Kongsberg w Norwegii: Napastnik strzelał z łuku. „Kilka osób nie żyje”

Co najmniej cztery osoby zginęły w ataku w norweskim mieście Kongsberg. Jak podaje policja, napastnik strzelał m.in. z łuku. Mężczyzna został zatrzymany, motywacja jego działania nie jest na razie znana.

Wszystko działo się późnym popołudniem, po zapadnięciu zmroku. Napastnik strzelał do ludzi z łuku w pobliżu jednego z supermarketów. Jak poinformował Reuters, powołując się na informacje z policji, sprawca miał działać sam. – Kilka osób zostało rannych, a kilka nie żyje – przekazali początkowo funkcjonariusze. Później pojawiły się informacje o co najmniej pięciu ofiarach śmiertelnych. Dwie kolejne odniosły rany, w tym policjant, który był w supermarkecie po służbie.

W akcji służb wzięło udział kilka zespołów policji, policyjne służby specjalne, ratownicy medyczni i pogotowie lotnicze. Rannych w ataku przyjął szpital w Drammen. W gotowości jest także szpital uniwersytecki w Oslo. Według policji jest jeszcze za mało informacji, by można było stwierdzić, że atak miał podłoże terrorystyczne.

„Nie wykluczamy, że był to zamach terrorystyczny”

– Mężczyzna został przez nas zatrzymany – mówił dziennikarzom szef miejscowej policji, Oeyvind Aas. – Działał sam, dlatego nie szukamy innych sprawców. Jest naturalne, że nie wykluczamy, że był to zamach terrorystyczny – dodał Oeyvind Aas. Mówił także, że doszło do „konfrontacji” policjantów z napastnikiem, ale nie podał szczegółów.

Zatrzymany mężczyzna został przewieziony na komisariat policji, ale nie został jeszcze przesłuchany. Motywy jego działania nie są zatem znane. Policjantom w całym kraju polecono noszenie broni z ostrą amunicją. Zazwyczaj funkcjonariusze w Norwegii nie są uzbrojeni. Władze podkreślają jednak, że nie ma sygnałów o możliwych kolejnych atakach w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polak zatrzymany w Norwegii. Ukrywał się siedem lat

Dzięki policyjnej współpracy sieci ENFAST funkcjonariusze z Biura Kryminalnego KGP wspólnie z norweskimi policjantami zatrzymali w Norwegii ukrywającego się od siedmiu lat podwójnego zabójcę Pawła Z. – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Do zbrodni doszło w listopadzie 1999 roku w Warszawie przy ul. Okocimskiej. Paweł Z. zabił wtedy Jacka G. oraz jego konkubinę Katarzynę K. oddając kilka strzałów z broni palnej, po czym ukradł ich samochody i telefony, a następnie podpalił mieszkanie, żeby zatrzeć ślady. Z. został zatrzymany przez policję w maju 2000 roku i za popełnione czyny został skazany na karę dożywotniego więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 30 latach.

Jednak po 14 latach w wakacje 2014 roku sąd udzielił mu przerwy w wykonaniu kary na trzy miesiące z uwagi na „ważne względy rodzinne”. Według nieoficjalnych informacji, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, Z. miał zostać dawcą nerki dla swojej chorej matki. Jednak po opuszczeniu więzienia uciekł z kraju i od tego czasu się ukrywał, a jego matka w niedługim okresie zmarła.

Jak poinformował w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka, po siedmiu latach ukrywania pojawił się trop Pawła Z. prowadzący do Skandynawii.- Polscy policjanci z Biura Kryminalnego KGP oraz norwescy funkcjonariusze z Krajowego Urzędu Śledczego KRIPOS, należący do międzynarodowej sieci policyjnej ENFAST, połączyli siły i dokonując sprawdzeń, „krok po kroku” zbliżali się do poszukiwanego – powiedział. 

