Zatrzymani za napad na stację paliw

Sąd aresztował 25-latka i 26-latka, stawiając im zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia podczas napadu na stację dystrybucji gazu LPG w Łodzi. Mężczyźni – po sterroryzowaniu nożem pracownika – ukradli 3,4 tys. zł – podała Katarzyna Zdanowska z biura prasowego łódzkiej policji. Do napadu doszło pod koniec ubiegłego roku. Do stacji LPG przy ulicy Dąbrowskiego weszło dwóch mężczyzn. Grozili nożem pracownikowi stacji i zmusili go do wydania całego utargu w wysokości 3,4 tys. zł. Następnie zbiegli – relacjonowała Katarzyna Zdanowska.

Po kilku dniach wpadł jeden z napastników – 26-latek, który, kompletnie zaskoczony, został zatrzymany w wynajmowanym mieszkaniu w podłódzkiej miejscowości – zaznaczyła.

Po przeszukaniu pomieszczeń kryminalni zabezpieczyli dwa noże, którymi mogli posługiwać się sprawcy. Drugi z mężczyzn, 25-latek, ukrywał się w domu znajomej. Podczas sprawdzania pomieszczeń policjanci znaleźli poszukiwanego, który schował się za kanapą. Był przykryty kocem – przekazała wyjaśnia Katarzyna Zdanowska. Obaj podejrzani – jak podała policja – mają bogatą przeszłość kryminalną. Teraz usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Zostali tymczasowo aresztowani.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozbito gang handlujący bronią

98 jednostek broni palnej, ponad 30 tys. sztuk amunicji, narzędzia do wytwarzania i przerabiania broni oraz 2 kg narkotyków, to efekt akcji CBŚP i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Do sprawy zatrzymano 16 osób, którym w Mazowieckim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalnego posiadania i handlu bronią oraz amunicją, a także obrotu znacznych ilości narkotyków. Zabezpieczone jednostki broni oraz amunicja ukryte były w drewnie, gołębniku, pralce czy różnego rodzaju torbach z ubraniami i pudełkach.

W przeprowadzonych na szeroką skalę działaniach wzięło udział ponad 300 policjantów. Funkcjonariusze CBŚP wspierani przez Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA” oraz policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie i w Radomiu zatrzymali 16 osób. Wśród nich są osoby podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współpracujące z nimi. Działania przeprowadzono w województwach mazowieckim i lubelskim. Według śledczych grupa ta działała głównie w okolicach Lublina i Radomia od 2020 roku aż do chwili jej rozbicia. Śledczy zarzucają członkom gangu przede wszystkim handel bronią i amunicją. Członkowie grupy oferowali do sprzedaży niemal pełny asortyment broni palnej, od automatycznej do samodziałowej, a także granaty i materiały wybuchowe. Ofertę handlową uzupełniali marihuaną i haszyszem.

Podczas działań policjanci zabezpieczyli 98 jednostek broni, w tym pistolety maszynowe Scorpion, Uzi, Rak, PPS wz. 43, karabinki szturmowe AK 47 – Kałasznikow, AR 15, Galil ARM, pistolety Glock, CZ, Luger, Beretta, H&K USP, Grand Power, Norinco, karabiny rewolwery, sztucery, dubeltówki oraz broń samodziałową, przerobioną bądź wytworzoną przez członków grupy, a także kuszę z bełtami. Zabezpieczono również ponad 30 tys. sztuk amunicji różnego kalibru, granaty hukowe i łzawiące, tłumiki, lunety oraz narzędzia służące do wytwarzania i przerabiania broni. Policjanci przejęli także marihuanę i haszysz. Wśród ujawnionego arsenału odzyskano legendarny pistolet VIS wz. 35 – będący chlubą uzbrojenia przedwojennego Wojska Polskiego, uważany za jeden z najlepszych pistoletów wojskowych, jakie kiedykolwiek zostały wyprodukowane.
Zabezpieczone jednostki broni oraz amunicja znajdowały się w różnych miejscach m.in. w garażach, warsztatach, szopach, pomieszczeniach gospodarczych, piwnicach czy mieszkaniach, a poukrywane były w stercie drewna, gołębniku, pralce czy różnego rodzaju torbach z ubraniami i pudełkach.

