Rozbito gang. Odzyskano rowery skradzione w Niemczech. Ich wartość to 2,1 mln złotych

Rozbicie gangu, zlikwidowanie 2 magazynów ze skradzionymi rzeczami i odzyskanie towaru ukradzionego w Niemczech, o łącznej wartości ponad 3 mln zł, to efekt współpracy CBŚP i policji niemieckiej. Policjanci zatrzymali 7 osób i odzyskali m.in. ponad 100 wysokiej klasy rowerów wartych blisko 2,1 mln zł, skradzionych tej samej nocy w Niemczech. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp.

Wszystko zaczęło się, gdy funkcjonariusze z Polizeipräsidium Landeskriminalamt przekazali informację policjantom z Centralnego Biura Śledczego Policji o kradzieży z włamaniem do pojazdów ciężarowych. Zdarzenie miało miejsce w Niemczech w nocy z 24 na 25 lutego 2022 roku. Łupem sprawców padło ponad 100 wysokiej klasy rowerów, o łącznej wartości blisko 2,1 mln zł. Z przekazanej informacji wynikało, że sprawcy działali w grupie kilkuosobowej i przemieszczali się samochodami osobowymi oraz pojazdem ciężarowym. Jednocześnie funkcjonariusze Policji niemieckiej przekazali, że z okolic Berlina sprawcy pojechali kolumną kilku pojazdów w kierunku granicy z Polską. W tym momencie do akcji wkroczyli policjanci z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim Centralnego Biura Śledczego Policji.

Policjanci CBŚP objęli dyskretną obserwacją wszystkie osoby jadące w kolumnie od granicy polsko-niemieckiej. W efekcie funkcjonariusze dotarli do miejsc zamieszkania podejrzanych i do magazynu, gdzie rozładowywano skradziony towar z samochodu ciężarowego. W krótkim czasie, w różnych rejonach Gorzowa Wlkp. i okolic zatrzymano 7 osób uczestniczących w nocnym wyjeździe lub odbierających towar. Jak się okazało członkowie gangu do porozumiewania się posiadali krótkofalówki, które zostały także zabezpieczone. Podczas akcji przejęto również 7 pojazdów, które prawdopodobnie posłużyły do popełnienia przestępstwa.

W trakcie działań odzyskano nie tylko skradzione tej nocy mienie, ale ujawniono także inne przedmioty, które najprawdopodobniej pochodzą z przestępstw popełnionych w Niemczech. Policjanci dotarli do drugiego magazynu, gdzie znajdowało się mnóstwo artykułów spożywczych, przemysłowych oraz odzieży różnych marek, jak również 7 motocykli co do których istnieje podejrzenie, że mogą pochodzić z kradzieży.

Łącznie podczas realizacji zabezpieczono mienie pochodzące z przestępstw o szacunkowej wartości ponad 3 mln zł.

Podczas akcji zatrzymano 7 osób, które doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Tam przedstawiono im zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, z czego 6 osób jest podejrzanych o udział w pięciu kradzieżach z włamaniem. Jedna osoba usłyszała zarzut paserstwa. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Gorzowie Wlkp. wobec wszystkich zatrzymanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Uchodźcy starają się o azyl w Niemczech

Liczba wniosków o azyl w Niemczech gwałtownie wzrosła. W listopadzie złożono 16 520 wniosków wstępnych – informuje „Die Welt”. Wg statystyk federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) jest to najwyższa wartość od sierpnia 2017 r. (16 633 wniosków). Wcześniej podobnie było tylko w marcu 2017 r. i podczas kryzysu migracyjnego między październikiem 2014 r. a grudniem 2016 r.

Także po rekordowych latach 2014-2017 imigracja azylowa do Niemiec utrzymywała się na wysokim poziomie. W każdym z kolejnych lat, nawet w pandemicznym roku 2020, przekraczano granicę 100 tys. wniosków. Latem do dotychczasowych nielegalnych szlaków migracyjnych przez Hiszpanię, Grecję i Włochy doszedł nowy szlak, prowadzący przez Białoruś i Polskę. – To jeden z powodów ponownego wzrostu liczby wniosków o azyl – podkreśla „Die Welt”. 