– ENFAST to sieć współpracy policyjnej, która zajmuje się szybką i bezpośrednią wymianą informacji na temat najbardziej niebezpiecznych, poszukiwanych międzynarodowo przestępców – tłumaczył dodając, że w sprawę włączono również polskie i norweskie biura SIRENE, pełniące funkcję punktów kontaktowych.

Rzecznik KGP podkreślił, że do zatrzymania doszło w połowie czerwca na jednej z ulic w Bergen w Norwegii. – Poszukiwany podczas zatrzymania nie przyznawał się do swojej tożsamości i podawał inne dane personalne. Jednak przeprowadzone czynności identyfikacyjne potwierdziły jego prawdziwą tożsamość […] Poszukiwany pozostanie w norweskim areszcie do czasu ekstradycji do Polski – dodał inspektor Ciarka. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zbigniew S. chce azylu w Norwegii

Zbigniew S. po zwolnieniu z aresztu śledczego wyjechał do Norwegii i ubiega się o azyl polityczny. Sam S. twierdzi, że jest w Polsce prześladowany, a jego rodzina – kryminalizowana. Prokuratura Krajowa podała, że „przestępca ten w ciągu ostatnich 20 lat był skazany 28 razy” m.in. za oszustwa, zniesławienia i znieważenia. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód oddalił w miniony czwartek wniosek o aresztowanie Zbigniewa S., któremu Prokuratura Regionalna w Lublinie zarzuciła przywłaszczenie 253 tys. zł na szkodę prowadzonej przez niego fundacji i sprzeniewierzenia ich podczas gry w ruletkę. Przestępstwo to – jak przekazała prokuratura – miał popełnić w warunkach recydywy.

Mimo to decyzją sądu S. został zwolniony i – jak wynika z publikowanych przez niego na Facebooku treści – przebywa w Norwegii, gdzie zamierza się ubiegać o azyl polityczny.

„Byłem jak zwierz…”

„Mój azyl nie ma na celu sparaliżowania moich spraw, w których zamierzam uczestniczyć konferencyjnie, lecz azyl ma mi dać prawo do życia, pracy i ochrony zdrowia” – napisał S.

Z relacji Zbigniewa S. wynika, że przebywając w Polsce był prześladowany i „fałszywie oskarżany przez prokuratury w całej Polsce”, które „nie znajdowały elementarnych walorów dowodowych oskarżeń kierowanych wraz z wnioskami o kolejne aresztowania”.

– Byłem jak zwierz codziennie wzywany do sądu – powiedział we wtorek wieczorem podczas relacji na żywo. Dodał: „mam nadzieję, że dostanę ten azyl”.

PK: kryminalna przeszłość

Prokuratura Krajowa w odpowiedzi na pytanie o charakter przestępstw zarzucanych na przestrzeni lat Zbigniewowi S., a także ewentualne polityczne podłoże wszczynanych przeciwko niemu postępowań, odpowiedziała, wymieniając czyny o charakterze kryminalnym.

„Zbigniew S. był skazany m.in. o oszustwa, znieważenia (w tym Prezydenta RP) i zniesławienia, znieważenie osób publicznych, kierowanie gróźb karalnych, składanie fałszywych zeznań, fałszywe oskarżenie, fałszowanie dokumentów, przywłaszczenia, wymuszania zaniechania prawnej czynności służbowej groźbą lub przemocą, naruszenie miru domowego, publiczne nawoływanie do występku lub przestępstwa skarbowego oraz sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy” – wyliczyła PK.

Z danych przygotowanych przez Dział Prasowy PK wynika, że w latach 2000-20 zapadło 28 wyroków skazujących Zbigniewa S. „Ostatnio w sierpniu i we wrześniu 2020 r. w sądach w Ostrowi Mazowieckiej, Warszawie i w Zawierciu zapadły trzy nieprawomocne wyroki skazujące Zbigniewa S. na – odpowiednio – 2 lata 6 miesięcy, 1 rok 8 miesięcy i 8 miesięcy pozbawienia wolności” – podała prokuratura.

