700 kg kokainy ukryte w bananach

Celnicy w Rotterdamie przejęli przemyt kokainy. Przestępcy schowali narkotyki w kontenerze z bananami. Dostawa przybyła z Kolumbii. Holandia jest głównym punktem przerzutowym handlarzy kokainą w Europie. Holenderscy celnicy udaremnili w porcie w Rotterdamie przemyt 700 kg kokainy o wartości ponad 52 mln euro. Przestępcy ukryli narkotyki w kontenerze z bananami na statku, który przypłynął w piątek z Kolumbii do Niderlandów – podały miejscowe media.

Główny punkt przerzutowy

W ubiegłym tygodniu w tym samym porcie przechwycono transport 220 kg kokainy. Była ona ukryta w czterech sportowych torbach w morskiej szafce z boku tankowca, który przypłynął z Brazylii. Holandia jest głównym punktem przerzutowym dla handlarzy kokainą w Europie. Przechwytywana ilość tego narkotyku rośnie z każdym rokiem. Jak informuje dziennik „NRC”, w 2020 roku w rotterdamskim porcie została przechwycona przez policjantów i celników rekordowa ilość kokainy – 40,9 tony. Dla porównania w 2014 roku było to ok. 7,5 tony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Toruń: Nalot na mieszkanie 24-latka

U 24-latka policjanci z Rubinkowa odnaleźli blisko 65 gramów substancji, która wykazała cechy charakterystyczne dla amfetaminy. – Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków psychotropowych, za co może mu grozić nawet do 10 lat więzienia – poinformowała nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Policjanci z Torunia pochwalili się udaną akcją. W miniony czwartek (22.04.2021) po południu, kryminalni z Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo weszli do jednego z mieszkań osiedla Na Skarpie w Toruniu. Funkcjonariusze przypuszczali, że jeden z domowników posiada zabronione substancje i nie pomylili się. Podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu przyznaje, że jej koledzy trafili w dziesiątkę. – Podczas przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez 24-latka w jego rodzinnym domu, policjanci odnaleźli narkotyki – przekazuje nam policjantka z grodu Kopernika.

– Oględziny i wstępnie przeprowadzone testy laboratoryjne potwierdziły, że zabezpieczone blisko 65 gramów białego proszku, wykazało cechy charakterystyczne dla amfetaminy. Teraz zatrzymanemu za posiadania znacznej ilości środków psychotropowych może grozić nawet do 10 lat więzienia – informuje nas podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

Jeżeli byliście świadkami wypadku bądź niepokojącego zdarzenia w regionie – pożaru, stłuczki itd., dajcie nam znać! Ostrzeżemy innych i ułatwimy komunikację. Zapraszamy również w razie jakichkolwiek problemów/pytań. Czekamy na naszym Facebooku oraz na mailu – miasta@se.pl.
Źródło info i foto: se.pl

CBŚP udaremniło ogromny przemyt haszyszu

Funkcjonariuszom z Centralnego Biura Śledczego Policji udało się przejąć dużą ilość haszyszu. Dzięki ich działaniom towar nie trafi już na rynek. Aresztowano dwóch mężczyzn odpowiedzialnych za przemyt. Policjanci CBŚP przeprowadzili na terenie powiatu nyskiego akcję, w wyniku której przechwycili dużą ilość nielegalnych substancji narkotycznych. Znaleźli schowane w torbach 150 kilogramów haszyszu.

Policjanci wrocławskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali dwóch podejrzanych mężczyzn. 23-latek i 27-latek chcieli odjechać samochodem, w którym znajdowało się siedem toreb wypełnionych blisko 150 kilogramami haszyszu. Funkcjonariusze zabezpieczyli towar i przekazali do analizy laboratoryjnej.

„Z szacunków śledczych wynika, że taka ilość narkotyków mogłaby pozwolić na przygotowanie nawet 150 tys. działek dilerskich, o wartości ponad 8 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że narkotyki miały trafić do obrotu na terenie Polski, ale część mogła być również przeznaczona na rynek Europy Zachodniej” – jak informuje na swojej stronie internetowej CBŚP.

Zatrzymani mężczyźni zostali doprowadzeni do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Tam dowiedzieli się o stawianych im zarzutach dotyczących posiadania znacznych ilości narkotyków. Grozi im kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gorzów Wielkopolski: Policjant z 10-letnim stażem podejrzany o handel narkotykami

Policjant, podejrzany o handel narkotykami, służył ponad 10 lat w Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. To ta sama jednostka, z której w zeszłym tygodniu zwolniono policjantkę, zamieszaną w przemyt ponad 100 kilogramów środków odurzających do Szwecji.

Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada dotarł do informacji, że funkcjonariusz policji z Gorzowa Wielkopolskiego został pod koniec roku dyscyplinarnie zwolniony ze służby, gdy zatrzymano go z narkotykami.

Z nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza wynika, że miał przy sobie 2 kilogramy amfetaminy.

Zarówno lubuska policja, jak i prokuratura w Gorzowie są bardzo oględne w informowaniu o tym kolejnym skandalu w tamtejszej służbie. Śledczy potwierdzili nam jedynie, że policjant usłyszał zarzuty i jest jednym z podejrzanych w dużym śledztwie dotyczącym przestępstw narkotykowych w Lubuskiem.

Z kolei komenda wojewódzka – także potwierdzając zwolnienie funkcjonariusza z policji argumentowane „ważnym interesem służby” – zapewnia, że sami policjanci wykryli przestępczą działalność swego kolegi.

„W listopadzie 2020 roku z szeregów policji zwolniony został funkcjonariusz pełniący służbę w Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Chciałbym podkreślić, że możliwe było to tylko dzięki inicjatywie i aktywności policjantów, którzy dotarli do takiej informacji i zgromadzili odpowiedni materiał dowodowy świadczący o złamaniu przepisów Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przez tego funkcjonariusza” – pisze w informacji przesłanej do RMF FM podinsp. Marcin Maludy, rzecznik KWP w Gorzowie Wlkp.

Jednocześnie wyklucza, by sprawy policjantki zwolnionej za przemyt i funkcjonariusza podejrzanego o handel narkotykami w jakikolwiek sposób się wiązały.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Berlin: Operacja policji przeciwko arabskiemu klanowi Remmo

Śledczy z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej wkroczyli w czwartek do ponad 20 obiektów w Berlinie i Brandenburgii. Zakrojona na szeroką skalę operacja była skierowana głównie przeciwko członkom arabskiego klanu Remmo, odpowiedzialnym za handel narkotykami i bronią oraz napady. Według informacji portalu Spiegel i Spiegel TV w centrum uwagi niemieckich służb znajduje się członek klanu Remmo, Nasser R.

Eksperci z Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) i Krajowego Urzędu Kryminalnego (LKA) przez wiele miesięcy pracowali w tajemnicy, a teraz uderzyli – pisze portal.

Od wczesnych godzin rannych śledczy z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej podejmują działania przeciwko podejrzanym w kilku postępowaniach prowadzonych przez berlińską prokuraturę. Oprócz ponad 20 domów i mieszkań w aglomeracji berlińskiej przeszukiwany jest również magazyn w Brandenburgii, w którym gang trzymał znaczne ilości narkotyków na sprzedaż.

Do tej pory zatrzymano dwie osoby: Nassera R. i jego wspólnika Franka G. – podaje dziennik „Bild”.

Według informacji portalu Spiegel i Spiegel TV kluczowe ustalenia policji opierają się na danych z szyfrowanych telefonów komórkowych, których używali podejrzani. Przez prawie rok funkcjonariusze z centrali BKA w Wiesbaden badali ogromny zbiór danych; są to wiadomości na czacie od klientów firmy Encrochat.

Przez lata firma z siedzibą w Holandii oferowała przestępcom szyfrowane telefony komórkowe ze specjalną usługą komunikatora, która przez długi czas była nie do spenetrowania przez policję. Nieistniejący już serwis określano jako „WhatsApp dla gangsterów”.

Encrochat

Encrochat miał ok. 60 tys. klientów w ponad 120 krajach, w tym podejrzanych z Berlina. Wiosną francuskim organom bezpieczeństwa udało się zinfiltrować serwer Encrochat i przez wiele miesięcy potajemnie odczytywać czaty dziesiątek tysięcy użytkowników. Około 8 milionów wiadomości na czacie od użytkowników Encrochat w Niemczech trafiło do BKA.

Według informacji niemieckiego portalu Nasser R., urodzony w Bejrucie i należący do owianego złą sławą klanu Remmo, jest uważany za głównego podejrzanego. Poufne akta śledztwa w sprawie tego mężczyzny ujawniają typową karierę członka gangu, który już przed laty miał zostać deportowany, ale został wpływową postacią berlińskiego półświatka.

