Pińczów: Nietrzeźwy kierowca zgłosił na policję nietrzeźwego kierowcę

Na terenie gminy Pińczów (woj. świętokrzyskie) doszło do nietypowego zdarzenia. Trzech mężczyzn wdało się w kłótnię, która zakończyła się policyjną interwencją. Jeden z nich zawiadomił służby o nietrzeźwym kierowcy. Po przyjeździe policji wyszło na jaw, że zgłaszający również był pod wpływem alkoholu. W miejscowości Pińczów w województwie świętokrzyskim doszło do kłótni między mężczyznami. Na miejsce obaj przyjechali samochodami. Kierowca volkswagena wyczuł od drugiego mężczyzny (kierowcy seata) woń alkoholu. Po chwili do dwóch mężczyzn dołączył znajomy jednego z nich. Trzeci mężczyzna poruszał się samochodem marki audi.

Mężczyzna kierujący volkswagenem poprosił swojego znajomego o wezwanie patrolu policyjnego ponieważ awanturujący się 31-letni mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. 27-latek zawiadomił odpowiednie służby. Gdy na miejsce dotarła policja, funkcjonariusze postanowili sprawdzić trzeźwość wszystkich uczestników sporu. 31-latek kierujący seatem oprócz braku uprawnień do kierowania pojazdem, miał we krwi ponad pół promila. 27-latek, który zawiadomił policję również był nietrzeźwy – na miejsce zdarzenia przyjechał swoim audi, a miał we krwi alkohol o stężeniu około 0.6 promila.

Mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności do lat 2.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Generał Mirosław Hermaszewski zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu

Generał Mirosław Hermaszewski został zatrzymany na Mazowszu za jazdę po pijanemu. Badanie wykazało prawie 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci zatrzymali Hermaszewskiego w miejscowości Kiełpieniec na Mazowszu. Jego samochód jadący zygzakiem wypatrzyli policjanci po cywilnemu, którzy akurat jechali tuż za nim. Powiadomili patrol drogówki, że kierowca może być nietrzeźwy.

Funkcjonariusze zjawili się chwilę potem i zatrzymali volvo. Zbadali alkomatem 80-letniego prowadzącego i okazało się, że ma on 0,6 promila alkoholu. Po spisaniu protokołu Hermaszewski został zwolniony, a samochód przekazano trzeźwej osobie. Generałowi grozi odpowiedzialność karna, bo taki poziom alkoholu we krwi kierowcy to przestępstwo.

Jedyny Polak w kosmosie

Hermaszewski jest jedynym Polakiem, który wziął udział w locie w kosmos. 27 czerwca 1978 roku razem z Piotrem Klimukiem wyleciał na orbitę okołoziemską statkiem Sojuz 30. W czasie misji 126 razy okrążył ziemię astronauci wrócili na ziemię 5 lipca.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Głogów: 6-latek wypadł z 2. piętra. Ojciec pijany

Chłopiec wypadł z drugiego piętra. Trafił do głogowskiego szpitala, ale jego stan zaczął się pogarszać, dlatego zapadła decyzja o przetransportowaniu dziecka do Wrocławia. Ojciec 6-latka miał 2 promile i w momencie zdarzenia znajdował się w innym pokoju. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Głogowie (woj. wielkopolskie). Przechodzień zauważył dziecko leżące pod blokiem i powiadomił służby. Okazało się, że chłopiec wypadł z okna, które znajdowało się na drugim piętrze bloku – podaje portal info112.pl.

6-latek trafił do głogowskiego szpitala. Nagle jego stan zaczął się pogarszać. Badania wykazały, że dziecko ma obrażenia wielonarządowe i sporo złamań. Chłopca przetransportowano do placówki we Wrocławiu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Według serwisu regionfan.pl, 6-latkiem w momencie wypadku opiekował się ojciec, który znajdował się w innym pomieszczeniu i był pijany. W mieszkaniu znajdowało się również inne dziecko, a matka była w pracy.

Podczas zdarzenia ojciec chłopca miał około dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany. W poniedziałek przed południem nadal nie mógł być przesłuchany, bo wciąż był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

Radom: Żołnierz, który zabił żonę trafił do aresztu

32-letni żołnierz z Radomia został w sobotę tymczasowo aresztowany w związku z przedstawionym mu zarzutem zabójstwa żony – poinformowała prokuratura. Mężczyzna sam zgłosił się na policję i zaprowadził funkcjonariuszy do mieszkania, gdzie ujawniono ciało kobiety.

Był wtedy nietrzeźwy. Grozi mu dożywocie.

