53 potwierdzone przypadki prawicowego ekstremizmu w niemieckiej policji

Policja Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec potwierdziła, że w 53 przypadkach podejrzenia o prawicowy ekstremizm wśród jej funkcjonariuszy okazały się zasadne – podało MSW tego kraju związkowego. Jeden z policjantów zamieścił zdjęcia bombek choinkowych z runami SS i napisami „Sieg Heil”, inny miał zdjęcia swastyki wykonanej z amunicji służbowej.

Jak przekazał resort spraw wewnętrznych landu, sprawy te zostały już ostatecznie zbadane, a sprawców ukarano poprzez wyciągniecie wobec nich konsekwencji służbowe. Według najnowszych danych w 84 innych przypadkach podejrzenia nie potwierdziły się. Śledztwo w sprawie 138 pozostałych tropów jest nadal w toku.

Kilkaset zgłoszeń ws. prawicowego ekstremizmu

Od 2017 r. do końca września br. policja w Nadrenii Północnej-Westfalii zgłosiła 275 podejrzanych przypadków. Na przejętych nośnikach danych znaleziono m.in. zakazany utwór Horsta Wessela. Jest to pieśń bojowa SA i późniejszy hymn partyjny NSDAP.

Jeden z funkcjonariuszy miał zamieścić zdjęcia bombek choinkowych z runami SS i napisami „Sieg Heil”, u innego znaleziono zdjęcia swastyki wykonanej z amunicji służbowej, a jeden z policjantów sfotografował się w mundurze, stojąc na dwóch radiowozach i wykonując gest hitlerowskiego pozdrowienia.

Pod względem prawa karnego policjanci, o których mowa, wyszli z tego bez szwanku, ponieważ sąd zakwalifikował rozmowy na WhatsApp jako komunikację prywatną.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nalot niemieckiej policji. W centrum śledztwa dwie firmy z Polski

Niemiecka policja przeprowadziła nalot na ponad 40 firm i mieszkań prywatnych. Chodzi o nielegalnych pracowników z Polski, Ukrainy i Białorusi. Polskie firmy, które ich zatrudniały, miały posługiwać się fałszywymi dokumentami. Niemieccy policjanci chcą przesłuchać ponad 80 osób. To pracownicy niemieckiego sektora pakowania wędlin. Zatrudnione w nim osoby z Polski, Ukrainy i Białorusi miały pracować na podrobionych dokumentach.

W centrum śledztwa znajdują się dwie polskie firmy. Jak podaje Reuters, miały zatrudniać w Niemczech pracowników, posługując się fałszywymi dokumentami. Śledczy chcą także dotrzeć do 10 osób z Rosji, które także miały uczestniczyć w nielegalnym procederze.

Podczas nalotu na siedziby firm policja przejęła gotówkę i kosztowności o wartości 1,5 miliona euro (około 6,7 milionów złotych). Śledczy twierdzą, że te pieniądze firmy zarobiły nielegalnie. Miały przekazywać pracownikom tylko ułamek należnego im wynagrodzenia.

„Mamy w Niemczech płacę minimalną, ale musimy założyć, że zagraniczni pracownicy niekoniecznie o tym wiedzą” – powiedział rzecznik niemieckiej policji.

Policyjne przeszukania miały miejsce głównie w mieście Weißenfels na wschodzie Niemiec. Tam zlokalizowana jest fabryka największej niemieckiej firmy produkującej mięso Tönnies. Rzecznik mięsnego potentata nie był w stanie stwierdzić czy podejrzewane o przestępstwa firmy są podwykonawcami jego zakładu.

Przedstawiciel jednej z firm, cytowany przez Reutersa, stwierdził, że nie jest możliwe, aby firma wysłała kogoś do Niemiec z podrobionymi dokumentami. Jednocześnie odmówił dalszego komentowania sprawy. Druga z firm nie udzieliła jakiegokolwiek komentarza.

Niemiecki sektor wędliniarski znalazł się w tym roku pod ostrzałem ze względu na wykorzystywanie pracowników z Europy Wschodniej. Złe warunki pracy miały przyspieszyć rozprzestrzenianie się w kraju koronawirusa. W związku z tym rząd w Berlinie przyjął w lipcu ustawę, która nakazuje niemieckim firmom bezpośrednie zatrudnianie pracowników, bez udziału spółek pośredniczących.
Źródło info i foto: o2.pl

Niemcy: 23-letnia Polka upozorowała swoje porwanie

Niemiecka policja otrzymała wiadomość z Polski, że 23-letnia kobieta mogła zostać porwana. W piątek odbyło się przeszukanie domów w Nauen (Brandenburgia). Mundurowi przed jednym z budynków spotkali kobietę spacerującą z psem – jak się okazało była nią Polka, która sfingowała swoje zniknięcie – informuje serwis rbb24.