Przeciwko S. toczy się obecnie kilkanaście postępowań sądowych i – jak podała PK – w przeszłości był poszukiwany listem gończym w związku z uchylaniem się od odbycia kary pozbawienia wolności. Prokuratura Regionalna w Lublinie zapowiedziała złożenie zażalenia na decyzję sądu, który nie uwzględnił wniosku o aresztowanie Zbigniewa S.
Źródło info i foto: TVP.info

Cyberatak na norweski parlament

wrzesien 2020 Karpacz Karkonosze
nz Kosciol Wang i plebania Kosciola Gorskiego Naszego Zbawiciela – ewangelickiego kosciola parafialnego w Karpaczu w Karkonoszach. Swiatynia przeniesiona w 1842 z miejscowosci Vang, lezacej nad jeziorem Vangsmjosa w Norwegii. Kosciol zosta³ zbudowany z sosnowych bali w miejscowoœci Vang w po³udniowej Norwegii, na prze³omie XII i XIII wieku.

Minister spraw zagranicznych Norwegii Ine Eriksen Soreide ujawniła we wtorek, że za atak hakerski na norweski parlament, do jakiego doszło pod koniec sierpnia, odpowiedzialna jest Rosja.

„Na podstawie posiadanej przez rząd wiedzy oceniamy, że za tym działaniem stoi Rosja” — oświadczyła szefowa norweskiej dyplomacji.

Jak poinformowało MSZ Norwegii, Ambasador Federacji Rosyjskiej został wezwany do tego resortu i poinformowany o ustaleniach dochodzenia, które prowadziła norweska policja oraz służby specjalne PST.

Do rozległego ataku hakerskiego na konta e-mailowe norweskich parlamentarzystów z różnych partii, zarówno rządzącej Partii Koalicyjnej, jak i opozycyjnej Partii Pracy, oraz pracowników Stortingu, doszło 24 sierpnia. Jak ustalono, pobrano różne ilości danych.

O cyberataku szefowa administracji parlamentu Marianne Andreassen poinformowała na początku września, ale nie wskazała jego źródła. W wydanym przez MSZ oświadczeniu napisano, że był to „poważny incydent, który dotknął naszej najważniejszej instytucji demokratycznej”.

Jak ocenił w rozmowie z norweską telewizją publiczną NRK ekspert ds. Rosji z Norweskiego Instytutu Badań Obrony (FFI) Tor Bukkvol, „atak hakerski jeszcze pogorszy już i tak nienajlepsze stosunki norwesko-rosyjskie”.
Źródło info i foto: wPolityce.pl

Twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych z azylem w Norwegii

Skazany prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia za oszustwa Rafał Gaweł, twórca Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, otrzymał w azyl w Norwegii. Po wydaniu przez sąd wspomnianego orzeczenia, zamiast zgłosić się do zakładu karnego, uciekł za granicę.

Gaweł, który głosił, że został skazany w „niesprawiedliwym procesie, na podstawie sfabrykowanych dowodów” przybył do Norwegii w styczniu 2019 r. i natychmiast złożył wniosek o azyl, który już po dwóch dniach został odrzucony. Wnioskodawca odwołał się od tej decyzji, a instancja apelacyjna (Rada Apelacyjna) uznała wyjaśnienia Gawła za przekonujące i przyznała mu status uchodźcy oraz prawo pobytu na rok (może ono zostać przedłużone).

Według pełnomocnika Gawła jest to jedyny w ostatnich latach przypadek udzielenia azylu Polakowi w Norwegii.

W 2018 r. Rzeczpospolita Polska udzieliła azylu Norweżce i jej nieletniej córce, które uciekły ze swojego kraju w obawie przed nieuzasadnionym przymusowym oddaniem dziecka do pieczy zastępczej. Władze RP stwierdziły wówczas naruszenie przez Norwegię art. 8 konwencji o prawach człowieka gwarantującej poszanowanie prawa do życia rodzinnego. Łamanie przez Królestwo Norwegii tego samego artykułu w szeregu innych przypadków stwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP zlikwidowało laboratorium narkotyków. Polscy gangsterzy przemycili setki kilogramów nielegalnych substancji do Norwegii

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium amfetaminy i zatrzymali „chemika”, który mógł wyprodukować nawet 200 litrów płynnego narkotyku. Towar był przemycany do Norwegii, gdzie sprzedażą detaliczną zajmowali się polscy dilerzy. Śląskie „pezety” Prokuratury Krajowej zatrzymali do tej sprawy już 105 osób, którym przedstawiono łącznie 239 zarzutów. A to nie koniec zatrzymań.

Śledczy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz kieleckiego zarządu CBŚP od blisko dwóch lat prowadzą śledztwo w sprawie narkogangu działającego w Norwegii. Kraju, który coraz silniej podbijają grupy przestępcze z Polski.

Rozpracowywana ekipa, wywodząca się z terenów województw świętokrzyskiego, śląskiego i dolnośląskiego, była dobrze zorganizowana i hermetyczna. Zajmowała się szeroko rozumianą dystrybucją narkotyków na terenie Norwegii. Głównie amfetaminy, marihuany i haszyszu. Dla zmaksymalizowania zysków, gangsterzy nie ograniczali się tylko do przemytu towaru, ale w kilku miastach zorganizowali siatki dilerskie.
W narkotykowe interesy zamieszanych były dziesiątki osób. Gang miał stałych dostawców towaru. Ale kontrolowali także własne uprawy konopi czy laboratoria amfetaminy.

Wyprodukowali amfetaminę wartą miliony

Na trop jednej z takich mafijnych fabryczek natrafili ostatnio funkcjonariusze CBŚP w okolicach Kielc. Zabezpieczyli w niej amfetaminę, prekursory do jej produkcji oraz inne chemikalia. Ujęli także „chemika” gangu z bogatą kartoteką kryminalną i trzech jego pomagierów. Z ustaleń śledczych wynika, że przestępcy mogli wyprodukować co najmniej 200 litrów płynnej amfetaminy, o łącznej wartości ponad 2 mln zł.

Podczas przeszukań innych miejsc, policjanci zabezpieczyli maszynę do cięcia tytoniu, 12 sztuk broni oraz ponad 1 tys. sztuk amunicji.

Prokurator z „pezetów” podejrzanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz pomocnictwa przy produkcji amfetaminy. Chemik odpowie za „wytwarzanie znacznych ilości substancji psychotropowej”.

Po przesłuchaniach, które zaowocowały kolejnymi informacjami na temat działania gangu, śledczy skierowali do sądu wniosek o aresztowanie jednego z zatrzymanych. Wobec jego kompanów zastosowano środki wolnościowe w postaci dozoru policji, zakazu opuszczenia kraju oraz poręczenia majątkowego.

Dotychczas zarzuty w tej sprawie usłyszało już łącznie 105 podejrzanych. Na wniosek prokuratora 76 z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Wcześniej w tej sprawie zabezpieczono między innymi 24 kg amfetaminy, 8 kg marihuany, haszysz, mefedron, kokainę i tabletki ecstasy.

Prokuratorzy i „cebesie” nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: TVP.info

Norwegia: Odnaleziono ciało zaginionej Polki

Znalezione na początku czerwca w górach w okolicach miejscowości Orsta na zachodzie Norwegii szczątki ciała należą do zaginionej w 2018 roku 25-letniej Polki – podała we wtorek norweska policja. 25-letnia kobieta wybrała się na wycieczkę w pobliskie góry i nigdy z niej nie wróciła. W pobliżu miejsca jej zaginięcia odnaleziono but z fragmentami kości.

„Identyfikacja była możliwa dzięki badaniom DNA. O jej wynikach została powiadomiona rodzina oraz polska ambasada” – poinformowała w komunikacie policja regionu More oraz Romsdal.