Lista zarejestrowanych dochodzeń prokuratorskich przeciwko Nasserowi R. jest długa. Oszustwa, napady z bronią w ręku, przekupstwo, handel narkotykami. Nasser R. miał brać brał udział w ataku na Czeczenów w listopadzie w Berlinie. Walki między członkami klanu pochodzenia arabskiego a ich czeczeńskimi rywalami podsyciły wtedy obawy przed eskalacją wojny gangów w stolicy Niemiec.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zlikwidowano ogromne laboratorium metamfetaminy. Przejęto 3 kg narkotyku

Policjanci KWP w Rzeszowie i CBŚP dotarli do miejsca, gdzie produkowano metamfetaminę, zlikwidowali laboratorium, zabezpieczając ponad 3 kg tego narkotyku oraz hurtowe ilości substancji służących do jego produkcji. W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu 3 podejrzanych usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wytwarzania narkotyku.

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządów w Poznaniu i w Rzeszowie oraz Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie w trakcie wielomiesięcznej pracy zebrali informacje, które doprowadziły do zatrzymania podejrzanych na gorącym uczynku w trakcie syntezy metamfetaminy. Podczas działań zlikwidowano w pełni wyposażone laboratoryjnym. Policjanci zabezpieczyli również „gotowy produkt”, tj. ponad 3 kg metamfetaminy, o czarnorynkowej wartości co najmniej miliona złotych.

W pomieszczeniach gospodarczych na terenie powiatu grójeckiego w województwie mazowieckim wytwarzano na dużą skalę nielegalne substancje psychotropowe. Zbudowano tam specjalistyczny system produkcji narkotyku, chłodzenia i wentylacji obiektu. W jednym z pomieszczeń ujawniono ponadto magazyn z hurtowymi ilościami substancji chemicznych, niezbędnych do produkcji narkotyku. Policjanci przejęli także duże ilości odpadów poprodukcyjnych.

Do sprawy zatrzymano 3 obywateli Wietnamu, których doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wytwarzania substancji psychotropowej. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec zatrzymanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Podejrzanym grozić może kara pozbawienia wolności nawet do 15 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Były policjant trafił do aresztu za handel narkotykami

Jeleniogórski sąd aresztował na dwa miesiące byłego policjanta Pawła R., który jest podejrzany o handel narkotykami. Według prokuratury R. miał sprzedać metamfetaminę o wartości około 135 tys. zł, a handel narkotykami był jego stałym źródłem dochodu. Jak wynika z piątkowego komunikatu Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, były policjant Paweł R. jest podejrzany o to, że w latach 2015-2017 sprzedał blisko 1,7 kg metamfetaminy o wartości około 135 tys. zł. Według śledczych R. miał także w 2019 r. kupić kilogram tego narkotyku za koło 70 tys. zł. Mieszkaniec powiatu zgorzeleckiego uczynił sobie z procederu stałe źródło dochodu – podała jeleniogórska prokuratura.

Śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej

R. został zatrzymany w ramach śledztwa dotyczącego działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się obrotem metamfetaminą. Decyzją sądu były policjant został aresztowany na dwa miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Ludzie z karteli pilnowali zapłat za kokainę. Zostali zatrzymani

Zabójstwa na zlecenie, windykacja należności za dostawy narkotyków oraz pilnowanie prania pieniędzy dla bossów południowoamerykańskich karteli – tym miała się parać działająca w Hiszpanii specjalna grupa rozpracowana przez Gwardię Cywilną (Guardia Civil) oraz agentów DEA (Drug Enforcement Administration, amerykańskiej agencji antynarkotykowej). Podczas akcji aresztowano czterech mężczyzn, a siedem kolejnych osób usłyszało zarzuty.

Na razie zarówno hiszpańska Gwardia Cywilna, jak i DEA są dosyć oszczędne w informowaniu o działalności grupy windykatorów. Zdaniem śledczych zostali wysłani do Hiszpanii, aby pilnować interesów południowoamerykańskich karteli.

Trzon grupy stanowiło czterech mafijnych cyngli z paszportami Kolumbii, Hiszpanii i Wenezueli. Z ustaleń śledczych wynika, że ich głównym zadaniem było „dyscyplinowanie” hiszpańskich gangów, aby w terminie płaciły za dostawy narkotyków, głównie kokainy.

Wzbudzali strach u przestępców

Byli bardzo brutalni i wzbudzali strach u przestępców, którzy mieli pecha znaleźć się na ich drodze. Nie ograniczali się tylko do zastraszania półświatka Półwyspu Iberyjskiego na żądanie bossów kokainowych karteli. Można ich było także wynająć np. do zlikwidowania lub zastraszenia konkurentów.