Polskie służby przekazały do Departamentu Policji Zachodniej Brandenburgii wiadomość, że 23-latka z Polski mogła paść ofiarą porwania. Poszukiwania zaczęto jeszcze w piątek.

„Porwana” spacerowała z psem

Z ustaleń wynikało, że kobieta może przebywać na terenie miasta Nauen. Zlokalizowano miejsce, gdzie rzekomo miała być przetrzymywana – poinformowała w poniedziałek niemiecka policja.

Tamtejsze służby wezwały nawet do przeszukania domów jednostkę Brandenburskiego Dowództwa Operacji Specjalnych (SEK). Funkcjonariusze nie odnaleźli jednak kobiety w budynku. Jak się okazało, 23-latka była nieopodal – na zewnątrz. Mundurowi spotkali Polkę w momencie, kiedy spacerowała z psem.

Upozorowała swoje porwanie

Niemieckie służby podejrzewały, że kobieta upozorowała swoje porwanie. 23-latka została tymczasowo aresztowana. W mieszkaniu, gdzie przebywała, odnaleziono dowody, które mają świadczyć o tym, że cały incydent był przez nią dokładnie przygotowany – jak podała rzeczniczka policji.

Co więcej, 23-latka podczas przesłuchania przyznała się do tego, że sama wymyśliła plan, związany ze swoim zniknięciem. Na polecenie prokuratora kobieta została zwolniona z aresztu. Funkcjonariusze nadal prowadzą dochodzenie ws. sfingowania przez nią porwania oraz próby wymuszenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Trwa obława na islamistów

W czterech niemieckich landach: Berlinie, Brandenburgii, Turyngii i Nadrenii Północnej-Westfalii trwa od rana obława policyjna przeciwko pochodzącym z Czeczenii islamistom. Jak poinformowała na Twitterze berlińska prokuratura, działania policji mają związek ze śledztwem w sprawie przygotowywania „ciężkiego aktu przemocy zagrażającego państwu”.

Niemieckie służby regularnie ostrzegają przed rosnącym znaczeniem czeczeńskiej mafii w Niemczech. Raport Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) z ubiegłego roku zwraca uwagę, że szczególnie alarmujące są bliskie związki czeczeńskich gangów ze środowiskami radykalnych islamistów. Według szacunków niemieckiej służby dotyczy to około jednej trzeciej członków grup przestępczych z Kaukazu Północnego.

Wzrost znaczenia czeczeńska mafia zawdzięcza wyjątkowej bezwzględności i wewnętrznej spójności. Jak wskazuje policja, nawet konkurujące między sobą organizacje są lojalne wobec siebie w obliczu zagrożenia ze strony śledczych. Właściwie uniemożliwia to pozyskanie informatorów z tego środowiska.

Dokładna liczba Czeczenów mieszkających w RFN jest trudna do oszacowania, ponieważ większość z nich to obywatele rosyjscy. Według Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) w Niemczech przebywa około 50 tys. osób z Kaukazu Północnego, z czego około 80 proc. to Czeczeni.

Jeszcze do niedawna czeczeńskie grupy przestępcze były klasyfikowane przez niemiecką policję jako „podwykonawcy” innych gangów. Obecnie same specjalizują się w kilku branżach przestępczej działalności: handlu narkotykami, zorganizowanych rozbojach i wymuszeniach. Ten ostatni proceder często jest prowadzony pod przykrywką legalnych firm świadczących usługi ochroniarskie i windykację długów.

Za szczególnie niebezpieczne BKA uważa zjawisko polegające na celowym ubieganiu się przez czeczeńskie firmy o kontrakty ochroniarskie we wrażliwych z punktu widzenia bezpieczeństwa wewnętrznego instytucjach. Na przykład w jednym z niemieckich krajów związkowych Czeczeni byli zatrudnieni przy pilnowaniu posterunku jednostki antyterrorystycznej policji SEK.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci z Niemiec pomagają w poszukiwaniach 5-letniego Dawida

Policja prowadzi poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego w kilku sektorach wzdłuż autostrady A2 oraz w Grodzisku Mazowieckim i w pobliżu Lotniska Chopina. Dawid Żukowski z Grodziska Mazowieckiego po raz ostatni widziany był w środę o godz. 17. Siedem godzin później, o północy rozpoczęły się jego poszukiwania.

– Przeszukujemy teren od węzła Konotopa do Grodziska Mazowieckiego. Mamy informacje od świadków, że na tym odcinku widziano samochód ojca 5-letniego Dawida – powiedział w piątek przed południem oficer policji, który bierze udział poszukiwaniach.

Żołnierze 6. Mazowieckiej Brygady Terytorialnej, strażacy i policjanci utworzyli tyralierę i przeszukują 50-metrowy pas przy autostradzie A2. Jak informuje Katarzyna Zych z policji w Grodzisku Mazowieckim służby sprawdzają też dwa inne tereny: okolice górki spotterskiej w pobliżu lotniska na Okęciu oraz teren od miejsca zostawienia samochodu do torów, gdzie zmarł ojciec chłopca. Ale tam siły są mniejsze.

Okolice autostrady

W czwartek policjanci pracowali do późnych godzin wieczornych. W piątek rano poszukiwania zostały wznowione.

– Chodzi o wznowienie przerwanych przed północą działań pododdziałów zwartych – wyjaśnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji. – Służby operacyjne pracowały bez żadnej przerwy – podkreśla.

– Dzisiaj jesteśmy w dalszym ciągu wspierani przez inne służby. Oprócz policjantów z Grodziska Mazowieckiego, Komendy Głównej oraz garnizonu stołecznego, jesteśmy wspierani przez wojsko obrony terytorialnej, państwową straż pożarną, ochotniczą straż pożarną i podmioty społeczne – powiedział Marczak w rozmowie z PAP.

– Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wczorajszy dzień, to kilkuset funkcjonariuszy prowadziło poszukiwania pięcioletniego Dawida. Tylko wczoraj przeszukaliśmy teren około tysiąca hektarów. Dziś te działania są kontynuowane. Skupiamy się na dwóch miejscach: terenie od pozostawionego pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo, a drugi obszar to obszar autostrady, który dziś będzie przez nas sprawdzany – dodał rzecznik policji. Wyjaśnił, że chodzi o fragment autostrady A2 na odcinku Warszawa – Grodzisk Mazowiecki.

W działaniach biorą też udział policjanci z niemieckiego Drezna, którzy pracują razem z psami tropiącymi.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Sprawcy śmiertelnego postrzelenia Polki w Berlinie trafili do aresztu. Policja: Powód był błahy

Niemiecka policja ujawniła kolejne szczegóły śledztwa po postrzeleniu 25-letniej Polki na ulicach Berlina. 2 i 3 stycznia aresztowano dwóch mężczyzn, którzy przyznali się do współudziału w zarzucanych czynów – podaje niemiecki portal dw.pl. Polka prawie dobę walczyła o życie; zmarła w szpitalu.

Wiktoria S. została postrzelona z bliska w głowę 27 grudnia w berlińskiej dzielnicy Neukoelln. Według świadków i lokalnej policji Polka została postrzelona najprawdopodobniej w wyniku kłótni.

Niemiecka policja i prokuratura, które badają sprawę poinformowały w piątek, że w sprawie zatrzymano dwóch mężczyzn; ich narodowość nie została ujawniona.

29-letni „były przyjaciel” Wiktorii i inny 39-latek przyznali się kolejno do sprawstwa i współsprawstwa – podaje dw.pl. Pierwszy już przebywa w areszcie. Wobec drugiego sąd ma zadecydować o środku zapobiegawczym.

W komunikacie podano, że policja odnalazła również broń, z której postrzelono Polkę. – Wstępne ustalenia wskazują na błahy powód zabójstwa – podaje policja. 25-letnia Wiktoria po przewiezieniu jej do szpitala przebyła operację głowy. Jednak po kilkunastu godzinach zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Policja udaremniła porwanie polskiego dziecka na lotnisku Schoenefeld

Niemiecka policja była czujna. kontrola na lotnisku Schoenefeld wykazała, że 2-letnie dziecko, które ojciec chciał wywieźć za granicę, jest poszukiwane przez polskie władze. Zaopiekował się nim Jugendamt. Do zdarzenia doszło w piątek na lotnisku Schoenefeld, jak czytamy w internetowym wydaniu „Tagesspiegla”. Gazeta powołuje się na opublikowany właśnie komunikat policji federalnej (Bundespolizei).

Podczas kontroli dokumentów 38-letniego Polaka oraz jego dwuletniego syna policjanci stwierdzili, że dziecko poszukiwane jest polskim listem gończym. Z dokumentów wynikało, że sąd zakazał ojcu kontaktowania się z synem.

Policja ustaliła, że mężczyzna zabrał bezprawnie dziecko matce. Rodzice mieszkają oddzielnie.

