Kolejni dziennikarze nie żyją

Operator Fox News Pierre Zakrzewski został zabity podczas filmowania działań wojennych w pobliżu Kijowa – podała we wtorek ta amerykańska stacja telewizyjna. W ostrzale pod Kijowem zginęła także ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa.

„Z wielkim smutkiem i ciężkim sercem przekazujemy wiadomość o śmierci naszego ukochanego operatora Pierre’a Zakrzewskiego” – napisała Suzanne Scott, dyrektor generalna Fox News, w notatce do pracowników sieci. 

„Pierre był fotografem wojennym, który podczas swojej długiej współpracy z nami sfilmował niemal każdą międzynarodową historię dla Fox News, od Iraku przez Afganistan po Syrię” – oświadczyła dyrektor kanału. „Jego pasja i talent dziennikarski nie miały sobie równych” – dodała.

„Nie wiem, co powiedzieć. Pierre był tak dobry. Bezinteresowny. Odważny. Pełen pasji. Tak mi przykro, że ci się to przytrafiło” – napisał korespondent Fox News Trey Yingst.

Wraz z Pierrem Zakrzewskim w rosyjskim ostrzale artyleryjskim zginęła ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa. Tragiczną informację przekazał we wtorek doradca szefa MSW Ukrainy Anton Heraszczenko. „Stali się kolejnymi niewinnymi ofiarami agresji Putina” – napisał w serwisie Telegram doradca szefa MSW, publikując zdjęcia dziennikarzy.

Komunikat w tej sprawie wydało także Ministerstwo Obrony Ukrainy. „Celem ataku jest prawda. Rosyjskie wojsko ostrzelało ekipę telewizyjną Fox News w pobliżu Kijowa. Operator Pierre Zakrzewski i producentka Ołeksandra Kuwszynowa zostali zabici. Dziennikarz Benjamin Hall przeżył, ale stracił część nogi” — poinformował resort.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sprawa zabójstwa trzech chłopców z Płocka. Wciąż trwają poszukiwania 42-latka

​Policja prowadzi intensywne poszukiwania 42-letniego Radosława Kolasińskiego, jak podkreśla, „do sprawy” zabójstwa trzech chłopców w wieku 8,12, i 17 lat, których zwłoki z ranami ciętymi zostały znalezione w środę w jednym z domów w Płocku. Najmłodszy z chłopców był jego synem. W sprawie wszczęto śledztwo. Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Płocku podkom. Marta Lewandowska, tamtejsi funkcjonariusze pod nadzorem miejscowej Prokuratury Rejonowej prowadzą „w sprawie zabójstwa trzech chłopców” intensywne czynności. Zwłoki chłopców „z ranami ciętymi” zostały odnalezione w środę przed południem.

– Policjanci prowadzoną intensywne poszukiwania za 42-letnim Radosławem Kolasińskim. Mężczyzna poszukiwany jest do sprawy zabójstwa trójki chłopców, których ciała zostały wczoraj znalezione w jednym z domów na osiedlu Wyszogrodzka w Płocku – przekazała podkom Lewandowska. Wyjaśniła, że „mężczyzna pod nieobecność matki zajmował się chłopcami, najmłodszy był jego synem”.

Rzeczniczka płockiej policji dodała, że w środę po południu samochód, którym poruszał poszukiwany Radosław Kolasiński „został odnaleziony w miejscowości Wykowo, w rejonie Wisły”. Do poszukiwań zaangażowany został policyjny helikopter oraz psy tropiące. – W tej chwili kilkudziesięciu policjantów prowadzi intensywne poszukiwania za 42-latkiem – zaznaczyła podkom. Lewandowska. Zastrzegła, iż na obecnym etapie prowadzonych działań operacyjnych policja nie może informować o szczegółach.