Wszyscy zatrzymani trafili do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie, gdzie ogłoszono im zarzuty, a następnie na wniosek prokuratora nadzorującego śledztwo w stosunku do 12 zatrzymanych sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.

Śledczy zapowiadają, że to dopiero początek sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Odzyskano cenne przedmioty skradzione w Niemczech

Zatankowali auto z kradzionymi tablicami rejestracyjnymi i już mieli odjechać. Ale na stacji byli policjanci, ścigający właśnie złodziei paliwa. W aucie znaleźli narkotyki i narzędzia do włamań, a w mieszkaniach trzech mężczyzn – cenne przedmioty, skradzione z domu w Niemczech i adres kolejnego w Austrii. Tam jechali właśnie na włamanie.

Policjanci patrolują w nocy stacje paliw przy drogach wylotowych w Rudzie Śląskiej, bo – jak mówi rzecznik tamtejszej policji Arkadiusz Ciozak – kierowcy często tam nie płacą po zatankowaniu.

– Zobaczyli trzech mężczyzn, kręcących się przy samochodzie, który miał kradzione tablice rejestracyjne – mówi Ciozak.

Tak wpadli trzej mieszkańcy Myszkowa w wieku 21, 25 i 45 lat, którzy przyznali się do ograbienia willi w Niemczech, w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Zdarzenie na stacji paliw miało miejsce jeszcze przed zamknięciem granic z powodu epidemii. Ale dopiero teraz udało się potwierdzić właściciela willi i skradzionych przedmiotów.

Pokazali na mapie okradzioną willę

W samochodzie z kradzionymi blachami policjanci znaleźli narkotyki i narzędzia służące do włamań. – Oraz adres willi w Austrii, do której zatrzymani mężczyźni jechali właśnie na kolejne włamanie – mówi Ciozak. Policjanci przeszukali ich mieszkania w Myszkowie. Znaleźli tam kradzione, cenne przedmioty. Ciozak: – Zatrzymani wskazali na mapie willę w Niemczech, którą okradli.

W sprawę włączyło się Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP, za którego pośrednictwem wymieniano się informacjami o włamaniu z policją z Niemiec. Polscy śledczy przekazali niemieckim stróżom prawa zdjęcia zabezpieczonych przedmiotów, które rozpoznali ich właściciele.

Wśród odzyskanych, rodzinnych pamiątek są: stara waza, srebrne tace i patery, świeczniki, kolekcja historycznych monet i szkatułka, w której trzymano cygara. Najcenniejsze są obrazy i grafiki, których policja nie wyciągała do zdjęć, by ich nie uszkodzić.

– Właściciel przedmiotów zadeklarował, że po otwarciu granic po nie przyjedzie – mówi rzecznik rudzkiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Atak nożownika w centrum Stargardu. Trwają poszukiwania trzeciego napastnika

Dwie osoby zostały zatrzymane, wciąż trwają poszukiwania trzeciej osoby, która brała udział w incydencie, do którego doszło w czwartek w centrum Stargardu. Policja zapewnia, że zna personalia poszukiwanego napastnika, jednak ze względu na dobro śledztwa nie ujawnia szczegółów.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem, w rejonie galerii Starówka przy ul. Grodzkiej w Stargardzie. Dwóch mężczyzn w wieku 25-26 lat zostało pobitych przez nieznanych napastników. Jeden z nich użył ostrego narzędzia. Zaatakowani trafili z obrażeniami do szpitala. Na szczęście rany okazały się niegroźne dla ich zdrowia i życia.

W sobotę zatrzymano dwóch młodych mężczyzn w wieku 15 i 17 lat. Starszy usłyszał zarzuty. Za przestępstwo będzie odpowiadał jak dorosły. Młodszy został zwolniony, o jego dalszych losach zdecyduje Sąd Rodzinny.