Niemieckie władze wdrożyły śledztwo przeciwko mężczyźnie podejrzanemu o zabór dziecka. Po zakończeniu wstępnych czynności Polak odleciał do Glasgow – bez dziecka. Dwulatek trafił do Urzędu do spraw dzieci i młodzieży (Jugendamtu) – pisze „Tagesspiegel”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Policja zatrzymała trzy osoby za przemyt migrantów, m.in. z Polski

Niemiecka policja poinformowała w środę, że zatrzymała trzy osoby podczas rewizji w ramach dochodzenia dotyczącego grupy przestępczej, którą podejrzewa się o przemyt w ostatnich miesiącach co najmniej 160 migrantów. Przewożono ich do Niemiec m.in. z Polski.

Rzecznik policji Christian Meinhold przekazał, że przeszukano siedem lokali w czterech landach. Dwóch podejrzanych zatrzymano w Berlinie, a trzeciego w Bad Muskau, w Saksonii, przy polskiej granicy.

Policja podejrzewa, że zatrzymani należą do grupy, która samochodami ciężarowymi przemycała do Niemiec migrantów z Polski i Czech. Proceder ten prawdopodobnie trwał od sierpnia, a dochodzenie wszczęto jesienią. W ubiegłym roku do Niemiec przybyło ok. 186 tys. ubiegających się o azyl. Choć liczba ta jest znacznie mniejsza niż w dwóch poprzednich latach, zdaniem władz jest ona wciąż zbyt wysoka, a powodem tego jest w dużej mierze działalność przemytników.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemiecka policja znalazła ciało 44-letniego Polaka

W przeznaczonym do rozbiórki budynku w Wolgast miejscowa policja znalazła ciało mężczyzny. Okazało się, że to 44-letni Polak. Ciało mężczyzny znaleziono w poniedziałek, około godziny 13 w jednym z opuszczonych budynków w miejscowości Wolgast na północy Niemiec. Według policji 44-latek prawdopodobnie schronił się w nim na noc.

Mężczyzna prawdopodobnie zmarł z wychłodzenia. Dokładna przyczyna śmierci znana będzie jednak dopiero po przeprowadzeniu autopsji. Pozwoli ona także wyjaśnić, kiedy dokładnie zmarł 44-latek. Policjanci z Anklam, którzy prowadzą śledztwo w tej sprawie twierdzą, że Polak nie miał stałego miejsca zamieszkania w Niemczech. Był jednak od dłuższego czasu widywany w powiecie Vorpommern-Greifswald.

Niemieckie media przypominają, że to już kolejny przypadek śmerci bezdomnego Polaka w Meklemburgii – Pomorzu Przednim. W grudniu w Rostocku znaleziono ciało 37-latka z Polski.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemcy: Policja udaremniła kolejny zamach. Zatrzymano dwóch braci

Niemiecka policja aresztowała w Duisburgu dwóch braci podejrzanych o przygotowywanie zamachu na centrum handlowe w Oberhausen. Podejrzani są braćmi w wieku 28 i 31 lat, urodzonymi w Kosowie. Duisburg i Oberhausen położone są w zachodnich Niemczech, w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. – Obecnie prowadzimy intensywne śledztwo by ustalić, na jakim etapie były plany podejrzanych i czy zaangażowane były także inne osoby – oświadczyła policja.

Jakie inne działania dot. terroryzmu podejmuje policja?

Niemiecka policja poszukuje Tunezyjczyka Anisa Amriego w związku z poniedziałkowym zamachem terrorystycznym. Kierowca 40-tonowej ciężarówki wjechał w tłum na jarmarku w Berlinie, zabijając 12 osób i raniąc blisko 50. Zamachowiec zastrzelił znajdującego się w szoferce Polaka. Wyniki badań kryminalistycznych sugerują, że Tunezyjczyk kierował ciężarówką. – Odciski palców znaleziono na zewnętrznej części boku pojazdu, na drzwiach kierowcy oraz na słupku nadwozia umiejscowionym za drzwiami – mówi Frauke Koehler z prokuratury w Karlsruhe.

Kim jest Anis Amri?

Amri, 24-letni imigrant z Tunezji, przyjechał do Niemiec w lipcu 2015 roku, a od lutego 2016 roku przebywał głównie w Berlinie. Złożony przez niego wniosek o azyl został odrzucony w czerwcu br., jednak jego deportacja nie doszła do skutku ze względu na brak dokumentów potwierdzających jego tożsamość. Władze Tunezji początkowo zaprzeczały, by Amri był obywatelem tego kraju. Za pomoc w aresztowaniu Anisa Amriego niemieckie władze oferują do 100 tys. euro nagrody.
Żródło info i foto: Gazeta.pl