Rzeczniczka płockiej policji podkreśliła, że w ramach śledztwa „w sprawie potrójnego zabójstwa”, prowadząca to postępowanie tamtejsza Prokuratura Rejonowa „wydała decyzję o publikacji wizerunku poszukiwanego Radosława Kolasińskiego”. Mężczyzna najprawdopodobniej ubrany był w ciemną kurtkę z napisem odblaskowym HI-TEC umieszczonym na piersi, ramieniu oraz plecach, miał szalik typu komin w kolorze zielono-niebieskim i czapkę oraz niebieskie buty sportowe.

– Poszukiwany ma specyficzny styl poruszania się – stopy do zewnątrz, chód szybki – zwraca uwagę policja. Prosi jednocześnie o przekazywanie wszelkich informacji na temat miejsca przebywania poszukiwanego bądź innych istotnych informacji, które mogą doprowadzić do jego odnalezienia pod numer alarmowy 112, ewentualnie pod numery telefonów: 47 705 16 00 lub 47 705 16 01.

Płock. Nie żyje trzech chłopców

Zwłoki trzech chłopców w wieku 8, 12 i 17 lat odnaleźli w środę przed południem w domu przy ul. Wyszogrodzkiej w Płocku strażacy – otrzymali oni zgłoszenie o braku kontaktu z nastolatkiem od jego koleżanki. Na miejscu nie zastano osób dorosłych.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawa zaginięcia matki i córki. Sąd aresztował 52-latka

Częstochowski sąd aresztował w środę na trzy miesiące 52-latka podejrzanego o zabicie 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii z Częstochowy, które zaginęły przed kilkoma dniami. Podobnie jak prokuraturze, także przed sądem nie przyznał się do winy. W dalszym ciągu trwają poszukiwania zaginionych.

– Sąd Rejonowy w Częstochowie podzielił argumenty prokuratora – przyjął, że zgromadzone w tej sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany Krzysztof R. dopuścił się zarzucanych mu przestępstw, a także to, że jedynie środek o charakterze izolacyjnym – tymczasowe aresztowanie – w należyty sposób zabezpieczy dalszy tok tego postępowania – powiedział prokurator.

Jak dodał, podejrzany nie zmienił swojego stanowiska procesowego – nie przyznał się do winy i nie składał wyjaśnień.

Czynności z 52-latkiem prowadziła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. – We wtorek wieczorem zatrzymanemu postawiono zarzut zabójstwa, na podstawie oceny śledztwa prowadzonego przez prokuraturę – powiedział Interii prok. Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. 

– Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania zeznań – dodał prok. Budzik. 

Dziennikarze Interii ustalili, że mężczyzna był znany ofiarom. Ciał kobiet do tej pory nie odnaleziono. Śledczy na razie nie zdradzają, jakie i dowody wskazują na to, że kobiety zostały zamordowane. Po przesłuchaniu podejrzanego prokuratura przesłała do sądu wniosek o jego aresztowanie. Ma on zostać rozpoznany jeszcze w środę.

– Dalej prowadzimy czynności w tej sprawie. Kobiety wciąż mają status zaginionych – przekazała Interii podkomisarz Sabina Chyra-Giereś z KMP w Częstochowie.

Poszukiwania matki i córki

O poszukiwaniach 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii policja poinformowała w sobotę, zamieszczając ich zdjęcia i rysopisy. Wraz z psem rasy shih tzu w nieznanych okolicznościach opuściły one w czwartek 10 lutego miejsce zamieszkania w Częstochowie przy ul. Bienia i nie nawiązały kontaktu z bliskimi.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukradli samochód, którym mieli wypadek. Złodzieje nie żyją

Dwóch mężczyzn zginęło w wypadku, do którego doszło w niedzielę późnym wieczorem w Mnichu. Rzecznik cieszyńskiej policji st. asp. Krzysztof Pawlik poinformował w poniedziałek, że samochód, którym rozbili się o drzewo, kilkanaście minut przed zdarzeniem ukradli. Policjant poinformował, że ok. godz. 22. funkcjonariusze otrzymali sygnał o kradzieży opla w Chybiu. Chwilę później odebrali informację o wypadku drogowym w Mnichu z udziałem tego samego auta.

– Mundurowi wstępnie ustalili, że kierujący 34-latek nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, stracił panowanie nad pojazdem, wypadł z jezdni i bokiem uderzył w drzewo. Kierowca i jego pasażer, pomimo szybko udzielonej im pomocy, nie przeżyli wypadku – poinformował st. asp. Pawlik.

Rzecznik dodał, że 34-latek, który prowadził opla, był już w przeszłości karany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wirginia: Kolejna strzelanina. Nie żyją trzy kobiety

Co najmniej trzy kobiety zginęły, a dwie odniosły rany w wyniku strzelaniny na osiedlu mieszkalnym w mieście Norfolk w stanie Wirginia. Znany policji sprawca został zatrzymany – donosi dziennik „USA Today”. Napastnik strzelił do pierwszej ofiary przed budynkiem mieszkalnym podczas „incydentu domowego” i oddalił się z miejsca zdarzenia – poinformował szef policji w Norfolk Larry Boome. Następnie wrócił, gdy cztery kobiety próbowały udzielić pomocy rannej.

W wyniku strzelaniny śmierć poniosły trzy osoby, a dwie ranne zostały przewiezione do lokalnego szpitala. Sprawca był znany policji – jak poinformowała agencja Associated Press. Komendant jednostki w Norfolk nazwał zabójcę „tchórzem”.

Napastnik został zatrzymany – potwierdziły lokalne służby na Twitterze, nie udzielając zarazem bliższych informacji o tożsamości mordercy i okolicznościach tragicznego zdarzenia. W wyniku strzelanin domowych w Stanach Zjednoczonych co roku ginie niemal 1,3 tys. osób – pokazują dane Emory University School of Medicine. Ponad 59 proc. strzelanin, do jakich doszło w latach 2014-19, miało związek z przemocą domową.

W 68,2 proc. przypadków sprawca śmiertelnie postrzelił co najmniej jednego członka rodziny lub swojego partnera – wynika ze statystyk opublikowanych w Journal of Injury Epidemiology. W 2020 r. w wyniku pandemii COVID-19 i związanych z nią ograniczeń w życiu społecznym wzrosła liczba zabójstw domowych. Według danych FBI co najmniej 878 ofiar zginęło w tym czasie z rąk współmałżonka lub życiowego partnera.

W Stanach Zjednoczonych jedna na trzy kobiety i jeden na czterech mężczyzn padają ofiarą przemocy w związku, rozumianej jako gwałt, ataki fizyczne lub stalking. To oznacza, że łącznie przemocy z rąk partnera doświadcza rocznie ponad 10 mln Amerykanów – szacuje organizacja non-profit Narodowa Koalicja Przeciw Przemocy Domowej.

Departament Sprawiedliwości USA podaje, że 9 na 10 przypadków przemocy w rodzinie ma miejsce w domu ofiary lub krewnego będącego sprawcą.
Źródło info i foto: TVP.info

Borowce: Nie żyją rodzice i ich nastoletni syn. Nieoficjalnie: Mieli rany postrzałowe

Tragedia rodzinna w miejscowości Borowce pod Częstochową. Nie żyją trzy osoby: kobieta i mężczyzna oraz ich nastoletni syn. Według nieoficjalnych ustaleń reporterki RMF FM Anny Kropaczek, wszyscy mieli rany postrzałowe. Jak dowiedziała się nasza dziennikarka, około godziny pierwszej w nocy policja dostała zgłoszenie o awanturze domowej.

Pod wskazanym adresem funkcjonariusze znaleźli niestety ciała trzech osób: kobiety i mężczyzny w wieku 44 lat oraz ich 17-letniego syna. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła Anna Kropaczek, wynika, że wszyscy troje mieli rany postrzałowe, a prawdopodobny zabójca odjechał z miejsca zdarzenia. Okoliczności tragedii wyjaśniają pod nadzorem prokuratury w Myszkowie policjanci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Miami: Strzelanina na imprezie absolwentów. 3 osoby nie żyją

Trzy osoby nie żyją, a co najmniej sześć zostało rannych w wyniku strzelaniny na imprezie absolwentów w okolicach Miami w amerykańskim stanie Floryda – poinformowała miejscowa policja. To najnowszy incydent w serii takich aktów przemocy w tym rejonie.