Podczas akcji zatrzymano wspomnianych cyngli i przejęto kilka sztuk broni oraz amunicji. W czasie operacji GC i DEA, wspieranych przez Europol, udało się także ustalić sieć „praczy”, którzy legalizowali pieniądze z narkobiznesu stosując tzw. smurfing. To jedna z klasycznych metod prania pieniędzy.

Smurfing dla karteli

Polega ona na tym, że wielu „słupów” otwiera rachunki bankowe, na które systematycznie wpłacają sumy poniżej limitów, których przekroczenie przyciągnęłoby uwagę pracowników banków czy służb finansowych. Pieniądze są później przelewane na kolejne konta i inwestowane w legalne przedsięwzięcia.

W przypadku rozpracowywanej grupy część wypranych pieniędzy była inwestowana w handel luksusowymi samochodami, zakup złotych zegarków czy markowych ubrań najdroższych projektantów.

Powiązane z gangiem osoby musiały spełniać wszelkie materialne zachcianki bossów, działających w Hiszpanii i w Ameryce Południowej. Śledczy podejrzewają, że rozbita grupa obracała dziesiątkami milionów euro.
Źródło info i foto: TVP.info

Poszukiwany listem gończym wpadł przez brak maseczki

Policjanci podjęli interwencję wobec przechodnia, który poruszał się ulicami miasta nie mając zakrytych ust i nosa. W trakcie czynności okazało się, że 44-latek posiada przy sobie narkotyki. Po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych systemach okazało się również, że jest on poszukiwany przez austriackie organy ścigania. Mieszkaniec Opola został zatrzymany i trafił prosto do aresztu.

Od kilku miesięcy w naszym kraju mamy obowiązek zakrywania ust i nosa. Dlatego policjanci patrolujący ulice zwracają szczególną uwagę na to, czy mieszkańcy naszego powiatu przestrzegają obostrzeń wydanych przez Ministerstwo Zdrowia.

W ubiegłą sobotę, 12 grudnia br., policjanci z komisariatu II w Opolu patrolując ulicę 1-go Maja zauważyli mężczyznę, który nie miał zasłoniętych ust i nosa. Funkcjonariusze wylegitymowali przechodnia. Podczas rozmowy 44-latek zachowywał się nerwowo, był pobudzony. To wzbudziło czujność policjantów. Po kontroli osobistej okazało się, że mężczyzna miał przy sobie marihuanę. Okazało się jednak, że to nie jedyne przewinienie mieszkańca miasta.

Po sprawdzeniu go w policyjnych systemach okazało się bowiem, że za mężczyzną został wydany europejski nakaz aresztowania. 44-latek miał dopuścić się w Austrii wielu oszustw na kwotę ponad 42 000 euro.

Mieszkaniec miasta został zatrzymany i trafił prosto do aresztu. Teraz strona Polska zadecyduje o jego ekstradycji do Austrii.
Źródło info i foto: Policja.pl

Gang wyprał w Polsce ogromne pieniądze. Szef grupy zatrzymany w Amsterdamie

Szef grupy przestępczej, która w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach próbowała wyprać 1 miliard 400 milionów złotych z handlu narkotykami, został zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie. To najważniejsza z zatrzymanych dotąd osób poszukiwanych w głośnym śledztwie prowadzonym przez dolnośląski wydział prokuratury krajowej. W grupie działało dwóch Polaków oraz trzech obcokrajowców. Zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie mężczyzna był szefem grupy. Ma podwójne izraelsko-panamskie obywatelstwo. Mieszka w Panamie.

Narkotyki i ogromne pieniądze

Na lotnisku w stolicy Holandii zatrzymały go tamtejsze służby, które mają przekazać podejrzanego do Polski. W naszym kraju ma usłyszeć zarzuty kierowania grupą przestępczą, handlu narkotykami wartymi co najmniej 3 miliardy 400 milionów złotych i udział w praniu pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 1 miliard 400 milionów.

Na tę potężną kwotę śledczy natrafili w skierniewickim Banku Spółdzielczym latem zeszłego roku. Pieniądze były na kontach dwóch spółek, które nie prowadziły żadnej działalności. Konta służyły jedynie do międzynarodowych przestępczych operacji finansowych.

Według ustaleń śledczych, „brudne pieniądze” pochodziły z handlu narkotykami oraz w mniejszym stopniu z przestępstw tzw. oszustw internetowych (phishing). Były ukrywane za pomocą skomplikowanych transakcji bankowych, w ramach mechanizmu prania pieniędzy przy wykorzystaniu ogromnej ilości rachunków bankowych, w tym założonych i prowadzonych na terenie Polski, ale także w kilkudziesięciu innych krajach.
Źródło info i foto: RMF24.pl