Na but oraz szczątki ciała 5 czerwca natrafił mężczyzna podczas spaceru pod masywem górskim Nivane w okolicach miejscowości Orsta. Opis buta był zbieżny z tym, który należał do Polki.

Maja mieszkała w Orsta, niewielkim miasteczku w regionie Møre og Romsdal od zaledwie tygodnia. Pracowała w firmie sprzątającej. Czas wolny spędzała na łonie natury. Policja uważa, że feralnego dnia wybrała się na pieszą wędrówkę w okolice szczytu Saudehornet.

Poszła na wycieczkę, nie wróciła

25-letnią Maję Herner po raz ostatni widziano w centrum gminy, gdy około godziny 12.00 robiła zakupy w sklepie spożywczym. Około godziny 14.30 oświadczyła, że wybiera się na krótką wycieczkę. Gdy nie wróciła, natychmiast rozpoczęto jej poszukiwania. Jeszcze tego samego dnia policja znalazła na parkingu przed szlakiem samochód 25-latki. Jej samej nigdzie nie było.

Mai szukała policja, zmobilizowano funkcjonariuszy z psami tropiącymi, nad obszarem latano helikopterami i dronami – wyliczał nadawca publiczny Norsk Rikskringkasting. Nie przyniosło to żadnych rezultatów. W akcji od początku uczestniczy również miejscowy Czerwony Krzyż.

Mieszkańcy wątpią w wypadek

Jak dowiedziała się norweska stacja TV2, policja założyła, że Maja uległa wypadkowi, a jej ciało znajduje się gdzieś w górach. W taką hipotezę wątpiło jednak wielu mieszkańców Ørsta. – Jestem jedną z takich osób – powiedział w rozmowie z reporterami burmistrz miasta Stein Aam.

Jarle Bjørdal z Czerwonego Krzyża w Ørsta przekazał natomiast, że nigdy wcześniej nie miał do czynienia z sytuacją, w której osoba po wypadku w górach nie została odnaleziona. Podkreślił, że w poszukiwaniach brały udział setki osób, a środki, które wykorzystano w akcji były znaczne. Przyznał przy tym, że nie może zagwarantować, iż Polki tam nie ma.

Czy Kripos pomoże w rozwikłaniu zagadki?

Niektórzy w miasteczku spekulują, że sprawa ma charakter kryminalny. Plotki podsyca fakt, że miejscowa policja poprosiła o pomoc specjalną jednostkę do walki z przestępczością zorganizowaną i inną poważną przestępczością (Kripos).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Podejrzany o strzały w meczecie w Norwegii nie przyznaje się do winy

Mężczyzna podejrzany o strzelanie do ludzi w sobotę w meczecie na przedmieściach Oslo i o zabicie w innym miejscu swojej siostry, nie przyznaje się do niczego i nie rozmawia ze śledczymi – powiedział w poniedziałek agencji Reutera adwokat podejrzanego. Mój klient „korzysta z prawa do odmowy zeznań” – powiedział mecenas Unni Fries. – Nie przyznaje się też do winy – zaznaczył.

Sąd ma w ciągu dnia odnieść się do wniosku o aresztowanie 21-latka na kilka tygodni. W niedzielę policja poinformowała, że analizuje, czy mężczyzna dopuścił się naruszenia przepisów antyterrorystycznych, gdy strzelał w centrum islamskim al-Nur w Baerum na przedmieściach Oslo. W ataku nikt nie zginął, jedna osoba została ranna.

Mężczyzna, podejrzany także o zabicie przed atakiem na meczet swojej 17-letniej przyrodniej siostry, został ostatecznie obezwładniony przez ludzi zgromadzonych w świątyni, a następnie przekazany w ręce policji. Według przedstawiciela meczetu Irfana Mushtaqa, sprawcą ataku był „biały mężczyzna w hełmie i mundurze”.

Policja twierdzi, że domniemanym sprawcą sobotniej strzelaniny jest młody, etniczny Norweg, który mieszka w pobliżu meczetu. Jest on znany służbom bezpieczeństwa ze swojej działalności na skrajnie prawicowych forach internetowych. Norweska telewizja TV2 podała, że Norweg miał tuż przed atakiem wyrazić w mediach społecznościowych uznanie dla ataków terrorystycznych na meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, do jakich doszło w marcu. Zginęło wówczas ponad 50 osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawca masakry w Norwegii Anders Breivik wciąż będzie mógł studiować na uniwersytecie

Anders Breivik trzy lata temu zaczął studia na Uniwersytecie w Oslo. Po tym czasie władze uczelni zastanawiają się, czy była to słuszna decyzja. – Zrobiliśmy to dla nas, nie dla niego – mówi dla BBC były rektor uczelni.

Anders Breivik trzy lata temu złożył wniosek o przyjęcie na Uniwersytet w Oslo na wydział nauk politycznych. Decyzja o przyznaniu mu prawa do studiowania była dla władz uczelni tym trudniejsza, że studiowali tam przyjaciele i znajomi zamordowanych przez niego osób.

Mimo to zamachowiec został studentem na szczególnych warunkach. Korespondencyjnie ze swojej celi zaliczył m.in. kurs teorii politycznej, administracji publicznej i stosunków międzynarodowych. – Zrobiliśmy to dla nas, a nie dla niego – mówi były rektor uczelni Ole Petter Ottersen. Tłumaczy, że zobowiązywały go do tego przepisy i chciał przestrzegać prawa uniwersyteckiego, przeciwko któremu Breivik występował w czasie swojego ataku. Większość pracowników i studentów pozytywnie ocenia tą decyzję Uniwersytecie w Oslo.

W lipcu 2011 roku Anders Breivik zabił 77 osób podczas ataku na wyspie Utoya. Tłumaczył potem, że dokonał tego ataku, by „zapobiec islamizacji Norwegii”.
Źródło info i foto: onet.pl

Norwegia: Ponad 150 przestępstw seksualnych w jednej wiosce

Jedną z norweskich wiosek wstrząsnął skandal – w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dopuszczono się tam ponad 150 przestępstw o charakterze seksualnym, w tym gwałtów na dzieciach. Sprawą zajmuje się tamtejsza policja.

Tysfjord to licząca 2 tys. mieszkańców wioska położona na wybrzeżu na północy Norwegii. Niestety, malownicze krajobrazy przez lata skrywały przerażającą tajemnicę. Lokalna policja poinformowała w tym tygodniu, że od 1953 roku odnotowano tutaj aż 151 przestępstw o charakterze seksualnym. Afera wybuchła rok temu, gdy w jednej z norweskich gazet ukazał się artykuł z wyznaniami 11 ofiar przemocy na tle seksualnej, które doświadczyły jej właśnie w Tysfjord. Szczegółowe dane informują, że wśród 151 przestępstw, 43 to były gwałty (w trzech przypadkach ofiarami były dzieci). Ogółem, akta mówią o 92 podejrzanych oraz 82 poszkodowanych w wieku od 4 do 75 lat.

Według raportu policji, 70 proc. ofiar to przedstawiciele lapońskiej mniejszości etnicznej. Wielu z nich wyznaje laestadianizm, konserwatywny nurt luteranizmu, potępiający m.in. alkohol, sport, telewizję, kino i inne zdobycze nowoczesnej cywilizacji. Praktykują natomiast gorliwą wiarę, hierarchię i tradycjonalizm, co sprawiło śledczym niemałe trudności w dotarciu do faktów, jako że poszkodowani w większości zamiast na policję, zwracali się do miejscowych duchownych.

Jak na razie w stan oskarżenia postawiono dwie osoby, którym zarzucono łącznie 10 przestępstw. Zarówno przedstawiciele władz, jak i społeczności lapońskiej w Norwegii zapowiadają jak najszybsze i jak najdokładniejsze rozwiązanie sprawy. Zwracają uwagę na wieloletnią zmowę milczenia, jaka panowała w ramach społeczności Tysfjord.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl