zdjęcie

Maciej Aleksiuk, 20-letni piłkarz klubu Granit Roztoka, został znaleziony martwy w Odrze. Przed śmiercią został pobity – ustaliła policja. Teraz funkcjonariusze publikują wizerunek sprawcy napaści i proszą o pomoc w namierzeniu go.

Maciej Aleksiuk – młody, utalentowany piłkarz, lider Granitu Roztoka (zespołu występującego w lidze okręgowej) – zaginął w nocy z 25 na 26 września. Mężczyzna wracał wtedy z dyskoteki X-Demon we Wrocławiu. Szerokim echem odbiły się poszukiwania 20-latka, które trwały kilka dni. Pomimo początkowej nadziei na odnalezienie piłkarza żywego, jego ciało jakiś czas później znaleziono w Odrze. Okoliczności jego śmierci jednak pozostawały niejasne, a w sprawie zostało wszczęte śledztwo. Policja ustaliła, że zanim młody mężczyzna znalazł się w rzece, został pobity. Wykazała to sekcja zwłok. Funkcjonariusz obecnie analizują cały zapis z kamer monitoringu klubu oraz miejsc, gdzie 20-latek mógł wtedy przebywać.

„Z głębokim żalem zawiadamiamy, że ciało zaginionego Maćka zostało dziś odnalezione. Serdecznie dziękujemy wszystkim którzy pomagali w poszukiwaniach oraz udostępniali posty w sprawie Maćka. Spoczywaj w pokoju Przyjacielu…” – taki komunikat zamieszczono na Facebooku klubu Granit Roztoka po tragicznym odkryciu w rzece. Ciało 20-letniego Macieja Aleksiuka zostało zauważone przez wędkarzy.

Wrocławska policja opublikowała zdjęcia domniemanego współsprawcy pobicia 20-letniego piłkarza. Zdaniem funkcjonariuszy, osoba ta może mieć związek ze sprawą. „Policjanci z Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto prowadzą postępowanie dotyczące pobicia mężczyzny, do którego doszło pod koniec września br. w jednym z klubów muzycznych we Wrocławiu” – napisano na Twitterze dolnośląskiej policji.

Policja jednocześnie apeluje do wszystkich osób, które mogą pomóc namierzyć podejrzanego. „Osoby posiadające informacje na temat mężczyzny, którego wizerunek widoczny jest na fotografiach, proszone są o kontakt telefoniczny z funkcjonariuszem prowadzącym czynności pod numerem 602-776-858 w godzinach 8:00 – 20:00 lub osobiście na Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto” – czytamy w komunikacie wystosowanym przez funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kraków: Wielka policyjna obława po próbie napadu na bank

Wielka policyjna obława po próbie napadu na bank w Krakowie. Do zdarzenia doszło w czwartek późnym popołudniem w rejonie ulicy Kapelanka. Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli poszukiwania sprawców i rozstawili blokady drogowe na rogatkach miasta. W akcji brał udział także policyjny śmigłowiec.

W czwartek po południu nieznani sprawcy próbowali napaść na bank przy ulicy Kapelanka w Krakowie. Przestępcy nie dostali się jednak do środka placówki, więc uciekli. Na miejsce wezwane zostały liczne służby policyjne. Informacje w krótkim komunikacie potwierdziła małopolska policja.

– Doszło do usiłowania napadu. Jednak ze względu na dobro prowadzonego postępowania i czynności prowadzonych przez funkcjonariuszy, nie udzielamy w tej sprawie szczegółowych informacji – poinformowała w rozmowie z LoveKrakow.pl asp. szt. Barbara Szczerba z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Gazeta Krakowska poinformowała z kolei o policyjnych blokadach na terenie miasta. Zdaniem dziennikarzy, na głównych ulicach oraz drogach wylotowych z miasta pojawiły się punkty kontrolne z kolczatkami. W akcji poszukiwania sprawców napadu brał udział także policyjny śmigłowiec.

Na razie nie udało nam się ustalić, czy sprawcy zostali schwytani przez mundurowych.
Źródło info i foto: se.pl

Sędzia nie wysłała syna Ryszarda Krauze do aresztu

Sędzia z Gdyni odmówiła aresztowania syna Ryszarda Krauze, który dopuścił się napaści na operatora Telewizji Polskiej. W efekcie zaczęła otrzymywać maile z groźbami od anonimowej osoby, grożącej jej i jej córce „obiciem mordy”. Cała sytuacja dotyczy ubiegłotygodniowego zatrzymania Ryszarda Krauze przez CBA w sprawie przeprowadzonego śledztwa dotyczącego między innymi prania brudnych pieniędzy. Wraz z nim zatrzymanych zostało kilkanaście innych osób, w tym Roman Giertych.

Syn Ryszarda Krauze napadł na dziennikarza. Nie trafił do aresztu

W trakcie działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego w domu Krauzego, przed budynkiem pojawił się operator TVP. Wyraźnie niezadowolony z jego obecności syn biznesmena zaatakował pracownika Telewizji Polskiej. Sąd wydał decyzję wobec 31-latka, w myśl której nie trafił on do aresztu. Mężczyzna został jedynie objęty dozorem policyjnym, a także ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego dziennikarza.

Sędzia otrzymała pogróżki. „Przeraża mnie to, że grożono także mojemu dziecku”

Jak podaje Onet, sędzia, która nie zdecydowała się na skierowanie syna biznesmena do aresztu zaczęła otrzymywać pogróżki pod adresem swoim i jej dziecka. W mailach, które otrzymywała od anonimowej osoby pojawiły się groźby „obicia mordy”.

– Mam teraz poczucie zagrożenia i tego, że jeśli my, sędziowie, czegoś nie zrobimy, to na groźbach może się nie skończyć. Najbardziej przeraża mnie to, że grożono także mojemu dziecku. Wszyscy wiemy, jak to może działać na człowieka. Tyle że ja nie po to jestem sędzią, żeby się bać z powodu tego, jakie decyzje podejmuję. Orzekam od 18 lat i zawsze podejmowałam je w oparciu o materiał dowodowy, a nie o jakieś inne względy. Nie obchodzi mnie, czy decyduję w sprawie „Aleksandra K”., „R”. czy „Z”.. Patrzę na człowieka – tłumaczyła sędzia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

29-latek zaatakował policjanta nożem kuchennym

Do 10 lat pozbawienia wolności grozi 29-letniemu mieszkańcowi Skarżyska Kamiennej, który nożem zaatakował policjanta. Mężczyzna usłyszał we wtorek zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza. Komisarz Anna Sławińska z Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku Kamiennej przekazała, że do zdarzenia doszło w poniedziałek podczas interwencji w domu 29-latka. Ze zgłoszenia wynikało, że mieszkaniec miasta jest agresywny i niszczy przedmioty znajdujące się w budynku.

– Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zastali agresora, który skrył się w głębi mieszkania. W pewnym momencie wyskoczył przez okno łazienki i pobiegł do pomieszczeń piwnicznych na terenie posesji – przekazała Sławińska.

Policjanci ruszyli za mężczyzną, który uzbrojony był w nóż kuchenny. Interwencja rozegrała się na podwórku przed domem. – Mężczyzna w jednej ręce trzymał nóż, a w drugiej wąż ogrodowy, z którego wypływała woda pod ciśnieniem. Nie reagował na żadne polecenia i zachowywał się nerwowo. Nie pomogły także ostrzeżenia o użyciu środków przymusu bezpośredniego i nawoływania do porzucenia niebezpiecznego przedmiotu – poinformowała Sławińska.

Gdy mężczyzna zamierzył się na jednego z policjantów, ten użył paralizatora służbowego i obezwładnił napastnika. – Z pewnością szybka reakcja policjantów zapobiegła tragedii, zdrowiu funkcjonariuszy nic nie zagraża – dodała.

Zatrzymany mężczyzna został we wtorek doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut czynnej napaści na policjanta. O jego losie zdecyduje sąd, gdzie skierowano wniosek o tymczasowy areszt dla podejrzanego. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl