Niemcy: Zabójstwo polskiego kierowcy. Sprawca uznany za niepoczytalnego

Niemiecka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa polskiego kierowcy w Hof w Bawarii. Sprawca, 43-letni Niemiec, został uznany za niepoczytalnego. Według biegłych, mężczyzna cierpi na poważną chorobę psychiczną. Do zabójstwa Polaka doszło na początku lipca, na dworcu autobusowym w Hof, gdzie przystanek miały dwa autokary polskiego biura podróży.

Niemiec wdał się w utarczkę z grupą Polaków. Gdy kierowca autobusu próbował interweniować, napastnik dźgnął go scyzorykiem. Rannego 63-latka nie udało się uratować. Został ugodzony w szyję nożem z 8-centymerowym ostrzem.

Teraz śledztwo w sprawie zabójstwa Polaka zostało umorzone przez niemiecką prokuraturę. Biegli psychiatrzy uznali 43-latka za niepoczytalnego. Nie mają wątpliwości, że w momencie popełniania czynu mężczyzna miał zaburzoną poczytalność. Oznacza to, że pochodzący z Saksonii Ringo B. nie może być sądzony za zbrodnię.

Zamiast tego do sądu już trafił wniosek o umieszczenie zabójcy w zamkniętym zakładzie dla chorych psychicznie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Islandia: Polak podpalił budynek. Zabił 3 ludzi. Sąd uznał za niepoczytalnego

Islandzki sąd uznał za niepoczytalnego Polaka, który podpalił blok mieszkalny w Reykjavíku. W pożarze zginęły trzy osoby. Jedna z nich próbowała ratować się, skacząc z trzeciego piętra. Marek Moszczyński został oskarżony o potrójne morderstwo i usiłowanie zabójstwa poprzez podpalenie budynku przy ulicy Bræðraborgarstígur w Reykjavíku. Teraz sąd przychylił się do opinii biegłych, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny. Z aresztu został przeniesiony na zamknięty oddział psychiatrii sądowej, gdzie pozostanie bezterminowo.

Oskarżony został także zobowiązany przez sąd do wypłacenia odszkodowania bliskim trzech osób, które zginęły w pożarze. Nawiązkę za wyrządzoną krzywdę mają otrzymać także pozostali poszkodowani. Marek Moszczyński będzie musiał w sumie zapłacić 30 mln islandzkich koron (ok. 900 tys. złotych).

Prokuratura pierwotnie domagała się dla Moszczyńskiego dożywocia. Choć wyrok nie jest prawomocny, obrońca oskarżonego jest zadowolony z obrotu sprawy. Stefán Karl Kristjánsson podkreślił, że choć jego klient został uniewinniony, nie znaczy to wcale, że nie podpalił budynku. Dlatego właśnie sąd miał wysłać go do zakładu psychiatrycznego.

Do podpalenia budynku doszło 25 czerwca ubiegłego roku. W momencie zaprószenia ognia w środku znajdowało się trzynaście osób. Mieszkańcy próbowali ratować się, skacząc z okien. W pożarze zginęła dwójka Polaków: 21-letnia kobieta i 24-letni mężczyzna. Kolejna ofiara zmarła w wyniku urazu głowy. 26-latka doznała go skacząc z trzeciego piętra.

Marek Moszczyński miał podłożyć ogień we własnym pokoju, znajdującym się na drugim piętrze. Oprócz tego podpalił także łatwopalne elementy w części wspólnej oraz podłożył ogień pod schodami prowadzącymi na trzecie piętro. Ogień szybko rozprzestrzenił się po całym budynku.

Budynek przy Bræðraborgarstígur 1 został doszczętnie zniszczony. Dopiero niedawno władze zdecydowały się usunąć jego pozostałości. Od dłuższego czasu domagali się tego okoliczni mieszkańcy.
Źródło info i foto: o2.pl

Frankfurt nad Menem: Wepchnął pod pociąg matkę z dzieckiem. Jest opinia biegłych

41-letni Erytrejczyk, który w ubiegłym roku zabił na dworcu kolejowym we Frankfurcie nad Menem 8-letniego chłopca spychając go z peronu pod koła pociągu, nie ponosi za to winy ze względu na swą niepoczytalność – orzekł w piątek frankfurcki sąd krajowy. – Czuł się wtedy zagubiony – ocenił psychiatra, na którego oddział trafił 41-latek.

Sąd zarządził dożywotnie umieszczenie sprawcy w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. 29 lipca 2019 roku na dworcu głównym we Frankfurcie nad Menem mężczyzna wepchnął pod nadjeżdżający pociąg InterCity wybraną przypadkowo matkę z dzieckiem. Oboje spadli na tory. W ostatniej chwili kobieta zdołała się przetoczyć na przestrzeń między torami, ale jej syn zginął na miejscu.

Ofiar mogło być więcej

Jeszcze jedną ofiarą miała być 79-letnia kobieta, która jednak po popchnięciu upadła na peron doznając obrażeń. Wraz z rodziną zabitego chłopca uczestniczyła w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Napastnik próbował zbiec z miejsca tragedii, ale został schwytany niedaleko dworca w rezultacie spontanicznego pościgu.

Jak ustalono w trakcie śledztwa, Erytrejczyk ma żonę i troje dzieci. Od 2006 roku mieszkał w Szwajcarii, gdzie po złożeniu wniosku o azyl otrzymał pozwolenie na pobyt. Sąd przychylił się do opinii biegłych, że momencie popełnienia czynu sprawca cierpiał na ostrą formę schizofrenii paranoidalnej. Czuł się wtedy zagubiony i sterowany przez komputer – twierdzi ordynator oddziału psychiatrycznego, na którym Erytrejczyk obecnie przebywa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

32-latek udusił pasażera w pociągu. Nie stanie przed sądem

„32-letni mężczyzna, który w listopadzie 2018 r. w wagonie Szybkiej Kolei Miejskiej zabił 59-letniego pasażera, nie odpowie za swój czyn przed sądem” – donosi RMF24. Biegli stwierdzili, że mężczyzna był niepoczytalny, dlatego zamiast do więzienia trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Jak podaje RMF24, tragedia miała miejsce 19 listopada 2018 r. W wagonie Szybkiej Kolei Miejskiej doszło do bójki pomiędzy dwoma mężczyznami. O wydarzeniu zawiadomieni zostali policjanci. Gdy dotarli na miejsce 32-letni mężczyzna dusił przypartego do podłogi 59-latka. Po interwencji policji okazało się, że starszy mężczyzna jest nieprzytomny. Został przewieziony do szpitala. Nazajutrz zmarł.

Ofiara przypominała mu kogoś innego

W toku śledztwa 32-letniemu mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. W wyniku obserwacji sądowo-psychiatrycznej biegli stwierdzili, że mężczyzna jest chory psychicznie.

32-latek, „dokonując zarzuconego mu czynu miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem” – poinformowała rzecznik prasowej Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyny Wawryniuk. Twierdził również, że mężczyzna, którego udusił śmiał się z niego oraz przypominał mu osobę, która w przeszłości zrobiła mu krzywdę.

Biegli orzekli również, że z powodu „wysokiego ryzyka” ponownego popełnienia przez niego podobnego czynu, mężczyzna powinien zostać umieszczony na leczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

32-latek od chwili zatrzymania przebywa w areszcie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tomasz S. wjechał w bramę Pałacu Prezydenckiego. Nie będzie kary, jest niepoczytalny

Mężczyzna, który staranował samochodem bramę Pałacu Prezydenckiego, nie poniesie za to kary – pisze „Rzeczpospolita”. Według gazety biegli orzekli, że był on niepoczytalny. Jak ocenia dziennik, ekspertyza biegłych psychiatrów, którzy na zlecenie warszawskiej prokuratury zbadali 36-latka, nie pozostawia wątpliwości.

„Wynika z niej, że Tomasz S. z powodu choroby psychicznej miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem” – powiedział Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodaje, jednocześnie biegli ocenili, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez S. czynu o znacznej społecznej szkodliwości” – dlatego musi on być leczony w warunkach szpitalnych.

„W związku z tym 4 czerwca prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Śródmieścia wniosek o zastosowanie wobec Tomasza S. środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym” – dodaje prok. Łapczyński.
Źródło info i foto: TVP.info

Zaatakował byłego prezydenta Siedlec. Biegli psychiatrzy orzekli – był niepoczytalny

Biegli psychiatrzy, którzy zbadali Dejana S., podejrzanego o usiłowanie zabójstwa b. prezydenta Siedlec Wojciecha Kudelskiego, uznali, iż w chwili popełnienia czynu był on niepoczytalny – poinformowała PAP siedlecka prokuratura okręgowa. Jak dodała w związku z tym będzie wniosek o umieszczenie S. w zakładzie zamkniętym.

W chwili popełnienia zarzucanego mu czynu podejrzany miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W ocenie biegłych zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany ponownie popełni czyn o znacznej szkodliwości społecznej, co oznacza konieczność jego umieszczenia w zakładzie zamkniętym, w celu zapobieżenia ponownemu popełnieniu czynu zabronionego związanego z chorobą psychiczną – powiedziała PAP w poniedziałek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, prok. Krystyna Gołąbek.

Jak ujawniła „biegli rozpoznali u podejrzanego chorobę psychiczną w postaci choroby afektywnej dwubiegunowej”. Opinia sądowo-psychiatryczna została sporządzona przez dwoje lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa. S. został zbadany – jak wcześniej informowała prokuratura – 16 kwietnia.

Prok. Gołąbek dodała, że „z uwagi na treść opinii, prokurator po wykonaniu innych, zaplanowanych wcześniej czynności procesowych w śledztwie, skieruje do właściwego sądu wniosek o umorzenie śledztwa i umieszczenie podejrzanego w zakładzie zamkniętym”.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów.

Samorządowiec, który obecnie jest radnym sejmiku wojewódzkiego reprezentującym PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację; 7 kwietnia Kudelski opuścił szpital. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – informował wówczas szpital.

Kim jest Dejan Apastasi S.?

Kim jest mężczyzna, który zaatakował byłego prezydenta Siedlec? Jak wynika z informacji zebranych przez „Fakt” Dejan Apastasi S., tak naprawdę ma na imię Marcin. Nowe przyjął na początku 2018 roku. Ma 38 lat. Pochodzi z miejscowości Mordy oddalonej o 20 km od Siedlec. Prowadzi działalność gospodarczą związaną z szeroko pojętą dystrybucją gazu. Sąsiedzi, z którym rozmawiali dziennikarze wspominają go jako spokojnego człowieka, który nikomu nie wadził, ale który miał kłopoty. Matka Dejana S. była chora na schizofrenię i kilkanaście lat temu popełniła samobójstwo. On, jak mówi jeden z jego znajomych, także miał mieć problemy psychiatryczne.

– Z tego co wiem to dwa razy siedział w psychiatryku. Zdziwiłem się, że jakiś czas temu go w ogóle z niego wypuścili – mówi mężczyzna w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”.

Z dokumentów w rejestrze Urzędu Gminy wynika, że prowadzona przez niego działalność gospodarcza ma wpisane dwa dodatkowe adresy, które wydają się nieco dziwne. Jeden to siedlecki cmentarz, a drugi – Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Gdy miejscowi urzędnicy zorientowali się w tych absurdach, skierowali sprawę do Ministerstwa Technologii i Przedsiębiorczości. Chcieli aby Dejan S. udowodnił, że istotnie w tych miejscach prowadzi firmę. Aneta Krajewska, rzecznik Urzędu Miasta Siedlce, powiedziała, że w ramach wyjaśnienia złożył on dokument potwierdzający prawo do lokalu przy ul. Brzeskiej 97 (tu mieści się Prokuratura), bo pod tym adresem są także lokale do wynajęcia. Zmienił tylko drugą lokalizację – z cmentarza na swój dom w Mordach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Śledczy chcą umorzenia śledztwa w sprawie zabójstwa na kieleckiej poczcie

Śledczy skierowali do sądu wniosek o umorzenie postępowania i zamknięcie w zakładzie psychiatrycznym 27-latka podejrzanego m. in. o zabójstwo pracownicy poczty w Kielcach. Poinformował o tym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz. Do ataku doszło w maju w jednym z budynków centrum dystrybucyjnego Poczty Polskiej w Kielcach, przy Alei Solidarności. Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa, a także kierowania gróźb karalnych wobec dwóch kolejnych osób.

„W toku śledztwa przeprowadzono obserwację sądowo-psychiatryczną podejrzanego, a po jej zakończeniu biegli w pisemnej opinii stwierdzili, że w czasie popełniania zarzucanych mu czynów podejrzany był całkowicie niepoczytalny – miał zniesioną zdolność do rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem” – podała prokuratura.

Biegli stwierdzili również, że „istnieje realne i wysokie prawdopodobieństwo dokonania” przez mężczyznę w przyszłości takich samych lub podobnych czynów. Dlatego Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód skierowała do Sądu Okręgowego w Kielcach wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Według ustaleń śledczych 11 maja przed godz. 8 do 39-letniej pracownicy poczty podszedł 27-letni mężczyzna – także pracownik tej instytucji – i zadał jej cios nożem w szyję. Chciał odejść, ale zatrzymali go inni pracownicy. Napastnik ranił jednego z nich. Na miejsce wezwano policję i pogotowie ratunkowe. Pomimo reanimacji nie udało się uratować kobiety. Drugi pracownik poczty został niegroźnie ranny. 27-latek złożył wyjaśnienia – nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów. Prokuratura nie podała treści wyjaśnień. Podejrzany pozostaje w areszcie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kajetan P. uznany za niepoczytalnego?

Jak podaje TVN24, Kajetan P., który jest podejrzany o brutalne morderstwo kobiety na warszawskim Żoliborzu, zostanie przeniesiony z aresztu (w którym do tej pory przebywał) do zakładu psychiatrycznego. Biegli kwestionują jego poczytalność. W izolacji ma pozostać do 4 lutego przyszłego roku.

Przypomnijmy: w październiku warszawska prokuratura okręgowa otrzymała opinię psychiatryczną co do P. Biegli byli proszeni o wypowiedzenie się m.in. czy Kajetan P. w chwili czynu był poczytalny i czy w związku z tym może brać udział w postępowaniu. Rzecznik prokuratury Michał Dziekański nie ujawnił wtedy szczegółów opinii, ale przyznał, że stanowisko biegłych „jest jednoznaczne”. Jak powiedział dzisiaj: – Weryfikujemy tę opinię, planujemy przesłuchać dwójkę biegłych psychiatrów.

Za zabójstwo grozi kara dożywocia. Osoba uznana za niepoczytalną nie może być sądzona – mocą decyzji sądu jest wtedy bezterminowo umieszczana w zakładzie zamkniętym, zaś akt oskarżenia nie będzie mógł być wystosowany.

Kajetan P. jest podejrzany o zabójstwo lektorki języka włoskiego, Katarzyny J. Hannibal z Żoliborza najpierw zabił kobietę, potem odciął jej głowę, a następnie spakował zwłoki do torby i pojechał do swego mieszkania, gdzie podpalił pomieszczenie. Udało się go zatrzymać na Malcie.
Żródło info i foto: se.pl

Jest ENA za niebezpiecznym przestępcą

Sąd w Gorzowie Wielkopolskim wydał Europejski Nakaz Aresztowania dla zbiega ze szpitala psychiatrycznego w lubuskim Międzyrzecu. Mężczyzna został uznany za niepoczytalnego w sprawie o zabójstwo. Ucieczkę za granicę 29-latka śledczy brali pod uwagę od początku, czyli od blisko dwóch tygodni. Dlatego poszukiwania Piotra Korcali – już przed wydaniem ENA – były prowadzone też za granicą. Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzecu leży kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Niemcami.

Sąd w Krakowie skierował do tej lecznicy Korcala, bo został on uznany za niepoczytalnego w sprawie o zabójstwo. W związku z poważnym oskarżeniem prokurator najpierw zgodził się na ujawnienie danych i wizerunku, a potem wystąpił z wnioskiem o wydanie ENA. Decyzja sadu oznacza, że 29-latek będzie zatrzymany na terenie Europy od razu, gdy zostanie namierzony. Poszukiwany 29-latek uciekł z zamkniętego oddziału nr 15 Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu 21 grudnia. Mężczyzna ma około 185 cm wzrostu, krótko obcięte włosy. Na twarzy ma bliznę. Ma też tatuaże oraz bliznę po ranie ciętej. Na łydce tatuaż z napisem „CHWDP”.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Będzie weryfikacja opinii z obserwacji psychiatrycznej Mariusza L.

Śledczy z Gdańska potwierdzili dziś nasze informacje: wystąpią o weryfikację opinii z obserwacji psychiatrycznej Mariusza L. – mężczyzny, który w kwietniu tego roku w nadmorskim parku zakatował 5-letnią córkę. Z dokumentu wynika, że mężczyzna był wtedy niepoczytalny, ale nie musi być leczony w oddziale psychiatrycznym. Wystarczyć mu leczenie z uzależnienia od narkotyków.

Prokuratorzy z Gdańska przyznają, że treścią opinii są przede wszystkim bardzo zaskoczeni. Ich zdaniem jest jednak w niej wiele niejasności i niespójności, a biegli nie odpowiedzieli dokładnie na wszystkie pytanie.

Wątpliwości może budzić także sam powód tak zwanej niepoczytalności. Zniesienie tej zdolności wynika ze stanu odurzenia się marihuaną i zaburzeń wywołanych w wyniku tego stanu. Biegli w dalszej części opinii stwierdzili również, że podejrzany w obecnym stanie psychicznym nie stanowi poważnego zagrożenia dla porządku prawnego i nie zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż dopuści się on popełnienia czynu o znacznej społecznej szkodliwości. Warunkiem jednakże jest pozostawanie w abstynencji od substancji psychoaktywnych i narkotyków, jak też warunkiem jest poddanie się stacjonarnemu, ambulatoryjnemu leczeniu z uzależnienia – mówiła dziś prokurator Ewa Burdzińska, szefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.

Śledczy z Gdańska już wczoraj pojechali do Szczecina. Celem była rozmowa z autorami opinii. Formalne przesłuchania tych biegłych są zaplanowane na przyszły tydzień. Jeśli prokuratorzy nadal będą kwestionować ich ustalenia, będą mogli powołać inny zespół ekspertów, który przebada Mariusza L.

Do brutalnego morderstwa doszło w kwietniu. Uzależniony od narkotyków Mariusz L. odebrał swoją córkę z przedszkola. Zabrał ja na spacer do nadmorskiego parku w Gdańsku – Brzeźnie i tam brutalnie skatował. Dziecko zmarło na miejscu. Wcześniej, tego samego dnia, mężczyzna na własne życzenie wypisał się z jednego z gdańskich szpitali. Był tam odtruwany po zatruciu się narkotykami. Został zatrzymany kilka godzin po zbrodni.
Żródło info i foto: RMF24.pl