W sobotę sąd przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowe aresztowanie żołnierza Marcina Z., podejrzanego o zabójstwo żony. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące – powiedział prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, której wydział ds. wojskowych prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Prokuratura wczoraj przedstawiła 32-latkowi zarzut zabójstwa żony. Mężczyzna nie ustosunkował się do niego, odmówił także składania wyjaśnień.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że do zbrodni doszło w czwartek rano. Około godz. 10, Marcin Z., żołnierz 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, pojawił się w Komendzie Miejskiej Policji w Radomiu, informując o konflikcie z żoną. Zachowanie mężczyzny wzbudziło niepokój policjantów, w związku z czym razem z nim udali się do miejsca zamieszkania. Marcin Z. otworzył policjantom drzwi i wpuścił ich do mieszkania. Tam ujawniono ciało jego żony. Mężczyzna został zatrzymany – podał prok. Łapczyński.

Marcin Z. w chwili zatrzymania był pijany. Badanie alkomatem wykazało 1,5 promila w organizmie. Pobrano mu także krew na obecność narkotyków.

Na miejscu pracowali funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej i prokuratorzy z wydziału wojskowego. Zabezpieczono ślady, które będą istotne dla szczegółowego ustalenia okoliczności zdarzenia – informowała prokuratura.

Ciało 28-latki przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie, gdzie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Prokuratura nie udziela informacji na temat „mechanizmu śmierci pokrzywdzonej”. Jak podawały w czwartek lokalne media, kobieta miała zostać uduszona.

Prok. Łapczyński powiedział, że śledczy ustalili, iż 32-letni żołnierz nie miał problemów w jednostce, w której służył. Marcin Z. mieszkał w Radomiu z żoną i córką. W czasie zdarzenia 3-letnia dziewczynka była w przedszkolu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podejrzanego o potrącenie interweniującego policjanta

Kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności grozi mężczyźnie podejrzanemu o to, że jadąc w stanie nietrzeźwości nie zatrzymał się do kontroli drogowej, a podczas pościgu celowo potrącił interweniującego policjanta. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Trafił na 3 miesiące do aresztu.

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu otrzymał telefoniczne zgłoszenie o nietrzeźwym kierowcy jadącym samochodem osobowym w kierunku miasta. Patrol szybko zlokalizował wskazane w zgłoszeniu auto i dając kierowcy sygnały dźwiękowe i świetlne chciał zatrzymać pojazd do kontroli. W reakcji na nie kierowca zaczął uciekać wjeżdżając na osiedle domów jednorodzinnych. W pewnym momencie samochód zatrzymał się, jeden z policjantów podbiegł i wtedy kierowca gwałtownie ruszył potrącając celowo interweniującego funkcjonariusza. Patrol kontynuował pościg, w wyniku którego 40-latek został zatrzymany.

Sprawdzenie stanu trzeźwości potwierdziło, że mieszkaniec powiatu bolesławieckiego kierował mając w organizmie promil alkoholu. Okazało się także, że 40-latek ma na swoim koncie jeszcze inne zdarzenia. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Oprócz tego dotyczącego czynnej napaści na policjanta poprzez uderzenie go kierowanym przez siebie samochodem, podejrzany odpowie za niezatrzymanie się na wezwanie Policji oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Poza tym mężczyzna usłyszał zarzuty w innych toczących się już sprawach o kierowanie gróźb oraz naruszenie nietykalności świadka w celu zmuszenia go do zmiany zeznań, groźby i kradzież mienia o wartości ponad 800 złotych oraz dokumentów na szkodę innej osoby, a także zniszczenie pojazdu.

Wobec zatrzymanego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. 40-latkowi za popełnione czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Białogard: Pijany anestezjolog przygotowywał się do „cesarki”

W szpitalu w Białogardzie (Zachodniopomorskie) przygotowywano się do wykonania zabiegu cesarskiego cięcia. Podejrzenia lekarzy i personelu medycznego wzbudził anestezjolog, od którego czuć było woń alkoholu. Do szpitala wezwano policję, a badanie alkomatem potwierdziło, że mężczyzna był nietrzeźwy.

Rzecznik prasowy szpitala w rozmowie z portalem gk24.pl przekonywał, że anastezjolog nie był pracownikiem szpitala, ale zewnętrznej firmy i natychmiastowo zakończono z nim współpracę. Dodał, że pacjentom nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jak podała policja, wszczęto w tej sprawie postępowanie. Za wykonywanie czynności zawodowych pod wpływem alkoholu, które mogą zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka grozi kara aresztu lub grzywny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci poszkodowanych po pościgu za nietrzeźwym kierowcą w Gdańsku

6 gdańskich policjantów doznało niegroźnych obrażeń w efekcie pościgu za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Mężczyzna był nietrzeźwy: uciekając uderzył w trzy auta, w tym dwa radiowozy, zatrzymał się dopiero gdy jego auto wpadło na przydrożne bariery.

Jak poinformowała PAP oficer prasowa gdańskiej drogówki Magdalena Ciska, w środę rano policjanci próbowali zatrzymać do kontroli drogowej volkswagena jadącego ul. Hallera w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Auto nie zatrzymało się mimo sygnałów dawanych przez funkcjonariuszy, uderzyło też w bok stojącego na poboczu radiowozu. Policjanci ruszyli w pościg powiadamiając też o sytuacji inne patrole.

Volkswagen ruszył w kierunku tunelu pod Martwą Wisłą. W trakcie ucieczki auto uderzyło w mercedesa oraz w bok kolejnego radiowozu, który włączył się do pościgu i próbował zatrzymać volkswagena dając m.in. jego kierowcy odpowiednie sygnały.

Jak wyjaśniła Ciska, uciekające auto zatrzymało się dopiero na ulicy wylotowej z tunelu pod Martwą Wisłą po tym, jak uderzyło w barierki ochronne. Z samochodu wybiegli dwaj mężczyźni, którzy zaczęli uciekać w dwóch różnych kierunkach. Po krótkim pościgu obaj mężczyźni zostali zatrzymani – wyjaśniła Ciska.

Dodała, że kierowcą volkswagena okazał się 28-latek z Gdańska, u którego badanie alkomatem wykazało jeden promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Na mężczyźnie ciążył zakaz prowadzenia pojazdów. Pasażer również był pod wpływem alkoholu – alkomat wykazał 0,8 promila w wydychanym powietrzu.

Ciska wyjaśniła, że na różnego rodzaju dolegliwości uskarża się sześciu funkcjonariuszy biorących udział w próbie zatrzymanie uciekającego auta. Ucierpieli m.in. funkcjonariusze siedzący w jednym z radiowozów, w który uderzył volkswagen. Policjantka ma uszkodzony bark, a policjant – rękę – powiedziała PAP Ciska wyjaśniając, że żaden z funkcjonariuszy nie doznał poważnych obrażeń.

Za niezatrzymanie się do kontroli kierowcy volkswagena grozi do 5 lat pozbawienia wolności, za spowodowanie wypadku drogowego – do trzech lat, a za kierowanie w stanie nietrzeźwości – do dwóch lat więzienia.

Wypadki i kolizje, do których doprowadził uciekający kierowca volkswagena spowodowały duże utrudnienia drogowe: uszkodzone auta tarasowały drogę wylotową z tunelu pod Martwą Wisłą, który łączy dużą część Gdańska z trasą wylotowa na drogę ekspresową S7 prowadzącą z miasta do Warszawy i na południe kraju.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Radom: Rasistowski atak w hipermarkecie

Policja ustala okoliczności incydentu na tle rasistowskim, do którego doszło w jednym ze sklepów w Radomiu. Trzech obywateli Republiki Indii zostało zaatakowanych przez nietrzeźwego 31-latka. Mężczyzna używał wobec nich wulgarnych słów i w rzucił w jednego z nich jogurtem. Jak poinformowała PAP w piątek Justyna Leszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, czynności policyjne są w toku.

Według wstępnych ustaleń w czwartek wieczorem w jednym z supermarketów 31-letni mieszkaniec Chorzowa zaczepił trzech obywateli Republiki Indii. – Mężczyzna kierował do nich wulgarne słowa. Następnie rzucił w jednego z cudzoziemców jogurtem, który rozprysnął się i pobrudził mu ubranie – powiedziała Leszczyńska. Dodała, że w wyniku incydentu nikt nie odniósł obrażeń ciała.

31-latka zatrzymała ochrona sklepu. Mężczyzna był nietrzeźwy. Miał prawie 2 promile w wydychanym powietrzu. Został przewieziony do policyjnego aresztu. Będzie przesłuchany, gdy wytrzeźwieje.

W piątek – w obecności tłumacza – zawiadomienia o popełnionym przestępstwie mają złożyć też pokrzywdzeni cudzoziemcy. Obecnie funkcjonariusze przesłuchują świadków. Zgodnie z artykułem 257 Kodeksu karnego za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej na tle rasistowskim grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Lekarz na dyżurze miał 3 promile alkoholu w organizmie

Policjanci ze Środy Śląskiej zatrzymali lekarza, który w stanie nietrzeźwości pełnił dyżur w szpitalu. Przeprowadzone podczas interwencji badanie wykazało u niego ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna, który miał w tym czasie pod swoją opieką na oddziale 8 pacjentów, natychmiast został odsunięty od wykonywania dalszych czynności. Policjanci z komendy powiatowej w Środzie Śląskiej, na podstawie uzyskanej informacji, podjęli interwencję w związku z podejrzeniem o wykonywanie czynności służbowych przez lekarza będącego w stanie nietrzeźwości.