„Niektórym migrantom uda się dostać niepostrzeżenie”

Od sierpnia policja federalna zarejestrowała ponad 10 500 „nieautoryzowanych wjazdów, mających związek z Białorusią, obecnie z tendencją spadkową”. Od sierpnia (474) do września (1903) i października (5285) ruch na tej trasie rozwijał się szybko. W listopadzie z kierunku białoruskiego przybyło, wg policji federalnej, 2 849 osób. – Oprócz tej liczby osób ujawnionych na granicy, niektórym migrantom uda się prawdopodobnie przedostać do kraju niepostrzeżenie – zauważa „Die Welt”.

Wg szacunków służb bezpieczeństwa, osoby dostające się przez Białoruś najczęściej ubiegają się o azyl właśnie w Niemczech, ale niektórzy przenoszą się np. do Holandii lub Francji.

Napływ wniosków z Grecji

– Granica niemiecko-polska to wewnętrzna granica Schengen, którą można przekroczyć w dowolnym momencie i w dowolnym miejscu – dodaje policja federalna.

– Odmowy byłyby prawnie dopuszczalne tylko w przypadku, gdyby tymczasowe przywrócenie kontroli granicznych zostało zgłoszone Komisji Europejskiej. Tak nie dzieje się w przypadku granicy polsko-niemieckiej – przekazano.

Ponadto coraz częściej o azyl w Niemczech ubiegają się uchodźcy, przebywający w Grecji. W tym roku do końca października było takich przypadków już 13 700 – informuje BAMF.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany „Szopen” zatrzymany w Niemczech

Poszukiwany trzema listami gończymi 58-letni Robert M. ps. Szopen został zatrzymany w Niemczech. Mężczyzna podejrzany jest o udział w rozboju z użyciem broni, podczas którego sprawcy wykazali się dużym okrucieństwem, łamiąc kości i wybijając zęby pokrzywdzonym. Jak poinformował PAP rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkom. Andrzej Fijołek, mężczyzna był już wcześniej skazany m.in. za przechowywanie fałszywych banknotów, za wymuszenie rozbójnicze. Podczas przerwy w wykonywaniu kary nie wrócił do aresztu. Kilka miesięcy później, w lipcu 2003 r. brał udział w napadzie na rodzinę zamieszkałą w gminie Wohyń na Lubelszczyźnie.

Z ustaleń policji wynikało, że wspólnie z innymi osobami brutalnie pobili pokrzywdzonych m.in. ojca i syna oraz pozostałych członków rodziny. – Sprawcy domagali się wydania pieniędzy. Podczas napadu byli bardzo brutalni. Zadawali obrażenia m.in. pięściami oraz kijem, łamiąc kości i wybijając zęby. Zrabowali wówczas 46 tys. dol. – powiedział nadkom. Andrzej Fijołek.

Po dokonaniu przestępstwa Robert M. ukrywał się na terenie różnych krajów europejskich. Był poszukiwany na podstawie trzech listów gończych i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ustalenia funkcjonariuszy wskazywały, że poszukiwany przebywa na terenie Niemiec. Mężczyzna jednak wprowadzał w błąd funkcjonariuszy niemieckich i w trakcie legitymowania podawał dane swojego brata.

– Policjanci zajmujący się poszukiwaniami ustali miejsce pobytu obu braci, jednoznacznie wskazując, który z nich przebywa w Niemczech. Przy współpracy z policjantami z Komendy Głównej Policji informacje zostały przekazane stronie niemieckiej. Po zatrzymaniu i rozpatrzeniu sprawy, sąd w Niemczech wyraził zgodę na ekstradycję poszukiwanego do Polski – zaznaczył rzecznik KWP w Lublinie.

58-latek odpowie teraz za przestępstwa popełnione w przeszłości. Za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: onet.pl

Brutalny mord na 16-latce w Niemczech

Kolejny brutalny mord na nastolatce w Niemczech. Ciało 16-latki znaleciono w Bawarii w pobliżu lotniska w Memmingen. W sprawie zatrzymano dwie osoby. Tragiczne doniesienia z Niemiec. We wtorek 16 listopada policja z Bawarii poinformowała o brutalnym zabójstwie 16-letniej dziewczyny. Na ciało nastolatki natknięto się w poniedziałek w pobliżu lotniska w Memmingen.

Z informacji służb wynika, że 16-latka została brutalnie zamordowana dzień wcześniej. Także w niedzielę jej rodzice zgłosili zaginięcie córki. Zagraniczne media donoszą, że w sprawie zabójstwa 16-latki w Niemczech zatrzymane zostały dwie osoby. To 25-letni mężczyzna, a także 15-letnia dziewczyna. 25-latek był już wcześniej znany organom ścigania.