Wciąż poszukiwany jest trzeci napastnik. To właśnie on miał użyć ostrego narzędzia.
Źródło info i foto: se.pl

Prokuratura potwierdza, że jedna z osób zginęła jeszcze przed wybuchem gazu w poznańskiej kamienicy

– Wybuch gazu w Poznaniu mógł służyć zacieraniu śladów innego przestępstwa – potwierdziła w środę rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus. Policja szuka teraz narzędzia zbrodni, którym zamordowano jedną z lokatorek. Część gruzu wywieziono na specjalny plac strzeżony przez policję.

Eksplozję gazu, która w niedzielę rano zniszczyła część kamienicy w Poznaniu, poprzedziła śmierć młodej kobiety – to jest już pewne. Informacje, które publikowaliśmy od poniedziałku, powołując się na nasze źródła, potwierdziła w środę poznańska prokuratura.

– Na ciele jednej z ofiar znalezionych w kamienicy są ślady wskazujące na to, że nie powstały one na skutek wybuchu, ale wcześniej. Zostały zadane przez inne osoby. Mamy uzasadnione przypuszczenie, że ta osoba została zamordowana. Jedna z hipotez to wybuch gazu, który miał zatrzeć ślady innego przestępstwa – powiedziała rzeczniczka prokuratury.

Z rumowiska strażacy wydobyli pięć ciał. Jedno z nich – ciało kobiety – miało rany cięte i kłute. Było też pozbawione głowy (odnaleziono ją w rumowisku kilkanaście godzin później).
Źródło info i foto: poznan.wyborcza.pl

Policjanci zapobiegli ustawce pseudokibiców

Do starcia pseudokibiców miało dojść w pobliżu kilku sosnowieckich lokali. Znalezione przez mundurowych niebezpieczne przedmioty, w przypadku ich użycia w walce, mogły doprowadzić do bardzo poważnych obrażeń uczestników, a nawet ich śmierci. Stróże prawa wylegitymowali ponad 60 osób i skontrolowali samochody, którymi poruszali się mężczyźni.

Policjanci skierowali do sądu 10 wniosków o ukaranie osób, które posiadały pałki teleskopowe, maczety, noże, kije bejsbolowe i inne niebezpieczne narzędzia.

Policjanci z Sosnowca, wspierani przez mundurowych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz katowickiego oddziału prewencji, wkroczyli do akcji, kiedy kilkunastoosobowe grupy pseudokibiców próbowały doprowadzić do starcia ze zwaśnionymi ze sobą sympatykami kilku klubów piłkarskich. Chuligani gromadzili się wczoraj wieczorem w pobliżu lokali w Sosnowcu, część z nich wtargnęła do środka. Stróże prawa w porę ostudzili zamiary kiboli i nie dopuścili do bijatyki. Tylko dzięki stanowczej reakcji stróżów prawa nie doszło do chuligańskich burd, a może nawet tragedii. Mundurowi wylegitymowali łącznie 66 osób i skontrolowali samochody, którymi przemieszczali się mężczyźni. W wyniku tych czynności, zabezpieczyli maczety, miotacze gazu, siekierkę, noże i inne przedmioty. Policjanci skierowali do sądu wnioski o ukaranie 10 osób, przy których znaleziono niebezpieczne narzędzia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano wandala, który zniszczył 35 aut w Szczecinie

35 zaparkowanych w centrum Szczecina aut zniszczył w ten weekend mieszkaniec dolnośląskich Polkowic. Mężczyzna porysował karoserie i poprzebijał opony. Jak się okazało, był pijany. Usłyszał już zarzuty zniszczenia mienia. Wandal nie zniszczył w okolicy tylko jednego samochodu. Policjanci sprawdzili, kim jest jego właściciel. Okazało się, że mężczyzna przebywa w izbie wytrzeźwień.