Do zdarzenia doszło 6 kwietnia br. Policjanci podjęli interwencję w średzkim szpitalu, po tym jak uzyskali informację o tym, że jeden z dyżurujących lekarzy jest prawdopodobnie nietrzeźwy. Przeprowadzone badanie 65-letniego mężczyzny, wykazało u niego ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy, lekarz pełnił w tym dniu dyżur od godzin rannych. Miał w tym czasie pod swoją opieką na oddziale 8 pacjentów.

Mężczyzna został przewieziony do jednostki policji. Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności tej sprawy, w tym to czy lekarz będąc w takim stanie podejmował czynności, które mogły zagrozić zdrowiu lub życiu pacjentów.
Żródło info i foto: Policja.pl

Leszek F. przed sądem

Przed sądem w Wejherowie (Pomorskie) ruszył proces Leszka F., który jadąc po pijanemu autem spowodował wypadek, którego ofiarami byli ciężarna kobieta i jej mąż. Mężczyzna był już kilkakrotnie karany za kierowanie pojazdami po alkoholu. Do tragedii na drodze doszło 6 września 2014 roku w Wyszecinie niedaleko Wejherowa. Kierujący audi A4 37-letni Leszek F. zjechał nagle na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z fiatem punto, który prowadziła 27-letnia kobieta w siódmym miesiącu ciąży, a pasażerami byli jej 44-letni mąż i trzyletnie dziecko. Sprawca wypadku miał trzy promile alkoholu we krwi.

Ciężarna była w ciężkim stanie, dlatego lekarz próbował przeprowadzić cesarskie cięcie jeszcze w karetce. Kobiety i dziecka nie udało się jednak uratować. Poważnie ranny mężczyzna trafił do szpitala, gdzie zmarł po 11 dniach. Z wypadku cało wyszedł jedynie trzyletni chłopiec, który siedział z tyłu pojazdu i był zapięty w foteliku. Dziecko miało tylko drobne otarcia skóry. Oskarżony przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

W protokołach ze śledztwa, odczytanych przez sąd, Leszek F. wyjaśnił, że w dniu, kiedy doszło do wypadku, rano spotkał się z kolegą i wypił osiem piw. Potem poszedł spać. Wieczorem ok. godz. 20.00 zjadł pierwszy tego dnia posiłek, oglądał przez pewien czas program telewizyjny, a następnie wsiadł do samochodu, aby wrócić do domu.

Leszek F. stwierdził, że jechał z prędkością ok. 90 km/h. Według oskarżonego, w trakcie jazdy nadjeżdżający z naprzeciwka samochód (kierowany przez kobietę w ciąży) miał włączone długie światła i Leszek F. miał dać mu znak, aby zmienić światła. Chwilę potem doszło do zderzenia obu aut. Nie wiem, dlaczego zdecydowałem się wsiąść do samochodu, myślałem, że mogę już jechać. Ja nigdy nie miałem prawa jazdy, jeździłem tylko po gminnych drogach. Nie wiem jak to się stało, że z nich wjechałem. Do przejechania miałem ok. 15 kilometrów – mówił śledczym Leszek F.

Przed sądem jako świadek stanął m.in. 26-letni Sławomir F., bratanek oskarżonego, który jechał z nim jako pasażer. Mężczyzna zeznał, że Leszek F. oprócz piwa pił też wódkę. Sławomir F. przyznał, że też brał udział w biesiadzie z mężczyznami i spożywał alkohol. Jechaliśmy 120 km/h – wiem tak, bo widziałem na prędkościomierzu. Powiedziałem mu żeby zwolnił, bałem się jego szybkiej jazdy. Wujek nie hamował, jechał całą prędkością. Potem pamiętam już tylko uderzenie za zakrętem. Tuż po wypadku Leszek zaproponował, żebym ja to wziął na siebie, ale ja się nie zgodziłem. Próbowałem wyciągnąć wujka z samochodu, ale on był zakleszczony w środku. Nie podchodziłem do drugiego samochodu, byłem w szoku – opowiadał przed sądem bratanek sprawcy wypadku.

Leszek F. był już wcześniej kilkakrotnie zatrzymywany i karany za kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwym.

Pierwszy wyrok zapadł w marcu 2006 r. – mężczyzna został wtedy skazany na 10 miesięcy prac społecznych, dostał też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres dwóch lat. Drugi raz, za jazdę po pijanemu motorowerem, został skazany w marcu 2008 r. – na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów na okres czterech lat. W kwietniu 2010 r. został zatrzymany, gdy pijany kierował quadem – sąd wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat i zabronił kierować pojazdami przez siedem lat. Poza tym, policja trzykrotnie zatrzymywała Leszka F. za prowadzenie samochodu w stanie wskazującym na spożycie alkoholu (miał wtedy od 0,2 do 0,5 promila). Otrzymywał za to kary grzywny.
Żródło info i foto: RMF24.pl