Nielegalne wyścigi pod Częstochową przyciągnęły około 700 osób

Blisko 700 osób przyjechało w miniony weekend do Poczesnej pod Częstochową, żeby rozpocząć tam nielegalne wyścigi samochodowe. Na miejscu była też jednak policja, która to wszystko udaremniła. W sobotni wieczór na parkingu w Poczesnej pod Częstochową spotkało się ponad 700 miłośników czterech kółek.

Kierowcy, którzy przyjechali w to miejsce, popełnili ponad 130 drogowych wykroczeń. Zdecydowana większość z nich to było przekroczenie prędkości. Ale to wykroczenia popełniono nie na wielkim parkingu przy centrum handlowym, gdzie wszyscy się zebrali, ale na okolicznych drogach dojazdowych.

Łamiących przepisy ukarano mandatami. Dodatkowo 5 drogowych piratów straciło prawa jazdy. Okazało się, że stan techniczny 19 aut nie pozwalał na ich dalszą jazdę. Pod Częstochowę przyjechali mieszkańcy Bytomia, Będzina, Gliwic, Zawiercia, Kłobucka, Lublińca, Tarnowskich Gór i Sosnowca. Policja sprawdziła trzeźwość kierowców. Wszyscy, a było tam prawie 700 osób, byli trzeźwi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pożar nielegalnego składowiska opon w Raciniewie

Kilkanaście godzin może jeszcze potrwać gaszenie pożaru bardzo dużego składowiska opon w Raciniewie (Kujawsko-pomorskie), który wybuchł w piątek wieczorem – poinformował w sobotę rzecznik KW PSP w Toruniu mł. bryg. Arkadiusz Piętak. W akcji bierze udział ponad 60 zastępów strażaków.

– To niezwykle trudny pożar na terenie o powierzchni kilkunastu tysięcy metrów kwadratowych. Cały czas płoną opony, wydziela się gęsty dym. Tego typu pożary należą do najtrudniejszych, bowiem w miejscach, w których udaje się opanować ogień pojawiają się nowe jego zarzewia – powiedział mł. bryg. Arkadiusz Piętak.

Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP poinformował, że na miejscu działa już 60 zastępów straży pożarnej. Z żywiołem walczy ok. 200 strażaków.

– Z ogniem walczą zastępy PSP i OSP z całego województwa, zastępy ratownictwa chemicznego i cysterny. Akcją dowodzi zastępca komendanta wojewódzkiego PSP. Zbudowaliśmy trzy magistrale wodne, budujemy kolejne, gdyż zaraz wyczerpią się zbiorniki naturalne – tyle idzie wody – mówił mł. bryg. Piętak.

Na miejsce akcji sprowadzone zostały cysterny do wody z Bydgoszczy i Włocławka oraz cysterny ze środkiem pianotwórczym z Szubina i województwa pomorskiego, a także kontener z Torunia z dodatkowym sprzętem ochrony układu oddechowego.

Strażacy cały czas sprawdzają jakość powietrza w okolicy, a dzięki specjalistycznym systemom i sprzętowi wiedzą, czy chmura dymu unosząca się nad miejscowością jest szkodliwa i jak bardzo jest szkodliwa.

– Nie tylko gasimy pożar, ale chronimy także znajdujące się w sąsiedztwie zakłady – przekazał rzecznik prasowy.

Służby apelują do mieszkańców, aby nie opuszczali domów i zamykali okna z uwagi na dym powstały w wyniku spalania opon.

Wójt gminy Unisław Jakub Danielewicz powiedział wcześniej, że składowisko jest nielegalne, od dawna zwracano uwagę na to, iż jest za duże. Dodatkowo składujący opony przedsiębiorca był karany finansowo (2,5 mln zł kary). Przyznał, że strażacy walczą z żywiołem z ogromnym poświęceniem. Ważny jest czas i opanowanie ognia, gdyż obok znajdują się m.in. dwie stolarnie, stacja benzynowa i zakład produkcji maseczek.

– Dzwonił do mnie wiceminister klimatu Jacek Ozdoba, który będzie zwracał się w poniedziałek do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, żeby osobiście nadzorował dochodzenie nad przyczynami tego pożaru – podkreślił Danielewicz. Wójt nie przesądził o przyczynie katastrofy, ale przyznał, iż kolejne etapy toczącego się postępowania wobec przedsiębiorcy, który był upominany, zbiegły się w czasie z wybuchem pożaru. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W skrzyni ładunkowej wywrotki było 45 tys. paczek papierosów

Funkcjonariusze podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) z Budziska zatrzymali po pościgu 38-letniego kierowcę wywrotki, w której miał 45 tys. paczek nielegalnych papierosów. Funkcjonariusze KAS pełniący służbę na drodze krajowej nr 8 w pobliżu polsko-litewskiej granicy zatrzymali do kontroli wywrotkę na polskich numerach rejestracyjnych. Kierowca został skierowany do prześwietlenia rentgenowskiego.

38-latek zignorował jednak polecenia mundurowych, gwałtownie przyspieszył i zjechał na jedną z pobliskich, szutrowych dróg. Mundurowi ruszyli w pościg. Po kilku minutach kierowca zrezygnował z ucieczki i zatrzymał się. Podczas sprawdzania ciężarówki funkcjonariusze KAS znaleźli w skrzyni ładunkowej 45 tys. paczek białoruskich papierosów. Gdyby trafiły do nielegalnego obrotu, straty Skarbu Państwa wyniosłyby ponad 1 mln zł.

38-letni kierowca usłyszał zarzut, grozi mu wysoka grzywna, a nawet kara 5-letniego więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Straż Graniczna przejęła ponad 3 tony nielegalnego tytoniu

Funkcjonariusze Straży Granicznej przejęli w Jastrowiu (woj. wielkopolskie) ponad 3,3 tony nielegalnego tytoniu oraz zabezpieczyli maszyny do krojenia, suszenia i ważenia surowca. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Złotowie wynika, że towar i sprzęt należały do działającego od sierpnia gangu, którego trzej członkowie zostali zatrzymani.

Z ustaleń pograniczników z Ustki wynikało, że w Jastrowiu gang ma swój magazyn i manufakturę, w której przygotowywano tytoń do dalszej sprzedaży. Funkcjonariusze wkroczyli na wytypowaną posesję w momencie gdy trzej mężczyźni ładowali do samochodu jakieś worki. Okazało się, że zawierają one tytoń.

W aucie znajdowało się już ponad dwie tony kontrabandy. Kolejne worki z tytoniem odkryto w hali, w której stały także maszyny do cięcia, suszenia i ważenia tytoniu. Krajankę tytoniową znaleziono także na terenie posesji jednego z mężczyzn zatrzymanych w magazynie. W sumie przejęto ponad 3,3 tony surowca.

Zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienia przestępstw skarbowych. Grozi im do pięciu lat więzienia i wysoka grzywna. Dwaj podejrzani, na wiosek Prokuratury Rejonowej w Złotowie, zostali aresztowani przez sąd na trzy miesiące. Wobec trzeciego zastosowano dozór policyjny.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze KAS uderzyli w nielegalny obrót paliwami

Funkcjonariusze KAS zatrzymali jednego z prezesów spółki, która wprowadzała do obrotu paliwa deklarowane jako preparat antykorozyjny. Uszczuplenia wpływów do budżetu wyniosły ok. 18 mln zł – poinformowała w środę Krajowa Administracja Skarbowa. Funkcjonariusze KAS z Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie zatrzymali jednego z prezesów spółki produkującej paliwa.

Śledztwo było prowadzone od lutego 2017 r., dotyczyło całego okresu działalności jednego ze składów podatkowych, który funkcjonował w województwie warmińsko-mazurskim. Zgodnie z ustaleniami służby, spółka produkowała wyroby akcyzowe – olej smarowy oraz preparat antykorozyjny – które były przedmiotem dostaw wewnątrzwspólnotowych.

Preparat antykorozyjny

– Aby uniknąć płacenia akcyzy wprowadzano do obrotu paliwa deklarowane jako preparat antykorozyjny. Podczas śledztwa zakwestionowano również rzetelność dostaw wewnątrzwspólnotowych, które skutkowały powstaniem obowiązku podatkowego w VAT. Uszczuplenia wpływów do budżetu państwa, powstałe w związku z tym działaniem, wyniosły blisko 18 mln zł – podała KAS.

Wobec zatrzymanego zastosowano środek zapobiegawczy – tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przechwycono prawie 9 mln sztuk papierosów

Policjanci CBŚP i funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni odkryli przemyt prawie 9 mln sztuk papierosów – poinformowała w poniedziałek rzecznik prasowy CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Nielegalny towar przypłynął do Polski z Azji. Jego szacunkowa wartość to ponad 6,2 mln zł. Skarb Państwa mógł zostać narażony na uszczuplenia wynoszące prawie 10,5 mln zł – podała rzeczniczka.

Sprawdzenie kontenera, który przypłynął na statku z Azji to efekt wymiany informacji pomiędzy pomorską KAS i CBŚP z Gdańska.

Kontrabandę ukryto za „zastawką”

Funkcjonariusze tuż po otwarciu kontenera zobaczyli tzw. „zastawkę” czyli warstwę legalnego towaru, za którą przemytnicy ukryli kontrabandę.

– Jest to dość powszechna praktyka stosowana przez grupy przestępcze zajmujące się przemytem kontenerowym. Tym razem były to okute blachą drzwi. Po wyładowaniu części towaru z kontenera mundurowi dotarli do 8,9 mln szt. papierosów bez polskich znaków akcyzy – zaznaczyła Jurkiewicz.

– Zgromadzone przez służby informacje doprowadziły do szczegółowej kontroli transportu z deklarowanym ładunkiem drzwi. Według dokumentacji towar miał trafić na Łotwę. Funkcjonariusze najpierw zeskanowali kontener za pomocą urządzenia RTG, a następnie użyto psa wyszkolonego do wykrywania tytoniu. Zarówno obraz zarejestrowany przez urządzenie, jak i reakcja psa nie pozostawiały złudzeń, co do konieczności szczegółowego sprawdzenia kontenera – wyjaśniła rzeczniczka CBŚP.

Nielegalny towar został zabezpieczony, podobnie jak kilkadziesiąt sztuk drzwi, które znajdowały się w kontenerze. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Pomorski Urząd Celno–Skarbowy w Gdyni wspólnie z Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukrainiec zasłabł w fabryce trumien. Właścicielka firmy „wywiozła jego ciało do lasu”. Nowe informacje dotyczące śledztwa

Pracował u niej nielegalnie, nagle zasłabł. – Najpierw nie pozwoliła wezwać karetki, potem zmusiła jednego z pracowników, by przeniósł zwłoki kolegi do jej auta, którym potem wywiozła ciało do lasu – twierdzi prokuratura. Nowe ustalenia śledczych w sprawie tragedii w zakładzie produkującym trumny w okolicach Nowego Tomyśla (Wielkopolska).

Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 36-letniego Ukraińca, który zasłabł w pracy podczas produkcji trumien. Właścicielka zakładu zamiast do szpitala, miała go wywieźć do lasu i zostawić. Nowe ustalenia śledczych w tej sprawie dotyczą tego, jaką rolę odegrał kolega zmarłego i jeden z nielegalnych pracowników zakładu.

– Kiedy 36-latek zasłabł, właścicielka zakładu wyprosiła wszystkich pracowników. Został tylko mężczyzna, który prowadził akcję reanimacyjną. 36-latek nawet na chwilę odzyskał przytomność, ale potem znów ją stracił – poinformował nas Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jak ustalili śledczy, udzielający pierwszej pomocy mężczyzna, domagał się wezwania karetki, ale szefowa nie zgodziła się na to.

– Kobieta nielegalnie zatrudniała obywateli Ukrainy, dlatego obawiając się konsekwencji, postanowiła wywieźć 36-latka poza miejsce pracy. Zmusiła pracownika, by przeniósł zwłoki kolegi do jej auta. Zagroziła, że jeśli jej nie pomoże, to poinformuje służby o jego nielegalnym pobycie w Polsce. Mężczyzna wiedział, że to wiązałoby się z deportacją, dlatego wypełnił jej polecenie – tłumaczy Smętkowski.

Po fakcie, kolega zmarłego próbował opuścić Polskę, ale został zatrzymany w hostelu w Łomży. Usłyszał zarzut utrudniania postępowania karnego. Głównie chodzi o zacieranie śladów przestępstwa. – Ten mężczyzna pomagał szefowej, bo bał się o własne bezpieczeństwo. Zostanie to wzięte po uwagę. Wobec podejrzanego zastosowano dozór policyjny – dodaje Smętkowski. W areszcie przebywa Grażyna F. Kobieta usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. Został jej także ogłoszony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi za to kara do 5 lat więzienia. Śledczy, wraz z Państwową Inspekcją Pracy, zajmują się też sprawą zatrudnienia pracowników w firmie. Już pierwsze kontrole wykazały, że większość z nich pracowała bez umów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Trzy brytyjskie firmy objęte śledztwem w sprawie eksportu śmieci do Polski

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dot. nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia – poinformował w czwartek dziennik „The Telegraph”.

Według gazety nazwy firm nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości, dopóki nie zakończy się śledztwo.

We wtorek Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku poinformował o przejęciu w porcie morskim w Gdyni ponad 1000 ton śmieci, które były błędnie oznaczone jako recykling, gdyż nie nadawały się do przetworzenia; były to m.in. opony i tworzywa sztuczne.

Co roku Wielka Brytania eksportuje ok. 800 tys. ton plastikowych odpadów rocznie, z czego około 12 tys. ton trafia do Polski. Dominic Hogg, szef firmy doradczej Eunomia, zajmującej się doradztwem w zakresie przetwarzania odpadów, ocenił w rozmowie z „Telegraphem”, że brytyjski system „jest fundamentalnie zepsuty i po prostu nie wiemy, ile z odpadów wysyłanych za granicę jest rzeczywiście poddawanych recyklingowi”.

– Bardzo ciężko ustalić dokładną skalę problemu, ale w oparciu o to, co wiemy jest jasne, że przeprowadzanych jest niewystarczająco dużo kontroli, co prowadzi do działań, które łamią prawo – dodał Hogg.

W podobnym tonie wypowiedział się w ubiegłym miesiącu Narodowy Urząd Audytu (National Audit Office, odpowiednik polskiej Najwyższej Izby Kontroli), który ostrzegł, że agencja środowiskowa „nie ma wystarczająco silnej funkcji kontrolnej”, która pozwoliłaby na powstrzymanie nieuczciwych praktyk dotyczących śmieci.

„The Telegraph” zaznaczył, że od 2011 roku 258 firm otrzymało kary za niewłaściwe pozbywanie się śmieci i w efekcie ponad 5 mln funtów zostało przekazanych na cele środowiskowe.

Pod koniec lipca „Telegraph” opublikował duży materiał o „polskiej mafii środowiskowej”, zaznaczając, że po wprowadzeniu w styczniu przez Chiny zakazu importu plastiku przeznaczonego na recykling, Polska stała się szóstym największym odbiorcą brytyjskich śmieci na świecie i drugim w Unii Europejskiej, tuż za Holandią. Jak oceniono, to efekt „systemu, który jest przeżarty korupcją i w ewidentny sposób nieodpowiedni” dla przetwarzania odpadów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nielegalne drewno przyjeżdża do Polski z Ukrainy

Do Unii Europejskiej wjeżdża dziennie 60 pociągów z nielegalnym drewnem z Ukrainy. Jedna piąta z tego trafia do zakładów w Polsce – ustaliło Radio ZET. Sprawę analizuje już Ministerstwo Środowiska.

Eksperci brytyjskiej organizacji pozarządowej Earthsight, która przygotowała raport o nielegalnej wycince drewna na Ukrainie, twierdzą, że nielegalne drewno trafia do dwóch wielkich firm przy pomocy firm-słupów, które przejmują je na granicy i wystawiają legalne dokumenty. Jak wynika z raportu, trzech największych producentów paneli drewnianych w UE oraz właściciele największej fabryki papieru i drugiej na świecie fabryki tarcicy, wykorzystują korupcję związaną z nielegalną wycinką drzew na Ukrainie.

Te firmy mają lub właśnie budują swoje zakłady w Polsce. Ministerstwo Środowiska odpowiedziało Radiu ZET, że zna ten raport i trafił do analizy Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci zabezpieczyli ponad 6 ton nielegalnego tytoniu

Przewozili nielegalny tytoń, a kolega ich konwojował. W sumie ponad 6 ton tytoniu zabezpieczyli policjanci na terenie powiatu makowskiego i ostrowskiego. Uszczuplenia skarbu państwa z tytułu niezapłaconego podatku akcyzowego to kwota blisko 5 mln zł. Mundurowi zatrzymali do sprawy trzech mężczyzn.

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu wspólnie z makowskimi funkcjonariuszami z Wydziału Kryminalnego, w Różanie zatrzymali do kontroli vw transportera. Jak się szybko okazało kierujący w samochodzie przewoził 840 kg nielegalnego tytoniu. Mężczyźni, którzy podróżowali autem, 24 i 25-letni pasażer trafili do policyjnego aresztu. W toku dalszej pracy nad sprawą mundurowi zatrzymali jeszcze jedną osobę, 44-letniego mieszkańca powiatu makowskiego. Ten mężczyzna konwojował przewóz towaru.

Policjanci szybko ustalili skąd towar był przewożony. Podczas przeszukań pomieszczeń gospodarczych na terenie powiatu ostrowskiego funkcjonariusze zabezpieczyli kolejną partię towaru. W sumie ponad 6 ton tytoniu. Jak ustalono straty z tytułu uszczuplenia podatku akcyzowego na szkodę skarbu państwa wyniosły blisko 5 mln zł.

Prokurator wobec zatrzymanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. Teraz mężczyźni odpowiedzą za przestępstwo karno-skarbowe, za które grozi im kara w postaci pozbawienia wolności, bardzo wysoka grzywna oraz całkowity przepadek towaru.
Źródło info i foto: Policja.pl