Jedną z zabitych osób jest funkcjonariusz policji stanowej. Szef policji w hrabstwie Miami-Dade, Alfredo Ramirez III, powiedział dziennikarzom, że zorganizowana w centrum handlowym impreza właśnie się kończyła, gdy ktoś z jednego lub więcej pojazdów „zaczął strzelać do tłumu”.

Do strzelaniny doszło w niedzielę około godz. 2 w nocy na przedmieściach Kendall. Dwie z ofiar śmiertelnych znajdowały się w jednym z samochodów, z którego według policji strzelano. Pojazd ruszył z miejsca i rozbił się o pobliski mur. W samochodzie znaleziono co najmniej jeden pistolet, ale jego związek ze strzelaniną nie jest jasny – podała agencja AP.

„W każdy weekend jest to samo”

W zeszły długi weekend związany z Dniem Pamięci (Memorial Day) w rejonie Miami zginęły trzy osoby, a 20 zostało rannych w strzelaninie w sali bankietowej. W wyniku wcześniejszej strzelaniny 28 maja w dzielnicy Wynwood zginęła jedna osoba, a sześć zostało rannych.

„W każdy weekend jest to samo. Musimy się zjednoczyć – apelował Ramirez. – Jest dużo pracy do zrobienia. Musimy się zjednoczyć jako społeczność i sprawić, by to się skończyło”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Częstochowa: Zwłoki matki i córki w mieszkaniu

Zwłoki matki i córki znaleziono w jednym z mieszkań w Częstochowie. Niewykluczone, że kobiety zatruły się alkoholem niewiadomego pochodzenia. Zwłoki odkryto w mieszkaniu kamienicy przy ulicy Limanowskiego na częstochowskim Rakowie. Sąsiedzi zaniepokojeni brakiem kontaktu z kobietami zaalarmowali służby. Na miejsce skierowano patrol policji i straż pożarną. Po wyważeniu drzwi okazało się, że 72-latka i jej 53-letnia córka nie żyją.  

Jak podaje ”Gazeta Wyborcza”, wstępne oględziny nie wykazały obecności w mieszkaniu osób trzecich. – Lekarz określił, że do śmierci kobiet mogło dojść między kilkanaście a kilka dni wcześniej. Prokurator zlecił badania  histopatologiczne mające ustalić bezpośrednią przyczynę zgonów – poinformował prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Śledczy nie wykluczają, że do śmierci kobiet przyczynił się alkohol niewiadomego pochodzenia, który mógł się okazać śmiertelną trucizną.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Raciąż na Mazowszu: Strzelanina w jednym z bloków. Nie żyją dwie osoby

W Raciążu (woj. mazowieckie) w bloku na jednym z osiedli mieszkaniowych doszło we wtorek późnym wieczorem do strzelaniny. Zginęli kobieta i mężczyzna. Na klatce schodowej znaleziono także rannego, który trafił do szpitala. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

Jak poinformowała w środę rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Płońsku podkom. Kinga Drężek-Zmysłowska, ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta i mężczyzna, którzy zginęli, byli w trakcie rozwodu. Zgłoszenie o strzałach, które słychać było w bloku na jednym z osiedli mieszkaniowych w Raciążu policja otrzymała od okolicznych mieszkańców we wtorek ok. godz. 22.25 – na miejsce natychmiast wysłano patrol funkcjonariuszy.

– Skierowani na miejsce policjanci znaleźli w bloku na klatce schodowej ciała dwóch osób: 32-letniej kobiety i 36-letniego mężczyzny. Funkcjonariusze zastali tam również rannego 35-latka, który został przewieziony do szpitala w Płońsku. Miał ranę ręki – powiedziała Drężek-Zmysłowska. Dodała, iż na miejscu zdarzenia przez całą noc pracowała grupa operacyjno-dochodzeniowa policji pod nadzorem prokuratora.