Policja w Niemczech potwierdziła już, że zamordowana 16-latka znała się ze swoimi oprawcami. Służby nie informują jeszcze o możliwym motywie zbrodni.

To nie pierwsze brutalne morderstwo na nastolatce w Niemczech w ostatnim czasie. Na początku listopada zamordowana została 14-latka z Aschersleben. Dziewczyna została zasztyletowana. W sprawie została zatrzymana jedna osoba – to 14-letni mężczyzna, który był wcześniej związany z nastolatką. Do podobnie brutalnej zbrodni doszło też na początku września na podwórzu garażowym w Grossroehrsdorf w Saksonii. Zabita została wówczas 16-letnia Wiktoria z Gorzowa Wielkopolskiego. W tym przypadku narzędziem zbrodni również okazał się nóż.

Jak w przypadku 14-latki z Aschersleben winnym okazał się także chłopak ofiary. Policja w Niemczech zatrzymała 15-letniego sprawcę zbrodni.
Źródło info i foto: wp.pl

Znaleziono martwego rosyjskiego dyplomatę przed ambasadą w Niemczech

W niewyjaśnionych okolicznościach zmarł w Berlinie 35-letni sekretarz ambasady rosyjskiej. Znaleziono go martwego na chodniku przed ambasadą. Z informacji portalu tygodnika „Spiegel” wynika, że miał on powiązania z rosyjskim wywiadem FSB. W ambasadzie rosyjskiej w Berlinie doszło do niewyjaśnionego zgonu. Według informacji „Spiegla”, policjanci ochraniający budynek odkryli 19 października około godziny 7.20 na chodniku przed gmachem ambasady w Berlinie martwego człowieka. Próby reanimacji podjęte przez służby ratunkowe nie powiodły się.

Mężczyzna spadł z górnego piętra budynku ambasady przy Behrenstrasse w berlińskiej dzielnicy Mitte. Zgodnie z oficjalną listą dyplomatyczną 35-latek był akredytowany jako II sekretarz ambasady w Berlinie od lata 2019 roku. Niemieckie władze bezpieczeństwa uznały go jednak za zakamuflowanego pracownika rosyjskiego wywiadu krajowego FSB – pisze w piątek „Spiegel”.

Miał on być także powiązany z wysokim rangą urzędnikiem drugiej służby FSB. Resort ten odpowiada m.in. za przeciwdziałanie terroryzmowi w Rosji i został powiązany przez zachodnie służby wywiadowcze z tzw. morderstwem w Tiergarten, kiedy latem 2019 roku w Berlinie w biały dzień zastrzelono przebywającego na emigracji Gruzina.

Funkcjonariusze drugiej służby FSB byli również zaangażowani w atak z użyciem trucizny na rosyjskiego polityka opozycyjnego Aleksieja Nawalnego latem 2020 roku – wynika z badań „Spiegla”, platform śledczych Bellingcat i The Insider oraz amerykańskiego kanału informacyjnego CNN.

Jak wynika z informacji tygodnika w przypadku dyplomaty, który został znaleziony martwy, ambasada rosyjska nie zgodziła się na przeprowadzenie sekcji zwłok. Źródła bezpieczeństwa podały, że okoliczności domniemanego upadku i przyczyna śmierci są „nieznane”. Ponieważ zmarły miał status dyplomatyczny, prokuratura nie mogła przeprowadzić dochodzenia w sprawie śmierci.

Ciało dyplomaty zostało w międzyczasie przewiezione do Rosji, dowiedział się „Spiegel”. Na prośbę rosyjskiej ambasady poinformowano o „tragicznym wypadku”, którego nie będzie się komentować z „powodów etycznych”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zbiorowy gwałt w Niemczech. Wśród oprawców Polak

W parku miejskim w Hamburgu grupa mężczyzn zgwałciła 15-latkę. Sytuacja miała miejsce we wrześniu 2020 roku. Pijana nastolatka wracała z urodzin, kiedy została wciągnięta w krzaki. Według portalu bild.de wśród napastników był Polak, 19-letni Arsen K. Niemieccy dziennikarze dotarli do nieznanych dotąd faktów na temat gwałtu w parku miejskim w Hamburgu.