Na zdewastowanych autach znaleziono odciski palców 39-latka. W jego samochodzie były narzędzia, którymi przebijał opony i niszczył karoserie. Za zniszczenie samochodów mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Syn zamordował rodziców. Po dokonaniu zbrodni wsi z zakrwawioną siekierą

Zabójstwo dwóch osób we wsi Model koło Gostynina na Mazowszu. Syn zamordował tam siekierą swych rodziców. W sprawie zatrzymano też 39-letnią kobietę.

Mamy do czynienia z zabójstwem dwóch osób. Okoliczności zdarzenia wskazują, że doszło do przestępstwa tego rodzaju. Do wyjaśnienia zatrzymano jedną osobę – mężczyznę, członka rodziny – mówi Aleksandra Calik z zespołu prasowego komendy wojewódzkiej policji.

Zatrzymany ws. zabójstwa to syn zamordowanych. Miał później chodzić po wsi z zakrwawionym narzędziem zbrodni. W sprawie zatrzymano również 39-letnią kobietę. To znajoma syna zmarłych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Żołnierz Państwa Islamskiego stoi za zbrodnią w Hamburgu

„Żołnierz Państwa Islamskiego ranił nożem dwie osoby w Hamburgu 16 października” – podała powiązana z organizacją terrorystyczną agencja Al-Amak. Jak dodała, akcja była „odpowiedzią na apel, by brać na cel obywateli państw walczących z Państwem Islamskim”. Niemieckie służby zaznaczyły jednak, że nie jednoznacznych dowodów, że atak zainspirowało Państwo Islamskie.

Do zdarzenia doszło 16 października niedaleko rzeki Alster pod mostem Kennedy’ego. Nożownik zaatakował dwoje siedzących nad brzegiem nastolatków. 16-latek, którego kilkakrotnie dźgnął od tyłu nożem, zmarł niedługo po przewiezieniu do szpitala. Nastolatkowi towarzyszyła 15-latka, która została zepchnięta przez dżihadystę do rzeki. Nie odniosła żadnych obrażeń. Napastnik zbiegł z miejsca zdarzenia. Policja do dziś go nie schwytała. Nie znalazła również narzędzia, którym zadano śmiertelne ciosy.

„Nie wyciągać przedwczesnych wniosków”

Niemieccy śledczy sprawdzają, czy nożownik faktycznie miał powiązania z dżihadystami. – Organy ścigania są od tej chwili włączone w śledztwo – poinformował Timo Zill, rzecznik policji w Hamburgu. Poprosił jednocześnie, aby nie wyciągać przedwczesnych wniosków.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Radom: Atak z maczetą na kobietę pod klubem

Straszne chwile przeżyła młoda kobieta w nocy pod klubem „Explosion” przy ulicy Wernera w Radomiu. W pewnym momencie najpierw doszło do szarpaniny, a potem polała się krew. – Przed godziną 4 nad ranem wybuchła awantura pod klubem. Nagle mężczyzna, który brał udział w ostrej wymianie zdań, wysiadł z auta z maczetą, którą zaatakował innego mężczyznę i kobietę, potem uciekł – powiedziała Justyna Leszczyńska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Agresor doskonale wiedział, jak posłużyć się ostrym narzędziem. Miał ogromną wprawę. Jaki był bilans starcia? – Dziewczynie naciął ucho, a poszkodowany omal nie stracił ręki. Cała sytuacja wyglądała naprawdę dramatycznie, pokrzywdzony stracił sporo krwi, zanim na miejsce dojechało pogotowie – wyznała osoba będąca na miejscu zdarzenia.

– Na pomoc od razu rzuciło się dwóch klubowiczów, którzy z paska od spodni zrobili opaskę uciskową, by zatamować krwotok. Pomocy udzielili również pracownicy ochrony klubu – dodał na łamach echodnia.pl inny ze świadków ataku.

Policji w Radomiu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie pod nadzorem prokuratury, jeszcze nie udało się zatrzymać agresywnego uczestnika zajścia. Stróże prawa przesłuchali już wszystkich świadków zdarzenia i mają nadzieję, że lada dzień uda im się ująć mężczyznę.
Żródło info i foto: Fakt.pl