– Z informacji, które posiadamy wynika, że dwie osoby, które zginęły były w trakcie rozwodu – przyznała rzeczniczka płońskiej policji, pytana o dotychczasowe ustalenia w związku ze zdarzeniem. Powołując się na dobro prowadzonych czynności, odmówiła podania innych szczegółów. Podkreśliła, że prawdopodobnie jeszcze w środę zebrane w sprawie przez policję materiały zostaną przekazane do płońskiej Prokuratury Rejonowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Zaginiona wnuczka Kennedy’ego i jej syn nie żyją

Maeve Kennedy Townsend McKean i jej 8-letni syn Gideon nie żyją. 40-latka była wnuczką Roberta F. Kennedy’ego (brata zamordowanego Johna F. Kennedy’ego). W czwartek 2 kwietnia rodzina poinformowała o ich zaginięciu, kilka dni później mąż Maeve przekazał, że zarówno ona jak i synek, zginęli w tragicznych okolicznościach.

Wnuczka Roberta F. Kennedy’ego Maeve Kennedy Townsend McKean i jej ośmioletni syn Gideon utonęli w wodach zatoki Chesapeake, w stanie Maryland. 40-latka wybrała się z rodziną – mężem Davidem McKean i trojgiem dzieci Gideonem, Gabriellą i Tobym do ich wakacyjnego domu w Shady Side. Stwierdzili, że w czasie narodowej kwarantanny będzie im tam wygodniej, a dzieci będą miały dużo miejsca do biegania.

Wzruszające słowa męża

2 kwietnia, gdy rodzina dotarła na miejsce, Maeve Kennedy wyszła pograć z synem na zewnątrz. Kiedy piłka wpadła do wody, postanowili podpłynąć po nią kajakiem. Jak przekazał na Facebooku McKean, piłka znajdowała się w rejonie, gdzie woda jest płytka i nie ma prądu. Wiatr zepchnął ich jednak w stronę zatoki. Pół godziny później matkę i syna, zauważył z oddali sąsiad i wezwał straż przybrzeżną. Następnego dnia znaleziono przewrócony kajak. Stało się jasne, że Maeve i Gideon nie żyją.

„Była moim najlepszym przyjacielem, moją bratnią duszą. Mogłeś usłyszeć śmiech Maeve kilka bloków dalej, a ona śmiała się sporo. Była magiczna z niekończącymi się pokładami energii, oddana wymyślaniu zabaw dla naszych dzieci, biorąca kolejny projekt w pracy albo dla naszej społeczności i spędzająca czas z naszymi przyjaciółmi. Była w Korpusie Pokoju, przebiegła Boston Marathon […]. Była najjaśniejszym światłem, jakie kiedykolwiek poznałem” – napisał załamany David poście na Facebooku.

Nad klanem ciąży klątwa?

W sierpniu 2019 roku w tragicznych okolicznościach zmarła inna wnuczka Roberta F. Kennedy’ego, Saoirse Kennedy Hill. 22-latka przedawkowała narkotyki. W 2012 roku synowa polityka Mary Kennedy popełniła samobójstwo. On sam natomiast został zamordowany w 1968 roku, podobnie jak brat John F. Kennedy.

Syn zabitego prezydenta John F. Kennedy Jr. również zginął w gwałtowny sposób. W lipcu 1999 roku samolot, którym leciał z żoną Carolyn Bessette-Kennedy i szwagierką Lauren Gail Bessette rozbił się niedaleko wyspy Martha’s Vineyard. To nie jedyne dramatyczne wydarzenia, z którymi musiał mierzyć się znany klan. Wiele osób sądzi, że nad rodziną ciąży klątwa, którą rzekomo rozpoczął nieudany zabieg lobotomii przeprowadzony w 1944 roku na Rosemary Kennedy, siostrze Johna i Roberta.
Źródło info i foto: Fakt.pl