Pijana nastolatka wracała przez park miejski z imprezy urodzinowej około 23:15, kiedy jeden z mężczyzn wciągnął ją w krzaki i zgwałcił. Następnie zadzwonił po swoich kolegów, którzy przez ponad 2,5 godziny znęcali się nad 15-latką. W sumie w ataku miało brać udział 11 mężczyzn w wieku od 17 do 21 lat.

Według śledczych 10 podejrzanych to migranci mieszkający na co dzień w Niemczech. Wśród nich jest 19-letni Polak Arsen K. Napastnicy ukradli dziewczynie telefon oraz portfel.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Ruszył proces chirurga plastycznego. Filmował krwawe zabiegi i publikował w sieci. Nie żyją dwie kobiety

W Niemczech ruszył proces chirurga plastycznego, który oferował zabiegi powiększania pośladków. Medyk zamieszczał nagrania krwawych procedur w mediach społecznościowych. Według prokuratury dwie jego pacjentki zmarły wskutek błędów, które miał popełnić. M.in. powinny być operowane nie w warunkach ambulatorium, ale na sali operacyjnej. Eksperci uznają działania medyka za „nie do usprawiedliwienia”.

Przed Sądem Krajowym w Düsseldorfie rozpoczął się we wtorek proces lekarza, który w swojej klinice oferował pacjentkom zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej, które obejmowały powiększanie pośladków. 49-letni lekarz przeprowadził wiele takich zabiegów, które polegają na przeszczepieniu pacjentce jej własnej tkanki tłuszczowej pobranej z innej okolicy ciała. Chirurg filmował krwawe zabiegi, a nagrania umieszczał w mediach społecznościowych.

Zmarła po wadliwej liposukcji

Okazało się jednak, że dwie pacjentki chirurga plastycznego zmarły. 2 lipca 2019 roku lekarz przeprowadził zabieg odsysania tłuszczu u 42-letniej kobiety, a następnie pobraną tkankę wstrzyknął w pośladki kobiety. Jednak kobieta zmarła wskutek powikłań: utraty krwi połączonej z zatorowością tłuszczową.

Prokuratura, która zajęła się sprawą, ustaliła, że zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej zabieg tego rodzaju, łącznie z leczeniem przeciwzakrzepowym, powinien być przeprowadzony na sali operacyjnej. Odbył się jednak w warunkach ambulatoryjnych. Lekarz nie tylko nie prowadził po wykonaniu zabiegu obserwacji, ale nie wdrożył także opieki pooperacyjnej. Śledczy ustalili, że ani liposukcja, czyli pobranie tkanki tłuszczowej, ani iniekcja – czyli wstrzyknięcie jej pod skórę, nie zostały wykonane prawidłowo.

Tłuszcz zatkał płuca pacjentki

W akcie oskarżenia jest także zarzut związany ze śmiercią innej kobiety, która została poddana zabiegowi 6 sierpnia 2018 roku. Lekarz odessał tłuszcz z ponad 12 litrów tkanki tłuszczowej, a następnie wykonał zabieg wstrzyknięcia go do tkanki piersi i pośladków. 20-letnia pacjentka zmarła tego samego dnia. Powodem jej zgonu była duża utrata krwi oraz zatorowość. Tłuszcz przedostał się do tętnic płucnych, blokując je. Śledczy ustalili, że w takich przypadkach dozwolone jest pobieranie maksymalnie pięciu litrów tkanki tłuszczowej. Ustalono także, że kobieta otrzymała zbyt wysoka dawkę znieczulenia.

Trzecia kobieta, ofiara nieprawidłowo przeprowadzonego w tym samym roku zabiegu, przeżyła, ale również została wypuszczona do domu bez opieki pooperacyjnej. W jej przypadku ustalono, że chirurg miał użyć lekarstwa, które nie zostało dopuszczone na niemiecki rynek.

W akcie oskarżenia prokuratura zarzuciła medykowi uszkodzenie ciała, które dwukrotnie doprowadziło do śmierci oraz, w wypadku trzeciej klientki, która przeżyła zabieg, uszkodzenie ciała powstałe w wyniku zaniedbań. Profesor Dennis von Heimburg, przewodniczący Stowarzyszenia Niemieckich Chirurgów Estetycznych, podkreślił w rozmowie z Deutsche Welle, że współczynnik śmiertelności przy tego rodzaju interwencjach wynosi 1:3 tys. i jego zdaniem „taka interwencja jest właściwie nie do usprawiedliwienia”.

Prokuratura opiera zarzuty na ekspertyzach, które przeprowadzili biegli. Mimo to oskarżony lekarz nadal zaprzecza zarzutom, nie może jednak do odwołania prowadzić praktyki lekarskiej. Został warunkowo zwolniony z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości 100 tys. euro. Według Międzynarodowego Towarzystwa Estetycznej Chirurgii Plastycznej zabiegi powiększania pośladków gwałtownie zyskują na świecie popularność. Ich liczba wzrosła o 38,4 proc w 2019 roku, najszybciej spośród wszystkich zabiegów chirurgicznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

16-letnia Polka zamordowana w Niemczech

W powiecie Budziszyn w Saksonii doszło do brutalnego morderstwa 16-letniej dziewczyny. Zagraniczne media podają, że mogła pochodzić z Polski. Pomimo prób reanimacji, nie udało się jej uratować. Nastolatka, o której śmierci głośno było w Niemczech, mogła pochodzić z Polski, twierdzi PAP. Swoje sugestie agencja opiera na informacjach zawartych w artykule, który pojawił się na łamach czasopisma „Bild”

W środę w Grossroehrsdorf doszło do napaści z nożem w ręku na 16-letnią dziewczynę, którą ugodzić miał „około 20-letni mężczyzna”. Oboje zaczęli się kłócić, słychać było krzyki, mówi świadek zdarzenia, podaje „Bild”.

„Powiedział, że usłyszał głośną kłótnię, a następnie zobaczył ciemno ubranego mężczyznę (w wieku około 20 lat), który kilkakrotnie ugodził dziewczynę nożem” – cyt. PAP (za „Bild”).

Dziewczyna, która została ugodzona nożem i mimo reanimacji zmarła (o czym doniósł niemiecki „Die Welt”), miałaby być Polką, podaje „Bild”. Padło także jej imię i miejsce zamieszkania. Ponoć w Niemczech przebywa z rodzicami.

„Wiktoria, z pochodzenia Polka. Mieszkała z rodzicami w oddalonym o siedem kilometrów Lichtenbergu, a do szkoły średniej uczęszczała w Grossroehrsdorfie” – czytamy.
Źródło info i foto: o2.pl

Niemcy: Ilość antysemickich incydentów w kraju. Raport

Centrum Badań i Informacji o Antysemityzmie (Rias) udokumentowało 1909 incydentów antysemickich w Niemczech w ubiegłym roku, wynika z raportu, który Rias przedstawił w poniedziałek. Antysemityzm był szczególnie rozpowszechniony podczas demonstracji koronasceptyków.

Rias udokumentowało 1909 incydentów antysemickich w Niemczech w 2020 roku. Wyszczególniono 1449 przypadków krzywdzących zachowań – w tym wyzwisk, a także antysemickich plakatów i naklejek. Organizacja naliczyła również 167 przypadków celowego uszkodzenia mienia, 157 antysemickich listów otwartych, 96 gróźb i 39 ataków – pisze w poniedziałek dziennik „Welt”.

W statystykach pojawia się również jeden przypadek skrajnej przemocy: w październiku 26-letni student został pobity szpadlem i poważnie ranny. Był w drodze do synagogi i miał na sobie kipę. Antysemityzm był szczególnie rozpowszechniony podczas demonstracji przeciwko państwowej polityce walki z pandemią. Rias udokumentował 284 zgromadzenia w całym kraju, na których działania państwa w związku z pandemią zostały zrównane z nazistowskimi prześladowaniami Żydów lub padały inne antysemickie stwierdzenia.

Eksperci zakładają dużą liczbę niezgłoszonych przypadków

Wraz z demonstracjami znacznie wzrosła liczba przypadków krzywdzących zachowań w porównaniu z rokiem 2019. W Bawarii wzrost wyniósł 52 procent (188 incydentów zamiast 124), w Brandenburgii 26 procent (102 zamiast 81), a w Berlinie 18 procent (770 zamiast 653). Zmniejszyła się za to liczba ataków i gróźb. Na przykład ataki w Berlinie spadły o prawie połowę w porównaniu z 2019 r., a liczba gróźb o jedną szóstą.

„Rias to projekt społeczeństwa obywatelskiego zajmujący się dokumentacją antysemityzmu. Incydenty są rejestrowane w całych Niemczech, chociaż nie wszystkie państwa federalne utworzyły jeszcze własne biura rejestracji” – pisze „Welt”. Eksperci „zakładają dużą liczbę niezgłoszonych przypadków”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Niemczech rozbito grupę Wernera S. Terrorysta planował ataki na meczety i uchodźców

Po dziewięciu miesiącach intensywnych śledztw, niemiecki prokurator generalny wniósł akt oskarżenia przeciwko 54-letniemu Wernerowi S. Śledczy uważają jego grupę za prawicowych terrorystów, którzy chcieli zachwiać porządkiem społecznym Republiki Federalnej Niemiec. Zdaniem prokuratury, jeżeli policja nie robiłaby jego grupy, doszłoby do ataków na meczety oraz domy uchodźców.

„Wódz przygotowywał się do ostatecznej bitwy. Sprzedał wszystkie swoje rzeczy, aby móc wykonać swoje wielkie zadanie. Chciał wziąć udział w ostatecznej bitwie i uratować Niemcy. Chciał wokół siebie prawdziwych mężczyzn, zahartowanych i zdeterminowanych” – pisze dziennik „Sueddeutsche Zeitung” w reportażu poświęconym Wernerowi S., oskarżonemu o planowanie ataków na polityków, osoby ubiegające się o azyl, jak i muzułmanów.

Jak dodała gazeta, „jego ludzie wierzyli, że mają do czynienia z bardzo wyjątkowym człowiekiem, urodzonym przywódcą”.

„Takim, który pokaże muzułmanom i uchodźcom w Niemczech, że nie mają tu czego szukać. Byli pod takim wrażeniem Wernera S., że jeden z nich, który był śmiertelnie chory, zaproponował przywódcy, że poświęci się jako zamachowiec-samobójca” – opisali dziennikarze.

Prokuratura: jeśli policja nie rozbiłaby grupy, doszłoby do ataków

„Nie mogę się doczekać zmiany i wielu nieszczęsnych ciał przy krawężniku” – napisał kiedyś Werner S. Prawdopodobnie zdążył znaleźć handlarza bronią, zamówił także kałasznikowy. Uzgodniono również, ile jest gotów zapłacić za broń: do 5000 euro.

Kiedy śledczy dowiedzieli się o tych planach, nie chcieli dłużej czekać. Policja zaatakowała 14 lutego i rozbiła „Grupę S.”. Według Prokuratury Federalnej, Werner S. w przeciwnym razie poprowadziłby swoich ludzi do zbrojnego ataku na meczety i domy dla uchodźców. Teraz, po dziewięciu miesiącach intensywnych śledztw, prokurator generalny wniósł akt oskarżenia. Śledczy uważają grupę S. za prawicowych terrorystów, którzy chcieli zachwiać porządkiem społecznym Republiki Federalnej Niemiec.

„Grupa zebrała się jesienią 2019 roku, przywódcą był Werner S., a jego prawą ręką Tony E. Dwunastu mężczyzn chciało wyegzekwować swoją prawicową ekstremistyczną ideologię poprzez skoordynowane ataki na polityków, osoby ubiegające się o azyl i muzułmanów. Poprzez ataki pojedynczych sprawców lub w małych grupach w celu zabicia lub zranienia jak największej liczby osób. To miało wywołać wojnę domową” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Śledczy: Werner S. przygotowywał się do zbrojnego powstania

Takie grupy pojawiają się raz po raz, na przykład „Rewolucja Chemnitz”, chcąca zapoczątkować rewolucję w Berlinie w 2018 roku i w ramach „próby” zaatakowała młodych ludzi na pikniku w Chemnitz, albo „Freital Group”, która w 2015 i 2016 roku wielokrotnie atakowała domy dla uchodźców i alternatywne projekty mieszkaniowe w pobliżu Drezna, używając samodzielnie wykonanych materiałów wybuchowych.

Członkowie obu grup zostali skazani na kary do dziesięciu lat więzienia za utworzenie grupy terrorystycznej.

„Z drugiej strony „Grupa S.” nie zorganizowała jeszcze żadnych ataków. Ale granica między popisywaniem się a prawdziwym niebezpieczeństwem jest często niewielka, ale kiedy jest mowa o konkretnym uzbrojeniu, szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl